Mentionsy
Prawdziwe lekarstwo to jedzenie! Jak długo żyć z dala od apteki? dr Tadeusz Ole
Dr n. med. Tadeusz Oleszczuk to lekarz z ponad 35-letnim doświadczeniem. Zajmuje się holistycznym podejściem do zdrowia, łącząc medycynę, dietę i styl życia. Autor popularnych książek o hormonach, mikrobiocie i profilaktyce zdrowotnej.
Dr Tadeusz Oleszczuk w prosty i konkretny sposób wyjaśnia, jak styl życia wpływa na nasze hormony, zdrowie i samopoczucie. Rozmawiamy o znaczeniu snu, stresu, diety i świadomego podejścia do własnego ciała. Czy współczesna medycyna naprawdę pomaga, czy tylko maskuje objawy? To rozmowa, która może skłonić Cię do przewartościowania codziennych nawyków.
__________________________
Więcej materiałów z rozmowy znajdziesz na:
☚ IG: https://www.instagram.com/cyprianmajcher/
☚ FB: https://www.facebook.com/elitementalitypodcast/
✅ Kliknij SUBSKRYBUJ, by nie przegapić kolejnych odcinków.
👍 Zostaw KOMENTARZ i łapkę w górę, jeśli cenisz wartościowe rozmowy.
Podcast dostępny także na:
☚ Spotify http://tiny.cc/elitementalityspotify
☚ Apple Podcast http://tinny.cc/elitementalityapple
__________________________
☚ Partnerem podcastu jest Solve Labs.
Naturalne wspomaganie ciała i umysłu na bazie naturalnych ekstraktów.
Hasło zniżkowe z najwyższą na rynku zniżką: elitementality12
Więcej informacji na stronie https://www.solvelabs.eu
__________________________
☚ Partnerem odcinka jest sklep SFD.
Zdrowa żywność bez cukru i wysokiej jakości suplementy.
Hasło zniżkowe: ELITEMENTALITY
Więcej informacji na stronie: https://sklep.sfd.pl
__________________________
📩 Współpraca:
Napisz: [email protected]
ROZDZIAŁY:
00:00:00 Dzisiaj w odcinku.
00:01:20 Dlaczego studia medyczne nie uczą?
00:04:10 Lekarze nie szukają przyczyny.
00:08:15 Lekarz który walczy z systemem.
00:14:40 Zdrowie to 75% diety i stylu życia
00:17:20 Dlaczego nie iść odrazu do lekarza?
00:22:00 Post przerywany
00:32:00 Czego potrzebuje ciało?
00:36:40 Skąd biorą się nowotwory?
00:41:15 Dlaczego dzieci rodzą się niezdrowe?
00:42:50 Płodność
00:44:50 Libido u mężczyzn
00:48:00 Czego nie wiemy o seksie?
00:52:50 Czego nie wiemy o jedzeniu?
01:02:00 Produkty na długowieczność
01:07:35 Dlaczego straszą nas słońce?
01:11:40 Cholesterol jest zdrowy?
01:12:50 Terapia zastępcza testosteronem
01:19:50 Leczenie chorób nieuleczalnych.
#zdrowie #zdrowenawyki #dieta
Szukaj w treści odcinka
100 kalorii z pączka, 100 kalorii z buraka, no to jest zupełnie co innego, bo my jesteśmy insuliną, kortyzolem, leptyną, greliną, my jesteśmy hormonami, stanami zapalnymi, ile godzin śpimy, to wpływa na nasze zdrowie, czy ja będę tył, czy nie.
A mózg jest przebojcowany, krótko mówiąc, czyli lepiej się położyć na łące i położyć, popatrzeć na niebo, jak chmury płyną przez pół godziny, człowiek jest w stanie coś wymyśleć sensownego.
A co powoduje wzrost testosteronu w jądrach?
Duże grupy mięśni, jak sobie przysiada, robi czterogłowy, jak pracuje, aktywności, co drugi dzień.
To też obiża poziom kortyzolu przy okaży.
Okej, a teraz jest ponad 10 tysięcy.
Bardzo dziękuję za zaproszenie, dzień dobry.
Powiem ci, że jak po raz pierwszy trafiłem w ogóle na pewną twoją rozmowę jakiś czas temu, to pomyślałem sobie, że człowiek, który tatuuuje się doktorem nauk medycznych...
ma odwagę do tego, żeby porzucić utarte ścieżki systemu medycznego i podążać własną praktyką, własnym doświadczeniem, własną wizją i no tak naprawdę zastanawiam się, co skłoniło Cię do tego, że zacząłeś szukać głębiej niż to, co zaoferowały Ci studia medyczne.
Nie pasowało mi to, co się dzieje.
Cały czas robiąc te studia i potem pracując widziałem, że mi się to wszystko nie zgadza.
Na studiach już słyszałem, że nie wiemy dlaczego to jest, albo przyczyna wieloczynnikowa i mnie to zawsze irytowało.
Mówię, że musi być jakaś przyczyna.
A potem robiąc specjalizacje dochodziłem zawsze do pewnego momentu, nawet na egzaminach, że dalej nie wiedzieliśmy dlaczego to jest.
A potem już na szkoleniach i tak już była ta specjalizacja, jak pracowałem, to widziałem, że skupiamy się tylko na jak najlepszym rozpoznaniu i dobrze, jak najskuteczniejszym leczeniu i bardzo dobrze.
No ale ja bym się chciał skupić na przyczynach.
Ona sobie i tak poradzi, nawet jak ludzkości nie będzie, to przecież natura potrafi odbudować sobie miasta i za chwilę tu będzie co innego.
Czyli jeśli my ingerujemy naszym sposobem na objawy, to nie wyleczymy przyczyn.
I zamiast pójść w kierunku jeszcze bardziej specjalizacji, że ja będę leczył tylko endometriozy na przykład, czy tylko coś tam, no to ja się odwróciłem i mówię, kurczę, ale może zwróćmy uwagę na dietę, na warunki w jakich to osoby, na styl życia, na stres.
I się okazuje, że mamy trzy rzeczy, które nam odpowiadają w 80% za choroby przewlekłe, za choroby układu krążenia i nowotwory.
Najczęstsza przyczyna
problemów ludzi.
No i jak to połączyłem, to raz głębiej się zanurzałem, patrząc też na siebie, na swoje zalecenia, na to, jak wracały dziewczyny, jak żeśmy zmienili dietę, to już nie przytyła tyle w ciąży, to już dziecko nie ważyło 4 kg.
A najszczęśliwsze to było to, że dziewczyna przychodziła mi pranie, ja jeszcze schudłam 6 kg.
A wywaliliśmy cukier i chleb na przykład, twardo.
Ja też mam papiery na habilitację, ale specjalnie nie robię, bo to by niczego nie zmieniło.
Bo jeszcze byłem akademickim wykładowcą przez wiele lat.
I też w tych publikacjach mam tego tu robku też sporo.
Ale poszedłem właśnie w tym kierunku, żeby ludziom to wytłumaczyć.
Jakby zacząłem być wiarygodny, bo osoby, które tego spróbowały, ja tylko proszę na dwa, trzy tygodnie.
zaczęło to trybyć i dostawałem dużo informacji, a też w gabinecie to słyszałem, że właśnie dużo się poprawiło, sen się poprawił, koncentracja, nie mam wzdęć brzucha, fajne rzeczy.
A to w takim razie sugerujesz, że lekarze nie potrafią łączyć kropek, że zamiast oni skupiając się na objawach, jakie powodują różne schorzenia, z którymi przychodzą do nich pacjenci, oni nie skupiają się na przyczynie, na tym, z jakiego miejsca wychodzi dana jednostka chorobowa?
Nie tylko, nie łączą kropek.
Albo jeśli ma torbiele w piersiach, albo guzy w piersiach.
Do kogo ona ma pójść?
No i co jej ginekolog powie?
Że zrobi biopsję, USG, nie wiem.
Onkolog powie, nie znalazł raka, odeślę do ginekologa, do rodzinnego, sama ma sobie badać piersi.
Kto jej odpowie, dlaczego pani ma Turbiel?
Jak pani ma torbiel, niech pani zobaczy, czy to nie rak.
Onkolog powie, nie znalazłem raka.
I jaka będzie efekt tego motania się po tych specjalistach różnych?
No kurde, a jeżeli ja poszukam, ja, Oleszczuk, że tam jest ta tarczyca niedoczynna, że tam jest wysoka prolaktyna, zobaczę resztę badań holistycznych, czy są przeciwciała tarczycowe na przykład wysokie, że jest niska ferytyna, niskie D3, niedobór jodu albo nadmiar jodu, nie wiem, cynkselen zobaczę.
I się okaże, że ta prolaktyna, jak ja to zmniejszę lekami, a są naturalne sposoby też, to tych torbieli nie będzie.
I mam takie dziewczyny, które sobie robią kolejne badanie USG piersi.
Znalazła się grupa kobiet, które sobie to ogarnęły, zrobiły badania.
Ja też napiszę całą książkę o tym.
Uspokój swoje hormony.
Generalnie ludzie rozumieją to wszystko przez hormony.
Jak je traktujemy, ile godzin śpimy.
Na przykład.
Na przykład gram kalorii.
No właśnie, jeśli dochodzisz do takiego momentu, o którym też sam wspomniałeś, że podnieca cię skuteczność, to zaczynasz też widzieć, że ten zabetonowany system medyczny zniechęca cię też do tego, żeby być w ogóle skutecznym, dlatego że pomaganie ludziom w kontekście tego, że
musisz wypisać, tak jak też wspomniałeś, 17 kratek kodów do tego, żeby wypisać skierowanie, musisz wypełniać różne kody na leki, wizyta z pacjentem trwa 15 minut, no to pierwotny sens pomagania ludziom w takim przypadku traci całkowicie sens.
Ja nawet specjalnie policzyłem, ile razy muszę kliknąć w mały kwadracik, no to ja wtedy nie badam pacjenta, nie rozmawiam z nim, tylko łapię te kwadraciki, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik, klik i sobie policzyłem 17 razy, żeby wystawić skierowanie.
Ostatnio 5 minut próbowałem wystawić receptę, system mi tam kasował te pytania i tamte, krótko mówiąc, to nie ma sensu, takie coś.
Partnerem tego podcastu jest Soul Flaps, czyli naturalne suplementy inspirowane inteligencją natury w oparciu o organiczne składniki grzybowe, w
w których także możecie znaleźć takie super gwiazdy wśród adaptogenów jak Lion's Mane.
Z kodem w opisie odcinka znajdziecie tam zniżkę na wszystkie produkty.
To nie uważasz w takim razie, że system trochę walczy z takimi osobami, które podważają aktualną wiedzę medyczną i idą troszeczkę szerzej?
Pomijając też fakt, że nie mamy definicji, czym jest aktualna wiedza medyczna, dlatego że w każdym półroczu mamy kilkaset, kilkatysięcy badań, które zmieniają aktualne stanę.
Pod prąd?
Kropka.
Jak ktoś mnie pyta krótko, to co mam robić?
Ja mówię, rób to, co twój pradziadek 100 lat temu albo 200 lat temu.
Nie było żywności przetworzonej, jadł podstawowe rzeczy, kiszonki i tak dalej.
Dużo się ruszał, był na świeżym powietrzu, miał dobre relacje.
Ludzie go kochali, żyli w wielopokoleniowych rodzinach.
Zawsze miał jakieś wsparcie, miał cel w życiu, mniejszy lub większy.
Nie przejmował się rzeczami, na które nie miał wpływu.
Co nam wpływa na naszą długowieczność?
Stres, dieta i warunki społeczne, które nam się zmieniły i na większość już niestety nie mamy wpływu.
Ale stres to możemy ogarnąć, dietę możemy ogarnąć, no już tak coraz trudniej, no i warunki społeczne znowu, środowiskowe.
I najgorsze zanieczyszczenie zrobiła nam niestety wysoko przetworzona żywność przez ostatnie 40 lat.
To nam tak namotało, tak jak kiedyś z paleniem papierosów mówili, że to twoja wina, że to jest twój wybór, że palisz.
albo że tam dają napoje zero kalorii bez cukru, na przykład to jest takie fajne.
Wobec tego, jeżeli przychodzi, wykonuje procedury, za te procedury są punkty, za te procedury jest płacone.
I najgorsze jest w tym wszystkim to, że rozpoznajemy objawy w tej służbie zdrowia, w tym systemie i nazywamy je chorobami.
Na to jest kod, na to są procedury i za to są pieniądze.
Czyli jeśli my robimy coś takiego, że insulinooporność powoduje nadciśnienie cukrzycy typu drugiego, policystyczne jajniki, Alzheimera, demencję, słuszczenie wątroby, dyslipidemia, to my sobie to możemy leczyć do końca życia, te objawy.
Ale to jest objaw insulinooporności.
Czyli lepiej znaleźć przyczynę insulinooporności, stres, żywność wysoko przetworzona i proste węglowodany, rafinowane, odsunąć się od tego i nie mieć tych objawów.
No ale to już trzeba by było pogrzebać.
No ja pogrzebałem jako ginekolog, bo leczyłem policyczny jajnik i sobie myślę, kurczę, dlaczego one się tworzą.
Doszedłem, że przez insulinoporność.
Co tworzy insulinoporność?
I się okazuje, że dziewczyna jeszcze może naturalny sposób sobie zajść w ciąży, jeżeli w miarę wcześniej się połapie.
Bo my idziemy ku temuś takiemu, że już nawet norma plemników na 100, jak 4 są normalne, to już jest norma.
Że masz jako lekarz 15 minut na postawienie diagnozy podczas wizyty.
W ciągu tych 15 minut musisz wypisać leki, postawić diagnozę, wypisać skierowanie, ale właśnie czy to nie odpowiada też oczekiwaniom naszego społeczeństwa, które też oczekuje, tak jak wszędzie, w social mediach, w znalezieniu sześciu tygodni
sposobu jak schudnąć, że my jako społeczeństwo nie oczekujemy natychmiastowej gratyfikacji, szybkich dawek dopaminy, informacji na już, na ile jesteśmy też my otwarci.
żeby włożyć wysiłek, zamiast właśnie oczekiwać szybkiej tabletki, która uśmierzy nam ból, ale nie zajmie się tak naprawdę przyczyną, która leży pod tym.
Robisz szybko dużo procedur, na krótko, wpadasz do lekarza, możesz powiedzieć dzień dobry, do widzenia, dostaniesz receptę, ale objawy.
Nikt nie będzie wnikał, dlaczego cię boli brzuch, dlaczego masz zaparcia, dlaczego ciebie boli głowa.
Masz lęki, depresję, dostaniesz leki.
System wykonuje procedury, ale nie edukuje.
Dlatego te osoby, ja nie chcę docierać do wszystkich, ale te, co chcą zrozumieć, dlaczego je przez kilkanaście lat, bo takich osób mam coraz więcej, panie, 17 lat się z tematem motam i jakoś byłem u kilku specjalistów.
Przykładem takim koronem była 74-lata dziewczyna, robię USG, patrzę, że tam jest mięśniak, którego ona obserwowała, a mówię, kiedykolwiek pani zrobiła USG tarczycy?
Ja mówię, to proszę zrobić, dam jej nawet skierowanie.
Zrobiła tam 2,5 centymetra guz i przyszła się wściekła, bo ona była u gastrologów, endokrinologów, psychologów, psychiatrów i wszystkich tych.
Panie, ja przez całe życie się bojałem, o co kaman, ale guz 2,5 centymetra może walić, wiesz, bo wyrzuca dużo nagle hormonów, potem ma huśtawki, ona całe życie się motała.
Zresztą przyszła też taka trochę...
ale kolejną rekordziskę była w tamtym tygodniu dziewczyna 60 lat, która w życiu nie zrobiła łoskiej piersi.
Chodzi o to, że mnie edukuje, jak masz rozkminić sklep spożywczy, co jesz, bo to na ciebie wpływa w 40%, ta dieta ma taki wpływ, żebyś nie chorował.
A nawet jak wchodzisz do sklepu, no to 80% tego, co tam jest, to wydaje się, że wszyscy to jedzą, no to czemu nie?
Ktoś to dopuszcza.
Ale co chwilę główny inspektor sobie coś tam wycofuje za jakiś produkt.
No to już pomijam.
Wartość związków toksycznych jest dopuszczonych.
Czyli tej prawdziwej żywności jest coraz mniej, a ludzie chcą szybko kupić gotowe danie, wrzucić do mikrofali, czyli jeść śmieci, jeść byle jak i być zdrowymi.
A te bodźce, to tak samo działa mózg uszkadzający, bo mózg lubi być bodźce, lubimy bodźce, fajnie, lubimy te kopytiki takie sobie dostawać, dlatego to wszystko działa na takich bodźcach, że latamy paluszkiem po smartfonie w nieskończoność, ale potem jak się zastanowimy, co ja godzinę temu tam oglądałem, to ja już nawet nie pamiętam.
A mózg jest przebojcowany, krótko mówiąc, czyli lepiej się położyć na łące i popatrzeć na niebo, jak chmury płyną przez pół godziny, człowiek jest w stanie coś wymyśleć sensownego.
Ale jak sam zauważyłeś, to w ogóle, że też takie rozmowy, jest zapotrzebowanie na takie rozmowy, takie, jakie w takim kierunku...
w jakim prezentujesz ty i to, że takie rozmowy z tobą na takie potrzeby jest wysokie zapotrzebowanie, to świadczy o takiej zmianie świadomości, zmianie mentalności Polaków, którzy chcą widzieć, co tak naprawdę dzieje się pod spodem tego, co widzimy w tym systemie.
I wydaje mi się, że zmiana powinna wychodzić z tego miejsca, w którym lekarze powinni...
No tak, ale jeśli ludzie szukają w miejscach, które są dla nich dostępne, w ogóle nie w internecie.
Dlatego, że ty też powiedziałeś, że 75% chorób wynika z diety i stylu życia.
No właśnie, to w takim razie idąc tym tokiem myślenia, czy ta zmiana nie powinna zacząć się od lekarzy, czy właśnie 75%
programu nauczania na studiach medycznych nie powinno właśnie dotyczyć diety i stylu życia.
Na studiach medycznych i pacjent od lekarza usłyszy, co?
Proszę o siebie dbać.
Proszę się dobrze odżywiać.
Proszę jeść dietę zbilansowaną.
Mam stanąć obok siebie i patrzeć na siebie?
Pilnuj się, dbaj o siebie, tak?
Chodzi o to, żeby własnym przykładem coś pokazać.
Przykład dużo daje.
Przykład osób, które sobie to ogarnęły, bo są takie.
Ja nie mówię, żeby docierać do wszystkich, tylko do tych, co szukają, co by chciały sobie pomóc i naprawdę próbują to zrozumieć przez wiele lat.
I jeśli nie spojrzymy na siebie uczciwie, a uczciwie to jest holistycznie, nie połączymy tych, bo człowiek jest emocjami i ciałem też, psychiką i duszą i ciałem, te trzy elementy, umysł, jak sobie połączy z ciałem, to to nam się nie zepnie nigdy.
Mówię, żeby to była holistyczna ocena zdrowia, w który skład chodzi ocena przewodu pokarmowego i hormonalna, i metaboliczna, i tak dalej, i wszystkiego.
A specjalizacje stworzyły coś takiego, że my zostaliśmy pokrojeni na kawałki, na szufladki.
I którą szufladkę wyjmiesz, lęk i depresję, to sobie to leczysz.
Ale to jedno na drugim wpływa.
I jeżeli nie znajdziesz przyczyny, że to właśnie dieta, stres, warunki środowiskowe to na to wpływają, no to tego nigdy nie rozmyślisz.
Jeśli dalej słuchasz tego podcastu i doceniasz w nim wartościowe treści, zostaw follow oraz swoją ocenę na Spotify i zasubskrybuj ten kanał na YouTubie.
My tak naprawdę powinniśmy znaleźć nowego specjalista.
Tak naprawdę tym nowym specjalistą powinniśmy być my sami i ten specjalista powinien właśnie zajrzeć do tego miejsca, z którego właśnie te wszystkie choroby się biorą.
to czy my w pierwszej kolejności nie powinniśmy zgłosić się właśnie do dietetyka, do osób, które zajmą się naszą aktywnością fizyczną albo właśnie, żeby dojść do tej przyczyny, z czego to wynika?
Super powiedziałeś i żeby to nie umknęło, najważniejsza jest świadomość własnego ciała, relacja z własnym ciałem, obserwacja własnego ciała, to jest kluczowe.
I teraz jeśli ja pójdę do dietetyka, fizjoterapeuty, do kogoś, kto mnie będzie na siłce prowadził, spoko, tylko on nie zobaczy badań hormonalnych, a nawet jeśli to nikt nie zrozumie.
I znowu mamy pokrojone szufladki w człowieku.
Dietetyk będzie mówił swoje zalecenia, ale lekarz holista będzie widział wysoki poziom przeciwciał stanu zapalnego w organizmie, bo tak naprawdę starzenie to jest taki stan zapalny.
Tam jest osiem procesów komórkowych, czyli...
Znowu będziemy mieli pocięcie człowieka na specjalizację, bo dietetyk się skupi na diecie, że to powinno trybić, ale ten człowiek za mało śpi, żyje w stresie, ma taką czy inną sytuację środowiskową i tak dalej.
Dobrze, czy jest specjalista, który łączy te wszystkie kropki?
Piękna odpowiedź.
Czyli po prostu musimy się edukować i my musimy łączyć kropki i wiedzieć, jak działa nasz organizm.
Że to nie jest system naczyń połączonych, że wątroba, nerki, jelita to nie są oddzielne rzeczy, tylko nasz organizm działa jako całość.
Pięknie zapowiedziałeś, super.
Zrobić badania kolistyczne, żeby zobaczyć, jaka ferytyna, witamina D3 się okazuje, że powinna być wysoka.
I to można naprawdę poprawić wszystko.
Ale jeśli ja liczę na to, że ktoś mi da leki przeciwbólowe, albo że mam zaparcia, wezmę sobie leki i ich nie będę miał, no to ja niczego nie załatwiłem.
Albo przyszłam z rakiem piersi.
usunięty, leczony, wyleczony, ale za chwilę będzie drugi, bo dalej są te czynniki, które doprowadziły do tego raka.
Czyli mamy możliwość ocenić mutację, onkopakię zrobić, wykluczyć insulinoponość.
I jeśli to wszystko ogarniemy, to nawet epidemiologicznie i statystycznie nagle się okazuje, że z tych chorób schodzimy do praktycznego ryzyka zachorowania.
80% chorób przewlekłych, 80% chorób przewlekłych, może powiem, też w wyrazie wynika z tego, na co my mamy wpływ.
Pięknie powiedziałeś, ale to w takim razie nawet jak chcielibyśmy to włączyć i zadbać o ten jeden z najważniejszych aspektów, czyli dietę i chcielibyśmy wybrać się do powiedzmy dietetyka klinicznego, to też jest ważne to, na ile pułapek jesteśmy w stanie trafić u takiej osoby, jeśli pójdziemy do osoby, która jest powiedziałbym wychowankiem tego systemu medycznego, która powie nam, jedz pięć posiłków dziennie, najlepiej co dwie, trzy godziny.
Olej rzepakowy jest w porządku.
Możesz kupić sobie chlebek, tosty.
I tam też możemy wejść w taką metodę, że pójdziemy do takiego dietetyka i finalnie zamiast lepszego samopoczucia możemy je sobie jeszcze bardziej zaszkodzić.
On chce dobrze, ale powie licz kalorii, patrz na indeks glikemiczny, ale to jest dziema.
To się okazuje, że liczenie kalorii nie ma żadnego sensu, no bo kalorie, powiedzmy 100 kalorii z pączka, 100 kalorii z buraka, no to jest zupełnie co innego, bo my jesteśmy insuliną, kortyzolem, leptyną, greliną, my jesteśmy hormonami, stanami zapalnymi, ile godzin śpimy, to wpływa na nasze zdrowie, czy ja będę tył czy nie.
czy jem te zero kalorii, zero cukru, czy to piję, czy nie.
To wpływa na to, czy ja będę szczupły, czy będę miał mikrobiotę, bo tak naprawdę chodzi o mikrobiotę.
A nie, czy ja zjadłem pięć kalorii, czy pięćdziesiąt.
A dietetyk też, mówiąc, jest na przykład jabłko.
bo już z upraw takich konwencjonalnych, to tam jest opryskane, sypane, to często nie ma tylu witamin, minerałów, co kiedyś.
A w książce jest napisane, że jedno jabłko to ma tyle i tyle.
To się tak pozmieniało.
Jest dużo pułapek, jak z tym rzepakowym.
Ja już nie mówię, że to jest opryskane, sypane i tak dalej, a czym jest skarmiona ta wieprzowinka, którą myjemy, czy kurczaki, to już w ogóle odrzuciłem.
w kontekście pięciu posiłków dziennie.
Ty też powiedziałeś, że warto wyrzucić ze swojego jadłospisu śniadanie i kolację i nawet ograniczyć się do dwóch posiłków dziennie.
Uważasz, że post przerywany jest dla nas skuteczny?
Przynajmniej pięć razy w tygodniu, a w weekend możemy sobie odpuścić.
Ja nie mówię dla każdego i to wszystko i to samo, bo nie ma takiej recepty, że jedno wszystko, ale jeżeli ja to zrobię na dwa, trzy tygodnie i zobaczę, że jest fajnie, będę widzieć efekty, to dlaczego nie?
Bo chodzi tutaj o piki insulinowe tak naprawdę.
Natomiast jeśli ja jem przegryzki rano, co jeszcze deser, jakieś słodycze, to mi ta insulina skacze 5-6 razy dziennie, bo sobie zjadłem 3 razy dziennie.
Ale spróbuję tego i będę miał dwa piki insuliny, bo ta insulinoporność, o której powiedziałem, która robi te objawy, żeby się w to nie pakować.
No właśnie posty.
A kiedyś dawno temu jeszcze nawet były te posty na wiosnę.
Przecież przed Wielkanocą takie rzeczy 40 dni.
Bo to nie było takie głupie.
Proszę bardzo, można?
No właśnie, a też jeszcze cofając się o jeden krok wstecz, też czy zanim zaczniemy zwracać uwagę na te rzeczy, co wkładamy do swojego organizmu, jak wygląda nasz tryb życia, to właśnie też powiedziałeś, że 45% z nas ma pasożyty.
Czy twoim zdaniem powinniśmy najpierw się odrobaczyć, zanim zaczniemy taki zdrowy tryb życia?
Z badania epidemiologicznych, jak ja się przyglądam, to dzieci do 10 roku życia, to są dane epidemiologiczne, od 10 do 40% ma owsiki najczęściej.
No bo one chodzą po podłodze, raczkują i tak dalej, piesek, kotek biega, w przedszkolu te zabawki, wszystko bierze do buzi.
Ja myślę, że po objawach, jeżeli masz przewlekłe objawy ze strony przewodu pokarmowego, alergię, zęcia, biegunki, takie objawy, sędzenie, pieczenie od bytu na przykład, odkrzuszanie, zgrzytanie zębami, zaciskanie zębami, to rozważ, czy to nie są pasożyty.
Ja nie mówię, że 45 osób ma i kropka.
No nie, to zależy jak jeździsz po świecie, bo możesz sobie przywieźć tasiemca, przywrę i tak dalej.
Różne jeszcze inne regionalne takie historie, ale w polskiej populacji są najczęściej lambia, glista i owsiki.
No i tych owsików, jak przecież 40% dzieci i ktoś pracuje z tymi dziećmi, no to szansa na to, że on też je może złapać.
Chodzi mi o to, że jeśli masz przewlekłe objawy, bo też takie osoby spotykam.
Nawet sam miałem dziewczynę jako ginekolog przez 4 lata, żebyśmy się bujali z bólami brzucha.
Wszystko, żeśmy wykluczali, dostawała leczkę i w końcu ja padłem na powieść, zaraz zrobimy posiew.
I z tym posiewem też nie jest łatwo kał na jaja pasożytów, bo w 80% to często jest wynik fałszywie ujemny.
Także trudna sprawa do wykrycia.
To nie jest takie proste, że ja zrobię badanie, nie wyszło, to nie ma.
Ale wyszło u tej dziewczyny akurat, została przeliczona i wreszcie wszystko zniknęło.
Krótko mówiąc, ja o tych pasożytach mówię o to, żeby te 45% osób rozważyło.
Czy czasem to nie będzie to, masz kotka pieska, odrobaczasz, ale siebie nigdy.
Biegunki, zaparcia, swędzenie pieczenia od bytu raz w miesiącu.
Na przykład się tak piecze, swędzi, że nie może zasnąć.
Na przykład.
Także to jest takie pytanie, że tym bardziej, że przywry bodajże i na tasiemca w Polsce nawet nie ma leków.
Czyli nie dość, że problem z wykryciem, nie dość, że problem, żeby to opanować, potem się tego pozbyć, to też nie jest takie proste.
To też nie jest tak, że każde pasożyty sprawiają, że my czujemy się gorzej, mamy mniej energii.
W naszej mikroflorze naturalnie znajdują się różne pasożyty, kilka milionów, kilkaset tysięcy, z którymi my normalnie żyjemy.
Tak, bo nam przeszkadza, czy ta siemię, czy przywra.
Ja widzę, robię te wyniki, wychodzą te wyniki, to po prostu wiem, że się zdarzają i nie udaję, że tego nie ma.
Ty też powiedziałeś taką turbo ciekawą rzecz dla mnie, że właśnie pasożyty blokują przyswajalność witaminy D3.
Dlatego też się zapytałem w kontekście tego, czy powinniśmy to zrobić, czyli odrobaczyć się zanim właśnie wyjdziemy do przodu, bo potencjalnie.
Też powiedziałeś, że to nie jest tak, że 45% osób ma, ale warto, żeby to zbadały, bo czasami możemy faszerować się wysokimi dawkami witaminy D3, zwracać uwagę na naszą suplementację, a tak naprawdę może to się okazać, że my tym karmimy pasożyty, które mamy w środku, a nie odżywiamy swojego organizmu.
Dokładnie, pasożyty mają kilka mechanizmów przetrwania.
Jednym to jest to, że kradną nam to D3 i cynk jeszcze przy okazji.
Ja to, żeby się przyjrzeć temu, to robię często ferytynę i to mi pokazuje, że jeżeli jest bardzo niska, przewlekły stan zapalny, to mogą być nietolerancje pokarmowe, ale często się okazuje, że ta dziewczyna ma pasożyty i to chłopak też.
Nawet jak się broni, że nie, bo był taki chłopak 37 lat, że nie, nie, nie.
Ja mówię, no dobra, spoko, nie?
Zrobił się podanie, się potwierdziło.
A przez 12 lat chodził się, motał chłopak i w końcu przyszedł, żeśmy to rozkminili.
Czyli jeżeli na to zwrócę uwagę, czy przewlekłe... No mówię, tych objawów jest sporo i są bardzo niespecyficzne, ale my możemy tym patrzącym utrudniać życie.
One najbardziej to nie tyle, że kradną D3 i cynk nam, bo chcą dzięki temu przetrwać, bo mamy słabą odporność,
Czyli jeśli masz napady, że nagle cię dorywa, wstajesz, wskakujesz i latasz po kuchni, że chcesz coś słodkiego, to to może być prolaktyna, to może być stres, to może być parę rzeczy.
Ale często to są właśnie te pasożyty.
Czyli jeśli mamy zapotrzebowanie na słodycze, na cukier, to znaczy, że to jest jedna z potencjalnych objawów, przez które możemy zidentyfikować to jako właśnie posiadanie pasożytów w organizmie?
Jeśli chodzi też o badanie, to bardzo mi zaimponowałeś jako doktor nauki medycznej swoim stwierdzeniem, że próbkę powinno się oddawać w zależności od fazy księżyca.
To może być każda pora miesiąca, ale ja się pytam, kiedy najczęściej są te objawy, pieczenie, swędzenie, odbytu.
To może być nów, to nie musi być pełnia.
Fajnie to brzmi, bo to przemawia do wyobraźni, że raz w miesiącu, to o to mi chodziło.
Natomiast jeśli masz co miesiąc objawy, bo one mają taki cykl, swędzenie pieczenia, czy lambie, czy glista, czy owsiki, to wtedy zrób, kiedy masz te objawy.
To trzeba co drugi, trzeci dzień wysłać rzeczy, próbki do dobrego laboratorium.
Nie każdy to tak fajnie robi w Polsce, to w Łodzi takie jest jedno.
Ja widzę stamtąd wyniki, te przychodzą pozytywne, że wyszły pasożyty.
A jak dziewczyna pójdzie do pobliskiego laboratorium, to napiszą, że nie ma.
Czyli kaunaja pasożytów robimy wtedy, kiedy mamy najczęściej objawy.
A to, że większość osób mówi, że ma w czasie pełnię księżyca, no to tak do wyobraźni działa.
Fajnie, to mi się to podoba.
Jeśli chodzi o metody, z którymi możemy oczyszczać i pozbywać się pasożytów w organizmie, to są takie, które ty uważasz za najbardziej skuteczne, bo tych metod jest mnóstwo.
Każdy lekarz, każda osoba, która zajmuje się odrobaczaniem, powie inna metoda, jest rosyjska szkoła.
Czy jest twoim zdaniem taka, która u ciebie sprawdza się najlepiej?
Ja nie leczę, bo nie jestem lekarzem, parozytologiem, który bym się tym zajmował.
Oczywiście przepisuję preparaty, tak jak... A tak jak możesz sam siebie odrobaczać, więc na twoim przykładzie.
To nie piołun, bo może uszkodzić nerki, ale jem pestki dyni, bo bardzo ładnie.
Mam taką mieszankę Olszczuka przeciwzapalne.
dobrze probiotyki sobie brać, żeby im utrudniać życie i błonnik roślinny, krótko mówiąc, on działa przeciwzapalnie, bo on jak mop idzie i te robale tam wywala.
Natomiast jak ja jem krok mężochowy, no to one sobie tam dobrze w tym pływają.
Krótko mówiąc, ja im robię problem, a nie stwarzam idealne warunki do rozwoju.
To w ten sposób.
Bo częścią pasażerów my się sami zarażamy, a częścią się nie zarazimy między sobą.
Dobrze, jeśli się odrobaczymy, to czy jest jakiś ewentualnie sposób, w którym możemy się potem przed nimi...
Są miejsca, gdzie możemy właśnie napotkać pasożyty, żeby właśnie już potem nie wchodzić z kolei do tej samochody?
Czyli wychodzimy z toalety w pubie, nie jemy orzeszków z jednego miseczki i tak dalej.
Dlaczego mycie ręce akurat po toaletach?
Znaczy ja znam odpowiedź na to pytanie, ale wiesz jaki jest argument w większości mężczyzn, że oni nic nie dotykają.
To znaczy, że nie dotykasz, jeśli nie dotykasz deski tam klozetowej, jeśli nie dotykasz, nie wiem, pisaru automatycznie sporza się woda.
Ale klamki wchodziłeś, przecież ty... No, ale tak naprawdę to wychodząc z tego założenia, tutaj też po naciesięciu klamki nawet dojść do studia musisz...
umyć ręce, więc tak naprawdę nie robilibyśmy nic, tylko cały czas myli ręce, więc to jest tak, że gdzie jest granica między tym, że okej, dbamy o tą higienę, myjemy ręce, ale tym, że też nasze ciało uodparnia się na różne bakterie, ma swój system odporności immunologicznych, który powinien być tak silny, że dotknięcie klamki, dotknięcie pisuaru nie sprawia nam większego problemu.
Okej, ale już żeby potem nie jeść tymi rękami, przed jedzeniem umyć ręce.
Wiedziałem, że to powiem.
No musiałem cię trochę do tego sprowokować.
Czyli myjemy ręce po sikaniu.
Dobrze, a czy właśnie, czy w takim razie, jeśli wiemy, że zapotrzebowanie na cukier może być objawem pasożytów, to jakby też z drugiej strony, czy na ile to, co wkładamy do swojego organizmu, powinno wynikać właśnie z takiej właśnie intuicji, z czucia tego, co potrzebujemy.
I powiedzmy...
Mamy zimę, w której czujemy, że potrzebujemy, są bardziej ciężkie dania, które mają zadanie nas ocieplić, mamy lato, gdzie czasami potrzebujemy, mamy większą ochotę na owoce, na arbuza, na bardziej zimne napoje, potrzebujemy mniej tego jedzenia niż w zimę.
Na ile powinniśmy słuchać tego organizmu, a na ile coś tam w tym organizmie może nas sabotować typu właśnie pasożyty, które potrzebują tego cukru?
Prosta sprawa.
Jak jest z wypróżnieniami?
Jeżeli jest dwa, trzy razy dziennie, bo ja o to pytam, albo jest co dwa, co trzy dni, to ja mam temat do zrobienia.
Jeżeli słucham własnego ciała, jak ja się z tym czuję, czyli w trakcie dnia posiłku już muszę poluzować pasek, to znaczy, że coś tam było nie tak.
Natomiast jeżeli zjem po śniadaniu, gdzie była na przykład jajeczniczka, czuję, że nie jestem tak na full załadowany, ale jest mi przyjemnie, no to znaczy, że zjadłem fajne śniadanie.
W ten sposób to robić.
Czyli sprawdzamy kupę tej kolejności.
Dobrze, a to jest, ona powinna się jakoś wyróżniać, jakaś charakterystyka?
Czy powinniśmy też sprawdzać, jak ona wygląda, jaką ma, nie wiem, gęstość, cokolwiek?
To już my czujemy w zasadzie, ale potem można spojrzeć w skali od 1 do 5, niech to będzie 3.
Żeby to nie było twarde zaparcie, albo żeby to nie był luźny stolec.
Bo jeśli tam są pasury, to tam jest stan zapalny.
I to ja nie mówię, że to jest taki straszny temat, no bo duże badania epidemiologiczne pokazują, że lambia i
To nie ma takiego, że wszyscy już teraz, każdy niech pobiegnie.
Ja tylko mówię, że jeśli przewlekle jakieś z sobą objawy, no to warto rozważyć, czy to czasem nie to i nawet zrobić badania.
Można DNA poszukać, trestek białkowych, bo to jest bardziej, czy testem ELISA zrobić, czy test przeciwciał.
Część można w ten sposób zrobić, nie tylko kałna jaja pasożytów.
Czartnerem odcinka jest SFD, suplementy i żywność funkcjonalna bez cukru.
Przede wszystkim też to, w ogóle jak się czujemy, dlatego że wszystko, co wkładamy do organizmu, pokazuje nam w naszej witalności, w energii, którą jesteśmy, prawda?
Jeśli nasza koncentracja szwankuje, jeśli nie mamy siły, żeby pracować, bawić się z dziećmi, to znaczy, że coś może w tym, co wkładamy do organizmu jest nie tak.
Tak, stres jeszcze, ile godzin śpimy, to też będzie widać w naszym szczęściu na skórze.
Czy powinienem spać 7-8 godzin?
Bo mamy stres psychiczny, fizyczny i fizyczny.
Czyli jeżeli będę fizycznie się pałował codziennie treningiem, no to dla organizmu to też będą wolne rodniki, też będzie stres oksydacyjny.
Natomiast jak będzie wszystko pograne tak, to ja się będę czuł szczęśliwy.
Każdy mniej więcej wie, że na wakacjach jest mu lepiej, nie?
Ale jeść powinniśmy generalnie sezonowo, bo wspominałeś o arbuzach i tak dalej.
Spoko, jasne, oczywiście.
Nie było tego przetwórstwa takiego i jak najmniej przetworzone, żeby to było jedzenie, czyli jak najprostsze.
Jeżeli ja sobie sam coś zrobię z tych własnych produktów, no to to jest żywność nieprzetworzona.
A jeśli ja jem głównie dodatki do żywności, konserwanty, chemię, takie żelki, czy te chipsy, czy te napoje gazowane, no to słodzone, no to to już mnie nie buduje, a może nawet cofać trochę.
Przecież mi to zbyt idealnie.
Masz takie swoje dni, kiedy stosujesz taką dyspensę, albo masz takie chwile słabości, kiedy no nie do końca ta dieta jest taka, jaką byś sobie wymarzył?
Czasem tak, ale to jest świadome, bo kiedyś to tak nie było i mogę powiedzieć tak, że na przykład, pewnych rzeczy już na pewno nie jem, takich żelków na przykład, bo tam to już nie tego.
Natomiast chodzi o to, żeby wychować taki umiar, że jedna dawka mnie nie zabije, ale 10 tysięcy dawek, jak sobie to uzbieram, albo 100 tysięcy dawek na przestrzeni pięciu lat, no to już grubo będzie.
Czyli jeśli nawet ja sobie raz na tydzień, gdzieś na weekend wypiję Prosecco, czy wino czerwone, żeby się nazywało, pół na pół z wodą, bo jest impreza i głupio tak siedzieć z pustym kieliszkiem, no to sobie
Ja tego od powodu nie cierpię.
Nawet teraz byłem na Mazurach z żoną i przez wiele lat, już 20 tak jeździmy, i tam Jacka Danielsa zawsze miałem w porcie postawić na stoliku, sobie tam po jednym kieliszeczku sączyć.
No tak, z jednej strony jesteśmy tylko ludźmi, z drugiej strony też nie powinniśmy być niewolnikiem własnych przekonań.
Jedną, które ukazują też, że najnowsza wiedza medyczna i nowe technologie niekoniecznie sprawiają to, że jakość naszego życia się poprawia.
Powiedziałeś też bardzo ciekawą rzecz, że kończąc swoje studia, mniej więcej 30-40 lat temu...
Rak piersi 30-40 lat temu dotyczył 8 tysięcy kobiet, dziś dotyczy ponad 24 tysięcy.
Czyli to jest wspólny mianownik w ogóle tego, co rozmawiamy, zauważyłem.
Cukier dodawany do żywności pod różnymi nazwami.
Jak ja teraz byłem na Bahama i zapowiedziałem na ketchup, który tam gdzieś stał, z drugiej strony, a tam był wysoko zagęszczony syrop fruktozowy.
Wysoko zagęszczony, żeby... A bo potem szukałem w Hulmarcie takiej żywności sobie ekologicznej, jakieś soczki sobie myślę, kurczę, soczki zobaczę, nie?
Patrzę, a tam i tak dodatek był.
Żeby coś takiego wyłapać.
Czy ja jako producent żywności będę do tej żywności dodawał coś bardzo taniego, co uzależnia, tak samo jak te wszystkie uzależniacze?
Alkohol, narkotyki, papierosy.
W najróżniejszych postaciach cukier.
Żywność wysoko przetworzona nie ma błonnika, który gasi stany zapalne w jelitach, ale ma te wszystkie dodatki i ma cukier, który uzależnia.
Na glukoza się nie uzależnia, ale od fruktoza bardzo ładnie uzależnia i szczególnie te małe dzieci, jak soczki sobie piją.
Czyli jeżeli jeszcze raz, jako producent mogę dodać coś, co jest tanie i uzależnia, czy ja to będę dodawał?
Będę miał lepszą sprzedaż.
Sam się na to złapałem, ale już dzięki, że obserwowałem siebie, co się dzieje,
latałem ciągle po te same ciasteczka, albo znalazłem sobie cukiernię tu w Warszawie na mandaryńskiego.
Kurczę, jak fajnie, jak ja dzisiaj nie zjadam jeszcze, to lecę tam sobie swoje rogaliczki sobie kupię z białym makimem.
Potem sobie myślę, kurczę, przecież ja bez tego żyłem, a teraz jak ja trzech nie zjem, to nieszczęśliwy.
A potem zjem i siedzę jakiś taki smutny, nie?
Czyli mamy rozwiązanie na to, z czym medycyna konwencjonalna nie do końca potrafi sobie poradzić.
Czytaj, przyczyna nowotworów insulinooporności.
Czyli główną przyczyną tego powiedziałbyś, że jest po prostu żywność.
American Institute of Cancer Research w 2024 roku, duża, potężna, powiedziała, że 40% nowotworów można by było uniknąć pilnując diety.
40% nowotworów pilnując diety.
W tamtym roku poszło takie badanie.
A jak rak jelita grubego, Lancet też pokazał takie badanie, że w 70% jest związany z dietą, głównie z wysoko przetworzonym mięsem czerwonym, gdzie jak jest nastrzykiwane, z kilograma jest robione 3 kg mięsa, nastrzykiwane azotany, azotyny, to to się w jelitach zamienia w rakotwórcze związki.
I tam się, krótko mówiąc, zmienia mikrobiota w tych jelitach, bo my powinniśmy mieć błonnik, a nie takie ilości jak obecnie.
Oczywiście mięso raz w tygodniu, nie ma problemu.
Ale codziennie nie to wysoko przetworzone.
No bo dlaczego mamy na trzecich miejscach trzy najczęstsze nowotwory, to piersi, to grube i prostata?
Ale właśnie, jeszcze insulinooporność, wysoki poziom insuliny działa jako promotor nowotworu.
Rośni gruczole, rośni raku piersi prostaty jelita grubego.
Czyli jeśli ja sobie dołączę te czynniki, które występują w żywności wysoko tworzonej, dużo cukru, zero błonnika, jeszcze do tego związki chemiczne, które indukują mutacje genetyczne, bisfenolasy, na przykład zwiększa ryzyko endometriozy stanu zapalnych.
Jak jeszcze to pokryje insuliną, która będzie promowała szybki wzrost guza, no to będzie to, co jest.
Właśnie, że 40 lat temu piersi było tam w Polsce 8 tysięcy, teraz ponad 23.
Że mięśniaków macicy było 10-20%, obecnie pisałem pracę, to jest 60-70%.
W 80% to jest żywność wysoko przetworzona, to co kupimy w sklepie.
Ja nieraz jak idę do sklepu, to jak patrzę, to dla mnie to są puste półki.
To naprawdę nie ma co kupić, serio.
To też jest powód, rozumiem, dla którego obecnie dzieci rodzą się w coraz słabszej jakości.
Ty też o tym powiedziałeś, które wymagają długotrwałej opieki z powodu opóźnionego rozwoju mózgu.
Czy to też przez to my skracamy już nasze życie od samego początku, kiedy przychodzimy tu na świat?
Ja nawet w e-bookach napisałem, że ciąża się zaczyna kilka miesięcy wcześniej, a w ciąży to, co matka je, no niestety, jak je żywność wysoko przetworzona, bo ja widzę tę dziewczynę, to widzę potem, jak się urodziło dziecko i co ona z nim musi robić.
Czyli to ma bezpośrednią korelację na to, w jakim stopniu, jak zdrowe urodzi się dziecko.
A dlatego teraz ta diagnostyka ruszyła i tak sobie możemy już w dziesiątym tygodniu sprawdzić, czy jest w większości wszystko z tych grubych rzeczy, bo tak to macie, trzeba badać.
Natomiast to, co się wyprawia teraz, to ilość czynników zapalnych.
Próbujemy zajść się w ciążę nawet.
Dlaczego jest coraz więcej problemów z zajściem w ciążę?
20% par nie może w naturalny sposób.
No bo ta ilość tych toksycznych związków stanu zapalnego już tak to urosło, że niedługo chyba tylko tak się będziemy rozmnażali.
Też powiedziałeś pod kątem właśnie plemników, że coraz więcej mężczyzn ma właśnie niemal zerową ilość plemników i że coraz częściej widzisz też, że 1% plemników o prawidłowej budowie, a 99% z dwoma główkami bez witki wpływ na to.
Ale to w takim razie, czyli jednym też z powodów, no ja wiem, że tutaj schodzimy do wspólnego mianownika, ale każdy proces charakteryzuje się innymi czynnościami.
Czyli to też jednym z powodów, w którym my nie możemy zajść w ciąży, czytaj kobietę, jest dieta.
Rozumiem też, że w momencie też, kiedy kobieta zachodzi w ciąży, też ta dieta powinna się czymś charakteryzować.
Tak, powinno być dużo błonników, żeby odżywiała.
I plemiki.
A to chłopak to samo do zrobienia, bo jaki on materiał genetyczny przekaże.
Tylko, że u chłopaka na bieżąco powstają.
Jego styl życia on w ciągu trzech miesięcy może sobie odreperować.
tą jakość plemników.
No już tam szału nie będzie, jak miał 1 czy 2%, ale ilość, ruchliwość to można poprawić.
Warunki do życia na pewno.
Natomiast tutaj z płodnością jest taki temat, że jeśli w tej diecie jest stan zapalny w jelitach, głównie chodzi o tą nieszczelność, jakbyśmy chcieli głębiej poszukać, tej bariery jelitowej, bo jest nieprawidłowa mikrobiota,
no to wtedy często jest stan zapalny również i tarczyca ona lubi być za mała, niedoczynna i objętość jej się zmniejsza i temu towarzyszy wysoka prolaktyna.
Ta wysoka prolaktyna zmniejsza poziom ganadotropin LH na przykład i wtedy masz dużo cykli bezowulacyjnych i nie masz progesteronu.
Albo polityczne jajniki przy insulinooporności.
Także tych przyczyn jest sporo, ale zawsze kilka ma związek to z dietą, bo tam się zaczyna ten stan zapalny.
Czyli insulinooporność na przykład, też stres, nieprawidłowe odżywianie i tak dalej.
Czyli ja chciałbym powiedzieć, że ta prolaktyna jest tutaj kluczowa przy braku owulacji u dziewczyn.
Żeby to zbadać, czy po momentoklopramidzie ocenić, bo wielu dziewczynom udało się wciąż, tylko ja bym wolał, żeby naturalnie zaszła.
Naturalnie też tą prolaktynę można obniżyć.
Są takie sposoby.
Niepokalanek, od razu powiem B6, magnez, ogarnąć stres i tak dalej.
A w jaki sposób mężczyźni, nie w kontekście nie tyle plemników, ale w jaki sposób mężczyźni mogą podnieść swoje libido, witalność, energię, cieszyć się życiem seksualnym?
Dokładnie, idealne pytanie.
To ma też związek z tą prolaktyną i z kortyzolem.
Wysoki poziom kortyzolu, wysoki poziom prolaktyny, który chłopak sobie robił SG, obniża poziom granatotropin tego LHFSH, co u dziewczyn powiedziałem.
I ma mniej produkcji testosteronu w jądrach.
chłopak.
A co powoduje wzrost testosteronu w jądrach?
Duże grupy mięśni, jak sobie przysiady robił czterogłowy, jak pracuje.
A to też obniża poziom kortyzolu przy okaże.
Całkowity testosteron to tylko pokazuje, co ma w magazynach facet.
Jak masz tego wolnego za mało, to trzeba wszystko zrobić, żeby ten testosteron podnieść.
Obniżyć poziom stresu, prolaktyny, jeśli jest za wysoka taka przyczyna.
Na stres to my mamy wpływ, ale można też suplementować w sytuacjach, kiedy jest hipogonadyzm, kiedy masz za mało produkcji testosteronu.
Od tego zależy w ogóle u chłopaków pewność siebie, taka po 40 czy 45 lat, żeby podejmować decyzję, żeby inicjować seks, żeby mieć dobre libido, to ten testosteron jest potrzebny.
Czyli one też mogą prowadzić do jakiejś dysfunkcji ich zaburzenie gospodarki hormonalnej, które mocno wpływają na kobiety?
Właśnie im też potrzeba testosteronu.
Ja to robię w hormonalnej terapii zastępczej.
Jeżeli już daję estrogen progesteron, jeżeli HT, hormonalna terapia menopauzalna, dziewczynie tam 45-50, wchodzimy w to...
No to ona przychodzi, że już jest wszystko dobrze, uderzeń gorąca nie ma, dobrze śpi, to się wszystko poprawiło, cera, własność, suchość nie ma, wszystko jest okej, ale libido jeszcze by chciała.
Testosteronu właśnie, bo mogę zbadać poziom i zobaczę, potem zweryfikuję, jeżeli za trzy, cztery miesiące jest poprawa, to jedziemy dalej.
Jeżeli nie ma, to już receptorów nie ma, nie ma sensu dawać.
Możemy się holistycznie ocenić i sobie pojechać tym życiem.
A gdzie jest moment w takim razie, kiedy naturalne sposoby na podniesienie testosteronu czy estrogenu nie wystarczają i powinniśmy pomyśleć o tej terapii zastępczej?
Część mówi, że w przeszłości ma dobre związki, dobre relacje, ma wykształcone takie reakcje autonomiczne, że jak się przytula z facetem, to już wie, że będzie dobrze, tam nie ma problemu z suchością, bo już wie, że będzie to fajnie i się będzie cieszyła.
Czyli jeśli masz te autonomiczne reakcje, regularny seks wcześniej powoduje, że jesteś w tym dobra.
w przeżywaniu i tutaj nie będzie... Myślałem, że do dobra w seksie.
Też, bo czy trening, czy nie mistrza, bo można sobie te granice przesuwać i się też rozwijać razem w sobie.
Pomijam fakt jeszcze edukacji seksualnej facetów, gdzie tu właściwie tego nie ma i oni myślą, że to jest tak jak na tych filmach, a to w ogóle nie o to chodzi.
I tu się rozjeżdża średnia... Polska chyba to jest 7-20 minut taki stosunek, że to jest trochę słabo.
Niczego nie wiemy o seksie, co powinniśmy wiedzieć.
Nie, mam to powiedzieć w jednym zdaniu.
No nie, ale to dlatego możemy rozwinąć ten wątek, bo to jest bardzo akurat ciekawe, co powiedziałeś.
Skąd mamy czerpać edukację?
Z filmów portu.
To nie ma nic wspólnego.
Tamto ma być duże, tamto ma być zepilowane, żeby wszystko widać, dużo światła i tak dalej.
No przecież to nie o to chodzi.
Można mu coś powiedzieć, się przytulić, od rana sobie to zacząć, odcierać się o siebie, poleżeć koło siebie, nago pomasować.
On myśli, że wymaga, że ma ciągle być, wiesz, dąb to po prostu...
No nie, to tam w trakcie tego stosunku też to się może przecież zmieniać.
I on ma do tego prawo.
Ale jeżeli on sobie nałoży coś takiego, że ma być tak, jak zobaczył na filmie, no to leci po tabletki i myśli, że to jest o to chodzi.
Wobec tego nawet już po, tak leży, no i to już jest tyle, no już tak, to takie...
Może i fajne, ale... Czyli jak nie masz tej relacji, tego wszystkiego, co tam idzie pomiędzy, gesty słowa właśnie, takiej akceptacji, takiego uczucia, no właśnie tej miłości, bym powiedział, żeby się czuć... Czułości czuła, tak.
A potem wiesz, poprzytulać i tak dalej, być szczęśliwym w tym wszystkim, a nie odwrócić się na plecy i zasnąć.
No kurczę, po siedmiu minutach, nie?
Czyli przedwczesny wytest też wychodzi z różnych konfliktów psychosomatycznych, które narzucamy my sami sobie, czując różną presję.
Ale powiem ci też, że z drugiej strony też nie wiedziałem, że odpowiesz mi na to pytanie w taki sposób, bo od jednak doktora nauk medycznych myślałem, że oczekiwałem zupełnie innej odpowiedzi.
Bardziej takiej bym powiedział...
bardziej naukowej, a ty wszedłeś w taką stronę, gdzie my nie wiemy, a to są tak naprawdę, często zapominamy, że życie jest bardzo proste, że wracamy do podstaw, że nie musimy tego nadmiernie komplikować, tworzyć zbędnych wyobrażeń, które powodują to, że my sami zaczynamy zjadać się przez własne wyobrażenia, a sprawa jest bardzo prosta, bo po prostu podążamy za swoimi instynktami, tego jak się czujemy z drugą osobą, to w jaki sposób
potrafimy nauczyć się po prostu relacji z drugą osobą, bo to też jest pewnego rodzaju dźwignie, mechanizmy, które sprawiają, że nasza relacja jest dobra i nasza relacja, jeśli jest wysoki poziom miłości, ona się przekłada na czołość w łóżku, na rzeczy, które wydają się oczywiste, ale w świecie nieoczywistym, ty mówiąc rzeczy oczywiste...
one stają się przez to nieoczywiste i jakby bardzo potrzebne.
I fajny moment jest 50 lat, takie to niby w antropauzę, mentopauzę wchodzimy, że wtedy masz wywalone na to, a przede wszystkim nie przejmujesz się tym, na co nie masz wpływu.
I w tym momencie, o kurwa, że a co ci się wykąpać nago w jeziorze, czy w morzu, czy tam wiesz, w rzece.
Spoko.
Czy tak, pobyć ze sobą.
A ta dziewczyna z kolei, żeby się nie bała, że tu je wałeczek, widać, że tu piersi takie czy inne.
Chłopak i tak to kocha.
No przecież dla chłopaka to są jego piersi, to są jego pośladeczki kochane.
Wiesz, to coś pięknego.
I jeżeli nie ma rozmowy tym wszystkim, że ona by chciała, żeby on jej pocałował, a on myśli, że on tą cipkę, a on myśli, że ona lubi to czy tamto, no to jak się nie dogadają, to też słabo chodzi o to, żeby to mówić też ze sobą.
Czyli kiedy powiesz, jak masz zaufanie do tej drugiej strony.
I to ma wynikać z tego, że to się dzieje, że to się mówi, że to się przytulasz w ciągu dnia.
A nie, że niech się domyśli, przecież 20 lat jesteśmy ze sobą, czy tam 30 i razem firmę prowadzimy, czy firmę rodzina, nie?
I to już to chyba, no nie wiem, jeśli tego się nie powie.
Proste rzeczy, masz rację.
To jest ciekawe to, co powiedziałeś, że stosunek, udany stosunek seksualny nie zaczyna się pięć minut przed samą, powiedzmy, penetracją, tylko zaczyna się od początku dnia.
W jaki sposób nawiązujemy relację, jaką tworzymy energię, jakiego smsa wyślemy, o jakie rzeczy się zapytamy.
brak umiejętności komunikacji, bo samo to, co powiedziałeś, mamy w ogóle problem, żeby normalnie użyć odpowiedniej nomenklatury, w której możemy się jakakolwiek porozumieć z drugą sobą w związku.
Nie potrafimy tego nazywać nawet.
Tutaj też zadałem Ci kilka wątków, w których wróciliśmy do wspólnego mianownika.
Tym wspólnym mianownikiem jest to jedzenie.
To, co też powiedziałeś, że żyjemy w świecie, który nie mówi nam do końca prawdy o tej przetworzonej żywności, ukrytych konserwantach, szkodliwych emulgatorach, różnych formach cukru, tam powiedziałeś, że 260 jest różnych definicji na cukier GMO, to syczne barwniki.
czego my przede wszystkim nie wiemy o jedzeniu, a co powinniśmy wiedzieć.
Czy my powinniśmy w ogóle, idąc do sklepu, czy właśnie powinniśmy szukać tego jedzenia w takich normalnych sklepach, czy powinniśmy chodzić z jakąś aplikacją i czytać każdą etykietę na każdym produkcie, którym kupujemy?
Już są takie aplikacje.
Powinniśmy mieć świadomość, o to chodzi.
Ja kupuję w ekologicznych, ale znam tych rolników.
Jest takie gospodarstwo w Polsce słynne, tam w Juchnowie.
Płaskórka sama, przeorkisz, takich nazw, takich mąk, gdzie jeśli ją się użyje oprysków, to ona nie jest w stanie wydać w ogóle plonu.
My sobie nie zdajemy sprawy, że ziarna są certyfikowane.
Przyjdzie komisja, sprawdzi jakie masz ziarno, skąd masz to ziarno i tak dalej.
Na to też trzeba mieć papiery, co się sieje na polu.
To jest coraz trudniej ogarniane, jeśli chodzi o prawo.
Także jedną rzeczą to jest to, co ja kupuję, co ja jem, a drugą rzeczą zrobić sobie badania holistyczne i zobaczyć, ile mam w sobie ołowiu, ile mam w sobie arsenu, kadmu, cynku, żeby ja zobaczył, czy to, co ja jem na sobie, czy jest dobrze.
Jak ja to zlecam, on kompak jest część minerałów, on bardzo czuł, takim markerem jest ryzyka zachowania nowotwory przy okazji.
czy zapalenia tarczycy, no to ja będę widział, że jest okej.
I to jest odpowiedź na to, co wybierać do jedzenia.
Czyli przyjrzeć się temu, co ja jem, nie jest żywności wysoko przetworzone, stricte takie, na przykład, codziennie ja się pytam, co tam pan, pani je?
Czyli jeśli producent robi cokolwiek,
I wygląda, smakuje, pachnie jak chleb, to on to sprzedaje jako chleb.
Piersi z kurczaka też z nazwy jemy.
Czy wieprzowinka, to już jest z nazwy jemy.
Czy jesia do toksycznego, z żywności wysoko przetworzonej.
czy fruktoza metabolizuje się w ten sam sposób, dodam witaminę, to ta toksyna już nie będzie.
Poza tym są zawartości związków toksycznych dopuszczonych do tego.
No to ja też nie chcę jeść, co ma w ogóle związki toksyczne jakieś tam, a nie te normy zostały podniesione teraz, żeby się okazało, że się będzie mieściło.
Czyli dużo jest takich pułapek i trudno się takiej prostej osobie w tym połapać, bo naprawdę jak ona wejdzie do sklepu, to nie ma co kupić, serio, ja to wiem.
No bo widzisz, że sklepa tam 80%.
Jak ja widzę, ja bym tego nie kupił, tego bym nie kupił, tego bym też nie kupił, no to mi tu nic nie zostało.
Ale z drugiej strony też sklepy ekologiczne też stosują różne swoje zabiewki, żeby przyczepić sobie do etykiety znaczek ECO, BIO.
który jest w obecnych czasach, ludzie coraz bardziej zwracają na to uwagę, ale z drugiej strony też jest tak, że często firmy wykorzystują to na tyle, że w praktyce przy różnych próbkach, ostatnio czytałem takie statystyki w sklepach ekologicznych, że ten sam produkt ekologiczny w porównaniu z produktem z normalnego sklepu typu ryż nie ma absolutnie w nich żadnej różnicy.
Jakby też Polska i
Unia Europejska, próbując zakazać różnych pestycydów, przegrywa na tym tle i ciężko jest naprawdę dojść do takiego momentu, w którym możemy naprawdę unikać toksyn.
Żyjemy trochę w świecie, który zaczyna walczyć z tym, co naturalne, zaczyna obecnie zakazywać ziół, z kolei dopuszczając kilkaset, kilkatysięcy różnych nazw pestycydów, którymi jesteśmy karmieni.
Okej, a teraz jest ponad 10 tysięcy.
Czyli tak naprawdę wracamy do natury, do tak naprawdę żywności organicznej z tego, ale z drugiej strony wracamy do żywności organicznej, jeśli gleba jest zubożała przez różne glifosaty, tak naprawdę, no właśnie, czy to tak naprawdę też to jedzenie, które wychodzi, ta marchewka, nawet jeśli nie jest pryskana, to gleba nie jest na tyle zubożała, że i tak nie możemy poczuć smaku tej marchewki, z którą mieliśmy do czynienia 40-50 lat temu?
Już jest skażona ta ziemia, coraz trudniej jest taką prawdziwą złapać, zgadza się.
I nawet jeśli Unia zabroniła stosować, tutaj najlepiej Dania sobie porodziła z tym, a jako jedyna wyłamała się z Unii i sobie robi tą ekologiczną żywność, no to Europa produkuje klifosat, który ewidentnie niszczy płodność i tak dalej, truje nas, zwiększa ryzyko nowotworów, ale wysyła to do Brazylii, oni tam te owocki sobie to i to wraca do nas i my sobie to jemy.
No i ta masywność, ta powszechność stosowania poprysków.
Ja teraz jak jeżdżę po Polsce, to widzę, że wszędzie kukurydza na pasze rośnie.
Zaorywane są te ugory takie też, gdzie tam jeszcze były pozostałości siedlisk takich starych.
Bo tak naprawdę chodzi o to, co pod ziemią się tutaj, żeby nie orać, żeby pługiem nie traktować, bo tam jest mikroświat.
Jeżeli my pryskamy, to to wszystko zabijamy.
Ale jeśli ktoś ma swój własny ogródek i tam go prawidłowo nawozi, to taka marchewka, masz rację, to to pachnie jak marchewka, to w ogóle jest marchewka.
Natomiast to, co ja nieraz czasem zobaczę, to to po prostu wygląda tylko jak marchewka.
Piękne, duże, ale to jakbym tak jadł i pomieszał, to ja nie będę wiedział dokładnie, co ja zjadłbym.
No właśnie, mamy też jeszcze alternatywę w postaci własnego ogródka, co w dużych aglomeracjach jest ciężkie, ale...
Ale to jest kierunek, w którym możemy być pewni tego, co wkładamy na swój talerz.
A czy w takim razie, czy w tym kontekście, czy są też Twoim zdaniem takie produkty, które uznawane są powszechnie jako super zdrowe, a w rzeczywistości okazują się po prostu ściemą i mogą nam nawet wręcz zaszkodzić?
To jogurciki naturalne i chleb pełnoziarnisty.
Większość będzie miało dodatki, różne takie, jakbyśmy poczytali, czy jeszcze z kulturami bakterii zabitymi, to już w ogóle jest ściema, że tam jakieś były dodane takie problemy.
My mamy zupełnie inne i tam są te koresztki.
Także nie tak to ma działać, a chleb pełnoziarnisty...
No jak i pełnoziarnisty, może pełnym ziarem to jest tylko posypany, a w środku to jest tak wytłuczone, nie ma tej łuski itd.
Ale można znaleźć kogoś, kto rzeczywiście robi, tylko naprawdę trzeba poszukać takiego chleba.
Czyli to są najczęstsze takie mity, że jak sobie kupię jogurcik naturalny, bo mi tak dziewczyny mówią, ale ja jem jogurt naturalny, ja mówię, pokażę pani.
I jak patrzymy na skład, to tam jest cukier, cukier, cukier, żelek, jakiś dodatek jeszcze chemiczny, konserwet i tak dalej.
No i co pani je?
Albo chleb pełnoziarnisty, mąka przedna, przedna, przedna, posypane pełnym ziarnem.
A taki mit, że nie, no pełnoziarnisty chleb przecież jest okej.
Rzadko, ale znalazłem producenta, który robi fajny chleb i niesamowicie.
Wiesz, taki prawdziwy chleb.
No ja w Polsce tradycyjnie biopiekarz, ale są tacy już ludzie, można sobie znaleźć, że naprawdę aż się chce jeść.
No to żebym przywrócił taki prawdziwy chleb od takiego chlebu, który możemy kupić w Lidlu czy w Idronce.
Tak jakbyś jadł watę tutaj, a tutaj jeszcze jeśli chodzi o ten bezglutenowy, bo to jest robione z celulozy spryskanej, mąki kogordzianej.
Babcia sama wyciągała z pieca taki.
zagniotła to ciasto, a dziadek miał w pole, kosą skosił, w snopki powiązał, potem gdzieś ta bockarnia przyszła, wytłukła, było ziarno i to wtedy pachniało.
Te wszystkie naczynia pachniały drewniane, też to był czad w ogóle, taki czar jakiś w ogóle.
No a z drugiej strony w takim razie czy są produkty, które wspierają naszą długowieczność, produkty, które możemy uznać za...
Superfoods, ale tak naprawdę to też wiemy, że to jest nazwa marketingowa, ale tak naprawdę produkty, które mają bardzo duże znaczenie, a których tak naprawdę też często niedoceniamy.
Ja to odkrywałem, jak się zresztą tego uczyłem, bo ja to wszystko na sobie przetrenowałem.
Tak, one są lepsze niż te wszystkie chia, tamte wynalazki azjatyckie.
Buraczki naprawdę, a jeszcze zakwas burczany, ale lepiej buraczki w całości, karpaccio sobie zrobić, albo sałatki.
Kiszona kapusta, następna sprawa.
No słuchaj, to jest tanie, naprawdę.
Bo jeśli są dobre bakterie, to one tą kiszoną kapustę, kefir, ale też prawdziwe, z bleka, które krowa jadła trawę.
I jak tam są prawdziwe bakterie, to one tą kazeinę porozkładają, to już jest lepiej przyswajalne dla nich wtedy.
Takie rzeczy jak kiszona kapusta, jak buraczki, orzechy włoskie, bardzo fajne.
Tutaj głównym takim, jak ja bym powiedział, jeden czynnik, to bym powiedział błonnik rośliny.
Okej, to jest najważniejsze, żeby to szło jak mop.
To, do tego omega-3, bo raczej mamy żywność zachodnią, że jest za mało omega-3, omega-6 jest za dużo i ten stan zapalny zgasimy, jeśli sobie uzupełnimy omega, no to tu trzeba suplementować i duże dawki D3, bo D3 jest takim...
zarządcą naszej odporności.
Jeśli on tego pilnuje, to ta osobowość nie wariuje.
Raczej nie będzie skłonności do alergii, do stanów zapalnych itd.
Czyli lepiej mieć duże poziomy witaminy D3, żeby nasza odporność była silna, żebyśmy tłukli te pasożyty, wirusy, grzyby itd.
Czyli to jeszcze by trzeba powiedzieć, nie jest tego cukru.
Bo cukier nam robi stany zapalne, do życia nam nie jest potrzebny.
A czy tak naprawdę takie kiszonki kefiry to też mogą służyć nam jako naturalny probiotyk, który też potem nie musimy suplementować, żeby dbać o naszą florę.
My potrzebujemy błonnika rozpuszczalnego i nierozpuszczalnego, bo na tym się pasie nasza mikrobiota, żeby jej było dużo.
Miałem też taką znajomą, która, a propos tych jogurcików, co powiedziałeś, teraz mi się przypomniało, że miałem taką znajomą, która doszła po wielu latach, że zrujnowała swoje też zdrowie, florę pod tym kątem właśnie, pijąc codziennie dwie sztuki Actimela, czyli tak naprawdę takiego, no, takie buteleczki, wiesz, to jest, nie wiem, jogurt, czy to jest połączenie jogurtu, mleka, nie wiem, jak to się nazywa, ale...
Ale to też dzieci mają też często drugą, pamiętam też mój syn, który chodzi do szkoły też, że dzieci, no tam, bo tutaj ci rodzice zwracają uwagę na odżywianie i dzieci dostają Actimela i się pytam, czy to też może, bo, że to jest takie zdrowe, a tak naprawdę, no a propos tych, a propos produktów, które często są ładnie opakowane, a w rzeczywistości mogą właśnie okazać się ściemą i mogą nam w dużym stopniu po prostu szkodzić.
Tak, zobacz, jak reklamy dla dzieci, są te chipsy reklamowane, soki, gazowane napoje i te wszystkie jeszcze z dodatkowymi, pobudzającymi związkami, takimi te w puszkach, schłodzone i tak dalej, sztucznymi też barwnikami.
Dla młodzieży to jest, to posługuje zawody sportowe, często takie te firmy.
żeby pokazywać, jak to fajnie jest sobie to wypić.
No i tak jak mówię, jedna dawka to cię nie zabije, ale jak to będzie dużo, to ten stan zapalny będzie bardzo silny.
A jeżeli tego pijemy dużo, no to niestety niczego dobrego z tego nie będzie.
To jest też niesamowite, jak koncerny żywieniowe wchodzą do naszej podświadomości poprzez różne nawet reklamy, ale też nawet sponsorowanie, nawet jak Coca-Cola sponsoruje różne turnieje piłkarskie dla dzieci i w jakim ona stopniu wchodzi do podświadomości młodych ludzi, młodych sportowców, że Coca-Cola kojarzy im się z czymś zdrowym.
tworzenie różnych reklam, które też mają zachęcić dzieci do spożywania pewnych produktów.
Jakby też dzieci są na tym etapie, w którym one nieświadomie podejmują różne decyzje, ale to, że dziecko chce akurat Kubusia w sklepie, to jest też spowodowane tym, że wiadomo, Kubuś, Miś kojarzy nam się z czymś
czymś pozytywnym, ten soczek marchwiowy, no to on, umówmy się, on jest bardziej kolorowy i ma, jest ten, pomarańcz jest bardziej nasycony od prawdziwej, od prawdziwej marchewki.
A jeszcze w Indiach robią malutkie takie puszeczki, żeby ta czteroletnia rączka, czy pięciolatka, żeby tak złapała tą puszeczkę.
Naprawdę?
I to najlepiej widać do Korei Południowej, bo w Stanach weszły te firmy amerykańskie.
Przecież Koreańczycy to nie byli osoby, powiedzmy, dwa metry.
A w Indiach to już w ogóle najbardziej chyba klasyczny przykład na świecie.
Jak zmieniła się żywność zachodnia, jak tam napłynęła, jak wyglądają teraz w tej chwili Hindusi, że coraz więcej można spotkać z tą otyłością, z nadwagą.
Czyli ta żywność ewidentnie to robi i jest jeszcze związki endokrynnie czynne obecne w tej żywności wysoko przetworzonej, czyli to nie jest nasza wina, że my to jemy, no bo one są obecne już w środowisku.
Plastyki, szczególnie bardziej umiejscowiające.
No i nawet w skórę w sobie wcieramy, czy tam te wtalane i tak dalej, parabeny i tak dalej.
I one się łączą z receptorami, o te słodziki, łączą się z receptorami komórek tłucznych i mówią im gromadźcie tłuszcz.
Czyli nawet noworodki się cięższe rodzą już o 200 gram na przestrzeni 20 lat.
Noworodek nie miał problemu z obżarstwem i z brakiem aktywności, a się urodzą na całym świecie o 200 gram cięższe.
Czyli jest temat tego plastiku krodzącego w środowisku już, że się tego nie da pozbyć i możemy świadomie sobie to jakoś ograniczać.
Czasami też nasz system straszy nas pewnymi działaniami, które tak naprawdę też z drugiej strony nie są dla nas groźne, bo ty też powiedziałeś o wysokich dawkach witaminy D3, też o tym, co wcieramy w naszą skórę, też pod tym kątem, że straszy się nas słońcem, że właśnie czerniak...
pod kątem tego, że możemy dostać czerniaka skóry, że nakazuje nam się stosować różne kremy z filtrem SPV, nosić okulary słoneczne.
Ja też nie mówię o tym, żeby leżeć całymi dniami na plaży w Meksyku przy 40-stopniowym upale, ale to jest tak, że też...
światło, słońce jest też takim czynnikiem, który wpływa na nas, pozytywnie energetyzuje nasze ciało.
Dokładnie, dokładnie, to prawda.
Przez tysiące lat ludzie wychodzili, to światło im dawało poczucie pur, regularności takiej, wstawał dzień, zachodziło słońce, wszyscy szli spać.
A te filtry SPF to już tam są w składzie takie związki, że nawet FDA kazał badać to dokładnie, bo się okazuje, że one niestety pod wpływem ciepła mogą tam narozrabiać, zwiększać stany zapalne.
Już ja nie mówię do czego to może też doprowadzać.
To powiedziałem, żeby nie leżeć plackiem 4 godziny, bo sobie poparzymy tą skórę, a szczególnie do 10 roku życia, bo jeśli wtedy się narazimy na poparzenia skóry, jeśli tam ich będzie 3 czy 5, to zwiększa się ryzyko raka czerniaka właśnie skóry.
To tak, czyli filtry mineralne, żeby stosować sprawdzone do dobrych firm, żeby to nie były cząsteczki nano.
To tak, to jest bezpieczne.
No i nie wystawiać się bezpośrednio na całe ciało.
A jesteś bardzo opalony.
Ale wiemy, że jest różnica między naświetlaniem się a opalaniem.
Czy są też takie medyczne prawdy, z którymi ty masz odwagę się zmierzyć i powiedzieć, że one nie są prawdziwe?
Lepiej mieć 60-80-100 i sobie nie jesteśmy w stanie tymi stosowanymi, jak ja będę brał to, co jest w aptekach tam po 400 jednostek czy po 1000, zrobić krzywdy.
I lepiej mieć tej witaminy więcej niż 20-30.
Ja bym wolał mieć... Zresztą przykładem jest to, że niedobór witaminy D3 zwiększa ryzyko zachorowania na nowotwory.
Jeszcze raz powiem, ta witamina D3 pilnuje układu immunologicznego.
Na całym świecie, jak ludzie mają coraz częściej stłuszczenie wątroby właśnie tą żywnością wysoko przetworzoną, no to normy się przesuwa.
Czyli ktoś pójdzie teraz do lekarza, zobaczy, ma 30 i dość się dowie, że jest okej.
Czyli z tymi normami trzeba tutaj umieć się posługiwać.
Albo następny efekt taki, od 10 lat już wiadomo, że cholesterol, jak jest, no to my nie mamy leków na cholesterol, nie mamy leków na triglicerydy, nie mamy leków na... Ale na LDL mamy.
Tutaj bardziej niekorzystny efekt ma na nas wysoki poziom triglicerydu, bo on pokazuje, że wątroba sobie nie radzi, musi to wyrzucać z siebie.
Niż jak mam to LDL, bo to jest 1,3A, a trigliceryd 1,8, współczynnik ryzyka.
Żeby ta wątroba miała to ogarnięte, żeby ten aspartalat był poniżej 20, żeby na tej podstawie sobie to życie poukładać.
Czyli nie powinniśmy walczyć z tym testosteronem, który też poniekąd... Przepraszam, nie powinniśmy walczyć z cholesterolem, który też notabene boostuje w ogóle nasz poziom testosteronu mężczyzn.
Tak, bo to są sterydy, powstają z cholesterolu.
Estrogeny powstają, testosteron powstaje, to wątroba produkuje.
Tylko 1% tego, co jemy, wpływa na poziom cholesterolu.
Ale stres na przykład bardzo podnosi cholesterol.
Jak byłem ordynatorem przez kilka lat, to miałem cholesterol 360.
Potem się zwolniłem i teraz mam 240.
To tak umyka chłopakom, żeby było poniżej 5.
poziom kwasu moczowego.
Bo jeśli jest cukier, pieczywko, kazyinkę i mięsko, to możesz mieć za dużo.
Ale jak już masz 6-7, ja nieraz widzę 9, to to jest taki wysoki poziom tego kwasu, że będziesz miał ryzyko uszkodzenia stawów.
Na kielkach będziesz czyste schodzić, gdzie trzeba chodzić potem.
Zwiększa się bardzo mocno przede wszystkim ryzyko nadciśnienia.
Jeżeli masz powyżej kwas moczowy, powyżej pięciu.
Także od lekarzy medycyny sportowej wiem, że dla dziewczyn to lepiej, żeby była poniżej trzech nawet kwas moczowy.
A czy ty w swoim podejściu i swojej diecie jesteś w 100% naturalny?
Powiedziałeś mi w trakcie, że masz 62 lata i jakby ja czuję twój też wysoki poziom energii.
W rozmowie tego, jak mówisz, z jaką dynamiką robisz, w ogóle też jak wszedłeś do studia, też widzę, że no poziom, myślę, że dużo 20-30-latków mogłoby ci zazdrościć poziomu energii w ogóle, z jaką obcujesz.
Nie wspomagasz się różnymi terapiami zastępczymi testosteronem?
Ale nie w formie terapii zastępczej.
Jesteś na terapii zastępczej.
Tak się zbadałem, zobaczyłem, że mam bardzo niski poziom, dosyć do 30% zupełnie.
Super.
To jest tak, że też polecasz, w jakim momencie polecasz takie rozwiązanie?
Właśnie to jest też cudownie, bo ja po prostu do tego pytania.
Gdzie jest moment, w którym naturalne metody nie pomagają nam, żeby już wejść na pewien poziom testosteronu, który może nam właśnie zapewnić właśnie terapia zastępczego?
Ja to mogę tak rozwiedź, że od 30 roku u każdego faceta spada poziom testosteronu 1% rocznie.
W zależności od jakich mas tych życia, co je, jak się stresuje, to mu to będzie szybciej spadało albo wolniej.
I będzie z tej skali 1 do 10, będzie miał 3 testosterony na przykład.
Ale po 50, tak jak dziewczyny mają menopauzę, tylko u nich to się dzieje gwałtownie, to u chłopaka dalej to jest równa pochyła.
To on tam jeszcze dojedzie do 50, do 60 z jakimś tam poziomem.
Czy jest coś, co na przykład możemy sobie taką iniekcją z zewnątrz, czy są jakieś skutki uboczne tego?
No, dopisywanych do wyników.
Czy to organizm się uzależnia, blokuje przesadkę, w której nie produkuje własnego, że musimy brać do końca życia?
To jądra produkują testosteron.
Organizm już i tak mi powiedział, że dziękuję, już nie wystarczy tobie, masz tam się ogarnąć, nie?
Masz się pogodzić z tym, co cię spotkało i tak dalej.
Jak ja zobaczyłem, że mi te poziomy spadają, to myślę, że nie, no halo, ja bym chciał mieć to wszystko, co jeszcze kiedyś miałem.
I myślę, dobra, to próbujemy.
I uzupełniłem sobie tam do 30%.
Ja nie mam zamiaru uzupełniać do 100%, bo wtedy może by mi odpowaliło w ogóle.
Jest jeszcze kreatyna 5 gram dziennie, bo dopuszcza glukozę do komórek mózgowych i do mięśni też, że jak zachodzę,
No i jest jeszcze dehydropiandrostendion, produkowany przed nadnercza, bez recepty.
I można sobie zbadać, to chłopak sobie, dziewczyna też może zrobić.
I to jest taki hormon eliksir młodości, jeszcze kiedyś się mówiło, nadnercza produkował.
Dehydroepiandrostendion.
Ja próbowałem to powiedzieć wcześniej, ale się tak zapędziłem.
I z tego nadnercza u dziewczyn powstają estrogenu, u chłopaka testosteron.
I bierzemy, badamy poziom.
Jak mamy znowu 1, a do 6 jest tam norma, no to można sobie do 3 uzupełnić na przykład.
Biorąc w aptece ten biosteron, chłopaki sobie biorą 10 mg przez tydzień, potem 20, a potem dochodzą do 50 codziennie rano.
Witamy, są dawki po 25 i 50.
Zaczynają od 5 i sobie biorą, tak żeby sobie uzupełnić.
Nawet DHS do pochwowo, żeby tamten nabłonek miał trochę tych estrogenów, sam sobie je wyprodukuje w pochwie, żeby nie było tej suchości.
Też są takie preparaty.
Czyli mamy, biorąc bez recepty.
Ja nie nachmawiam dochodzenia do apteki i brania sobie preparatów.
Jeśli masz niski poziom, no to rozważ, czy czasem nie możesz go uzupełnić i zobacz, jak się będziesz czuł.
Ja też od tego zaczynałem, ale potem sobie myślę, kurczę, jak mam wolnego testosteronu, już mi zaczyna zjeżdżać, bo mam te 60 lat.
I to też daje takie, wiesz, to jest nie tylko, że libido fajne i tam, że te mięśni się tworzą i to, i człowiek czegoś niczego nie żyje, ale masz taki pęd, że inicjujesz różne rzeczy, że masz wolę zadziałania, coś stworzenia, gdzie normalnie to człowiek już tam się nic nie chce, już tam się nie opłać, już nie warto.
No i też, wiesz, trzeba się wysypiać, parę rzeczy trzeba ogarnąć, ja już nie pracuję tyle, co kiedyś, nie przyjmuję pacjentek i pacjentów, już tak sobie, wiesz, to też powycinałem.
Ale też masz taką różnicę, kiedy spotykasz się ze swoimi znajomymi w twoim wieku, to jakby też widzisz dużą różnicę między tym, jak oni funkcjonują, a jak funkcjonujesz ty, kiedy wchodzisz, jesteś w ogóle naładowany, pełen energii, to co mówisz, że potrafisz działać, ponajmować decyzje, tworzyć różne nowe projekty, nawet rozmawiając powiedzmy w tylu podcastach, udzielając się, jakby masz, jakby tak jakbyś trochę, nie wiem, zaczął życie na nowo?
Super to zauważyłem.
I trochę mnie to, no nie to, że cieszy czy bawi, ale ja widzę, że jak oni odpływają, a ja idę jeszcze, i trochę to tak się, jak się spotkamy razem, to tak jest, a ty bierzesz jakieś leki?
No ale to tak, kurczę, myślę sobie, chłopie, no.
Ale jak widzę, co on je, no to żal po prostu.
Ale ty nie mówisz, że bierzesz jakieś leki, tylko no masz te rzeczy, które... Czy są jeszcze jakieś suplementy oprócz tego, które bierzesz?
Czyli w pewien sposób zaliczymy to TRT.
Powiedziałeś białko, powiedziałeś kreatyna.
Czy są jeszcze jakieś suplementy, które bierzesz właśnie z zewnątrz?
Czyli uważasz, że też... A i probiotyki.
O, probiotyki, tak, tak, tak.
Też nie zawsze, bo nie zawsze pamiętam.
Ale jak pamiętam, to sobie biorę.
To na pewno.
Czyli rozumiem w dobie, w rynku suplementów wartego kilkaset milionów złotych w Polsce i tylu różnych możliwości, z którymi z witaminami, różnymi adaptogenami, grzybami mamy do czynienia, rozumiem, że to jest Twój zestaw suplementacyjny umyślny, w którym to Ci wystarcza do tego, żeby się zdrowo czuć i mieć wszystkie parametry w normie?
Pod kontrolą, tak.
Ale jak chcę osiągnąć spadek stresu, to adaptogeny.
Czyli ja muszę bazę sobie zrobić, a nie, że będę sobie... Witamin ja nie łykam żadnych, poza tą D3.
Organizm tego nie przyswoi w 90%.
Zawsze mówią w trakcie posiłku, żeby łykać wtedy.
A czy w takim razie wobec tego twojego podejścia, czy też zdarzyło ci się w twojej praktyce z twoimi pacjentami spotkać takie przypadki?
w których udało ci się skutecznie wyleczyć schorzenia powszechnie uznawane za nieuleczalne?
To będzie trochę kontrowersyjne pytanie, dlatego że medycyna konwencjonalna nie uważa wcale, że wszystkie choroby są uleczalne.
Ale czy miałeś takie przypadki w swojej praktyce?
Skuteczne wyleczenie mam tych dziewczyn, które się obijały przez wiele lat i na przykład, no już nie chcę mówić, bo ja już i tak mam zawalenie, miały trzy in vitro i pięć i semi lat.
Ja właśnie tą prolaktynę, dlatego nawet napisałem książkę, ogarnąłem i już mają dwójkę dzieci.
Ale mam feedback, bo dziewczyny do mnie piszą, z całej Polski i ze świata, że zastosowała się do tej diety, co tam wymyśliłem w książce, czego ci ginekolog nie powie, bo chciała spróbować właśnie tej przeciwzapalnej.
Wywaliła to, co Leszczuk powiedział, cukier i te wszystkie rzeczy, bo rzeczywiście te jogurciki były cały czas z cukrem, bo tam jest właśnie też cukier.
Twardo tego popilnowała i mówi, że miała endometriozę zaawansowaną.
Jak już urodziła dwoje dzieci, to poszła do tego ginekologa i on jej powiedział, że to jest cud medyczny.
I ona mi to napisała.
To są moje dwa przypadki.
Tam był jeden na przykład, ja miała wysokie antytepło, trzy razy poroniła, teraz ma dwójkę dzieci.
Ja to dlatego napisałem.
Inna dziewczyna mi napisała, że pani doktorze w styczniu miałam już trzy mięśniaki po cztery centymetra.
W styczniu dostała skierowanie do szpitala, trzy mięśniaki po cztery to dosyć duże.
Poszłam w czerwcu, ale cały ten pół roku pilnowała tej diety, co Leszczuk mówił, żeby bezkazyjny, bezpieczywa.
Poszła i lekarz jej robił w szpitalu, żeby ją przyjąć.
Mówi, ale pani ma trzy mięśniaki po dwa centymetry.
Może byśmy nie operowali?
P
I ona mi to napisała.
Także ja chcę to też zebrać i to opisać.
Jeżeli ja robię te rzeczy, odwracam to, mechanizmy, które doprowadziły do czegoś, to jeszcze jest to na takim etapie.
Ja już nie mówię o torbielach piersi, o których żeśmy zaczynali, że jak ogarnęliśmy tą dietę, to się okazało, że ich nie ma, a nie, że sobie tylko obserwujemy.
Pięknie.
Ostatnie odcinki
-
Pułapka reinkarnacji. Instrukcja wylogowania si...
02.02.2026 18:00
-
Polską rządzi cień - kto nakręca wojenną psycho...
29.01.2026 18:00
-
Piekło na ziemi to nie jest życzenie duszy. Wsz...
26.01.2026 18:00
-
Miałem już nie żyć. Bóg wyciągnął mnie z rynszt...
23.01.2026 18:00
-
Płakałam, gdy moje ego umierało - Justyna Stecz...
19.01.2026 18:00
-
Jak elity planują koniec wolności w 2026 roku? ...
15.01.2026 18:00
-
Zakazana wiedza z gwiazd - jak niebo programuje...
12.01.2026 18:00
-
Przepisujemy leki, zamiast leczyć. Czego lekarz...
07.01.2026 18:00
-
Jak przeżyć atak nożem? Masz tylko jedną szansę...
29.12.2025 18:00
-
Odpowiedzi na najważniejsze pytania w życiu - G...
22.12.2025 18:00