Mentionsy

Ekonomicznie
02.12.2025 23:01

USA kasuje penny. Polska też powinna grosze?

Partnerem Ekonomicznie jest mBank. Wejdź na mBank.pl/emerytura


🔴 Zapisz się na ekonomicznie LIVE: ⁠https://luma.com/ejawn2tc⁠


Amerykanie rezygnują z penny. A w Polsce trwa dyskusja o wycofaniu najdrobniejszych nominałów. Produkcja jednogroszówki kosztuje nawet pięć razy więcej niż jej wartość. W obiegu mamy 17 miliardów monet 1- i 2-groszowych, które coraz rzadziej trafiają do portfeli.


W tym odcinku podcastu Ekonomicznie Jarosław Kuźniar i Rafał Hirsch analizują koszty utrzymania gotówki. Czy Polska powinna pójść śladem Stanów Zjednoczonych i zrezygnować z najdrobniejszych nominałów. Co oznaczałaby taka decyzja dla konsumentów, rynku i systemu płatności.


Z tego odcina dowiesz się:

- Ile kosztuje produkcja jednogroszówki w Polsce

- Dlaczego USA wycofuje penny po 230 latach

- Czy wycofanie monet to początek końca gotówki

- Jakie są argumenty ekonomiczne za likwidacją drobnych nominałów

- Jak zaokrąglanie cen wpływa na rynek i konsumentów

- Czy płatności elektroniczne mogą całkowicie zastąpić monety


Słuchaj i oglądaj wszędzie tam, gdzie lubisz.Masz pytanie do ekspertów? Możesz je zadać tutaj: ⁠⁠⁠https://tally.so/r/npJBAV⁠⁠⁠

W aplikacji Voice House Club m.in.:

✔️ Wszystkie formaty w jednym miejscu

✔️ Codziennie krótkie newsy, w tym Ekonomicznie in Brief

✔️ Transkrypcje odcinków Serii in Brief z dodatkowymi materiałami wideo


Dołącz: ​​⁠⁠⁠https://voicehouse.co/sluchasz-i-wiesz/?utm_source=youtube&utm_medium=social⁠⁠⁠


Znajdziesz nas też:

🍏 Apple Podcasts: ⁠⁠⁠https://bit.ly/EkonomicznieApple ⁠⁠⁠

Instagram: ⁠⁠⁠https://www.instagram.com/voicehousepodcast/⁠⁠⁠

LinkedIn: ⁠⁠⁠https://www.linkedin.com/company/voicehouse⁠⁠⁠

Facebook: ⁠⁠⁠https://www.facebook.com/voicehousepodcast⁠⁠⁠

X: ⁠⁠⁠https://x.com/voice_house ⁠⁠⁠

Strona WWW: ⁠⁠⁠https://voicehouse.co ⁠⁠⁠


📩 Chcesz nagrać z nami podcast lub nawiązać współpracę?

Napisz: [email protected]

#ekonomicznie #ekonomia #współpracapłatna

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 239 wyników dla "Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu"

Koszty produkcji nie spadają, tylko rosną, a wartość nominalna takiego pieniądza jest bardzo mała, więc efekt jest taki, że w Polsce na przykład wyprodukowanie jednego grosza kosztuje kilka groszy.

Tutaj będziemy zaokrąglać, no ale państwo nie ustala cen.

A w tym momencie wyjdzie na to, że to państwo ustala ceny.

W czasach nasilonych coraz bardziej cyberataków ta gotówka to jeszcze nam się wszystkim może przydać, jak wszystko wysiądzie.

Gotówka nie jest na prąd, a inne formy są.

Szczerze, bardzo lubię hasło naszego wieloletniego partnera, nie jutraj.

Emerytura z ZUS-u, mówią badania, to może być jedna trzecia twojej, mojej dzisiejszej pensji.

Wystarczy?

Wiem, że temat brzmi trochę jak coś za 20 lat.

Zaczynamy od małych kroków.

Dzisiaj odkładamy 200 zł, za rok staje się to nawykiem, a za 10 lat jest emerytura, na której możemy żyć.

Pomagają budować kapitał emerytalny.

Sprawdź, może to jest coś dla Ciebie.

Wejdź na mBank.pl.

I pamiętaj, że inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem.

Myślę, że koledzy dźwiękowcy mnie zabiją, ale pomyślałem sobie, że warto będzie do audycji, w której będziemy żegnać Penny i liczyć, ile generalnie kosztuje wybicie dzisiaj takiej jednogroszówki na przykład.

Czy to w ogóle ma sens?

Komu to szkodzi, prawda?

które zawsze można było dziecku dać.

Masz tu ciszę, proszę bardzo, weź tam loda sobie kup, nie?

Za to właśnie, to chyba już tak... Nie, no trochę wzięłem.

Schowam resztę, panie, bo to się może przydać kiedyś.

Amerykanie zdecydowali, że dość, nie będą więcej wybijali penny.

No i postanowiliśmy zobaczyć w ogóle, dlaczego na świecie jeszcze tego typu monety są wybijane i ile to kosztuje.

I wychodzi nam na to, jeżeli tak mógłbym skrócić tę audycję, co nie znaczy, że ją skończę, że to się w ogóle nie opłaca nigdzie.

No tak, to się nie opłaca, ponieważ koszty produkcji nie spadają, tylko rosną, a wartość nominalna takiego pieniądza jest bardzo mała, więc efekt jest taki, że w Polsce na przykład wyprodukowanie jednego grosza kosztuje kilka groszy.

Widziałem różne szacunki, więc nie wiem dokładnie ile to jest.

Zresztą to się pewnie zmienia w czasie, ale to na pewno nie jest jeden grosz, tylko więcej, więc de facto dokładamy do tego interesu i chyba w przypadku pięciogroszówek to już dość podobnie wygląda.

Ale jeśli chodzi o jednogroszówki, to jest jakby historia znana nie od wczoraj, bo już mam wrażenie kilkanaście lat temu były takie głosy, pojawiały się takie propozycje, że może by zrezygnować z tych groszy, prawda?

Bo nie opłaca się ich wybijać.

Co się nie stało, bo do dzisiaj te grosze mamy, ale Amerykanie właśnie pokazali, że można.

Można, bo dla nich to jest dużo pieniędzy i co ważne, ta moneta nie znika z obiegu jako taka.

Ona wciąż jest legalną monetą, szczególnie, że w obiegu jest jej jeszcze grube miliony.

To jest kawał historii, który nagle po prostu killujesz, mordujesz, zapominasz o tym.

Na szczęście zostawiają sobie dolary.

Oni nie są pierwsi, tak?

No bo w paru innych krajach też już, nawet w kilku krajach w Unii Europejskiej już się nie wybija tych eurocentów, tak?

Można powiedzieć eurocentów.

Więc to się zdarza, mam wrażenie, coraz częściej w wielu miejscach na świecie.

Jest ten argument taki właśnie związany z tradycją, że to tyle lat, żeby tego nie robić.

Ale mam wrażenie, że on chyba coraz mniej jednak waży.

Kiedy ostatnio miałeś w kieszeni jednogroszówkę?

Albo jak ktoś ci dawał jedną groszóww sklepie, bo strzeliło ci do głowy, żeby zapłacić gotówką, to co robiłeś najczęściej?

Ktoś ci wydawał resztę i tam były jakieś grosze i tak dalej.

No to się albo odrzucało do słoiczka z napisem zbieram na wakacje, albo tips, albo cokolwiek takiego, albo pani mi tego nie daje.

I to zawsze zostawało w kasie tego sklepu.

Powiem ci tak, nie wiem kiedy ostatni raz miałem w kieszeni jedną groszówkę, bo podejrzewam, że jak miałem, to nie zauważyłem, że mam.

To już jest taki przedmiot, że właściwie on robi się pomijalny tak naprawdę.

W związku z tym, że w procesie inflacji ceny stopniowo sobie rosną, no to też istotność grosza w tej gospodarce staje się coraz mniejsza, bo...

Oczywiście chyba nigdy nie było tak, że można było coś kupić za jeden grosz.

Natomiast było dużo rzeczy, które kosztowały złoty dziewięćdziesiąt dziewięć, dwa złoty dziewięćdziesiąt dziewięć.

Procentowo rzecz ujmując, jeśli dokonywałeś dużo tego typu transakcji, no to tych groszy dość szybko mogło się dość sporo uzbierać.

A w tej chwili właściwie coraz mniej jest w sklepach rzeczy, które kosztują dwa złote.

Nie wiem, czy można coś w sklepie za złotówkę kupić jeszcze dzisiaj.

Nie wiem.

przychodzi do głowy.

Szanowni widzowie, dawajcie adresy tych sklepów, gdzie jest coś za złotówkę.

Nie wiem, jakąś małą cebulkę może.

Powiniemy.

Natomiast, jak patrzę sobie, bo ty powiedziałeś, że jeden grosz w Polsce, wyprodukowanie, wybicie, wysłanie w świat, zapakowanie, dowiezienie, rozpakowanie i wpuszczenie do obiegu kosztuje parę groszy.

Nie, samo wybicie, bo to, co mówisz, to są kolejne koszty.

Aha, w ten sposób.

No właśnie, bo jak patrzę sobie...

pomennicy amerykańskiej, bo oni zwrócili na to uwagę, 1 cent, mówimy o 1 cencie, to było 1,42 do ostatnio 3,70 centa, więc to jest rzeczywiście spora, no to będzie widoczna oszczędność w jakimś tam perspektywie czasu, ale ja bym po prostu poszedł dalej w tej audycji też, no bo jeżeli jesteśmy w stanie Penny zabić, to za chwilę 10, pensówki też można by, jeżeli są, 10 groszówkę tą, którą ja tu jeszcze mam też pewnie możemy.

Właśnie to jest też taka właśnie obawa, o której mówią często ci, którzy nie chcą wycofywania groszów w Polsce.

Co wrzucisz do parkomatu?

Nie, oni mówią, że nie zaczynajmy tego, bo jak zaczniemy, to to już pójdzie wtedy, będzie z górki i za chwilę zaczniemy wycofywać także inne nominały.

Wiesz, no wycofanie tych penis w Stanach Zjednoczonych zajęło im ponad 200 lat, tak, więc...

Nie wiem, na czym miałbym opierać przekonanie, że za chwilę inne nominały także ulegną skasowaniu.

W tym scenariuszu negatywnym, którego obawiają się ci, którzy nie chcą tego robić, jest to, że za chwilę generalnie pozbędziemy się całej gotówki i przejdziemy...

na wyłącznie płatności elektroniczne, tak, kartami, przelewami i tak dalej, czego nie chcą.

Ale to jest scenariusz nieprawdopodobny tak właściwie, bo przed tym chronią nas przepisy prawa.

Użycie gotówki jest gwarantowane przez prawo.

Nie możemy się wycofać.

Już pomijając to, że to byłoby jednak głupie i szkodliwe i jednak są plusy tego, że mamy także gotóww obiegu i także gotóww portfelach.

Ale faktycznie ta gotówka składa się z wielu różnych nominałów, z wielu różnych banknotów, wielu różnych monet i akurat moneta jednogroszowa faktycznie nie ma sensu już dzisiaj.

Więc tej jednej można by się poznać.

Tego w Ekonomicznie jeszcze nie było, ale czas spróbować.

Koniec roku i wydarzenie na żywo.

We wtorek, 9 grudnia od 13.30 do pewnie 15, jak się rozgadamy, tylko dla zapisanych słuchaczy.

Dzięki temu macie szansę zadać pytanie, zobaczyć jak naprawdę zachowujemy się w studio i wpłynąć na to, jak ten odcinek będzie wyglądał.

Live Ekonomicznie, a w studiu, jak zawsze na koniec roku, Jan Niedziałek, Marek Teichman, Rafał Chirsz i Jarosław Kuźniar.

Nie mówiłem Ci o tym, zanim wszedłeś do studia, ale nie wiem, czy idąc tutaj, trafiłeś na informację, która się pojawiła w sieci w czasie Twojej podróży do studia dzisiaj.

Ja teraz otworzyłem sobie stronę internetową polskieradio24.pl i ja Cię zaskoczę.

Ja Ci rzucę w oczy i rzucę Ci w twarz informację, która tam się pojawia.

Uwaga, pada fundamentalne pytanie.

Ale dlaczego w ogóle to się pojawia?

Dlatego, że Kancelaria Prezydenta skierowała w tej sprawie pismo do Narodowego Banku Polskiego i to jest pismo z 28 sierpnia tego roku, jak się okazuje.

To jest formalna petycja w sprawie wycofania z obiegu monet 1 i 2 grosze, a za tym wszystkim stoi Studenckie Koło Naukowe Finansów i Bankowości działające przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Brawa dla nich.

Brawa, ale muszę ci powiedzieć, że nie jestem zaskoczony, bo ja czytałem o tej petycji.

Bo jak wspomniałeś, ona jest z sierpnia.

Bo ta petycja była do prezydenta i rozumiem, że prezydent nie napisał swojej własnej petycji, bo to głupio być prezydentem i pisać petycję.

Tak, forwardną.

Tak mi się wydaje właśnie tamtą pierwotną petycję ze strony tych studenciaków.

Bo jak ja sobie czytam dalej, jeżeli mówimy o tym 1-2 grosze, łączna waga to jest 35 tysięcy ton.

Samo przewieźć to, to już jest dużo.

Ja w ogóle nie wiem, ile to jest 35 ton, a to jeszcze razy tysiąc.

17 miliardów sztuk monet, 1 grosze i 2 grosze, więc tego jest od groma.

I to robi grosz do grosza, a robi się skala, którą trzeba powstrzymać, jak się okazuje.

Jest napisane, ile to byłoby wagonów ustawionych jeden za drugim.

Najważniejsze w tym wszystkim jest to, i ty powiedziałeś o nich studenciaki, nie wiem, czy się nie obrazili na nas.

Co jest fajne, że młodzi nie tylko mówią, hej, zróbcie coś z tym, jeden, dwa grosze, ale oni mają pewną sugestię, żeby zaokrąglać końcowe kwoty płatności do pełnych pięciu groszy i uznają, że wtedy świat po prostu będzie brak.

Tak jest w Szwecji chyba, z tego co czytałem.

I to zaokrąglanie jest fajne, ponieważ tam wprowadzono takie przepisy, że urzędowo zaokrąglasz zgodnie z zasadami matematyki, czyli jak coś jest 11, 12, 13, 14, to zaokrąglasz do 10, czyli w dół.

A jak coś jest powyżej pięciu, to zaokrągasz w górę, tam do dwudziestu.

Co może wydawać się w niektórych przypadkach niesprawiedliwe, bo w niektórych przypadkach to de facto będzie oznaczać obniżkę ceny.

Ale badania pokazują, że w skali całej gospodarki to się zawsze wyrównuje i wychodzi na remis.

Tutaj trochę w górę, tutaj trochę w dół i tak właściwie to nie ma żadnego znaczenia, bo wychodzi na to samo.

Natomiast zastanawiałem się, bo wiesz, to jest taka trochę w skali bardzo mikro, ale jednak ingerencja w proces kreowania cen, który w normalnej...

który w normalnej gospodarce rynkowej jest całkowicie po stronie przedsiębiorcy.

Przychodzi do ciebie ktoś i mówi ci, ile co ma kosztować.

I nie chodzi o to, że chcesz coś sprzedać za 30, a on mówi nie, za 10, bo to byłaby skandalicznie duża różnica.

Ale wiesz, chcesz coś sprzedać za 30, 17, a on mówi nie, za 30, 20.

Ja z nim na co dzień muszę siedzieć w studiu, zobaczcie.

Nie, ale to jest, wiesz, zacząłem się zastanawiać nad tym, bo to tak fajnie powiedzieć, że tutaj będziemy zaokrąglać, no ale państwo nie ustala cen.

A w tym momencie wyjdzie na to, że to państwo ustala ceny.

To jest gospodarka odgórnie regulowana i będziemy ustalać.

No w tej jednej konkretnej sprawie faktycznie byłaby odgórnie regulowana.

Ja nie mówię, że to szkodzi, ale to jest ciekawe.

W tej skali w ogóle nie szkodzi.

Ale zastanawiam się, czy znając charakter Polaków tu i ówdzie, nie pojawią się jakieś protesty.

Jakim prawem?

Wychodźcie na ulicę.

Jakiś urzędnik, ja tu chciałem sprzedawać gofry za 7,14, a muszę za 7,10.

Natomiast to, co podoba mi się także u wspomnianych przez ciebie studenciaków z Poznania, że oni patrzyli sobie na tę sprawę, zakładam i mówią, słuchajcie, to jakby interes pożytku publicznego jest tutaj ważny, więc pomóżmy.

Mi to jakoś nie zrobi różnicy, ale może są tacy, którzy rzeczywiście uznają, że to zaokrąglanie czy w ogóle zlikwidowanie jedno i dwóch groszówek będzie jakąś robotą i wtedy będziemy tych studentów jeszcze na rękach nosić.

Ale pożytek jest taki w sensie, że koszty... W kieszeni ci mniej brzęczy,

Że nie musisz tych brudnych monet brać do ręki i że generalnie nie wozisz tych ton tego wszystkiego po mieście, tylko jest to... Niehigieniczne to jest zdecydowanie.

Czyli po prostu musimy się pozbyć jednogroszówek, bo to są brudne pieniądze.

Musimy je wyprać, tylko zdejmując je z rynku właśnie w ten sposób.

Ale zobacz, ja wiem, że jesteś tym, który mówi, słuchajcie, to jest wpisane do konstytucji i że tam nie możemy się pozbyć żadnej waluty, ale krótko mówiąc, moglibyśmy już kończyć audycję o tym, że Amerykanie wycofali PEN-ie, ale dla mnie to jest temat o tym, czy...

Za chwilę nie będzie tak, że my naprawdę nie będziemy potrzebowali tego typu pieniędzy w ogóle w obiegu.

Papierowych?

No nie, papierowych też.

Że nie będziemy potrzebować bilonu w ogóle?

Od pięciu złotych w górę, ale nic mniej na przykład.

I na tonach przewożonego żelastwa, ale jednocześnie na zaoszczędzonych pieniądzach do budżetu rok w rok.

No za jakiś czas może faktycznie, rzeczywiście, ale to myślę, że jednak mimo wszystko nieprędko, że jeden grosz, a pięć złotych to jest jednak zupełnie gdzie indziej.

Do pięć złotych myślę, że to jest jednak moneta używana.

10 groszy, 20 groszy, 50 groszy kasujesz, kasujesz złotówkę, kasujesz dwa złoty i zostajesz do piąteczki.

Teraz potwierdzasz obawy tych właśnie wszystkich, którzy tego nie chcą.

Mowa o jednym groszu na razie.

Dwóch już, no.

Pięć groszy za chwilę kolejne.

Ale zobacz, rozwijamy plika.

W ogóle jest taka moneta, dwa grosze?

Tak, były dwugroszóweczki.

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz w życiu widziałem.

Ale tak jest w petycji napisane i myślisz, że co?

Nie, no jak jest w petycji, to musi być.

No zobacz, no paradoks, moneta jednogroszowa kosztuje około pięciu groszy, a dwugroszowa sześć groszy kosztuje mniej więcej, więc jest coś na rzeczy.

Czyli zobacz, czyli dziesięciogroszowa już się opłaca.

Mam wrażenie, że naprawdę koniec końców dojdziemy do momentu, w którym... I coraz więcej ludzi używa płatności bezgotówkowych i to jest zdecydowanie dominująca forma płatności.

Ale jednak, po pierwsze, nie wszędzie, bo jak będziesz średnią dla całego kraju, to ten kraj składa się z bardzo wielu różnych miejsc i są takie miejsca...

w których nadal dominują jakieś tam, nie wiem, sklepiki osiedlowe gdzieś tam na wsiach, gdzie pewnie nadal funkcjonują rozliczenia w gotówce.

A po drugie, nawet jeśli to jest niewygodne, to jeśli ludzie tego chcą, to mają takie prawo i nie można tego prawa im odbierać.

Jeśli to, że tak powiem, umrze śmiercią naturalną za jakiś czas, to wtedy być może będzie można to rozważać.

Tak, udział tego typu transakcji się zmniejsza, ale to nie umarło śmiercią naturalną jeszcze i jeszcze szybko nie umrze i cały czas ta gotówka jednak jest wykorzystywana.

Widzę to w sklepie codziennie i powiem szczerze, że bardzo mnie to...

Nie to, że denerwuje, irytuje.

Dłużej czekasz, bo trzeba wydać.

Tak, Jezus, ile to jest zawracania gitary z tym płaceniem i te grosiki właśnie najbardziej.

Jestem przygotowany, jak wchodzę do tego sklepu, jestem przygotowany psychicznie na to, że przy tej kasie będę stał dłużej niż chodziłem po tym sklepie, bo ktoś będzie płacił gotówką.

Dla mnie to jest niewygodne, ale no, Jezus Maria, kiedyś wszyscy tak płacili i żyli, więc może nie musimy wszędzie być uzależnieni od tej prędkości, że wszystko robimy natychmiastowo, przykładam kartę, pyk i...

Telefon nawet, ale szykując się na audycję nie sądziłem, że może być tyle wątków, czyli np.

długość stania w kolejce, która się wydłuża z uwagi na to, że płacimy gotówką.

Dla mnie to jest główna niewygoda związana z gotówką.

W Twojej petycji do prezydenta, żeby sprawdzić, czy tam nie można zlikwidować gotówki, to byłoby głównym argumentem.

Ja właśnie mogę argumentować, że mi to nie pasuje, mogę wyjść na jakiegoś niesympatycznego człowieka, który się denerwuje na innych ludzi.

Więc podkreślam, staram się tego nie robić i staram się rozumieć to, że ktoś może płacić gotówką i się nie denerwować.

Znaczące wydłużenie czasu transakcji, mam wrażenie, przez co mogą pojawiać się realne straty w gospodarce.

Jeśli jest w sklepie kolejka, to ktoś, kto jest na końcu tej kolejki, zresztą sam tam tak wielokrotnie robiłem, może zrezygnować z tych zakupów.

Bo mi się nie chce, jeśli kolejka jest długa, bo jeśli stoję bezpośrednio za panem, który płaci gotówką, to okej.

Ale jak stoi 10 osób i sobie myślę, Boże, ile ludzi wśród tej dziesiątki też będzie płacić gotówką i dochodzę do przekonania, że nie, to ja pójdę do domu w takim razie i nie robię tej transakcji i ten sklep wtedy traci na tym realnie.

Dokładnie, wpływasz na PKB przez to.

Można w ten sposób pójść dalej.

Używanie gotówki w sklepach wydłuża czas obsługi petentów, klientów, a to wpływa na zmniejszenie PKB w Polsce.

I to jest argument do wpisania do petycji.

A do tego tą gotówką ten sklep potem musi zarządzić, musi to zliczyć, wysłać w woreczki, gdzieś tam ubezpieczyć ten transport, bo ktoś to może ukraść przecież.

To są koszty, koszty, koszty ciągle, przecież których my nie widzimy jako klienci, ale to obciąża dodatkowo biznesy kosztami.

Nie wiem, czy byłeś świadkiem takiej sytuacji, ale podzielę się z widzami, słuchaczami i tobą.

I to dla mnie było fascynujące, bo to było jakiś czas temu, więc tego typu rzeczy mnie poruszały do kości.

Że kiedy na kasie nazbierasz już tej gotówki tyle i tego wszystkiego i musisz to oddać.

Nie ma tak, że ktoś przychodzi, ty chodzisz tą kasetką, oczywiście tak się też może zdarzyć, ale że ta pani, którą ja wtedy widziałem, ona pakowała to w taką specjalną tubę i wkładała to w taki cały system takich rur, gdzie to było zasysane i to sobie leciało gdzieś tam przez cały sklep do takiego momentu.

Jakaś duża taka, taki sklep typu tam, nie wiem, makro czy serwis.

I tam w tych rurekach jest podciśnienie chyba.

Ktoś tam wciąga z drugiej strony.

Więc wszystko to mogłoby zniknąć, gdybyśmy cały czas płacili kartami, ale jestem ciekaw, jeśli byśmy...

mniej kolorowy.

My tu sobie możemy siedzieć i gadać, natomiast szanowni widzowie i słuchacze, to jest odcinek, który my robimy dla was tak naprawdę.

Czy dla was to jest problem, że wy musicie czekać w kolejce, na przykład, bo ktoś płaci gotówką?

Czy dla was byłoby problemem, gdyby się okazało, że państwo polskie w którymś tam momencie decyduje się na to, że generalnie wycofujemy gotówkę, macie blika, macie telefony, macie karty i idziemy dalej?

Można nie wycofywać gotówki, ale wycofać jeden grosz.

A reszta gotówki dalej jest.

To, o czym myślę też w kontekście zaufania do państwa, że dzisiaj, gdybyśmy poszli dalej, zaczyna się od jednego grosza, dwóch groszy, od studentów z Poznania, później dochodzą kolejni i generalnie nagle nie ma... Studenti z Poznania są gizmowie.

Zostaje ci tylko karta, że ten naród, jak tak czuję, że on jest na tyle nieufny czasami, albo inaczej zdystansowany, albo używając jeszcze modniejszego słowa...

asertywne w nastawieniu do swojego państwa, że on by nie chciał, żeby to państwo tak wiedziało wszystko, co tam się na tych kartach dzieje i co tam... A jak wyjmiesz z bankomatu tę gotówkę, no to dobra, widać w bankomacie, że zeszło, ale co ja z tą gotówką zrobiłem?

Jakiemu hydraulikowi ja zapłaciłem albo za co ja zapłaciłem, to już nie byłoby takie proste.

Ostatnio nawet spotkałem się z tym, że ktoś nie chciał blika, bo mówi, wie pan, ale tak co tydzień blik?

No będą widzieć, no regularnie, to już nie tędy droga, więc gotóweczka wróciła.

Czyli część społeczeństwa jest wstydliwa po prostu.

Wstydzi się jak ktoś patrzy.

Nie, woli, żeby państwo nie wiedziało o wszystkich transakcjach, które zawierają.

No tak, to też jest kolejny argument, tylko że to jest argument w tej dyskusji dotyczącej tego, czy w ogóle powinna być gotówka, czy nie.

A gotówka jest...

I będzie, mamy Narodowy Bank Polski, który aktywnie broni tego, żeby gotówka była obecna w naszym życiu, ponieważ zwłaszcza w czasach nasilonych coraz bardziej cyberataków w tu i ówdzie, ta gotówka to jeszcze nam się wszystkim może przydać, jak wszystko wysiądzie.

Gotówka nie jest na prąd, a inne formy są.

Zawsze człowiek myśli sobie tak, dobra, telefon się rozładował, ale zegarek przynajmniej jest, więc czymś się tam zapłaci.

No dobrze, dobrze, ale to... Ty jesteś przygotowany jednak na skrajne scenariusze i to... Tak, ale to nie chodzi tylko o ewentualne awarie po twojej stronie, bo to mogą być też awarie po drugiej stronie.

Że płatność tylko gotówką.

Że terminalne wysiądą, tak, na przykład i co wtedy.

I to jest niezależne od ciebie zupełnie, więc de facto noszenie przy sobie pewnej kwoty gotówki papierowej wzmacnia twoją niezależność.

I to nawet nie chodzi o brak zaufania do państwa, że ktoś ci tam patrzy w rachunki, bo wydaje mi się, że większość ludzi nie ma nic do ukrycia pod tym względem.

Natomiast chodzi właśnie o takie bezpieczeństwo transakcji.

Jak patrzę sobie też po zachowaniu czasami w podróży różnych osób, to wciąż zobacz, jak jedziemy do jakichś różnych miast i to oczywiście czasami z uwagi na przewalutowanie itd., itd., ale ta gotówka daje takie poczucie pewności, że w podróży, jak masz tą gotówkę, to zawsze się uda, czy to będzie kierowca, czy to będzie ktoś, kto ci pomoże z czymś itd., itd.

Naturalnie to zależy od rejonu świata, w który jedziesz, ale daje to, o czym teraz mówisz w kontekście dyskusji o tym, czy wycofywać, czy nie.

poczucie bezpieczeństwa, więc może to jest dobry kierunek myślenia.

Zwłaszcza dla takich ludzi starszej daty, jak ja na przykład, którzy pamiętają jeszcze czasy, kiedy nie wszędzie można było płacić kartą.

I to nie było do końca pewne.

I we mnie na przykład to zostało.

Dzisiaj na przykład byłem u fotografa zrobić sobie zdjęcie w takim małym zakładzie fotograficznym przy ulicy i wszedłem i pierwsze to robię.

Ja się pytam, czy tam można zapłacić kartą, bo w sumie...

Jestem gotowy na to, że równie dobrze można nie zapłacić tam kartą, bo to jest bardzo mała firma i niekoniecznie musi mieć terminal.

Okazało się, że można zapłacić kartą, więc zapłaciłem kartą, ale jak się ma tą gotóww kieszeni, to pozbywasz się tego niepokoju, że za chwilę możesz gdzieś wejść i może się okazać, że tam jednak nie można płacić kartą, trzeba mieć gotówkę, więc dobrze, że ją mam, bo jakbym nie miał, to musiałbym z kolei latać po mieście i szukać bankomatu, a bankomatów jest coraz mniej.

Pomyślałem o jednej rzeczy, która mnie spotkała ostatnio w Wenecji, gdzie byłem z dziećmi, że wchodzisz do sklepu i możesz kupić i możesz zapłacić.

Jeżeli chcesz zapłacić gotówką, no to to kosztuje X, ale jeżeli chcesz zapłacić kartą, to kosztuje X plus prowizja, którą ta właścicielka sklepu płaci operatorowi tej karty, więc płacisz drożej.

Dlatego sięgasz po gotowe, bo wtedy czujesz, że... Nie może być inna cena tego samego produktu w zależności od tego, czym płacisz.

Ale ja jej do ręki daję więcej po prostu, bo ona musi to siłą rzeczy oddać.

To nie jest chyba do końca uczciwe, tak mi się wydaje.

Nie dyskutowałem z tym, po prostu stanąłem przed faktem.

W Polsce nie widziałem, żeby w Polsce tak było.

A czy kiedyś, bardzo dawno temu było tak, że sklepy nie chciały instalować sobie terminali ze względu na dodatkowe koszty?

Ale w Niemczech tak było też.

Albo były takie minimalne kwoty, które możesz... 30-20 zł.

Ale to już dawno nie widziałem, żeby tak było.

To już za nami jest chyba ten etap, który też de facto był nie do końca zgodny z prawem, z tego co pamiętam.

I tam musiały być chyba jakieś interwencje ze strony państwa i... I się zamknęło.

Jeżeli wśród naszych widzów słuchacze są tacy, którzy pomyśleli sobie, boże, może byśmy zebrali teraz jak najwięcej jednogroszówek i zaczynacie szukać ich teraz po wszystkich możliwych puszkach, świnkach i innych skarbonkach, no to dajcie znak, ile to waży, ile się udało uzbierać, bo może grosz do grosza i się okaże, że wśród słuchaczy ekonomicznie są groszowi milionerzy.

0:00
0:00