Mentionsy

Druga Wersja // podcast popularny
15.01.2026 17:17

Księgowi, rewidenci, studenci oraz 12 kotów, miecz i wołowina, czyli obyś płacił wysokie podatki #234

Jak wynagradza się za rachunkowość kreatywną, a czym grozi ta agresywna. Dlaczego audyty są dobre. Czym różni się księgowość od rachunkowości i finansów. Jakich akcjonariuszy powinniście szukać do swojej spółki. Czy liczby są obiektywne. Jak studenci łamią zasady chronologii. Oraz o śledzeniu przekrętów finansowych na skalę europejską, rozliczaniu podróży Mercedesem, o tym, dlaczego Bumeikan, a nie Meishikan, o 12 kotach i 13 latach bez urlopu. [+ bonus: reklama życia uniwersyteckiego]

// Tomasz Gabrusewicz // specjalista z zakresu sprawozdawczości finansowej i systemów rachunkowości, przedsiębiorca, członek rad nadzorczych, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu

--------

Wesprzyj nas. Pomożesz tworzyć podcast i zmienisz świat:

- abonament, czyli duża wdzięczność: www.patronite.pl/drugawersja

- kawka w podziękowaniu za odcinek: www.buycoffee.to/drugawersja

-------- My na www: www.drugawersja.pl  My na Spotify: https://spoti.fi/3MWjX9v My na fejsie: www.facebook.com/drugawersja My na YT: https://www.youtube.com/@podcast_poznanski My na insta: www.instagram.com/druga.wersja My na tiktoku: https://www.tiktok.com/@drugawersja

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 833 wyników dla "Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu"

Są takie rozmowy, które wpadają z nienacka i to jest właśnie taka rozmowa, ale dodatkowo jest to jeszcze rozmowa, w którą ja wpadłem całkowicie, kompletnie i po uszy.

A to wszystko dzięki Jackowi, bo mieliśmy taką trochę podbramkową sytuację w tym tygodniu.

I dzwonię do Jacka, mówię, Jacek, słuchaj, potrzebny jest człowiek.

Jacek mówi, mam człowieka, rachunkowość, finanse, będzie ciekawie na pewno.

Nie byłem przekonany, ale jak zaraz wy się przekonacie, zupełnie niepotrzebnie, bo porozmawialiśmy o pieniądzach, o liczeniu, o tabelkach, o Excelach i o wszystkich innych systemach do przeliczania tego, co się w firmie dzieje w sposób, którego się kompletnie nie spodziewałem.

Tu należy wam się jeszcze wyjaśnienie, kim jest Jacek.

Jacek to Jacek Trambecki, wykładowca Poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego, który w tym roku ma 100 lat.

I w związku z tym, że to jest także moja uczelnia i uczelnia Leszka, będziemy zapraszali większą liczbę gości z tej uczelni szanownej.

niż przeciętnie, więc spodziewajcie się specjalistów i fachoww z poznańskiego UEP-u.

A pierwszym z nich, ten od którego zacząłem tą przydługawą już przemowę, jest Tomasz Gabrusewicz, specjalista z zakresu sprawozdawczości finansowej i systemów rachunkowości.

Przedsiębiorca, członek rad nadzorczych i wykładowca Poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego.

A jeżeli chcielibyście jakiegokolwiek wstępu do tego odcinka, to powiem tylko tyle.

Fascynująca rozmowa.

Ile razy w życiu usłyszałeś, że księgowość to najnudniejsza robota na świecie?

Jak reagujesz, jak tak ci mówią?

Nie rozumieją to, jak mam reagować.

Trzeba wytłumaczyć.

Nie rozumiemy księgowych.

Ludzie nie rozumieją, czym jest księgowość, czym rachunkowość, czym finanse.

Okej, no to tu jesteś po to, żeby nam wytłumaczyć.

Księgowość, rachunkowość i finanse.

Wiesz, no wszędzie są cyferki, wszędzie są tabelki, wszędzie jest Excel, nie?

No już od Excela to się powinno odchodzić.

No oczywiście.

Księgowość, finanse i rachunkowość.

Finansy jako dziedzina nauki, która została niedawno wydzielona w ekonomii.

Jak zrobiłem doktorat w 2005 roku, to było to z zarządzania, a jednak to była rachunkowość.

A później powstała właśnie dziedzina finanse, dziedzina naukowa, no i w niej jest umiejscowiona rachunkowość, a częścią rachunkowości jest księgowość.

Ważną, ale nie najważniejszą decyzyjnie.

Finanse, rachunkowość, księgowość.

Księgowość.

Księgowość to jest grzebanie w papierkach, księgowanie faktur, rachunkowość to robienie... Zarządzania za pomocą danych wyłuskanych z księgowości.

Księgowość jako jedna z takich...

ważnych, ale nie najważniejszych.

Na pewno bez księgowości nie da się prowadzić rachunkowości, ale księgowy nie jest dobry, on nie musi być dobrym finansistą i dobry finansista nie musi być idealnym księgowym.

Ty wymyśliłeś coś takiego, jak zarządzanie przez rachunkowość widziałem w twoim życiorysie.

Tak, to znaczy zacząłem mówić takie sformułowanie i później zacząłem nazywać tak to, co robiłem w biznesie, czy starałem się robić w doradztwie, wykorzystywać rachunkowość, w tym księgowość, do zarządzania przedsiębiorstwami, szczególnie w momencie, gdy trzeba było coś naprawić.

A tak się nie dzieje normalnie w firmach?

Bardzo często nie ma podstaw do tego.

Firmy chcą mieć zmianę, ale nie wiedzą za co złapać.

Łapią się ludzi, łapią się jakichś doradców, którzy mają złote środki.

A wiadomo, jak to jest z tymi złotymi środkami.

Praktycznie nie działają i nie patrzą na to, jak rachunkowość w tej dziedzinie księgowości jest w stanie im powiedzieć, co się dzieje z ich jednostką.

Liczą, tylko że nie wykorzystują tych danych do niczego innego niż do liczenia podatku.

A podatek jest częścią pośrednią prowadzenia biznesu.

Jeżeli nie masz pomysłu na inwestycje i masz wysokie wyniki finansowe, to będziesz płacić podatek.

Profesor Sobiech, nieżyjący już, życzył nam na koniec studiów płacenia wysokich podatków.

Wiesz, jaką miminę zrobiliśmy na tym wykładzie?

Obroniłem doktorat, był w mojej komisji, patrzy na mnie, mówi, co Tomek, teraz rozumiesz?

Ja mówię, tak, panie profesor.

wię, pamiętam cię z wykładu, jak ty na mnie patrzyłaś wtedy.

Wszyscy tak patrzyli.

Wszyscy patrzyli.

A jeszcze w przyszłych czasach?

Tak, wszyscy tak patrzą, natomiast idzie połapać firmę, tak kolokwialnie mówiąc, od podstaw, czyli od tego, jak się spojrzy na księgi rachunkowe,

I te wszystkie cyferki, te wszystkie sposoby, metody, techniki ocenij się.

Bo w momencie, w którym zaczynasz księgować i księgujesz wszystko na kupie, bez sensu, bez głowy, bez ładu, bez składu, czyli nie widać w papierach księgowych twojej strategii, to ta księgowość jest tylko do zestawień podatkowych.

To daj jakiś przykład tego zarządzania przez rachunkowość.

Struktura kosztów.

Koszty ogólnego zarządu, żeby nie było za szczegółowo, ale też żeby nie było zbyt ogólnie.

Firma prowadzi 3-4 zakłady, czy wydziały, a tylko do jednego masz przypisane te koszty pana prezesa i koszty jego Mercedesa, czy jego tam innego samochodu drogiego, które ma.

Oczywiście.

I zawierzesz koszty w jednym miejscu.

No i masz już zaburzoną rentowność.

A jeżeli on w jednym miesiącu jesteś w stanie to rozliczyć na... Oczywiście przykład jest tylko hipotetyczny, żeby nikt nie łapał mnie tutaj za...

słówka, że to jest zbyt proste, bo to ma być proste, tak?

Staram się tłumaczyć rachunkowość zawsze prostą.

Jeżeli my rozliczymy to proporcjonalnie, że w tym miesiącu wykonał x operacji do takiego, a nie innego projektu, y do innego projektu, a 0 do trzeciego projektu, to zobacz, jak ładnie się rozłożyły koszty.

I wiesz, gdzie w danym miesiącu, jakie pieniądze przynosić mają, jakie stopy zwrotu.

Wtedy nic nie jesteś w stanie zrobić.

Finansowej?

W ogóle strategii przedsiębiorstwa.

A to mówimy jeszcze o innym poziomie.

Oczywiście.

Natomiast za pomocą strategii jesteś w stanie sterować zdarzeniami gospodarczymi i je kreoww działalności gospodarczej pod różnym...

pod różną formą prowadzenia tej działalności, zgodnie z kodeksem spółek handlowych, no i dodatkowo później możesz z tego weryfikować, czy ta strategia kolokwialnie mówiąc wychodzi.

Czy ona się sprawdza, czy musisz ją modyfikować.

Czyli to jest najważniejsze.

Zysk nie jest najważniejszy.

Najważniejszy jest wzrost wartości przedsiębiorstwa.

Zysk, zysk ponad wszystko.

To już dawno powinno być gdzieś tam powiedziane głośno.

Ale zarządów nie rozlicza się na podstawie zysku.

Oczywiście, że tak.

Takiego, który jak jesteś Fordem, daje ci pieniądze, czyli kupuje twoje akcje, do tego, żebyś ty inwestoww coraz lepsze samochody, czy takiego akcjonariusza, który daje ci kasę, a ty robisz hajs na ryżu?

na kontraktach i jego nie interesuje, tylko jego interesuje dywidenda.

No przepraszam, ja jako przedsiębiorca wolałbym tego akcjonariusza, który idzie ze mną w to, co ja chcę produkować.

Ale masa w tych dużych firmach to są ci, którzy potrzebują dywidendy.

To są tacy inwestorzy, dla których liczy się szybki zysk, czy tam w ogóle odczuwalny zysk.

Widać to w tej chwili po rynku polskim, szczególnie jak rosną inwestycje.

Duży plus ma w tym i PPK, i oczywiście później IKE, i IGZE, i teraz będzie to OKO, czy jakoś OKI, konto oszczędnościowe i oszczędnościowo-inwestycyjne.

Zmienia się to i mam nadzieję, że społeczeństwo polskie będzie tym społeczeństwem, które będzie coraz więcej oszczędzać.

Na tym, że obserwuję trendy.

No tak, jako społeczeństwo nie jesteśmy właściwie w ogóle wyedukowani ekonomicznie.

Ale kto nas uczy tego wszystkiego?

A widzisz, bo to... Tak, tak, tak.

takie jak Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu.

Mają specjalistów, a nie kształcą masy.

A widzisz, no to zależy jaki ten, jaki kierunek.

Masz kierunek ekonomia, który daje ci ogólną wiedzę ekonomiczną, taką naprawdę i historyczną, i taką o cyklach koniunkturalnych, który mega potrafi zainteresować, natomiast to nie jest specjalność, jakaś wielka specjalizacja, tak jak ja mam nadzór i kontrolę kierunek o profilu praktycznym, gdzie wychodzisz prawie audytorem.

Natomiast jak sobie spojrzysz na to z perspektywy zainteresowania się, szczególnie młodych ludzi i ludzi, gdzieś mniej więcej w moim wieku, w naszym wieku, to my, nawet jak nie jesteśmy tymi ekonomistami, to ogarniamy YouTube'a.

Coraz więcej jest blogi.

Umiemy już sobie radzić z szumem informacyjnym i wybieramy fajne rzeczy i zaczynamy inwestować.

No dobrze, ale ludzie głosują na tych, którzy mówią, że pieniądze zawsze się znajdą.

Dla mnie polityka jest najgorszą rzeczą, w jakiej miałbym kiedykolwiek pracować, więc nie chcę.

A i to twoje mniemanie absolutnie nie ma żadnego znaczenia, bo ona jest, będzie i ma na nas wpływ.

Natomiast jeżeli ludzie nie kojarzą i nie łączą, sprawni ludzie, psychicznie i fizycznie, nie łączą pieniędzy z pracą, to to jest coś nie tak w systemie kształcenia.

Pieniądze powinno być powiązane z pracą.

Im więcej pracy, tym więcej pieniędzy.

I teraz uwaga, to jest skrót znowu.

Nie chodzi o to, że ktoś na stanowisku sprzątacza będzie sprzątał 25 godzin dziennie i te 25 godzin dziennie zmieści w 24, tak?

I zarobi więcej niż profesor na uniwersytecie.

Słuchaj, wszyscy wiemy, że powinniśmy być bogaci, piękni, młodzi i zdrowi.

Dlatego trzeba dużo czytać książek, żeby wiedzieć, co to znaczy być bogatym, bo nie zawsze bycie bogatym to jest bycie milionerem czy miliarderem.

Zapędziliśmy się w koźruk polityczny.

To jest mega ciekawe, bo jeżeli zacznie się czytać fajne książki, to w tych książkach jest naprawdę dużo o tym, jak można być bogatym nawet bez pieniędzy.

Wszystko kończy się i zaczyna od czytania książek.

Jeżeli miałbym zakończyć z tobą dzisiejszą rozmowę, tylko czytajcie więcej książek.

Dobrze, to podsumowanie mamy.

Tak, czytajcie więcej książek.

A teraz jeszcze musimy dojść do tego podsumowania.

Liczby są obiektywne.

Okej, to musimy tutaj trochę bardziej znowu wejść w rachunkowość.

Rachunkowość ma na to odpowiedź, która jest odpowiedzią, wydaje mi się, że na te czasy poprawną i prawidłową.

Po pierwsze, liczby mogą być wykreowane.

W rachunkowości mamy dwa trendy.

Pierwszy to jest właśnie księgowość, czyli coś, co jest ex post, czyli wydarzyło się i na to nie masz wpływu.

Czyli po prostu liczysz to, co... Dostałeś fakturę, wydarzyło się, zdarzenie już zaszło, nie mamy na to za wielkiego wpływu.

No chyba, że jest błędne, to trzeba poprawić, no ale nie o tym mówimy.

A druga część to jest rachunkowość.

Tak, rejestrujemy zdarzenia gospodarcze, które się już wydarzyły.

Natomiast jeżeli popatrzymy sobie na rachunkowość i wycenę chociażby według wartości godziwej, czyli predykcje, jakieś szacunki, no i rachunkowość kreatywną, która oczywiście nie jest rachunkowością agresywną, bo to mnie mocno boli, jak ludzie, politycy i niewykształcani ludzie z rachunkowości i z księgowości mówią, że tam kreatywną rachunkowość ktoś stosuje i mówią, że to jest przestępca.

W kreatywnej rachunkowości niektóre liczby są podawane w taki sposób, aby wywrzeć jakiś wpływ, na przykład na inwestora.

I ten inwestor musi być tylko dobrze poinformowany, że to jest sposób prezentacji, że jeżeli się coś wydarzy, to jest wysokie prawdopodobieństwo, że osiągniemy takie wyniki finansowe.

I ty na siebie bierzesz jako inwestor część ryzyka.

Tak, liczby są obiektywne, ale nie muszą być pewne.

A dobrze, no to wspomniałeś tutaj w takim razie agresywnej rachunkowości, która jest czymś innym niż kreatywna.

Tak, miałem przyjemność to zdefiniować, a więc kreatywna rachunkowość to jest wszystko to, co jest dozwolone prawem.

Ok, poruszamy się... Agresywna rachunkowość to jest to, co jest złamaniem prawa.

W ogóle można łamać prawo w rachunkowości?

Nie, no pewnie, że nie można.

No i najgłupszą rzecz, którą w życiu słyszałem i to studentom powtarzam, to przepisy są po to, żeby je łamać.

Ale no tak jestem zbudowany, tak mnie tata i mama wychowali, że jednak staram się nie łamać przepisów.

Kreatywna rachunkowość, a, agresywna.

Na przykład nie zrobisz odpisów trwałej utraty wartości, czegoś, co już... Tak, świadomie.

Masz linię technologiczną, której nie używasz już rok.

Nie będziesz jej nigdy używać, a dalej ją amortyzujesz, czyli rozkładasz w czasie.

A powinieneś w danym roku ją wrzucić w koszty.

Zamknąć, zlikwidować.

Ma kosztować cię to załóżmy milion złotych.

A ty masz milion sto z wyniku finansowego.

A twój bank wymaga od ciebie pięćset tysięcy minimum, żeby utrzymać ci linię kredytową.

Jeżeli nie będziesz badany przez biegłego rewidenta, raczej to nie wyjdzie.

No, z punktu widzenia zasad rachunkowości złama jest zasada ostrożnej wyceny, czyli błąd podstawowy.

No, ale nikt ci tego nie wykryje.

W sumie gospodarczo sobie poradziłeś.

Natomiast nie będę mówił, że tego nie doradzam.

Niekiedy nie ma innego wyjścia.

Czyli to jest ta różnica między optymalizacją a manipulacją taka, jak między kreatywną a agresywną księgowością.

Rachunkowością, tak.

Optymalizacja, najtrudniejsza rzecz chyba dzisiaj, zrozumienie tego, czym jest optymalizacja jeszcze przy prawie podatkowym.

Jeden z polityków wybudowwielką firmę, nie dość, że firmę, to jeszcze karierę polityczną na tak zwanej optymalizacji.

Właśnie optymalizacja w pewnym momencie podatkowa dała nam spółki komandytowe, dała nam karuzelę VAT-owskiej, różnego rodzaju.

Jeżeli one faktycznie są celowe i są uczciwie prowadzone, wiesz, no tam jest pełna księgowość, tak?

Tam trzeba tak jak w spółce prowadzić.

Coraz więcej mamy z moją wspólniczką w biurze rachunkowym, w kancelarii naszej mamy coraz więcej zapytań o fundacje i fundacje rodzinne.

O czym to świadczy?

O tym, że mamy tutaj coraz więcej ludzi, którzy mają różnego rodzaju biznesy, mają majątki.

No i przy tym zoptymalizują sobie trochę kosztów.

Czy da się wyprostować coś, co zostało gdzieś tam ponaginane w przyszłości?

Oczywiście.

Czy te grzechy księgowych nie są na zawsze w firmie?

Oczywiście.

Tutaj nawet nie chodzi o to, żebyśmy mówili o grzechach, bo księgowy raczej grzechów nie robi.

Nie nazywajmy tego, kto popełnił błąd, zawsze przestępcą.

Błąd w rachunkowości dzieje się na zawinione i niezawinione, koniec kropka.

A więc nie ma czegoś takiego, że się wydarzyło.

Ktoś zawsze jest winny.

Zazwyczaj zarząd, żeby było też jasne, bo zarząd zgodnie z ustawą rachunkowości odpowiada za księgowość, nie za ludzi.

Za całą rachunkowość.

To, że ty odpowiadasz za ludzi, to jest jedno, ale ty odpowiadasz za sprawozdanie finansowe.

Nawet jak biuro rachunkowe ci prowadzi, to jednak mimo troszeczkę mniej niż na etacie, ale jednak my odpowiadamy więcej.

Na etacie ktoś odpowiada troszeczkę mniej, ale to już jakby niuanse.

I w momencie, w którym mówimy o tych błędach w księgowości, jest dużo zaniechań.

Na przykład mamy sytuację jednego związku sportowego, który zdecydowaliśmy się na wyprostowanie, nie miał sprawozdania finansowego od 2016 roku.

Zdobywamy dokumenty, odzyskujemy dokumenty z prokuratury, gdzieś po piwnicach niekiedy, od jakichś księgowych, którzy byli przez przypadek zatrudnieni, gdzieś w jakichś kartonach po telewizorach w związku na strychu się znalazły i już jesteśmy w 2020 roku.

Macie takie poczucie, że dacie radę to wszystko złożyć?

Ale pokazać obraz rzeczywistości?

No właśnie, na tyle, ile się da.

A więc, jeżeli jesteś wtedy badany, bo związek jest, to biegły rewident bada i mówi, ok, jest w miarę rzetelnie na to, co można, ale daje zastrzeżenie, że jednak części dokumentów nie ma, ale jednak, wiesz, idzie kontynuacja działania, tak?

A w momencie, gdy nie masz tego sprawozdania finansowego, to stoisz, nie masz dotacji, nie masz niczego.

I to jest tak, że każdy, kto ma firmę, powinien dobrowolnie się poddać audytowi?

To są firmy, które mają obowiązek.

To jest artykuł 64 ustawy o rachunkowości, który wyraźnie mówi, kto powinien, kto musi.

To kto powinien?

Masz limitę aktywów, limitę zatrudnienia powyżej 50 osób.

Ja nie do końca rozumiem, z jakiego powodu za każdym razem, gdy mówimy o jakiejś kontroli, mówimy o tym, że ona musi być zła.

Wiesz, tu jest funkcja, rachunkowość ma takie trzy główne funkcje.

I kontrolna jest dzisiaj najważniejsza.

Więc w momencie, gdy ty masz przeprowadzoną kontrolę przez specjalista, z intencją... Który ci grzebie w papierach.

Jeżeli on cię weźmie pod swoje skrzydła i zaczyna cię badać, a ty popełniłeś x błędów, to nie zachowałeś wiernego i rzetelnego obrazu sprawozdania finansowego.

On ci pomaga poprawić siebie.

Więc funkcja kontrolna poprawnie sprawowana to jest taka konstruktywna kontrola.

Więc jeżeli piszesz dyktando i są zasady, że na trzy błędy ortograficzne dostajesz leczka, pałę, dwójecz, co to tam się teraz dostaje.

I my mamy też w rachunkowości jakieś zasady, które trzeba spełniać.

Ten biegły rewident jest takim strażnikiem.

A też przy okazji przez tą kontrolę jest twoim nauczycielem i wspiera cię.

Żaden biegły rewident nigdy nie przychodzi, żeby ci dołożyć.

Żaden kontroler nie powinien tak działać.

Ludzie z takimi zapędami we wszystkich zawodach, w których mamy władzę, tak jak ja na egzaminy, jeżeli ja nie umiem dać tego sprzężenia zwrotnego i informacji, za co ja ci stawiam dwóję i jak z tego wyjść, ja nigdy nie powinienem uczyć.

Tak samo biegły rewident, który ci nie wytłumaczy, co zrobiłeś źle, nie powinien wydawać opinii.

Tak samo żaden kontroler z urzędu skarbowego, jak ci nie wskaże, co zrobiłeś źle i jak się to poprawia, czy gdzie się zwrócić, żeby to poprawić, no to też to jest do...

To jest nieakceptowalne.

Konstruktywna kontrola jest najlepszą rzeczą, którą w tym świecie możemy wykonywać jako specjaliści.

Trzeba sobie znaleźć po prostu konstruktywnego audytora.

Konstruktywnego audytora i prawo powinno dawać nam możliwość korzystania z takich ludzi wszędzie.

Nie znam całego prawa.

Ale to twoje znasz, dotyczące ciebie.

Jeżeli chodzi o biegłych rewidentów, to na ten moment mogę powiedzieć, że większość znanych mi biegłych rewidentów w procesach audytorskich nie popełniła rażących nadużyć ani błędów.

Są mądrzejsi niż ci regularni księgowi?

Mają inną pracę, spoglądają z innej perspektywy, mają trochę inne doświadczenia.

Kiedyś, wiesz, moja żona jest główną księgową dużej międzynarodowej korporacji.

I jak się jej zapytasz, kogo ona się boi, to na pewno nie jest to mąż i biegły rewident, tylko troszeczkę może urząd skarbowy.

Więc biegły rewident, gdyby moja żona chciała, czy ja w swoich spółkach, tak?

i chce popełnić przestępstwo, to nie znajdzie.

To mówimy o takich rzeczach.

Tutaj ma inne doświadczenie, inne cele i jest to w naszym wypadku najwyższy w tej chwili w Polsce poziom uprawnień zawodowych.

Więc jeżeli ktokolwiek nas będzie słuchał i jest studentem i zastanawia się, co może dla siebie zrobić, interesują go finanse, to zostań biegłym rewidentem, biegłą rewidentką.

Zrób wszystko, żeby cię ktokolwiek wykształcił w tym zakresie, a później już podejmiesz swoje decyzje.

Czy będziesz kontrolował spółki, czy z tą wiedzą będziesz dyrektorem, dyrektorką finansową, czy członkiem zarządu.

Oczywiście, że tak.

Jeżeli możemy powiedzieć, to tak, tu się zarabia najwięcej.

Nie znam biegłego rewidenta, który by nie zarabiał 15 tysięcy miesięcznie netto.

To są firmy jednoosobowe?

To są najmniejsi biegli rewidenci.

Nie będziemy mówić o górce, bo powiedzmy sobie, że nie jest problemem być partnerem w dużej korporacji i zarabiać około miliona netto rocznie.

To jest droga studiów, licencjat, obojętnie jaki.

No i zainteresowanie się księgowością.

Czyli tym pierwszym elementem.

Nie trzeba, bo widzisz, ja nie lubię księgować, a jednak swoje w tej dziedzinie osiągnąłem chyba w tej chwili w mojej ścieżce najwięcej.

ile można by było w Polsce osiągnąć.

Natomiast jeżeli spojrzę sobie na to, jak ja nie lubię księgować, lubię księgować na zajęciach, natomiast w biurze rachunkowym wyobrażasz sobie, że ja nie mam w moim... Ja jestem mniejszościowym partnerem.

Ela Janik Krauze jest założycielką firmy, w której mam przyjemność być udziałowcem i partnerem.

I grupa przedsiębiorstw i ja nie mam tam konta księgowego.

Takiego, że wiesz, mogę się zalogować i księgować, czy sprawdzić pracowników.

Jesteś od wyższych spraw?

Tak, od trudniejszych, nie wyższych.

Od trudniejszych niż księgowość.

Oczywiście rozwiązuje problemy księgowe.

Jak coś księgowi nie umieją zaksięgować, no to ja umiem.

Tak, w systemie.

Na przykład w jaki sposób dokonać wyceny wartości niematerialnej i prawnej wytworzonej w procesie produkcyjnym w spółce informatycznej o jakichś tam powiązaniach zagranicznych, wiesz, Unia Europejska, Stany Zjednoczone, Chiny i one mają to za księgowość, bo przyszedł taki mail, to tego nie rozwiąże księgowy nawet po studiach.

I jakąś kwotę trzeba wpisać.

I przychodzi Tomek i mówi tyle i tyle.

Oprócz tego trzeba jeszcze w spółkę namówić do tego, żeby ona to poprawnie zrobiła, żeby przyjęła odpowiednią metodę, żeby tą metodę przeliczył ich dyrektor finansowy, że nam dostarczył dokumenty, żeby było... Wiesz, bo do nich przyjdzie biegły rewident i poprosi o te wszystkie dokumenty, a oni myślą, że wystarczy ta wartość.

Nie wystarczy.

Trzeba udowodnić.

To, że ktoś ci powie, że jest bogaty, nie oznacza, że jest bogaty.

Jak go zapytasz, dlaczego uważasz, że jest bogaty, to może ci powiedzieć, że coś tam przez to rozumie.

Jest masa ludzi, którzy powiedzą w tym momencie, ok, rozumiecie, albo nie rozumie.

Słuchaj, to jest ten moment chyba, żebyś wytłumaczył, dlaczego Excel u was umarł?

Tylko on nie jest najlepszym narzędziem, bo w nim można robić modyfikacje.

A nie na tym to wszystko polega.

No pewnie, że można grzebać.

Ja mam taki case ze studentami na sprawozdawczości finansowej, że studenci na studiach licencjackich robią sobie fajny projekt.

My mamy zajęcia, co tydzień, czy co dwa,

I poruszamy jakiś temat i z tego, mówię, 10 księgowoń proszę sobie wymyśleć i wprowadzić do Excela, nie?

No bo w Excelu, bo nie mamy takiego systemu księgowego dla studentów.

I oni sobie to księgują, ja mam pod to podgląd i wiesz, robię sobie co, przed samym zaliczeniem robię zrzut tego i mówię, zamknijcie księgi rachunkowe.

kombinują, że bilans ma wyjść, bo aktywa muszą się równać, pasywa tu nie wychodzi.

I oni zamiast coś doksięgować, łamią zasadę chronologii.

Zdejmują sobie jakieś cyferki z księgowania i zaczynają wychodzić.

Trzeba zobaczyć, co nie wyszło, co wyszło, z jakiego powodu, wymyśleć operacje gospodarcze.

I oni w tej chwili, już w tym roku, bo studenci się strasznie zmieniają, jednak trzeba więcej tłumaczyć.

ta uważność jest trochę inna, stąd mówwyraźnie, nie możecie zrobić tego i tego, a on mówił, o kurde, to nie pomyśleliśmy, że trzeba zrobić tą zestawienie obrotów i salt i na przykład już po zestawieniu obrotów i salt mówią, dobra, to już możemy robić, no nie jeszcze inwentarz, nie?

A on mówił, kurcze, było na pierwszych zajęciach przecież, zestawienie ksiąg rachunkowych i to łączenie kropek pomaga, jak zrobisz to z nimi.

I to w Excelu da się grzebać?

Oczywiście.

A w systemach ERP?

W systemach ERP jest ślad.

Jak nie masz dobrego informateka, który gdzieś tam od strony kodu, to w audycie jest już audyt informatyczny.

Przy biegłym rewidencie, żeby w razie czego byli w stanie coś takiego wyłapać.

Oczywiście skupiamy się przy audycie informatycznym, skupiamy się wtedy na systemach, czy one są dobre, czy są dobre zabezpieczenia, wiesz, takie rzeczy, ale jeżeli biegły podejrzewa jakieś przestępstwo...

to taki audytor, powiedzmy sobie, specjalista z zakresu informatyki, programista, czy ktoś może coś wyciągnąć.

Czyli to jest grzebanie w systemie, de facto.

To już nie jest kreatywna czy agresywna księgowość.

Słuchaj, czy systemy te wszystkie AI-owe wam zagrożą?

Z tego, co ty mówisz, to raczej jest kombinacja taka całkowicie ludzka, nie?

Nie, żadne AI nie zastąpi człowieka, natomiast popatrz sobie.

U was.

Nie wiem, no bo nie wyobrażam sobie kupna obrazu na ścianę wygenerowanego przez AI i sprzedawanego przez AI.

Wiesz, to się nie dzieje, nie?

A jeżeli nie dzisiaj, to za chwilę się będzie działo.

No może, ja wiem, że było gdzieś jakieś polecenie dla jeszcze wtedy takiego normalnego czata GPT, żeby napisał aplikację i tę aplikację zamieścił też w jakimś sklepie, udostępniono mu i zarabiał pieniądze i czyje to są pieniądze, nie?

Natomiast nie, AI jest narzędziem, ale wiesz, bo my już możemy, ale mówmy ogólnie, tak?

wimy ogólnie, czyli AI.

Sztuczna inteligencja, może w ten sposób, tak?

Sztuczna inteligencja, czy narzędzia, które wykorzystują lub są bardzo mocno sprzęgnięte.

Oczywiście non-stop.

Nie ma dnia, w którym ja bym nie pracował już z dwoma, trzema modelami językowymi takimi dużymi w różnych sytuacjach.

Tylko ja umiem szkolić sobie te modele językowe, tak?

Mam tą świadomość pełną, poszedłem sobie na kurs, mam przyjaciela na Uniwersytecie Śląskim, który mnie tego nauczył, a więc i mi to wytłumaczył.

Natomiast jak sobie spojrzymy i wróćmy jakby do twojego pytania, do tego, czy AI coś nam zabierze.

AI nam ratuje zawody.

Dlatego, że jeżeli ty się uczysz pięć lat rachunkowości,

I masz zamiar tylko księgować.

A wiesz, to jest dualne.

Aktywa, pasywa, koszty, przychody, wpływy, wydatki.

Konto ma dwie strony.

Bilans ma dwie strony.

Rachunek zysków i strat jedno.

No właśnie, idealny.

Więc jeżeli my mamy coś algorytmiczne i możemy to bardzo ładnie przedstawić zero-jedynkowo,

To zobacz, ile ty czasu oszczędzasz na mechaniczną robotę, a ile czasu to twoje wykształcenie, które ty zdobyłeś, jest w stanie być wykorzystane do tego, żebyś ty robił poprawne sprawozdania i ty jako członek zarządu dostajesz więcej informacji, które cię mogą wesprzeć w podejmowaniu decyzji.

Nie wydarzyło się nic takiego, że księgowi tracą pracę, to żeby było jasne, a z drugiej strony popatrz na demografię.

W 2100 roku w Polsce będzie 18,2 miliona ludzi.

Firm będzie tyle samo najprawdopodobniej, albo będą większe.

Księgowych będzie mniej.

Już dzisiaj jest księgowy, który robi dużo więcej niż księgowy, jak ja kończyłem studia.

Z mniejszą wiedzą.

Wyobraź sobie, jak to fajnie wygląda.

Kończysz sobie licencjat, nie chcesz wojować świata, nie chcesz być prezesem zarządu, nie?

Takie zwykłe życie.

Work-life balance to się nazywa.

Według mnie, zwykłe życie.

wimy przez cały czas o 2100 roku.

Tak, ale nawet dzisiaj.

Kończysz sobie licencjat i mówisz, dobra, ja mam mieszkanie po babci, nie chcę mieć samochodu.

Dużo ludzi teraz ma studentów.

Mój syn idzie na studia, to nie ma kłopotu, żebyśmy gdzieś tam, jak jest na studiach, kupili mieszkanie w tym miejscu.

Nasze pokolenie ma jakieś tam już wyrobione sobie pewne zapasy.

I jak ja kończę sobie te studia, podjąłem decyzję i teraz ja obserwuję tego księgowego u mnie, u nas w firmie,

Ja mogę powiedzieć, że w firmach, z którymi gdzieś tam współpracujemy, to ten księgowy robi dużo, dużo więcej, z mniejszym poziomem wiedzy i mu jest prościej wykonywać czynności i dostarczać odpowiednie dane.

I te dane są perfekcyjne prawie.

Problem jest w tym, żebyśmy te modele językowe tak umieli zasilać, żeby one nie halucynowały i żeby nie powstawały, żebyśmy im za mocno nie ufali, bo jak będziemy im ufać i nie będziemy ich weryfikować, to niestety, wiesz, to jest statystyka pewnego rodzaju.

Obie, to jest... Nie pamiętam tytułów.

Kwantechizm i ta druga.

Ej, ej, kwowajdis.

Leżał przy łóżku, dwa razy przeczytałem.

Mimo, że trochę się zaczął gwiazdożyć, ale generalnie rzecz biorąc pisze absolutnie perfekcyjnie.

Andrzej jest fenomenalnym człowiekiem, jeżeli chodzi o sposoby tłumaczenia różnych rzeczy.

Dobrze się czuje w swojej skórze, to na pewno.

Tak i trzeba powiedzieć, że w pewnym stopniu gwiazdą jest.

Słuchajcie, o kwantachizmie mówiliśmy już nie raz.

To jest fizyka kwantowa.

Właśnie jestem chyba na drugim, czy na trzecim rozdziale dopiero.

Świetna rzecz.

Nie będę ci mówił, co jest dalej, bo jest tylko lepiej.

Nie, nikomu nie mówmy.

To macie po prostu sobie kupić te książki, obydwie, bo to są takie książki, które się czyta jednym tchem.

No nie jednym, bo nie przeczytałem jednym tchem, ale naprawdę się czyta świetnie.

Człowiek wielu talentów, który potrafi naukę przedstawić tak, że to po prostu trafia do mnie, do Ignoranta.

Oprócz tego ja wpadłem na pomysł innej książki i zaczyna powstawać.

O prawdzie w rachunkowości.

Słuchaj, ty z naszej rozmowy wynikło, że zajmujesz się też całkiem fascynującą rzeczą, jakim jest audyt śledczy.

Ty grzebiesz w papierach szukając haków.

Może nie haków.

Nie, to jest haków, co przestępstw.

Przestępstw.

To jest kwestia taka, że oczywiście teraz to się zaczęło...

To jest wymagające.

Ja nie pracuję też dla normalnych przedsiębiorstw, tylko dla instytucji.

Tak, takich instytucji publicznych, które jakby zajmują się ściganiem ciekawych przypadków, nadużyć niekiedy budżetowych, niekiedy budżetowo-biznesowych.

No i wykonanie też.

Oczywiście.

Wyszło przez przypadek, jak dostałem propozycję przeszkolenia w pewnym momencie w 2009 roku pewnej grupy prokuratorów i na tych zajęciach poruszyłem tematykę audytu śledczego i jeden z prokuratorów zaproponował mi współpracę i tak się moja współpraca tam później już potoczyła i do dnia dzisiejszego trwała jedna firma, jedną firmę właśnie związaną z tym tematem.

Jeżeli chodzi o audyt śledczy, to on przede wszystkim pomaga, czy pomagał, powstał może w Polsce w obszarze współpracy takiej instytucji, jak jest OLAW, taka instytucja unijna, która ścigała te dotacje.

I tam się pojawiły pierwsze rzeczy.

Później miałem studia podyplomowe, na których mnie zaproszono jako takiego gościa, gościnnego wykładowcę,

właśnie z audytem śledczym i to było dla jednej z takich instytucji polskich, dużych i od tego się zaczęła moja współpraca później już właśnie przy śledztwach.

Czyli to jest tak, jak ja sobie wyobrażam, że wiesz, przychodzi do ciebie prokurator i mówi słuchaj, podejrzewamy, że jest wałek i dostajesz całą stertę, kontener dokumentów i przetrzepujesz... Niekoniecznie kontener, a niekiedy dostaję od kogoś informację o tym, że prokurator.

W tą stronę też to działa?

Oczywiście, że tak, bo to nie jest tylko w jedną stronę.

Trzeba mieć wtedy dostęp do tajnych, trzeba mieć wiele takich ciekawych przejść.

Tak, tak, tak, bo tutaj nie musisz być biegłym rewidentem.

W niektórych sytuacjach.

Musisz wiedzieć.

Współpracujemy w różnych grupach, często nie znając swoich imion i nazwisk.

I ludzie mają różne wykształcenia, różne predyspozycje.

Możesz mnie ciągnąć, ja umiem odpowiadać na te pytania.

Nic z tego nie wyniknie.

Rozumiem, że wszyscy, których interesuje łamanie prawa w zakresie finansów, to są twoi potencjalni klienci.

A, w ten sposób.

EFA, czyli takiej instytucji unijnej do spraw audytorów małych i średnich przedsiębiorstw.

To jest taka prestiżowe członkostwo.

Ja byłem najmłodszym członkiem zarządu Stowarzyszenia Księgowych w Polsce po obronie, którą miałem właśnie w 2005 roku i stamtąd Stowarzyszenie Księgowych mnie delegowało jako członka takiej komisji.

Ja nie podjąłem już później współpracy z tą instytucją, bo mogłem zostać tam ekspertem i tak dalej, takim, wiesz, roboczym.

Ze względu na rozwój tutaj.

Nie chciałeś mieć wpływu na księgowość w Polsce i w Europie?

Pod takim, dostaję do opinii rzeczy, czy to komisje europejskie, to się nie skończyło, tylko, że w tej grupie my stworzyliśmy standardy dla małych i średnich przedsiębiorstw.

I to później dalej się już rozwija.

I teraz ta instytucja to po prostu wdraża, weryfikuje i tak dalej.

To był taki moment, w którym te standardy się kończyły pisać.

A jak wypadają polskie przepisy na tle tych właśnie unijnych?

O rachunkowości bardzo dobrze, podatkowe trochę bardziej skomplikowane.

A gdzie mamy największą robotę do wykonania?

My jesteśmy krajem rozwiniętym, ale cały czas takim krajem trochę dorobkowym.

Wydaje mi się, że uproszczenie systemu podatkowego byłoby rozwiązaniem, natomiast nie jestem tego specjalista, więc nie powiem jak.

Wydaje mi się, że naprawdę to by pociągnęło nas do przodu.

Jest kilka metod i technik, które powinniśmy też zacząć stosować i to jest niepopularne w funkcji kontrolnej, czyli rozwinąć funkcję kontrolną, żeby...

Prowadzenie biznesu nie było opłacalne wtedy, kiedy oszukujesz.

Wyobraź sobie teraz taką prostą sytuację.

Mamy firmę budowlaną.

I ona w księgach rachunkowych ma 100 tysięcy przychodu od czterech pracowników.

Weź sobie to podziel, weź minimalną krajową.

No i to tym optymistycznym akcentem chciałbym zakończyć moją wypowiedź na temat tego, jak my kontrolujemy przedsiębiorców i jak akceptujemy takie rzeczy.

Przychodzi do Ciebie przedsiębiorca, który ma firmę, ma Ci zrobić łazienkę i mówi Ci, dobra, 7 tysięcy.

Wychodzi i mówi 7 tysięcy, a ja mówię, ale poproszę fakturę.

A on mówi, ale panie, to nie tak było.

No, a ja mówię, nie, no umówiliśmy się na 7.

A on do mnie mówi, nie?

Ja mówię, wie pan co, umówiliśmy się, mam tu maila od pana, 7 tysięcy, wyraźnie pytałem.

Jak pan myśli, co te dwie literki znaczą?

Ja mówię, nie, akurat ekonomistą.

Głowę pan spuścił i dobrze przyślę faktury.

Ja mówię, nie, no dobra, dogadajmy się, ale niech pan nie filozofuje.

Pan uczciwie tutaj pieniądze zarabiał.

Ja nie mówię, że nie.

Wziąłem pana, bo 7 tysięcy to wydawało mi się tyle, ile powinienem zapłacić.

Ale jeżeli mówimy 7 tysięcy, to w Polsce nie mówimy netto brutto, tylko myślimy brutto.

Stąd od razu pytam brutto netto i wtedy każdy wie od tego momentu.

Ale chciałem sprawdzić.

Świadomość jest zerowa, a robienie wałków na takich biznesach to jest po prostu... Ten pan był według mnie przestępcą gospodarczym.

Czyli powinniśmy kontrolować bardziej.

Powinniśmy mieć tak zbudowany system, żeby temu panu w życiu nie przyszło do głowy, że mu się to opłaca.

Wyobraź sobie teraz, żeby on miał jakieś preferencyjne stawki podatkowe, żeby nie mógł rozliczać się chociażby gotówkowo.

I miał naprawdę, był zadbany, tak?

Pod kątem takim, że ta opłacalność była, że każdy człowiek wie dobrze, że będzie płacił trochę więcej, bo są podatki i będzie to akceptował.

Myślisz, że jesteśmy w stanie dojść do takiego punktu, czy to raczej jest kwestia gdzieś tam jeszcze naszej mentalności?

odpuszczenia populizmu ekonomicznego.

Tak, bo my też na to pozwalamy, że fryzjerka nam nie daje paragonu i to jest całkiem naturalne, to, że właśnie płacimy specjaliście, czy mechanikowi samochodowemu, czy człowiekowi od płytek po prostu w łapę i tyle.

Ludzie mówią, że oszczędzają wtedy.

Powiedz w rodzinie, że serwisu jest samochód w serwisie autoryzowanym.

Większość ludzi ci powie, że

To nie jest oszczędność, tylko to jest dawanie zarabiania więcej temu, kto bierze te pieniądze.

Nie tyle co zarabiania więcej, tylko przychodu wyższego bez opodatkowania.

A przecież wykonuje pracę, która legalnie w Polsce jest opodatkowana.

Jeżeli nie opłaca ci się prowadzić biznesu na takim poziomie, na którym nie możesz płacić podatków, to trzeba się zastanowić, czy taki biznes ma rację bytu.

No właśnie.

Ale to jest jedyna prawda, jaką można powiedzieć o ekonomii.

Nie każdy musi prowadzić firmę.

Każdy by chciał pewno, nie?

Można to prowadzić.

Jak doprowadzić do tego, żeby nas nie kasowali w łapę?

Nie płacić w łapę.

I się po prostu to w ciągu pokolenia zmieni.

Ale też, żeby nie było, że to jesteśmy my winni.

System jest tak skonstruowany, że ten ekonomiczny, szczególnie podatkowy, że ogólnie rzecz biorąc, to jako normalny obywatel, Tomek Gabrusewicz, nie ekonomista, po części to rozumiem i mam do tego jakąś tam dozę empatii i nie biegam po ulicy i nie ganiam takich ludzi.

Nie dzwonisz na policję od razu.

Słuchaj, kim powinien być księgowy, główny księgowy w firmie takiej, wiesz, nowoczesnej, dwudziestopierwszowiecznej?

Pierwszy po Bogu?

I teraz możemy mieć firmy, które są świadome tego, kim jest księgowy lub firmy, które mają inną strategię, czyli mają finansistę w zarządzie, czyli mają członka, a członki nie do spraw zarządu, tak?

Do spraw finansów w zarządzie.

Obserwując małe i średnie przedsiębiorstwa, a na co dzień obserwuję ich około 300, to mogę powiedzieć tylko jedno, że dobrze wychodzą ci, co do zarządu biorą księgowych, jeżeli mają ich na etacie.

Bo jeżeli masz na etacie księgowego i weźmiesz go do zarządu i on odpowiada za księgowość i za zarządzanie finansami, to masz bardzo dobre kombo.

To jest taki znowu dualizm, nie?

Finansy i rachunkowość razem, no i tu jest trochę kaganiec na pomysły innych członków zarządu.

Bardzo często taki kaganiec racjonalizujący, czyli wymagający od ciebie tego, żeby usiąść i przeliczyć jeszcze raz.

Pierwsza linia, może nie obrony, tylko pierwsza linia zdrowego rozsądku.

Pierwsza linia zdrowego rozsądku.

Nie ma niczego lepszego niż ktoś, kto ci powie przemyślmy to jeszcze raz.

Bo się to nie klei wszystko finansowo.

Bo jeżeli księgowa mówi, że to się nie klei, to najprawdopodobniej to się będzie nie kleić.

A więc to jest ten moment, w którym księgowi szczególnie, wiesz, bo mamy młodszych księgowych, samodzielnych księgowych, głównych księgowych i dyrektorów finansowych.

Więc jeżeli popatrzymy na te dwa ostatnie ogniwa, główny księgowy i dyrektor finansowy, to one się od siebie znacznie nie różnią.

Natomiast my musimy też zdać sobie sprawę, że księgowość jest prowadzona outsourcingowo.

I biura rachunkowe, te nowoczesne,

mają możliwość wygenerowania ci usługi głównego księgowego, jak nie stać się na kogoś na etacie.

Albo głównego księgowego.

One wydają się duże przedsiębiorcom, bo na przykład, nie wiem, za 10 godzin musisz zapłacić ryczałt 2 tysiące miesięcznie, a za księgowość płacisz 1,5 tysiąca miesięcznie.

I to wiesz, no tylko zatrudnij takiego księgową na etacie, no to te 10 plus samochód, plus samochód.

Ludzie mają takie, jest mała świadomość znaczenia tego wydatku na wyspecjalizowaną wiedzę o rachunkowości w zarządzaniu przedsiębiorstwem.

Pewno się boją, wiesz, może to jest takie prosta rzecz pod tytułem lepiej mieć kobietę czy faceta, który mi siedzi w pokoju za ścianą niż kogoś gdzieś tam, wiesz, pod telefonem, nie?

Jeżeli ktoś tak lubi, to płaci wtedy duże pieniądze.

Zauważ, że nie płacą, bo nie zatrudniają, nie kupią z zewnątrz, bo wiedzą lepiej.

Taki syndrom wujka przy wigilii.

Co ten pan profesor ci na tym uniwersytecie tam mówi?

Ja 30 lat tymi rentami prowadzę biznes, nie?

Okej, to tego typu dyskusje to są dyskusje, z którymi ja się bardzo często spotykałem i spotykam nawet w tej chwili.

Ty jesteś też, nie dość, że prowadzisz swoje firmy, jesteś członkiem rad nadzorczych.

To jest ten twój kontakt na co dzień z rzeczywistością, oprócz grzebania w księgach innych?

Ja miałem przyjemność mieć świetnych nauczycieli, którzy we mnie uwierzyli.

Począwszy od mojego stryja, profesora Wiktora Gabrusowicza, profesora Marka Cieślaka, Łukasza Motałę, profesora Pawła Śliwińskiego, profesora Sobiecha, profesor Kapuścińską.

Wiesz, wymieniałbym naprawdę...

I Paweł Śliwiński zaproponował mi mnie do rady nadzorczej jednego z ubezpieczeń największego na świecie.

Ja tutaj w Polsce i ja przeszedłem tą rekrutację.

Ja nie miałem wtedy 40 lat.

Nie miałeś wątpliwości?

Jeżeli ktoś, kogo ja szanowałem i podziwiałem na studiach,

Gdzie ja widziałem, że to jest inny wykładowca i on mówi, że ja bym mógł i on wie, że to ja nie miałem prawa wątpić.

Oczywiście, że tak.

Oczywiście, że ja myślałem, że jestem za młody.

Nigdy się nie zdarzyło, że ktoś przed 40 był czymś takim, chyba, że twój tata jest właścicielem tej spółki.

No to trwało może dobre...

Tak, bo to nie wiesz, z dnia na dzień tego nie robisz.

To nie tak, że oglądają CV, mówię, dobra.

Spłacasz dokumenty, oglądają dokumenty, rozmawiasz z jednym, z drugim, masz jakieś porównania.

W Komitecie Audytu i w Radzie Nadzorczej, nie tylko tej jednej spółki.

dwóch i jeszcze innej tu z Poznania.

I to jest praca, która gdzieś tam wieńczy, bo to jest ubezpieczyciel, tak?

Ta duża spółka, no to tu jest wiedza naprawdę finansowa potrzebna.

To już jest, tak jak rachunkowość jest normalna, trudna, tak jak rachunkowość banków i ubezpieczycieli to jest kosmos.

No a ja sprawuję jakby jako rada nadzorcza nad tym wszystkim.

I z jej najwyższym szczeblem.

My jesteśmy w Radzie Nadzorczej tak, najwyższym.

Czyli widzisz... No wiadomo, wolne zgromadzenie, tak?

Ale my nadzorujemy, odpowiadamy za wszystkie czynności, które wykonuje zarząd.

Czyli widzisz to wszystko, o czym się zajmujesz na co dzień, z zupełnie innej strony też.

No to tutaj trzeba mieć świadomość różnego rodzaju ruchu.

Wiesz, nie jestem na co dzień... Ciebie kontrolują.

Nie jestem na co dzień... W sumie to nie.

To my kontrolujemy tylko, wydajemy opinie, nie?

Weź teraz sam się skontroluj.

To jest ten moment, gdzie ty musisz usiąść, musi być duże zaufanie do ciebie i cieszę się, że mogę o tym też mówić na zajęciach, jak taka praca wygląda.

Wierzą ci, że jesteś fachowcem.

Ja nie do końca mnie interesuje, czy ktoś mi wierzy, czy nie.

Ja wiem, co ja robię, umiem przeczytać swoje CV.

Słuchaj, stworzyłeś na Uniwersytecie Poznańskim Ekonomicznym taki kierunek, właściwie sam, tak?

To znaczy, że czegoś ci brakowało.

Ta historia jest trochę bardziej skomplikowana i nie chciałbym nikogo pominąć, ale tak, to tutaj trzeba powiedzieć, że jakby pomysłodawcą całego procesu byłem ja i ja to wymyśliłem, natomiast wspierała mnie ekipa i wspiera do dnia dzisiejszego całego uniwersytetu z rektorami włącznie, prawnikami, ale tu...

Pierwsza była pani profesor Kamila Marchewka-Bartkowa, która wtedy była dziekanem na naszym uniwersytecie i Kamila mnie poprosiła o to, żebyśmy się spotkali i czy ja bym dał radę, że mam coś wymyślić.

Ja to powiedziałem, ok, oprócz tego, że damy radę, to mam super pomysł według mnie.

No i to, jak to młodzież mówi, zażarło.

Wszyscy na to popatrzyli i dali mi zielone światło.

No i tu znowu kontakty biznesowe, tak?

Współpraca z Air St.

Young, z Robertem Klimackim, gdzie Robert, jak usłyszał o tym, pomyślał, mówi, róbmy to.

Pierwszy taki kierunek w Polsce.

Będziemy mieć fachoww.

No będziemy mieli... Wiesz co?

Tu nawet nie chodziło o fachoww, tylko będziemy robić coś nowego i zobaczmy, jak będą oni postrzegani na rynku i jak my z tego możemy oczywiście skorzystać i co my możemy dać.

To pierwsze było drugie, czyli najpierw Robert, co byś chciał, żebyśmy my ci dali i jak mamy współpracować, a dopiero później było, co my z tego będziemy mieli.

My się nie zastanowiliśmy.

Wyobraź sobie, że my ruszamy, a tu pandemia.

Dwa lata.

Pierwsze dwa lata takiego kierunku.

Szósty nabór będę miał w tym roku.

Nie masz problemów z rekrutacją?

Ze względu na strukturę tej rekrutacji trochę mam, ale sam je sobie tworzę.

To znaczy rozmowa kwalifikacyjna powinna mieć, źle to ułożyłem, nie mogłem tego przewidzieć, rozmowa kwalifikacyjna powinna mieć więcej znaczenia niż średnia ocena.

Bo jeżeli masz taki kierunek, który nie boję się nazwać elitarnym, wystarczy spojrzeć na strukturę zarobków absolwentów naszego kierunku i będziesz widział, że w Wielkopolsce to jest najwyższej, a w czwórce kierunków o profilu praktycznym różnym.

Nie mówię o ekonomicznych, tylko różnych.

Jesteśmy w czwórce w Polsce, to nie boję się mówić, że kształcimy elitarnie, natomiast nie zawsze przyjmujemy 30 osób, mimo iż mamy 30 miejsc.

To, żeby to tak... Ale nie z braku kandydatów.

Nie z braku, ale też w jednym roku mieliśmy na przykład niszę demograficzną mocną i...

i błąd rekrutacyjny w komisji i mieliśmy 24 osoby.

W tej chwili mamy w jednym 36, a powinniśmy mieć 30, bo też, wiesz, zdarzają się po prostu jakieś tam regulaminowe odchyły.

Średnio mamy odchyły od regulaminu i to jest uczelnia publiczna, więc jeżeli się zgłosić i tyle kandydatów mieli szansę, to im dajemy możliwości.

To trochę problemów nam stworzyło, no bo wiesz, 30 komputerów

w trzydziestu, tak, trzydziestu kandydatów.

Mamy dwóch partnerów w tej chwili już, a nie jednego.

Tam, gdzie zaczynałem swoją taką karierę, to jest BDO i Edyta Kalińska i Edyta dołączyła do nas.

I mamy teraz dwie firmy.

I to są absolwenci, którzy nie mają problemów ze znalezieniem pracy.

Nie, nie, nie, w ogóle nie ma żadnego problemu, żeby znaleźć pracę.

Tutaj większość tych ludzi znajduje pracę od razu w różnych instytucjach, od wojska po właśnie naszych partnerów.

Mamy też już studentów, studentkę, moją magistrantkę, która właśnie została oficerem.

Ogólnie rzecz biorąc, nie tyle co słuchać i się uczyć, możesz włączyć krytyczne myślenie, ale zadawaj pytania, a nie opiniuj.

Ja jestem dosyć prosto skonstruowanym człowiekiem.

Jeżeli ktoś jest mądrzejszy ode mnie i chce mnie czegoś nauczyć, ja się do niego zwróciłem, czyli przyszedłem w dany kierunek, to muszę zaufać procesowi.

Więc jeżeli chcesz zaufać procesowi, a efekty są, bo sprawdź sobie statystyki zarobków i możesz porozmawiać z tymi ludźmi, bo oni są przy uczelni.

My już mamy wykładoww na NIK-u, którzy są naszymi absolwentami.

Chyba o czymś świadczy, nie?

No, na pewno.

Ja musiałem się jakoś umiejscowić, wiesz, jako człowiek, który tym kieruje.

Taki kierunek o profilu praktycznym jest skonstruowany tak, że do 50% zajęć muszą prowadzić tak zwani praktycy.

Ja sobie postawiłem trochę inaczej poprzeczkę, ja wybierałem również, czy chciałem i to się dało zrobić na uczelni, bo na uczelni jest masa też praktyków, tylko nie chciałem, żeby na zajęcia prowadzili ludzie, którzy nigdy nie prowadzili biznesu.

Czyli wykładowcami, którzy są z uczelni, tak zwanymi z teorii, są ludzie, którzy też są z biznesu.

Wiesz, to się, 99% tak mamy, tylko 1% jest inny.

No i mamy naszych partnerów, tak, którzy mają odpowiednie wykształcenie, mają kursy pokończone i tak dalej, są wykładowcami i ja musiałem się gdzieś postawić i ja wybrałem tą część uczelnianą, to znaczy ja stwierdziłem, że ja będę tłumaczył

na nadzorze i kontroli, w ogóle na wszystkich, po co uniwersytet jest w ich życiu.

Dlaczego wykształcenie akademickie jest tak ważne, a nie tylko to praktyczne?

Bo zachwyt praktyką jest nieprawdopodobny, a ja dobrze wiem, jak praktyka potrafi wykorzystać twój zachwyt praktyką, jak cię przydusić w rozwoju.

Trochę uniwersytety są po to, żeby kierować tych ludzi na ścieżkę tą akademicką.

A ty ich pchasz wszystkich do biznesu.

Nie, ja ich pcham do biznesu oczywiście, ale z wiedzą akademicką i praktyczną.

Uniwersytet daje ci możliwość kształtowania twojego umysłu.

To jest pierwsza podstawowa rzecz.

Natomiast z tej perspektywy, że jesteś w stanie połączyć, ale nie da się całego uniwersytetu tak postawić.

Nie można w tej chwili powiedzieć, że róbmy wszystkie kierunki takie.

Niektórzy potrzebują mniejszych bodźców.

Niektórzy nie są w stanie przyjść jeszcze na praktyki.

Niektórzy są za mało dojrzali w zakresie tego swojego samostanowienia.

Wyobraź sobie teraz, że mieszkaj z rodzicami do końca licencjatu i przychodzisz tu na magisterium.

I dopiero wyszedłeś z domu.

Wrzucenie ciebie do nas na studia i jeszcze na nadzór i kontrolę i jeszcze do firmy, gdzie ty nigdy nie pracowałeś nigdzie oprócz McDonalda, to się wypalisz.

To tu jest to tak zwane wypalenie.

Natomiast ja się musiałem postaww tej roli akademickiej i tę praktykę tłumaczyć.

Z jakiego powodu to, że ja znam definicję, będzie mi przydatne w tym, jak ja będę dobrym biegłym rewidentem.

I mam już swoich wychowanków, którzy robili u mnie licencjat magisterkę, czyli pisali pracę magisterską.

Teraz piszą doktorat, bo jestem promotorem pomocniczym kolejnych dwóch doktoratów.

u moich absolwentów i wyobraź sobie, że ci ludzie, jak przychodzą do nas na zajęcia, mówią, przez trzy lata zastanawiałem się, czemu Tomek kazał mi się uczyć definicji.

Zostałem biegbem rewidentem i teraz wszystko rozumiem.

Ty już trochę o tym wspomniałeś, ale zapytam, wrócę do tego wątku, czy ci studenci się zmienili na przestrzeni ostatnich, nie wiem, 10, 20 lat?

Jest taki wywiad ze mną na YouTubie, gdzie mówię, że studenci się niewiele zmienili, tylko są ciekawi i to chciałbym utrzymać.

Nie uważam, żeby studenci się jakoś mocno zmienili, im się zmieniła tylko z perspektywa tego otoczenia.

delikatnie inni, ale z tymi samymi jakby, wiesz, bardzo często ludzie, którzy oceniają uniwersytety, czy w ogóle nauczycieli i tak dalej, nie mają podstaw do tego, żeby to robić.

No właśnie, żeby coś ocenić, musi się znać, nie?

Jak się nie znasz, to nie powinieneś oceniać.

No ale teraz wszyscy na wszystkim się znają.

Tak, wszyscy na wszystkim się znają.

Jak ja patrzę na naszych studentów, to oni mają w jednej rzeczy łatwiej, a w jednej trudniej.

Dzisiejszych studentów.

Łatwiej mają, bo mają dostęp do wiedzy, tak.

Ja, żeby dostać do... Ostatnio rozmawialiśmy z panią profesor Kapuścińską.

Jak robiłem projekt z analizy finansowej do pana profesora, wtedy jeszcze doktora Cezarego Kochalskiego, to musiałem pojechać do Warszawy po prospekt emisyjny i stać przed giełdą, aż się ona otworzy pociągiem za własne pieniądze, bo w Poznaniu nie było nigdzie prospektów emisyjnych spółek.

Rozumiesz, a dzisiaj wchodzisz i ściągasz.

Mało tego dziesiątki, piszesz w czacie GPT polecenie i on ci wybiera najciekawsze pod twoje zainteresowanie.

Jak masz go dobrze zasilonego, to on ci nawet wybierze te, co powinien wybrać bez pytania.

Wiedza jest na wyciągnięcie ręki.

ale jaki masz szum informacyjny, to się w głowie nie mieści.

I teraz ja mogę powiedzieć tylko z mojej perspektywy, że patrząc wstecz, że 22 albo 3 lata temu, bo to mniej więcej tyle temu kończyłem studia.

Jak profesor sobie coś powiedział... Tej wiedzy nie było nigdzie indziej.

Tylko w ich głowach.

I miałeś książkę poleconą przez profesora, siedzałeś na tyłek, czytałeś tą książkę, profesor to tłumaczył, ty to wiedziałeś i mówisz, kurda, nie?

Mogłeś się na tym zastanowić, z kimś to przedyskutować i to nas budowało.

Bo myśmy naprawdę siedzieli na niejednej nasiodówie studenckiej w Akademiku na Andrzejewskiego i potrafili na imprezie dyskutować o tym, co było na wykładzie.

To się w głowie nie mieści, żeby teraz, bo to nas interesowało.

To ja jestem jeszcze z innych czasów.

To nas interesowało.

Interesowało nas, dlaczego nas ktoś czegoś uczy.

Ale oni nam nie mówili, bo nie musieli.

Przecież jeżeli się dostałeś na studia, były trzy osoby czy cztery na miejsce, to co ty masz z profesorem dyskutować?

A dzisiaj wiesz, dzisiaj młodzi ludzie, to nie tak.

Ci powie.

Stoisz i patrzysz i nie wierzysz.

Niech pan to sprawdzi w goglu.

Czyli wy też musicie być inni.

My musimy się do tego dostosować, bo wiesz, jeżeli w tym momencie uczelnie wyższe będą stawały z kategorii autorytetu, bo tak, to niestety ten autorytet musimy bronić.

Oczywiście.

Kiedyś był tak, wiesz...

Uniwersytet, koniec, kropka.

Dzisiaj uniwersytety muszą autorytety bronić.

To jest dziwna sytuacja, natomiast ona nie jest taka jakaś nie do zrobienia.

Powinniśmy udowadniać swoją wartość.

Sportowiec musi udowodnić swoją wartość, żeby pojechać na olimpiadę.

Wiesz, pisarz musi się sprzedawać.

No okej, wiesz, jak będzie miał dobrego sponsora, no właśnie.

Ale jak się czyta książki Murakamiego, to tam jest wyraźnie napisane, że on miał szczęście, że pierwsza książka była super przyjęta i zawsze był dobrym pisarzem.

Natomiast jest masa pisarzy, którzy są świetni, ale nikt ich nie czyta.

No właśnie, czytajmy książki tych, którzy się nie sprzedają.

Dobra, to drugi raz powtórzyliśmy.

Ten autorytet, on powinien jakby się bronić przez różnego rodzaju mierniki.

My teraz bardzo lubimy gwiazdki, nie?

Ale mierniki, twarne mierniki.

Najlepiej to jest właśnie na tym.

Patrzeć na wynagrodzenia, ale samo wynagrodzenie też jest trochę złudne.

Bo dzisiaj ludzie, szczególnie w kraju rozwiniętym, w którym jesteśmy, nie do końca im zależy na pieniądzach.

Nie musi być to twoja pierwsza ścieżka.

Ryzykowna teoria, ale okej.

Wyobraź sobie, że masz bogatych rodziców, idziesz do pracy, ale rodzice kupują ci... Dobra, kupujemy mieszkanie w Poznaniu, nie?

I naszym słuchaczom chcę jakby zaznaczyć, że to nie jest tak, że ja nie pytam studentów albo nie mam tych danych, kto co ma, bo moi studenci naprawdę lubią porozmawiać o...

o takich sprawach i coraz częściej mam w grupach ludzi, którzy mówią, że po prostu rodzice kupili mieszkanie.

I to nie jest tak, że grupa jest 200 osób i to są 3 osoby, tylko jest znacznie więcej.

Więc jeżeli masz takie wsparcie, tak?

I to możesz zacząć się zastanawiać nad tym, co chcesz więcej.

Dla kogoś zarabianie pieniędzy po studiach ekonomicznych jest najważniejszą częścią, bo on, tak jak my, wyszedł z domu, który był oczywiście kochający i dał nam wszystko, co mógł.

Ale rodziców nie było stać na to, żeby kupić mieszkanie, chociaż i tak zrobili więcej niż mogli za te pieniądze, które...

które zarabiali w moim życiu.

Natomiast jak spojrzysz na tą perspektywę właśnie od strony tego oczekiwania, to uniwersytety muszą dawać jeszcze tą pewność siebie, czyli że umiem i jeszcze tą świadomość społeczną, że jestem w grupie.

Jeżeli ktoś lubi o sobie myśleć, że jest elitarny, bo skończył Uniwersytet Ekonomiczny, to nikomu nic do tego.

Skończenie Uniwersytetu Ekonomicznego.

Natomiast wiesz, dla Seby z podwórka może to nie będzie nic elitarnego.

Natomiast w pewnej... Ale czemu?

Bo wszyscy uważają, że wszystko wiedzą i że... No to oni są elitarni.

No właśnie, jeżeli pani profesor na teorii pieniądza mówi, że teoria pieniądza jest taka i taka i kryptowaluty nie są pieniądzem i długo nie będą i ma do tego uzasadnienie, że trzeba było całą teorię zmienić, jak ktoś powie, co tam babcia gada, no to ja nie do końca...

Chciałbym się w ogóle wsłuchiww taki głos.

Bardziej interesuje mnie to zdanie pani profesor i to, jak my później w audycie traktujemy krypto.

Mam dać jeszcze trzy strzały zupełnie, wiesz, między oczy.

Po pierwsze, Meishinkan.

Była taka przygoda, w sumie to jest do dziś.

Meishinkan to jest stowarzyszenie sztuk walki w Poznaniu i tam moim nauczycielem był, jak byłem w Meishinkanie, sensej Adam Kitkowski, który mnie ogromnie dużo nauczył.

Nasze drogi się rozeszły w późniejszym czasie, bo ja jestem członkiem klubu Bumeikan w tej chwili w Katowicach i tam moim nauczycielem jest sensej Łukasz Mahura.

Trenowałem... Czyli tłuczecie się kijami.

Trochę walczymy mieczem, ale jakbyś zapytał żonę, co Tomek robił na treningach, to ciął powietrze, bo nikogo nie tnę.

Dobrze to robisz, bo w pewnym momencie byłeś mistrzem Polski.

Polski to byłem wielokrotnym.

No wtedy.

Wtedy najlepiej, tak.

Wtedy najlepiej się tłukłem tym kijem.

Natomiast piękna rzecz, piękna przygoda, poznałem wspaniałych ludzi.

Ale w ogóle czy tak trochę?

Nie trenujesz sportowo?

Trenuję w domu, coś tam robię.

Mam swoją jakby salę, tak?

Utrzymujesz się w formie.

Utrzymuję się w formie.

Bardziej trenuję w tej chwili siłowo i na rowerze.

Natomiast po miecz sięgam po kij prawie w ogóle.

My mamy syna, który ma 19 lat i jest w kadrze olimpijskiej, w kolarstwie torowym.

Nie da się łączyć wszystkiego i płacić pieniądze na wszystko.

Moje podróże po całym świecie, prawie Japonia, kosztowały masę pieniędzy.

Każdy weekend albo był na studiach, albo wyjeżdżałem na różnego rodzaju seminaria.

I w pewnym momencie, jak Julek zaczął być profesjonalnym kolarzem, takim naprawdę.

wimy tu o tym, że ma szansę pojechać na Olimpiadę, no to stawiamy wszystko na tą stronę.

A ja bawię się dalej w to, co daję radę.

Mam w gabinecie, siłownię.

Więc pracując mogę zrobić trening, jak robię sobie godzinę czy dwie przerwy, mogę zawsze pójść pobiegać, mogę wsiąść na rower, bo mam trochę rowerów, bo byłem też kolarzem, ale no nie takim jak mój syn.

To jest taka historia, że trzech Gabrusewiczów było w kadrze, tak?

To kolarstwo to był drugi strzał miał być, ale sam do niego dotarłem.

Pierwszy, to była mój pierwsza miłość.

Ja oczywiście byłem też piłkarzem.

Grałem w piłkę nożną.

Oczywiście.

Ja pochodzę z małej miejscowości na Mazurach, Korsze.

Każdy tam grał w piłkę nożną.

W klubie MKS Korsze.

No to ja w klubie grałem, jakieś tam były sukcesy i zacząłem jeździć na rowerze.

Prawie 8 lat ponad jeździłem.

informacja od głównego sponsora, który był zainteresowany kontraktem zawodowym, że albo jedno, albo drugie.

I miałem to szczęście, że ludzie wokół mnie, tata, mama i Andrzej Sypytkowski, nasz olimpijczyk, który jest naszym bardzo dobrym przyjacielem i zaczął jeździć w sumie dzięki mojemu tacie, powiedział, Tomek, jak ty się uczysz, to ty już się ucz.

I znowu widzisz, nie dyskutowałem z autorytetem, nie?

Ale to jest sztuka i umiejętność niedyskutowania z autorytetami, nie?

No i w tym momencie ja miałem jakiś cel.

Ja wiedziałem, że muszę się przestawić.

Dałem sobie dwa lata, bo to było na drugim roku.

I musiałem się przestawić i musiałem znaleźć sobie cel.

I na szczęście znowu, tak?

Stryj był takim, widziałem, co z czym to się je, też chciałem do praktyki, ja zawsze chciałem do praktyki.

Ja wiedziałem, że nawet jak będę robił jakieś tam naukowe rzeczy, to bez praktyki nie, w ekonomii.

Bardziej poszedłem w biznes, bardziej od startu, bo ja przed zrobiłem doktoratu założyłem firmę.

Aga uwielbia koty.

My mieliśmy 20 lat hodowlę, zrezygnowaliśmy znowu z przemęczenia, bo dokładnie po 20 latach w styczniu Aga powiedziała, że koniec.

Tak, tak zwanymi klientami.

Ludźmi, zainteresowanymi kotami.

My nie hodowaliśmy nigdy kotów po to, żeby na nich zarabiać, bo nas było stać na to hobby i nigdy nie chcieliśmy na nich zarabiać.

Nie spiało się to koniec końców na koniec, jak podsumujemy.

Wiesz, no my mamy 12 kotów w domu.

Swoich?

Nie do wydania?

To już są wszystko.

Koledzy na co dzień w domu.

Te 12 kotów to jest przez cały czas?

Cały czas, natomiast my mamy woliery.

Przy domu mamy ponad 80 metrów wolier z domem, takim dodatkowym domkiem dla kotów, który jest ogrzewany całą zimę, one sobie tam mogą przebywać, bo koty emeryci niektórzy muszą mieszkać poza domem i mają sobie taki swój własny...

Przy domu oczywiście, przez okno widać, wchodzimy tam codziennie, jesteśmy z nimi.

Słuchaj, ty przed rozpoczęciem rozmowy mówisz, że jesteś na etapie skracania swojego CV, a nie wydłużania i zaczynam wiedzieć, o czym ty mówisz.

Z jakiego powodu to się dzieje?

Z tego powodu, że tak jak jakby, no wiesz, my się poznaliśmy chwilę temu, a ile wspólnych tematów złapaliśmy.

Jeżeli popatrzysz sobie na podejście, które ja jakby polecam młodym ludziom, szczególnie młodym ludziom, nikogo starszego do tego nie namawiam, ale młodym ludziom, że jeżeli zrobisz coś, angażujesz się w coś, na przykład idziesz na studia,

Idziesz na studia, masz x lat, wybrałeś sobie jakiś kierunek i widzisz po roku, że nie do końca ci pasuje.

Wiesz co ja robię?

Czyli nie przerywam, tylko trzy lata licencja, tu cyk, robię z tego licencja.

Ale to dzisiaj chyba jest powszechniejsze.

A powinieneś to skończyć i zacząć coś nowego.

Nawet jeżeli ci to w ogóle nie grzeje?

Ja chcę zbudować.

Co napiszesz w CV?

Nie chodzi o budowę, no właśnie, nic.

I wydaje mi się, że ten moment, w którym ja byłem zawsze nauczony, że muszę coś skończyć, albo mam, jeżeli zacząłem.

I nie wszystkie rzeczy, które w życiu zrobiłem,

nadają się do mojego dzisiejszego profilu, bo robiłem rzeczy, które nie były związane z moim profilem dzisiejszym.

Na przykład chociażby coś, co chcę zacząć z hodowla wołowiny.

To w ogóle nie będę tego... Jak?

Krowy?

Tam kuzyn ma krowy i może z tego coś wyjdzie.

Dobrze, to w takim razie świetnie, bo będziesz wiedział... To nie jest mój jedyny plan na życie.

To wiesz, z kim mam porozmawiać o hodowaniu bydła, bo to miałem też na swojej liście.

Tak, mój kuzyn jest nieprawdopodobny, więc możemy we dwóch usiąść.

Piękna sprawa.

Słuchaj, słucham ciebie i widzę i myślę jedną przez cały czas rzecz, że ty kompletnie nie wyglądasz na księgowego.

Nie jesteś typowym księgowym.

Czujesz się, wiesz, chodzącą reklamą tego zawodu?

Ja nie jestem reklamą zawodu.

Jeżeli miałbym być reklamą, to chciałbym być reklamą uniwersytetu.

Ale nie ekonomicznego, tylko życia uniwersyteckiego.

Już jest bardzo dobrym wynagrodzeniem.

Natomiast ja bardzo długo się zastanawiałem nad tym, czy jeszcze mam coś do zrobienia na uczelni.

Ja wybrałem ścieżkę dydaktyczną.

Więc uczelnianym.

W mojej dziedzinie, działce nie da się osiągnąć więcej w Polsce.

I mam jakieś z tym związane wyzwania, ale moja uczelnia mnie doceniła.

Druga sprawa, ta praca na uczelni daje ci możliwość pracy w biznesie.

Jeżeli weźmiesz się sam za ten biznes, czyli trochę zaryzykujesz, no bo jak będziesz u kogoś pracował, to raczej nie.

A więc wzbudziła we mnie przedsiębiorczość.

No ale dawała mi też pewność, jeżeli ja coś wykładam, to musiałem się tego uczyć.

Moi studenci, którzy piszą pracę z różnych dziedzin, które ich interesują, niekiedy wchodzą w takie dziedziny, do których ja muszę dotrzeć i się douczyć razem z nimi.

A więc to daje ci przewagę i zaczynasz nabierać pewności siebie.

Wykształcenie uniwersyteckie daje pewność siebie.

I bardzo ważna rzecz, którą zrozumiałem, ja chciałbym tłumaczyć ludziom jedną rzecz na uczelni, że my dajemy wszystkim równe możliwości, ale nikomu nie gwarantujemy tych samych efektów.

Bo często się mówi, a skończyłeś uniwersytet i Aśka ma swoją firmę i to i tamto.

Tak, tylko że Aśka nie spała przez trzy miesiące i pracowała nad tą firmą nocami, dniami, pisała strategię i nie patrzysz w jej księgi rachunkowe, bo ona znalazła sobie jakiegoś anioła biznesu czy dwóch, którzy weszli, ona zaryzykowała, wzięła ich pieniądze i zrobiła biznes.

Nie, że byłem gdzieś, nigdzie, na żaden weekend, na nic.

Jeżeli jechałem, to na święta do rodziny.

Moja żona... Nie uważasz, że to jest dobre?

To nie jest istotne, co ja uważam w tym momencie.

Kończy się to pewnymi możliwościami, które mogę zrobić dzisiaj, mając 46 lat.

Zaprocentowało.

Oczywiście, że tak.

To jest nieprawdopodobne, co się wydarzyło.

Najmniej żałuję... Znaczy, mogłem jeszcze więcej pracować.

Miałem za dużo rozpraszaczy różnego rodzaju, ale one może trochę nas ratowały.

Bo wiesz, jak ja jechałem z żoną na wystawę, to pracowałem tam, nie?

Czyli jechałem z nią gdzieś, zabierałem papiery, Aga wystawiała koty i ja sobie pracowałem.

To znaczy, no to wiesz, to nie było tak, że... Ale nie traktujesz tego jako urlop.

Tomek, zaczynamy zupełnie inną rozmowę.

Ale to chciałem podkreślić, że uniwersytety i wykształcenie wyższe ma dawać równe szanse, ale nie gwarantować efektów.

I nie każdy jest w tym samym miejscu.

To na pewno.

No słuchaj, czyli tak, podsumowując.

Zawsze.

Zawsze.

I work-life balance zacznijcie rozumieć trochę inaczej niż 8-8-8.

Ok, po swojemu.

Work-life balance sobie dostosujcie do siebie samych i jeżeli będziecie dużo pracować, dużo czytać książek i oprócz tego uczyć się i w weekend znajdziecie czas na to, żeby pójść pobiegać, bo to jest ten moment, w którym znajdziecie czas, to jak macie dwadzieścia parę lat, to to jest wystarczająco ważne, żebyście po pięćdziesiątce mieli czas biegać codziennie.

Właśnie tego się spodziewałem.

Dobra, ale wiesz, wszyscy o tym marzą dzieciaki teraz.

Przekonajmy ich do uniwersytetów.

Tak, my mamy być rozumiani przez rodziców na początku, a później przez dzieci.

Tomasz Gabrusewicz, specjalista z zakresu sprawozdawczości finansowej i systemów rachunkowości.

Przedsiębiorca, członek rad nadzorczych i wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

To jest krótki wycinek z Twojego CV, nie?

Najważniejszy.

A dodałbym jeszcze tego szczęśliwego męża i dumnego ojca.

Dziękuję Ci bardzo za rozmowę.

To był fantastyczny kawałek czasu.

Bardzo dziękuję za zaproszenie i mam nadzieję, że znajdziemy jeszcze kilka tematów, które będziemy mogli w przyszłości omówić.

Słuchaj, do krów musimy wrócić.

Poczekajmy, bo to będzie ciekawe i tu jest dużo szans.

Widzisz, bo czegoś jeszcze mnie nauczył biznes i mój uniwersytet.

Tego, że wtedy, kiedy jest trudno, to mi się otwierają szanse, a nigdy kłody pod nogi.

Każda kłoda pod nogi jest szansą i jak się tego człowiek czepi, to to się po prostu inaczej w świat układa i pojawia ci się jeszcze więcej bardzo rentownych działań.

Tomasz Gabruszewicz.

I to był 234 odcinek podcastu Druga Wersja.

Nie wiem, czy w tym roku to wybrzmiało wystarczająco mocno, ale skorzystając z okazji, że jestem sam i należy wam się coś na koniec, to podziękuję jeszcze raz wszystkim tym, którzy regularnie wspierają nas przez Patronite'a, którzy incydentalnie wspierają nas przez ByCoffee.

Wielkie dzięki i wierzcie mi, każda złotówka, którą wpłacacie jest przez nas

odnotowana, zauważona i wydana absolutnie w stu procentach na to, żeby ten podcast był jeszcze lepszy, jeszcze popularniejszy, a przede wszystkim właściwie to na to, żeby przetrwał.

Dziękujemy Wam bardzo, że nas słuchacie, że nas wspieracie, także komentarzami.

Wierzcie, że komentarze to jest też coś dla nas bardzo wartościowego i bardzo lubimy.

z wami dyskutować.

W każdym razie ja jestem mądrzejszy po każdej rozmowie, którą zrobiliśmy.

Dziękuję wam bardzo za uwagę i przypominam, że w każdej chwili możecie się cofnąć do wszystkich naszych pozostałych odcinków 233.

wiedzy i ogromne grono bardzo mądrych ludzi.

0:00
0:00