Mentionsy

Drogowskazy
25.07.2025 05:54

„To jest w ogóle jakiś dramat” czyli jak mieszkają młodzi Polacy. DROGOWSKAZY

Chcieliby „iść na swoje”, mierzą się ze spłatami kredytów, rezygnują z najmu i wracają do rodziców. Sytuację mieszkaniową młodych ludzi, jeden z badanych określił krótko: to jest dramat. Z badań przeprowadzonych przez naukowczynie z Uniwersytetu SWPS wynika, że w grupie wiekowej 18-35 lat, 37% mieszka z rodzicami, 20% posiada własne mieszkanie a 17% swoją przestrzeń wynajmuje. Aby lepiej zrozumieć tę sytuację, trzeba wziąć pod uwagę wiele czynników: zmiany na rynku mieszkaniowym, zmiany w modelu rodziny, wybuch pełnoskalowej wojny w Ukrainie, pandemię a w końcu – brak zdecydowanych działań ze strony państwa. O tym jak mieszkają młodzi Polacy, jakie są ich motywacje a także jakie działania mogłyby polepszyć ich sytuację, opowiedziała w Drogowskazach profesor Paula Pustułka, socjolożka, kierowniczka Ośrodka Badań „Młodzi w Centrum Lab”. Do wysłuchania rozmowy zaprasza Aleksandra Galant.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 367 wyników dla "Ośrodka Badawczego Młodzi w"

Szukasz sprzętu, na którym odtworzysz swój ulubiony podcast w najlepszej jakości?

Znajdziesz go w Media Expert.

Słuchawki z redukcją szumów, głośniki bluetooth, smartfony, tablety, laptopy.

Wybierz sprzęt dopasowany do Ciebie i słuchaj tak jak lubisz.

Partnerem podcastu Drogowskazy jest właściciel sieci sklepów Media Expert i MediaExpert.pl

Żyjemy w takim poczuciu, że no to jest dobra inwestycja kapitału i no super i zacznij od czegoś, kup cokolwiek, a potem sobie zmienisz.

Natomiast to, czy w Polsce jest możliwość tego zmieniania, no to jest to dyskusyjne.

Dużo się też w życiu dzieje, więc niekoniecznie tym młodym ludziom później pasuje to mieszkanie.

Drogowskazy

To są drogowskazy na antenie Eski.rok.

Bardzo miło mi jest się z wami przywitać, no i jak mam nadzieję, zaprosić do wspólnego spędzenia najbliższej godziny.

Ja się nazywam Aleksandra Galant i dzisiaj zapraszam do rozmowy na temat, który w pewnym sensie dotyczy nas wszystkich, który też bardzo wiele osób elektryzuje.

On jest też w ostatnich latach bardzo obecny i bardzo taki pulsujący na scenie politycznej, ale ten akurat element bardzo chętnie by

Dlatego, że w związku z mieszkalnictwem dzieje się o wiele, wiele więcej.

Możemy mówić o tym, ile mieszkań się buduje, w jakim tempie, kto to finansuje, jaki jest dostęp do tych mieszkań.

A w dzisiejszej rozmowie skupimy się na tym, jak mieszkają młodzi ludzie, to znaczy jaka jest sytuacja mieszkaniowa młodych ludzi w Polsce.

Ja muszę przyznać, że wyniki badań zaprezentowanych w artykule pod tytułem to jest w ogóle jakiś dramat.

Wynika z nich, że 37% osób w wieku 18-35 lat mieszka z rodzicami.

Co więcej, 47% z nich wcale nie chce się wyprowadzić.

Oczywiście badaczki, które ów raport i owe badanie i artykuł stworzyły, stawiają o wiele więcej wniosków.

Ja zacznę od tego, mając nadzieję, że ta właśnie informacja Was zaciekawi i zachęci do tego, żeby rozmowy z profesor Paulą Pustułką...

socjolożką z Uniwersytetu SWPS i kierowniczką Ośrodka Badań Młodzi w Centrum Lab wysłuchać.

Witam w Drogowskazach.

Dzień dobry Państwu.

Wytłumaczę się i powiem dlaczego zaczęłam akurat od tej statystyki, od tej liczby, od tych 37%, dlatego że

Chyba myślę trochę tokiem swojego pokolenia i pamiętam, że kiedy rozjeżdżaliśmy się na studia, to szalenie nas ekscytowało to, że wyprowadzamy się z domów, że będziemy żyć, no na własną rękę trudno powiedzieć, bo pewnie niewielu z nas było takich, którym rodzice nie pomagali, ale jednak zaczynaliśmy mieszkać sami i mam wrażenie, że to był taki punkt honoru.

żeby działać dalej na własną rękę.

I nie wiązało się to wcale z napiętą sytuacją w domu.

Po prostu chcieliśmy się wybić na tę samodzielność i zastanawiam się, czy to myślenie mojego pokolenia, czy też mojego rocznika nadal jest aktualne.

Czy w świetle tych badań okazuje się, że jednak nie.

Na pewno dużo się zmienia.

Trzeba pewnie zaznaczyć, jaka to jest grupa badana, bo to jest badanie reprezentatywne młodych, ale to są w ogóle młodzi dorośli w wieku 18-35, czyli to jest taka, no dość szeroki zakres wiekowy tej grupy.

I na pewno tam nie brakuje już tej części jakościowej, czyli w wywiadach, dokładnie tej narracji, o której pani wspomniała, tak?

Ta wyprowadzka w celach edukacyjnych, takiej właśnie autonomii jest ciągle takim rytuałem przejścia, którego młodzi szukają, którego chcą, ale ona zaczyna być coraz mniej dostępna młodym ludziom ze względu na różne ograniczenia strukturalne.

wiążące się no właśnie z kryzysem mieszkaniowym, z brakiem zasobów.

No i też mówimy tutaj o takich coraz, coraz większych nierównościach, bo mam wrażenie, że gdy ja szłam na studia, gdy pewnie pani szła na studia, to takie myślenie no właśnie było bardzo powszechne, że no warto studiować.

Raczej warto studiować na jak najlepszych uczelniach.

Te jak najlepsze uczelnie znajdowały się najczęściej poza małymi miejscowościami i miastami, więc trochę nie było wyjścia.

Tak jak chciało się tę edukację uzyskiwać, to się wyjeżdżało.

Teraz trochę się to zmieniło też dlatego, że zmieniło nam się życie w rodzinach, zmieniło nam się myślenie o edukacji, no i zwiększają się te takie...

Taka pewna niemożliwość tego wyjazdu z domu albo poczucie, że nawet jeżeli wyjadę na studia, to potencjalnie lepiej jest zrobić zaocznie, bo niekoniecznie zmieni to dużo w mojej sytuacji życiowej.

Tych zasobów, tych kapitałów po prostu w domach rodzinnych może nie być.

trochę zawstydziłam, bo faktycznie wychodzi takie bańkowe myślenie bardziej niż pokoleniowe.

Na swoje usprawiedliwienie mam, że to było jakieś przekonanie, które towarzyszyło bardzo wielu osobom, z którymi wtedy rozmawiałam.

Powołam się na tę drugą liczbę, którą przywołałam, czyli to, że 47%...

osób, które mieszkają z rodzicami, które wróciły do mieszkania z rodzicami, nie chce się od nich wyprowadzać.

To znaczy tej, nie wiem, autonomii, niezależności nie szukają.

Ja jestem bardzo daleka od myślenia, że to jest obowiązek, że taka jest konieczność, ale też gdzieś chodzi mi po głowie takie zjawisko, o którym zupełnie niedawno czytałam, ono też było omawiane w drogowskazach, chodzi mi o gniazdowników.

I zastanawiam się, na ile to jest, bardzo nie lubię słowa normalne i wydaje mi się, że ono też nie do końca ma zastosowanie,

Na ile to jest sprzyjające osobom, które właśnie na taki powrót się zdecydowały, albo z domu rodzinnego się nie wyprowadziły.

Ci gniazdownicy, którzy pod różnymi nazwami funkcjonują, to jest bardzo ciekawy i taki głęboki temat.

Mam wrażenie, że my odczarowaliśmy gniazdowników.

Wiele lat w takich badaniach, zwłaszcza Eurostatu, w tych takich dużych politycznych dyskusjach, to ci gniazdownicy to kto to był?

No to byli ci tacy roszczeniowi.

Im się nie chce, mamusia im podstawi pod nos.

Takie słynne właśnie wypowiedź parlamentarzysty włoskiego, który mówił o tych bambuccionis, czyli tacy mężczyźni, ale dzieci, mama tutaj to spaghetti i czyste majtki podstawia, nie?

Natomiast z czasem my zauważyliśmy, że jest bardzo dużo takich zmiennych strukturalnych, które korelują z tym, dlaczego ktoś cię nie wyprowadza.

Jak myślimy o tym, kto się nie wyprowadza, no to najczęściej są to właśnie osoby młodsze, czyli osoby, które przeszły już też inną socjalizację, czyli rodzice wychowują te dzisiejsze młode pokolenia trochę inaczej.

My już nie mamy prawie takiego zjawiska, którym jest overcrowding, czyli takie mieszkania, które są przepełnione.

a które kiedyś były takim dużym impulsem do wyprowadzki.

No bo jeżeli my gnieździmy się w tym małym mieszkaniu w bloku z rodzicami i trójką rodzeństwa, czy czwórką, piątką rodzeństwa, to wiadomo, że będziemy mieć taki silniejszy pęd do tej wyprowadzki.

Nawet jeżeli nie ma tam jakiegoś po drugiej stronie rzeki wspaniałego, oczekującego na nas komfortowego apartamentu.

Natomiast dziś tego nie ma, czyli młodzi ludzie z jednej strony w takich rozmowach mówią o tym właśnie takim bezpieczeństwie, komforcie i tym, że w tym domu rodzinnym nic im właściwie nie przeszkadza.

I nic takiego im nie potrzeba więcej, czego by nie mieli w domu rodzinnym, a wręcz wyprowadzka łączy się z utratą komfortu, z pogorszeniem warunków i tu...

no wchodzimy na ten teren strukturalny, gdzie tych mieszkań nie ma, na rynku wynajmu jest dziki zachód, trzeba, prawda, jakieś castingi tutaj przechodzić, ceny są bardzo, bardzo wysokie, takie bardzo często też wręcz zaporowe, jeżeli się przyjeżdża z dużych miast, nie ma akademików.

Bardzo mała liczba też studentów otrzymuje pomoc jakąkolwiek publiczną od państwa w postaci no właśnie stypendiów i tak dalej, które mogłyby pomagać to mieszkanie współfinansować.

Więc tutaj są te wyzwania.

I ja myślę, że dzisiaj ci gniazdownicy no tak trochę zmienili tą swoją twarz i na pewno to nie są te osoby wygodnicy i roszczeniowe.

Bo jak my pytamy, no właśnie, dlaczego oni się nie chcą wyprowadzić, no to najczęściej mówią, że mają niewystarczające środki finansowe.

Jasne, w drugim częstym wyborem jest wygoda, komfort, no miło jest, no i też te relacje w rodzinach są inne.

Dzisiaj my mamy bardzo osłabione konflikty pokoleniowe w rodzinach.

Rzeczywiście te pokolenia się tak przepychają, prawda, czy o klimat, czy no właśnie o wartości, ale w rodzinach raczej małych trzymamy się blisko.

Te konflikty nie są takie potężne i coraz rzadziej w badaniach społecznych, no ja prowadzę badania, prawda, już od

2010 roku coraz rzadziej słyszymy o takich wyrwach, że ktoś kogoś wyrzuca z domu, że ktoś musi się wyprowadzić, że ktoś ma takie konflikty, takie napięcia, że no nie ma wyjścia.

To się naprawdę zdarza coraz rzadziej, a rodzice z kolei tak jakby zinternalizowali tą potrzebę wspierania młodych i są gotowi na to, żeby ci młodzi tutaj mieszkali i żeby im pomagać.

Powiem szczerze, że to, co pani mówi, jest szalenie krzepiące, zwłaszcza w czasie, kiedy na każdym kroku słyszymy, jak bardzo jesteśmy skonfliktowani, spolaryzowani, jak bardzo jesteśmy społeczeństwem podzielonym, więc to jest miło usłyszeć, że na jakiejś płaszczyźnie ten podział się trochę zmniejsza, jakoś tam się cementuje.

Chciałam zapytać o pandemię, dlatego że mam takie wrażenie, że to oczywiście był taki moment iskra, zapalnik na bardzo wielu polach.

Już pomijam tę część kluczową, związaną z zachorowalnościami, z leczeniem i tak dalej.

Natomiast znów myślę trochę o tym, co sama obserwowałam wśród znajomych czy w mediach społecznościowych, że to był też czas powrotów.

że dużo ludzi wtedy wróciło do domów rodzinnych, wychodząc z założenia, że albo praca od nich nie wymaga bycia na miejscu, albo miasto, w którym żyją, też nie daje im tego, po co do niego przyjechali, no albo po prostu finanse, bo wiele osób pracę straciło.

Z tego, co pamiętam, sytuacja na rynku mieszkaniowym, jeżeli chodzi o czynsze, ceny zakupu też szalały, więc powodów, żeby wrócić do domu było sporo i chyba okazywało się, że właśnie konflikty już nie są rozgorzałe i że jest całkiem fajnie.

To było dla nas bardzo zaskakujące, że spośród 73% osób naszych badanych w reprezentatywnym badaniu, czyli tam ponad 2 tysiące osób w próbie, 73% miało za sobą doświadczenie wyprowadzki, ale jakby...

wnież 40% ponad miało doświadczenie tego bumerangowania, czyli to są osoby, którym udało się na trzy miesiące lub dłużej wyprowadzić, ale wróciły.

To jest bardzo dużo i teraz oczywiście tutaj mamy ten efekt pandemii, natomiast ja bym chyba powiedziała, zgadzając się z panią z tymi wszystkimi obszarami, że w życiu młodych ludzi ta pandemia trochę miała taki efekt domina.

Więc jakby wszystkie te rzeczy tak się trochę nadkładają i nadbudowują.

Bardzo często słyszeliśmy też takie historie, gdzie no właśnie takie jedno wydarzenie pandemiczne albo właśnie pandemia była takim wydarzeniem, które właściwie podowodowało rozsypkę we wszystkich obszarach.

Mieliśmy badanego, który właściwie radził sobie bardzo dobrze.

To był młody człowiek z klasy robotniczej, z klasy ludowej, który jakby tak podążał właśnie, wyjechał z małej miejscowości do dużego miasta.

Był bardzo przedsiębiorczy, miał dziewczynę, z którą się przed pandemią zaręczył i oni sobie wynajmowali jakieś tam mieszkanie.

No i biznes sobie otworzyli.

Mieli jakiś bardzo w ogóle dobry pomysł na ten biznes.

Wzięli pożyczkę, no i tutaj życie się toczy.

Wszystko się zawala.

Absolutnie wszystko.

Właściwie na starcie już są straceni.

Cały czas muszą prosić rodziców, no właśnie jeżeli to jest klasa ludowa, nie ma też tych kapitałów zapasowych.

To wywołuje taki bardzo, bardzo silnie negatywny wpływ na ich związek.

W takim młodym wieku już tutaj wpadamy w te długi.

To się nie może dobrze skończyć do związku.

To się źle kończy dla zdrowia psychicznego.

Związek się rozpada.

Ten cały progres, czy ten postęp w stronę tej dorosłości, takiego

osadzenia się w społeczeństwie, na rynku pracy, w związku, na rynku mieszkaniowym jest zaprzepaszczone.

I ten młody człowiek, no właśnie, dostaje się z tą dziewczyną i właściwie zaczyna od zera.

On się nie poddaje, on wraca do domu rodzinnego, jakby tak przeczekuje ten najgorszy czas pandemii, no i później, bo my mamy badanie podłużne, czyli wracamy do naszych badanych,

Okazuje się, że no jakby próbuje się podnosić z tego trudnego wydarzenia, natomiast no takie historie się mnożą.

Właśnie te takie sytuacje życiowe, gdzie i rozstanie, i jakieś zdrowotne problemy, i to i po stronie młodych, i rodziców, te rynki nieprzyjazne, no jak najbardziej ma pani tutaj pełną rację.

I dodałabym, taki skumulowany efekt tego wywołał wybuch wojny pełnoskalowej w Ukrainie, bo on jeszcze też wpłynął na to takie poczucie niestabilności, zwiększył konkurencję na rynku mieszkaniowym.

No i wywołał też takie duże poczucie takiego zagubienia, niebezpieczeństwa, zagrożenia, które z kolei też jakby skłania nas do tego, żeby jednak trzymać się z bliskimi.

Pandemia, a potem jeszcze ryzyko wojny za płotem, no wzmacnia takie poczucie potrzeby takiego bezpieczeństwa tej bezpiecznej przystani, no którą daje dom rodzinny.

To, co pani powiedziała jest świetnym przykładem tego, jak duże globalne wydarzenia rzutują i wpływają na każdego z nas w bardzo różnych aspektach, w różnych wymiarach.

Pewnie rozmawiając o wojnie w Ukrainie bylibyśmy w stanie wymienić o wiele więcej wydarzeń.

dramatycznych skutków, ale okazuje się, że sytuacja mieszkaniowa młodych ludzi w Polsce także w ten sposób została naznaczona.

Mam wrażenie, że pandemia, zresztą niestety wojna za naszą wschodnią granicą również będzie się w trakcie naszej rozmowy dzisiaj wielokrotnie

Przewijała właśnie jako takie wydarzenia milowe takie, które zadecydowały o dalszych losach wielu osób i o ich przyszłości.

Będzie się tak działo, dlatego że rozmawiamy dzisiaj o sytuacji mieszkaniowej młodych ludzi w Polsce.

Tą sytuacją zajęły się badaczki Uniwersytetu SWPS.

dr Justyna Sarnowska, dr Justyna Kajta, Julita Gajek i prof. Paula Pustułka, socjolożka, kierowniczka Ośrodka Badawczego Młodzi w Centrum Lab, która przyjęła zaproszenie i jest dzisiaj gościem Drogowskazów.

No i o mieszkalnictwie, o kwestii mieszkaniowej wśród młodych Polaków zgodziła się opowiedzieć.

Zostańcie z nami, bo wracamy do naszej rozmowy już za kilka minut.

Ja mówię, no to Hubertzie proszę Cię zaznacz dwuletnie.

I wiesz co ja wtedy próbowałem jeszcze zrobić?

Wróciłem do rzeczywistości, ale postanowiłem wtedy, że ten milion zarobię sobie na piechotę.

To był taki moment w moim życiu, w którym nie powiem, że do końca wyzbyłem się magicznego myślenia.

I może nie do końca wyzbyłem się wysokiego mniemania o sobie, ale to był moment, który mnie ugruntował, jakby przesadził mnie do ziemi, który nauczył mnie tego, że talent to jedno, że nie chodzi też o takie przebłyski, wybuch supernowy, ale że można sobie wszystko to nabudować i być może nawet z większym i długotrwałym skutkiem pracując, planując.

Podcastu z reportażami z cyklu Polska na ucho szukajcie na mediateka.pl oraz wszędzie tam, gdzie zwykle szukacie swoich ulubionych podcastów.

Drogowskazy.

Rozmowy o życiu.

Druga część Drogowskazów rozpoczyna się właśnie na antenie Eski.rok, a ja mam wielką przyjemność się z wami przywitać.

Nazywam się Aleksandra Galant, a naprzeciwko mnie siedzi profesor Paula Pustułka, socjolożka i kierowniczka Ośrodka Badawczego Młodzi w Centrum Lab.

Powodem, dla którego się dzisiaj spotkałyśmy jest artykuł, to jest artykuł i badania zatytułowane To jest w ogóle jakiś dramat?

Sytuacja mieszkaniowa młodych ludzi w Polsce.

To jest w ogóle jakiś dramat, to jest cytat.

To powiedziała jedna z osób badanych, ale podejrzewam, że wielu z nas albo by się pod tymi słowami podpisało, albo je usłyszało od kogoś bliskiego czy znajomego.

Rozmawiałyśmy już o tym, że bardzo wiele osób w wieku 18-35 lat mieszka z rodzicami.

Według badań to jest 37%, ale kolejna grupa to są osoby, które, ja teraz to trochę uproszczę,

To jest 20% młodych ludzi w tej grupie 18-35 lat.

Czy jedna piąta to jest dużo, czy to jest mało, biorąc pod uwagę, jak ogromne znaczenie ma dzisiaj posiadanie mieszkania.

Tym bardziej, że do tych 20%, którzy posiadają lub wsposiadają, dochodzą jeszcze ci, którzy mają kredyt, to jest dalsze 13%.

Czyli no właściwie jedna trzecia badanych jakoś tam osadza się na tym rynku mieszkaniowym przez posiadanie nieruchomości.

jest trudniejsze do ocenienia, bo to posiadanie jest okupione bardzo dużymi wyrzeczeniami.

No to tylko dla bardzo niewielkiej grupy młodych ludzi to jest takie, no powiedzmy proste do osiągnięcia.

Widzimy też w tym badaniu, że to nie jest częste wśród tej młodszej grupy, tak?

Posiadacze zaczynają nam się pojawiać w tym badaniu bliżej trzydziestki, tak?

Znowu takie spiętrzenie się też okoliczności życiowej.

Najczęściej to jest jakiś poważny związek, który często kredyt bardziej włączy dzisiaj niż małżeństwo.

Więc to czasem są takie narracje, że ludzie łączą się w pary, potencjalnie planują potomstwo.

My w Polsce wiemy, że ten wiek pierwszego małżeństwa, 27-29, w zależności od płci i posiadania pierwszego dziecka, to jest właśnie ten moment, kiedy nie tylko młodzi potrzebują tej autonomii mieszkaniowej,

Ale to jest też taka wzmożona aktywność całej sieci pokrewieństwa.

I to jest też moment, kiedy najwięcej mamy tych przepływów międzypokoleniowych.

Czyli kiedy też rodzice, właściwie obojga partnerów, czy na przykład młodych, bardzo dużo też chcą pomagać, tak?

Żeby ci młodzi jednak pozyskali tą nieruchomość.

To jest taki wzór, który my w Polsce mamy bardzo zakotwiczony.

z pokolenia na pokolenie, to nie jest typowy wzor.

Na zachodzie młodzi tak nie robią.

Młodzi na zachodzie wynajmują.

U nas panuje takie przekonanie, że wynajem to jest takie frajestwo, bo oddajemy komuś.

To tak samo jest w Australii, w Wielkiej Brytanii.

Na drugim biegunie zawsze pojawia się przykład Niemców, że w Niemczech ludzie wynajmują całe życie.

wiąc szczerze, gdyby ktoś obudził mnie w środku nocy i zapytał o kraj, w którym wynajem jest czymś absolutnie standardowym, powiedziałabym w ciemno Niemcy.

Natomiast to jest trochę o takim naszym, jak się zastanowimy kulturowo, tak?

to badacze i badaczki mówią, że to jest o tym naszym takim jeszcze ciągle historycznym, nostalgicznym przywiązaniu do ziemi.

Ja nie chcę powiedzieć, że to jest o zaborach, bo wszystko jest o zaborach, ale to trochę jest o tym takim poczuciu, że często w historii nam coś zabierali, tak wywłaszczali nas.

W poprzednim reżimie ludziom zabierano mieszkania, domy, posiadłości.

ten dom z pokolenia na pokolenie, ta ziemia, no to była taka wartość bardzo, bardzo wysoka w tym kolektywnym myśleniu.

No i to zostało trochę w nas.

To jest trochę też takie poczucie, że dziadkowie, rodzice chętniej młodym Polkom, Polakom dadzą na mieszkanie, no niż na przykład na studiach zagraniczne, prawda?

Albo właśnie ktoś mówi, chce założyć biznes i wyjechać do dużego miasta, no to niekoniecznie, ale to mieszkanie, coś takiego namacalnego, trwałego, to tak.

Więc ta aspiracja jest niezwykle silna.

To jest też taka grupa najbardziej zbuforowana.

Oni mają sytuację zdecydowanie lepszą.

My widzimy, że to posiadanie nieruchomości nie tylko koreluje z wiekiem, czyli im jesteśmy starsi, tym większe prawdopodobieństwo, że będziemy posiadać, ale też jest powiązane z klasą społeczną, czyli z dochodami.

zarówno naszymi, jak i dochodami naszych rodziców.

Później ma takie skutki, że my, jak jesteśmy posiadaczkami i posiadaczami, to zasadniczo sobie lepiej radzimy w życiu.

Oczywiście częściowo to jest spowodowane tym, że mamy to zaplecze kapitałowe z domu, ale częściowo też na przykład takim przekonaniem, że to mieszkanie jednak nas chroni, że to jest coś właśnie takiego, co nas zabezpiecza.

Czy to jest blisko takiego poglądu, takiego myślenia, że no głupio zakładać rodzinę na wynajmie?

Oczywiście, że tak.

To jest też cytat, który ja stale powtarzam z jednego ze studentów u nas, który powiedział, że no jak my mamy robić dzieci, jak się boimy, że nam sufit spadnie na głowę.

Czyli, że jeżeli wynajmujemy mieszkanie w złych warunkach, no to w ogóle gdzie tu jest myślenie o jakiejś prokreacji?

wiążemy nasze myślenie o tym, żeby nowe pokolenie czy jakieś dzieci sprowadzać na świat z tym, żeby zapewnić im jak najlepsze, a przynajmniej godne warunki.

No i to mieszkanie jest tutaj taką podstawą.

No posiadacze mniej się obawiają w ogóle przyszłości, mniej się obawiają oczywiście kryzysu mieszkaniowego, też mają takie wyższe poczucie sprawczości i samodzielności.

Oni mniej otrzymują tego wsparcia już od rodziców.

No i tak trochę właśnie można powiedzieć, że oni są już takimi klasycznymi dorosłymi, tak?

Że dla wielu osób, którzy nie będą posiadać, nie posiadają tych ponad 70%, no że ta ich dorosłość jest trochę kwestionowana, tak?

No bo jak to, co pani powiedziała, jak tu bez mieszkania, nie?

To nam bardzo opóźnia wszelkie możliwe właśnie takie kroki w dorosłość w innych obszarach.

Powiedziała pani kilka minut temu, że czasami posiadanie mieszkania wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, że to jest okupione naprawdę istotnie.

Mam w tyle głowy to, co się dzieje na rynku mieszkaniowym, a nie chcę się w to jakoś bardzo zagłębiać.

Kwestie tak zwanych mikrokawalerek, takich mieszkań trochę fantomowych, które są, ale te warunki wydają się bardzo trudne, to znaczy...

połączenie salonu z łazienką i kuchnią, wydzielenie jakiejś mikrosypialni.

No mieszkanie po 15-18 metrów i zastanawiam się, czy to tutaj też znajduje jakieś odzwierciedlenie.

To jest taki paradoks, który badacze, badaczki w Wielkiej Brytanii omawiali tak z 10 lat temu i to był ten paradoks takiego, że ta ich mityczna tak zwana drabina nieruchomościowa, property ladder, to jest jakby taka wyobrażona struktura, że jeżeli nie zaczniemy się wspinać po szczebelkach nieruchomościowych wystarczająco wcześnie, to zostajemy w style albo spadamy.

Trochę właśnie tak, że jeżeli w pracy nie zmieniamy pracy co dwa lata, to CV nam się nie aktualizuje, nie?

No to już tutaj trochę jakieś przegrywanie czegoś, jakiś szans za przepaszczanie.

I trochę z tymi nieruchomościami jest tak samo, że no żyjemy w takim poczuciu, że no to jest dobra inwestycja kapitału i no super i zacznij od czegoś, kup cokolwiek, a potem sobie zmienisz.

Natomiast to, czy w Polsce jest ta możliwość tego zmieniania, no to jest to dyskusyjne, no bo te kredyty są ogromne, odsetki są duże, raty są duże, dużo się też w życiu dzieje, więc niekoniecznie tym młodym ludziom później pasuje to mieszkanie.

Ciągle mamy takie, no właśnie też sny o domu, który gdzieś tam się będzie budował, więc ta drabina no nie do końca się u nas sprawdza, chociaż mamy kilka takich historii wśród naszych mieszkańców.

gdzie faktycznie widzimy, że ludzie tak myślą, że kupiłem właśnie bardzo małe mieszkanie, ale już zmieniłem, czy zmieniłam na większe.

Czyli tak też jest możliwe.

Tak, zdarza się, ale na pewno nie powinno się dziać za wszelką cenę, bo też widzimy, że osoby, które kupują właśnie tak, bo mają takie poczucie, że albo kupią, albo coś takiego złego się wydarzy,

To najczęściej są osoby, które nie mają zasobów, żeby kupić.

Czyli to są osoby, którym to, że kupują to mieszkanie, pogarsza sytuację, bo oni zaczynają mieć problemy z wiązaniem końca z końcem.

Każde podwyższenie raty kredytu jest takie dla jakości życia bardzo, bardzo trudne.

No bo mieszkanie, jeżeli już mamy, no to już mamy w nim mieszkać.

Ciężko jest wtedy na przykład zmienić pracę.

Jeżeli kupiliśmy mieszkanie po studiach w Krakowie, nagle pojawia się świetna oferta pracy w Warszawie, będzie nam trudniej ją rozważyć, mimo że w takich obiektywnych rozliczeniach ona by nam mogła przynieść jakieś korzyści, prawda?

Ale no mamy to mieszkanie, więc tu się trzymamy.

wimy o ludziach młodych, którzy startują w życie.

Trudno mi się o tym mówi, dlatego że ja w tę górną część widełek jeszcze się załapuję, więc trudno mi łapać dystans, ale się staram i zastanawiam się w jaki sposób na to, o czym pani mówiła wcześniej, jakieś poczucie bezpieczeństwa i stabilności wpływa posiadanie kredytu.

Parokrotnie w trakcie naszej rozmowy już pojawił się wątek tego, że te kredyty nie do końca są sprzyjające, że odsetki zjadają ludzi, do tego trochę tańczą stopy procentowe, ostatnio chyba na korzyść kredytobiorców, ale nie zawsze tak było.

No i właśnie, jak to poczucie bezpieczeństwa i stabilności, które ma dać własny dach nad głową, własny kawałek podłogi, jak na to wpływa zakredytowanie?

To znaczy to jest taka, oczywiście to daje ludziom takie poczucie, że dobrze, no tutaj mamy coś takiego własnego, stabilnego, ale na przykład wiemy z badań, że nie chroni nas wspólne posiadanie kredytu przed rozpadem związku.

I wtedy ten kredyt jest jeszcze bardziej takim pogłębiającym te kryzysy, no bo wiemy, że trudniej się rozstać, traci się też dalsze zasoby i tak dalej.

Natomiast też chyba warto powiedzieć, bo Julita Gajek, która jest tutaj współautorką tego artykułu, to jest studentka i ona z kolei jakby dorobiła część wywiadów z młodymi posiadaczkami, czyli z kobietami, którym otrzymały mieszkania od rodziców.

I to, co jest ciekawe, to też wcale tam nie jest tak różowo.

To znaczy wydaje nam się, że to jest ta taka bańka tych właśnie elit.

Ale okazuje się, że no nie, że też to mieszkanie może być jakimś takim problemem w kontekście mobilności.

To, co tam było niezwykle ciekawe, to to, że młode kobiety ukrywają przed rówieśnikami to, że posiadają mieszkanie, bo boją się tej takiej stygmatyzacji, tej nierówności właśnie w związku z tym posiadaniem, mocniej posiadaniem mieszkania w grupach rówieśniczych, no są olbrzymie.

No i też na przykład rodzice młodym kobietom, które mają mieszkania, mówią, ale ty uważaj i potencjalnym partnerom za szybko nie mów, no bo może tutaj będą zakusy na mieszkanie.

Jakby się trochę cofnęli w czasie.

No i dobra partia, prawda?

I ja rozumiem, że to są trochę takie problemy pierwszego świata.

To jest duży przywilej i wszyscy sobie zdajemy sprawę, że posiadanie mieszkania

otrzymanie mieszkania, na które nie musimy się zabijać tym kredytem jest wielkim przywilejem, ale wydaje mi się, że po prostu te napięcia na rynku mieszkaniowym, te napięcia między wynajmującymi, posiadaczami, mieszkającymi z rodzicami już są tak olbrzymie w tej grupie rówieśniczej, że to powoduje, że my niewystarczająco też o to walczymy.

No jakby teraz się coś zaczyna dziać, no ale też nie domagamy się na przykład od państwa od jakiejś reakcji.

Trudno nam o tym w tych grupach przyjacielskich jakimś takim jednym głosem mówić, bo to jest o nierównościach, a to jest

Zawsze jest trudne do przepracowania.

Jestem jeszcze bardzo mocno przy tym, co pani powiedziała o tych obawach dotyczących reakcji rówieśników, ale też reakcji potencjalnych partnerów czy partnerek.

Szalenie zaskakujący jest to dla mnie wniosek i kolejny kamyczek do ogródka w myśleniu o tym, że wspaniale, że są badacze, że są osoby, które tematy zgłębiają i pozwalają problemy od różnych...

Dzisiaj o sytuacji mieszkaniowej młodych ludzi w Polsce rozmawiam z profesor Paulą Pustułką, socjolożką, kierowniczką Ośrodka Badawczego Młodzi w Centrum Lab.

Sporo, wydaje mi się, już zaskakujących wniosków

W trakcie naszej rozmowy udało się omówić, ale to jeszcze nie jest koniec.

Temat wynajmu mieszkań już się w trakcie naszego spotkania pojawiał, ale zgłębimy go za kilka minut, bo jak się pewnie domyślacie, trzecia grupa, o której mówi badanie, o której mówi artykuł, to są właśnie osoby, które zdecydowały się mieszkanie, swój własny kont wynająć.

Wracamy do rozmowy za kilka minut.

Bądźcie z nami, bądźcie z drogowskazami i bądźcie z Eską Rok.

Drogowskazy.

Rozmowy o życiu.

Przed nami finałowa odsłona dzisiejszego spotkania w Drogowskazach, oczywiście na antenie Eski.rok.

Ja się nazywam Aleksandra Galant i po raz trzeci mam wielką przyjemność przedstawić profesor Paulę Pustułkę, socjolożkę i kierowniczkę Ośrodka Badawczego Młodzi w Centrum Lab.

Znów wracamy do tematu mieszkalnictwa, a konkretnie tego, jak mieszkają młodzi ludzie w Polsce.

Omówiłyśmy szerzej już wątki dotyczące osób, które zdecydowały się wrócić lub na stałe mieszkają z rodzicami, a także osób, które posiadają własne mieszkania.

Przed lekturą spodziewałam się, że najliczniejsza.

Znów odniosłam to trochę do swojej bańki, do świata, który obserwuję.

Ale się zdziwiłam, bo jest najmniej liczna.

To są osoby, które wynajmują mieszkania.

17% Polaków w wieku 18-35 lat wedle tego badania wynajmuje mieszkania.

Trochę już sytuując ich jako tło do dwóch pozostałych grup, trochę o nich powiedziałyśmy.

Ale czy osoby, które Panie przebadały, z którymi Panie rozmawiały...

To są naprawdę osoby, które o wynajmie myślą jako o no po prostu konieczności, z którą się spotkały, czy też jest to ich jakiś świadomy wybór, bo z jakichś powodów nie chcą ani wrócić do rodziców, ani nie mają ochoty się zakredytować, ani też mieszkania nie dostały.

To raczej są osoby, dla których ten wynajem jest koniecznością.

Tam mamy jedną osobę badaną, która mówi, normalnych ludzi na to nie stać.

Czyli to może nawet nie do końca jest o tym, że oni nie wybierają wynajmu, no tylko są zmuszeni do wynajmu, a mają bardzo, bardzo negatywne doświadczenia z tym wynajmem.

Jeżeli pytamy o najem, to raczej mamy takie historie no właśnie trudności.

Mieszkanie w bardzo złym standardzie, właściciel czegoś nie naprawia, cały czas się zmieniają jakieś warunki.

Bardzo dużo jest takich konwersji czy wymiany kapitału, czyli że najlepiej rodzą sobie te osoby na tym rynku wynajmu, które no właśnie mogą skorzystać z jakichś innych zasobów.

Czyli to są takie historie, gdzie mam przyjaciół, studiuję albo pracuję w dużym mieście i się tym wymieniamy, tymi mieszkaniami.

No i ja na przykład pamiętam taką historię badanego, który opowiada i tak jakby opowiada o sześciu miesiącach, w ciągu których mieszka w czterech mieszkaniach.

Przed sezonem turystycznym bardzo wzrastają ceny, on nie chce płacić, wyprowadza się, potem wraca, ale okazuje się, że to mieszkanie jest w złym standardzie i potem przeczekuje u kogoś na kanapie, u jakiegoś kolegi.

I dowiaduje się przypadkiem, że ojciec przyjaciela ma jakieś mieszkanie, w którym może mu się uda wziąć ten pokój.

Ten wynajem jest trudny.

On przede wszystkim też charakteryzuje tą młodszą grupę.

Czyli tutaj mamy bardzo dużo studentów, studentek.

I to są częściej osoby studiujące, mające trudniejsze warunki takie wyjściowe.

którym to mieszkanie w ogóle ciężej znaleźć, nie mają tego kapitału.

No i takie osoby, które pracują w zawodach takich klasy pracującej, trochę w usługach, czyli na przykład właśnie fryzjerzy, pracownicy gastronomii, pracownicy handlu, którzy przeprowadzili się z mniejszych miast.

I też dlaczego ten wynajem jest stosunkowo niewielką tutaj tym odsetkiem?

No bo to jest próba reprezentatywna ze względu na wielkość miejsca zamieszkania.

Czyli w tym badaniu mamy bardzo dużo osób, które po prostu mieszkają w małych miastach i na wsi.

Nie ma tam rynku wynajmu, tak?

Albo jest on tak mikroskopijny, że właściwie ten wynajem jest raczej mało prawdopodobny.

Miejsce w tych małych miastach nie jest specjalnie problemem.

Wspomniała Pani o studentach.

Oni rzeczywiście kojarzą się z grupą, która wynajmuje pokoje, wynajmuje mieszkania.

O akademik jest już coraz trudniej, więc nie będę się na to powoływać, ale pomyślałam o standardzie.

Wydaje mi się, że był czas, kiedy trochę myślano o studentach jako...

o tej grupie, czy o ludziach, którzy wezmą wszystko, którzy mieszkają w jakichś skandalicznych warunkach, jedzą byle co, o piciu nie będę wspominała, ale to się już chyba zmienia.

Młodzi ludzie, tylko dlatego, że są młodzi, nie chcą się już chyba godzić na to, żeby mieszkać byle gdzie.

Ja pamiętam, że na drugim roku studiów wynajmowałam takie mieszkanie, że moja mama się popłakała, kiedy je zobaczyła.

Już mam takie doświadczenie.

Wydaje mi się, że takich sytuacji, bo mam pokój w tym mieszkaniu, żeby nie było, ale wydaje mi się, że takich sytuacji jest już coraz mniej.

Gdzieś w pewnym momencie okazało się, że kolejne pokolenia przestały się godzić na bylejakość, zwłaszcza, że ta bylejakość chyba często nie szła w parze z niższymi kosztami.

No pewnie, że tak, no ale to jest trochę właśnie o tym, że socjalizowaliśmy sobie pokolenie dobrobytu.

Mamy od już dłuższego czasu w Polsce niezłe warunki ekonomiczne, mamy prosperity, bezrobocie nie jest wysokie, budujemy, inwestujemy, poprawia się infrastruktura, zmieniają się no właśnie też takie przekazy w rodzinach, jeżeli chodzi o to, jak się młodych ludzi wychowuje.

Więc nie ma się co dziwić, że młodzi ludzie nie godzą się już na takie warunki, na jakie godzili się 20 lat temu.

To już nie wróci, to zapomnimy.

Jak tutaj słucha nas jakiś patodryweloper albo patowynajmujący, to nie przejdzie.

Natomiast na pewno tutaj też są różnice.

W naszym badaniu bodajże 70% ponad otrzymuje wsparcie od rodziców tych wynajmujących, czyli to są osoby niesamodzielne finansowo, co nie oznacza, że to nie są osoby pracujące, bo to są najczęściej osoby, które łączą pracę, studiowanie w jakimś większym mieście, ale ta praca nie pozwala im na to, żeby wszystkie te koszty życia pokryć.

Na pewno tutaj też są nierówności, to znaczy...

Znowu mam wrażenie, że bardzo dużo było różnic w tym no właśnie czym ta młoda osoba się zajmuje i niestety te osoby, które przyjeżdżały z mniejszych miast nie na studia godziły się na te gorsze warunki.

Czyli to jest to, że trochę nie ma wyjścia.

Chcesz być niezależny, mówią rodzice w klasie robotniczej, no to bądź.

To wsparcie, jeśli jest, jest niewielkie.

No i wtedy też liczy się każdy grosz.

Pamiętajmy też, że dużo młodych ludzi w Polsce właśnie w tych klasach też nie tylko musi zarobić na siebie, ale też wspiera rodziców w rodzinie pochodzenia.

My to w naszym badaniu tak marginalnie akurat analizowałyśmy, ale na pewno są tam takie historie dotyczące tego, że właśnie ta wprowadzka się ponownie do domu dotyczy nie nas jako młodych, tylko rodziców, którzy potrzebują wsparcia.

Natomiast ci wynajmujący, no właśnie z klasy średniej, średniej-wyższej, studiujący, bądź właśnie takie osoby z awansu społecznego, czyli na przykład córki, synowie, przedsiębiorców, którzy osiągnęli sukces, to oni rzeczywiście nie godzą się na te złe warunki.

Ale też na te warunki po prostu się też ich rodzice nie godzą.

To znaczy, że rodzice też mają większy udział, mam wrażenie, w takim codziennym zarządzaniu życiem młodych ludzi.

W porównaniu z tym, jak no właśnie mówimy o tym poprzednim pokoleniu pani, czy trochę starszym moim, no to właśnie, no rodzice przyjeżdżali, patrzyli na to mieszkanie, patrzą, no grzyb na suficie, no tutaj nie ma dobrych warunków, no ale...

Niekoniecznie mieli zasoby, żeby powiedzieć, no tutaj zmień to, no i też tych mieszkań po prostu też było mało, no to był taki typowy standard.

Dzisiaj rodzice rzeczywiście jeżdżą z tymi młodymi ludźmi, pomagają im w tych przeprowadzkach, często też chodzą i wyszukują im do mieszkania, wyszukują przez swoje sieci kontaktów jakieś lepsze kontrakty, lepsze warunki, lepsze miejsca, no i to zaopiekowanie po prostu jest dużo większe, co wynika znowu.

Z tego, że rodziny są mniejsze, jak mamy jedno dziecko, a nie wiem, nie czworo, no to też bardziej mam wrażenie, rodzice jakby sprawują tu taką pieczę nadrzędną i często nawet bardziej niż ten młody człowiek sprawdzają te warunki.

Nie chcę przesadzić i wybiec za bardzo do przodu, ale skonfrontowałam to, co pani powiedziała przed momentem o tej dużej wsparciu, takim parasolu ochronnym rodziców.

Z tym, o czym rozmawiałyśmy przed chwilą, że jednak wyprowadzka z domu rodzinnego wiąże się z jakąś samodzielnością, z jakąś niezależnością, więc tutaj ona jest taka chyba trochę niepełna w takim razie.

Tak, my już od dawna mówimy w studiach nad młodymi o semi-autonomii, czyli właśnie o takim pojęciu, kiedy...

Wynieśliśmy się, no bo właśnie na przykład studiujemy, pracujemy poza miejscem zamieszkania, ale to nie jest taka prawdziwa autonomia, bo jesteśmy jednak uzależnieni od tego, czy rodzice nas będą wspierać finansowo i jak te relacje będą się tutaj układać, więc na pewno dużo dłużej jesteśmy w tym takim trochę zawieszeniu, w takim limbo.

Trochę jesteśmy dorośli, bo już mieszkamy poza domem, no ale trochę jednak ciągle mamy bardzo silną taką siatkę maskującą, że jak spadniemy z tej wysokości, to nas ktoś złapie i nas tutaj pogłaska i pomoże nam się odbić z powrotem.

Na koniec chciałam zapytać o to, od czego zaczęłam, o to, co rozpala opinię publiczną, co dzieli ludzi, co nas zastanawia.

Mianowicie chodzi mi o wsparcie, jeżeli chodzi o politykę mieszkaniową dla młodych ludzi, bo jestem ciekawa, czy ludzie, z którymi Pani rozmawiały, zaznaczają, czy czekają na to, aż takie wsparcie zostanie im udzielone.

A życie swoje.

Ludzie starają się raczej korzystać z tego, co mają, albo jakoś zarządzać tym, co mają, niż pompać nogami, że chwileczkę czas na uregulowanie polityki mieszkaniowej.

To jest tak złożony temat i to jest taki dość, nie wiem, nie chcę kończyć smutną konkluzją, więc może to podzielę na takie dwie części.

Na pewno niepokojące jest to, że tam państwa w tych narracjach nie ma.

My tak mocno kupiliśmy tą zachodnią narrację o tym, że tutaj sam spłucę buta milionerem, jak się będziesz bardzo starać, to do wszystkiego dojdziesz, że no właśnie, to jednak rodzina jest tutaj odpowiedzialna i my to widzieliśmy.

Widzimy w innych obszarach.

Tak to jest ten właśnie wycofywanie się państwa opiekuńczego.

Państwo nie jest zainteresowane takimi sprawami jak, nie wiem, opieka senioralna, trochę jest zainteresowane tymi tam żłobkami, ale też tak nie do końca.

I trochę z tą mieszkaniówką jest podobnie.

No przy czym, no właśnie, bardziej dbamy o te dzieci niż o tych młodych.

Młodzi trochę wpadają w taką próżnię, tak, jeżeli chodzi o adresatów polityk publicznych, no bo stwierdza się, że oni co młodzi sobie poradzą.

I chyba no właśnie ta odpowiedzialność za mieszkaniówkę bardzo, bardzo spada na rodziny, spada na rodziców.

To znaczy jakby, jeżeli młodzi ludzie, z którymi rozmawiamy, kierują jakieś postulaty, no to przede wszystkim mówią no właśnie, że no rynek nie działa, rynek trzeba trochę poprawić, ale też na przykład trochę echem się odbijają te nierówności.

Czyli na przykład mówią, cieszę się, bo jestem uprzywilejowana, bo mi się udało tam po babci przez kuzynkę.

Ale są też tacy, którzy mówią, no nie wiem jak ja mam sobie radzić z życiem, jak mojemu koledze rodzice kupili mieszkanie, a mi na pewno nie kupią, bo nie mają za co.

Więc raczej mam wrażenie, że te takie resentymenty są trudniejsze na takiej linii rówieśniczo-rodzinnej w sieciach pokrewieństwa.

I co ważne, bo my też rozmawialiśmy z rodzicami młodych ludzi.

Tutaj nie ma w tym artykule tych narracji, ale one są zgromadzone i ci rodzice rzeczywiście też tak mówią.

Że czy ja jako matka powinnam była coś zrobić lepiej, żeby móc swojemu synowi kupić to mieszkanie?

Więc jakby rodzice też biorą na siebie tą odpowiedzialność.

Tego państwa tam nie ma.

Nie ma takiego myślenia, dlaczego państwo nam tutaj nie daje.

No a ja myślę, że to właśnie tu...

Trzeba te, i to jest ta optymistyczniejsza część, no trzeba budować te sojusze.

Trzeba sprawić, żeby młodzi ludzie bardziej byli zainteresowani tymi aspektami demokracji, która właśnie ma ten największy wpływ na ich życie, a mieszkaniówka na pewno taka jest.

I zaczęli się też domagać jakby tego, żeby państwo ich zobaczyło.

I ja wiem, że to jest trochę o tym, że demograficznie młodzi są słabą grupą, tak?

Jest ich mało i tak dalej, ale jednak no powinni walczyć o swoje, bo no...

Jednak z tą demokracją dalej nie pójdziemy, jeżeli to będzie taka grupa, która po prostu jest pomijana w tych politykach i mówi się, no ktoś tam tutaj rozwiąże.

I jeśli tego nie zmienimy, jeśli nie będzie dobrych programów związanych z regulacją rynku najmu, z tanim budownictwem, z mieszkaniami dla młodych, też z taką stabilnością rozwiązań, bo ja wiem, że pojawiają się programy, tylko problem jest taki, że te programy

nie trwają, albo są bardzo skupione na jakimś jednym aspekcie, czyli właśnie posiadaniu pierwszej nieruchomości, albo są skierowane dla młodych, rodzin.

Więc one są takie, powiedzmy, też generują jeszcze większe nierówności.

Jeśli nie będziemy mieć takiej powszechnej strategii i solidarnej strategii, która będzie nam wspierać te osoby, które sobie nie radzą, no to pojawią się nam jeszcze większe rozdziewy, takie wewnątrzpokoleniowe, których już nie chcemy więcej, bo już mamy rozdziew mężczyźni i kobiety.

w tych młodszych pokoleniach.

Jak jeszcze nam się pojawią coraz bardziej takie silne ekonomiczne napięcia wokół tego, kto może mieszkać godnie, a kto nie może, bo państwo niczego nie wspiera, no to już naprawdę będziemy się tutaj politycznie sypać.

Więc zachęcam.

Nie mówię, że mamy się zapisywwszyscy do partii, ale są na pewno działania na przykład na poziomie samorządów.

Jesteśmy w stanie na władze lokalne wspierać bardzo dużo.

Teraz właśnie się dzieje w tych kontekstach samorządowych.

Mamy przykład Włocławka, gdzie jest bardzo dużo dedykowanych puli, która ma pomagać młodym ludziom, którzy chcą zostać w mieście pochodzenia, odnaleźć się na tym rynku mieszkaniowym.

Bardzo się cieszę, że w ten sposób zakończyła Pani naszą rozmowę.

Taki powiedziałabym słodko-gorzki wniosek, ale z światełkiem na końcu tunelu.

To znaczy, że jest coś, co możemy robić, a wydaje mi się, że jest to o wiele cenniejsze niż po prostu stwierdzenie, że sytuacja jest nie najlepsza.

Jakaś wskazówka odnośnie tego, w jaką stronę warto nawigować, czym się interesować i za co zabrać, żeby pewnych sytuacji uniknąć.

Wydaje mi się bardzo cenna.

Bardzo pani dziękuję za spotkanie i za podzielenie się swoją wiedzą.

Waszym i moim gościem była dzisiaj profesor Paula Pustułka, socjolożka z Uniwersytetu SWPS i kierowniczka Ośrodka Badawczego Młodzi w Centrum Lab.

Profesor Pustułka jest też jedną z autorek artykułu To jest w ogóle jakiś dramat.

Sytuacja mieszkaniowa młodych ludzi w Krakowie.

Artykuł i badań stworzonych wspólnie z innymi badaczkami związanymi z Uniwersytetem SWPS.

Zachęcam Was do tej lektury i pomyślenia czy zajęcia się tematem sytuacji mieszkaniowej w Polsce z innej perspektywy niż ta, która najczęściej widoczna jest w głównych mediach czy chociażby opisywana przez polityków.

Bardzo Wam dziękuję za tę wspólną godzinę.

Gdybyście mieli ochotę wrócić do tej rozmowy i zająć się bardziej szczegółowo jej konkretnymi częściami, to możecie to zrobić zaglądając na kanały Drogowskazów na YouTubie i Spotify.

Tradycyjnie zachęcam Was do tego, żeby odwiedzić naszego Drogowskazowego Facebooka i dowiedzieć się, jakie mamy plany na kolejne odcinki.

Wydaje mi się, że to jest już wszystko na dzisiaj.

Raz jeszcze podziękuję Wam za to spotkanie i niezmiennie mam nadzieję, że słyszymy się już niedługo.