Mentionsy
Spełniaj marzenia - Monika Stanek | Departament Kobiet
W kolejnym odcinku Departamentu Kobiet gościmy Monikę Stanek, kierowczynię Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie. Nasza rozmowa to historia kobiety, która zainspirowana pewną podróżą wpada na pomysł zmiany swojego życia i spełnia swoje marzenie. Z tego podcastu dowiemy się więcej o specyfice codziennej pracy kierowcy autobusu miejskiego, sile pasji naszej bohaterki, szeregu inicjatyw podejmowanych przez Miejskie Zakłady Autobusowe oraz planach na przyszłość naszej rozmówczyni.
Rozmowa miała miejsce w wyjątkowym momencie, oczekiwania na pierwsze dziecko Moniki. Duża dawka ciepła, miłości i dobrej energii. Kto wie, może i syn Moniki zostanie kierowcą autobusu.
Szukaj w treści odcinka
Nigdy nie wiesz kiedy, gdzie i pojedzie.
Ja mój ulubiony autobus sobie zrobiłam w kształcie tortu i umieściłam też go na cukierkach-krówkach, żebym mogła rozdać gościom ze swoim wizerunkiem.
Jeszcze jak były te autobusy takie przegubowe i w stanie na tym kole po prostu takiemu tutaj, albo na końcu.
Pierwsza edycja była rozgrzewką.
Też była zwycięstwem.
Czy oby na pewno kobieta kompetentna, tak, czy na pewno nie znalazła prawo jazdy w chipsach.
To jest zawód, który po prostu był ci pisany.
Wraz z zaproszonymi gośćmi rozmawiamy na tematy ważne, trudne i potrzebne.
Pokazujemy różne punkty widzenia.
Nie dajemy gotowych odpowiedzi, ale inspirujemy i motywujemy.
Po prostu zacznij słuchać i poczuj się w Departamencie Kobiet jak u siebie.
Zapraszają Joanna Burnos, Magdalena Sopkowiak i Kamila Zawistowska.
Witamy w kolejnym odcinku w Departamencie Kobiet.
I przyznam się, że dzisiaj tak trochę nietypowo, bo zawsze obok mnie siedzi Magdalena, a dzisiaj siedzi Joanna.
Cześć Asiu, bardzo mi miło w ogóle.
Cześć Kamilo, cześć Moniko, witamy w Departamencie Kobiet.
Tak, nie ma z nami Magdaleny, ale uważni widzowie, pewnie już widzą...
A ci, którzy nas nie widzą, ale słuchają, to za chwilę się dowiedzą, że i tak przy tym stole siedzi czwórka.
Gdyż siedzimy my we dwie, Joanna Burno z Kamila Zawistowska oraz nasza zwyczajna, bardzo niezwyczajna gościni, o której za chwilę się dowiecie bardzo wielu ciekawych kwestii, ale siedzi z nami także maleńki Adaś.
Witamy Cię, chłopaku.
Pierwszy chłopak w Departamencie Kobiet.
Miło Was zobaczyć, miło z Wami się spotkać.
Witam Was ja i...
Mój pierworodny syn, Adaś, tak jak wspomniałeście.
Wspaniale, cieszymy się ogromnie.
Niesamowite w ogóle, bo już zdążyłyśmy z Moniką wcześniej porozmawiać, że to jest chłopak i że jest Adam.
A pewnie niewiele z naszych słuchaczy wie i tych, co nas oglądają, że mój syn i Joanny, syn najstarszy, też nazywają się Adaś.
Witamy w klubie.
Jednak to imię coś ma w sobie.
Dobrze, to słuchajcie, ja zacznę tak trochę nostalgicznie, bo przygotowując się do dzisiejszej rozmowy i tutaj nawiązuję do tego, że przed nami siedzi zupełnie wyjątkowa postać, która pracuje w wyjątkowym zawodzie.
Przypomniałam sobie taki serial w latach 80-tych, bodajże 87-88, leciał w telewizji serial Zmiennicy.
I tam niezastąpioną rolę odegrała Ewa Błaszczyk, która wcieliła się w rolę Mariana Koniuszko.
Ona, nie wiem czy pamiętacie, a w zasadzie Marian był kierowcą taksówki o numerze bocznym 1313.
No i jako kobieta nie mogła być drajwerką, kierowczynią, kierować taksówką, taksówkarką, teraz staramy się wszystkich feminatyw tutaj użyć.
Musiała się wcielić w rolę mężczyzny, czyli wszyscy pamiętamy, miała taki specyficzny tutaj kaszkiet czy czapkę na głowie, miała okulary i charakterystyczny wąs.
I słuchajcie, dobrze, że te czasy minęły, bo siedzi przede mną przepiękna kobieta, która się do mnie uśmiecha, a jest, uwaga, kierowczynią autobusu w Warszawie.
Monika Stanek, witamy bardzo serdecznie.
Witam, tudzież jesteśmy kierowcami, nie wiadomo co wybierzemy, więc może kierowczynia, może dwóch kierowców.
W każdym razie reprezentantka MZA, który jest też partnerem naszego podcastu.
Bardzo dziękujemy za przyjęcie zaproszenia do naszej rozmowy.
Ja również dziękuję.
No właśnie, to zacznijmy od początku.
Jak to się w ogóle zaczęło, że jesteś w tym zawodzie, że kierujesz autobusem w Warszawie?
Ciężko opowiedzieć, kiedy był tak naprawdę początek, bo z wykształcenia jestem finansistą, ekonomistą, studiowałam finanse i rachunkowość, więc zupełnie to była inna branża.
Przez kolejne 10 lat po studiach pracowałam w biurze, ale przyszedł czas na zmiany.
Myślę, że tutaj to, że przyjechałam do Warszawy kilka lat temu i zaczęłam obserwować tych cudownych kierowców, którzy tak zwinnie sobie radzą na ulicach miasta.
Zaczęłam siadać na tak zwanym pierwszym siedzeniu, które widzi najlepiej i najwięcej.
Gdzieś ci kierowcy imponowali mi.
Natomiast chyba takim punktem zwrotnym, który pomógł mi taką decyzję podjąć już
robimy uprawnienia, to chyba była wyprawa do Innsbrucku.
Austria, Tyrol, Wysokie Góry, wydawałoby się, że osobowka sobie nie poradzi, że jest za ciasno, za wąsko, za kręto, a jednak autobus idzie i daje sobie radę.
Oczywiście też musiałam być na pierwszym miejscu, też musiałam zobaczyć, co ten kierowca wyczynia.
Ale tak słucham tej historii słuchajcie i wydaje mi się, że w głowach każdego z nas i każdej z nas czasem pojawia się taka myśl, kurczę, a może rzucę to wszystko i pojadę w Bieszczady, a może zacznę swoją karierę zawodową.
i nas coś spotka, ale wiesz, fascynuje mnie to, że podjęłaś tą decyzję, że porzuciłaś, bo nie jesteś z Warszawy, prawda?
Nie jestem z Warszawy, pochodzę z województwa lubelskiego, więc tam nie mamy miejskich autobusów, a tym bardziej nie mamy autobusów osiemnastometrowych, tak zwanych przygubów.
A tutaj prowadzisz te osiemnastometrowe, tak?
No, osiemnastometrowy jest kwintesencją wszystkich autobusów, tych długich i krótkich, jednak ma coś w sobie.
W tym znaczeniu na pewno ma.
Powiedz mi, Moniko, jak przyjechałaś, wysiadłaś po raz pierwszy, jakie to są emocje?
Co towarzyszy takiemu człowiekowi, który się przeprowadza?
Wiedziałam tylko, że jest Pałac Kultury.
Dalej chyba moja wiedza, jeżeli chodzi o kierunki, się kończyła.
Natomiast z czasem ja podchodzę do wszystkiego dosyć mocno zadaniowo, czyli przyjmuję sytuację, którą mam tu i teraz.
Nie rozważam, co by było, gdyby było inaczej, albo gdybym miała coś innego.
Jestem w Warszawie, muszę się zaklimatyzować, muszę poznać to miasto, muszę zobaczyć, jak funkcjonuje, wdrożyć się i działamy.
Nie możemy zostać w miejscu, bo miasto nas zostawi w tyle, więc krok do przodu, idziemy.
A miałaś wszystko przygotowane wcześniej, czy to raczej był taki spontan, przyjadę, zobaczę, co będzie?
Czyli nie planowałaś tego, że przyjedziesz do stolicy i zostaniesz kierowczynią?
Tym bardziej, że jak przyjechałam do stolicy, to dalej kontynuowałam pracę w biurze.
Dalej byłam w swoim zawodzie, a jednak przyszedł czas zmian.
No dobra, no to po kolei, bo próbuję sobie wyobrazić taką sytuację.
Ja jestem akurat z urodzenia warszawianką.
Może zostaniesz też kierowcą, więc chętnie z tobą porozmawiam.
Tak, to jest świetny pomysł.
Natomiast w ogóle fascynuje mnie zmiana lokalizacji do mieszkania, do życia.
Czy właśnie najpierw szukałaś pracy, czy najpierw szukałaś miejsca do mieszkania?
To jest troszeczkę tak, jakbym chciała podpowiedzieć naszym wszystkim słuchaczom, gdyby mieli taki szalony pomysł.
Wszystko się składa naraz.
Chyba czynniki w życiu tak się układają, sytuacje się układają, które zmuszają nas do decyzji, do wyboru, do zmian, bo tak naprawdę całej naszej przyjemności życia dodają decyzje i zmiany, wyzwania, to co stawiamy sobie na drodze.
Myślę, że jeżeli ludzie nie podejmują decyzji i wyzwań, to ich życie jest tak mniej takie ciekawe troszkę.
Nie do końca ta cytryna jest wyciśnięta.
Czyli gdzieś tam w tobie, mieszkając na Lubelszczyźnie, pojawiło się takie...
takie uczucie, takie emocje, że być może to nie jest jeszcze wystarczająco, że być może to nie jest do końca to, co mnie kręci, co chciałabym robić w swoim życiu i postanowiłaś rzucić się na głębszą wodę.
Zmieniając miejsce, poznajemy nowe rzeczy, fascynują nas nowe rzeczy, których...
Wcześniej nie miałyśmy w otoczeniu i zasięgu ręki.
Natomiast jeżeli zmienimy to miejsce i doświadczymy czegoś nowego, nie wiemy, czy nas to zainspiruje do działania, czy pochłonie zupełnie.
W moim przypadku tak było.
A jak zareagowała Twoja rodzina, Twoi przyjaciele, Twoi bliscy na Twoją decyzję o wyprowadzce najpierw do Warszawy, a później na Twoje plany zawodowe?
No, a moja rodzina wiedziała troszkę później.
Czyli dawkowała się emocje.
Aha, czyli oświadczenia.
Po prostu wydawało mi się, że to jest chyba najlepsza droga, żeby...
Nie mieć bodźców, które nas rozpraszają i odciągają od naszych decyzji.
Wiedziałam, że jak nie spróbuję, to się nie dowiem.
Wiedziałam, że dziesięcioletnie doświadczenie w pracy biurowej pozwoli mi w każdym momencie wrócić, jeżeli okaże się, że nie nadaję się, że nie mam predyspozycji, że nie mam umiejętności, to jednak jest droga powrotu.
Jedyne, co ryzykowałam?
Moja rodzina dowiedziała się później, bo wiedziałam, że to będzie dla mnie lepsze.
Koncentrowałam się stricte na uprawnieniach i na poznaniu jak najszybszym miasta.
w jakim powiedziałam.
Może to nie była na początku taka radość, jaką bym oczekiwała, natomiast kiedy zobaczyli, że rzeczywiście we mnie jest radość życia, że to we mnie jest ten uśmiech na twarzy, to chyba zrozumieli, że to jest dobra droga i to była dobra decyzja.
Ale to było coś, o czym marzyłaś będąc małą dziewczynką na przykład?
Czy to się pojawiło dopiero w tym Innsbrucku i nagle zaświeciła się ta lampeczka w głowie?
Innsbruck, nowe miejsce, Warszawa, gdzieś obserwowanie innych, poczucie potrzeby więcej.
To też jest, myślę, taka lekcja dla nas i dla naszych słuchaczek i słuchaczy, żeby być taką uważną na to, co przynosi nam otoczenie też nowe, prawda?
Dokładnie, ja przyznam się, że jak opowiadałaś, to ja w pewnym momencie tak poczułam gęsią skórę, bo myślę sobie, kurczę, mówisz, jak nie spróbuję, to nie poczuję, a zresztą co ja tracę?
Czyli tak naprawdę wszystko jest w zasięgu ręki.
I też fajnie to, co powiedziałaś, że z takim doświadczeniem zawodowym, które miałaś wcześniej, zawsze możesz wrócić, więc nawet jeżeli byś stwierdziła po jakimś czasie, że to jednak nie to, albo że wolę wrócić, bo tak jest moje marzenie, to wszystko jest otwarte.
Ja myślę, że to jest coś, co powinniśmy sobie wszyscy w głowach przerobić, bo jestem głęboko przekonana, że nie tylko w mojej głowie rodzą się takie czasami
No dobra, ale w tych autobusach, bo to mnie strasznie, kurczę, ciekawi.
Jak to jest w tym autobusie?
Pojawiło się ogłoszenie, czy nie wiem, ktoś cię zaprosił, jechałaś w autobusie i nagle było, tada, on zostaje naszą kierowczynią.
Czy weszłaś na stronę MZA?
Na stronie MZT jeszcze wtedy nie wiedziałam, wiedziałam, że to jest duża jednostka, nie do końca wiedziałam, jak za nią się zabrać, tudzież ją ugryźć.
Na stronie MZT wtedy miałam ten przywilej, prawdopodobnie też jest taka możliwość dofinansowania kursu, więc to też mi ułatwiło
No uprawnienia jednak są kosztem, ale NZA jest bardzo otwarty na kierowców, ma ich ogromną ilość, jest nas wszystkich przewoźników blisko, powyżej 3 tysięcy.
Jak ja zaczynałam pracę kilka lat temu, było nas już grubo ponad 100, ale co miesiąc tych nowych twarzy kobiecych przybywa.
Świetnie.
Więc nie wiem, jaka jest statystyka, ale jeżeli każdego miesiąca widzimy nowe twarzy, więc cieszę się, że nas jest coraz więcej, bo jednak jest to...
przyjemne widząc, że ta granica się zaciera.
Natomiast wracając do jak to się zaczęło, skorzystałam z tego dofinansowania.
Złożyłam dokumenty, żeby rozpocząć kurs jeden, drugi, wszystkie, które są potrzebne.
Świetnie.
A powiedz, jak wygląda w ogóle taki kurs?
Czego się spodziewać?
Być może ktoś z nas odkryje, że jest to jego powołanie dzisiaj.
To jest może bardziej rozbudowany kurs na prawo jazdy na kategorię B, czyli na samochód osobowy.
Troszkę tego jest więcej, bo wiadomo, autobus jest większy, więc więcej wymaga.
Ale tak samo zdajemy prawo jazdy jak z teorii, tak samo zdajemy też z praktyki i z kwalifikacji, które potrzebujemy do obsługi autobusu.
Pamiętasz swoją pierwszą jazdę, ale z instruktorem jeszcze na etapie.
Oczywiście.
Jakie to było wrażenie.
Z jednej strony to był strach, przerażenie, z drugiej ekscytacja, radość, bo pierwszy raz wsiadam, jednak jest to gabaryt, przestrzeń.
Ale jednak tutaj chyba też ukąd stronę MZA, ponieważ instruktorzy, którzy uczą kandydatów, przekazują im wiedzę.
Mają taki dar, smykałkę do opanowania tych emocji.
Troszkę ich wyciszenia, pogodzenia powodują, że one nie dominują w nas i pozwalają nam chłonąć wiedzę.
Mają super podejście, także ukłon w stronę instruktorów.
Jestem im wdzięczna, bo jednak nie przestraszyli mnie, a jednak dopingowali.
Więc chyba też trochę dzięki nim to poszło do przodu.
No i chyba możemy powiedzieć o tym, że nie ma już takich stereotypów, prawda?
Warszawa się otwiera, myślę, że pasażerowie, pasażerki te są już dzisiaj bardziej otwarci i jednak widok kobiety za kółkiem nie budzi już jakiejś wielkiej sensacji.
Myślę, że zarówno chyba w każdej dziedzinie, jeżeli chodzi o komunikację miejską, mam tu na myśli autobus, tramwaj, metro, SKM, kolej, jest nas na tyle dużo, że jesteśmy chyba już naturalnym zjawiskiem.
dla pasażerów, natomiast nawet pasażerowie czasami przyjdą o coś zapytać, to nieraz była sytuacja, kiedy zwracali się do mnie w formie męskiej i tu było zdziwienie, że odpowiada im damski głos, może wtedy zauważali, jedni dopiero jak zauważyli to gdzieś widziałam, że gromadzili się przy kabinie kierowcy i wtedy bacznie obserwowali tą pracę, czy oby na pewno...
Kompetentna, tak, czy na pewno nie znalazła prawo jazdy w chipsach i będzie okej.
Więc bywa różnie, bywa tacy, którzy nie zauważają, bywają tacy, którzy rzeczywiście przyjaźnie spojrzą, podziękują, ukłonią się, ale to już chyba bardziej liczyć można wtedy na starszych pasażerów, gdzie się jeszcze pamiętają słowo dziękuję.
Ale też, no wiadomo, każdy medal ma dwie strony.
Z drugiej strony, jak zobaczył, że sytuacja na drodze wymusi jakieś gwałtowniejsze hamowania, to myślę, że pomyślą, a baba za kierownicą.
No właśnie chciałam zapytać, czy spotkałaś się z takimi jakimiś negatywnymi komentarzami?
Komentarze aż na tyle nie słyszymy, bo jednak mamy swoje biuro zamknięte.
Czasami pukają, ale nie otwieramy.
Natomiast pewnie komentują, czasami słychać, ale jakby...
Jesteś też w jakimś sensie w takiej swojej bańce, prawda?
No i jeszcze, słuchajcie, się zatrzymam, bo mnie to trochę zafascynowało.
Takie diversity and inclusion w praktyce.
Teraz firmy, korporacje, wszędzie się spotykamy z tym, że dążymy do tych, żeby były parytety, żeby była równa ilość kobiet i mężczyzn, żebyśmy mieli, zresztą tak jak tutaj w Departamencie Kobiet zawsze mówimy, kobiety na stanowiska.
Jak to w ogóle wygląda?
Czy po prostu jesteście kierowcami, macie wszyscy te same obowiązki, te same przywileje, jeździcie na tych samych trasach?
operacyjnie wygląda?
Różnimy się chyba płcią, bo na pewno mundurowania mamy dosyć podobne, więc zadania te same, obowiązki te same, maszyny te same, trasy te same.
To znaczy codziennie masz nową trasę?
Jednak zmiana kierunku jazdy codziennie w inny rejon Warszawy, tudzież poza Warszawą, powoduje jednak, że pobudzamy nasz umysł do myślenia, działania.
Do tego, żeby był bardziej angażował się w to, co się dzieje, bo jednak, no nie ukrywajmy, potrzebujemy mieć tą koncentrację i możliwość szybkiego reagowania raz na innych kierowców, dwa na trasę.
Musimy zapamiętać tą trasę, więc musimy myśleć, gdzie jedziemy.
Zdarzają się zmiany trasy, więc musimy wiedzieć...
Jaką mam alternatywę na tą trasę?
Czy na pewno dojedziemy do celu, jeżeli tam pojedziemy?
A właśnie, teraz mi się tak wyobraziło, to znaczy jak idziesz pierwszy raz trasą, to skąd wiesz, gdzie masz przystanek?
Się wyświetla, czy po prostu patrzysz, że jest przystanek?
MZA jest jednostką, która przewiduje właśnie tego typu problemy.
Jest zorganizowaną i jest potocznie mówiąc frontem do kierowcy.
Daje narzędzia kierowcy, więc kierowca nie liczy stricte sam na siebie i to, co się nauczył w domu na mapie.
Natomiast mamy aplikacje, mamy mapy, mamy możliwość z tego korzystania, dostajemy kartę drogową, wiemy mniej więcej, gdzie są nasze przystanki, nasi pasażerowie, gdzie oczekują.
Gdzie chcą wysiąść, nie?
Więc MZN zostawia nas samych sobie.
Daje narzędzia, daje możliwości, więc... A zdarzają się jakieś takie nadwyraz pozytywne gesty?
Podziękowania na przykład?
Tutaj też pewnie znowu wrócę do tego, co powiedziałam.
starszych pasażerów.
Jednak młodzież i telefon to są tak dwa kompatybilne narzędzia, że po połączeniu ze sobą nie widzą, co się dzieje wokoło.
Natomiast zdarza się, że gdzieś pasażer podziękował.
Zdarza się, że po wyjściu pokazał kciuk w górę.
A czy zdarzyły się jakieś sytuacje niebezpieczne, w których musiałaś reagować jakoś nagle?
Spędziłam trochę godzin za kierownicą, trochę kilometrów przyjechałam i mam to szczęście, że nie spotkałam się z agresją, z aktami wandalizmu.
Też, no, jeżdżę w ciągu dnia, więc tej agresji w ciągu dnia jest zdecydowanie mniej i myślę, że to nie jest tak, że każdego to spotyka.
To jak wygląda twój dzień?
O której wstajesz?
Teraz czy wcześniej?
Myślę, że teraz to jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wcześniej?
Dzięki razy zaczyna się rano, wiadomo, autobus musi wyjechać zanim pasażer będzie chciał do niego wsiąść, więc musi opuścić zakład, czyli trzeba być dużo, dużo wcześniej.
Powiedzmy to.
Ja wstaję, znaczy ja potrzebuję rano więcej czasu, bo potrzebuję mieć zapas, niż przyjść za późno, więc myślę, że kierowcy zdecydowanie potrzebują go mniej.
Natomiast no ja sobie około drugiej wstaję.
Robię sobie tam poranną toaletę, śniadanie na wynos, kawę do termosu i ruszam w drogę.
Ale myślę, że kierowcom, szczególnie starszym, potrzeba mniej czasu, bo wolą pospać.
Rozumiem, że toaletę mniej czasu zajmuje, albo są tuż przed wyjazdem autobusu z zakładu.
Wychodzę z założenia, że jeżeli coś się stanie, to muszę mieć czas na takie sytuacje niezaplanowane.
To też fajnie wybrzmiewa, nie?
My kobiety mamy wszystko pod kontrolą, nawet jeżeli może się coś wydarzyć, nie dzieje się, ale jak się by wydarzyło, to ja muszę być wcześniej, nie?
Najwięcej autobusów z zakładu wyjeżdża między godziną czwartą a szóstą.
To jest taki przedział czasowy.
kiedy one wyjeżdżają, więc każdy przychodzi odpowiednio wcześniej, w zależności o której, czy wyjeżdża o czwartej, czy wyjeżdża o piątej, czy wyjeżdża o szóstej.
I do której jesteś w trasie?
Tak jak każdy obywatel w przeciętnym, ośmiogodzinnym dniu pracy pracuje.
Wiemy, jeżeli raz pracujemy dziewięć, dziesięć, to innego dnia musimy pracować odpowiednio krócej.
Więc mamy taką samą normę czasową pracy, jak...
Każdy człowiek.
No to jest też wymagające, bo jednak wstajesz o tej drugiej, a w przypadku takiej pracy biurowej... Ale jeżeli zaczynam o 6, to wiadomo, wstaję dużo później, ale jeżeli idę do pracy raz na 4 godziny, to wracam o 9 do domu, więc... Jesteś w stanie odespać w ciągu dnia później, czy raczej to się nie zdarza?
To świetnie, bo to jest taka chyba profesja, która wymaga takiej naprawdę dobrej regeneracji.
Więc niektórzy zaczynają wcześniej, niektórzy zaczynają później, niektórzy zaczynają o 4, niektórzy o 6, niektórzy o 8.
I kończą wtedy odpowiednio później, tak?
Żeby przepracować swój czas pracy.
Więc ci, którzy lubią rano wstać, to mogą na rano.
Ci, którzy lubią wstawać zdecydowanie później, to mogą zaczynać pracę zdecydowanie później.
Pierwsza, druga, trzecia.
Wesoły autobus.
No dobra, to przyjeżdżasz, załóżmy, że jest godzina czwarta i wiesz wcześniej, czy bierzesz taką linię, taki autobus, czy dopiero do wyjścia.
Wiemy, jaką linię będziemy mieli.
na którym wiemy, gdzie którego dnia pojedziemy, no chyba, że się coś zmieni.
No a to w każdej pracy może się coś zmienić, tak?
To nie jest wyjątek.
Przychodzimy na zakład, pobieramy dokumenty, dostajemy autobus większy, mniejszy, różny.
Nowszy, starszy.
Nowszy, starszy.
Gazowy, spalinowy.
Pobieramy dokumenty, bierzemy autobus, sprawdzamy, czy wszystko jest w porządku, kilka słów z kolegami, no bo rano, nie ukrywajmy, jest nas bardzo dużo.
Pomagamy sobie rano w tym przygotowaniu, wymieniamy się doświadczeniem, możemy zapytać, jeżeli nie wiemy, w którą stronę mamy się udać, na północ czy południe.
Więc każdy gdzieś tam może uzyskać tą informację, podzielić się doświadczeniem.
Pozdrawiacie się w trasie?
Pewnie.
Macie jakieś swoje takie tajne gesty?
Tak, jak w każdej pracy mam osoby, które mnie bardziej lubimy, a że jest naprawdę dużo, więc tych osób znamy bardzo dużo.
Łyk kawy i w drogę.
Jako warszawianka rodowita nie mogę o to nie zapytać.
Każda jest inna, każda ma jakieś swoje lepsze, gorsze momenty, lepszych, gorszych pasażerów i każda jest inna.
Może gdybym jeździła codziennie w ścisłym centrum, to pewnie bym się trochę zmęczyła.
Jakbym jeździła codziennie za Warszawę, to pewnie bym zapomniała, jak to jest po centrum i byłoby mi ciężko manewrować.
Więc jest równowaga.
Jest taka różnorodność i to jest chyba bardzo ważne.
No bo to jest taka, tak jak tutaj już rozmawiałyśmy...
Profesja, która wymaga bardzo dużej koncentracji, takiego odcięcia odpowiedzialności z twojej strony.
No i wyobrażam sobie, że to jest obciążające jednak mocno.
Jaką ty masz pasję, jak odpoczywasz, co cię relaksuje, jak być może odpoczywasz też w trakcie pracy, bo być może jest jakaś muzyka, której słuchasz, która na ciebie działa kojąco i powoduje, że nie słyszysz tych komentarzy właśnie czasem.
W pracy raczej jestem skoncentrowana, żeby jednak się nie rozkojarzyć za mocno, a po pracy to, co każdy z nas lubi, czyli trochę może na basen, troszkę latem troszkę roweru.
Mamy wolny weekend, to z mężem bardzo lubimy wyjechać, chociaż na dwa dni, a jak mamy urlop, to troszkę dalej.
No właśnie i te troszkę dalej chyba jest dobrym pomysłem, żebyśmy to tutaj pociągnęły dalej, bo my wiemy, że ty byłaś bardzo, bardzo daleko.
Wszyscy teraz czekają w skupieniu gdzie.
Udaliśmy się na najdalszy, bo wiedzieliśmy, że teraz, póki jeszcze nie było z nami naszego wspaniałego syna, to pozwoliliśmy sobie na taką większą podróż przez Australię, Nową Zelandię.
Chyba już byliśmy na samym końcu Nowej Zelandii.
Co przywieźliście?
Wspomnienia.
To, że można zupełnie inaczej żyć niż tylko w wielkim mieście w pędzie.
I chyba to przywiozło najbardziej.
Oprócz tego, że są to unikatowe miejsca, to co mówią nam przewodniki, potwierdziło się w rzeczywistości.
W żadnym innym miejscu na świecie nie występuje taka jak tam.
Zaczęliśmy od Nowej Zelandii.
Poświęciliśmy na nią najwięcej miejsca.
Jak dobrze wiemy, Australia i Nowa Zelandia jest to kontynent dużo większy od Europy.
Więc żeby zwiedzić cały, dogłębnie, to pewnie kilka miesięcy, minimum trzy.
Myślę, że autobusy by za mną zatęskniły, więc nie chciałam ich na tak długo zostawiać.
No to jest bardzo dobry pracodawca.
Ale dzisiaj laurkę wystawiamy.
Pozdrawiamy serdecznie.
Tak, tutaj urlop rzecz święta, więc należy się, można korzystać.
No ten był trzytygodniowy, więc...
A powiedz, zwracasz uwagę, jak jesteś w podróży na transport miejski?
Pewnie.
Jest to taki twój konik i rzeczywiście, nie wiem, wykorzystujesz ten transport, jesteś ciekawa, jak on jest zorganizowany, zastanawiasz się, co by można było przenieść tutaj do nas.
tak naprawdę może dowieźć nas wszędzie.
Towarzyszy chyba nam od najmłodszych lat, aż po naszą wiek dojrzały.
Korzystamy, ja jeżdżąc do szkoły, pracy, na starówkę w Warszawie, więc to jest element, który jest zawsze.
Jeden ma lepiej zorganizowany, drugi gorzej, ale jeżeli czytamy o schematach, o połączeniach, o synchronizacji, to wszystko jest tak pięknie zorganizowane, ma to super sens i Warszawa naprawdę ma z czego być dumna, jeżeli chodzi o transport publiczny.
Wydawałoby się, że się nic nie dzieje, że już wszystko jest zrobione, a jednak cały czas są zmiany, które służą warszawskiemu transportowi publicznemu.
To prawda, nawet patrząc na te takie powiedziałabym jakieś górnolotne cele, czyli zrównoważony rozwój, który można powiedzieć, że jest górnolotny, ale dotyczy tak naprawdę każdego z nas.
czy w ogóle zielona energia, to wszystko, co jest tak wysoko na agendzie Unii Europejskiej teraz i to, co się dzieje w zakresie transportu właściwie na mapie całej Europy, no to Warszawa robi wrażenie, bo jest rzeczywiście tego zielonego transportu też przyjaznego środowisku przybywa z roku na rok.
I to jest też taka obserwacja, którą się bardzo często dzielą znajomi, którzy przyjeżdżają z zagranicy, jak to wszystko jest dobrze połączone i skomunikowane, bo oczywiście ta ilość linii metra nie jest być może jeszcze tak imponująca, no ale też nie jesteśmy jakąś aż taką metropolną.
I jest to wszystko naprawdę dobrze zorganizowane.
Kierunki nie są przypadkowe, ma to sens, tak naprawdę w Warszawie możemy dojechać z każdego miejsca w każde, bez większych trudności i bez większych przesiadek.
Ale ty mnie zainspirowałaś, wiesz, swoim pytaniem, dlatego, że ja sobie pomyślałam od razu, a jak to jest prywatnie?
Jak oni z mężem jadą, to znaczy, że to co, mąż jest taki i ja tutaj mam specjalistę od kierowania, więc oddaję ci, stary, za kółkiem?
Tutaj jestem bardzo dumna z męża, co prawda jakby chyba najpierw na etapie, kiedy wszedł pomysł MZA, byliśmy na etapie znajomości, wiedziałam, że istnieje, jest fajny i się znamy.
Natomiast jeżeli chodzi o naszą głębszą relację, dopiero pojawiła się po tym, jak już wstąpiłam w szeregi kierowców.
Natomiast jestem z niego bardzo dumna, ponieważ on godzi i pracę biurową, i swój zawód jako kierowcy, który też lubi poprowadzić autobus.
Aha, czyli poznaliście się w pracy.
podróżowaliśmy swoimi drogami w życiu.
Natomiast jednak głębsza znajomość pojawiła się potem.
A w związku z tym, że jest pracownikiem biurowym.
Ale uzupełniamy się, może w ten sposób.
Uzupełniamy się i jednak zarówno pewnie on, jak i ja potrafimy siebie zaskoczyć, co jest fajne.
Męski sposób prowadzenia, damski sposób prowadzenia?
Tutaj chyba najważniejsze są cechy kierowcy.
Myślę, że czy jest to kobieta, czy mężczyzna, to jednak pewne cechy powinien posiadać, więc nie rozróżniałabym na płeć, ale bym spojrzała na kryterium cech, czy jakoś koncentracja, opanowanie, spokój.
To są chyba cechy, które nie pokazują, czy jesteśmy dobrzy na co dzień, ale jak reagujemy w danych sytuacjach, które nas zaskakują na co dzień na ulicy.
czy to z innymi kierowcami, czy to z pasażerami, w zależności jak zareagujemy, jak się zachowamy, to pokazuje, że jesteśmy dobrzy.
Bo nie sztuka prowadzić wyśmienicie, ale jeżeli przyjdzie trudna sytuacja, to szyby strach nas sparaliżował.
Czy wy przechodzicie jakieś testy psychologiczne?
Pewnie, że tak.
Jak każdy kierowca zawodowy, czy ciężarówki, czy samochodu osobowego, testy są, testy się powtarzają cyklicznie, co jakiś okres, więc
Świetnie.
Bezpieczeństwo.
Przede wszystkim.
Ja tak siedzę i patrzę, słuchamy sobie tutaj o tej historii o kierowaniu, o autobusach, o podróżach, do których jeszcze bym chciała zresztą wrócić, bo tak się trochę...
rozmarzyłam wspominając tą Australię, ale widzę, że Monika cały czas tutaj dotyka sobie brzucha, w którym jest Adam, rusza się teraz.
Tak, jest aktywny, słucham.
No właśnie tak widzę, bo w pewnym momencie miałam poczucie, że ten brzuch podskoczył.
Także drogi Adamie, pewnie chcesz nam coś powiedzieć a propos tych samochodów, bo temat jest wyjątkowo ciekawy dla małego chłopca.
Myślę, że temat autobusów jest ciekawy już od najmłodszych lat.
Niejednokrotnie teraz, kiedy gdzieś zwracam większą uwagę na dzieci.
Nawet w tym tygodniu, jak podróżowałam, jest to widoczne, jak młode latorośle jeżdżą z autobusami w ręku.
Autobus w rękach tego dziecka miał...
około 30 centymetrów, 40, więc gabaret też jest.
Ich młodzi też się inspirują, są zafascynowani, więc chyba fascynacja jest w każdym wieku i u każdej płci.
W ogóle przejazd transportem miejskim to jest bardzo często jedna z takich większych atrakcji dla dzieci dziś.
Za naszych czasów to było zupełnie normalne, naturalne, ale dzisiaj w dobie tego, że właściwie w każdym gospodarstwie domowym jest przynajmniej jeden samochód, przynajmniej w tych większych miastach, to naprawdę ta wyprawa autobusem czasami urasta do rangi wydarzenia i na to się czeka po prostu.
A potem chcą prowadzić.
Dokładnie, ale ja dokładnie się pod tym podpiszę, co ty powiedziałaś, bo moi chłopcy...
Często mówią, my byśmy chcieli sami wrócić ze szkoły, najlepiej autobusem.
A ja w ogóle pamiętam ze swojego dzieciństwa, nie wiem, czy też tak miałyście myśleć, ale jeszcze jak były te autobusy takie przegubowe i wtedy stanie na tym kole po prostu takiemu tutaj, albo na końcu.
To była po prostu kwintesencja marzeń nastolatki i największa frajda.
Ale też pamiętam, że najmniej miałam w swoim dzieciństwie tramwajów i one zawsze mnie też fascynowały.
Jeździsz tramwajami?
Pewnie.
Jak z autobusu do tramwaju?
Nie chcę się wypowiadać za tych, którzy prowadzą tramwaj.
Pewnie też z jakichś względów wybrali tramwaj, a nie autobus.
Tramwaj jedzie po torek w jednym kierunku i jednak raczej nie zmienia pasów i nie skręca aż tak często jak my.
Nigdy nie wiesz kiedy, gdzie i pojedzie.
To prawda.
No tramwaje mają to do siebie, że chyba przerażają kierowców bardziej niż autobusy.
Lewoskręty szczególnie.
Zwłaszcza w dużych miastach na początku przygody właśnie z ruchem w dużym mieście.
Ja też nie jestem z Warszawy, więc dla mnie te pierwsze ronda, gdzie są tramwaje i wielopasowe, powiedzmy tak zupełnie...
Nie wiem, czy to będzie poprawne, zaraz nas pewnie Monika skoryguje.
No to na początku było wyzwanie.
A czy my tak trochę stereotypowo nie patrzymy na tych kierowców?
Czy praca kierowcy to tylko praca za kółkiem?
Oczywiście, że nie.
Praca kierowcy to praca na różnych płaszczyznach, a przede wszystkim ponownie MZT kłania się w stanach kierowcy i daje możliwość wzięcia udziału przy różnych projektach.
Mamy przeróżne parady autobusów, autobusów zabytkowych, gdzie muszą go poprowadzić jednak kierowcy autobusów zawodowych.
Mamy dni otwarte na zajezdniach, które cieszą się ogromną popularnością wśród mieszkańców Warszawy.
Widzimy to po ilości osób odwiedzających z zainteresowaniem jak praca od kuchni wygląda.
Więc ciekawość jest, tylko może brakuje bodźca do podjęcia decyzji, czy chcemy spróbować w tej dziedzinie.
Jeżeli tak autobusy nas przyciągają w okresie letnim, bardzo chętnie dużo osób podróżuje z nami autobusami zabytkowymi po liniach turystycznych.
Więc pewnie gdzieś myśl podróżowania i kierowania tudzież zainteresowaniem autobusów jest, więc zachęcam wszystkich, żeby jeszcze bardziej dogłębnie spróbować i poznać pracę.
Wy też angażujecie się społecznie z tego, co kojarzę, to chociażby w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.
Dokładnie, więc zachęcam do podjęcia pracy, bo wtedy można brać udział w różnych projektach.
Ja jeszcze ze swojej strony miałam możliwość wzięcia udziału w projekcie, gdzie miasto Warszawa, które jest bardzo ekologiczne, które stawia na autobusy elektryczne, zeroemisyjne.
Całkiem niedawno testował pierwszy w Warszawie autobus wodorowy, gdzie miałam możliwość testowania i prezentacji.
Dzięki uprzejmości i zaufaniu kierownictwa, które pozwoliło mi poprowadzić ten autobus w pierwszych jego dniach,
Więc to też są takie smaczki pracy w MZ, które gdzieś dodają skrzydeł i zachęcają i pchną do przodu, zdecydowanie dają wiatr w skrzydła.
Przed wejściem do studia powiedziałeś, że jesteś świeżo upieczoną mężatką.
Naprawdę?
Jakieś jeszcze były autobusowe gadżety na ślubie?
Tutaj to, że mogliśmy pojechać autobusem, to też dzięki uprzejmości klubowi miłośników, który angażuje kierowców i pozwala im na robienie czegoś innego poza godzinami pracy.
A więc możliwość pojechania do ślubu była właśnie dzięki klubowi.
Ale były inne akcenty typu tort w kształcie autobusu, nota bene mojego ulubionego, którym najwięcej podróżuję, ponieważ niektórzy kierowcy mają już tak autobusy dedykowane do siebie, czyli te, którymi jeżdżą najczęściej, najwięcej i zazwyczaj na co dzień tym samym.
Więc ja mój ulubiony autobus sobie zrobiłam w kształcie tortu i umieściłam też go na cukierkach krówkach, żebym mogła rozdać gościom ze swoim wizerunkiem.
To jest prawdziwa pasja i prawdziwa miłość do autobusu.
Cudowne połączenie.
Więc MZ daje możliwość nie tylko jeżdżenia, ale też rozwijania się i czerpania tych smaczków za kółkiem.
Ale tutaj, żeby powiedzieć, że jednak MZA daje nie tylko prowadzenie autobusu, ale też organizuje co roku Mistrzostwa Kierowców Zawodowych Warszawskiego Transportu Publicznego pod patronatem prezydenta Rafała Trzaskowskiego, gdzie mamy możliwość ścigania się, konkurowania ze sobą i wygrywania.
Dwukrotnie miałam tą przyjemność, też dzięki uprzejmości kierownictwa i zaufaniu.
Pierwsza edycja była rozgrzewką.
Też była zwycięstwem.
No i brawo.
Dobra, ale powiedziałyśmy, że jeszcze chwilę o podróżach.
To jakie teraz stoją przed tobą kochane marzenia wyjazdowe?
Jak już Adaś pojawi się na świecie, to gdzie wyjedziecie?
Myślę, że zaczęliśmy od najdalszych, czyli Australia, Nowa Zelandia, gdzie jest to unikatowe miejsce.
Potrzebono to też czasu, siły i finansów.
Natomiast za Dasiem zostawiliśmy sobie troszkę mniejsze dystanse.
Myślę, że kolejnym celem będzie Szwajcaria.
O, świetnie.
Już sobie wyobraziłam, jak powiedziałaś, Szwajcaria, jak wsiadacie za nasiem do autobusu na tym przednim siedzeniu, żeby zobaczyć, jak to jest w Szwajcarii.
Święte siedzie tego, że Monika lubi wyzwania.
Problem się pojawia tutaj, ponieważ teraz będziemy mieli trzyosobową rodzinę, a siedzenie jest dwa.
No ale póki co jeszcze zawsze można posadzić między sobą.
Moniko, powoli zbliżamy się do końca naszej rozmowy, a ja bym chciała cię zapytać właśnie o ten początek.
Początek w nowym miejscu, zupełnie z nowymi ludźmi, w nowej pracy.
Jak byś miała dać radę wszystkim tym, którzy się zastanawiają nad tym, czy to jest dobry pomysł, czy ja dam radę, to co byś powiedziała takim osobom?
Jeżeli ktoś miał chociaż niewielką myśl w głowie, że chciałby coś zmienić albo chciałby spróbować, to uważam, że powinien spróbować, bo może ucieka mu coś fajnego z życia.
Jeżeli czegokolwiek chociaż przez chwilę chcemy, to znaczy, że może warto tą drogą podróżować.
Natomiast ja takie myśli traktuję jako wyzwania, podejmuję je jako wyzwania, realizuję i okazuje się, że to jest dobra droga.
Więc jeżeli ktoś chciałby spróbować, ma taką myśl, to niech potraktuje to jako wyzwanie i udowodni sobie, innym, że to wnosi wiele radości do jego życia, zmienia jego życie, daje taki fajny powiew nowego życia.
Myślę, że będzie tylko zadowolony.
Jeżeli mamy już pewne doświadczenia w pewnych dziedzinach, zawsze możemy wrócić.
Dwa zawody.
No właśnie.
Wyzwań, wyzwań, żeby się pojawiały w moim życiu wyzwania.
A powiedz jeszcze, czy masz plan powrotu do pracy za kółko po czasie urlopu macierzyńskiego?
Myślę, że jestem już tak blisko rozwiązania, więc cała moja uwaga jest skupiona na jednym działaniu.
Chyba nie wybiegam tak daleko.
Na pewno będę chciała wrócić, bo jednak praca jest nieodłącznym elementem naszego życia.
MZT oferuje też wiele możliwości, daje wiele dróg do rozwoju.
Można jeździć i na pełnych etatach, i na mniejszych, i łączyć pracę biurową z pracą za kółkiem kierownicy, więc...
Wachlarz jest szeroki.
Pytanie, co będziemy chcieli, na co będziemy mieli apetyt i w którą stronę będziemy ponurzali.
Myślę, że chętnie wrócę.
Świetnie.
Wspaniale się tego słucha, widać, że to jest zawód, który po prostu był ci pisany.
A ty też w pewnym momencie wzięłaś sprawę w swoje ręce i to jest chyba kwintesencja tej twojej takiej życiowej drogi.
Bardzo dziękujemy za tę wspaniałą rozmowę, za twoje ciepło, otwartość.
Niezwyczajna bohaterka i drodzy Państwo, zapraszamy wszystkich warszawiaków.
I wszystkich tych, którzy do Warszawy przyjadą za jakiś czas, Monika Stanek za kierownicą.
Szukajcie państwo, bo to wspaniała osoba jest.
Wszystkiego dobrego.
Podcast powstał we współpracy z Komisją Europejską i Miejskimi Zakładami Autobusowymi w Warszawie.
Ostatnie odcinki
-
Męskość, emocje i związki. Jak budować relacje ...
15.01.2026 17:00
-
Liderka dobrej energii
18.12.2025 17:00
-
Kobieta, która nie odpuszcza. Laura Grzyb | Dep...
10.04.2025 16:22
-
Dzika podróż na szczyt - Jak nawigować? Zofia D...
20.03.2025 17:00
-
Ministra do zadań specjalnych. Magdalena Sobkow...
27.02.2025 17:00
-
Sekrety koordynatorki scen intymnych. Marta Łac...
13.02.2025 17:29
-
Dziennikarstwo śledcze — prawda, która kosztuje...
23.01.2025 17:00
-
Nie bój się menopauzy. Katarzyna Złotkowska | D...
09.01.2025 17:00
-
Uleczyć ból. Sylwia i Piotr Marianowscy | Depar...
26.12.2024 17:52
-
Nie musisz być perfekcyjna. Dominika Żak | Depa...
12.12.2024 17:00