Mentionsy
#56. Wrogowie: Kusociński kontra Petkiewicz. Michał Hasik o kulisach najsłynniejszej przedwojennej rywalizacji biegowej
W najnowszym odcinku "Biegowych Podcastów" portalu biegowe.pl Marcin Dulnik rozmawia z Michałem Hasikiem – dziennikarzem, historykiem sportu, organizatorem biegów i znawcą kina II RP.
Punktem wyjścia jest jego książka „Wrogowie. Los najsłynniejszej przedwojennej rywalizacji biegowej”, odsłaniająca kulisy pojedynku Janusza Kusocińskiego i Stanisława Petkiewicza.
To opowieść o czasach, w których sport był symbolem ambicji i narodowej dumy, a rywalizacja tych dwóch biegaczy elektryzowała tłumy jak mało które wydarzenie w historii polskiej lekkoatletyki.
W odcinku usłyszycie m.in. o:
• kontrastach bohaterów – Kusociński to dziś legenda, Petkiewicz pozostaje w cieniu, choć w 1929 roku był Sportowcem Roku w plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Łączyła ich tylko pasja biegania, dzieliło niemal wszystko.
• rywalu, którego nie dało się ignorować – ich konflikt rozlewał się poza stadion, a prasowe potyczki podsycały emocje kibiców.
• międzynarodowych wyzwaniach – to Petkiewicz, a nie Kusociński, pierwszy pokonał Paavo Nurmiego i jako pierwszy Polak wyruszył na prestiżowe tournee po USA.
• surowym amatorstwie – historyczne przepisy zabraniające wynagrodzeń doprowadziły do dożywotniej dyskwalifikacji Petkiewicza, złożonej przez jego własny klub.
• Józefie Noi – biegaczu, który połączył drogi obu rywali i stał się jednym z najciekawszych talentów tamtych lat.
• Zapomnieniu i pamięci – dlaczego Petkiewicz zniknął z podręczników, a Kusociński pozostał ikoną?
To historia o determinacji, cenie marzeń i codziennym heroizmie sportowców II RP.
Książkę „Wrogowie” znajdziecie w największych księgarniach internetowych, a my mamy konkurs dla słuchaczy!
4 egzemplarze książki, które trafią do osób, które wyślą wiadomość na [email protected] i krótko napiszą, historia której z postaci wymienionych w rozmowie inspiruje ich najmocniej – i dlaczego?
Miłego słuchania audycji i... powodzenia!
Partnerem odcinka jest wydawca książki Michała Hasika "Wrogowie. Los najsłynniejszej przedwojennej rywalizacji biegowej”.
Szukaj w treści odcinka
To książka o Januszu Kusocińskim i Stanisławie Petkiewiczu, chociaż jest tam też dodatkowy bohater, czyli Józef Noy.
Skąd w ogóle pomysł, żeby opisać rywalizację Kusocińskiego i Petkiewicza?
a druga to już 65 rocznica śmierci Stanisława Petkiewicza, czyli tak jak pan redaktor wspomniał drugiego bohatera.
No tyle Stanisław Petkiewicz jest osobą całkowicie zapomnianą, a przecież tak naprawdę mówimy o osobie, która w 1929 roku była najlepszym sportowcem w plebiscycie przeglądu sportowego i która na początku swojej
No i trafiłem na historię rywalizacji Kusocińskiego z Petkiewiczem.
To może przejdźmy właśnie do samych bohaterów tej książki, tych głównych bohaterów, bo oczywiście poznawiamy również o Józefie, ale na początek o Kustucińskim i Petkiewiczu.
Oczywiście to szczegółowo jest rozwinięte w książce, ale gdybyśmy mogli tak zajawić naszym słuchaczom, którzy pewnie znają Kłosucińskiego, natomiast no właśnie, Petkiewicz może być dla nich taką postacią anonimową.
Petkiewicz był wysoki, przystojny, był takim typem erodyty, osobą z salonową ogładą, pochodził ze zubożałej, ale rodziny szlacheckiej, dlatego ta salonowa warszawska, warszawka go pokochała.
Już przyjechał do Polski, bo przypomnę Państwu, że Stanisław Petkiewicz urodził się i wychował na Łotwie, w Rydze.
Nie miał godnych rywali, dlatego też się cieszył na przyjazd i na możliwość wspólnych startów i treningów z Petkiewiczem.
Jest taki opis w książce, gdy Petkiewicz przyjeżdża do Warszawy i Kusociński wita go na dworcu.
Ja myślę, że fenomen lekki atletyki polegał na tym, że po pierwsze ci bohaterowie, czyli Petkiewicz, później Noi czy Kusociński, oni byli na wyciągnięcie ręki.
Natomiast fenomen wielu biegów przeszkodowych polegał na tym, że zwykły przysłowiowy szereg owalski mógł stanąć szranki w jednym szeregu z Kusocińskim, Petkiewiczem.
I dużo osób rzeczywiście marzyło o karierach właśnie pokroju Petkiewicza i Kusocińskiego.
Jednym z tych, który zapłacił najwyższą cenę za złamanie tych przepisów w amatorstwie był Stanisław Petkiewicz, który został dożywotnio zdyskwalifikowany.
Natomiast Petkiewicz miał pecha, bo został złapany za rękę.
Jednym z powodów, dla którego wcześniej był Petkiewicz czasowo zdyskwalifikowany był fakt, że podczas jednego z meczów międzypaństwowych z Czechosłowacją.
Chciałem jeszcze powrócić na chwilę do Petkiewicza.
Tak, dwustronne, tak, trójstronne, czyli słynny trójmecz nadbałtycki Polska-Łotwa-Stonia, no ale też meczy z Węgrami, które były wówczas potęgą z Czechosłowacją, później z Niemcami, które miały podtekst nie tylko sportowy, polityczny, z Włochami, więc te mecze cieszyły się bardzo dużą popularnością, no i do czasu rozwiązania tego sporu Petkiewicz był pozbawiony możliwości reprezentowania polskich barw narodowych.
Przy czym były takie ustalenia, że jeżeli kiedyś przyjdzie nam rywalizować z Łotwą, chociażby w tych corocznych meczach, trójmeczach nadbałtyckich, no to jakieś ustalenia wymagają, żeby Petkiewicz nie startował i nie rywalizował ze swoimi byłymi kolegami z reprezentacji Łotwy.
Tak, i zwłaszcza, że to było dotkliwe, ten cały spór z łotewską federacją, że podczas gdy Petkiewicz był na tym turnee w Stanach Zjednoczonych, to tam były te zawieszenia, były te aktywności Federacji Łotewskiej.
Bo to przeszkadzało w tym realizowaniu programu startów, które sobie Petkiewicz tam zaplanował wspólnie z... Ja myślę, że to wynikało z faktu, że te przepisy nie były takie bardzo klarowne i transparentne jak dzisiaj.
Łotysze troszkę machnęli ręką na Petkiewicza, okej młody chłopak chce wyjechać do Polski, natomiast kiedy ta jego gwiazda już na tym takim europejskim panteonie zaczęła świecić, został zapraszany, przypomnijmy, że to nie Kusociński, tylko Petkiewicz jako pierwszy wystartował w międzynarodowych mistrzostwach Anglii, które miały wówczas niesamowity prestiż, najlepsi Europejczycy przyjeżdżali na te zawody.
Cała Polska żyła tym, czy Petkiewicz dzisiaj wygra podczas meetingu halowego w Nowym Jorku, czy jutro w Madison Square Garden, czy jutro w słynnej też bostońskiej hali pokona swoich zamorskich kolegów.
Natomiast chyba Łotysze sobie przypomnieli o kimś takim jak Stanisław Petkiewicz.
No i postanowili troszkę zagrać Petkiewiczowi na nosie i go zdyskwalifikować, co rzeczywiście na początku mu strasznie te starty utrudniało.
Więc ten start w Stanach, on chyba wystartował w dziewięciu biegach, wygrał siedem, stał się sprawą narodową i nawet przegląd sportowy użył takiego zwrotu, że Petkiewicz
No bardzo prestiżowy start, więc tak naprawdę Petkiewicz to on był pierwszym Polakiem, który przecierał nam te międzynarodowe szlaki wbrew pozorom.
Natomiast absolutnie sobie nie radził z Petkiewiczem.
Zaczął bić Petkiewicza na tych dystansach długich.
Oczywiście szczytem jego kariery była sytuacja, kiedy pokonał Petkiewicza na dystansie średnim, na 1500 metrów na mistrzostwach Europy.
Zawsze się mówiło, że Kusociński jest świetnym wytrzymałościowcą, natomiast brakuje mu tej szybkości, więc o ile na 5-10 kilometrów będzie wygrywał z Petkiewiczem, o tyle na 1500 metrów absolutnie.
Rywal jest poza jego zasięgiem i na jednych z mistrzostw Polski, to był chyba 1931 rok, pokonał go i nawet stwierdził, że to chyba była jedna z jego większych sportowych satysfakcji, że na koronnym dystansie Petkiewicza go pokonywał.
Petkiewicz się specjalizował na 1500 metrów.
Gdybyśmy zapytali Petkiewicza, czego brakowało Kusicińskiemu, to poza tym brakiem szybkości, jeszcze by Petkiewicz wymienił to, o czym pisał w felietonach do przeglądu sportowego, że technika,
Ja przypomnę państwu, że jeden z nich, czyli Stanisław Petkiewicz, pisał felietony do przeglądu sportowego.
Zdarzało mu się pisać o Petkiewiczu i również te przysłowiowe szpileczki wbijać.
w drugiej połowie lat 30., kiedy okazało się, że Petkiewicz ukończył z powodzeniem ówczesny CIF, czyli dzisiejsze AWF w Warszawie.
Kusociński poprzysiąkł sobie, że również zrobi maturę, zdał ją eksternistycznie i również ukończy te studia wyższe, żeby podobnie jak Petkiewicz był trenerem.
No i jako trener już mógł z podniesionym czołem wbijać szpileczki Petkiewiczowi jako trenerowi, mówić, że ten nie wykorzystuje w pełni potencjału swoich zawodników, że bazowanie wyłącznie na jednym trenerze jest błędem działaczy.
Skoro Petkiewicz był tym pierwszym polskim sportowcem, lekkotetą, który podbił Stany Zjednoczone, który był na takiej fali, który był tak popularny, to co się stało, że zniknął, że został zupełnie gdzieś wygumkowany, gdzie ta pamięć taka kibiców, kolejnych pokoleń, no już zupełnie go wyparła?
Ja myślę, że na jego zgubę Petkiewicz zawsze był porównywany do Kusocińskiego.
Petkiewicz w momencie wybuchu II wojny światowej, nie chcę używać słowa uciek, wyemigrował do Buenos Aires.
I chyba rzeczywiście w zderzeniu z tą patriotyczną postawą Kusocińskiego ta ucieczka Petkiewicza podczas II wojny światowej w momencie wybuchu do Argentyny sprawiła, że ta postać została wymazana gumką z tych podręczników historii.
Przypomnijmy, że Petkiewicz nie był rdzennym Polakiem, był takim trochę
Natomiast pod koniec tej zawodniczej kariery odnoszę wrażenie, że Petkiewicz troszkę tych takich obowiązkowych, narodowych startów unikał.
całkowicie wytrąciło Kusocińskiego z rywalizacji, był trenowany i był pupilkiem niejakiego Stanisława Petkiewicza, który po trzech latach nieobecności wrócił z Argentyny.
Już się Kusocińskiemu wydawało, że ten rozdział pod nazwą Stanisław Petkiewicz jest zamknięty.
Natomiast Petkiewicz wrócił do kraju.
zrobił wszystkie uprawnienia, został trenerem polskich biegaczy, świetnie sobie radził, szczególną opieką otoczył Józefa Noi, który pochodził z takiej małej wielkopolskiej wsi Pęckowo, później się przeprowadził do Poznania, natomiast dalszy rozwój wymagał tej kariery w Warszawie, przeniósł się do Warszawy, w ogóle kilka lat razem z Petkiewiczem, kilka tygodni, miesięcy przed igrzyskami w Berlinie razem mieszkali, bo to im ułatwiło wspólny nadzór nad treningami, był kimś więcej niż tylko trenerem.
No więc Kusociński już z tego nie mógł całkowicie zdzierżyć, że jest jakiś nowy Kusociński, któremu media poświęcają więcej uwagi i który dodatkowo jest trenowany przez Petkiewicza, który mówiąc kolokwialnie wozi się na tej sławie Nojego.
Natomiast rzeczywiście odnoszę wrażenie, że tak jak wcześniej do tej pracy napędzał Kusocińskiego-Petkiewicz, tak później do tego powrotu żmudnego, do powrotu do optymalnej formy napędzał go Józef.
Jest takim trochę ogniwem łączącym Kusocińskiego, Petkiewicza, bo troszkę Kusociński odnoszę wrażenie rywalizując z Józefem Noi.
też tak podskórnie chciał rywalizować i uczyć nosa Stanisławowi Petkiewiczowi.
Zresztą panowie później nie szczędzili sobie przykrych słów i nawet po jednym z biegów, kiedy Noi pokonał Kusecińskiego, Kuseciński krzyknął do Petkiewicza, że kiedyś jeszcze będę dominował i prowadził przed Noim, na co Petkiewicz mu odpowiedział, prędzej mi tu kaktus wyrośnie.
sobie nie szczędzili przykrych słów i tam, gdzie była możliwość, to sobie te słowne szpileczki wbijali, więc dla mnie osobiście to nadal była ich wewnętrzna rywalizacja, troszkę toczona przez Petkiewicza tymi rękami i nogami Józefa Noi.
Nadal jakby rywalizował Kusuciński z Petkiewiczem.
A sam Józef Noi jest inspirującą taką postacią, bo dużo mówiliśmy i o Kusucińskim, i o Petkiewiczu,
I tak chciałbym troszeczkę, żeby pan jego postać tak zarysował troszkę mocniej, żeby nie wyszło na to, że to tylko takie narzędzie w rękach Petkiewicza.
szkolenia, takiego profesjonalnego treningu, czyli taki bardzo nieoszlifowany diament, który w wieku dwudziestu paru lat szlifował Petkiewicz.
No i przede wszystkim osoba Stanisława Petkiewicza, najlepszy sportowiec Polski, że pomimo tych wszystkich rys na życiorysie, natomiast każdy ze sportowców ma jakieś rysy, żaden ze sportowców nie jest krystaliczny, taka jest już ludzka natura.
Poprosimy o krótkiego maila ze wskazaniem, czy jest to Kusociński, czy jest to Petkiewicz, a może Noi.
Może tak powiem przekornie, że życzę państwu w życiu, żeby byli państwo tacy niezłomni jak Kusociński, Petkiewicz w codziennym dążeniu do swoich celów, ale przy zachowaniu pewnej
kultury i pewnych norm, bo wydaje mi się, że trudno w dzisiejszych czasach o sportowców, którzy by tak rozpalali wyobraźnię i byli takimi autorytetami jak wówczas byli właśnie Kusociński, Petkiewicz.
Ostatnie odcinki
-
#57. Dominika Stelmach: Jestem w stanie biegać ...
07.01.2026 06:30
-
#56. Wrogowie: Kusociński kontra Petkiewicz. Mi...
28.11.2025 16:30
-
#55. Kiełbasińska i Żbikowska – wymarzony debiu...
23.11.2025 07:37
-
#54. Od pierwszych 5 km do 3:42 w maratonie. Ja...
13.10.2025 22:00
-
#53. Dziecko to nie jest mały dorosły! Jak wspi...
12.09.2025 06:00
-
#52. Jak uniknąć kontuzji? Jak sobie z nimi rad...
04.09.2025 15:03
-
#51. Boston Marathon. Dlaczego MUSISZ tutaj pob...
02.05.2024 10:40
-
#50. Jak inspirować dzieci i młodzież do uprawi...
05.03.2024 09:52
-
#49. To do niej należał biegowy sezon 2023. Goś...
28.12.2023 09:30
-
#48. Wczoraj triathlonowy mistrz, dzisiaj rekor...
14.12.2023 22:30