Mentionsy

Bęc Radio
16.10.2025 18:08

Bęc Radio: Sposoby widzenia —> Muzyczuk

"Sposoby widzenia" to największa wystawa sztuki XX i XXI wieku, którą można oglądać w najstarszym polskim muzeum sztuki nowoczesnej, czyli Muzeum Sztuki w Łodzi. Punktem wyjścia jest "Teoria Widzenia" Władysława Strzemińskiego, jednak ekspozycja nie jest ilustracją jego tez – proponuje odczytanie twórczości artystycznej jako żywej formy dialogu i oporu, reagującej na doświadczenia współczesnego świata. Pokaz koncentruje się na fenomenie widzenia – zarówno jako biologicznej funkcji, jak i kulturowego oraz politycznego aktu. Prace artystek i artystów z obszernej kolekcji instytucji zostały pogrupowane w tematyczne rozdziały zaczerpnięte z dzieł znajdujących się w zbiorach. Wszystkie odnoszą się na różne sposoby do widzenia i niewidoczności: od wiedzy i pamięci, przez ciało, przestrzeń i emocje, po społeczne i polityczne wymiary patrzenia. Ważnym kontekstem dla pokazu są również Dary Przyjaźni – blisko sto dzieł podarowanych Muzeum w ostatnim czasie przez artystki i artystów z całego świata. O "Sposobach widzenia" rozmawiamy ze współkuratorem wystawy, a zarazem dyrektorem Muzeum Sztuki w Łodzi, Danielem Muzyczukiem. Rozmawiała: Bogna Świątkowska, www.nn6t.pl Ilustracja: Władysław Strzemiński, rysunek do "Teorii Widzenia. Schemat powidoku oka", 1947-1950, kalka techniczna, tusz, karton, kolekcja Muzeum Sztuki w Łodzi

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 133 wyników dla "Muzeum Sztuki w Łodzi"

Sposoby widzenia to powieść o tym, że artyści to specjaliści odpatrzenia i pokazywania nam, jak widzenie działa.

Ta wystawa jest właśnie o tym, jak można widzenie zobaczyć.

Daniel Muzyczuk, dyrektor Muzeum Sztuki w Łodzi.

Spotykamy się z tej okazji, że Muzeum Sztuki w Łodzi przygotowało ogromną wystawę.

Imponująca, niesamowicie długa, niekończąca się lista nazwisk znaczących dla historii sztuki najnowszej.

Do tego działania w przestrzeni miasta Łodzi, wyjście w ulicę Piotrkowską, to naprawdę ogromne przedsięwzięcie.

Jesteś jednym ze współkuratorów tej wystawy.

Czy to łatwo przygotować założenia do wystawy obejmującej tak wiele treści, tak wiele bardzo różnych prac, różnych osobowości?

Tu mieliśmy ułatwione zadanie o tyle, że były co najmniej dwa preteksty do zrobienia tej wystawy.

Poprzednia duża prezentacja naszej kolekcji Atlas Nowoczesności została zamknięta w grudniu 2023 roku przez byłego dyrektora Andrzeja Biernackiego bez propozycji jakiegoś zamiennika.

Więc kiedy objąłem funkcję pełniącego obowiązki, naturalne było to, że należy tą lukę wypełnić i zaoferować naszym zwiedzającym szeroki dostęp do prac w naszej kolekcji.

Więc to było to ciśnienie podstawowe.

Ale ponieważ nasz zespół w międzyczasie zmienił się znacząco, no to trzeba było zaproponować zupełnie inną, nową ramę, nowy sposób czytania czy patrzenia na tę naszą kolekcję.

I tu pojawił się pretekst, który również został trochę przetrzymany.

Biernacki przez długi czas wstrzymywwydanie angielskiej wersji teorii widzenia Władysława Strzemińskiego.

Tłumaczenia tej rewolucyjnej, bardzo wpływowej w polskim polu teorii dotyczącej genezy sztuki nowoczesnej, ale również oka jako narządu rozpoznającego, czyli myślącego również, bo warto przypomnieć, że Strzemiński sformułował pojęcie świadomości wzrokowej.

Co mi się wydaje również teorią, która może być wykorzystana również teraz.

Niekoniecznie jest aktualna tylko w latach 40., kiedy została sformułowana.

Co więcej, na co zwrócił uwagę brytyjski artysta Liam Gillick, jest niedokończona.

Co oznacza, że będzie aktualna zawsze.

Bo my sami musimy nad nią ciągle pracować.

Muszę powiedzieć, że Teoria widzenia, wydana kilka lat temu, to jest jeden z największych hitów Księgarni Będzmiana.

To znaczy rzeczywiście to jest książka, której ludzie szukają, o którą pytają i która nam się błyskaficznie właściwie zniknęła z półek.

A więc faktycznie jest coś w tym, o czym mówisz.

Oczywiście temu pomógł film z Bogusławem Lindą w roli Strzemińskiego,

Ale to nie zmienia faktu istotności wkładu Strzemińskiego w myślenie o sztuce jako pewnym polu, w którym dzieją się rzeczy poważniejsze niż tylko wystawy.

Tak, rzeczy polityczne, społeczne, ekonomiczne w końcu.

No więc wydanie tego tłumaczenia to był pretekst, którego potrzebowaliśmy również do tego, żeby sformułować nową ramę.

Postanowiliśmy pożyczyć tytuł książki, do której często książka Strzemińskiego była porównywana.

wnież wydaną po polsku serię krótkich esejów opartych na programach BBC w sposoby widzenia Johna Perchera.

Ale oczywiście nasza wystawa kolekcji nie jest ani hołdem dla Strzemińskiego, ani dla Berczera.

Sposoby widzenia to po prostu opowieść o idiosynkrazjach widzenia, o różnych sposobach, o tym, że artyści to specjaliści odpatrzenia i pokazywania nam, jak widzenie działa.

Przyboś sformułował to pojęcie

że Strzemiński zobaczył widzenie.

I ta wystawa jest właśnie o tym, jak można widzenie zobaczyć.

Jaką metodę krytyczną, jaką metodę podejścia do rzeczywistości i jej opowiedzenia, ale również po prostu metodę opowieści o różnorodności.

Muzeum Sztuki w Łodzi jest też muzeum, które chciałbym, żeby cały czas podtrzymywało etos tego, że wsłuchuje się w głosy artystów.

Że to artyści nam, kuratorom, kustoszom, muzealnikom pokazują, jak jeszcze można robić sztukę i jak można jeszcze ją ramować.

A więc te rozdziały, na które podzieliliśmy sposoby widzenia, również wynikają z dogłębnej lektury naszej kolekcji i każdy z rozdziałów wyciąga tytuł i temat z jednej kluczowej pracy, którą wyodrębniliśmy.

Powiedziało się, że to jest wystawa, która otwiera nowy rozdział w funkcjonowaniu muzeum.

To nie tylko wystawa, ale także pewien szczególny fakt, który zaistniał w postaci darów od międzynarodowej społeczności artystów i artystek.

Muzeum Sztuki to miejsce szczególne również ze względu na swój etos, na to, że powstało jako emanacja solidarności międzynarodowych artystów.

Nie będę tutaj przypominał o Grupie AR, o Konstrukcji w Procesie, o Darze Grabowskiego czy o Exchange, natomiast artyści, którzy w jakiś sposób czują się związani z tym etosem, postanowili

Przekazać do naszych zbiorów mnóstwo wspaniałych prac.

Tych artystów jest ponad dziewięćdziesięciu.

I to są twórcy tacy jak Sharon Lockhart, Liam Gillick, Daimanta Snarkiewiczius, Grupa Irwin, Grupa Lejbach.

To jest wiele czołowych artystów i artystek w tej chwili na arenie światowej, którzy potraktowali również zmianę w Muzeum jako powrót tej instytucji na arenę międzynarodową, w czym postanowili nas również wesprzeć.

Część z tych darów będzie można zobaczyć już na wystawie Sposoby widzenia, w tym jeden z moich ulubionych.

Grupa IRWIN przekazała nam pracę zatytułowaną Zwłoki sztuki, która jest zbudowana z suprematystycznej trumny z kukłą przedstawiającą Malewicza Martwego.

Której towarzyszy również wazon ze świeżymi liliami, bo jak to w domu pogrzebowym trupi zapach, trzeba zagłuszać zapachem kwiatów.

A więc będziemy mieli również dom pogrzebowy na wystawie, czy też moment czuwania nad martwą sztuką.

Nie tylko Irwin się oczywiście zajmował śmiercią sztuki, śmiercią sztuki zajmowała się również polska grupa Azorro.

No ale rozumiem, że ta wystawa pokazuje, że sztuka żyje.

Żeby jeszcze sprawę skomplikować i przedłużyć sposób doświadczania tej wystawy postanowiliśmy, że będą jej towarzyszyły dwie publikacje.

który będzie taką wersją wystawy na papierze.

Z dodatkowymi artykułami, które pokazują też inne, nieprzewidziane przez nas, kuratorów wystawy często, sposoby ujmowania tego zbioru.

Wspaniałe eseje Mike Boll i Łukasza Zaremby.

Ale najbardziej jestem zadowolony z drugiej publikacji, która towarzyszy tej wystawie.

Jest w języku angielskim takie pojęcie companion.

Kompanion to jest taka książka, która jest towarzyszem czy też towarzyszką lektury.

Czyli mamy książkę podstawową i mamy kompaniona tejże książki, towarzysza czy towarzyszkę.

która tą lekturę dodatkowo komentuje.

I wspaniała Kaja Kusztra zaprojektowała dla nas antologię tekstów artystów o percepcji.

Małą książeczkę na biblijnym papierze, taką, która się zmieści w kieszeni, ale jednocześnie ma ponad 500 stron.

Bo z naszej perspektywy kolekcja to nie jest po prostu zbiór przedmiotów, to jest zbiór postaw przede wszystkim, indywidualnych metodologii artystycznych, które oczywiście objawiają się między innymi poprzez dzieła sztuki, ale objawiają się również bardzo często przez działalność teoretyczną artystów i artystek.

I to jest super ciekawy wątek.

Dlatego, że zbyt często postrzega się działalność artystyczną tylko i wyłącznie przez dzieła prezentowane na wystawach, w salach muzealnych i galeryjnych.

Ale przecież jest za tym także właśnie to, o czym mówisz, czyli jakaś podbudowa teoretyczna, a może później przychodzi jeszcze jakaś dodatkowa refleksja, która w ogóle

Wychodzi śmiało, galopuje wręcz daleko dalej niż to pole sztuki się rozciąga.

Czyli jest to dziedzictwo od Strzemińskiego, który wypycha sztukę daleko poza jej pole.

Jacy artyści i artystki reprezentują te postawy?

To jest bardzo trudne pytanie, czy też pytanie wyczerpujące, bo artystów i artystek jest ponad dwusetka.

Tak specjalnie zapytałam, bo powiedziałeś przed chwilą, że są takie prace bądź też nazwiska, które można uznać za w pewnym sensie wiodące, czy nadające ton tym rozdziałom, które tworzą się z wystawy.

Te wiodące prace na wystawie to są prace Strzemińskiego, Kobro, Franciszki Temerson, Pawła Kwieka, poza tym Libusze Jarcewiakowej na przykład.

Do tego dochodzą dzieła Paula Klee, którego praca, rysunek z naszej kolekcji stał się podstawą do rozdziału Gwiazdy ponad rzeczami, który opowiada o mapowaniu kognitywnym.

O tym jak abstrakcja ma długi żywot, wbrew temu co chcielibyśmy myśleć, że sztuka abstrakcyjna poległa.

Ona pomaga nam zrozumieć świat poprzez przede wszystkim współczesną informację wizualną i to w jaki sposób informacją można żonglować.

To jest tylko kilka przykładów z 13 rozdziałów, na które podzieliliśmy tę wystawę, ale zależało nam również na tym, to jest oczywiście duży wysiłek zobaczyć całość tej ekspozycji, co my jeszcze przedłużamy poprzez i katalog z esejami, i reader, antologię z tekstami artystów, ale do tego jeszcze dodajemy angielską wersję teorii widzenia.

Więc życzę powodzenia wszystkim, którzy chcieliby się zmierzyć z tym wyzwaniem.

Jednocześnie jednak nie chciałbym, żeby to było wyzwanie w stylu czegoś oneśmielającego, bo wierzymy również w to, że akces do sztuki można mieć z różnych pozycji.

Chcemy zaoferow

Raczej niski próg wejścia, ale również jeśli ktoś chce, to tak zwane wysokie C teoretycznej refleksji.

To będzie również wystawa po prostu piękna i przyjemna, a jednocześnie mądra.

I prawdziwa.

I w dodatku jeszcze obecna w przestrzeni Łodzi.

Porozmawiajmy trochę o tym, dlatego że Muzeum Sztuki w Łodzi ma dwie lokalizacje, w których można oglądać wystawy.

No i do tych dwóch lokalizacji nas już przyzwyczaiło to muzeum.

A tu w ramach tego przedsięwzięcia wychodzicie w ulicę Piotrkowską.

I jaki klucz doboru tych prac rządził przy tej części wystawy?

Ten projekt, czyli ulica widzenia, to jest projekt, który realizujemy wspólnie z fundacją ulicy Piotrkowskiej, której bardzo zależy na tym, żeby, co podkreślają też i członkowie zarządu tejże fundacji,

Bardzo interesuje to, żeby pokazać Muzeum Sztuki w Łodzi jako pierwsze europejskie muzeum sztuki nowoczesnej, bo jak zauważają, nie wszyscy jeszcze mają świadomość tej wspaniałej i jakże ciekawej historii, ale też i wyjątkowości tej instytucji.

Natomiast częścią naszej wystawy jest również refleksja na temat tego, w jaki sposób miasto jest obiektem do patrzenia, oglądania i jak przekształca się w taki sposób, żeby wabić ten wzrok.

Czas chyba na małą wycieczkę w kierunku Ziemi Obiecanej i Reymonta.

Jak ktoś się wczyta w tą niezwykłą powieść, to tam wszystko na siebie patrzy.

Kominy patrzą, fabryki patrzą, famuły, wszystko ma oczy.

I ciągle obserwuję, bo takie jest miasto.

Szczególnie Łódź, która jest zbudowana na tak zwanym gridzie, siatce, więc te kierunki wzroku są bardzo łatwo podkreślone i do złapania.

Trzeba dodać również, że to była nieszczęśliwa bardzo historia, ale Strzemiński dekorował pod koniec życia witryny sklepowe.

Jest to również historia związana tak z Łodzią, z nowoczesnością, z tragicznymi losami tego wybitnego artysty, która jednocześnie staje się takim asumptem do tego, że być może rzeczywiście jesteśmy w stanie zasugerować naszym zwiedzającym, czy przyszłym zwiedzającym, bo na nich nam szczególnie zależy, że mogą spotkać się z niezwykłymi pracami w MS2,

I rzeczywiście wybieraliśmy prace bardzo często takie, które albo o mieście opowiadają, albo zawierają motyw oka.

A tego, jak się można domyślić, w Muzeum Sztuki w Łodzi jest akurat mnóstwo.

Ale mamy też na przykład obraz Andrzeja Adama Sadowskiego, Piotrkowska z 1976 roku, który jest hiperrealistyczny i wygląda jakby ta Piotrkowska to był tak naprawdę Nowy Jork.

Niezgrzebne polskie lata 70., więc wabimy również zwiedzających w ten sposób, jednocześnie podkreślając wyjątkowość tego otoczenia, w którym się znajdujemy i które od lat dziesiątych było inspiracją dla szeregu artystów i grup artystycznych.

Marzyłem nawet kiedyś o tym, żeby wyprodukować przewodnik po Łodzi pracami warsztatu formy filmowej, które były kręcone czy też wykonywane zdjęcia w niezwykłych okolicznościach i to jest projekt, który jeszcze czeka na swoją realizację.

Na wystawie również będzie archiwum Pasażu Róży Joanny Rajkowskiej, które co prawda nie jest bezpośrednio na ulicy Piotrkowskiej zlokalizowane, ale jest zlokalizowane zaraz obok.

No i Joanna projektując tę pracę również nie bezpośrednio, ale odnosiła się do Strzemińskiego.

Jego teorii i zagadnień związanych z brakiem widzenia, którym również Strzemiński był dotknięty w czasie I wojny światowej, stracił widzenie w jednym z oczu.

Do tego, że o sztuce trzeba rozmawiać jako o przestrzeni wielozmysłowych komunikatów, przyzwyczaiła nas sztuka ostatnich dziesięcioleci, która bardzo swobodnie podchodzi do tego, w jaki sposób można prowokować relacje z odbiorcami, widzami, osobami, które jakoś chcą się z sztuką zetknąć.

Czy tutaj wśród tych prac także są takie, które eksperymentują z tym kontaktem?

W czasie pracy nad tą wystawą zorientowaliśmy się, że mamy w zbiorach również prace, które nie tylko pokazują widoki, obrazki, sytuacje, ale są instrumentami do patrzenia, instrumentami do doświadczania.

To jest lokalizator Nancy Holt zrealizowany.

Na konstrukcji w procesie.

To jest relop Zbigniewa Dłubaka, Natalii LL i Andrzeja Lachowicza.

To jest podarowana nam ostatnio praca w widoku długu koszki Matsugi.

Okazuje się, że muzeum gromadzi również przedmioty teoretyczne jako takie.

To znaczy przedmioty, które nie tylko pokazują coś, ale również organizują teorie, to znaczy same są.

wynikiem nie tylko refleksji teoretycznej, ale performują pewną teorię tego, jak jeszcze można patrzeć.

To jest jeszcze jedna praca, to jest Horyzont Wojciecha Bruszewskiego.

W ogóle w kręgu warsztatu formy filmowej myślenie o widzeniu w naturalny sposób było zawsze obecne i tworzono tam niezwykle często właśnie instrumenty, lunety, okulary.

Okulary Łukasza Skąpskiego do patrzenia prosto w słońce na przykład.

Te wszystkie rzeczy w jakiś dziwny sposób wygravitowały do muzeum, znalazły się w tych zbiorach, jednocześnie wskazując nam, mam wrażenie, co z nimi robić.

Więc poniekąd można by dojść do wniosku, że ta wystawa zrobiła się sama, to znaczy te dzieła wykorzystały nas jako takie roboty, które wykonają to, co w tej kolekcji już zostało zapisane.

To brzmi jak plan na co najmniej tydzień w Łodzi.

Czy będzie wystarczająco dużo czasu, żeby tę wystawę obejrzeć?

Do kiedy będzie otwarta?

Planujemy wystawę stałą na dosyć długi okres.

Myślimy w tej chwili o pięciu latach, aczkolwiek będzie ona podlegać zmianom w naturalny sposób.

Dla tych z Państwa, którzy nie wiedzą, w muzeach należy wymieniać przede wszystkim prace na papierze, które powinny odpoczywać bardzo często, ale będziemy również dokładać prace i to prace niezwykłe.

Nie będę zdradzał szczegółów, bo to będzie niespodzianka na przyszły rok.

Świetnie, czyli mamy bardzo dużo czasu na to, żeby przyjechać i studiować tę wystawę.

Dyrekcja potwierdza.

Wszystkich zapraszamy do Łodzi.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

0:00
0:00