Mentionsy

Artykuł 148 - Podcast Kryminalny
31.01.2026 06:00

⭕ #48 Corpsewood Manor: nazwali ich czcicielami diabła – to wystarczyło...

W dzieciństwie uczono nas, że potwory łatwo rozpoznać: wyłaniają się z ciemności, mają ostre zęby i złe zamiary. Ale z czasem okazało się, że to nieprawda. Najgroźniejsze bywają te bestie, które wyglądają zwyczajnie. Te, które mijamy w sklepie, w kościele, na drodze do pracy. Te, które potrafią wtopić się w codzienność tak dobrze, że nie zauważamy ich, dopóki nie jest za późno.Artykuł 148 – Podcast kryminalny🎙 Autor podcastu (research, scenariusz, tekst, głos): Adriana Gołębiowska🛠 Produkcja: Filip Łyszczek► ⁠⁠https://artykul148.pl⁠⁠ DOŁĄCZ DO MNIE NA 👇🏻👇🏻👇🏻:► ⁠⁠https://www.facebook.com/artykul148⁠⁠ ► ⁠⁠https://instagram.com/artykul148⁠⁠

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 78 wyników dla "Tony West"

Niedługo po tym, jak drogi tych dwóch się skrzyżowały, Joseph zamieszkał z Charlesem w jego domu przy West Adams Street.

W środku byli także Avery i Tony West, jego trzydziestoletni brodaty wujek, który zaproponował, by razem pojechali na przejażdżkę.

Prowadził Tony, obok siedział Avery, a z tyłu ona i Joey.

Wtedy Tony zauważył medalion na jego szyi, pochylił się, uniósł go w palcach i zapytał, co symbolizuje.

Avery miał odłożyć broń i znów usiąść z Tonym i z kaderem.

Tony rozkazał im wrócić na górę, tłumacząc, że nie chce nikomu zrobić krzywdy, ale zrobi to, jeśli będzie musiał.

Przez kolejne minuty Tony i Avery na przemian żądali od właściciela posiadłości pieniędzy i wciąż pytali go, czy posiada jakąś lutownicę.

W pewnym momencie Tony i Avery nagle przypomnieli sobie o istnieniu Josepha, który nieświadom tego, co dzieje się w Kórniku, wciąż przebywał w dworze i uznali, że z nim zapewne pójdzie im łatwiej.

Wtedy, jak relacjonuje Teresa, Tony podał siedemnastolatkowi karabin, a chłopak zniknął z ich pola widzenia.

przytacza jego słowa przesłuchiwana, ale trzydziestolatek miał jedynie westchnąć, jakby nie miał na nic wpływu i odpowiedział Joeyowi, że to styl życia.

Powtarza, że w tamtej sekundzie doktor wydał spod knebla cichy dźwięk, nie krzyk, tylko coś na kształt westchnienia pełnego bezsilności człowieka, który właśnie patrzy na śmierć najbliższej osoby i nie może nic z tym zrobić.

Teresa, której każde kolejne zdanie zdaje się sprawiać ogromną trudność, wyjawia, że Tony, nie zważając na nic, pchnął doktora Skadera w stronę biblioteki.

Zauważywszy to Tony, ostrzegł go, że jeśli nie usiądzie z powrotem, to go zastrzeli, lecz doktor miał jego słowa za nic i pomimo wszystko pragnął jak najszybciej znaleźć się obok swojego przyjaciela.

West bez chwili wahania podszedł bliżej i, jak mówi Teresa, strzelał skaderowi prosto w głowę, tak długo, aż pięćdziesięciolatek znieruchomiał.

Choć Avery i Tony liczyli na skarb, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej przyziemna.

Tony powtarzał, że razem z Averym rusza na Filipiny.

Zanim odwiózł Teresę i siostrzeńca do przyczepy jego siostry, wspólnik przypomniał mu jeszcze, by zdjął z siebie skórzaną kurtkę doktora, którą Tony nosił dumnie na sobie.

Tony, chcąc jak najszybciej pozbyć się Javelina, sprzedał go siostrzeńcowi i jego matce za 7 dolarów, jedyne pieniądze, jakie ta dwójka miała przy sobie oraz za obietnicę, że doślą mu pozostałe 68.

Tony i Avery odjechali wreszcie jeepem doktora, a matka Joeya zabrała do samochodu Teresę wraz z synem, by odwieźć ją do domu chłopaka, z którym mieszka.

O 2.30 nad ranem gotowe są już nakazy aresztowania Kenneta Averego Brocka i Tonego Westa, a agenci Biura Śledczego Stanu Georgia jadą prosto do przyczepy matki Joeya i zabezpieczają Remingtona Caliber 22, broń, o której opowiedział im chłopak i z której zginęli Charles Scudder i Joseph Odom.

Zanim śledczy wyślą w świat pierwsze komunikaty o poszukiwaniu Westa i Kenneta Brocka od Georgii aż po Florydę, gdzie według bliskich mieli oni szukać schronienia, muszą poznać całą prawdę o tych dwóch uciekinierach, bez względu na to, jak głęboko trzeba będzie kopać.

Podczas przesłuchań śledczy słyszą, że to właśnie Tony West wziął go pod swoje skrzydła, choć nikt nie używa tego określenia z sympatią.

Samuel Tony West dorastał natomiast w cieniu tragedii.

Trzynastoletni West bawił się bronią.

Tony tłumaczył później, że nie wiedział, iż broń jest naładowana, że chciał jedynie pokazać maluchowi, że nie ma się czego bać.

Kenneth Brock, znany wówczas wszystkim jako Avery, wprowadził się do zrujnowanej przyczepy Westa późną jesienią 1982 roku.

20 grudnia późnym wieczorem Tony Gilleland i Ron Turner z biura szeryfa hrabstwa Chattooga pukają do drzwi przyczepy matki Averego.

To ona powiedziała mu o zarzutach, a on, jak relacjonuje kobieta, od razu przerzucił winę na Westa i błagał, by po niego przyjechała.

W kolejnych wizytach towarzyszył mu już Tony West.

West, który nigdy nie odmawiał alkoholu, pojechał tam ze mną.

Jak tylko Skader próbował się do niego zbliżyć, West powiedział, że nie w to wierzy i że nie tak go wychowano, i wyszedł.

West myślał o zwykłym rabunku, ale on, opowiadając śledczym zaciska dłonie na kolanach, przyznaje, że w nim działo się coś gorszego.

10 grudnia obaj z Westem uczestniczyli w spotkaniu biblijnym u siostry Tonego.

To popołudnie spędził w przyczepie siostry Westa, oglądając mecz z nim i jego siostrzeńcem.

Początkowo było im wszystko jedno i tak mieli już przecież długo wyczekiwany plan na resztę wieczoru i nocy, ale West i Brock szybko doszli do wniosku, że dwójka nastolatków może im się przydać.

Tony chciał, żeby byli obok, bo, jak twierdził, ich towarzystwo miało powstrzymać Charlie'ego przed jego homoseksualnymi zagrywkami.

Śledczy wiedzą już, co wydarzyło się w Corpsewood, ale dopóki nie odnajdą Tony'ego Westa, sprawa pozostaje otwarta.

Gdy West wycelował broń w głowę nieznajomego, ten natychmiast zaczął błagać, by wzięli co chcą, ale oszczędzili mu życia.

Pozwolił się skuć i, potykając się, poszedł głębiej w las z Westem u boku, w czasie, w którym Avery przenosił ich rzeczy oraz przedmioty skradzione u doktora Skadera do Toyoty.

Tony próbował przypiąć mężczyznę do sosny, ale musiał odblokować jedną z kajdanek i wtedy uprowadzony przez nich uderzył go pięścią, a West, nie zawahawszy się, odpowiedział trzema strzałami w głowę, zabierając jeszcze portfel i dokumenty mężczyzny.

Tony chciał jechać dalej, Avery nie.

Mimo, że Avery mówi dużo i precyzyjnie, dzięki czemu funkcjonariusze mogą próbować namierzyć Westa, McConnell wie, że nadchodzące święta Bożego Narodzenia skutecznie spowolnią całe śledztwo.

Ludzie biorą urlopy, komisariaty pracują w okrojonym składzie, a Tony West, jeśli zniknie teraz z radaru, może przepaść na dobre.

No więc, czy szukacie może kogoś o nazwisku Tony West?

Niemniej radość z zatrzymania Westa gaśnie w chwili, gdy do szeryfa dociera, że posiadają przed sobą nowy kłopot.

Has, policjant z Tennessee, wywiózł Westa poza swoją jurysdykcję.

Ustala, że Haas odwiezie Westa z powrotem przez granicę do Tennessee, a funkcjonariusze z Roseville pozostaną po stronie stanu Georgie, czekając na sygnał.

Tam West przejdzie pieszo z powrotem przez granice, prosto w ich ręce i ich kajdanki.

Kiedy w pierwszych godzinach Bożego Narodzenia śledczy z Czatuga Canty przyjeżdżają po Westa, zastają go siedzącego spokojnie w holu komisariatu Roseville, jakby wreszcie znalazł miejsce, gdzie może przestać uciekać.

McConell przejmuje go bez słowa, w końcu ma obu, Brocka i Westa.

Podczas przesłuchania Tony przyznaje wprost.

Wstępne przesłuchanie Kenneta Brocka wyznacza się na 26 stycznia, a Tonego Westa na 3 lutego, zaledwie kilka tygodni po ich zatrzymaniu.

Tę odpowiedzialność przerzuca w całości na Tonego Westa.

28 lutego 1983 roku rozpoczyna się natomiast proces Tony'ego Westa i już od rana widać, że to nie będzie zwykła rozprawa.

West ma dwóch obrońców, którzy mimo zaledwie 18 lat łącznego doświadczenia pracują z determinacją godną prawnych weteranów.

Z początku West i Brock trzymają się wersji, według której w Corpsewood działały siły nie z tego świata.

West w jednym ze swoich pięciu oświadczeń mówi,

Wspomina też, że czasem cały czerwieniał, jakby tracił nad sobą kontrolę, a West ze swojej strony dodaje, że meble w domu świeciły.

Choć wcześniej żaden z oskarżonych nie zeznał, by czuł się odurzony lub miał halucynację, w chwili rozpoczęcia procesu linia obrony Tonego Westa obraca się już wokół rzekomego, nieświadomego zatrucia środkami halucynogennymi.

West opowiada, że tamtej nocy jego ciało, jak twierdzi, zostało w korpsu, lecz świadomość unosiła się gdzieś obok, jakby oglądał samego siebie z daleka.

Skoro w domu są halucynogeny, skoro Skader ma naukowe doświadczenie o ich użyciu, a fiolki znajdują się w jego biurku, to łatwiej zasugerować, że West i Brock mogli stać się ich nieświadomymi ofiarami.

Podczas przesłuchania krzyżowego agent Brad Bonell trwa niewzruszony, jakby cały sądowy zgiełk nie miał z nim nic wspólnego i powtarza, że fiolki z LSD nie wnoszą absolutnie nic, choć to właśnie one stają się paliwem dla obrony Tony'ego Westa.

West natomiast, korzystając z każdej okazji, rozmywa odpowiedzialność.

Wszędzie tam, gdzie świadkowie wskazują coś sprzecznego z narracją Westa, w jego pamięci zaczynają pojawiać się dziury, wygodne, selektywne, jakby wycięte na potrzeby procesu.

Na ławie oskarżonych West buduje historię o rzekomym odurzeniu.

Wypił go więcej niż West i żadnych halucynacji nie miał.

Tym samym obrona Westa, budowana na wygodnym haśle odłużyli nas, znów wyślizguje się spod ciosu.

West podbija to wszystko własnymi emocjonalnymi wybuchami.

Następnego ranka, gdy prokurator pyta, czemu West nie wspomniał wcześniej funkcjonariuszom o LSD, oskarżony krzyczy w stronę ławy, że go o to nie pytali, a w drodze do sądu i z powrotem wygłasza swoje własne kazania do kamer, błagając Boga o ocalenie przysięgłych przed pułapkami, w jakie podobno wpadają inni.

Po wysłuchaniu świadka i krótkiej prezentacji rejestru karnego Westa, ławnicy próbują jeszcze dowiedzieć się, czy przy wyroku dożywocia istniałaby szansa na zwolnienie warunkowe.

West przyjmuje to na chłodno i zapala papierosa, jakby cały ten dramat nie dotyczył jego życia.

Po unieważnieniu poprzedniego wyroku, adwokaci Patty i Ballenger schodzą ze sceny, a Tony West dostaje nowego obrońcę, Christophera Tonleya z Rosville, jednego z najtwardszych i najbardziej zdecydowanych prawników z okręgu.

A oznacza to, że gdyby został przyjęty, West wyszedłby na wolność.

Po długich rozmowach, Tonley i biuro prokuratora uzgadniają, że West może przyznać się do dwóch zabójstw i napadu, jeśli w zamian zamiast kary śmierci dostanie do żywocie.

Termin wyznaczono na 26 października 1984 roku i dokładnie wtedy West w ostatniej chwili załamuje się i wycofuje, a jego współobrońca Bobby Lee Bass z trudem przekazuje sędziemu Logginsowi, że klient nie zmienia stanowiska.

19 marca 1985 r. sędzia Winn przyjmuje przyznanie się Westa do winy i skazuje go na kolejne następujące po sobie kary dożywotniego więzienia.

Szeryf McConnell pytał o niego każdego, kto tej nocy był w posiadłości, lecz ani Teresa, ani Joey, ani Avery, ani nawet Tony West.

W niektórych relacjach Tony West i Avery Brock urastają wręcz do roli narzędzia boskiej kary, ręki sprawiedliwości, która, jak pisano, dosięgła zła.