Mentionsy

8:10
09.12.2025 05:00

O sytuacji w Izraelu, Strefie Gazy i okolicznych krajach

Michał Olszewski rozmawia z Martą Urzędowską, dziennikarką "Gazety Wyborczej" zajmującą się tematyką bliskowschodnią, która wróciła właśnie z objazdu po Izraelu. W izraelskim sądzie toczy się sprawa przeciwko Benjaminowi Netanjahu. Mimo, że nie został on jeszcze skazany prawomocnym wyrokiem, to już wysłał do prezydenta Herzoga wniosek o ułaskawienie. Czego domaga się Netanjahu? Jak się broni przed ciążącymi na min zarzutami? Jak w tej chwili wygląda sytuacja humanitarna w Strefie Gazy? Czy Hamas mimo dużego osłabienia po izraelskich atakach próbuje odzyskiwać wpływy? I czy w Izraelu widać jakiekolwiek sygnały rozpoczęcia wewnętrznej debaty nt. odpowiedzialności izraelskich władz za atak Hamasu? Więcej podcastów na: https://wyborcza.pl/podcast. Piszcie do nas w każdej sprawie na: [email protected].

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 19 wyników dla "Hezbollah"

Ale równie niebezpieczna, a właściwie według Izraelczyków w tej chwili bardziej niebezpieczna sytuacja panuje na granicy z Libanem, gdzie Izrael jest w stanie wojny z Hezbollahem.

W tej chwili ich celem jest zmniejszyć zdolności bojowe wroga z każdej strony, czyli już nie tak jak wcześniej przed atakiem Hamasu, przed wojną w strefie Gazy, kiedy mówili z jednej strony owszem o zdolnościach Hamasu czy Hezbollahu do atakowania Izraela, ale z drugiej strony o intencjach.

Oni, ich interesowało, czy na przykład Hamas czy Hezbollah zamierzają zaatakować Izrael.

I podobnie jest w tej chwili na północy, to znaczy na granicy z Libanem, gdzie Izrael ma tak naprawdę dużo bardziej groźnego wroga, bo Hezbollah nadal, mimo że w ubiegłym roku Izrael bardzo mocno go osłabił, najpierw tymi słynnymi atakami

Szacuje się, że o ile przed tą wojną Hezbollah miał około 50 tysięcy takich aktywnych, wyszkolonych, świetnie uzbrojonych bojowników, to teraz mówi się o 5 tysiącach, więc naprawdę to jest nieporównywalna liczba.

Ma wybite zęby, natomiast to nie znaczy, że nie ma ich w ogóle, bo Izraelczycy już na przykład w rozmowach z urzędnikami Ministerstwa Spraw Zagranicznych, takimi specjalizującymi się właśnie w terroryzmie, słyszałam, że oni jakby obserwują Izraelczycy, że on się ponownie zbroi, bo to nie jest tak, że Iran przestał słać pieniądze Hezbollahowi.

Hezbollah właściwie dlatego funkcjonuje dalej, że jest w stanie wypłacać pensje swoim ludziom i on to dalej robi.

Izraelczycy szacują, że w ciągu tego ostatniego roku, bo mniej więcej roku płynął od rozejmu kończącego właśnie tą wojnę, te naloty, że około miliarda dolarów już popłynęło z Iranu z powrotem do Hezbollahu, więc dalej płyną pieniądze przez Syrię, dalej broń płynie przez Syrię, więc to też nie jest tak, że jak udało się...

Dzięki między innymi pokonaniu Hezbollahu udało się obalić reżim Asada i nie mamy teraz takich oficjalnych kanałów, jak wcześniej były w Syrii, oficjalne kanały zbrojenia Hezbollahu, bo przypomnijmy Bashar al-Assad był sojusznikiem zarówno Iranu, jak i Hezbollahu.

I rzeczywiście ta kasa i ta broń dalej do Hezbollahu płyną.

Więc tam pilnują, mają taki deal z Amerykanami, że jeżeli tylko widzą, że jakiś członek Hezbollahu, że tak powiem, z łopatą bierze się za budowanie tunelu albo coś innego niepokojącego robi, to natychmiast mogą tam posłać samolot i to zbombardować.

w Libanie, na Hezbollah, więc naprawdę mówienie o rozejmie jednak na Bliskim Wschodzie zawsze trzeba traktować troszeczkę z przymrużeniem oka.

Przecież Hezbollah jest bardzo potężny w Bejrucie, jest bardzo potężny w Dolinie BKA, no i tam chwilowo nie robią nic, natomiast...

Plus libański parlament po raz pierwszy mówi głośno o tym, że Hezbollah trzeba rozbroić.

Więc ten sukces Izraela rzeczywiście jest, no pytanie na ile uda się go utrzymać, bo jeżeli, znaczy dwie rzeczy właściwie trzeba byłoby zrobić, żeby faktycznie ten Hezbollah pokonać.

A po drugie wzmocnić Liban, bo Hezbollah jest mocny, dopóki Liban jest słaby.

Przecież Hezbollah to nie jest tylko, tak jak nam się kojarzy, grupa terrorystyczna, ale to jest też potężna partia, ruch taki społeczny ogromny, który wspiera miejscowych biednych szyitów, prowadzi przychodnie, prowadzi szkoły, ma swoje banki, ma naprawdę całą sieć takiego wsparcia społecznego.

Więc dopóki Libańczycy będą biedni, dopóki tam będzie taki ogromny kryzys finansowy, dopóki świat im jakoś nie pomoże, nie wzmocni tych władz libańskich, systemu finansowego nie naprawi, no to ten Hezbollah się będzie ponownie łeb podnosił.

W tej chwili i politycy, i wojskowi o wiele bardziej boją się Hezbollahu i tego, co się dzieje w Libanie i w Syrii, niż tego, co się dzieje w strefie gazy.