Mentionsy
„Śpiewałyśmy to tak, jakbyśmy miały pistolet przy głowie”. Gwiazdy spektaklu „Aniołki Mussoliniego” o tym, że sprawczość jest na depresyjne czasy | „Kultura i inne przyjemności”
Dymy między nami były straszne. Jak było źle, zamawiałyśmy pierogi ze szpinakiem - mówią Ewa Prus, Katarzyna Zielińska i Barbara Kurdej-Szatan o nowym spektaklu Teatru ROMA „Aniołki Mussoliniego". To musical o kobietach, które próbują ocalić siebie, swoją sztukę i godność w czasach grozy. Zofia Fabjanowska rozmawia z aktorkami, które wcielają się w bohaterki balansujące między strachem a sceną. A także o tym, dlaczego śmiech jest formą oporu, pasja ratunkiem, a najsilniej ratują nas… inne kobiety.
Kobiety na scenie, kobiety w historii
Aniołki Mussoliniego to spektakl, który nie ucieka od trudnych tematów. Muzyka, kabaretowe sznyty i rozmach musicalu spotykają się tu z cieniem faszyzmu, strachem i walką o przetrwanie.
Barbara Kurdej-Szatan przyznaje, że w historii tych postaci jest coś poruszającego i przewrotnego.Żydówki w czasach hitleryzmu zrobiły karierę – mówi. – Paradoks tamtego świata polegał na tym, że talent bywał przepustką do chwilowego bezpieczeństwa. Ale cena za to bywała potworna.
To właśnie napięcie między występem a zagrożeniem stało się
kluczem do spektaklu. Aktorki opowiadają, że wielokrotnie grały i śpiewały tak, jakbyśmy miały pistolet przy głowie. Nie jako metafora. Jako emocja, która naprawdę wchodzi w ciało.
Pasja jako broń przetrwania
W centrum tej opowieści stoją kobiety. Ich trudne relacje, ich ambicje, ich kruchość i siła.Kasia: dziewczyny przetrwały dzięki pasji – mówi Katarzyna Zielińska, podkreślając, że w opowiadanej historii nie ma taniego heroizmu. Jest za to determinacja, gniew i energia, która chwilami bardziej przypomina desperację.
Kasia: sprawczość jest na depresyjne czasy – dodaje. – To brzmi brutalnie, ale jest w tym prawda. Działanie czasem ratuje, zanim przyjdzie refleksja.
Ewa Prus przyznaje, że praca nad postacią była intensywna emocjonalnie.Kaśka mnie wyciągnęła za fraki – mówi, śmiejąc się z czułością. – Gdy dopadała mnie niemoc, gdy czułam, że ta historia jest za ciężka, zobaczyłam, jak koleżanki niosą mnie dalej.
Kurdej-Szatan podkreśla jeszcze jeden aspekt: teatr jest terapią. – Muzyka, śpiew, wspólna praca nad czymś, co ma sens… to oczyszcza. Nawet jeśli opowiadamy o mroku, robimy to, żeby dać widzom światło.W cieniu faszyzmu, w blasku sceny
Choć spektakl osadzony jest w latach trzydziestych, Aniołki Mussoliniego nie są kostiumowym muzeum. Rezonują tu współczesne emocje – strach, presja, ambicje, konflikty w zespole.Dymy między nami były straszne – mówi Zielińska. – Ale właśnie dlatego ta opowieść jest prawdziwa. Kobiety nie są aniołami. Są złożone, wybuchowe, pełne sprzeczności. I dlatego publiczność tak mocno się z nimi identyfikuje.
Kurdej-Szatan dodaje, że w tych rolach najtrudniejsze nie były sceny dramatyczne, lecz te, w których bohaterki udają beztroskę. – Bo to historia o tym, jak gra się radość, kiedy w środku wszystko pęka. O sile teatru, który pozwala udawać, żeby przeżyć.
Pierogi, przyjaźń i mikroterapie
Choć praca nad spektaklem była obciążająca, przetrwanie prób nie obyło się bez drobnych rytuałów.Jak było źle, zamawiałyśmy pierogi ze szpinakiem – wspomina Zielińska. – To był nasz mały reset, nasze 10 minut oddechu od świata, który wchodził nam pod skórę.
Ta codzienność – pierogi, wygłupy, podtrzymywanie siebie nawzajem – stała się przeciwwagą dla historii, która potrafiła przeciążyć psychikę.
Szukaj w treści odcinka
Musical w Teatrze Muzycznym Rolla i... Bardziej spektakl muzyczny.
Były piosenkami trioles cano, czyli tych trzech sióstr, które śpiewały, natomiast całe życie jest opisane w ich dialogach w spektaklu, więc nazywamy to właśnie spektaklem muzycznym, bo musical charakteryzuje się tym, że ma dialogi śpiewane.
Ale chciałabym powiedzieć, że momentami ten spektakl muzyczny rzeczywiście jest takim jakby ikonicznym musicalem.
Tym bardziej, że to Teatr Muzyczny Roma.
Jeśli jeszcze pytasz, Zosia, o to, dlaczego to jest spektakl muzyczny, dramatyczny, to marząc sobie o tym spektaklu, chciałam, żeby...
Duża część to, żeby to było jak z teatru dramatycznego, plus te właściwości musicalowe.
Natomiast podstawą jest teatr dramatyczny.
Od wielu lat tak o musicalu się mówiło i nadal niektórzy mają takie raczej postrzeganie musicalu jako jakiegoś takiego gorszej formy teatru.
Ale nigdy nie zapomnę tego, jak w szkole teatralnej, jak dostałam się właśnie do...
Już pokazuje się, że ludzie, którzy pracują w teatrach muzycznych, to są ludzie, którzy naprawdę mają trzy różne umiejętności.
Właśnie to zmieniacie, to wspaniale, że w teatrach dramatycznych pojawiają się musicale i wspaniale, że w teatrach musicalowych pojawiają się tego typu spektakle.
To było po pierwszych moich produkcjach w Teatrze Roma.
No i wymarzyło mi się Teatr Roma, więc już dyrektorowi zarzuciłam ten temat pewnie ze dwa albo trzy lata temu.
Tak, reżyserem, który jest częścią już Teatru Roma i jest taką marką trochę, że już zrobiliśmy z nim trzy spektakle, które zapełniały widownię.
Do Teatru Roma, tak.
Dla mnie to jest piękna klamra, przyznam, bo właśnie zaczęłam swoją pracę w Warszawie w teatrach, od właśnie Teatru Roma.
Ja przyjechałam wtedy z Poznania, bo tam byłam w Teatrze Nowym na etacie i to była moja pierwsza praca właśnie tutaj w Warszawie w deszczowej piosence.
I ja usłyszałam Roma, mówię, Boże, no będą po prostu pióra, no i w ogóle... Ja jej do końca miałam sześć, siedem lat serwisów na scenie.
Mariusz jest w Teatrze Współczesnym, prawda?
Tak jest, no bo mamy właśnie aktorów z różnych teatrów, więc czasem trudno zgrać grafiki.
Za to kocham teatr, że tak przenosimy się w czasie i przestrzeni.
Ja z moją siostrą jestem bardzo związana, a mimo, że mieszkamy osobno, bo Kasia jest w Gdyni, zresztą w teatrze muzycznym, ale mamy bardzo silną więź i na pewno to poczucie naszej więzi, myślę, że było podobne.
Wiesz co, dla mnie teatr i muzyka zawsze są terapią.
I tak jest i z muzyką, i z teatrem, bo na przykład różne, każda z nas ma jakieś przejścia.
Ja nieraz miałam tak, że jechałam zapłakana do teatru.
Dzisiaj gram taki spektakl w Teatrze Komedia, w którym właśnie mam tekst, że
Ja sama kocham chodzić do teatru, chociaż mało mam czasu ze wszystkim z tej drugiej strony, a lubię iść i pooglądać znajomych, ale też uwielbiam to.
spotkaniu z aktorkami, aktorami, których sobie wymarzyłam, o opowiedzeniu historii takiej nieoczywistej i nie takiej lukrowanej, że pokazaliśmy nieidealnych ludzi, że zrobiłam to w miejscu, które... No po prostu uwielbiam ten Teatr Roma.
Ja po prostu kocham za to teatr, że nigdy nie jest idealnie, ale zawsze jest pięknie.
I mój monodram, który robiłam w Teatrze Komedia, też robiłam w najtrudniejszym momencie mojego życia.
Tak było z Krysią Sienkiewicz, którą tak raz spotkałam się na scenie w teatrze, znaczy w salowych magnoliach, w których grałyśmy i takie miałam marzenie, żeby znowu z nią zagrać i już jej nie było.
Łukasz Czujno teraz jest też dyrektorem teatru, najlepszego teatru, jednego z najlepszych teatrów w Polsce, w Legnicy.
Dziękuję Wam bardzo i wszystkich zapraszamy do Teatru Muzycznego Roma na Aniołki Mussoliniego.
Ostatnie odcinki
-
„CV to jest jakaś wymyślona pop-persona, tacy l...
20.01.2026 12:19
-
„Zamartwianie się wchodzi w nawyk i powoduje lę...
15.01.2026 13:35
-
„Stan zapalny zaczyna się w tarczycy”. Dr Tadeu...
14.01.2026 15:43
-
„Życie to paradoks: masz połączyć jasne z ciemn...
08.01.2026 15:11
-
„Skrócenie czasu pracy to jak pójść na Mount Ev...
07.01.2026 13:55
-
„Budowle w Machu Picchu są bardziej spektakular...
30.12.2025 09:00
-
„Po śmierci ojca byłem przez długie lata zamroż...
23.12.2025 11:10
-
„Najtrwalsze związki to te, które wyrosły z prz...
23.12.2025 10:03
-
„Pracując jako wokalistka, jestem na trzech eta...
22.12.2025 10:34
-
„Lubię introwertyków”. Kogo jeszcze lubi Maciej...
18.12.2025 15:20