Mentionsy
Jego ciała nie odnaleziono. Co wydarzyło się w rezydencji śląskiego biznesmena?
Historia biznesmena z Rud Raciborskich to dowód na to, że za drzwiami pięknej rezydencji może toczyć się zdecydowanie mniej piękna rzeczywistość, która bajkę potrafi zamienić w krwawy koszmar. W maju 2004 roku bogaty śląski przedsiębiorca nagle znika. Jego żona informuje rodzinę, że mężczyzna został porwany, a porywacze żądają 10 milionów złotych okupu. Do akcji wkracza detektyw Krzysztof Rutkowski, który w domu biznesmena odkrywa ślady krwi. Co tak naprawdę wydarzyło się w willi przedsiębiorcy? Olga Herring przedstawia Zbrodnie z wyższych sfer.
Szukaj w treści odcinka
Życie w luksusie i bogactwie wydaje się być gwarancją spokoju i bezpieczeństwa.
Jednak za fasadą elegancji i sukcesów potrafią też kryć się tajemnice i śmiertelnie poważne konflikty.
Historia biznesmena z Rut Raciborskich to dowód na to, że za drzwiami pięknej rezydencji może toczyć się mniej piękna rzeczywistość, która ostatecznie bajkę potrafi zamienić w krwawy koszmar.
Historie, które wstrząsnęły światem elit.
Olga Hering prezentuje Zbrodnie z wyższych sfer.
Henryk ma niespełna 40 lat i już teraz można nazwać go człowiekiem sukcesu.
Wiedzie mu się w życiu prywatnym, bo ma oddaną żonę i wymarzoną córkę, a razem mieszkają w pięknym domu otoczonym dużym ogrodem, który usytuowany jest w bardzo spokojnym i ustronnym miejscu w małej miejscowości Rudy, która leży 70 kilometrów od Katowic.
Henryk jest człowiekiem wykształconym.
Ukończył studia z tytułem inżyniera mechaniki górnictwa, a na swoim koncie ma pracę na stanowiskach kierowniczych.
Jednak to w 1991 roku następuje największy zwrot w jego karierze.
W wyniku prywatyzacji Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Knurowie
zamienia się w spółkę o nazwie Comrat, a jej prezesem zostaje właśnie Henryk.
Przez kolejne lata spółka przynosi coraz większe zyski za sprawą inwestycji budowlanych czy remontów, ale największy przełom następuje pod koniec lat 90., gdy pod skrzydłami spółki powstaje nowoczesne składowisko odpadów komunalnych, które przynosi gigantyczny zysk.
Henryk na fali sukcesów inwestuje dodatkowo w handel węglem i windykacje, a te biznesowe decyzje zasilają jego konta w ogromne pieniądze, ale też sprawiają, że w regionie staje się kimś naprawdę ważnym.
Henryk ma znajomości z prezesami innych dużych firm, politykami czy wysoko postawionymi urzędnikami.
Jest znaną personą i każdy wie, że jest bajecznie bogaty,
ale przy tym wzbudza dużą sympatię otoczenia i szacunek mieszkańców ród Knurowa i pobliskich miejscowości.
Znany jest też ze swojej działalności charytatywnej i ma opinię bardzo ludzkiego i sympatycznego.
Kogoś, kto pomimo majątku i pozycji nie daje odczuć, że ma więcej niż inni.
Nie da się jednak ukryć, że praca jest dla Henryka czymś, bez czego wręcz nie potrafi żyć, a to niestety odbija się na jego relacji z żoną.
Ostatecznie małżeństwu nie udaje się przetrwać i para bierze rozwód, ale jakiś czas później Henryk znajduje nową miłość i to tam, gdzie czuje się najlepiej, czyli w pracy.
bo zaczyna tworzyć relacje ze swoją wieloletnią pracownicą, o rok starszą Gabrielą, a niedługo później, w 2002 roku, na chwilę przed 50. urodzinami Henryka, para bierze ślub.
Właśnie trwa słoneczna sobota i dzisiaj Henryk i Gabriela goszczą w swoim domu w Rudach swoje córki z poprzednich małżeństw,
które przyjechały w odwiedziny razem z mężami.
Jak niemal co tydzień wspólnie spędzają popołudnie, ale dzisiaj jest jakoś inaczej i nie jest to udane spotkanie.
Henryk wypił za dużo i między nim a Gabrielą jest bardzo nerwowo.
przez co ostatecznie spotkanie w ogrodzie kończy się szybciej niż planowano.
Córki wracają do swoich domów, Gabriela zamyka się w sypialni, a Henryk pijany zasypia na kanapie w salonie i nic nie zapowiada tego, że coś ma się wydarzyć.
A jednak, bo gdy mija kilka dni, do córki Henryka dzwoni zdenerwowana Gabriela i żali się swojej pasierbicy, że jest już bardzo późno, a Henryk nadal nie wrócił do domu.
Martwi się, bo wie, że pojechał swoim czarnym Mercedesem na spotkanie biznesowe, ale było to wiele godzin temu i już dawno powinien wrócić.
Córka mężczyzny zachowuje jednak zimną krew i uspokaja żonę swojego taty.
Przecież mogło zdarzyć się wiele.
Poza tym to nie pierwszy raz, kiedy tata nie wraca do domu na noc.
Jednak mija noc i nadchodzi kolejny dzień, a Henryk nadal nie pojawia się w domu.
Na dodatek Gabriela znowu dzwoni, tym razem już do obu córek i przekazuje niepokojące wieści.
W domu w Rudach odwiedził ją jakiś mężczyzna, którego widziała po raz pierwszy w swoim życiu i oznajmił jej bez żadnych emocji w głosie, że Henryk został uprowadzony i że zostanie zwrócony do domu cały i zdrowy, jeżeli rodzina wpłaci porywaczom 10 milionów złotych okupu.
Jeżeli jednak komukolwiek piśnie o tym słowo albo powiadomi policję, to natychmiast się o tym dowiedzą.
A Henryk straci życie.
Gabriela i teraz już obie córki są przerażone i nie wiedzą co robić.
Henryk rzeczywiście nie odbiera telefonów.
Mija też kolejny dzień, gdy nie wraca do domu.
Coraz bardziej realne stają się słowa tajemniczego mężczyzny.
Biznesmen z Rut chyba naprawdę został porwany dla okupu.
Kobiety wspólnie zastanawiają się co dalej i decydują się, że muszą poprosić kogoś o pomoc, ale koniecznie dyskretnie, by nie zaszkodzić.
I gdy nadchodzi 17 maja, a Henryka nie ma już niemal tydzień, jego córka rusza do Łodzi, gdzie osobiście zatrudnia do pomocy najbardziej rozpoznawalnego detektywa w kraju, Krzysztofa Rutkowskiego.
Już kolejnego dnia w Rudach wraz ze swoją ekipą stawia się słynny detektyw, a prace ruszają.
Cała posiadłość zostaje uzbrojona w podsłuchy na wypadek kolejnego kontaktu ze strony porywaczy i równolegle trwa ustalanie jak wyglądały ostatnie dni przed zniknięciem biznesmena.
Jednak jest to utrudnione, ponieważ osoba, która jako ostatnia widziała Henryka, czyli Gabriela, jest nieosiągalna i prawdopodobnie szuka męża na własną rękę.
By jednak nie marnować czasu, detektyw i ekipa rozglądają się po rezydencji i szukają wskazówek, notatek, a może jakiegoś listu.
Rozmawiają też z córkami małżeństwa i od razu wychwytują coś, co jest podejrzane.
Jeden z pokoi w domu ma świeżo pomalowane ściany i to mało starannie.
Na dodatek z tego samego pokoju zniknęła kanapa i stary dywan, na którego miejscu znalazł się kompletnie nowy, a kominek, mimo pory roku, wygląda jakby ktoś dopiero co palił w nim ogień.
Ekipa detektywa dokładnie przetrząsa pomieszczenie, a gdy podnosi nowy dywan, od razu w oczy rzuca im się plama po intensywnym czyszczeniu.
Zapada decyzja, by rozebrać kilka paneli, a ten krok odkrywa niepokojący fakt.
Pod podłogą wyraźnie widać brunatne plamy przypominające zaschniętą krew.
Detektyw chce koniecznie porozmawiać z żoną biznesmena i telefonicznie umawia się na spotkanie kolejnego dnia, ale gdy nadchodzi ten moment, Gabriela się nie zjawia i nie odbiera telefonów.
Dopiero później wysyła do córki wiadomość, że ta ma zatrudnić innego detektywa, a wieczorem wysyła kolejnego smsa, w którym oznajmia, że nadała list, który wszystko wyjaśnia, ale gdy ten już trafi w jej ręce, ona będzie martwa.
Sytuacja robi się niezwykle poważna, bo w jednej chwili znika zarówno Henryk, jak i Gabriela i w zasadzie nie wiadomo wiele więcej.
Dlatego też zapada jedyna słuszna decyzja i o sprawie powiadomiona zostaje policja, która natychmiast stawia się w rezydencji w Rudach i rozpoczyna działania.
Technicy za pomocą specjalnego płynu bardzo szybko odkrywają szokującą prawdę.
W domu zaginionego małżeństwa doszło dosłownie do rozlewu krwi, która jest wszędzie i ciągnie się od pokoju z kominkiem przez cały korytarz, aż na schody przed domem.
W śmietniku za to znajdują nadpalone kartki i koc, ale też doniczkę z krwawymi śladami.
Z kominka zabezpieczają popiół, a w nim odnajdują mały, biały kawałeczek czegoś twardego, co przypomina kość.
Jasne staje się to, że pokój był malowany, ponieważ ktoś usiłował spalić coś w kominku.
Coś, co ostatecznie osmoliło całe pomieszczenie.
Śledczy wiedzą już, że prawda jest blisko i że nie będzie przyjemna.
Potwierdza to też fakt, że w ciągu jednego dnia ze wspólnych kont małżeństwa zniknęło ponad 600 tysięcy złotych.
Priorytetem jest teraz odnalezienie Henryka i Gabrieli i ustalenie, co się tutaj wydarzyło.
Jednak małżeństwo przepadło jak kamień w wodę.
Dopiero gdy wieść o zaginięciu biznesmena, jego żony i ich dwóch ekskluzywnych Mercedesów obiega cały Śląsk,
Pojawia się pierwszy przełom.
Pod domem tańca i muzyki w Zabrzu odnaleziony zostaje samochód Henryka, który jak okazuje się stoi w tym miejscu już 8 dni, a później tego samego dnia, tym razem w Katowicach, w dzielnicy Ligota, policjanci trafiają na srebrnego Mercedesa Gabrieli.
Niestety, oba samochody są kompletnie puste i ewidentnie porzucone.
Trop znowu się urywa, dlatego policja stawia na medialny rozgłos.
Zaginięcie pary milionerów budzi duże zainteresowanie, co sprawia, że na policję zgłaszają się świadkowie, a Trop prowadzi do dworca kolejowego, gdzie Gabriele rozpoznaje jedna z pracownic.
I rzeczywiście, gdy śledczy przeglądają monitoring z dworca, na nagraniu wyraźnie widzą zaginioną kobietę.
Widzą też, że ma ze sobą dużą torbę, którą wkłada do dworcowego depozytu.
Nie ma czasu na pytania.
Policja rusza w stronę zamykanych na kluczyk szafek, a w jednej z nich lokalizuje torbę z nagrania.
Gdy funkcjonariusze ostrożnie otwierają zamek, w środku znajdują ponad 600 tysięcy złotych w gotówce.
Dokładnie taką kwotę, jaka pobrana została z konta spółki Henryka, tuż po jego zaginięciu.
O co tutaj chodzi?
Dlaczego Gabriela zostawiła gotówkę na dworcu?
Czy to okup dla porywaczy?
Jeśli tak, to gdzie jest kobieta?
Ale ta teoria rozmywa się już kolejnego dnia, gdy do córki Gabrieli przychodzi list nadany przez matkę i którego treść szokuje wszystkich.
Kobieta przyznaje się, że zrobiła coś okropnego i przedstawia swoją wersję wydarzeń, która wygląda następująco.
Dzień, w którym rezydencje Henryka i Gabrieli opuszczają córki z mężami po nieudanym spotkaniu w ogrodzie.
Henryk jest pijany i kłóci się z Gabrielą, a rozchodzi się o to, co zawsze.
Mąż regularnie zdradza żonę, o czym kobieta wie i czego ma już serdecznie dość.
Gabriela fatalnie znosi to upokorzenia.
Już raz targnęła się na swoje życie, ale podniosła się, poszła na terapię i postanowiła ostatni raz zawalczyć o siebie i związek.
To dla Henryka przeszła nawet dwie operacje plastyczne i dba o wygląd, ale teraz ma już dość.
Chce odejść, rozwieść się i spróbować jeszcze żyć normalnie.
Ale tym razem to Henryk nie odpuszcza.
Rusza za żoną do sypialni, a ze sobą bierze myśliwską dubeltówkę.
Chwilę później para kłóci się i szarpie, a w pewnym momencie podczas szamotaniny pada przypadkowy strzał, a ułamki sekund później na kanapę bezwładnie upada martwy Henryk.
Gabriela wpada w panikę i jedyne co przychodzi jej do głowy to to, żeby pozbyć się ciała męża.
Na jego krwawiącą od postrzału głowę nakłada foliową torbę, po czym rusza po wiertarkę, największy nóż i piłę mechaniczną i zaczyna rozczłonkowywać ciało swojego męża.
gdy po wielu godzinach osiąga cel.
W kominku rozpala ogień i próbuje spalić zwłoki, a to, czego nie zwęgla ogień, pakuje do reklamówek i wywozi na śmietnik w mieście obok.
Następnie zaciera ślady, dokładnie sprząta dom, szoruje każdy zakamarek, zabrudzoną krwią kanapę roztrzaskuje na kawałki i co tylko się da, pali w kominku.
Resztę, włącznie z brudnym od krwi dywanem, narzędziami zbrodni i pozostałymi śladami, pali lub wyrzuca do przypadkowych ulicznych śmietników.
Szybko też orientuje się, że tak intensywne używanie kominka zabrudziło ściany w pokoju, a czarny nalot jest niczym czerwona lampka alarmowa.
Dlatego nie ma wyjścia.
Kupuje farbę i w pośpiechu maluje pokój.
Gdy po kilku dniach wszystko jest już gotowe, wymyśla kłamstwo o zaginionym mężu i okupie, ale sama widzi jak wiele luk ma jej historia.
Dlatego ucieka, pobiera z konta spółki pieniądze, po czym pisze list, w którym zaznacza, że to był wypadek i że 600 tysięcy jej srebrny Mercedes mają trafić w ręce jej córki.
Śledczy są w szoku, gdy na jaw wychodzi, że za wszystkim stoi jedna drobna kobieta w średnim wieku, która co najgorsze nadal jest nieuchwytna.
Dlatego za Gabrielą wystawiony zostaje list gończy i jednocześnie ruszają intensywne poszukiwania szczątków Henryka.
Wolontariusze ruszają w pobliskie lasy i penetrują brzeg najbliższego zbiornika wodnego, a płetwonurkowie przeczesują jego dno.
Policja za to szuka Gabrieli, której dzień za dniem nie potrafią odnaleźć.
Ale w końcu, po dziewięciu dniach ciszy, 51-latka najwyraźniej nie wytrzymuje napięcia i podejmuje próbę kontaktu z córką.
Jej telefon zostaje namierzony zaledwie kilka kilometrów od Rut.
A kolejnego dnia sama Gabriela trafia w ręce policji, gdy niespodziewanie, zmęczona, w tym samym ubraniu, w którym widać ją na nagraniu z dworca, zjawia się w mieszkaniu swojej koleżanki.
Gabriela zostaje natychmiast zatrzymana i na całe szczęście współpracuje i ze szczegółami relacjonuje prokuratorowi, co wydarzyło się w rezydencji.
Wciąż też utrzymuje, że śmierć Henryka była nieszczęśliwym wypadkiem, do jakiego doszło podczas ich kłótni.
Zdradza też, że jej związek oparty był nie tylko na zdradach, ale i na maltretowaniu fizycznym i psychicznym.
Na nic jednak zdają się te tłumaczenia, bo prokurator nie daje wiary jej słowom.
Zdaniem zarówno jego, jak i pracujących nad sprawą policjantów.
Nocą, gdy skończyło się spotkanie w ogrodzie, a Henryk zasnął pijany na kanapie,
Gabriela sama zeszła do piwnicy po broń i celowo wymierzyła do śpiącego męża, pozbawiając go życia.
Co prawda nie są teraz w stanie ustalić czy Henryk rzeczywiście był kiepskim mężem, czy może Gabriela w ten sposób stara się umniejszyć swoją winę.
W każdym razie nie zmienia to faktu, że rozczłonkowała ciało swojego męża, skrupulatnie pozbywała się jego szczątków i śladów zbrodni, działała metodycznie, w sposób zaplanowany i zdecydowanie przez wiele dni nie znalazła w sobie skruchy, by to wszystko przerwać.
W związku z czym prokurator stawia kobiecie zarzut zabójstwa, zarzut próby wyłudzenia okupu za rzekome porwanie oraz zarzut przywłaszczenia 600 tysięcy złotych.
Śledczych czeka teraz ustalenie dokładnego przebiegu wydarzeń, ale też najważniejsze, odnalezienie ciała Henryka, co okazuje się zadaniem arcytrudnym, bo mijają kolejne długie dni, a policjanci nie trafiają nawet na najmniejszy fragment zwłok biznesmena.
Nie pomaga też sama Gabriela.
która nie jest w stanie lub nie chce wskazać, w jakich miejscach pozbyła się części ciała swojego męża.
Wręcz tylko utrudnia policji pracę, bo zmienia zeznania, podaje coraz to nowe lokalizacje.
Raz mówi, że reklamówki z fragmentami ciała wyrzuciła do kosza, innym razem, że zakopała w ziemi.
Śledczy szukają igły w stogu siana i w końcu coś udaje im się znaleźć.
W jednym ze wskazanych przez Gabriele miejsc wreszcie znajdują ukryty pakunek, a w nim nóż i piłę łańcuchową, ale mimo skrupulatnych badań
Biegli nie wyodrębniają z tych przedmiotów żadnych śladów biologicznych, a tym bardziej śladów DNA Henryka.
Brak ciała komplikuje już i tak skomplikowaną sprawę, bo nie pozwala ustalić, jak dokładnie zginął Henryk.
Jednak zebrane do tej pory dowody przeczą temu, o czym mówi podejrzana.
W domu nie udaje się odnaleźć żadnego śladu po rzekomym wystrzale.
Krwawe plamy i sama ilość krwi w domu sugeruje, że biznesmen prędzej stracił życie od ciosów nożem niż od postrzału.
Wiele wątpliwości budzą też krwawe ślady po wleczeniu ciała przez cały dom, najpewniej do samochodu.
Biegłym wręcz nieprawdopodobne wydaje się, że drobna Gabriela poradziła sobie z ciałem ważącego około 100 kilogramów Henryka.
Także wersja o paleniu zwłok w kominku upada.
Gdy biegli określają, że kominek w domu milionerów to atrapa i da się rozpalić w nim ogień, ale tylko bardzo niewielki.
Na pewno nie taki, który wytworzyłby temperaturę zdolną do spalenia ciała na popiół.
W samym kominku nie udaje się też zabezpieczyć żadnego śladu szczątków, krwi czy innego materiału genetycznego.
O co więc tutaj chodzi?
W lokalnej prasie co rusz pojawiają się liczne wątpliwości, a te z kolei rodzą teorie spiskowe.
Pojawiają się plotki na temat życia osobistego małżeństwa, czy przecieki na temat treści listu, jakiej Gabriela wysłała do swojej córki.
Jak donoszą niektórzy dziennikarze, kobieta przyznała się w nim do zbrodni, opisała jak do niej doszło i dlaczego, ale też rzekomo wyjawiła sekrety biznesowe męża i jego nieczyste ruchy.
Podobno napisała też w liście o czymś, co nazwała bankiem ziemskim, miejscem, w którym Henryk rzekomo ukrył ogromne pieniądze zarobione na handlu węglem.
Niektórzy powątpiewają wręcz w to, czy Henryk na pewno nie żyje, czy może w obliczu problemów czy jakichś finansowych afer znalazł sposób na ucieczkę od konsekwencji.
Jednak teorie spiskowe nie mają szans z prawdą i nauką, bo biegli na podstawie licznych ekspertyz i badań mówią wprost krew ujawniona w wili małżeństwa milionerów.
Z całą pewnością należy do Henryka, a jej ogromna ilość i rozległość pozostawionych śladów nie pozostawia wątpliwości.
Mężczyzna nie mógł przeżyć takiego krwawienia, a obrażenia musiały być ogromne i z całą pewnością śmiertelne.
Także maleńki, biały, twardy kawałek znaleziony w kominku zidentyfikowany zostaje jako odłamek kości Henryka.
Dla biegłych sprawa jest zamknięta.
Biznesmen nie żyje.
a śledczym po prostu nie udało się odnaleźć jego ciała.
Gabriela oczekuje więc na koniec śledztwa i proces.
Jednak gdy od jej aresztowania mija ponad rok i nadchodzi 24 lipca 2005 roku, kobieta wyjątkowo nie stawia się na spacerniaku razem z resztą osadzonych, bo jak twierdzi, kiepsko się czuje.
Gdy jednak więźniarki wracają do swojej sześcioosobowej celi, znajdują w niej martwą Gabrielę, która pod nieobecność wszystkich powiesiła się na prześcieradle.
Żona biznesmena z Rut zabrała tym samym tajemnicę tragicznych wydarzeń do grobu, a śledztwo zostało ostatecznie umorzone.
Ciało Henryka do dnia dzisiejszego nawet częściowo nie zostało odnalezione, a prawda o tragicznych wydarzeniach z Rut Raciborskich chyba już na zawsze pozostanie ukryta za mgłą niedopowiedzeń.
Ostatnie odcinki
-
"Zrobiliśmy to razem". Zbrodnia w idealnej rodz...
01.02.2026 17:00
-
Rodzinny sekret trenera warszawskich celebrytów...
25.01.2026 17:00
-
Policjant, prawnik, morderca? Sprawa zaginięcia...
18.01.2026 17:00
-
Tragedia pod teatrem. Kulisy morderstwa Andrzej...
11.01.2026 17:00
-
Jego życie wycenili na 100 tys. marek. Porwanie...
21.12.2025 17:00
-
Miss Polski zginęła na oczach rodziny. Morderst...
14.12.2025 17:00
-
Wschodząca gwiazda zamordowana przez psychofana...
07.12.2025 17:00
-
Tragedia na oczach tysięcy. Morderstwo Pawła Ad...
30.11.2025 17:00
-
Milion euro okupu i "obcinacze palców". Co stał...
23.11.2025 17:00
-
Zbrodnia w świecie mody. Sprawa morderstwa Maur...
16.11.2025 17:00