Mentionsy

Zbrodnie z wyższych sfer
06.07.2025 16:00

Egzekucja w górach. Tragedia Ani i Roberta

Nie każda wakacyjna przygoda kończy się dobrze. Olga Herring przedstawia mrożące krew w żyłach wakacyjne historie. Tym razem - historia tragicznej w skutkach wyprawy w góry studentów Roberta i Ani. Nowy odcinek co niedzielę.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "Akademii Rolniczej we Wrocławiu"

Jest 1997 rok i właśnie zaczynają się wakacje, na które szczególnie czekają Robert i Ania, studenci Akademii Rolniczej we Wrocławiu.

Para pod względem charakterów to dwa przeciwne bieguny, ale łączą ich wspólne pasje, a dokładniej miłość do natury i do długich, pieszych wędrówek.

To wtedy rozpocznie się pierwszy wakacyjny obóz Koła Naukowego Gleboznawstwa i Ochrony Środowiska.

W kolejnych dniach będą nocować w urokliwej starej leśniczówce, a za dnia będą wspólnie wędrować po górskich szlakach i wykonywać prace badawcze.

Pod opieką wykładowców wytyczą nowe trasy i poznają historię parku.

Szybko jednak okazuje się, że nikt nawet nie zaczął szukać ich dzieci.

Gdy nadchodzi 26 sierpnia, wreszcie rozpoczyna się akcja poszukiwawcza i to z prawdziwego zdarzenia.

Wsparciem są też strażacy, pracownicy Parku Narodowego i okoliczny leśniczy.

By potwierdzić rodzące się przypuszczenia, do leśniczówki wysłany zostaje radiowóz, który następnie przywozi na miejsce jednego z wykładowców Akademii Rolniczej, który potwierdza, to ciała Ani i Roberta.

W głowie Roberta ujawniają rany postrzałowe, jedną wlotową z tyłu głowy i wylotową w oczodole oraz kolejną dokładnie między oczami.

Nie wyklucza się jednak motywu rabunkowego, bo brakuje kilku rzeczy.

Jednak nie było tam nic szczególnie wartościowego.

Jako możliwych sprawców wymieniają gangi narkotykowe lub licznych w tym rejonie kłusowników, chociaż im dłużej śledczy przyglądają się sprawie, tym dostrzegają więcej luk we wszystkich teoriach.

Są rozcięte z boku i brakuje w nich gotówki aparatu fotograficznego Zenit TTL o numerach 81028187 i damskiego zegarka ze specjalnym grawerem z napisem 25 lat ZWP.

Zgadza się wiek, wzrost, a nawet bardzo charakterystyczne włosy, ale chaos panujący podczas trwającego śledztwa sprawia, że nie udaje się ustalić, czy pierwszy i drugi rysopis nie dotyczy przypadkiem tej samej osoby, ale może kompletnie innej i wytypowany trop okazuje się prowadzić donikąd.

Ponad stu studentów i przedstawicieli władz Akademii Rolniczej, a także nieznajomych ludzi rusza w czterogodzinny marsz, by dotrzeć na parking przy Lisiej Przełęczy, gdzie odprawiona zostaje msza w intencji zamordowanej pary studentów.

We trójkę zachowywali się swobodnie i wyglądali jakby się znali od dawna.

Pracownicę stacji benzynowej, u której studenci w dniu swojej śmierci kupili kartę telefoniczną.

I mimo tylu świadków, mimo tego, że doszło do zbrodni w środku lata na popularnym szlaku, sprawa o kryptonimie Narożnik utyka w martwym punkcie, a możliwe wersje wydarzeń tylko się mnożą.

Jako zadeklarowani przyjaciele przyrody mogli zareagować i przypłacić swoją interwencję życiem.

Gdy lista hipotez powoli zaczyna zataczać koło, śledczy na nowo analizują te najbardziej prawdopodobne wersje wydarzeń.

Okazuje się, że zabójca dwa lata przed morderstwem Ani i Roberta wyszedł na wolność, ale ze względu na przedstawione przez niego alibi został wyeliminowany z podejrzanych.

Mimo takiej decyzji, tej decyzji sprzeciwia się jednak prowadzący śledztwo, bo zauważa podejrzane luki w wersji mężczyzny, ale nie ma wsparcia ze strony przełożonych, przez co wątek zabójcy sprzed lat zostaje porzucony na dobre, a niedługo później, bo pod koniec grudnia 98 roku śledztwo zostaje umorzone przez prokuraturę, a wraz z tą decyzją oficjalnie rozwiązana zostaje grupa zadaniowa Narożnik.

Śledczym udaje się ustalić, że co rok przyjeżdżają oni w okolice gór stołowych z Polski, Niemiec, Anglii, Czech, Słowacji i Szwecji, by w ramach międzynarodowego zlotu spotykać się w tutejszych lasach.

Zainteresowanie aparatem nie maleje, bo zarówno on jak i zegarek z charakterystycznym grawerem zdają się być jedynymi tropami, które w sposób pewny można powiązać ze zbrodnią.

Odnalezienie ich może okazać się tym brakującym ogniwem, które potem jak po nitce do kłębka zaprowadzi policjantów prosto do mordercy.

W ramach akcji zarekwirowane zostają jego notatki, klisze fotograficzne, tablety, komputery, telefony, nośniki danych, a nawet kasety VHS ze starymi filmami.

Według opinii psychologów z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, zabójca to prosty człowiek w typie samotnika, który doskonale odnajduje się w terenie i dobrze zna się na broni.

Wrażliwych, pełnych pasji, którzy naprawdę chcieli żyć, ale dar życia został im brutalnie odebrany, a sprawca nadal nie poniósł konsekwencji.

Każdego roku mijają tysiące turystów maszerujących pieszo czy podróżujących tu na rowerach.

Wielu z nich nawet nie wie, jak te piękne, nieco dzikie okolice kryją w sobie mroczną tajemnicę, której do tej pory nie udało się odkryć.

0:00
0:00