Mentionsy
Hrabia na polowaniu...
Pisz co mówisz!
...czyli Wielki Łeb
Support the show
Szukaj w treści odcinka
Przepraszam, Łukasz, muszę pokręcić gałką.
Tak, Marcin czasami musi pokręcić gałką, to rozładowuje w ten sposób namięcie.
Pokręciłem.
I rzeczywiście jest lepiej.
A ja tą mogę sobie pokręcić?
Kręciliśmy sobie przed chwilą gałki.
Drodzy Państwo... Gałkami.
To się prawdopodobnie wyptnie, ale wydaje mi się, że ja to zostawię.
Więc tak, dzisiaj już trochę w trochę lepszych nastrojach niż mroczne, halloweenowo, zaduszkowe, melancholijne dowcipy.
Dzisiaj będzie wasz ulubiony miks, czyli dowcipy z różnych części świata, kultur, styli różnych literackich i tak dalej.
Przekroczeń.
Przekroczeń.
Społecznych.
Proszę, Łukaszu.
To nie przedłużając.
Przepraszam.
To ja może po prostu zacznę.
Jak na gospodarza przystało.
Proszę bardzo, gospodarzu.
To jest taki dowcip trochę się usprawiedliwię.
Prymitywny.
No ale to teraz usprawiedliw się, dlaczego taki wybrałeś.
No bo to, że on jest prymitywny, to już wiemy, ale dlaczego go przytoczysz?
Ja go przytoczę, ponieważ on obrazuje twoje najskrytsze pragnienia?
Też, ale punkt widzenia kobiet i mężczyzn i może jakąś różnicę pomiędzy nimi.
Albo to, jak patrzymy na siebie, jak wygląda związek pomiędzy kobietą a mężczyzną.
Nie chcę dorabiać filozofii zbytniej temu dowcipowi, ale zobaczymy.
Mąż przed wyjściem do pracy mówi do żony.
Że po goleniu czuję się tak, jakbym miał ze 20 lat mniej.
No chodzi o to, że wieczorem, ponieważ... Już nie wygląda, jakby był 20 lat młodszy, tak?
Nie, zapewne, że się czuje, jakby miał 20 lat mniej po goleniu, to żona chciałaby, żeby też wieczorem, kiedy pewnie intymność... Ach, żeby wtedy też czuł się 20 lat młodszy, tak?
I dzięki temu pewnie miał... lepszą potencję.
Niesamowity dowcip.
Mężczyzna około czterdziestki pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche.
Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono-niebieskie migające światełka.
Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną.
Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze.
Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział...
Na dodatek jest piątek 13.
Mam dość papierkowej roboty.
Więc jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, pozwolę panu odjechać bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilę i powiedział.
W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta.
Bałem się, że chciał mi ją pan oddać.
Życzę miłego weekendu, powiedział policjant.
Przypowiastko, anegdotka.
To teraz jest dowcip dla właściwie dzieci i młodzieży.
Młodzieży również, z tego co powiedziałeś, Łukasz.
Młodzieży również, z tego co Marcin mi przypomniał.
Jakie są pana słabe strony?
Czasami, ale czasami mam problem z rozróżnieniem fikcji od rzeczywistości.
A pana mocne strony?
To już mówiłem chyba, że jak dziadek mnie pytał, jak byłem małym szkrabem, kim chcę zostać, jaki zawód chcę uprawiać, to ja mówiłem Batmanem i on mi wtedy powiedział, że nie ma czegoś takiego.
Nie, Jokerem też chciałem, ale to już później w przedszkolu.
Tak, jak już jeden Joker umarł, chciałem go zastąpić.
Bo uwielbiałem tę postać.
Jak się w przedszkolu bawiliśmy, to Joker był ciekawszy, chociaż w wersji Michaela Keatona Batman był mroczny mocno.
To znaczy on miał tę dwoistość w sobie bardzo mocno podkreśloną i to złamanie.
A Keaton to był taki ubiór przecież w starożytnej Grecji.
W sprawach seksu to wiesz, ja... Wszystko, co się rusza.
Proszę, pomylił pan działy.
Ja uważam, że bardzo zabawny dowcip.
A widzisz, ty już musisz kawę na ławę, a tutaj tego nie, to jest niedopowiedziane.
No ja wiem, Łukasz, to nie musisz mnie przekonywać.
A ja ci powiem, Marcin, tak.
że jedyne media, które nie kłamią, to wąt, prąd, woda... Woda i prąd?
Woda, prąd i gaz.
Bo to jest spostrzeżenie.
To ja też mam spostrzeżenie.
Pyta żona męża.
Bo na weselu kumpla.
Nie wyobrażasz sobie nawet, jak popiliśmy.
Pięknie.
Oj, to prawda.
Starszy pan stwierdził, że jego żona słabo słyszy i postanowił pójść skonsultować to z lekarzem.
Co można na to poradzić?
Aby móc coś poradzić, muszę wiedzieć, jak bardzo jest to zaawansowane.
Niech pan to zbada w następujący sposób.
Najpierw zada pytanie z odległości 10 metrów.
I wtedy pan mi powie, przy jakiej odległości pana usłyszała.
Tak więc wieczorem żona robi w kuchni kolację, a facet w pokoju czyta gazetę i stwierdza, że w sumie tutaj jest akurat 10 metrów od niej, więc zobaczymy, czy mnie usłyszy.
Bez odpowiedzi.
Wciąż żadnej odpowiedzi.
Aż w końcu podchodzi, staje tuż obok niej i pyta.
Kurczak do jasnej cholery, szósty raz ci powtarzam!
Był taki... Drodzy Państwo, skoro można tutaj też coś polecić, to serdecznie Państwu polecam film Sound of Metal.
Nie, ale pierwszy raz możecie.
Pierwszy, tak.
Do bólu prawdziwy.
I co po niektórych neurotyków wpędzających w kolejne jaskinie stresu.
Kolejne lęki odblokowane po tym filmie.
Jest to o perkusiście, który stopniowo traci słuch i jak wywraca to jego życie do góry nogami.
Nie pamiętam od czego.
Ja też nie pamiętam.
Tego już nie pamiętam.
Emma Stone gra epizod?
Kto tam gra epizod?
Nie pamiętam.
to ona nie jest chyba jakoś super znana.
Wydaje mi się, że tam ktoś znany gra epizod.
Mogło mi się pomylić.
Mogło ci się pomylić.
Natomiast jemu się też coś pomyliło, temu oficerowi, który przyjechał do polskiej bazy wojskowej.
Przyjeżdża nowy oficer do polskiej bazy wojskowej na pustyni w Iraku i pyta żołnierzy a jak tam wasze życie seksualne?
Żołnierz odpowiada
Pyta kolejnego i słyszy dokładnie taką samą odpowiedź.
No to zaprowadźcie mnie do niej, mówi oficer.
Po pół godziny wychodzi, zasuwając rozporek.
Niezła, niezła, odpowiada żołnierz.
Do miasta w pół godziny dowiezie.
Świetny dowcip.
Naprawdę.
Tak, bo już wszędzie indziej wszystko przegrzebałem.
Bo wysychały niektóre źródełka, prawda?
Dlatego my mamy ksywę przegrzebki.
Przegrzebki.
Tym razem... No, to jest takie sprawozdanie.
Tym razem prawie go miałem, ale wyskoczył przez okno, kiedy wpadłem do sypialni.
Strzeliłem z liścia żonę i pogoniłem za nim.
Pobiegł tamtędy, krzyknął mój sąsiad.
Dzięki, odkrzyknąłem, przeskakując płot.
I nałóż jakieś ciuchy, bo się przeziębisz.
Za szybko może opowiedziałem.
O nie, nie, nie, poczekaj, czyli to on był kochankiem?
To on był kochankiem, ten, który opowiada?
Nie, ten sąsiad, bo załóż jakieś ciuchy, bo się przeziębisz.
A pobiegł tamtędy, krzyknął sąsiad.
Jeszcze raz przeczytam.
Ale bardzo ładnie go przeczytałeś, no.
Tym razem prawie go miałem, ale wyskoczył przez okno, kiedy wpadłem do sypialni.
Strzeliłem z liścia żonę i pogoniłem za nim.
Pobiegł tamtędy, krzyknął mój sąsiad.
Odkrzyknąłem, przeskakując płot.
I naucz jakieś ciuchy, bo się przeziębisz.
No okej, wiem dlaczego, bo wtedy zabrzmiało jakby to sąsiad powiedział.
Przepraszam Państwa.
Źle przepostaciowałem.
A to teraz powiedziała ta postać.
Bo on jakby cytował postać, bo to była jego wypowiedź, więc to było w cudzysłowie trudne.
Pobiegł tamtędy.
I za pięć metrów hamulec.
Jeśli chcecie się uczyć komedii, to z Looney Tunes to jest najlepszy podręcznik do tego.
A tutaj mam takie spostrzeżenie, mianowicie postęp sztucznej inteligencji nie przeraża tak bardzo, jak regres naturalnej.
No właśnie, to właśnie też tak uważam, ale ponieważ było to w takiej przestrzeni internetowej, która poświęcona jest dowcipom, a zwróciło to moją uwagę, to przytoczyłem.
To jest gorzka pigułka, którą musimy wszyscy przełknąć.
Nie razem, pokruszmy sobie ją.
A brom pani brała?
Nie, a pani dzisiaj brom brała.
To jest wspaniałe, że... Więc ja dzisiaj też nie brom brałem.
Pewien...
Co to jest za dowcip?
Przepraszam.
Pewien młody człowiek dostał od dyrektora domu pogrzebowego zlecenie zagrania na pogrzebie bezdomnego, który nie miał rodziny i chowany był na koszt miasta.
Pogrzeb miał się odbyć na obrzeżach miasta, na małym i cichym cmentarzyku ukrytym w podmiejskim lesie.
Wreszcie po godzinie błądzenia trafił na miejsce pochówku.
Niestety okazało się, że mistrza ceremonii już dawno nie było, pozostali jedynie grabarze, którzy przed zasypaniem dołu zrobili sobie przerwę śniadaniową.
Gitarzysta źle się poczuł, że zawiódł dyrektora domu pogrzebowego, jak i zmarłego.
Przeprosił obecnych za spóźnienie i nie wiedząc co robić, po prostu wyjął gitarę i zaczął grać.
Pracownicy odłożyli kanapki i zebrali się wokół niego.
Chłopak grał dla człowieka bez rodziny i przyjaciół.
Po kolei kolejni mężczyźni ronili łzy przy wzruszającej melodii.
Kiedy wybrzmiał ostatni akord, spakował gitarę, wsiadł do samochodu i odpalił silnik.
Był przejęty tym, jak bardzo można być samotnym i cieszył się, że udało mu się pożegnać tego nieszczęśliwego człowieka.
Kiedy jeszcze na chwilę uchylił drzwi do samochodu, usłyszał jednego z robotników mówiącego Panie!
Na oczy nie widziałem, a zakompuję szamba od 20 lat.
Głupie strasznie, ale... Bardzo zabawny żart.
Tak spodziewałem się, że chyba pomylił lokalizację.
Te kanapki tak patrzą.
No tak, no taki dowcip.
Piję od 20 lat.
Przyszedłem tutaj, bo podobno rozwiązujecie problemy związane z alkoholem.
Powiedz nam, jak możemy ci pomóc.
Brakuje mi złoty pięćdziesiąt.
No to jest przykry dopcip.
Przykrył dowcip.
Nie mówię o tych, gdzie można pożyczyć złotych pięćdziesiąt.
Ale takich, gdzie naprawdę można pójść po pomoc.
Więc jeśli czujecie, że coś się dzieje w waszym życiu, co możecie uznać za problem, to zgłoście się niezwłocznie.
My opowiadamy dowcipy.
Poszukajcie w internecie.
To jest żart głupi.
Ale nie tak głupi chyba jak ty lubisz, tylko głupi, po prostu głupi.
Pana żona jest w ciąży.
Samo życie, jak to śpiewał Stachurski.
Bardzo mądre słowa są w tej piosenki.
I tak jak ten dowcip.
I tak jak ten, który teraz ja przeczytam.
Hrabia, słynny negawędziarz, opowiada wśród grona przyjaciół jedną ze swoich licznych przygód.
Sarna, którą polowałem, była wielka i ciężka.
Wokół nikogo nie było, więc musiałem sam sobie z nią poradzić.
Zarzuciłem jedną nogę sarny na lewe ramię, drugą na prawe.
W tym momencie chreby został zawołany przez służącego do pilnego telefonu.
Po chwili wraca i pyta.
Jedna noga na prawe ramie, druga noga na lewe ramie, podpowiada chór przyjaciół.
Nie, ja słyszałem o takim... O tym, o którym opowiadał profesor Wrocławski?
Tak, oraz Putinie.
To za długo by opowiadać.
Może kiedyś, jak będziemy opowiadać o jakichś anegdotkach aktorskich, to przytoczymy to.
Mąż kładzie się do łóżka i szepcze do żony.
Nie mam slipek.
Jutro ci upiorę.
Proboszcz zdenerwowany, bo ktoś co noc kradnie mu dopiero co posadzone drzewka w sadzie.
Proboszcz?
Któregoś dnia podchmielony kościelny mówi Proszę księdza, a ja wiem, kto kradnie księdzu drzewka z sadu.
A ja naprawdę wiem.
Ty jesteś pijany, głupoty gadasz.
Przysięgam.
Nie wiem, czy państwo pamiętacie taką piosenkarkę.
Stara wdowa i wdowiec spotykają się od pięciu lat.
Szybko odpowiedziała tak.
Następnego ranka facet się budził, ale nie pamięta co ona mu odpowiedziała.
Po godzinie daremnych prób przypomnienia sobie jak to było dzwoni do niej.
Zawstydzony przyznaje, że nie pamięta jej odpowiedzi na propozycję małżeństwa.
Och, odpowiedziała, tak się cieszę, że dzwonisz.
Pamiętam, że powiedziałam tak, ale zapomniałam komu.
Ojej, no przynajmniej teraz już wszystko jasne.
Profesor i dwie studentki.
Czy w penisie jest kość?
Pani zdała, a pani się zdawało.
To też taki, powiedziałbym, żart z kategorii życiówka.
I wtedy ktoś powinien opowiedzieć taki dowcip, jaki miał.
To myślę, że mógłby taki wujek na weselu też opowiedzieć.
Tak, to jest wujkowy dowcip.
O, panienki, chodźcie, coś wam powiem.
To jest fajne, jeśli masz dystans do tego i też nie za długo przebywasz z takim wujkiem, bo to może się źle skończyć.
Myślałem, że mówisz to z perspektywy wujka.
Ale bywałem pewnie, jak spożywałem ten tak zwany etanol, to bywałem.
Przysłowiowy.
Schodziłem na taki poziom rynsztokowy, jeśli chodzi o dowcipy.
Ci, co nie pili.
O, zdziwiłbyś się, jeżeli myślisz, że tylko ludzie pod wpływem alkoholu mogą zejść do rynsztoka i do poziomu rynsztoka, to jesteś w błędzie.
Bo nie opowiem dowcipu.
Proszę.
Wychodzi żona z łazienki i mówi z płaczem.
To jest wujowy żart dopiero.
Bo kiedyś to były naprawdę takie kreski, że się pojawiały.
No Łukasz, no bądź poważny.
Bądź poważny, spójrz w telefon.
Nie, chyba, że w takim prywatnym odrzutowcu, jak gwiazda roka leci, to mogą być kreski.
Dyrektor firmy do przebywającego na wczasach pracownika napisał pismo o treści.
P, P, P, P, P, P. W odpowiedzi otrzymał list od tego pracownika.
Dupa.
Po powrocie dyrektor zaprasza go na dywanik.
To ja piszę elegancko.
Po przyznaną premię proszę przyjechać pociągiem pośpiesznym.
A pan mi tu wulgaryzmy?
Ja odpisałem dziękuję uprzejmie przyjadę autobusem.
To już dziś słyszałem, ale nie wiem, ty chyba tego nie opowiadałeś.
To wszystko jest możliwe w tym podcaście.
Szli razem ulicą i nagle zobaczyli, że z przeciwnej strony zbliża się dwóch dresiarzy.
Ty wiesz co, może przejdźmy na drugą stronę, bo ich jest dwóch, a my jesteśmy sami.
Blondynka pracuje w hotelu jako sprzątaczka.
Prezes mówi do niej posprzątaj windę.
Na wszystkich piętrach?
No to jest świetne, bo to jest typowy kawał o blondynce.
Typowy.
A bo ja wiem, odpowiada dziadek leniwie, oblizując językiem brwi.
No pewnie, to genialny żart.
Chyba nie padł u nas, czy padł?
Padł.
Ale to jest wspaniały żart.
Naprawdę Breżniewa albo tego drugiego.
Nie, on miał oko, nie, nie miał takiej drzwi, on miał jedno oko takie podniesione, jakby bref.
Rokosowski, marszałek Polski, w piosence był Kazika.
Kobieta w widocznej ciąży przychodzi do lekarza i pyta, panie doktorze, ja mam, to znaczy mój mąż chciałby wiedzieć, rozumiem, rozumiem, przerywa lekarz, aż do bardzo zaawansowanej ciąży można bezpiecznie uprawiać seks.
To jest gdzieś tam jakaś polska taka... Tak, dom dobry.
Kapitan stojący na mostku kapitańskim dostrzega nieprzyjacielską torpedę zmierzającą w kierunku statku i przywołuje Bosmana.
Idź do marynarzy i powiedz im, że za chwilę statek wyleci w powietrze.
Tylko zrób to tak, żeby nie wywołać paniki.
Bosman schodzi pod pokład statku i woła do marynarzy grających akurat w karty.
Chłopaki!
Za chwilę uderzę pięścią w stół i nasz statek rozpryśnie się w drzazgi.
Bosman podwija rękaw i z całej siły wali pięścią w stół.
Po kilku minutach wśród morskich fal spotykają się płynący na kołach ratunkowych kapitan i bossman.
Kapitan zdziwiony.
Nic nie rozumiem, przecież torpeda przeszła obok.
Pracownik jadł kolację z szefem oraz jego żoną.
Spytała go ona.
Jednego poproszę, proszę pani.
Jednego, głupia dziwko.
Czasami takie proste dowcipy mnie naprawdę bawią.
W parku na ławeczce rozmawia ze sobą dwóch starszych panów.
A jakie hobby miał pan w młodości?
Pyta jeden z nich.
Kobiety i polowanie.
A na co pan polował?
Kabaret starszych panów.
Jak nie pamiętasz, jestem Jola.
Poznaliśmy się wczoraj w barze.
No wiesz, kobiety się nie pyta o wiek.
Żona pyta męża.
Z iloma kobietami spałeś?
Spotyka się dwóch kumpli na ulicy.
Jeden pyta drugiego.
A to zapierdalaj do domu!
No może ja go nie, widzisz, nie przyłapałem.
No to już jest upadek.
Upadek komórek.
Upadek komórek.
W którym opowiadałeś?
Tylko jeszcze nie mów, że w ostatnim, bo to przed ostatnim.
Nie, w przedostatnim.
Ach, Łukasz, to ja przepraszam.
Nic nie przepraszaj.
Speaker z ekranu.
Pandy mają ich 16, rekiny 100, a u człowieka norma to 32 zęby.
Facet podrywa się z fotela i krzyczy.
Ja pierdolę, jestem pandą!
Nie, nie, teraz nie, ale pamiętam, że to opowiada mi ty płakałeś ze śmiechu.
No to pięknie, dziękuję.
Żart z pandą jest genialny.
Ale to jest smutne, że nie pamiętamy, ale może tego jest tyle, że ciężko zapamiętać.
My już powoli powinniśmy niestety przejść na emeryturę podcastową, już kończyć te nasze wygibasy, Łukasz.
Ten dowcip chciałbym opowiedzieć ze względu na totalnie popieprzoną narrację.
Błyskawicznie o co, dlaczego zapuszczam taki dowcip.
Zapuszczam tego węgorza tutaj.
Siedzi w pokoju dwoje szybkich.
Pierwszy.
Dobry pomysł.
I nagle w pokoju wicher.
Czajnik wstawili na kuchenkę, herbatę do szklanek wrzucili, wrzątkiem zalali, pobiegli do sklepu po cukier, podali do stołu.
Wypili, siedzą, nic nie robią.
Wódki przywiezie, dziewczynki jakiejś ze sobą weźmie?
Dobry pomysł.
I śmiga do telefonu, podnosi słuchawkę z prędkością dźwięku, wybiera numer i mówi, jakby strzelał z kałaśnikowa.
Wacek, przywieźli nudę na wewo, wódkę przywieźli, dziewczynki nie odnieś, dziewczynki
Obydwoje rzucają się w kierunku drzwi, otwierają błyskawicznie pięć zamków i patrzą, a za drzwiami nikogo.
Tylko powoli, kołysząc się na wietrze, opada pod drzwi kartka papieru.
Podnoszą i czytają.
Poszliśmy w pizdu, jak długo, kurwa, można czekać?
Państwo Szybcy?
To jest tak pojebane.
Dlatego go chciałem przeczytać.
Pewnie to było i pewnie to opowiadałeś i pewnie się śmiałem z tego.
To posłuchaj.
Tata, mama i synek stoją przed budką z lodami.
Jego opowiem tak czy inaczej, Marcin.
Pewnie, Łukasza, ja go tak czy inaczej usłyszę.
Więc tata, mama i synek stoją przed budką z lodami.
W tym momencie ojciec z rozmachem trzaska syna w głowę i pyta.
A ty jakie chcesz, wielki chłopie?
Oburzona staruszka... Oburzona starsza pani pyta, a dlaczego pan tak go bije i tak wyzywa?
Po pierwsze, duży, fajny samochód.
Proszę spojrzeć.
Tam na parking.
Ojciec wskazuje piękne BMW.
A po drugie, wielki, wygodny dom.
Widzi pani tamten dom na wzgórzu?
Ojciec pokazuje na wielką willę z basenem.
Na po trzecie fajną laskę.
Z ciasną cipką.
I taką też miałem, dopóki nie urodził się wielki łeb.
Panie kochany, no nie było tego dowcipu i to powiem panu.
Piątka.
Uratował pan honor dwójki gospodarzy opowiadających żarty.
A ty jako coś wielki łupiesz.
Zamiast we wtorek wraca w poniedziałek z delegacji mąż.
Wchodzi do sypialni i widzi gołą żonę w łóżku i stojącego obok łóżka gołego uśmiechniętego faceta w narciarskiej czapce na głowie.
Później się policzymy.
Potem podchodzi do uśmiechniętego gościa i pyta.
Facetowi uśmiech zamiera na ustach i odpowiada.
Jestem totalnie pojebanym krytynem.
Bo wczoraj na rynku zapłaciłem ruskiemu 450 zł za czapkę niewidkę.
Pięknie opowiedziane.
No to mamy dwa osoby takie padły.
To jest dowcip szkolny.
Na lekcji przyrody nauczyciel mówi do uczniów.
Małpa przez tydzień zjada tyle bananów, ile waży.
Ciekawe, czy to jest fakt, czy to na potrzeby dowciepu została ukuta ta...
Nie, myślę, że ktoś tak mógł powiedzieć.
To wydaje mi się, że gdzieś pewnie było w zeszytach szkolnych.
Nie, nie, ale w sensie, że myślisz, że to możliwe, że małpa zjada w ciągu tygodnia tyle bananów, ile sama waży?
Nie zależy to trochę od małpy?
No bo teraz wyobraź sobie, co znaczy małpa przede wszystkim?
No właśnie, bo są różne małpy.
Czy szympans?
A wiesz, że pawiany jedzą mięso?
Okrutni się potrafią zachowywać.
Te skurwysyne małpie.
Przepraszam za taki skrót myślowy, ale to są bardzo... Nie wiedziałem, myślałem, że one jakieś badyle sobie obgryzają.
To są bardzo niegrzeczne małpy.
Pawiany, no te dupy czerwone.
A z drugiej strony Rafiki, taki uroczy pawian.
Jakby tylko tam nie patrzył Mufasa.
To prawda.
W późny zimowy wieczór siedzi tata z Jasiem i mama w ciąży.
A że nie było światła, a ojciec do Jasia Jasiu, musimy odebrać samodzielnie poród.
Leć po latarkę i świeć mamie między nogi.
Ja pierdolę, Jasiek, zgaś latarkę, odelgnął do światła.
No to przepraszam, bo to było bardzo śmieszne.
Z sali wychodzi smutny student i wnet otaczają go koledzy z grupy.
Nie wiem, zadał mi takie głupie pytanie.
No jakie było pytanie?
No i co odpowiedziałeś?
Dupę.
No brawo, był ten dowcip.
No bo trzeba mieć dupę.
I uważam, że nawet jeżeli tak odpowiedział, to nie uważam, że ta odpowiedź nie powinna zostać zaliczona.
No to wtedy może dopytać.
A jaką dupę?
No dupę z odbytem.
Rozmawiają dwie plotkarki.
To jest krótki dowcip.
O Krysi nie można powiedzieć złego słowa.
No to porozmawiajmy o kimś innym.
Plotkarski żart.
Potrzeba obgadywania to jest silniejsza niż te kobiety.
Dobra, ja mam ostatni dowcip.
Po kolorze dzioba.
No blisko, ale można prościej.
Jak złapał, to samiec, a jak złapała, to samica.
Odmiana po prostu.
Po prostu.
Iść to może nie, ale przy kilku się już obudziłem.
To jest nawiązanie do twojego dowcipu.
Do tego, co to powiedział, że kobiety nie mają tyle lat.
Żona prosi męża.
Kochanie, napraw kran, bo cieknie.
I wkręć żarówkę, bo ta stara się już spaliła.
Napraw jeszcze drzwi do szafy, bo naprawdę, no zepsuły się i nie domykają.
Wydaje mi się, że to jest twój obowiązek naprawić te trzy rzeczy.
Wrócił wieczorem i widzi, że wszystko jest naprawione.
Pyta żony.
Kochanie, jak to się stało, że wszystko jest naprawione?
No wiesz, był u nas ten miły pan spod piątki i naprawił nam wszystko.
Ale zapłaciłaś mu za to wszystko.
Powiedział mi, że albo mu upiekę ciasto, albo pójdę z nim do łóżka.
No nasi... A propos kucharki.
Proszę.
Drugie pytanie.
Taki dowcip dzisiaj od słuchacza.
Trzymaj się pędzla, bo drabina leci.
Trzymajcie się za pędzle widzowie.
Jak się nazywa tir do przewozu ryb?
No brawo, musiałem pomyśleć.
Ja też, bo wcześniej, bo przygotowałem sobie inne pytanie do słowa mandolina, czyli jak się nazywa muzykalny człowiek, który na statku ciągnie liny?
A jak nazywa się pilot wycieczek po Krakowie, który właśnie teraz prowadzi jedną z nich?
Naprawdę?
Ale ja to przysięgam ci, w ogóle nie myślałem o tym, tylko Krakowie rzuciłem.
W ogóle nie myślałem o tym, po prostu pierwsza osoba z Krakowa, która mi się skojarzyła, to był Turnow.
The problem is over.
No dobrze, świetnie Marcin, to przepraszam, też muszę ci dać... Nie ma za co.
Teraz pan Grzegorz wydał nową płytę.
Posłucham sobie, bo jestem dużym fanem pana Grzegorza Turnała.
On w ogóle... Wraca do tych takich starych swoich nawyków, chciałem powiedzieć.
Takiego starej stylistyki, z której go znamy, jak na płycie To Tu To Tam.
To była taka płyta świetna.
Tam było Między Ciszą a Ciszą, była Bracka na tej płycie.
Moi drodzy, nasi drodzy, kochani słuchacze, ci pełnoletni i ci też niepełnoletni, którzy nielegalnie słuchają naszego podcastu, zadzwonimy do waszych rodziców i puścimy im, czego słuchacie.
Może też nas polubią.
I słyszymy, ale widzimy się też również dzisiaj, bo o godzinie 6 rano macie premierę tego odcinka naszego podcastu, a o godzinie 18 dzisiaj macie za darmo premierę wideo tego podcastu.
na naszym kanale na YouTubie żarty się skończyły, więc zapraszamy do oglądania, subskrybowania i followowania naszego YouTube'owego kanału.
Trzymajcie się ciepło w ten jesienny poniedziałek i dobrego tygodnia.
Pa.
Ostatnie odcinki
-
Odcinek-nie odcinek...
02.02.2026 05:00
-
Bez kawy dzień kulawy...
26.01.2026 05:00
-
Nietypowa twarz...
19.01.2026 05:00
-
Nowy Rok...
12.01.2026 05:00
-
Wesołych Świąt...
22.12.2025 06:00
-
Skonfudowany taksówkarz...
15.12.2025 05:00
-
Stary człowiek a może...
08.12.2025 05:00
-
Nieśmieszne żarty...
01.12.2025 05:00
-
Gagarin...
24.11.2025 05:00
-
Szczyty
10.11.2025 05:00