Mentionsy

ZGRZYT by Gimper&Revo
20.04.2023 16:00

ODKLEJONY MALIK chce nas POBIĆ 😰 (GOATS, TEAM X, EKIPA)

(0:00) Intro (1:00) Pierwszy odcinek GOATS (27:30) Wardęga ma zostać współtwórcą Dywanika? (38:12) NATSU WORLD i inne ekipy (51:45) Malik grozi kanałom commentary (1:06:20) Czy commentary ma wpływ na dramy?

📱 Wbij na naszego tiktoka: https://www.tiktok.com/@zgrzytpodcast

🔴GIMPER:

https://www.youtube.com/@Gimper

https://www.instagram.com/gimperowski/

https://twitter.com/t_dzialowy


🔴REVO:

https://www.youtube.com/@REVOtoja

https://www.instagram.com/revo_toja/

https://twitter.com/REVOtoja


📧 e-mail: [email protected]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 785 wyników dla "Gen Z"

Mam dla ciebie, przyjacielu, challenge na ten odcinek.

Za każdym razem, jak powiem musisz kopnąć mnie w nogę mocniej, jak jesteś w stanie, bo widzowie mnie oskalpują w komentarzach.

Z drugiej strony to bardzo podbija nam komentarze na YouTubie, więc... To jak zawsze z takimi irytującymi rzeczami.

Ja na przykład się złapałem na tym, że mówię ciągle nie i wiesz.

I szczególnie jak zobaczyłem TikToki, bo też tutaj można od razu powiedzieć, że na TikToku też wrzucamy rzeczy teraz, jakieś urywki z podcastu.

Zgadza się.

Tak, to też się złapałem na tym, jak często to mówię.

Tak jest z takimi chwastami językowymi, więc tutaj chwast językowy challenge możemy sobie zrobić na ten odcinek i zobaczymy jak nam pójdzie.

A co ty uważasz, jak poszło chłopakom odpalenie GOATS?

Ciekawy jestem, jak ty to oceniasz.

Wiesz co, ja powiem tak.

Pierwszy mój odbiór tego odcinka, bo oglądałem go gdzieś tam poza streamem, więc to nie było na żywo wszystko, to oglądałem sobie poza i byłem rozczarowany, ponieważ spodziewałem się trochę czegoś innego, jeżeli chodzi o formę rozrywki, a dostałem taki, no właśnie program z TV, tylko w internetowych realiach, tak?

I spodziewałem się czegoś zupełnie innego i byłem...

No chyba rozczarowany to jest takie najlepsze słowo, jakie mi przychodzi do głowy, bo nie powiem, że jakoś nigdy się nie zaśmiałem w trakcie tego odcinka, że nie wiem, wyłączyłem po pięciu minutach i byłem zażenowany.

Był potężny cringe, ale głównie miałem takie uczucie rozczarowania, bo spodziewałem się, że jak tylu twórców wchodzi w jakiś temat z takim budżetem, pomysłami, z Wardęgą, który tak często komentował i krytycznie różne programy, które się odbywały właśnie w internecie, to spodziewałem się czegoś takiego może rewolucyjnego, może czegoś innego po prostu.

Pytanie, czy to, że to jest takie właśnie niedoskonałe, nie nadaje temu programowi takiego...

Pamiętasz, tak jak my przed startem z Grzytu pogadaliśmy o tym, że studio jest niegotowe, czy chcemy odpalać i że tu kadr mamy zasłonięte jakieś żaluzje, żeby nas armia Malika nie dojechała i Basic Studio, gdzie największą atrakcją jest kot, który stoi po prostu i cię terroryzuje.

I to, że to jest takie niedoskonałe, może ma fajny urok, bo ja miałem dokładnie takie przemyślenie, jak Goats oglądałem, że...

niedoskonałe, ta praca kamery, taka z dupy, że ona gubi ostrość, ten montaż, taki jak wchodzi laska i muzyczka, oju, touch my tra-la-la, leci, taki 2005 vibe.

Tak, tylko wiesz co, bo jest coś takiego, kiedy robisz specjalnie taki myk, że totalnie idziesz w taką amatorkę, żeby podkreślić ten cringe.

A tutaj wydaje mi się, że oni chcieli uzyskać taki efekt, że to jest fajnie zrobione, ale jednak moim zdaniem troszza bardzo poszli w tą amatorkę, nie?

Być może zabrakło czasu, nie wiem, ciężko mi to sprecyzować.

Tak, i on w ogóle chciał to puścić jako całość, się okazało, oni to stwierdzili, że jednak na połowę tniemy, czy nawet na trzy części chcieli, ostatecznie na pół.

I to jest też moim zdaniem taki inny temat, który warto tutaj poruszyć, że zaraz po premierze tego właśnie była ta fala komentarzy, no jednych propsujących oczywiście, żeby nie było, że wszystko negatywne, bo tak nie było, była fala też komentarzy właśnie negatywnych,

I ludzie tam często zarzucali właśnie to kopiowanie Sidemenów, czy tam inspiracje, no zwał jak zwał.

Kopiowanie, nazywajmy po imieniu.

Tak, po czym oni to odbijali argumentami, a zobaczycie co będzie później.

Natomiast wiesz, no widz ocenia to, co widzi teraz, tak?

Nie można mieć problemu do ludzi o to, że w tym momencie oceniają ten produkt jako kopię czegoś, no bo widzą tylko ten aspekt.

I Wardęga też w sumie w podcaście potem, który prowadzili, też używał tego, że on zebrał największe takie baty za to, że hej, to jest kopia czegoś.

Zgadza się.

A sam jechał wersów na przykład, że ukradła logo.

To Graczul mu chyba na Twitterze napisał.

I to Sylwek się wkurzył i serwery Metina im zaczął wyciągać.

Znaczy Graczul to tak dobitniej napisał.

No więc dlatego, wiesz, gdyby rzeczywiście może puścili ten cały odcinek, to i mój odbiór byłby inny.

Gdyby zobaczył większą całość tego.

A teraz cały czas słyszymy trochę taki vibe, wiesz, wszystkich projektów Boxdella, że

będzie to, będzie tamto, wielkie, olbrzymie, niesamowite, ale to ma być cały czas przyszłość, a na razie widzieliśmy pół godziny urywka jakiegoś projektu.

No i zobaczymy, co będzie dalej.

Natomiast mnie nie zmienia to faktu, że po tej części pierwszej jestem taki, wiesz... Sceptycznie nastawiony?

Tak, aczkolwiek chciałbym, żeby mi się to udało, bo chciałbym mieć coś fajnego na YouTubie do oglądania.

Wiesz, jest we mnie taka chęć, żeby coś fajnego przeżyć, ale nie wiem, czy to jest to.

Czyli nie wiesz, czy będziesz regularnym widzem.

Gołdz.

Na ten moment nie, ale też nie jest tak, że skreśliłem od razu ten program, że wiesz, nie podoba mi się pół godziny, to od razu do widzenia, tylko zobaczę co dalej, zobaczę jak to się będzie rozwijało i będę na pewno śledził też z racji tego, że wiesz, newsy, streamy, jakiś content trzeba tutaj mieć do omawiania, ale no plany mają fajne.

Potem jak posłuchałem podcastu, że to jest tylko jeden z, jedna z form, jaką będą prezentować, że to nie jest wszystko, co przygotowali, to stwierdziłem, że okej, spoko.

Ja się zastanawiam trochę nad tym, jak to jest, że... Czy Goats nie jest trochę jak Disco Polo?

Że wszyscy hejtują, że no, słaby montaż, skopiowane, to złe, to głupie, humor wujków na weselu, giga cringe.

A poczekaj, w momencie, kiedy to nagrywamy, pozwolę sobie wejść, żeby powiedzieć, ile dokładnie, ale... No ze dwa miliony.

Prawie dwa miliony są już na pierwszym odcinku.

W momencie, kiedy to nagrywamy, to uwaga, milion osiemset tysięcy w pięć dni i prawie trzysta tysięcy subów.

To nie jest tak, że duże ksywki są gwarantem sukcesu, bo na przykład Wojtek Gola odpalał ten projekt.

O Boże, jak to się nazywało?

Gdzie też miałeś ogromne ksywki i w ogóle i to jakoś tak nie poszło.

A tutaj mamy naprawdę prawie dwie bańki na pierwszym odcinku.

To jest naprawdę klasa, jeżeli chodzi o wyniki.

No i jednak dziewięć... Jest, pogłaskał kota.

I 90% ocen pod filmem jednak jest pozytywnych, więc czy to nie jest tak, że ci co najgłośniej wyrażają swoją opinię to jednak jakoś tam hejtują, ale jednak ten cichy odbiorca, który po prostu włącza to sobie do obiadu czy ze znajomymi dał taką cichą okejkę.

Ale to też jest pytanie, na ile osób weszło, żeby zobaczyć w ogóle, co to jest, bo to jest pierwszy odcinek, więc też część wyświetleń to są po prostu ludzie ciekawi, co to będzie, co to jest, więc trzeba to też gdzieś tam kalkulować.

No i też nie wiem, czy to porównanie do spontanu jest tak dobre, bo jednak tutaj mamy dużo bardziej znane osoby, które mają też całe zaplecze, mówię, fejmowskie, nawet ten podcast, co robili, to chyba było w tym miejscu co fejm.

Wiesz, jakieś telefony od widzów, to wszystko było tak opracowane, że mają dużo większe możliwości niż były przy spontanii, tak mi się wydaje.

Więc ja i tak uważam, że nawet gdyby wyskoczyli i pokazali gołe dupy i to było 10 sekund filmiku, to wydaje mi się, że siłą rzeczy i tak by zdobyli te wyświetlenia ze względu na to, że to te osoby, a nie inne.

Ja rozumiem to, co argumentujesz, że to nie jest tak, że znani ludzie wszystko sprzedadzą i od razu to się musi kręcić i to będzie największa weryfikacja tego w czasie, w kolejnych częściach i zobaczymy, czy to się przyjmie, ale i tak uważam, że te pierwsze uderzenie taką machiną promocyjną pięciu bardzo dużych influencerów jest w stanie dużo rzeczy rozkuśtać.

to ja wyjdę z tezą, że to, że montaż goatsów i vibe i to wszystko jest takie lekko cringe'owe, kiczowate i chujowe, to jest największy urok tego programu i ja bym się bardzo cieszył, gdyby to zostało, bo myślę, że jest grupa odbiorców, ale może tak mi się wydaje, bo jestem w bańce, bo ja do nich należę, którzy lubią oglądać rzeczy, które dają im guilty pleasure.

Jeden z pomysłodawców, bo Izak Igola w ogóle, to jest ciekawe, bo dużo osób mówiło, wow, co tam robi Izak, a się okazało, że Izak wymyślił

Razem oni z Wojtkiem Golą to zaczęli.

I to, co on powiedział, że oni lubią z żoną sobie wieczorem odpalić jakiś taki kiczowaty program randkowy i świetnie się przy tym bawią.

To moim zdaniem GOATS dokładnie na te potrzeby odpowiada.

Okej, może Too Hot, Too Handle było dla mnie o jeden most za daleko, jeżeli chodzi o cringe, ale jakieś takie te polskie, przaśne programy, te randki w ciemno, czy Umów się ze mną, Take Me Out.

i GOATS jest dokładnie taki, trochę jak paradokumenty i trudne sprawy, że to ma być kiczowate, cringe'owe i kiepskie i gdyby to się zrobiło zbyt profesjonalne i gdyby ten pierwszy odcinek był bardziej profesjonalny i żeby to wszystko było takie dopieszczone,

Nie wiem, czy aż tak by poszło.

A oglądałeś czajnika?

Nie, widziałem na przebitkach u kogoś, kto to porównywał.

To widziałem u ciebie przebit.

To nawet nie chodzi tylko, że wyglądało.

To było tak, że ludzie na streamie mówią, a zobacz sobie czajnika, porównaj.

No bo z Sidemenów to tam po angielsku nie każdy czaił i tak dalej.

Poza tym...

zagranica i ciężko porównywać content w ten sposób, ale tu zobaczmy, jak to się da zrobić w Polsce.

I faktycznie to było pół godziny bardzo intensywnego contentu, takich emocji z różnej półki.

I była zapadnia, ale to był tam basen, to chyba też chodziło, tak mi się wydaje, że chcieli trochę podkręcić pod jakieś miniaturki i tak dalej, że dziewczyny były tam w stożach kąpielowych i tak dalej, no wiadomo, na czym takie rzeczy polegają.

Więc ten, natomiast bardzo upchnięte, bardzo dużo emocji, bardzo dużo kontentów, pół godziny materiału.

Ja ogólnie też powiem szczerze, ja do kontentu Czajnika jestem bardzo sceptycznie nastawiony i często w newsach go tam krytykowałem za różne rzeczy.

Dlaczego?

To taka kalka, ale dobrze zrobiona.

Tak zupełnie szczerze.

Ale na przykład jak było z trzymaniem ręki, nie pamiętam, na samochodzie chyba to było, no to nie jest dla mnie.

Oglądałem to i rozumiem te emocje, jak trzymasz ręce na samolocie, które za chwilę masz dostać, a co innego, wiesz, jak na samochodzie.

I zresztą chyba po tych aferach, dopiero jak to było tym głośne, że kupiłem miniaturki i cały koncept na filmy, to pojawił się ten dopisek, że zainspirowany MrBeastem.

A tutaj to było naprawdę fajnie zrobione.

I przyjemnie mi się to oglądało.

Sam byłem zdziwiony i wychodziłem z punktu nie, że lubię Czajnika, jestem fanem, tylko właśnie wręcz przeciwnie.

Z punktu takiego, że jestem mocno sceptyczny do jego kontentu, a fajnie mi się to oglądało.

Pół godziny super na streamie spędziłem i tak samo ludzie na czacie też mówili, że ej, to fajnie się to ogląda.

I to było zaraz po tym, jak obejrzeliśmy Goats, więc ci ludzie też mieli porównanie.

I to było mocny przeskok, jeżeli chodzi o całą produkcję, dynamikę tego programu i ile rzeczy tam się działo w te pół godziny, bo to też mniej więcej właśnie na tyle samo czasu było.

Czyli czajnik lepiej to zrobił.

Moim zdaniem tak, aczkolwiek zgadałem z kumplem o tym i on powiedział, że jemu styl czajnika nie pasuje.

To jest właśnie to, co ty mówiłeś, że tam jest dla niego zbyt tak profesjonalnie, że wiesz... Czujesz, że skryptem to troszeczkę leci i...

Ten misterbistowy vibe taki jest, że pomimo, że oglądasz coś, co pewnie jest realne, to ogląda ci się to, jakby to było oskryptowane, nie?

Też rozumiem, że ten styl nie jest dla każdego, ale jeżeli chodzi o moje preferencje, to tak, przyjemniej mi się oglądało film Czajnika niż Goats.

I też nie wiem, na jakiej to było zasadzie, ale wydaje mi się, że Czajnik zrobił dużo lepszy casting.

On nie był tak kontrowersyjny, czy ociekający w jakieś osoby, którymi były powiązane dramy, ale te dziewczyny się tak naturalnie zachowywały.

Potrafił wchodzić w dyskusję.

Tam był też taki moment, że oni siedzą w takiej jakby szybka randka, nie?

I że sobie ziomek gada z kolejnymi dziewczynami.

One tak naturalnie potrafiły rozmawiać i wytwarzały się takie sytuacje, których nie czułeś, że to było gdzieś napisane, tylko rzeczywiście to się działo.

To też jest pewnie kwestia często atmosfery na planie zdjęciowym, że dobra ekipa potrafi tych ludzi, którzy przychodzą z castingu, wrzucić im taki komfort, że oni potem naturalnie fajnie się zachowują.

Może to jest kwestia gdzieś tam tego, jak były nagrania zorganizowane u gołdców, ale to ciekawe.

Muszę nadrobić czajnika w takim razie.

A co w kontekście tych osób uważasz właśnie o zaproszeniu pani Sidneukę,

Mam nadzieję, że nie przekręciłem ksywki, czyli pani streamerki, która potrąciła psa na streamie, bo tak, na początku pojawiło się bardzo dużo hejtu, że...

Z drugiej strony ludzie słusznie podrzucili, że pewnie celowo właśnie, żeby wzbudzić kontrowersję.

Z trzeciej strony Sylwek Wardęga na podcaście powiedział, że on chciał dać jej przestrzeń, żeby mogła się wypowiedzieć i obronić, bo po tej sytuacji mnóstwo osób ją skreśliło, a ona pomimo tego, że popełniła błąd, w tej sytuacji zachowała się bardzo w porządku, więc on nie czuje się na przykład źle z tym, że dali jej przestrzeń medialną i że ją zaprosili, tłumacząc, że

Fajnie było dać jej przestrzeń, żeby mogła się wypowiedzieć, bo wiedzieli, że to zrobi dużo wyświetleń i w ogóle.

Nie wiem, czy to kupuję tak do końca.

Myślę, że mimo wszystko bardziej pod kontrowersję została zaproszona.

No właśnie, może najpierw ty powiedz, bo ja tak naprawdę w momencie teraz, jak to nagrywamy, to wypuściłem odcinek, zresztą ty też i ty nie omawiałeś podcastu GOATS.

Tak, więc ja zaraz powiem, bo tak naprawdę moja opinia już gdzieś tam jest znana, ale jestem ciekaw i można to skonfrontować, czy mówię to samo, natomiast ciekaw jestem, co ty o tym myślisz, czy kupujesz te wytłumaczenia.

Jest to bardzo ładne wytłumaczenie i Sylwek jest dobrym retorykiem i potrafi tego rodzaju argumentację wyciągać i ona jest taka, że...

Ciężko ją podważyć i się z nią nie zgodzić, bo to jest prawda też, co on mówi i Sylwek też często ma taki vibe, że on lubi stawać w obronie ludzi, na których robi się bardzo duży hejt.

Zresztą pokazał to w przypadku chociażby Leksia, czy nawet jakby jakiejś sytuacji związanej z Queen of the Black, to on ma taki dryg, że potem czy z Leksiem, czy potem z Julką, łapał się prywatnie, próbował im pomagać, odkręcać trochę tą nagonkę, która się działa.

Więc to, że on teraz tą Sidney Ukę bierze pod skrzydła jest z nim spójne i to, że wcześniej też on na swoim Instastories mówił, nie, że ona się fajnie zachowała, że tutaj obejrzyjcie u Konopskiego, że to, to, to i tamto i trochę powstrzymywał ludzi przed taką nagonką, to z jego ust brzmi to wiarygodnie, natomiast...

Nie wiem, czy to była główna przyczyna zaproszenia jej, bardziej bym stawiał na to, że powiedzieli, może na przykład zobaczyli, że się zgłosiła do tego castingu, powiedzieli, weźmy ją, będzie zajebiście kontrowersyjnie, a Sylwek powiedział, no i będziemy mogli powiedzieć, że.

Na takiej zasadzie, że... Znaczy, bo to wiadomo, mogli się spodziewać, że będzie kontrowersja i teraz jak to wytłumaczymy?

Oczywiście.

Dokładnie, więc to jest bardzo dobre wytłumaczenie.

Czy to ta kwestia była powodem wzięcia jej tam, nie wiem, choć mogę się domyślić, że pewnie nie był to główny powód, natomiast ładnie, zgrabnie przeprowadzona akcja.

No dobra, ale to co myślisz o tym, co ona powiedziała, jak ona się zaprezentowała?

Uważasz, że jej to pomogło, czy nie?

Myślę, że po tym jej, że dostała szansę, ale po tym jej występie ci, co wcześniej zetknęli się z narracją broniącą jej i jakoś tam sympatyzowali z nią dalej, mogli z nią sympatyzować, powiedzieli o, fajnie, że powiedziała, a ci, co jej nie lubili, to dalej jej nie lubią.

Raczej to nie zmieniło.

Bo ja byłem zdziwiony tym, jak ona próbowała porównać swoje zdarzenie i mówiąc, że Kacper Błoński... Nie przygotowała się.

Tak, jakieś takie, to było tak głupie porównanie, że no, ty też pewnie miałeś jakieś problemy z policją.

100 metrów bez kasku przejechałem.

A potrącanie psa, bo czytałem czat, to w ogóle to są jakieś dwie różne sytuacje.

Tak, albo się nie przygotowała, albo się zestresowała.

Natomiast nie wieszałbym na chłopakach psów, że ją zaprosili tam, bo uważam, że...

No była to celowa kontrowersja, żeby wzbudzzainteresowanie.

Ale to poczekaj, to nie kupujesz tej wersji z wytłumaczeniem, a jednocześnie mówisz, zdajesz sobie sprawę, że to pod kontrowersję, a jednocześnie mówisz, żeby tak się do nich o to nie czepiać?

Nie wiem, bo nie uważam, że to jest obiektywnie coś złego.

To znaczy...

nie ma niczego szkodliwego w zaproszeniu jej, grają sobie na kontrowersji i fajnie, bawią się tym, bo wiedzą, że ludzie się o to oburzą.

Natomiast mam wrażenie, że większą popularność zyskały z tego dziewczyny ta aktorka porno, giga jej zasięgi wystrzeliły i wystrzeliły zasięgi typiarce, która... Czekaj, Tato Cycki pokazała to samo.

Ale jej też giga zasięgi wystrzeliły i w ogóle to tam się przykleiło.

A to Sidney Łukę to tak wzbudziła emocje, ludzie mieli o czym pogadać.

My też teraz rozmawiamy na podcaście, więc to spełniło swój cel.

Była to taka zagryweczka.

To nie jest zaproszenie Słowika na MMA VIP.

Nie, to nie jest ta skala, że promujesz bandziora.

Typiara odjebała manianę, miała dramę, wiedzieli, że będzie głośno, jak ją wezmą, więc nie jest to coś złego, jest to sprytny ruch marketingowy, ale nie do końca kupuje po prostu to wytłumaczenie.

Ja też i w sumie jakby, z takiej strony właśnie chciałem tak powiedzieć, żeby powiedzieli prawdę, znaczy...

moim zdaniem prawdę, czyli że chcieliśmy zagrać na kontrowersji, bo była taka sytuacja, czy to nie byłoby lepsze?

Ja bym to bardziej szanował przynajmniej, niż takie mydlenie oczu na zasadzie, no, bo ona nie miała przestrzeni, żeby się wypowiedzieć.

W sumie jak dostała tą przestrzeń, to też była nieprzygotowana i wypadła moim zdaniem słabo.

Była słaba i temat bardzo trudny.

I jeszcze na koniec takie jej umoralnianie na zasadzie, że pamiętajcie, żeby uważać na drodze.

Ja całość tego nie kupuję, uważam, że został na niej zrobiony content, żeby tak dosadnie powiedzieć.

Została w ten sposób użyta i bardziej moim zdaniem jej to zaszkodziło, niż pomogło.

Ale to, że jej to bardziej zaszkodziło, to już jej wina, że źle się zaprezentowała po prostu.

No tak, ale jak już wchodzisz w te buty i próbujesz potem się usprawiedliwiać, że dałeś komuś przestrzeń do tego, żeby się wypowiedział, no bo masz zdanie, że ta osoba nie zrobiła nic złego, a potem ta osoba słabo wypada, ty to opublikujesz.

W ogóle też spójrzmy na to trochę szerzej, że ostatecznie dali jej przestrzeń do wypowiedzenia się, moim zdaniem, w tak poważnej sprawie, w programie, który jest totalnie jajcarski.

To trochę samo w sobie jest dziwne dla mnie.

Z jednej strony wychodzi, babka pokazuje cycki, nie mówię, że to było w tej kolejności, ale chodzi mi o cały obraz, że babka pokazuje cycki, a za chwilę wychodzi dziewczyna i mówi, no przepraszam, bo ja tam psa, ale wiecie, się dobrze zachowałem.

I to jest dla mnie taki rozstrzał potężny.

W przypadku goats też ciekawe jest to, w kontekście tego typu spraw i analizowania ich, że za tym nie stoi jedna osoba, tylko pięć i każda kładzie priorytet na coś innego.

dobre dla nich, że jak masz taką sprawę i taką kontrowersję, to Sylwek może powiedzieć, tak jak powiedział, że nie no, tutaj zaprosiliśmy, żeby dać przestrzeń, zwróćcie uwagę, że ona potem się zatrzymała i w ogóle po to to zrobiliśmy, a gdyby wiatr zawiał inaczej i publiczność by na przykład była bardziej skora, żeby kupić inny vibe, to mógłby wstać boxtel i powiedzieć, nie no, mordo proste, że zrobiliśmy content, ja to chcę być takim zadymiarzem, że jakim głosem Goats będzie chciał przemówić takiego reprezentanta sobie

I trochę takie w korpo, składanie odpowiedzialności, gdzie możesz zawsze wybrać taką ścieżkę, że jest okej.

To prawda, a jednocześnie mam wrażenie, że dla nich to jest bardzo naturalne, bo po tym podcaście, który oni zorganizowali, widać, że tam naprawdę każdy jest trochę inny, mają też konflikty i konflikciki i jakieś takie tarcia między sobą i to jest super, że to jest realne, że Wardęga jest taki właśnie bardziej poukładany, chyba naturalnie liderem gdzieś tam się stał w tej całej grupie.

No, siedział na środku.

bo siedział na środku, wcale nie dlatego, że tak pasowało w kadrze.

Gdzieś obok tego wszystkiego masz Wojtka, który jest taki PR-owy, biznesowy i się śmieją z niego, że jest NPC-em.

Właśnie, to zgadzasz się z tym, że on jest NPC-em, w sensie, że inaczej się zachowuje przed kamerą niż chwilę przed nagraniem?

Nie aż tak, ale może ja Wojtka nie poznałem w takich sytuacjach bardzo, bardzo prywatnych, bo raczej się jak z nim widywałem to na jakichś spotkaniach, czy przy okazji eventów, ale na pewno jak wchodzi przed kamerę, to wchodzi w dryg bycia przed kamerą.

To na pewno czuć od niego delikatnie.

Jak oni robili taki luźny, randkowy projekt, to pewnie bardziej to zauważają.

Jak gdzieś tam się z nim przecinałem, głównie przy fejmie, przy jakichś konferencjach, czy słyszymy się na jakichś kolach, to on...

jest... Nie widzę bardzo dużej różnicy, ale lekko tak.

Zresztą jest ten mem, że na konferencjach FAME, jak ktoś coś mówi na ucho, to zaraz Wojtek to powtarza słowo w słowo.

Taki trochę boomerski, taki trochę niezręczny.

Znaczy w fejmie on fajną robi kontrę do Boksdela, gdzie Boksdel jest postrzelony, gada, co mu tam się na język przyniesie, a z drugiej strony mamy tego Wojtka Golek, który siedzi i stara się to jakoś tak, żeby to dobrze wyglądało.

Tak, więc oni się pięknie uzupełniają, to jest super.

Fantastyczna była drama na live'ie, że Wojtek ma dramę do Boksdela, że Boksdel od niego kopiuje rzeczy.

A potem się okazało, że jakieś łańcuszki.

I to jest super, że oni mają taki vibe i Wardęga też ma coś im do pozarzucania i oni wszyscy nawzajem, super to jest.

Podobał mi się w ogóle ten vibe, że oni na live zaczęli rozmawiać, czy zrobić dłuższe te odcinki, czy krótsze, bo to pokazuje jak ten projekt żyje.

I ten live był bardzo chaotyczny, bardzo niepoukładany, dosyć mało profesjonalny.

Tak jak pierwszy odcinek.

Tak jak pierwszy odcinek, ale mam wrażenie, że im to na dobre wychodzi.

Okej, to ci trochę podbija próg wejścia, bo jak tego słuchasz na początku, to mówisz...

Co tu się dzieje?

Jacyś goście się dobrze bawią ze sobą, to jest takie chaotyczne, niepoukładane, ale jak wejdziesz w ten ich vibe, to łatwo jest stworzyć widzowi takie wrażenie, że ale fajna paczka znajomych, jest to wszystko bardzo naturalne i widz może się poczuć częścią ich.

że też bierze w tym udział i dużo łatwiej może udzielają mu się te emocje i myślę, że mogą fajne community sobie tym zbudować wokół kanału.

Wiesz co, najśmieszniejsze jest to, że jak właśnie oglądałem ich ten pierwszy odcinek na live i o tym mówiłem, że ja to bym chciał ich zobaczyć właśnie w takiej formie podcastowej, żeby oni sobie tam usiedli na krzesłach, pogadali o jakichś dramkach, aferkach, może nawet o tym projekcie,

I mówię, że to by był content dla mnie, który ja bym sobie z chęcią oglądał.

I nagle cyk się okazuje, tam Wojtek Gola zapytał na Twitterze o jakieś rzeczy, czy macie pytanie do podcastu związane z GOATS.

No i pojawia się ten koncept i mi się to przyjemnie oglądało.

Tak jak ten ich odcinek w formie tego programu randkowego nie trafiło to do mnie do końca, tak ten podcast mi się bardzo fajnie oglądał.

I zgodzę się, że on na początku był strasznie chaotyczny.

No i nawet zapominali o tym, że jest na telefonie.

Gdzieś tam mi się za chwilę dopiero przypominało.

Jesteś tu jeszcze z nami, on się rozłączył.

moment był straszny, ale potem się to trochę układało, trochę układało i nawet wydaje mi się, że to taki swój urok miało, tak jak mówisz, że to jest taki proces, że widz jest zabierany do procesu tworzenia tych rzeczy i może się czuć integralną częścią tego projektu, a nie wchodzić tak na gotowe, na fajny, odpicowany produkt, który musi się odnaleźć.

Tylko jest w procesie tworzenia.

Szczególnie my też możemy to docenić, bo gdzieś tam prywatnie znamy chyba część tych ludzi, ja w sumie wszystkich, którzy brali... Ja tylko z Wardęgą się widziałem.

Z Sylwkiem.

Okej, no to ja mogę potwierdzić, z racji, że prywatnie znam wszystkich, że tacy, jacy oni tam są, to dokładnie tacy są.

I Sylwek, który siedzi między wszystkimi i mówi, Wojtek, o Boże, mówiłem Ci, że miałeś nie być NPC-em, że wiedziałem, że włączy się kamera i ten... To jest dokładnie to, co Sylwek by powiedział, gdyby nie był przed kamerą, że zrobiłby to samo.

I ten Wojtek taki lekko spięty, że trochę się naburmuszył, jak mu ktoś zwrócił uwagę.

I ten Izak, który wygląda jakby był trochę tłem, a potem się okazuje, że jest pomysłodawcą.

Może ja też dlatego z dużo większą sympatią na to patrzę, że ich znam i widzę, że fajnie im to wychodzi, bo to nie jest aż takie proste dla twórców.

Każdy tego oczekuje, ale w finale, tak samo tutaj, jak my nagrywaliśmy pierwszy ten odcinek podcastu, to też tak było, że siadamy, w zasadzie widzieliśmy się drugi raz w życiu na żywo i nagle takie, dobra, trzeba tutaj jakiś odcinek zrobić podcast, zacznijmy to.

Gdzieś tam teoretycznie rozmawialiśmy, też trenowaliśmy, że tak powiem, wcześniej rozmowy, jak byłeś w Stanach, żeby się złapać jakoś i coś pogadać.

Ale jednak jak tutaj przyszliśmy, usiedliśmy, to inny był taki vibe.

I fajnie było, bo ja się cieszyłem na przykład z tego progresu i myślę, że tak samo będzie w GOATS.

Zresztą już to o tym mówią, że wyciągają wnioski z każdych pojedynczych odcinków, już widzą nawet po tym nagraniu, nie na podstawie opinii ludzi, no bo nie wyszła cały odcinek.

ale już mają swoje wnioski, jak to przeprowadzić, żeby było lepiej.

I tak samo myślę, że jest u nas, że ten drugi odcinek już pokazał, że jest lepszy vibe, że my też sporo wyciągnęliśmy.

Teraz też mamy jakieś wnioski związane z, wiesz, nie.

Ale walczę ze sobą, stary, to jest, patrzę na ciebie i robię tak, że jeżeli ktoś nas słucha na Spotify, bo może nas też słuchać na Spotify, jeżeli nie wiedzieliście, to już wiecie.

Fajna zanętka.

Robię taki tick, że kiwam głową, że ci przytakuję na kamerze.

Za każdym razem jak to robię, to mam bardzo dużą ochotę powiedzieć mhm.

No widzę, że walczysz.

To jest dynamica rozmowy, żeby być.

Tak, no ale to są takie małe rzeczy, nad którymi pracujemy.

Pamiętam jak Ignacy i Mandzio zaczynali mniej więcej, to było dokładnie to samo, że pierwsze odcinki byli tacy pospinani i w ogóle to trochę drętwo szło, jeszcze się sobie wcinali.

Było widać, że byli tacy nawet wręcz robotyczni w niektórych interakcjach.

Po czym trzeci, czwarty sezon to oni po prostu siadali przed kamerą, longiem chyba w ciągu dnia zdjęciowego 8 do 12 odcinków byli w stanie zrobić i ekipa im tylko włączała kamerę, mówili jedziecie i lecieli na spontanie, w ogóle bez cięć, bez powtórek, wszystko w pełen freestyle.

Powiedziałeś o tym, że te...

Trochę do zapowiedzi, że Boks Deligola zawsze hype'ują, hype'ują, a potem się okazuje, że dyntka.

Znaczy nie tyle, że dyntka, co bardziej takie nawiązanie do tych wielkich projektów Boks Dela.

Że niezliczone, a potem tak, ten jest, tego nie ma, ten zawieszony i tak dalej, a miało być nie wiadomo co, tak jak tam aferkowóz, drugi aferkowóz, studia odnowione już dwa razy, a w sumie nie ma tych aferek, bo teraz się przenoszą.

Wiesz, ten taki cały młyn dookoła tego w stosunku do wielkich zapowiedzi.

Zgadza się.

to tutaj optymizmem napawa obecność Sylwka, który prywatnie wiem, że jest tytanem pracy i myślę, że on to wszystko może dobrze tam trzymać za ryj i dzięki niemu to będzie hulać.

Zresztą on sam powiedział, że sam zmontował ten odcinek i mieli chłopaki mu pomagać i w końcu z nich nie przyszedł, zrobił to sam, więc prawdopodobnie dzięki Sylwkowi ten odcinek ujrzał światło dzienne, tak zgodnie z planem.

Tak to pewnie by szukali montażysty, gdzieś by się to stało.

No to teraz to na tym etapie.

Tak, teraz szukają.

Nie wiem, czy cały czas szukają?

No jeszcze w tym podcaście mówili, że dalej szukają ludzi do ekipy, żeby to tam ogarnąć.

Ciężko jest do dobrego montażysta youtubowego teraz.

jakiś, czy już wynajmują, jakiś ogromny dom, willę, tak chyba można to nazwać i chcą tam w zasadzie wszystko zmieścić.

Czyli i właśnie aferki tam mają być i dywanik coś tam gola rzucał, że być może nawet tam będzie miał jakiś swój kącik i ten cały program, jakieś inne rzeczy, podcasty i to wszystko w tym jednej wielkiej willi.

Więc nie wiem, jakich to jest powierzchni, zakładam, że bardzo dużej.

Natomiast też tak się zastanawiałem nad tym, bo tam był ten wątek, że Wardęga być może też zostanie jednym ze współwłaścicieli dywanika.

I tak się zastanawiałem, czy...

No właśnie, a ty jak ty myślisz, czy to jest dobry ruch, czy nie?

Gdyby Wardęga też dołączył do tego.

Ale jaką rolę jego widzisz?

Przede wszystkim on jest, po pierwsze, on jest dobry w spinaniu rzeczy, mobilizowaniu ludzi i powodowaniu, że rzeczy się dzieją, to na pewno.

I widzę to po prostu, jak słyszę o tym, jak wyglądają prace przy Goatsie i słuchałem sobie wczoraj tego podcastu, to widzę, w jaki sposób to działa.

I też prywatnie, jak o nim słyszałem opinie, to słyszałem, że on jest dobry w mobilizowaniu ludzi do działania.

On by fajnie spinał, myślę, aspekty promocyjne, bo teraz trochę jest tak z tym dywanikiem, że ja go dużo promuję,

No i ty go dużo promujesz.

A chłopaki byli zajęci teraz gołdsami.

Zresztą nawet jak Konfefeim prowadziłem, to wreszcie się z Wojtkiem zobaczyłem.

Ale jak był podcast chłopaków, jak zaczynali, oj Wojtek, kocham go, Polska Szkoła Lokowań, że napisałem mu na czacie właśnie, weźcie coś, powiedz coś o dywaniku.

I Wojtek przeczytał i zaraz mówi, o bo jeszcze na portalu dywani było takie.

Dywanik.pl Dobrze.

Ale był pik na stronie faktycznie, ale zaraz Sylwia jak tam mówi, no ale tutaj nie reklamujemy rzeczy swojej.

Ale to w sumie, bo zobacz, załóżmy, że Wardęga dołączył do dywanika, gdzieś tam wcześniej miał rozmowy z Fejmem, więc gdyby to było tak, że Wardęga dołączył do dywanika i jeszcze, nie wiem, czy miał walkę, czy w jakiś inny sposób był zaangażowany w Fejm, to tak naprawdę rzeczywiście się tworzy takie bardzo zamknięte koło...

topowych twórców, którzy mają, wiesz, bliskie współpracy na bardzo, bardzo szerokim polu.

I mało tego, jeszcze to wszystko, no oprócz PMMA, by się mieściło w jednej winli.

Zajebiście, to jeszcze rozparę właśnie i Pasternaka musimy teraz wziąć, żeby też wszędzie udziały wzięli.

Do Zgrzytu może ich zaprosimy, jakieś studio fajne nam fundą.

I też właśnie zastanówmy się, jak tutaj byśmy mogli Wardęgę, Golej, Boxdela do Zgrzytu.

Tak, żeby ładnie w KRS-ie potem wszystko wyglądało i wszędzie strzałki się domygały.

Dokładnie, żeby wszystko było... Albo stawiasz jedną spółkę matkę, którą nazywasz właśnie jakoś tam Mason SPZO i ona ma po prostu udziały we wszystkich projektach, nie?

Ale to by było trochę, tak szczerze, z mojej perspektywy, to by było trochę dziwne takie coś.

Jakby Wardęga do dywanika dołączył?

I jeszcze, wiesz, te powiązania z Fejmem, gdyby było i to wszystko się tak domknęło w taki jeden wielki konglomerat, to trochę by to było... Dla mnie Fejm jest straszliwie obok tego wszystkiego.

To znaczy, no moje powiązanie z Fejmem na przykład jest takie, że jestem prowadzącym.

Znaczy on też zawodnikiem.

Był, ale to jest tak, że jak masz umowę, że jesteś zawodnikiem, to masz umowę, że możesz iść się bić i federacja ci zapewni przeciwnika, jeżeli będziesz chcieć się bić.

Nawet jak masz na trzy walki, to nie jest tak, że musisz trzy walki zrobić, nie?

Ja na przykład zrobiłem dwie, kontrakt mam na trzy, ale to nie jest tak, że dzwoni, rozpara co tydzień i mówi, kiedy się bijesz, kiedy się bijesz, masz umowę.

Nie mówię, elo mordo, mam problemy zdrowotne, a on mówi, no dobra, w porządku.

To jest bardziej tak, że...

no nie bardzo mogę powiedzieć mu, że mam problemy zdrowotne, a potem iść do Highliga na przykład.

To jest bardziej w tę stronę.

Więc Fame jest tak, mam wrażenie, obok strasznie tego wszystkiego, no bo... Ale połączenie Wojtka Goli i Boxdella w wielu tych projektach lub pojedynczono jednak trochę tworzy takie...

Po prostu mam wrażenie, że rzeczywiście by była taka, stworzyła się taka bardzo mocna siatka powiązań i ogromnego wpływu, tak mi się wydaje, że rzeczywiście gdyby, mówię, gdyby to się tak domknęło w taką opowieść, nie mówię nawet teraz, gdzie to by rzeczywiście, nie powiem, że działania monopolistyczne, no bo to aż nie o to chodzi, ale jednak byłoby to coś w tym kierunku, że można by było tworzyć opinie...

jednocześnie ona była tworzona przez ludzi, którzy są w wielu elementach bardzo ze sobą połączeni.

Biznesowo szczególnie.

Tak, tak, no biznesowo oczywiście, no ale też gdzieś prywatnie w związku z tym, no bo tak jak przy Gołson niby biznesowo, no ale też dużo ze sobą interakcji mają, więc to wiadomo, że też wpływa.

Mi się wydaje, że takie rzeczy też były zawsze?

I to jest tak, że jak miałeś paczkę twórców, którzy się ze sobą trzymali, to oni naturalnie gdzieś siebie propsowali, u któregoś coś się działo, to dzwonił jeden do drugiego, rozmawiali.

Tylko teraz z racji, że ktoś z kimś robi wspólny projekt, to to się robi bardziej...

Ja na przykład miałem taki moment, gdzie bardzo dużo pisałem sobie z Konopskim, tylko nikt o tym nie wiedział.

I bardzo często działa się jakaś sprawa i my sobie o tym pisaliśmy i on mówi, co uważasz, a ja mówię, a co ty uważasz, wymienialiśmy się głosówkami i to na pewno wpływało na to, że potem jak obaj nagrywaliśmy odcinki...

i wymienialiśmy jakieś zdanie w tym temacie, to to wpływało na to, co mówiliśmy w tych odcinkach, ale z racji, że nikt o tym nie wiedział, bo sobie po prostu rozmawialiśmy prywatnie, to nikt nie doszukiwał się w tym czegoś.

A to, że takie rzeczy... Więc moim zdaniem to, że oni robią projekt, też wynika z tego, że prywatnie rozmawiali ze sobą i mieli gdzieś tam ten kontakt.

i nie wiem, takie rzeczy są naturalne, tylko teraz po prostu jest to jawne.

No, gdyby to się jeszcze zamknęło w jednym budynku, to już, no to nie wiem, czy coś takiego było, żeby na taką skalę działy się takie projekty i z takimi... Może z tym dywanikiem ja może też rozjaśnię, bo w sumie możesz nie wiedzieć, bo to jest tak, że z racji, że chłopaki chcą bardzo dużą willę do tego Gołdsa tam wynająć, że faktycznie to jest jakiś ogromny budynek...

to pamiętam, że Wojtek z BoxDelem mówili elo, będziemy brać coś takiego do gołdców, więc w sumie można by tam nagrania dla dywanika realizować.

Natomiast z racji, że wynajmują to jako Goatsi, no to też Sylwek by musiał dać błogosławieństwo, że tutaj wyrażam zgodę dla waszej spółki i na przykład jak rozmawialiśmy też o tym, żeby Sylwek może potencjalnie dołączył czy coś, no to Wojtek mówił, ej, to wtedy na pewno na luzie będziemy mogli tam nagrywać.

Dla dywanika to jest fajne, no bo wiesz, Goats ma sobie jakiś swój budynek, który potrzebują do nagrań, a mogą nam użyczać po prostu przestrzeni do nagrania w jakiejś fajnej formie i w ogóle.

Tak, bo my jako Dywanik też aspirujemy do tego, żeby nie być tylko portalem, tylko mocno działamy i na Twitterze, i na Instagramie i będziemy chcieli robić wywiady ściankowe na galach i jakby był gdzieś tam wywiad na przykład Boxdala z Amadeuszem, to chyba było też w tym budynku, gdzie Gołdsi nagrywali swoje odcinki.

A nie wiem, czy to nie było w tym, tam gdzie Amadeusz miał ten swój projekt, który się chyba już skończył.

Może, nie wiem, gdzie oni finalnie się złapali, ale gdzieś tam były o tym gadki i to jest bardzo wygodne i fajne, szczególnie, że Dywanik będzie chciał dużo treści realizować i kontent.

Ja po prostu jak się zastanawiam nad tym szerzej, czy taka sieć różnych, mówię oczywiście, gdyby się domknęło, nie mówię o tym aspekcie, jaki jest teraz, gdyby to się tak domknęło, jeszcze Wardęga w dywaniku, tutaj powiedzmy jeszcze w fejmie jakby miał jakąś wpuchę, czy walkę, czy coś, to rzeczywiście to się bardzo mocno zamyka, gdzie masz tak naprawdę dwa kanały komentarii o bardzo dużych zasięgach, mam na myśli ciebie i Wardęgę.

Tak, masz wtedy dwóch włodarzy fejmu.

przy czym Boxel to też pojedyncza jednostka, która ma bardzo duże zasięgi i swoje community.

Gdzieś tam Izaka, związanego z gamingiem, oczywiście wiem, że on jest jakby poza tym, bo to jest tylko w kontekście Goatsów, ale jak tak spojrzysz całościowo wtedy na różne te siatki, no to faktycznie powstaje coś takiego, co może ja ze swojej perspektywy nie widziałem, bo nie byłem od tej strony YouTube'a, jak ty o tym mówisz, że to gdzieś tam zawsze się działo, tylko może nie było o tym tak głośno, ale wydaje mi się, że żeby to było na tak szeroką skalę,

To nie wiem, czy coś takiego było.

Czyli taka skala, bo to, że tam ludzie współpracują... Natomiast... No tak, zgadzam się.

Natomiast wiesz... Ale widzisz jakieś zagrożenia, które mogą z tego płynąć, czy tak kompletnie masz wrażenie, że to jest takie obojętne dla rynku?

Ciężko mi na to spojrzeć może obiektywnie, bo uczestniczę gdzieś tam w tym wszystkim.

Ja się czuję bezpiecznie pod tym względem, że mi na przykład żaden z tych projektów nie zaburza mojej integralności.

To znaczy tak długo jak...

nikt mi nie wpływa na to, co ja nagrywam, czyli że to, że jestem z tobą, robię sobie zgrzyt, jestem sobie prowadzącym na fejmie i współtworzę z chłopakami dywanik, to z żadnej jakby z tych, z żadnych z tych site projekcików, on mi nie wpływa na moją działalność, na to, co mówię i na to, co robię, a to, co się dzieje w tych projektach, jest spójne ze mną.

To znaczy, nie ma tam ukrywania czegokolwiek, jakichś nacisków, dziwnych akcji.

Więc to jest w porze i to jest spójne ze mną.

Mam przestrzeń na to, żeby to wyrażać, więc ja czuję, że gdzie jest problem?

Szczególnie, że jest to transparentne i jawne.

To znaczy, tak długo... Ja to tłumaczyłem kiedyś, wiesz co, na komentarii moim, jak omawiałem jakiś case Mandzia.

I powiedziałem, Mandzio jest moim kolegą, w związku z tym mogę być nieobiektywny, bierzcie na to poprawkę.

I teraz, jeżeli powstaje dywanik i tam masz napisane, są założyciele i kto jest udziałowcem i to jest jawne, jesteśmy gdzieś tam we dwójkę, są ci gołdsi i to jest jawne, to znaczy nie ma Sylwestra Wardęgi w cieniu, gdzieś w tle, który coś robi, ale nikt o tym nie wie, to by było niebezpieczne i nie okej robienie czegoś takiego, ale jeżeli wszystko jest jawne, publicznie dostępne, każdy może sobie to

zweryfikować i każdy słuchając potem czyjegoś zdania może brać poprawkę, ej, no on może tak mówić, bo jednak jest powiązany biznesowo i nawet jak próbuje być obiektywny, to może być mu trudno, a ta osoba jest fair i otwarcie o tym mówi i tego nie ukrywa, to to jest w porządku.

Tak jak ja na przykład o Mandziu mówiłem, często czuję, że

Mandzia w dyskusji jego z Karolkiem na przykład na fejmie, gdzie on poradził sobie słabo, czuję, że bardzo łagodnie go wtedy potraktowałem na swoim odcinku, ale z racji, że powiedziałem widzom, kole jest moim kumplem, strasznie go lubię, ciężko mi go wyzywać, więc musicie to zrozumieć, to jeżeli oba te komunikaty gdzieś lądują obok siebie, to moim zdaniem wszystko jest okej.

No dobra, a coś jeszcze chcemy o Goatsach?

Czy coś jeszcze masz, jakiś wątek, czy nie?

Chyba nie, chyba przemielone.

Zobaczymy jak drugi odcinek tak naprawdę.

Chyba dzisiaj jak będziemy się publikować, to będzie drugi odcinek wchodzić, więc... Chyba tak, no bo oni chyba raz w tygodniu chcą.

No tak, w teorii tak mówili, no, że gdzieś tam docelowo, chociaż nie wiem, bo coś mówili właśnie, że jak szukają tych montażystów, to no nie wiem, nie wiem, to...

Ja chciałem płynnie przejść, ale skakaliśmy po wątkach, jak mówiłeś, że kupują pałac gdzieś tam i duży dom, to chciałem nawiązać, że jeden się chyba zwolnił właśnie ostatnio i że może ten sobie zakupią.

I to miało być takie płynne przejście, ale jakoś się tak nie wstrzeliłem, bo chciałem pogadać o zakończeniu projektu Nuts World i jakiś czas temu jeszcze zakończeniu projektu Team X3, a teraz w ogóle kanał Teamu X, co został zhakowany.

I Elon Musk się tam wyświetlił, a teraz w ogóle go nie ma.

Nie wiem, czy go odzyskali i schowali, czy go nie odzyskali i są jakieś problemy, że on spadł z rowerka, ale nie możesz wyszukać kanału Teamu X. I w ogóle tak o działaniach Spotlight Agency i ich projektach jest, mam wrażenie, cicho, że jak popatrzysz na ekipy takie tworzące content dla młodych, to zostało Gen Z i tyle.

Zdominowało cały rynek, jeżeli o tę grupę odbiorców mówimy.

I ja się zastanawiam, z czego to wynika, że Gen Z potrafi kręcić milion, milion dwieście, milion pięćset na odcinek, ci influencerzy rosną jak grzyby po deszczu, odpalają drugi sezon programu Twoje 5 minut i... To działa.

To działa, on robi ogromne wyświetlenia, ci ludzie też już się zaczynają przebijać do świadomości, nawet ci, którzy...

Nie wygrali tego programu, więc to działa jak złe, a Spotlight kompletnie nie potrafi tego powtórzyć i jest takie wrażenie, że nikt inny nie jest tym segmentem zainteresowany.

No trochę Czajnik robi coś podobnego, ale to nie jest ekipa.

Jest jednym gościem, no ma tą grupkę znajomych, ale to jest taki bardziej MrBeastStyle, więc... Nie znasz tych ludzi, wiesz, że jest Czajnik i grupka znajomych.

Tak, plus mam wrażenie, że to jest też nie... Bo jak mówimy o takiej ekipie i mamy w głowie ekipę Frieza, no to mówimy właśnie, że każda postać jest niby częścią całości, ale jednocześnie też pojedynczą, ciekawą jednostką, która jest szeroko znana.

I w ten sposób tworzą całość i się wzajemnie crossują, promują i tak dalej.

Więc czy u Czajnika tak jest?

No nie, ja kojarzę tam tylko Czajnika.

Więc to nie jest ten przypadek.

Z Natsu World to tak szczerze...

Tą Alicję kojarzę, bo ona też na Twitchu swego czasu tam z Franiem jakoś streamowała, więc ja jako, że sporo na Twitchu siedzę, to gdzieś to też mi się tam obijało i miałem styczność, że wiedziałem, kto to jest.

Ale tak poza tym, jeżeli chodzi o inne osoby, to tak ja przyznam szczerze, że zaglądałem na kanał Nutsworld, tylko wtedy jakieś dramy były.

Tam z Multiim czy coś, ale tak, żebym zajrzał na zasadzie o, może zrobili coś ciekawego

to chyba ani razu.

No nie jesteś odbiorcą, bo to jest dla kidosów raczej content.

Wchodzę tam, żeby zobaczyć, co oni ostatnio robili, no bo słyszałem o zakończeniu, no to mówię, wejdę i wiesz, no w pierwszych tych filmach było kręcenie Kołem Fortuny, tam decyduję o czymś tam kolejnym.

To co powoduje, że Gen Z działa i tyle osób to ogląda, a te teamy X i Nuts World to totalne klapy i wszystko się powywalało na łeb.

Ja odnośnie też nie jestem, ale wydaje mi się, że tutaj jest ogromna zasługa Frieza, że on potrafi wybrać ciekawe osoby, a nawet jeśli one nie są jakieś super ciekawe, to wykreować je na super ciekawe.

I w związku z tym potem, jak oni tworzą jakiś content, to nie jest ważne tak do końca, co oni robią.

Tylko ludzi ciekawi, jak oni to zrobią.

I to nie jest do końca istotne, co to będzie.

Że tak to działa u młodych odbiorców, że oni się przyzwyczajają do tej postaci w sieci, a czy ona będzie kręciła kołem fortuny, skakała do kulek w basenie, czy ze spadochronem, czy będzie bardziej, czy mniej hardkorowe, to nie do końca ma...

znaczenie.

I to po ich wynikach tak widać, że oni czasami robią totalnie banalne rzeczy i tam ponad bańkę jest wyświetleń.

Z jakichś takich randomowych, czy już na maksa oskryptowanych i już przemaglowanych przez mnóstwo kanałów treści, a jednak kręcą po bańkę i w górę.

To nie jest rocket science, co oni robią, ale z jakiegoś powodu nikt nie potrafi tego dobrze powtórzyć na taką skalę, jak zrobili to oni, nawet więcej.

Jak dołożysz sobie teraz do tej układanki jeszcze byłych członków ekipy,

z których naprawdę nie wiem, czy ktoś radzi sobie dobrze na YouTubie, jako na platformie.

To jest kolonny przykład zawsze.

Ludzie mówią, że reszta, nie wiadomo, co się z nimi dzieje.

To co powodowało, że ci ludzie, jak byli w ekipie, to mieli zajebiste wyniki, a teraz jak poszli na swoje, to też nie działają.

Czy ten frizz znalazł jeden sposób, YouTuberzy go nienawidzą, jak generować wyniki, czy... Myślę, że to jest strasznie szeroki temat do takiej rozkminy, bo na pewno też było tak, że

Frizz mocno bazował na tej pierwszej zajawce, czyli zbierał tych ludzi w kupę i oni wtedy mieli tą największą parę do działania, no bo to jest element budowania czegoś i odkrywania tego, jak to wszystko wygląda i jarania się tym, a potem jak jest ten element takiej stagnacji, trzeba może się jakoś na nowo odnaleźć, ty tam często miałeś, że musiałeś zmieniać ten content i dzięki temu fajnie na platformie sobie radzisz, bo nie utknąłeś na top 5 wstaw dowolne, tylko gdzieś tam eksperymentowałeś dalej i

I u nich chyba po prostu potem tego zabrakło, że w momencie jak się rozstawali, to oni już byli w tej fazie swojego zaangażowania spadkowej i jeszcze jak nagle odeszło to całe zaplecze związane z ekipą, z frizem, z pomysłami i tak dalej, to oni się tak zostali na głęboką wodę rzuceni i nie bardzo wiedzieli, co z tym zrobić dalej.

I oni jakoś tam sobie radzą, wiadomo, ale nie są to na pewno takie wyniki, jakich byśmy się spodziewali po takim projekcie i po takich osobach, w jakim brali udział oczywiście.

Więc tak, no to tutaj się zgodzę z Bogzalem, bo on o tym mówił właśnie w podcaście, tym co wcześniej omawialiśmy Gołdsu, właśnie też do tego nawiązywał, że no Frizzowi nie można tego odmówić.

Potrafi jakoś tak zagarnąć tych ludzi, potrafi ich tak zorganizować, potrafi tak przycisnąć.

Może to też jest kwestia jego ogarnięcia algorytmu i treści, że umie po prostu zrobić, umie wykręcić wyniki.

Nawet z tymi miniaturkami zaczął kombinować, gdzie było głośno swego czasu.

To, że te testy AB robili, że zmieniali miniaturkę, że co godzinę, półtorej... I to się potem takie logiczne wydaje, ale jak on to robi pierwszy i jest ten taki... Cały Twitter o tym pompował.

Jezu, ile tych miniaturek!

Tylko, że jakoś nigdy ludzie nie zwrócili na to uwagi.

Może zwrócili na to uwagę, jak zrobił to Frizz.

Ale serio tak było, że pięć miniaturek mieli ludzie przygotowane i podmieniali?

Nie wiem czy pięć, ale ja na przykład do odcinków bardzo często widzę, że jak youtuber puszcza odcinek i nie idzie jakoś super, to po godzinie dwóch zmienia się tytuł i miniatura.

Więc wydaje mi się, że tacy rozsądni twórcy, którzy już przeżyli up and downs i wiedzą, że czasami coś ci się wydaje zajebiste, ale może nie zarzeć, mają przygotowaną alternatywę.

Pamiętam, że przy pierwszych odcinkach newsowych miałem 2-3 warianty i jak puszczaliśmy miniaturę i tytuł, które naszym zdaniem były najlepsze, to po 30-45 minutach, jeżeli wynik nie był taki, jak oczekiwaliśmy, to podmienialiśmy.

Zresztą to samo zrobiliśmy przy promocji naszego podcastu, że najpierw zrobiliśmy takie miniaturki skierowane do siebie, ale od razu były gotowe warianty awaryjne.

I pamiętam, że faktycznie na początku był duży pik, potem ludzie powiedzieli, a jednak się nie kłócą, tylko nas zbejtowali, więc wyniki spadły i potem obaj zrobiliśmy podmianki miniatur, niezależnie od siebie, że ja powiedziałem do mojej tam Julki, że dobra, podmieniaj, bo już się wypłaszczała ta linia bardzo mocno, znaczy nie wypłaszczała, tylko spadała w dół.

Jak zmieniliśmy miniaturę, to odbiło sobie fajnie rzeczywiście i potem za jakiś czas spojrzałem i mówię, o, Revo też zmienił.

nikt może nie ma aż takiego oparcia, żeby mieć ileś wariantów i przetestować, i wybrać ten najnajnajlepszy.

Tym bardziej, że u Frieza zawsze są wszystkie tak super przygotowane, tam z tą mimiką całą, kontrastem, kolorkami przemyślane te elementy, więc to może też dlatego tak zwróciło ludzi uwagę, bo one się bardzo różniły, te miniaturki, w sensie takim projektu.

Ja na przykład, jeżeli chodzi o te zmiany miniaturek, to ostatnio zacząłem to praktykować, ale raczej na zasadzie dwóch wersji, bo czasami nie do końca to przekminiam, że patrzę na te statystyki, czy linia się wypłaszcza, czy coś, a na to akurat nie patrzyłem nigdy.

Natomiast czasem w głowie rzeczywiście mam taki dylemat, który temat bardziej jest główny, a który mi się wydaje, że jest główny.

I wtedy faktycznie mam takie dwie wersje miniaturek, które czasem zmieniam, ale też nie zawsze.

Ale mam przygotowane jakby co, gdyby się okazało, że rzeczywiście ten odcinek jakoś idzie słabiej niż bym się spodziewał, to mam drugą wersję i też czasem patrzę po prostu w jakie tematy główne uderzyłeś ty czy Konop, żeby po prostu nie powielać tego.

No bo jak widzisz trzy filmy o, nie wiem, Laluna, kłóci się z Mają Staśko, no to siłą rzeczy jest tak, że kombinujesz coś innego.

Oczywiście, żeby znaleźć...

Twój temacik, żeby stworzyć bardziej wrażenie, że o, coś nowego, jeszcze tego nie widziałem, to chętnik.

Tak, więc wiadomo, że tym też się człowiek sugeruje i dlatego szykuje sobie jakieś tam inne wersje miniaturek pod trochę inny content, żeby się nie powielać.

Mi Karol bardzo, przepraszam, wrócę jeszcze do Frieza.

Mi Karol bardzo zaimponował tym, że zaczął też update'ować tytuły i miniatury na starych filmach.

To znaczy zaczął je aktualizować do tego, jakie aktualnie panują trendy i po pierwsze podbija to w Jusy, bo ludzie myślą, że nie widzieli jeszcze tego filmu i wchodzą w niego, a pewnie jeżeli go widzieli nawet, a był fajny i dawno temu, to mówię, obejrzę sobie jeszcze raz.

Z drugiej strony to pokazuje, jak zajebiście skrupulatnie podchodzi do swojej pracy i do kanału i do tych wszystkich rzeczy.

Który twórca to robi, że update'uje wstecz miniaturki?

A czy to działa tak, bo też była taka teoria na Twitterze, ja tego jeszcze nie weryfikowałem, że taka teoria była, że jak on zmienia te miniaturki na nowe, to że to też jest jakaś większa szansa, że algorytm to znowu zacznie podpowiadać i że to boostuje film.

Nie wiem, czy to działa.

Znaczy tak, bo nawet na logikę, bo filmy to nie jest tak, że się nie wyświetlają w ogóle, jak już są bardzo długo na platformie.

Są na przykład dwa lata i robią, nie wiem, 20 tysięcy wyświetleń miesięcznie powiedzmy, albo 5 tysięcy, ileś.

Że bardzo małej części ludzi, ale jednak się wyświetlają, więc...

jak zmienisz nagle tytuł i miniaturę, to zwiększasz klikalność miniatury i jeżeli wcześniej wyświetlały się te filmy jakimś ludziom, którzy już je widzieli, to ci ludzie ich nie klikali.

A tak to mają wrażenie, że to jest nowy film i klikają, a jeżeli filmy są na tyle dobre, że angażują ich do obejrzenia ponownego...

to YouTube dostaje informację, ok, więcej osób klika, ok, jest dobry wartime, oglądają do końca, ej, to może warto ten film spromować, więc moim zdaniem jak najbardziej to może zadziałać.

Ale próbowałeś tego kiedyś sam, że to ci faktycznie jakiś film zboostowało, taki stary, który myślałeś, że już tam się nadaje?

Nie, ale nie zmieniałem nigdy miniatur na starych filmach, ale zdarzało mi się, że jak jakiś temat robił się na przykład hot i miałem jakiś stary film, który mógł tego częściowo dotyczyć, czyli na przykład, nie wiem, znowu było głośno o Marcinie Najmanie, miałem stary film, najlepsze memy z Najmanem, to widziałem, że łapał jakiś pierwszy pik.

I potrafił się potem wkręcać, że nagle randomowo dużo osób pisało, o, kto też ma na głównej, wow, witam w 2022, czy coś.

I wideo randomowe sprzed dwóch, trzech lat robiło nagle 300 koławiusa w tydzień, czy coś takiego, bo algorytm zgłupiał i zaczynał to promować, więc...

Takie rzeczy się dzieją czasami naturalnie, a podejrzewam, że zmianą tytułu i miniatury możesz ten efekt nasilać.

W ogóle teraz refleksja mi taka przyszła, że zobacz, gadaliśmy o tym projekcie Natsu, Natsu World i prędzej znowu zaczęliśmy gadać o Fridzie i miniaturkach niż o tym projekcie.

Bo nie masz nic do powiedzenia.

Nawet Natsu nie miała nic do powiedzenia w tym swoim filmie z podsumowaniem.

Powiedziała, że dziękuję, a potem reszta mówiła o sobie.

Nie będzie tu wielkich słów.

I my tak samo tutaj niby od Natsurota skończyliśmy na miniaturkach na dyskusji.

Chyba, że robi go z grzydy.

Właśnie chciałem powiedzieć.

Więc ja tutaj jako nie za duży fan monopolu, tylko delikatny jak dotyczy mnie, tutaj pragnąłbym, żeby to nie było tak, że ekipa jest bezkonkurencyjna, ale obawiam się, że jest od wielu lat i ciężko coś z tym zrobić.

Mi się wydaje, że też ciężko będzie to w tym momencie przeskoczyć, dlatego że Friis jako ekipa mają taki budżet, to jest na takim poziomie teraz, żeby zbudować taki hype, to chociaż trochę można by było powiedzieć, to nie jest ten sam target na pewno, ale Bungie to bardziej tak organicznie urosło, bez takich budżetów i ogromnego zaplecza.

Oczywiście nie ten target.

To są dorośli raczej.

Tak, ale chodzi mi o sam koncept, że rzeczywiście jest też szansa, żeby coś urosło trochę bardziej organicznie niż z zapleczem ogromnej firmy i budżetami sześciocyfrowymi.

Więc jest na to jakaś szansa, aczkolwiek... Trzeba to zrobić dobrze.

Tak, i tutaj to takie troszkę liczenie na cud w tym momencie.

Tak, natomiast jest zapotrzebowanie na content.

To bardzo fajnie powiedział ten Boxdel, że...

Był taki moment, że było więcej newserów niż ludzi, co robili content, więc to pokazuje, że jest nisza na content.

I rzeczywiście... Mienia faktu, że Boxer sam prowadził aferki i na tym żerował.

Też o tym powiedział, oczywiście.

A teraz ma dywanik, na którym również na tym żeruje.

No bo to działa.

My też odwaliliśmy z grzyt i też lecimy po tematach.

To działa.

To, że rozmawiamy o jakimś zjawisku, to nie oznacza, że nie możemy z niego korzystać i zyskiwać na nim, ale to prawda.

Ja też na przykład jak ostatnio tu miałem jakąś spinę z tym menadżerem Martirenti, tu gdzieś z Szalonym pogadaliśmy i mówię, wow, pierwszy raz od dawna poczułem, że jestem na przykład częścią kontentu, a nie opowiadam o kimś.

Jakie to jest dziwne odczucie.

I moim zdaniem też, jeszcze nawiązując ostatni raz może do Gołdców, ich wyniki też pokazują, że ludzie są głodni kontentu, że chcą, żeby coś się wydarzyło, coś nowego i świeżego, bo ile razy możesz oglądać konferencję Fame i się tym jarać,

I to mówi prowadzący.

Tak, znaczy ludzie to oglądają, ale wiesz, to jak duży wynik zrobiło GOATS, też pokazuje, że są głodni nowego.

I chcą, żeby coś fajnego im zrobić, więc ciesz mi, jest miejsce na koncert.

Natsu Wolcego nie dostarczyłem, także tutaj się to nie udało, nie stworzyło, chociaż zapowiedzi były huczne.

Tak, ale huczne zapowiedzi też Malik Montana na swoim live'ie ostatnio zrobił i też dowozi content płynnie przechodząc i to jest dopiero dobre.

Ja mam nadzieję, że nie dowiedzie tego contentu, co zapowiada.

Ja nie wiem, wesoło by było, ale muszę od Nitra Gas na Niedźwiedzie pożyczyć, żeby czuć się bezpieczniej.

Chyba, że coś jeszcze chcesz do Natsu World dodać, ale nie wiem, czy coś mamy tam.

Nie, no to chyba wszystko, co bym dopowiedział.

To cieszę się, dobrze.

To wstrzeliłem się z płynnym przejściem, bardzo mi miło.

Czaiłem się od jakiegoś czasu już.

No właśnie, pan Malik Montana na jednym ze swoich livestreamów tutaj powiedział, że ma dość tych youtuberków siedzących przy komputerze, którzy napędzają na niego hejt. 80%.

W 80% oni napędzają na niego hejt i że w oczy by mu tego nie powiedzieli i on tych wszystkich youtuberów będzie wyjaśniał, nie powiedział niestety jak zamierza ich wyjaśniać, ale... Dojeżdżać, czy to one, czy to jego koledzy.

Co ciekawe, pasuje to do każdego z nas.

Jak Wardęga przestał robić komentarii, to masz trzech komentarii w okularkach.

Ale jestem jedynym komentarii w Polsce, który wygrał swoją walkę freakfightową, więc się cieszę.

Chociaż Bocono przegrał, Wardęga przegrał dwie.

Nitro, który też trochę robił komentarii na live'ach, też przegrał dwie.

Ale przynajmniej z Czarkiem tą jedną honorową.

Kto to będzie pamiętał w jakim stylu.

Ważne jest na rekordzie, że dla drużyny komentarii tutaj jedno zwycięstwo zostało zaliczone, więc ja się, no nie czuję się lamusem w okularkach, więc myślę, że Malik tutaj nie mówił do mnie.

Plus ja go nie wyzywałem też za tą akcję, bo jakoś o tym nie powiedziałem.

jakimś cudem nie słyszał.

No więc on jakby tam użył bardzo wielu słów, powiedział, że nie lubi stosować agresji i przemocy, ale jak będzie musiał, to to zrobi i na dodatek powiedział, że jak ktoś mu nie okazuje szacunku, to on tej osobie wszystko zabierze.

Więc dużo takich groźnych gruźb i oczywiście ludzie mu napisali, że się odkleił i spotkało się to ze zdecydowaną reakcją ze strony środowiska.

Federacja High League, jak rozumiem po zapytaniu przez ciebie, poinformowała, że to po prostu promocja mixtape'u.

Tak, i że generalnie się od tego odcinają, co on robi w swoim prywatnej sferze jako artysta i żeby nie łączyć tego.

Rób publiczny ten mixtape ma się nazywać.

I żeby w ogóle tego nie łączz High League'iem.

Ale jednocześnie naiwne.

Z drugiej strony, jeżeli nie robi tego na kanałach highligowych, to... No ale jeżeli jesteś twarzą jakiegoś projektu, to nawet nie chodzi już o highlig, czy jakieś tego typu rzeczy związane z freakfightami, no to tak samo jak ludzie coś reklamują, są twarzą jakiejś sieci komórkowej i coś odwalą, no to przekłada się to siłą rzeczy na wizerunek tej sieci i ta sieć zwykle reaguje.

Oczywiście.

Więc to nie da się tak nagle odciąć kogoś na zasadzie no tu co prawda z nami współpracujesz, jesteś twarzą projektu i przedstawiany jako włodarz

Ale jak coś odjebiesz, to my nie mamy nic wspólnego, ty sobie jesteś samodzielną jednostką i nas to nie obchodzi.

Ja bym też nawet to porównał, załóżmy czysto teoretycznie, że Boxdel na konferencjach by mówił o tym, że tam nie można mówić o sześćdziesiątkach, że ta cała taka gwara więzienna jest, wykluczamy to, a potem powiedzmy odpalałby aferki i sam jechał z tematem w ten sposób.

No wiadomo, że to by się przełożyło też na wizerunek fejmu i byłoby to tam co najmniej mielone w trakcie konferencji.

Zgoda.

Mam wrażenie natomiast, że też pozycja Malika jako włodarza...

Mam wrażenie, że Boksdel i Gola są takimi swojakami, którzy siedzą na równi z innymi ludźmi, którzy tam są na tych konferencjach.

A Malik jest taki szef wysokiej ligi, przychodzi i on tam siedzi.

Mam wrażenie, czasami nie ma pojęcia, kto u niego walczy.

Chyba do cichego powiedział, a ty jesteś dziennikarzem muzycznym, mordo, tak?

Albo właśnie on zaczyna bardzo często w odpowiedzi do zawodników mówiąc, a przepraszam, bo ja cię nie śledzę, nie wiem, czym się zajmujesz.

I to ludzie czasem narzekają, to ma swój urok.

I natomiast jego wizerunek w Highligu jest taki, że jest trochę bardziej odklejony i w tym sensie, że jest odklejony, ale jest też odklejony bardziej wizerunkowo od federacji.

Że on nie jest taki spójny, że gdyby Highlig nagle powiedział, że ktoś inny jest tam włodarzem, to...

Chyba jakoś prościej by to ludzie przyjęli, niż gdyby Boxdella i go lewywali z fejmu, że oni są tacy zrośnięci z nim, wydaje się, na śmierć i życie.

A Malik w Hejligu, nie wiem, taki bardziej... Może, ale nie zmienia to faktu, że rzeczywiście jest postrzegany jako jeden z włodarzy, taki skreowany, jako jeden z włodarzy i twarz tego projektu, więc...

jest to dla mnie oczywiste, że wszelkie jego zachowania będą łączone.

Ale co ciekawe, bo to też warto moim zdaniem zaznaczyć, że czy jak była jakaś afera związana z tymi boksami jego i z płytą, że tam ludziom się nie podobały te itemki w środku, czy jak było teraz z McDonaldem, czy nawet z tym chłopakiem, to jednak...

Może były jakieś komentarze, bo nie powiem, że w ogóle, co na to High League, ale jednak nie było to tak czysto, mocno łączone.

Natomiast w momencie, kiedy pojawiają się takie mniej lub bardziej bezpośrednie groźby, a mówimy tutaj o tym, że on jest twarzą Federacji Freak Fightowej, która z samego konceptu promuje to, żeby wyjaśniać konflikty, jeżeli już siłą, no to w oktagonie, z profesjonalną obsługą i tak dalej, no to jest to co najmniej dziwne, jeżeli nagle twarz tego projektu mówi, a ja się do kogoś przejadę, nie?

To jest, to się bardzo mocno gryzie i ciężko na tym przejść do porządku dziennego.

Kupuję, ale faktycznie jest coś w tym, o czym teraz powiedziałeś, że...

W przypadku akcji, które odwala Malik, ludzie aż tak nie pytają od razu Heiliga o zdanie i aż tak tego nie łączą, ale gdyby to samo zrobił Boxdel, to zaraz by powiedzieli o, włodarz fejma, robi takie rzeczy, wiesz o co chodzi.

Ale to też kwestia wizerunku Boxdela, że on jest znany z tego, że palnie jakieś rzeczy.

I ludzie też wiedzą... On też to na konferencjach i na programach robi.

Tak, więc to jest takie, że ludzie też w to uderzają, bo widzą, że jego to potem boli, to jest w ogóle nośne.

Z Malikiem tak nie ma.

Aczkolwiek w tej sytuacji uważam, że to jest wyjątkowy moment, kiedy rzeczywiście można to tak bezpośrednio połączyć i uważam, że ten komunikat Heiliga, ja tego nie kupuję, tych wyjaśnień na zasadzie, no niech on sobie robi co chce jako artysta, nas to nie obchodzi, my tylko potrzebujemy go do konferencji.

Uważam, że to nie do końca działa, bo też się czymś zastanawiać, czy jeżeli ktoś na konferencji by się kłócił z Malikiem albo nie okazał mu szacunku, to co, będzie wywożony po konferencji?

konferencji, będzie miał tę walkę, czy już do niej nie dojdzie, bo z ręką złamaną skończy.

Wiesz, kupuję, zgadzam się.

Tak, ma to sens, co mówisz.

Przyjmuję, no niezależnie od tego, czy on jest tym włodarzem, czy nie, no to w ogóle jakaś totalna odklejka, zachowanie mega nieakceptowalne i jestem w szoku, że facet, który w necie siedzi i tworzy tyle lat, jest właśnie twarzą Federacji Freakfightowej, z bliska obserwuje te branże, rozmawia z ludźmi, doskonale wie, jak to działa i widzi, jakie są reakcje środowiska na różne zachowania, pozwala sobie na coś takiego i jest to...

Znaczy, no dobra, zasłoniliśmy rolety, żeby tutaj jakby ten, ale... Znaczy, ja to jeszcze spójrz na to z innej perspektywy, bo okej, można na to spojrzeć w ten sposób, że to kolejny performance, tak jak z tym McDonaldem, chociaż z tym chłopakiem, no to już nie uważam, to był performance, tylko realnie się wkurwił i zareagował w ten sposób i wymuszał plucie na lustro i jakieś likowanie adresu, więc to już było, ciężko to nazwać performancem.

Nawet jeżeli to jest performance, to i tak poszedł za daleko, tak uważam.

I jeszcze trzeba wziąć jedną rzecz pod uwagę, że on robi performance i być może rzeczywiście on z założenia nic nie chciał robić.

Ale co z ludźmi, którzy to podłapią?

To jest jedna rzecz.

A druga rzecz, nie uważasz, że zachowanie Malika i te wszystkie rzeczy, które on teraz robi i to w jaki sposób może sobie robić, nawet jeżeli to jest performance w cudzysłowie, i on może sobie to robić, się tym bawić, czy to nie wynika z poczucia a, bezkarności, b, tego, że faktycznie jest bezkarny, bo nic się z tym nie dzieje.

To znaczy, my sobie o tym pogadamy na zgrzycie, powiemy uuu, nieładnie.

Kanały komentarii nagrają odcinki, że ale Malik dzban, odkleił się, jak tak można, chabababa.

To znaczy, w sytuacji, w której...

Po pojawieniu się federacji freakfightowych, youtuberzy przestali być niewolnikami bycia takimi czystymi wizerunkowo.

Bo kiedyś było tak, że youtuber trochę był na tej smyczy, że jednak nie mógł pozwalać sobie na takie akcje, bo jak robiło się o tym głośno, a jego głównym źródłem dochodu były kontrakty reklamowe z markami, no to marki nie chciały być z tym kojarzone, kończyły z takim delikwentem albo taką delikwentką współpracę i to youtuber wiedział, uuu, muszę się pilnować.

Była taka siła nacisku, że można było coś z tym zrobić.

A teraz, i o tym mówił Sylwek Wardęga też swego czasu.

No pogadamy o tym, jemu wzrosną zasięgi i nic z tego nie wyniknie.

To Boxle też o swoim konflikcie z Szalonym o tym powiedział, że no mógłbym się z nim powyzywać, ja bym nagrał jakieś filmy, on by nagrał jakieś filmy, on by dostał plus 100 koła subów, ja bym dostał plus 100 koła subów i nic więcej z tego nie wyniknie.

Nie ma realnych konsekwencji za zachowania, które są w jakiś sposób moralnie nie w porządku albo obiektywnie, no teraz już groźne i jakby coś powinno się z tym zrobić, ale...

Nic się nie dzieje.

Tylko Malik też jest troszkę innym przykładem, no bo on żyje z muzyki i prawda jest taka, że ten wizerunek gangsterski, taki około, będzie mu służył do sprzedaży.

Być może rzeczywiście to jest jakiś rodzaj promocji, której ja nie do końca rozumiem, ale może faktycznie w ten target, który on celuje, to działa.

Natomiast rzeczywiście, jeżeli chodzi o Freak Fighty i innych influencerów, którzy nie mają tego zaplecza muzycznego czy jakiejś innej formy, gdzie mogą być kontrowersyjni i z tego żyć,

no to tak, pełna zgoda, no federacje to sponsorują, mało tego, żerują na tym.

Tak, oczywiście i to się kręci i dlatego to ma prawo działać i z jednej strony jest taki piękny aspekt tego, że twórcy przestali być takimi niewolnikami swoich wizerunków, zaczęli sobie na więcej pozwalać i ten internet jest taki barwniejszy dzięki temu i my mamy o czym nagrywać, więc mamy robotę, więc my też na tym korzystamy, że ci ludzie odwalają rzeczy, gdyby wszyscy influencerzy byli poukładani i fajni, to my byśmy nie mieli o czym robić, a teraz

O Maliku obaj sobie mogliśmy zrobić odcinki, mamy pewnie kupę wiusa tam, jeszcze nie sprawdzałem jak idzie.

Ale to nawiązujesz do takiego hipokryzji, cynizmu z naszej strony, że z jednej strony na to narzekamy, a z drugiej robimy na tym kontent.

Bez tego by nas nie było.

Jakby nie było influencerów, którzy robią kiepskie akcje, to kanały komentarii nie byłyby nikomu

Tak, ale ja uważam, że też w tym wszystkim trzeba zachować skalę i można powiedzieć o tym, znaczy inaczej, uważam, że ludzie nie powinni tego robić, ale jak już się zdarza, że reklamują jakiś tam skam, są jakieś tam niesnaski mniej lub bardziej poważne, to jest jakby jeden szczebel, ale co innego jakbyśmy się nagle dowiedzieli, że Konop został pobity na przystanku.

No właśnie, tylko zobacz, jakby Konop został pobity na przystanku przezzefa Bratana albo przez Malika, to...

No to kanały komentarii by nagrały filmy, że są wielce oburzone i może Konop by poszedł z tym na policję i potem, no nie wiem, chłop by dostał grzywne i by mu pogrozili paluszkiem i nic by mu się nie stało.

To znaczy, jeżeli...

Okej, jakaś firma nie wejdzie z nim we współpracę, tylko on ma to gdzieś.

Pożyje z muzyki i żyje z tego, że jest włodarzem federacji i poza tym nie odczuwa żadnych konsekwencji tego.

Nie wiem, jakie są konsekwencje, gdyby udowodnić komuś pobicie, bo myślę, że jednak trochę poważniejsze niż grzywna, tak mi się wydaje.

Ale tak, co do zasady, to masz rację.

Tylko, że to bardziej obrazuje sytuację w kraju ogólnie, jak to działa całościowo, niż czy jest to związane z internetem sprawy.

Tutaj od razu się jeszcze przepraszam, taki malutki optop, musiałem kota przeprosić, bo spał mi na nodze od jakiejś pół godziny, już mi noga zrętwiała i musiałem go poprosić, żeby zszedł.

Ale z odcinka na odcinek i tak duży koci progres uważam w twoim wykonaniu.

Tak, to bardziej wynika z tego, że te koty mnie naciskają, także inicjatywa jest bardzo mocno z jednej strony, ale siłą rzeczy ja też się otwieram.

Bardzo się cieszę.

Dzisiaj specjalnie cztery koty tu zamknąłem.

Tak, specjalnie, słuchajcie, studia zamknąłem.

Niestety wszystkie jakoś się rozlokowały poza ciałem Tomka.

Liczyłem, że będzie inaczej, ale przynajmniej kaktus.

Nagle usłyszeliście, a weź zamknij tutaj drzwi.

Ja tak poszedłem zamknąć drzwi, zdziwiony o co chodzi, mówię, żeby lepsza akustyka była czy coś i okazuje, o udało mi się cztery koty tu zamknąć.

Ja mówię, a to fantastycznie.

Tak, liczyłem, że coś więcej się wydarzy, ale chyba mają porę drzemki niestety, więc gdzie to jest żerowanie na kotach, żeby robiły content i tutaj przytrzymywanie zwierząt wbrew ich woli, prawda?

Żeby mema z kolegi... No bardzo wbrew ich woli, bo chyba większość w łazience siedzi.

Tak, więc chyba mają gdzieś.

No właśnie, mało masz siły nacisku i możliwości wyciągania realnie konsekwencji.

Jeszcze na początku, jak wy z Sylwkiem robiliście te...

krucjaty przeciwko skamom, no to faktycznie to działało, influencerzy się bali.

Jeszcze powstał ten serwer discordowy Wataha i że o, będziemy mas reportować teraz influencerów, robić rajdy, jechać z nimi.

To było tak, że tam padł blady strach, mam wrażenie, na ludzi.

Faktycznie troszkę się obsrali.

Natomiast dzisiaj, przepraszam, Marty Renty po swoim konkursie o tym Audit do dzisiaj się nie wypowiedziała.

I co z tego, że ja zrobiłem odcinek na pół miliona viewsa?

Po prostu od kolejna zadymka.

Coś się wydarzyło, super.

Przeszliśmy do porządku dziennego.

Malik komuś grozi, że go pobije i zaraz... Właśnie nawet mówię, nawet by pobił.

Jakby konopowie się chciało wydarzyć.

Ale gdybyś to ty był, no to byś trochę inaczej na to patrzył.

No to bym grzmiał na odcinkach, jak tak można, w ogóle patologia.

Okej, może Heilig musiałby się jakoś do tego ustosunkować, jakby faktycznie doszło do jakichś rękoczynów.

Ale czy dojdzie realnie?

Pewnie nawet jak gdzieś się wkurzy, nie wiem, komuś liścia sprzeda, czy coś się wydarzy.

Wiesz, whatever.

I jeżeli to nie będzie jakaś harda skala, a pewnie nie będzie, to ciężko coś z tym zrobić tak naprawdę.

No tak, odnosząc się jeszcze do tych skamów, to właśnie dlatego ja być może miałem troszkę na początku zakrzywioną taką wizję komentarii, bo wchodząc w ten temat było tak, że obserwowałem sobie Wardęgę, obserwowałem Gargamela i to były takie osoby, które rzeczywiście tymi materiałami powodowały tą burzę w sieci i coś się zmieniało.

Gargamel nawet potrafił skancelować faktycznie kogoś.

Tak, miał taką moc i tak sobie myślę, no to trzeba się z tym ostrożnie obchodzić.

No i potem trafiłem na ten temat skamów, przeglądając po prostu Instagrama, wchodząc w ten świat i poznając tych wszystkich influencerów, bo tutaj, no nie wiem, czy to jest ciekawostka, ale ja wchodząc w ten temat komentarii z branży muzycznej, to ja nawet nie wiedziałem, kim jest Marcin Dubiel.

Ja się dopiero wszystkiego uczyłem.

Nawet nie wiedziałem, co za ludzie są, tak szczerze mówiąc.

I wszystkiego tego się uczyłem.

I wchodząc w te skamy i nagłaśniając to, było tak, że

ja poczułem taką moc sprawczą i ja myślałem, że to ogólnie tak działa.

Czyli, że to jest taka, wiesz, kontynuacja Gargamel Style, Wardenga.

Mówię, ale zajebiście, można zmieniać świat na lepsze.

Może tak trochę naiwnie, ale z drugiej strony to rzeczywiście zmieniało.

Ale potem faktycznie pojawiły się jakieś inne, mniejsze tematy, czy inne takie sprawy, niekoniecznie związane ze skamem, który irytował ludzi, no bo wydali pieniądze na coś, co potem albo nie przyszło, albo było to dalej niegówniane.

Więc potem dotarło do mnie, że to jest content rozrywkowy i w tym nie ma wielkiej ideologii tak na dłuższą metę.

Że komentarii to content rozrywkowy?

Tak, na tym zakończmy.

To był ostatni odcinek podcastu z grzyt, dziękujemy.

Ale nie masz takiego wrażenia, że to bardziej dostarcza się rozrywkę niż zmieniasz świat w tym momencie?

Nie miałem nigdy, wiesz, jakoś tam misji zmienione się.

Chciałeś nagrywać takie filmy, jesteś zdziwiony, że po Marty Renty nic się nie wydarzyło.

No dobra, zgoda, tak.

Chciałbym, żeby trochę tak było, ale nie łudzę się, że te efekty będą bardzo duże, bo widzę, jak to działa.

Ja też, szczerze mówiąc...

Uważam, że tak jak było wcześniej, to też było za ostro.

To znaczy to, że Gargamel mógł być szeryfem i mógł wskazać na kogoś palcem i ta osoba znikała, niezależnie od tego, czy te zarzuty były słuszne, czy nie, to była wielka moc, która nie zawsze była słusznie wykorzystywana.

Do dziś toczą się dyskusje na temat dramy Sylwka Wardęgi z Danem Ferrerim.

Czy słusznie został dany skancelowany, czy niesłusznie?

Paweł Gargamel, a też masz jakiś taki przykład, że kogoś niesłusznie wjechał na kogoś?

Tak, on miał film taki, wiesz co, o J. Dobrowskim i o jakimś tam jego Q&A-u, czy coś takiego, gdzie dosyć mocno go tam objechał, a potem się okazało, że bardzo przesadził mocno i Jasiek jakoś mądrzej i dobrze się z tego wybronił i faktycznie po publikacji tego filmu w ogóle Gargamel jakoś tam zrobił sobie dłuższą przerwę.

Ja też z nim o tym rozmawiałem, jako on u mnie był w lekko nie będzie, że chyba jakoś...

On czuł wręcz taką presję, że ta jego widownia jest taka żądna krwi, że zmasakruj kogoś, skanceluj, zniszcz tych influencerów.

I on trochę, żeby spełnić te oczekiwania, czuł, że w każdym filmie musi kogoś jechać.

No i coraz lepiej, musi iść mocniej.

Więc w pewnym momencie, jak nie było tematów, a ta widownia tego oczekiwała, to czuł, że jak zrobi taki zwykły film, to będzie za mało.

I o tym Jaśku tam chyba poleciał za mocno.

że w tym filmie, który robił Jay Dombrowski nie było zupełnie nic złego i Gargamel jakoś tak to dziwnie to wyszło bardzo, to potem, wiesz, połowa minusów była pod tym filmem i dużo wyzwisk i Jasiek się obronił, ale...

sama idea istnienia mocy takiej, że ktoś może wskazać palcem i kogoś wymazz internetu, to w ogóle, to było za grube, że to było.

I ja też tak mówię, bo na przykład uważam, że dane niesłusznie.

Ale poczekaj, ale to, bo chwila, bo to bym się zatrzymał nad tym.

Czy rzeczywiście uważasz, że ktoś miał taką moc wymazywania? ...

czy po prostu ludzie tak bardzo się tym jeszcze wtedy przejmowali, bo teraz nadal są osoby, które gdzieś tam celują w kogoś, tak, właśnie jak na przykład kanały komentarii, tylko też ja mam wrażenie, że ci twórcy, w których jest to wymierzone, trochę to mają w dupie, patrz przykład Marty Renty, tak, że nagrywasz na nią film, ona sobie tego nie komentuje, no i co, świat sobie płynie dalej, ona wstawia TikToki w nowym mieszkaniu czy tam domu i... I ma to gdzieś.

No i co, więc to też chyba bardziej jest tak, że wtedy ludzie się tym przejmowali, że ich to dotykało, że...

Widownia też może bardziej się w to angażowała, bo było mniej dram, mniej twórców.

Teraz cały czas masz jakieś dramy i sytuacje, więc... Ludzie są stymulowani i przywykli trochę.

Dlatego mówisz, że to jest rozgrywka.

BDSM zaczynasz, wiesz, od tego, że packą lekko dostajesz i cię boli, a potem cię rażą prądem i leją biczem i mówisz, wow, zajebiście, chcę jeszcze.

Czyli porównałeś widownię komentarii do miłośników BDSM.

Troszkę tak jest z tymi dramami, że ta stymulacja przesuwa ci próg coraz dalej.

Tylko no właśnie, zaczynamy dochodzić do tego, że padają groźby karalne.

I przechodzisz do porządku dziennego.

Za trzy minuty Błoński się spierdzi na streamie i ludzie będą, wow, ale afera, ale głupek.

A my koniecznie o tym nagramy.

A my koniecznie o tym nagramy.

Bo już Oszelidze, który gila.

No głupio by było teraz Błońskiego pominąć, bo będzie, że nieuczciwie podeszliśmy do tematu.

Trochę nie wiem, co z tym dalej zrobić, że mamy taki wniosek, bo...

Nie wiem, jeszcze deszcz zaraz zacznie padać.

Smutno, odsłonimy tutaj okna, żeby pokazać, żeby nie zdradzić.

Mam dzisiaj wniosek bez wniosku?

Ale poczekaj, bo to też ja bym to podrążył trochę, bo to mnie zaciekawiło, jak ty powiedziałeś o tym, że z jednej strony pokazałeś, że masz jakieś takie oczekiwanie odnośnie tego, że chciałbyś, żeby twoje filmy coś zmieniały, żeby miały jakiś większy odzew, żeby była reakcja.

Żeby twórca musiał się tym przejąć.

Bo ja nie oczekuję, że zmienię świat.

Ale nie usunę wszystkich skamów, ja też mogę się mylić, czy whatever.

Jakby nie oczekuję, że chcę zmieniać świat, ale przeszliśmy z jednej skrajności, gdzie ktoś mógł skazać palcem i kogoś skasować do skrajności, że trzy kanały komentarii duże mogą o czymś nagrywać i nic się nie dzieje.

A na czym myślisz polegał ten fenomen tych skamów?

Co to było jeszcze takie pokłosie tego starego komentarii, czy po prostu temat tak siadł?

I twórcy nie do końca wiedzieli, jak sobie z tym radzić i bardziej się przejmowali.

A teraz twórcy przyzwyczaili się do tego, zauważyli, jak działają pewne schematy i ludzie nie są głupi.

No widzą schemat, ej, czasami lepiej przemilczeć, nic mi się nie dzieje.

I widzą, że ludzie mają bardzo duże dramy i dalej sobie funkcjonują.

Dużo też federacje freakfightowe się do tego przyczyniają, bo zapewniają cashflow.

No tak, bo biorę udział w tych federacjach.

Ale zajebiście, z dwóch pucharów pijesz, zagarniasz, co się da.

Trochę tak, bo z jednej strony siedzę, zobacz, siedzę jako prowadzący na konferencji i ja, zresztą to, co ci powiedziałem, że to, że Adrian Polak rzucił pomówienie, to dobrze dla fejmu i to dobrze, że ja mu mogłem zwrócić uwagę, że się coś wydarzyło.

Ale teoretycznie jako kanał komentarii powinienem powiedzieć, nie no, jestem święcie oburzony, nie powinny takie rzeczy mieć miejsca.

I to jest ten dualizm, który jest...

ciężko pogodzić.

Natomiast, ja bym na przykład, gdyby po tej akcji Adrian Polak, została mu zaproponowana walka z Wiewiurem, to ja bym zaprotestował.

Myślałem o tym i tak sobie pomyślałem, że gdybym się dowiedział na przykład, że hej, proponujemy ci kolejną galę, będzie Adrian Polak z Wiewiurem,

Kurczę, nie wiem, nie wiem, czy to na tyle by mnie raziło, żebym powiedział Federacji, to ja nie prowadzę, zjeżdżam z tego, wypisuję się, ale na pewno dużo bym o to walczył i nie wiem, powiedziałbym to, ja chcę powiedzieć statement na przykład na początku tego panelu, że...

uważam, że to jest giga nie okej i oddaję tę parę, albo nie ma mnie na tej części panelu, like, whatever.

Chcę zaznaczyć swoje oburzenie.

Tak samo było z Laluną, która też już przeginała.

Tam też już pojawiały się groźby karalne, że chyba do ciebie jakieś ziomki wypisywały, że mamy twój adres i w ogóle.

Dosłownie mój adres był wysłany i na zasadzie, że łatwo mnie znaleźć.

I tam były niewyjaśnione skamy i oszustwa.

I oczywiście...

Fame jest taką federacją, która oni wiedzą jak to działa i oni też chcą trochę od tego odbijać, więc na przykład już nie kontraktowali potem Laluny i nie biorą jej do walk, ale gdyby...

Ja im powiedziałem, że słuchajcie, ja bardzo chętnie u was zawalczę, ale kto inny walczy?

Bo na przykład jeżeli jest La Luna, to ja bym nie chciał na tej samej gali brać udziału.

I ponoć co najmniej kilku innych twórców też w ten sposób się wyraziło.

Więc to jest na przykład jakaś presja, którą możesz wyrazić.

I na przykład gdyby Adrianowi Polakowi została zaproponowana walka z Wiebiurem, to gdyby co najmniej kilku twórców powiedziało, to my nie chcemy brać w tym udziału, to nie jest okej, to mogłoby też budować taki nacisk.

Fame jest takim przykładem, że oni wizerunkowo raczej nie będą chcieli tego organizować, bo oni teraz odbili w inną stronę i to jest fajne.

No ale jak Malik jest włodarzem, to nie masz jak go zablokować.

Ale zobacz też z drugiej strony, że jak były te programy pokroju Cage'y, to Wardęga tam fajnie śrubę dociskał, właśnie wyciągając jakieś takie afery, do których ludzie się na przykład nie odnieśli, właśnie tak jak mówisz, chowali głowę w piasek albo...

no tam zdawkowo, no, no, a dzisiaj mam dla was kolejny produkt.

I on to fajnie wyciągał i tam, no, tak jak z Marty Renty, która się popłakała ostatecznie, już tak nawiązując odnośnie tego NFT, tam, no, padło jej wyznanie, bo taka przyparta do muru powiedziała, jak było.

I wyszło jej to na dobre, ten program.

W odcinku powiedziałem, że ja nie kupuję tych łez.

Nie wzruszyło mnie to.

Nazwijcie mnie robotem, że nie mam uczuć.

Przyznała się do oszustwa, to nieważne, czy się popłakała, czy nie.

Bo dla mnie to jest tak, trochę też oglądałem, to był taki ciekawy, to nie jest off-top, ale takie troszkę nawiązanie, że na streamie odpalałem sobie filmik i był masnego materiał odnośnie reklamy alkoholu.

I on potem coś takiego mówił, żeby się samemu wytłumaczyć, no ja co prawda reklamowałem alkohol,

ale wszystkie te pieniądze przeznaczyłem na pensję dla pracowników w mojej firmie.

Ja takie miałem, no to, ale co to zmienia?

W sensie, że wiesz, nie kupił za to samochodu, ale dał na pensję.

No dobra, to nie ma znaczenia.

Jak by te pensje zapłacił?

No właśnie, no w sensie, no dobra, ale to zainwestował w swoją własną firmę, więc to nie oddał na biednych czy potrzebujących, tylko zainwestował w firmę.

Tak, natomiast odnośnie Marty Renty, to moim zdaniem przegadanie tematu na programie takim jak Cage pomaga influencerowi, nawet jeżeli ty nie kupujesz tych łez i nie czujesz, że to jest prawdziwa skrucha, to jeżeli ktoś publicznie w programie przegaduje ten temat z jakimś twórcą i go wyczerpuje, to potem ludzie mają wrażenie, że temat jest już przegadany, no dobra, wyjaśnione, no to wiemy.

No dobra, to czego byś więcej oczekiwał?

Ja dlatego o tym mówię, że budować presję na federacjach, jeżeli masz sytuację, że kiedyś było tak, że...

tą smyczą dla influencerów były firmy, które jeżeli ktoś był lewy wizerunkowo, to go nie brały, to moim zdaniem fajnym vibe'em byłoby to, żeby budować taką presję na federacjach, że ej, nie bierzcie takich osób i na przykład spoko jest to, że to mi się podoba w fejmie, że oni odbili w tą bezpieczną wizerunkową stronę

Zobacz, że kiedyś przy tych pierwszych edycjach, po tym co się stało w Tajlandii, jak ten apteka wleciał do pokoju z Ferrari, piękna sytuacja pod walkę teoretycznie, masz konflikt i super.

I bardzo dobrze, że nie został ten facet zakontraktowany, bo to jest jasny sygnał, jak ktoś będzie przeginał i będzie odpierdalał bardzo krzywe akcje, to nie jest tak, że może w ten sposób dostać walkę, a wręcz jej nie dostanie.

która też i kontrowersje wokół niej były zbyt mocne, pewne oszustwa były zbyt ewidentne, a inne sytuacje zbyt niebezpieczne i w związku z tym, pomimo, że była barwną postacią, programy z nią wygenerowały mnóstwo wyświetleń i ludzie bardzo by chcieli...

No bo była polaryzująca.

Była polaryzująca i to dla Fejmu genialnie by się kręciło.

I nawet jak Klaudia na Cage'u rzuciła temat pod tytułem rewanż dla Luną, gdzieś boks delto rzucał, to z tego, co ja potem rozmawiałem, to na ucho on dostał informację, to się nie wydarzy, Michał, zostawcie ten temat.

I to generalnie całkiem zajebiście.

Więc tak patrząc na to, jaką... Fajnie by było, gdyby Fejm się utrzymał tą drogę i gdyby Polak na przykład nie dostał z Wielkiej Brytanii.

Ale to by musiało oznaczać tak naprawdę ustalenia wszystkich federacji, bo jeżeli to było na takiej zasadzie, że Fejm tak robi, a Prime przygarnia i zawsze masz jakąś alternatywę, to uważam, że ciężko by było... Tylko Prime jest już teraz na tyle bardziej niszowy, że...

No nie wiem, w sensie, Prime'u nie ma w ogóle od jakiegoś czasu, nie wiem, z pół roku chyba nie było gali.

Znaczy, ja tak daję przykład, no ale może to też być High League, tak samo jak nie był możliwy występ Najmana w Fejmie, a został możliwy w High League'u.

Więc to są takie rzeczy, że tam nie do końca się z tym dograć, potrzeba było jakiejś takiej bardzo mocno zwartej linii w tym temacie, a nie sądzę, żeby to się wydarzyło.

Plus, zauważ, że tak trochę wracając do tematu Malika,

Ja nawet trochę liczyłem, że High League nie tyle będzie się próbował odciąć od tego, co potępi działanie Malika.

No bo to nawet jest łatwe i zadunkowo, tak?

Komuś grozi, wy mówicie, nie popieramy takich zachowań czy coś.

A tutaj było takie, nawet oni tego nie skomentowali, tylko na zasadzie, no pogadaliśmy, to jest promocja płyty, to nie ma związku z federacją.

Nie było żadnej nawet takiego zdania w tym, przynajmniej co ja dostałem, informacji od PR menadżera High Liga, nie było żadnej informacji, że to potępiają, propsują, co oni z tym robią, tylko to nas nie dotyczy.

No i teraz tak, pytanie jak to High League'owi wyjdzie długofalowo, natomiast jeżeli, i tutaj może nasza rola jako kanał w komentarii, jeżeli nam udałoby się wzbudzić w widowni tego typu vibe, że ej, może warto o to walczyć, to to będzie działać i przypominać ten temat i maglować go, zobacz jak mocno takie było społeczne wzburzenie, żeby fagacie ciągle przypominać o tym, co zrobiła i faktycznie, okej, to nie jest tak, że ją to odcięło całkiem od źródełka i w ogóle nie ma teraz żadnych współprac, nie zarabia pieniądze, bo i walczyła na futbol.

I w ogóle robiła jakieś rzeczy.

Natomiast myślę, że cały ten vibe, który się pojawił wokół niej, odciął jej trochę współprac i myślę, że ileś firm, które śledziły trochę bardziej, co się dzieje w internecie, mogły potencjalnie zrezygnować, obawiając się dużej lawiny negatywnych komentarzy.

Ten vibe na tych federacjach i na Freak Fightach zaczyna trochę się zmieniać, że ludzie trochę już zaczynają mieć dość właśnie tych takich bardzo patologicznych dymów, a chcieliby troszkę coś innego.

Zresztą nawet Heilig, który kontraktuje tych zadymiarskich zawodników, jakoś takich briefuje, że oni na konferencjach są w miarę grzeczni.

Wręcz ludzie mówią, że ostatnio te konferencje Heiliga są jakoś tam w miarę nudne.

Może przez to, że ja ich nie prowadziłem i dlatego.

Jestem najbardziej zadymkowym prowadzącym świata, tak jak byłem super zadymkowym zawodnikiem.

Więc teraz mogę krytykować, że są nudni, ale gdzieś jest ta tendencja, że ten widz oczekuje, żeby jednak nie było to takie patologiczne i nie przeginało w niektórych aspektach.

Ale z drugiej strony ostatnio mówiłeś, że to mimo, że takie jest, to generuje zasięgi i jest oglądalność tego, więc to jak to jest?

Nawet uważasz, że na ostatniej konfie Fame wydarzyła się jakaś duża przeginka?

No ta z Polakiem, nie?

No ta z Polakiem, ale zostało to zbite od razu, dostał karę finansową i jest takie... No właśnie, bo tam Fejm miał podać jaka to kwota, znaczy nie wiem czy kwota, ale że miał szczegóły, tak.

Bo to tam jakieś ileś dni mieli, nie wiem czy to już minęło te dni od tamtej sytuacji, ale nie śledziłem już potem.

To trzeba sprawdzić.

Tak, natomiast... Bo to wiesz, żeby na zapowiedzi się nie skończyło.

Znaczy, natomiast jeżeli zaczyna być taki vibe, że wydarza się coś takiego i a, prowadzący to gasi, b, federacja czuje, że musi z tym walczyć i nie może być na to przyzwolenia i w jakiś sposób w narracji publicznej federacja czuje, że musi się z tego wytłumaczyć względem widowni.

No dobra, ale to gdzie byś ustalił tą granicę nie kontraktujemy zawodnika, bo za mocno odjebał?

To gdzie byś to ustalił?

Ja bym to ustalił w momencie, w którym czyjeś działania zaczynają być realnie szkodliwe społecznie dla osób innych niż ta osoba i jej najbliższe otoczenie.

Czyli jak masz na przykład, no nie wiem, na przykład Marty Renty bym nie blokował, powiedzmy, tak, bo okej, jakby były jakieś podejrzenia odnośnie konkursu, było to niejasne, gdzieś tam się nie wytłumaczyła, spoko, w takiej sytuacji być może jej obecność w jakiejś gali freakfightowej i możliwość przemaglowania jej na programie będzie całkiem owocna i to jest w porządku.

Natomiast gdyby na przykład Malik Montana był zawodnikiem, a nie włodarzem, to byłbym absolutnie za tym, żeby go gdzieś tam nie kontraktować.

Podobnie jak mówię, że Adrian Polak, który rzuca bardzo poważne pomówienia i robi coś, co nawet można by powiedzieć, tak mi się wydaje, że większość tych zachowań, o których mówimy, że są przesadą, to jest na niej jakiś paragraf gdzieś w kodeksie karnym.

Takie jak pomówienie, groźba karalna, może pobicie, tego typu rzeczy.

Albo udowodnione oszustwo.

Na skam też były paragrafy w teorii na oszukiwanie ludzi, wprowadzanie w błąd w opisie itd.

Ja uważam, że będzie ciężko to zdefiniować, że to trochę bardziej jest tak na zasadzie ludzkich emocji, że federacje mniej patrzą tak czysto technicznie na to, a bardziej tak... Na czutkę.

Tak, na czutkę i na zasadzie jak publika reaguje.

Jak już naprawdę mają kogoś dosyć, jebią, ale już tak poważnie, nie na zasadzie, bo to polaryzująca postać, tylko tak naprawdę mają dość, to federacje za tym idą.

Czyli to taki bardziej, mam wrażenie, że nie kodeks karny, tylko głos ludu decyduje, czy przechodzisz dalej.

Natomiast, bo też case, ciekawy jest case Laluny i Martirenti, bo na przykład na Lalunę było, że oszustwo na butiku, chociaż też nigdy nie zostało niby na twardo udowodnione, chociaż każdy widział gdzieś tam, to ten konkurs na samochód jest taki po prostu niejasny.

Ale wiesz, Lalunę na przykład próbowano maglować i jej reakcja była taka, że...

wiesz, ciężko było coś z tym zrobić.

Temat zawisł, więc to jest taki moment, w którym możesz powiedzieć, okej, to dalej cię nie kontraktujemy.

Gdyby Marty na przykład przyszła, to by zostało rozjaśnione, no to jakby okej.

Natomiast moim zdaniem to, odwołując się do tego, co ty powiedziałeś, że głos ludu, a nie kodeks... Znaczy, że tak to wygląda.

Znaczy, bo teraz jesteśmy w tym momencie, kiedy ludzie są dosyć chyba fajnie wyczuleni na to, co jest okej, a co nie jest okej.

No akurat z Polakiem fajnie zareagowali.

Fajnie zareagowali.

W przypadku Malika teraz też bardzo fajnie zareagowali, że większość pisze, że odklejony, co to w ogóle ma być.

I też może tutaj jest nasza rola jako kanału w komentarii, że my możemy trochę...

jednak nakierowywać tych ludzi, pokazując taką, a nie inną narrację i może to jest nasza rola, że pomimo, że na twardo nie generujemy żadnych decyzji, które dzieją się w tu i teraz, to jednak mając te ogromne zasięgi, dotarcie, trochę długofalowo możemy kreować światopogląd i jakieś ramy

Przynajmniej próbować, bo to jest trudne.

Tak, ale zobacz, jeżeli ktoś się jakoś zachowa i wchodzisz do ciebie, do Konopa, do Wardęgi, na aferki, do mnie i gdzieś względem jakichś zachowań słyszysz jeden chór pod tytułem to jest złe, tego nie powinno być, to ludziom trochę się to utrwala.

I to jest, może to jest to, bo tak chcieliśmy z depresyjnym wnioskiem skończyć, że mało mamy wpływu, a może jednak mamy i to jest spoko.

I ten ergonizm jest taki bardziej płynny, samoregulujący się, że ta widownia nie jest taka bezrefleksyjna, tak jak Gargamel rzucał te chmary, które minusowały i cancelowały kogoś.

trochę dłużej trwa, ludzie też sami się zastanawiają.

To bardziej taki proces.

Tak, obserwują co ludzie mówią, takie bardziej naturalne się to zrobiło i jeżeli do tej układanki mamy federacje freakfightowe, które nie grzeją na zadymę, tylko też trochę się podporządkowują i być może tych takich, którzy najbardziej przeginają, nie kontraktują, to może to jest droga i to jest okej.

Tylko potrzeba by było takiej spójności w tym, żeby nie tworzyć alternatyw i się nie prześcigać w kontraktowaniu tych zadymiarzy, czy takiego podkradaniu.

My go nie weźmiemy, ale spoko, zapraszamy u nas drzwi otwarte i wpadaj do nas.

Bo wtedy to już tworzy tą presję, że ta federacja mówi, no dobra, my go nie weźmiemy, ale on i tak tam wystąpi, to już lepiej u nas.

Tak, ale jednak jest tak, że im niżej federacja spada, jeżeli chodzi o klasę zawodników, że tak powiem, tym gorsze są jej wyniki i PR, że to się jednak przekłada i sprzedażowo Prime radzi sobie najsłabiej ze wszystkich trzech federacji i dużo osób mówiło, że na przykład ej, wzięliście kamerzystę i Kruszwila...

Sorry, nie będę tego kupował, nie będę tego oglądał, że to już jest Rynsztok, Patola, nie zgadzam się na to.

Ja też jakoś zawsze na TikToku mi wyskakiwały te walki.

Więc nie, żebym wspierał piractwo, ale faktycznie też tak czułem, że ej, nie chcę chyba tego kupować i tego wspierać tak do końca, jeżeli tam jest kamerzysta, więc...

To jakoś tak działa, a jak już masz takie całkiem rynsztokowe projekty gdzieś tam jeszcze niżej, niżej, gdzie miałeś jakieś rzeczy typu Alkomaster czy Royal Division, to... Och nie, jak to się bawi kablem od... Jakby coś zgasło nam światło, to przepraszamy.

Więc słusznie, że Revo się ich boi, bo próbują nam sabotować podcast właśnie.

Więc jest jednak trochę tak, że im niżej o klasę influencera, tym wyniki tych przedsięwzięć gorsze i tym bardziej te przedsięwzięcia znikają potem i nie radzą sobie na rynku, więc niewidzialna ręka wolnego rynku tutaj, proszę bardzo.

Ja jestem ciekawy pod kątem tego wszystkiego, co tutaj mówimy, jak się właśnie potoczy sytuacja z Malikiem, czy to będzie tak, że on po prostu wypromuje sobie płytę, wyjdzie z roli i koniec, zakładając oczywiście, że nie będzie jakichś dalszych konsekwencji i nikomu nie stanie się krzywda.

Nie mówię nawet z jego ręki, ale pod wpływem jego słów, że ktoś sobie za bardzo je weźmie do głowy i stwierdzi to dla Malika albo to za Malika.

Więc niestety, bo o ile on na siebie ma wpływ, o tyle komunikat, który przekazuje, ma też wpływ na jego armię.

Zgadza się.

Więc tutaj już nie wiemy, jak się ktoś zachowa i co do niego dotrze, czy Malik nagle powie, że sorry, to tam żartowałem.

Już nie wiadomo, czy do kogoś to dotrze i może będzie ciągle żył w tej świadomości, że trzeba dojechać Rewo czy Konopa.

czy prawdopodobnie też Gimpera, bo słyszałem... O moim wczorajszym filmie.

Tak, nie oglądałem twojego odcinka jeszcze, ale... Dołączyłem do grupy okularników sprzed komputera.

No i się wszystko zgadza.

No, więc muszę zintensyfikować treningi MMA w najbliższym czasie.

Od Czarka wszystko poprzyjmowałem chyba na głowę, więc... No i też dobrze tankujesz.

Dobrze, dobrze tankuję, no to prawda.

Czy my czujemy, że dzisiejsze tematy już też zatankowaliśmy widzom do pełna i chcemy kończyć?

Myślę, że tak, bo to jest temat rzeka, ale fajnie, że popłynęliśmy mniej w takim kierunku, przynajmniej z mojej perspektywy, takiej czysto analizy tej sytuacji słów Malika, co bardziej szerszy pogląd na to wszystko.

Tak, ja uważam, że to jest fajny motyw na podcast, bo takie czyste dane to zapraszamy do odcinków newsowych, a tutaj chcemy właśnie takie szersze rozkminy pokazać może inną perspektywę, żebyście wy też jako widzowie mogli sobie porozmieniać temat szerzej.

Tak jest, także rozkminiajcie razem z nami, subskrybujcie, słuchajcie nas na Spotify i co, widzimy się za tydzień.

0:00
0:00