Mentionsy
NIEWINNI INFLUENCERZY ZNÓW ROBIĄ LOTERIE
🌤️Znajdź wsparcie, którego potrzebujesz – skorzystaj z 30% zniżki na swoją pierwszą sesję terapeutyczną z kodem ZGRZYT30: https://pleso.me/pl/l/zgrzyt [reklama]
➡️ Wykorzystaj możliwości XTB, klikając w link i wpisując w trakcie rejestracji kod “ZGRZYT”: https://link-pso.xtb.com/pso/jXTLf Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.🕒Rozpiska czasowa:(0:00) Revo znowu zachorował (1:50) Revo dostał list z urzędu celnego (9:53) Gimper na targach rolnych (32:41) Jak wyglądały dwa ostatnie koncerty Gimpsona? (58:38) Gdzie znaleźć terapię online? (1:05:00) Niewinni influencerzy znów robią loterię (1:26:55) Jak bardzo trzeba się starać dla swojego partnera? (1:42:08) Czy Revo kupi nowy fotel? (1:43:57) Podejście lekarzy do ludzi (1:55:46) Pogorszający się stan psychiczny Wardęgi?🔴GIMPER:https://www.youtube.com/@Gimperhttps://www.instagram.com/gimperowski/https://twitter.com/t_dzialowy🔴REVO:https://www.youtube.com/@REVOtojahttps://www.instagram.com/revo_toja/https://twitter.com/REVOtoja📧 e-mail: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
A partnerem kanału jest XTB, czyli Najlepsza Platforma Inwestycyjna.
Wręczę ci mandacink za przekroczenie drobnoustrojów w osoczu krwi.
Chory na łeb jest, przyjacielu.
To od zawsze, to od zawsze, a teraz jeszcze fizycznie.
Aczkolwiek widziałem, że ty się bardzo dobrze bawiłeś na koncertach, bo TikToki zlatują, różne piosenki tam latają.
Niekoniecznie tylko Gibsona, bym powiedział.
No wszystkie, wszystkie.
Zresztą mandacik był.
Ej, powinni zrobić takiego mema, że ten...
Gimper po tygodniowym maratonie dwudziestu koncertów i taki wiesz, na luzie i biceps.
Rewo po jednej rundzie wpawał w Exile i zasmarkał.
No niestety, niestety akurat znowu mnie zmogło, więc tak, z mojej inicjatywy znowu nagrywamy zdalnie.
tym razem gardło mi wysiadło, znaczy w tym sensie, że mnie piecze strasznie, na szczęście nie w takim, że nie mogę mówić, bo to już by było gorzej, chociaż zobaczymy jak to teraz będzie po nagraniu podcastu, bo tak to raczej stwierdziłem, że żeby nie ryzykować, to nie gadałem zbyt dużo, żeby nic tam nie rozorać jeszcze, natomiast no tak, no w nocy wstawanie, płukanki różne i tak dalej, żeby to w miarę jakoś ogarnąć, więc zabawa trwa, ale na szczęście na tyle, że jeszcze kontaktuję, że mogę coś tam nagrać.
Ale uwaga, mam dzisiaj wymówkę.
O, aj gitara.
Słuchaj, ja się bardzo cieszę.
Miałem bardzo intensywny tydzień.
W związku z tym będziemy mogli zrobić mój ulubiony typ okruchów.
To znaczy ja i moje narcystyczne zaburzenie osobowości będziemy rozmawiać o mnie.
I to super.
A ja chętnie.
Chętnie, bo dobrze wypełnisz całą tę przestrzeń, bo u mnie w zasadzie tylko jedna rzecz, to znaczy śmieszne takie pismo przyszło, to w sumie mogę zrzucić od razu, bo jak się już rozpędzisz, to już będziemy lecieć twoją sekcją.
Natomiast śmiesznie było, bo wczoraj właśnie z perspektywy tutaj, jak ten nagrywamy, no to miałem właśnie streamka.
No nieważne.
W każdym razie, miałem ostatnio streama i nagle...
Taki słyszymy dźwięk, że ktoś właśnie chyba nawet nie dzwonił na domofon, tylko tak wiesz, uderzył w drzwi.
Nie, tak dziwnie, bo zwykle po prostu dzwonił albo na domofon, albo już jak są przy drzwiach, to na ten dzwonek.
Ale tak dziwnie, mówię, kurwa, tak wiesz, szybki rachunek, czy jakieś loterii nie robiłem, ale mówię nie.
FBI, open up.
Tak, tak, nie mówię, czy nas drzwiami ktoś mi nie wejdzie.
Ale Patrycja tam poszła, no bo ja tutaj z widzami siedziałem, no i poszła, no i tak chwilkę nie wraca, potem słyszy, otwiera jakiś list.
No i o tyle byłem zaskoczony, że tutaj jest tak, że do nas przychodzą listy, czasem wpada dzielnicowy, ale to dlatego, że poprzedni ludzie, którzy tu mieszkali, odpalali jakieś akcje w stylu niepłacenia mandatów, w stylu wiszenia kasy jakiemuś tam kanarowi i tak dalej, albo jakichś ubezpieczeń.
Rozumiem, jak dzielnicowy wpada, to też opowiadasz, co tam sąsiedzi robią, żeby wiedział, jesteś dobrym społecznikiem.
przyjacielu?
Nie, nie, ale takie dziwne miałem wrażenie, jak wtedy przyszedł, bo Piotr Sierasek był, bo on tak do mnie, że a tu mogę do pana poprosić kontakt, tak?
Jakby coś się działo.
Z lokalnym przedstawicielem policji mieć kontakt to szacuneczek.
U mnie jak auta znikają w okolicy, to ja mówię, oczywiście, panie Sebastianie, wszystko dostarczymy, o, numer, tak, wymieńmy się, to ja ten, błyskawicznie tutaj wyślę asystentkę, żeby szybciej dostarczyła na pewno na pendrive i wszystko, co pan potrzebuje, no, trzeba dobrze.
No i potem, wiesz, coś przyjdzie, że jakieś loterie robiłem, być może zostanę uprzedzony, chociaż to byłoby nieprofesjonalne z jego strony, jako stróża prawa.
Ale twoje szanse robią.
rosnął, że będziesz łagodniej, a nie gorzej potraktowany.
A co było w liście?
No właśnie, no i w finale okazało się, że tak, że mamy tutaj list, który przyszedł z Urzędu Celnego.
No i znowu taki szybki rachunek na zasadzie, a czy my coś zamawialiśmy?
Ja ogólnie trochę miałem takie sceptyczne podejście, dlatego że dostaję dużo smsów w stylu, no twoja paczka tam czeka, wyślij smsa albo zadzwoń pod ten i pod ten numer i wiesz, a ja mam świadomość, że nic nie zamawiałem, więc takie skamy latają.
No ale mówię, dobra, no i szybko do Patrycji mówię, no to co, ale to coś zamawiałaś, nie zamawiałaś?
No i okazało się, że faktycznie, tylko to już było tak dawno temu, że trochę zapomnieliśmy, zamawiała miecz wiedźmiński.
To top 10 zakończeń historii, których się nie spodziewa.
Ale nie, to jest śmieszne, bo to było rzeczywiście, że kiedyś też CD Projekt, tak jak ostatnio miałem ten t-shirt, no to kiedyś też udostępniali jakąś inną firmę, która zajęła się produkcją i sprzedażą takich replik mieczy wiedźmińskich.
Że właśnie srebrny i stalowy masz taki mieczyk.
No i ja myślałem o tym, żeby to zamówić i tak myślałem, myślałem i w końcu o tym zapomniałem, ale okazało się, że ja zapomniałem, ale Patrycja zamówiła.
No i to było tak dawno temu, że zapomnieliśmy, bo oni dostali tyle zamówień, że musieli to wyprodukować, coś tam, coś tam, jakieś problemy były.
No i się tutaj wychodzi z tego, że w końcu to wysłali, no i urząd to zatrzymał.
I oczekuje ode mnie na oświadczenie.
Ogólnie to trzy kartki takie przyszły z uzasadnieniem, ale taka najważniejsza jest dokładnie oświadczenie dotyczące towarów znajdujących się w przesyłce.
I teraz uwaga.
Jest cały taki dokument, to nie będę pokazywał, bo są dane po prostu nasze, więc tam ten, ale...
Generalnie musisz napisać, co jest w tej paczce.
To jest ciekawe.
Będziesz mieć B.A.B.
to mieć na potwory czy na ludzi?
Bo jak napiszesz, że na ludzi, to może być Lipton, żeby ci go wydali.
No akurat jest stalowy, nie?
No to człowieku.
Musisz się podpisać pod dokumentem, gdzie masz tak.
Oświadczam również, że wyżej wymieniony towar nie zubarza warstwy ozonowej.
Albo nie ma podwójnego zastosowania.
I tu są jakieś dokumenty.
To jest kłopot, że nie ma podwójnego, no bo może być dekoracyjny, a możesz komuś przykupić.
Więc to po co zamawiać takie rzeczy?
Nie jest przeznaczony do tortur.
Jezus, masz takie rzeczy w tym, w dokumencie celnym?
Tak, no musisz, to poświadczasz, podpisujesz się, że to jest tak.
No dobra, ty, a jak, jak se jakieś b... zamawiasz, to masz wtedy dać, że to jest przeznaczone do tortur, czy nie?
Co to jest za... Zależy, czy chcesz to dostać, bo jak poszedz do tortur, to możesz mieć problem.
I keszty jakiejś bandy, ty, człowieku, bierze ten i mówi...
Kurwa, zapytali, czy do tortur, no i nie mogę skłamać.
No to już po robocie, nie odbierzemy... Co to za pytanie?
Kto ci to napisze?
Są takie, albo na przykład nie zawiera niebezpiecznych chemikaliów, albo nie jest zrobiony ze skór... Ale uwaga, nie jest zrobiony ze skór kotów i psów oraz ze skór fok.
A, bo może z Azji, bo możliwe, że z Azji na przykład, żeby nie sprowadzać, nie?
Tak, ale dokładnie masz takie rzeczy wyszczególnione.
Nie jest umieszczony w wykazie gatunków chronionych CITES jakiś.
Nie zawiera gazów cieplarnianych i azbestu.
Nie podlega kontroli weterynaryjnej.
Nie występuje na wykazie uzbrojenia.
Jezus Maria.
Człowieku, ja po prostu wiesz, co zamówiłem, jak się ukazuje.
Ale to ciekawe, bo ja zamawiałem z zagranicy jakieś rzeczy, nigdy mnie nie pytali o takie rzeczy.
Znaczy to wiesz co, ludzie mi pisali, że to dlatego, że to spoza Unii, no bo z UK i dlatego są dodatkowe takie obostrzenia.
A, no ta, bo UK jest poza Unią Europejską już teraz.
No właśnie i dlatego takie są dodatkowe wymogi zabezpieczające, że jakby to nie wiem, z Niemiec szło czy coś, no to luz by był po prostu, byś dostał paczkę.
Czyli tam rzeczy do tortur z Niemiec można, a z UK to nie bardzo.
Co, zdziwiony jesteś?
No nie, no Niemcy lubią, albo nie, przepraszam.
Dobra, nic nie powiedziałem.
No i co?
Odpisałeś gagatku zgodnie z prawdą?
No właśnie musimy to odesłać.
Mamy na to dwa tygodnie.
Z tego co rozumiem, jak nie odeślemy, no to będzie lipa, bo zwrócą ten towar, a tego byśmy bardzo nie chcieli.
No więc musimy to odesłać, oczywiście też listem, no bo jak żeby inaczej, bo to przyszło z poczty polskiej, więc teraz trzeba list wysłać.
No to tak za miesiąc albo w sześć może ten miecz dostaniesz w takim tempie.
No tak, na szczęście nie mam jakiegoś takiego super ciśnienia na to, więc mogę sobie poczekać, ale jak tak sobie pomyślę, że to było coś, na co bardzo czekam i bardzo zależy, żeby szybko przyszło, no to mogłoby być z tym ciężko.
Plus pewnie jeszcze jakieś słodo walą, więc to tam już.
No wiadomo, klasyk, ale to mega, ty, ciekawe, nie spotkałem się z czymś takim, żeby wpisać.
Ja też bym zdziwiony, że wiesz, takie szczegółowe rzeczy, wiesz, powypisywane na kartce.
Ja wiem, że to jest takie, tam ktoś powie, o Boże, tam pismo, weź to podpisz, tam się spuszczasz nad tematem.
Odpisz im, se otwórzcie i se sprawdźcie.
Ja wiem, co ci brytole tam napakowali, bo ty się coś podpiszesz, a się okazuje, że chłop zamiast miecza ci wysłał narkotyki i będzie na ciebie, że się nie przyznałeś.
No i co on miałbym wiedzieć na przykład?
No ale mogłoby tak być teoretycznie, no bo skąd ja mam wiedzieć?
No że coś innego tam będzie.
No ja się domyślam, co tam jest.
Ale nie, no dobra, to... Nie wiem.
Rękojeść na przykład ze skóry kota zrobili.
No nie wiem, kurwa.
Ty, no w sumie tak.
I powiedziałem, no nie, bo to Wiedźmińska Szkoła Kota, no to rękojeść jest z kota.
zrobiona i potem masz lipę, a powiesz, powiem bardzo, tu w opisie na temu nie było nic napisane, że to jakiś kot ucierpiał.
To są trudne rzeczy, człowieku.
Takie ciekawostki, no jak przyjdzie miecz, to pokażę, no bo już historia miecza zajawiona, jak w końcu do mnie dotrze, czymkolwiek, co tam się jeszcze wydarzy wokół tej sprawy, to pokażę wam ten miecz, jak wygląda, zabiorę albo do studia, albo nie wiem, jak tam zdalnie kiedyś będziemy nagrywać, to pokażę.
No i baza.
A słuchaj, jak nie chcesz czekać na takie rzeczy kupę czasu, tylko mieć od razu, to trzeba pojechać na targi rolne do Baszkowic.
Tam słuchaj, takich różnych rzeczy masz całe mnóstwo.
Ja na przykład zakupiłem sobie, proszę bardzo, outfit.
A, jestem odbity lustrzanie.
Proszę mnie w montażu odbić lustrzanie.
Ze wszystkich możliwych czapek akurat taką musiałeś wybrać?
No Karolina to samo zapytała, jeżeli o to chodzi, ale ja po prostu wypatrzyłem to stoisko, zaraz o targach rolnych powiem in general, ale po prostu wypatrzyłem stoisko, gdzie moje serce mocniej zabiło.
No bo możesz się domyślać, no to wszystko w ogóle w polu zorganizowane, folklor polski piękny, w ogóle cudownie to wyglądało.
Ej, szczerze, rozmiar tej imprezy jest taki, że naprawdę PGA to może czuć się zawstydzone,
Ale to mówisz jej to nic nie, czy nie?
Nie, nie, teraz mówię na serio.
Człowieku, ogromne tyle ludzi, w ogóle masakra.
No i tam masz kupę stoisk, jak naprawdę ze wszystkim.
Płatność tylko gotówką, bo zasięg tam nie łapie.
do bankomatu jechać, no prze wszystko masz po prostu, o zwierzęta jakieś ten, no jest kupa, po prostu stoisz ze wszystkim, masz stragany, po prostu ja się czułem jakbym cofnął się w czasie, jak byłem małym dzieckiem, to tata mnie w Warszawie zabierał na stadion dziesięciolecia i tam z Chińczykami się targowałeś, co jakby zanim urośli i byli więksi niż Amerykanie, to sprzedawali rzeczy na stadionie w Warszawie, m.in.
pirackie gry i
Pamiętam, pamiętam, pamiętam, po płyty z muzyką się tam jeździło w procentach oryginalnych.
Stoisko z muzyką Disco Polo na płytach CD też oczywiście obecne, to żebyś sobie nie myślał i też gotóweczką płatność, ale to jest w ogóle jakaś kurteczka zajebista, 70 zł, jak plecak 35, to bierzesz takie porządne.
I on mówi, o Jezu, normalne ceny, ale super.
No i dobra, wypatrzyłem, stoiszkę tak se łazimy, romujemy, rozkminiamy co kupić, no bo mówimy, dobra, przejrzyjmy sobie wszystko, pojedziemy do bankomatu raz, wypłacimy tyle, ile chcemy jakby ten, no i potem se pokupujemy rzeczy.
i wypatrzyłem, człowieku, stoisko takie z głupimi czapkami i koszulkami, ale bardzo o konkretnej tematyce.
To znaczy, tam mogłeś właśnie znaleźć na przykład takie gówno z napisem Sean Patrol, zaraz obok miałeś przekreśloną sześćdziesiątkę i gardzę zdrajcami, noża w plecy mi nie wbijecie, jakieś takie ch**a rzeczy, normalnie czapka, oczywiście LGBT tęcza przekreślona,
zaraz obok czapeczka, logo Prawa i Sprawiedliwości.
Ja mówię, jakie piękne stoisko, musimy tam iść.
BMW tylko brakowało obok czapeczki, jeszcze też z logotypem, nie?
Żeby była wszystkie takie, wiesz, co sobie możesz ten, piwo to moje paliwo, oczywiście, ale tak czuć, że tam jest tak narodowo mocno na tym stoisku, że tam dziki trener i Jakub Czarodzi taką pieczątkę, kur...
Stempel jakości przybili sprzedawcy i ja mówię, jezu, muszę coś z tego mieć, bo ja kocham ironicznie sobie założyć takie rzeczy, nie?
Plus mogę teraz zrobić taki trik, że zakładam sobie to i teraz to nie jestem ja, tylko ten statak impera, zakładam i mówię, aaa, synu, za kim ty się uganiasz, aaa?
Boki są zrywane, wszyscy się śmieją, prawda?
Dlaczego TVN nagrywa o mnie reportaż?
No i wiesz, idę i mówię...
Te poproszę, ja mówię, muszę ją mieć.
I Karolina tak, wiesz, rękę na ramieniu i mówi, kotku, to chyba nie jest dobry pomysł.
Ja mówię, nie no, dlaczego, bardzo śmieszne, ha, ha, ha, Sean Patrol.
Ja mówię, to przecież żarty, nie?
I ona mówi, no, mi się wydaje, że jakbyś to założył, to mógłbyś dramę mieć.
Ja mówię, dobra, przestań, o Boże, baby, nie, no na żartach się nie zna.
Haha, mówię, to ironiczne, przecież no każdy wie, że my to tacy łagodni, no i że na luzie sobie ten, bo to wszyscy tym hasłem teraz szachują dookoła.
Ja mówię, no Tomku, to nie jest dobry pomysł.
I pan sprzedawca, pan po czterdziestce z wielkim brzuchem oczywiście, wyczaił od razu temat i podchodzi.
Mówi, bardzo dobry wybór, proszę pana.
Nie, no gdzie, te kobiety to się nie znają.
Mówi, cztery dyszki taka czapeczka.
Mówi, weźmie pan dwie, to za sześć dyszek panu opchnę.
Ja mówię, nie, no jedna wystarczy, nie, już ten.
Ja mówię, no bo z tymi babami to coś tam ten.
Ja mówię, no tak, tak, dziękuję, nie.
Ja mówię, dobra, już ciche dni przede mną.
Wyczuł od razu klimat.
To jest bestia, bestia sprzedażowa, no.
No, bestia z Baszkowic, człowieku.
Znaczy, patrząc na tematykę czapek i koszulek, jakie tam miał, że i***ć gejów i wszystkich, co nie są zapisem.
i sześćdziesiątki, to ja to szanuję.
Oczywiście jakieś, wiesz, husarze, wolna Polska, nie dla Unii Europejskiej, no, kurwa, szacuneczek, mordo.
Moje ulubione, moje ulubione stoisko, kocham, Karol Nawrocki, mój prezydent, bawiłem się przednio, nie no, ale to już ironicznie mówię, żeby nie było, ale tak ogólnie relacjonując, no to właśnie, skąd ja się tam wziąłem?
Historia ogólnie jest taka, no, że Baczkowice są w zachodniopomorskim, no i Karolina jest z tamtych regionów,
I ona jakoś całe życie po prostu co roku jeździła na te targi i mówi, że są zajebiste.
I w zeszłym roku, ona kocha te targi, kocha tam jeździć, kocha jeść tam to jedzenie, oglądać to wszystko, co tam jest, te zwierzaki, niezwierzaki, jakieś konkursy, nie konkursy, turnieje.
I w zeszłym roku ja ją zaprosiłem, żeby przyjechała do Warszawy na randkę, bo my się wtedy randkowaliśmy.
I ona odpuściła targi rolne, żeby do mnie przyjechać.
I powiedziała mi, że to bardzo duże zaufanie z jej strony i że dużo poświęciła.
No i że bardzo prosi, żebym wbił sobie w kalendarz, żeby w tym roku na pewno pojechać i że pojedziemy razem.
Ja mówię, dobra, pojadę na targi rolne do Baszkowic z tobą, nie ma problemu.
Ja mówię, plus imprezy, nikt mnie tam nie będzie znał, bo zakładam, że i średnia wieku, i jakby rodzaj ludzi, który tam przychodził, nikt mnie nie będzie znał.
Parę osób podbiło, ale było dosyć luźno na szczęście, więc mówię, dobra, no i się zajebałem.
bo miało być tak, że mieliśmy mieć te targi, były 12, 13, 14, no i 12 mieliśmy mieć koncert w Gdańsku, 13 w Szczecinie i żeby 14 mieć blisko na targi.
No i tour manager nam zamienił i 13 zrobił nam Białystok, czyli w ogóle 8 godzin drogi od tych Baszkowic.
Ja to jakoś klepnąłem, w ogóle się z***łem, że to miało być.
No i potem jak już, wiesz, umowy podpisane, kluby, wszystko ogłoszone, sprzedane bilety, mówię do Karoliny,
Ups, no wiem, że Ci obiecałem, ale jest przypał, nie?
No i ona mówi, dobrze, to nie ma problemu, to za rok pojedziemy, nie?
Ale widzę, że ona płacze prawie, nie?
Ale jest dobrą kobietą, więc mi mówi, że dobrze, koteczku, rozumiem i w ogóle.
Ja mówię, nie, no nie mogę tego tak zostawić, nie?
I mówię, dobra, to zrobimy tak, jak się sprzeda trasa, to coś wymyślę.
No i sprzedała się trasa i w ogóle, więc zorganizowałem Człowieku 13.
Na wieczór kończyliśmy koncert w Białymstoku o 22.
O 23. bus po nas podjechał, taki żebyśmy mogli się wyłożyć i przespać z fotelami i 8 godzin nas chłop wiózł do zachodniopomorskiego, żeby na jeden dzień na targi rolne pójść, bo stoi tu...
Takie postaranko, zobacz, dla kobiety, żeby takiej zależało i ten, zobacz, to na plus.
No nie, no ja zapunktowane mam już takie, obiady mam do końca życia zagwarantowane, że będzie robić.
Więc jest, no naprawdę, wiesz, tak się postawiłem, ona zachwycona i w ogóle i poszliśmy.
Jaki zajebisty event, człowieku, wchodzisz w ogóle tak, w ogóle dwa hektary ziemi, wszystko na polu, porozstawiane po prostu, wchodzisz i tak, maszyny rolnicze, skurwys... takie wielkie i tak, to 3 miliony złotych, 5 milionów złotych, 7 milionów złotych, jacy bogaci ci rolnicy, przeciwko czemu oni protestują, ale zajebiste, wiesz, tu ja mówię, ty, a to do czego jest, a to do czego, a on mówi, no to jeździ...
I to robi to, to, to, tak zasiewa, tak tu potem robi takie, potem to, to użyźnia, tu robi ta.
Ja mówię, jakie zajebiste rzeczy, mówię, to wszystko automatyczne.
Ja mówię, powinien jeszcze mieć takiego, co AI, samo pole rysujesz jak zumba w domu, nie?
Nie zumba, tylko rumba, te roboty.
Tak, albo te kosiarki takie, co też po podwórku ci wszystko koszą.
Samo się zaraz będzie robić.
Ty, człowieku, i wiesz, te chłopy takie wielkie tam się rozmawiają o tym, no ile za tą maszynę, przyjacielu?
No, tu do 2,5 ci mogę zejść, nie?
Ja mówię...
2,5 miliona złotych, chłopy rozkminiają, normalnie jakby się o bułkę targowali.
Więc zajebisty widok, idziesz przez ten park maszyn, oglądasz sobie, no potem wchodzisz na część właściwą i masz tak, jakieś krzewy, nasiona, rośliny, drzewa, cała alejka taka ogromna tego straganów.
ogromna scena, w sensie koncert Gimpsona to *** albo jakieś festiwale rapowe, taka *** scena człowieku, wielka, głośników tyle i przegląd piosenki ludowej i jakieś kapele w sukienkach ten, wchodzą, tańczą, śpiewają, ludzie pod tym, wiesz, cała impreza.
Ja mówię, ja pierdolę, nie?
To w ogóle fagata się może od nich uczyć, jak koncerty grać.
Tam, wiesz, taka impreza.
Po drugiej stronie druga scena człowieku, to jest nic.
Na drugiej scenie firma Stihl robi konkurs dla chłopów, kto najszybciej przepiłuje pień drzewa.
I
I podchodzą ludzie.
A to ja widziałem takie konkursy, to może nawet z tego było, bo kiedyś widziałem takie TikToki, jakieś wyścigi z tym, to może nawet z tego eventu było.
No zajebiste i wchodzą takie chłopy wielkie, biorą te piły i czas im mierzą i komentator komentuje na bieżąco, kto najszybciej drzewo przepiłuje i masz całe ten.
Ja mówię, jaka zajawa.
Oczywiście partnerem firma Stihl tam jakieś te pokazują te rzeczy.
Z nami przepiłujesz drzewo szybko.
Idziesz, potem masz food trucków, wyjebałeś ze 100 tych butów.
I tylko to nie są takie food trucki, że jakieś tam gówno masz.
Tylko masz człowieku chleb ze smalcem, kiełbaski, szaszłyczki, takie dobre od polskiego rolnika.
Jeszcze mówi, panie, świnkę zabiłem 5 minut temu, zobacz, świeże mięsko, jakie dobre.
I ci tam sprzedają.
Kupę tego żarcia masz zajebistego.
Dobre było to jedzenie faktycznie, czy nie?
Tak dopytam, bo wiesz, czy to próbowałeś i dobre było, czy tak?
Zajebiste, zajebiste.
Nie no, prosto widać, że stałem.
Znaczy tak pytam, czy to właśnie nie taki skam, że wiesz, że tam jajka prosto od kur... Nie, było też trochę hamówy, jakieś wiesz, zapieksy takie, wiesz, gofry.
Ale nie, no to żarełko dobre, te szaszłyczki.
I oczywiście wchodzisz na stoisko z tymi szaszłyczkami, wiesz, trzy takie baby, pięćdziesięciolatki, takie, wiesz, grube beczki, ale już wiesz, że jak masz taką typiarę na kuchni, to wiesz, że szama będzie dojeb***a. I wiesz, uśmiechnięte od ucha do ucha, witamy, jakie dół, kurczaczka dla pana, czy może taki, tu jakiś szaszłyczek pan zobaczy, bo chłop to musi jeść, żeby silny był, żeby wiatr nie zmuchnął.
Ja mówię, jak taka pani Ci sprzedaje jedzonko, to wiesz, że ono będzie najlepsze na świecie.
Więc w ogóle coś cudownego, wspaniałe.
Potem wiesz, jakaś asystentka młoda ze stoiska mnie wyczaiła i czy zdjęcie może.
Ona mówi, o kim Pan jest, a co Pan robi?
Ja mówię, takie filmiki do internetu nagrywam.
O, to zrobię zdjęcie, to wnukom pokażę, nie?
I robiliśmy.
Ona mówi, że ja przepraszam, ja pana nie znam, ale to się pochwalę.
I wiesz, gadki całe przy szaszłykach, zajebiste, ale to, co mi się najbardziej podobało, to człowieku konkursy.
dla różnego rodzaju zwierząt.
I masz tak, konkurs na najlepszego gołębia, konkurs na najlepszą alpakę, konkurs na najlepszą krowę, konkurs na najlepszą świnię.
I przychodzą, na króliki tak samo, i przychodzą, wyśledź teraz na Messenger to sprawdź, dokleimy do materiału, bo zaczynamy wizualną część tej opowieści.
Człowieku, jest kategoria Gołąb King,
I w kategorii Gołąb King jeden z gołębi mógł zostać czempionem.
I te gołębie są takie masne.
Uwaga, wklejam gołąb na czat w tym momencie.
O kurwa, ty, ale w***wiony jakiś.
Gołąb has entered the chat i te gołąb kingi są człowieku takie grube, wielkie, krótkie.
I nie wiem, co oni oceniają na zasadzie jakich tych...
Oni to robią, no ale masne są wszystkie, po prostu jak 150, takie grubasy.
I normalnie człowieku, patrz, puchar jak na fejm MMA, co ja musiałem życiem ryzykować, a taki gołąb po prostu se dużo zjadł.
I normalnie, czempion w grupie Gołębie Ozdobne, regionalna wystawa drobiu i gołębi ozdobnych.
I se puchar ma, to pewnie lepszy niż ten mój fejmowy, a za walkę z Gonciarzem to nie dostałem cały czas, bo się nie możemy zgrać, żeby mi przywieźli.
Ja tymi gołębiami zajarany, Karolina się śmieje ze mnie, a ja mówię, nie no, kozackie są.
Dalej, masz ileś gatunków kur, człowieku.
Ja nie wiedziałem, że kury mają tyle gatunków.
Masz jakieś kruczopióre, czarnowłose, jedne jak Beatlesi wyglądają.
Poczekaj, wyślę ci.
Te wyglądają jak Beatlesi.
No takie kury dojebane.
I poczekaj, jeszcze mam z kurami tu.
No w ogóle patrz jakie to są kury, proszę dokleić.
Takie pióropusze zajebiste mają.
I to też wszystko na konkurs w ogóle, wiesz, na najbardziej zajebistą kurę.
I chodzą jacyś sędziowie i wiesz, spisują, mówią, no to upierzenie 7 punktów na 8, przyznajemy.
Jeżeli chodzi o te, nie wiem, co się to pod brodą nazywa u kogutów.
No to 5 punktów na 5 możliwych.
Ja mówię, jakie zajebiste fryzury mają te kurki, wiesz, i chodzę zajarany jak dziecko, wiesz, Karelna się ze mnie śmieje.
Alpaki, jakie dowalone, wiesz, fotkę mamy z alpaką, jak sobie ją głaszczemy i też konkurs alpaki, przychodzą te panie z tymi alpakami i sędzia mówi, tu widzimy George, proszę pani, z alpaką Georgem występuje, no i opowiada, jaka jest z charakteru, czy ile waży, jaki wzrost i tam sędziowie, trzech sędziów zapisuje też na karteczkach, oceniają te alpaki.
No i najlepsza dostaje ten, no w ogóle jakaś miazga.
I pierwszy raz widziałem królika, co waży 10 kilo.
Człowieku, taki królik, ogromny, też w klatkach pooceniany oczywiście, wiesz, na konkurs.
Na filmiku można zobaczyć, bo na początku niby taki króliszor, po prostu zwykły, wiesz, w klateczce, a potem i masz rękę Karoliny dla skali, jakie to jest wielkie bydle po prostu.
No przecież to by bilona połknęło, nie?
Jakbym go do domu wziął.
Ale faktycznie wielki, ty, bez kitu, teraz, na początku tak nie widziałem, ale jak tak... Jak rękę, tak.
Tak, i rękę jak przyłożyła, to o kur... jaki wielki.
No człowieku, w ogóle, jaki sztos, no ja to w ogóle tam się czułem jak dziecko w fabryce czekolady, jak łaziłem se po tych targach rolnych, patrzę czy coś jeszcze mam, więc ja w ogóle bardzo polecam taką zabawę.
Jeżeli...
O to chodzi.
Jak to tam wygląda technicznie?
Coś kosztuje chyba, ale to Karolina... Albo nie.
Nie wiem, Karolina ogarniała... Poczekaj, czy nam skanowali bilety?
Ty kur... Chyba nie.
To chyba tak se wchodzisz?
O, mam wrażenie.
No nie, po prostu masz chyba wejście, tak o, więc masz to, masz ring dla tych zwierzaków, a, grał, był ten, człowieku był pokaz jeszcze psów myśliwskich, myśliwi mają swoje te stoiska i normalnie jacyś trębaczy myśliwscy na scenie grali koncert na trąbkach w takich zielonych strojach i oni mówili, no jak rozpoczynamy polowanie, to gramy tak.
I grają na tych trąbkach, co ten tu na zakończenie, tu jak zwierzynę jakąś ktoś złowi, tu jak ktoś jest ranny, to ten, ja mówię, ja pierdziele.
Co się dzieje?
Jakieś ten, niektóre postacie jak z rancha wyglądały, człowieku.
Idzie chłop, taki wiesz, wielki i tak, za duże spodnie, za duża koszula, marynarka taka ogromna, rozpięta oczywiście, melonik jakiś taki, kapelusik i kolorowy krawacik tutaj gdzieś do mostka.
I ja mówię, co to za postać śmieszna?
I on wygląda jak postać z gry, powinien mieć wykrzyknik jeszcze nad głową, że ma quesa dla ciebie albo z jakiegoś rancha.
I Karolina mi mówi, że to jest chyba wójt, który wygrał jakiś konkurs na wójta w zeszłym roku i on teraz na scenie będzie występował i to jest taki strój, no tak się noszą wójtowie właśnie, nie?
Jak na takie wydarzenia idą.
Ja mówię...
Wszystko źle jest w tym stroju, ale to ma swój piękny urok, nie?
No i kupa, kupa w ogóle takich fajnych rzeczy.
I z takich najciekawszych, ja muszę po to pobiec, więc zrobimy cięcie, ale to jest bardzo ważne.
Dostałem gazetkę do ręki, która się nazywała, pani mówi, za darmo proszę gazeta.
Ja mówię, o, biorę.
Polska Ziemia się nazywa.
Ja mówię, rolnicza gazeta, ale zajebiste.
I logo PiSu widzę.
Nic bardziej mylnego, no właśnie.
I masz logotyp PiSu i człowieku,
I jebka w Platformę Obywatelską, jak i rząd zły dla rolników na wejściu.
I teraz zrobimy przegląd prasy.
Wzgrzycie będzie kulturalnie.
Proszę o cięcie.
Polska ziemia.
Dobra, trzeba będzie odbić lustrzanie.
Pan XTB musi wybaczyć.
O, czekaj, bo tu jest identyfikator jeszcze do wklejenia do albumu.
Przylepił się.
My sobie do albumiku wklejamy takie pamiąteczki.
O nie, rozwali gazetę.
No nic.
W obecnych, trudnych i niebezpiecznych czasach potrzebujemy rządu sprawnego, odważnego i oddanego Polsce.
Tylko Prawo i Sprawiedliwość sprawdziło się w chwilach próby.
No wejście bez p***olenia na pierwszej stronie, człowieku.
Polskie rolnictwo znalazło się w głębokim kryzysie, nie z powodu pogody czy globalnych zawirowań, ale przez polityczne zaniedbania i celową bierność rządu Donalda Tuska.
Niesamowitej.
To już na pierwszej stronie od razu.
Aktualności.
I teraz uwaga.
Jakie newsy możesz znaleźć w tej gazecie?
Zielony ład, czarna rozpacz.
Rolnicy idą na czele protestów.
W obronie polskich lasów.
Żywnościowy Nord Stream 2.
Niemcy chcą uratować swoją gospodarkę kosztem europejskiego rolnictwa.
Rządy Prawa i Sprawiedliwości w latach 2015-2023.
Tu nawet nikt nie próbuje udawać, nie?
Na wejście...
List prezesa Prawa i Sprawiedliwości do polskich rolników.
Jarek bardzo zatroskany i w ogóle.
Szanowni Państwo, Zielony Ład, nieuczciwy jest obecny rząd wobec rolników, trzeba być aktywnym.
Komisja Europejska, jaka zła.
Siubu Dubu, z wyrazami szacunku.
Prezydent RP Karol Nawrocki staje w obronie polskiego rolnictwa.
A jak, żeby inaczej?
Tu nikt nie udaje nawet, człowieku, to jest zajebiste.
Zielony Ład.
Państwowa ziemia dla wybranych?
Zamiast wsparcia lokalnych gospodarstw, potężne dzierżawy.
Zamiast przejrzystości, podejrzenia o ustawianie przetargów.
Sprawa ośrodków produkcji rolniczych budzi ogromne emocje na wsi i po raz kolejny wystawia państwo Donalda Tuska na zarzut faworyzowania kapitału zagranicznego.
No i co?
Działania Ministerstwa Klimatu i Środowiska mogą doprowadzić do upadku lasów państwowych.
Unia Europejska szykuje nam żywnościowy Nord Stream.
Raport PiS.
Zawsze blisko ludzi.
Dla rodzin, dla seniorów.
Samorządy nie zostały same.
To o PiSie cały czas.
Można się domyślić po tonie.
Zabytki odzyskały blask.
Udogodnienia dla hodowców.
Patriotyzm konsumencki.
Zdrowie na talerzu.
Edukacyjne treści też, żeby nie było.
Nie ma co liczyć na sukces obecnej koalicji.
Jedziemy.
Zbliża się koniec.
Rzecznik dla rolników, nie dla PSL.
Rolnik czy urzędnik.
Rolnicze projekty PiS w sejmowej zamrażarce.
No my bardzo chcemy, ale nam nie pozwalają.
Ale zobacz, ile to tych treści tam jest.
Serce polskiej wsi.
Tak, i last but not least.
PO, czyli puste obietnice.
Cztery nogi dobre, dwie złe.
Niesamowite to jest.
Jaka jest skuteczność takich gazetek w kreowaniu myślenia ludzi?
Myślę, że może być spora ogólnie, nie?
Bo stoi pani na wejściu do targów, mówi gazetka za darmo dla pana.
I tytuł jeszcze mówi, o, Polska Ziemia.
To mówisz, to chyba coś takie normalne.
Otóż nie, wyjątkowe.
Nie, no w ogóle...
Bardzo się cieszę, że mam to, to gdzieś w gablotkę sobie oprawię, bo naprawdę złoto.
No i taki klimat właśnie człowieku, nie?
No i naprawdę... No to fajne, wiesz, ogólnie to fajnie brzmi, jak tak opowiadasz.
Takie wyrwanie się... Znaczy inaczej, jeżeli ktoś ma to na co dzień, no to pewnie nie jest to jakaś mega odmiana, ale jak tak żyjesz w mieście i sobie skoczysz na takie targi do zupełnie innej takiej, wiesz, rzeczywistości, świata, problemów, tematów i tak dalej, to kurczę, to jako taka odmiana to fajna opcja.
Tak, no i można, wiesz, można być głupkiem miastowym na miejscu, właśnie jarać się gołębiami i patrzeć, jak się ci ludzie pukają w czoło, ale jest to piękne, ja się bardzo cieszę i chciałem powiedzieć, że polecam gorąco.
Jeszcze kobieta szczęśliwa, więc powiem ci same plusy i cieszę się, że mogłem zrelacjonować tą wyprawę.
Słuchaj, kanał Zero jeździ do Białego Domu, Zgrzyt jeździ na targi rolne na Waszkowicach.
i relacjonuje sukcesy Prawa i Sprawiedliwości.
No i tak się żyje.
Tak życie się toczy, ale też twoje życie się toczy teraz wokół koncertów i rzeczywiście wpadają do mnie ludzie, mówią, byłem na koncercie tu, byłem na koncercie tam, że fajnie, że jakieś wrażenia odrzucają, TikToki się gdzieś tam mielą, różni ludzie wstawiają nagrania, na Twitterze też to czasem śmiga.
A jaki feedback?
Ja taki feedback jak dostawałem od ludzi, którzy tak randomowo przychodzili albo się sami nagle spiknęli na czacie, że no ja byłem na koncercie, no ja też wczoraj byłem czy byłam i coś tam, no to zadowoleni, że zdarli gardło, że się dobrze bawili, że zajebista pamiątka i że nie żałują i że bardzo fajnie było.
No to taki był ten feedback.
No to zajebiście.
No to mi bardzo miło.
Ogólnie tak, no zagraliśmy dwa na razie.
W ten weekend robimy Poznań i Szczecin.
Zagraliśmy na razie Gdańsk, Białystok.
Kompletnie różne koncerty dwa.
No mamy takie półtora godzinne show przygotowane.
Myślę fajne, jeżeli chodzi o wyważenie.
Dużo się dzieje.
Nie będę nic zdradzał w ogóle, co się dzieje na scenie, nie?
żebyście, żeby tutaj nie spoilerować, jeżeli ktoś się wybiera, bo mamy i trochę fajnych niespodzianek i wstęp do wszystkiego myślę, że bardzo się spodoba, jeżeli o to chodzi.
Lubię, wiesz co, te koncerty pod takim względem, że można sobie zobaczyć, jak...
różne widownie jesteś w stanie trafić w różnych miejscach.
Na przykład Gdańsk, godzinę przed startem już byli na miejscu i przez godzinę człowieku, my tylko sobie siedzimy na backstage'u, jeszcze coś tam ogarniamy, chillujemy.
Mamy tak, 19.30 warmup, 20.00 start koncertu i w ogóle.
Od 19.00 tylko było Gimpson, Gimpson i na kur... stary przez godzinę, do wszystkich kawałków na warmupie się darli.
Ja mówię, Jezu, co tam się dzieje?
Po co wy się drzecie?
Ja mówię, jeszcze godzina, że spokojniej, nie?
I ten, ja byłem w łazience, myłem ręce i słuchałem, jak to krzyczą, to miałem taki moment takiego realization, że mój mózg się dysocjuje w ogóle od tego, że...
To jest dla mnie abstrakcyjne, że to się dzieje i to jest strasznie dziwne uczucie, że jesteś na jakimś backstage'u, bo Gdańsk też był ogromny, 1500 osób tam przyszło i słyszysz, wiesz, jak ci ludzie krzyczą i mój mózg się odcina, że a, to chyba nie o mnie, a, to dobra, chyba coś tam krzyczą po prostu.
Wiesz, co chodzi, że tak nie kotwiczy się ten mózg na tym, bo to jest tak abstrakcyjna sytuacja, że coś takiego się dzieje.
Ale w ogóle pogrom, nie?
No to wiesz, krzyczeli cały czas, pogo robili, jakiś chłop już cały spocony koszulkę rozerwał na sobie.
Nie, no w ogóle, wiesz, miazga i naprawdę zajebista energia.
Jeżeli o to chodzi.
I Gdańsk naprawdę zjeb... Jak ktoś tu jest, kto był w Gdańsku, to super.
Ja się bardzo ucieszyłem, bo po tym ostatnim koncercie, pierwszym ostatnim koncercie w kwietniu, to tam było parę rzeczy, które tak...
nie weszły w punkt w tempo, że nie zagrały i żeśmy sobie to tam wszystko bardzo dokładnie przeanalizowali, poprzerabialiśmy niektóre kawałki, wiesz, tu wyciąć zwrotkę, tam dołożyć, tu zagrać jeden refren więcej, tam jakiś żart zrobić krótszy, tam dłuższy, tam coś pozmieniać i faktycznie to, co mnie bardzo ucieszyło, to to, że te wnioski, które po prostu wyciągnęliśmy i po tym koncercie w Proximie i po tym zgrzytowym i po festiwalu ekipy, to wszystko zagrało.
Po prostu, że zrobiliśmy pierwszy koncert i
takiego otwarcia to naprawdę życzę każdemu, bo w punkt praktycznie wszystkie rzeczy powchodziły, jakieś tam delikatne tweaky tylko już robimy i na przykład Białystok, to już wiesz, jedna trzecia tego, 500 osób tylko, kurwa, kompletnie inny vibe.
I aż było dziwnie, ale to jakby właśnie jest fajne doświadczenie, bo pokazuje, że w różnych miejscach po prostu są różni ludzie, albo po prostu się różny dzień wylosuje, no i tyle.
No i w Białymstoku na przykład cisza pod sceną, po prostu stoją i wiesz,
w ciszy oczekują.
I no ogólnie to normalne, pewnie też bym tak robił, albo bym sobie, nie wiem, poszedł do baru po jakieś piwo, ale po prostu jak byliśmy dzień po tym Gdańsku...
to ja byłem taki, ty, ale dziwne, nie?
Może, o kurwa, nie?
A może w ogóle oni nie będą śpiewać, może będą wyj**ne w nas mieli, nie?
I po prostu taki przeskok i wychodziłem taki niepewny, czy to w ogóle, wiesz, czy ta publiczność, może oni myślą, że przyszli na Malika Montanę.
Może bilety gdzieś tam zdawali.
I coś nie działa, nie?
Coś nie działa.
No ale potem już wiesz, wleciał pierwszy kawałek, już zaczęli krzyczeć i już mówię, a nie, dobra, jednak zajebiście.
Więc spoko, ale ciekawostka, na przykład są kawałki, które w każdym mieście działają zajebiście.
Na przykład mój przyjaciel Grubas1, to w ogóle, no nie ma chyba miasta, żeby nie krzyczeli, jak graliśmy, a Białystok był taki, no fajnie, spoko, że jest, ale wiadomo, że było dużo osób, co krzyczało, śpiewało z nami i w ogóle, ale tak...
Tak samo jak graliśmy inną drogę, gdzie w ogóle mamy też taki performance dodatkowy na inną drogę przygotowany, że bardzo uważam, że zyskuje ten kawałek na tym.
no fajnie, ale jedna druga tej mocy, co w innych miejscach, co graliśmy, a nagle człowieku Disney od PR mnie wleciał i oni, o, ale zajebiście i łubu, dupu, fubu i wszyscy się drą i stara jakaś ekstaza na sali i potem pierwszy raz miałem sytuację w Białymstoku, że pytamy na koniec, jaki kawałek chcą na bis i oni zaczęli krzyczeć Disney od PR mnie i graliśmy hmm
Diz na JPR mnie na biz i to było strasznie dziwne, bo to się pierwszy raz wydarzyło, ale mówię, no klient nasz pan, no zajebiście, nie?
A te nowe kawałki jak siadają?
Zajebiście, o i tu byłem właśnie, fajnie, że zapytałeś, bo byłem mega zaskoczony, bo moje doświadczenie dotychczas z nowymi numerami było takie, że ludzie ich nie znają, że potrzebują paru miesięcy, żeby je ogarnąć i miałem parę razy sytuację, jak mój przyjaciel Grubas 2 wychodził i graliśmy na meetupie we Wrocławiu,
To było chyba tydzień po premierze, ten klip miał z półtora miliona wyświetleń.
Ja mówię, ale tam wjeżdżamy, jak do siebie wszyscy będą krzyczeć.
I my lecimy, mówisz, moje podniebienie, domaga się mięska, a tłum tak.
W ogóle nie znamy tej piosenki.
I wiesz, bombsite tam niepowstrzymane zajebiście, a grubasa nie.
To ja mówię, dobra, Blitzkrieg i biegasz, no dorzucamy, bo nowe numery fajne, lubimy je, ale ja byłem totalnie pogodzony z tym, że trzeba będzie tę salę zaktywizować.
Ja mówię, dobra, te refreny są tak pod koncerty zrobione, żeby się fajnie krzyczało, że dołączą się.
w trakcie, a tu mega zaskoczenie, bo się okazało, że wszyscy znają, na Blitzkrieg jakaś euforia, na tym biegaczu to wszyscy też nadzierają pizdę, tańczą, jakieś takie rzeczy, że mega przygotowani ludzie.
I to też o tyle ciekawe, że patrz, te 10 lat temu wychodził mój przyjaciel Grubas 2, 1,5 miliona wyświetleń, jedziemy za tydzień na koncert, nikt nie wie o co biega w ogóle na tym tym.
Tutaj na biegaczu na Blitzkriegu masz po 200 koła wiusa i wszyscy k***a śpiewają tekst.
I jak masz całą salę, co krzyczy, robię sobie blitzkrieg, skupię syny.
I wiesz, DJ jeszcze jak widownia zaczyna krzyczeć, publika w sensie powinno mówić, z YouTube'a mówię, widownia.
Publika to przycisza beat, że ich jeszcze słyszysz, jak oni p*** nadzierają.
I ja byłem wow.
W Białymstoku w ogóle zrobiliśmy tak, że a capella potem se polecieliśmy ten refren, bo se chciałem posłuchać.
I fajnie, i biegacza tak samo, więc w ogóle wow.
No ja to jestem mega wzruszony, mega wdzięczny.
Na każdym koncercie w sumie też robię taką przemowę i zawsze mega dziękuję, no bo piękne to jest.
Ja też z Karoliną ostatnio o tym gadałem, że mówię, jakie to jest abstrakcyjne, że siedzisz se na chacie,
Ktoś ci tam wysyła jakąś melodyjkę.
Mówisz, do tej melodyjki to by się rymowało, że biegnę z wiewnie, sięgnę, ścięgnę.
O, śmieszne, haha.
I ty to zapisujesz.
Potem, gdzie siedzisz do mikrofonu, to nagrywasz.
Ktoś ci to tak skleja, żeby to brzmiało.
gdzieś to wrzucasz w internet i potem masz nagle 1500 ludzi i oni drą pizdę razem z tobą, wszyscy to znają, krzyczą, śpiewają, to jest jakoś tak abstrakcyjne, a jednocześnie, wiesz co, tak piękne, że możesz robić coś, co naprawdę mega kochasz, masz ludzi, którym się to podoba i jakoś tak razem się bawicie tym po prostu i...
No dużą wdzięczność czuję za to, co się dzieje.
Ja też uważam, że tu jest fajne i to też dla ciebie taka odskocznia, że to nie jest takie aferkowe, że rzeczywiście to jest, wiesz, nie omawianie czegoś, tylko twoja twórczość, że wiadomo, ludzie też mają mocne wspomnienia, potężne uderzenie nostalgii, jeżeli chodzi o te kawałki.
Możesz powiedzieć, że też wiele osób się na tym wychowało, zresztą sami to zgłaszają, co też potem jak kupują bilety, no to też jasno wychodzi, to, że pamiętają to.
i śpiewają później razem z tobą, to wiesz, no zajebista sprawa, no że takie, wiesz, legacy, w sensie jako, to się z Kościzna chyba mówi, że masz taki, wiesz, że masz po prostu coś takiego, co wryło się na stałe w życie tylu osób, no więc potem fajnie, jak nagle stoisz na scenie i część tych ludzi w każdym mieście gdzieś tam stoi i mówi, że jesteśmy z tobą, no zajebista sprawa.
To jest dziwne.
To jest zajebiście piękne, ale to jest dziwne i ja mam wrażenie, że mój mózg tego nie ogarnia, nie?
Że patrzę, jak mi wyskakuje jakiś koncert tam, nie wiem, wiesz, jakichś raperów, Mata, Żapson, czy nawet jakieś mniejsze rzeczy, to jestem taki, u, wow, ale zajebiście, nie?
Że tu gwiazdy, ten kozak robią w ogóle rzeczy, wiesz, ci ludzie się drą i jakby potem, jak sobie tak logicznie z głowy mówię, ej, jakby robisz teraz to samo, tak jakby też to się dzieje po prostu, to...
Mój mózg tego nie przyjmuje.
Mówi, nie, nie, to jest inaczej.
Bo ja to jestem zwykły ziomek i po prostu fajnie wyszło.
Jakoś nie przyjmuje w ogóle tego konceptu, że... Jak by to powiedzieć?
Nie wiem, mój mózg to odrzuca, bo jakby musiałbym na siebie spojrzeć jako k***a na jakoś nie wiadomo kogo i mój mózg się bardzo broni, żeby tego nie przyjąć, ale to chyba fajne, lubię to, że ja mam takie poczucie, że k***a, byłem jakimś gnojem sprzed komputera i po prostu zacząłem sobie robić jakieś rzeczy i to śmiga.
Więc mi to napędza właśnie, wiesz, cieszę się, że gdzieś zostałem tak wychowany, że mi to napędza bardziej taką wdzięczność, takie pokłady energii, jakąś miłość do tych ludzi i w ogóle takie poczucie wspólnoty, a nie mam żadnych takich, kurde, kmin w stylu jakichś megalomaniów, ale jestem zajebisty, a to, to.
Że ci odjebało, tak?
Że woda sodowa i tak dalej.
Bardziej powiem ci jest tak, że jest przejazd z jednego miasta do drugiego i siedzimy, jeździmy z Ignacym, z tourmanagerem naszym Hubertem, z mniej więcej swoją drogą i z Karoliną i kminimy, dobra, a może tutaj jeszcze, bo ci ludzie to zapłacili, nie?
To musi być zajebiste.
Dobra, Ignacy mówi, a tu w Blitzkriegu tekstu coś tam w drugiej zwrotce mi uciekł, nie?
To przepraszam, poduczę się.
I on mówi, dobra, dobra, a co myślisz, żeby w tym refrenie dodać to?
Że my tak naprawdę z tego, że tam jest tyle ludzi i oni są tak zajarani,
to bardziej presję na siebie nakładamy, żeby jeszcze bardziej dowieźć, jeszcze lepsze rzeczy dla nich zrobić, żeby oni się jeszcze bardziej bawili i co tam jeszcze dorzucić.
Teraz na Poznań i na Szczecin jakąś tam scenkę domontowujemy, cały czas tweakujemy, żeby było jak najlepsze.
Fajne to jest, nie?
A poza tym powiem Wam i powiem Tobie, że strasznie odżyłem przy tej muzyce, że ja...
Też chyba trochę już jak czwarty rok te newsy po prostu klepałem i to komentarii, no to zajebiście, że coś nowego, jakaś odskocznia, wiesz, coś innego, właśnie to co powiedziałeś, że nie taplanie się w tych aferach, tylko po prostu jakaś fajna twórczość i to, że ktoś chce w ogóle tego słuchać, płacić, wiesz, przychodzi na koncerty, no to mi jest mega miło.
I taki jestem, dobra, trzeba dbać, bo to zajebiste i trzeba doceniać widza, żeby się nie skończyło, żeby można było to robić.
A Ignacy, jak się w tym wszystkim odnajduje, jeżeli chodzi o trasę i ten, no bo teraz też ten czas spędzacie, to jak wajbik?
No zajebiście, on też zajarany.
My to przyjaciele od 13 lat tak naprawdę, więc my mamy zgranie ze sobą bardzo dobre.
On ma podobne podejście do mnie, a szacun dla niego się należy za to, bo on w październiku biegnie ultramaraton 100 kilometrów.
I normalnie człowieku, bo w Gdańsku graliśmy, nocleg i rano przed wyjazdem do Białegostoku normalnie poszedł bieg zrobić, trening 15 kilometrów chyba o 8 rano po koniec.
I jeszcze na stories ludzi zapraszał, żeby wpadli i normalnie tam kilkanaście osób przyszło i razem bieganie robili i jeszcze zrobił spotkanie z widzami.
Ma pary i powiedział, że tutaj tak samo zamierza robić, że robimy Poznań i rano w Poznaniu robi bieganie z ludźmi i przejazd do Szczecina dopiero, jak zrobi trening, no bo musi być.
Więc mega szacuneczek.
Ignacy, no jakby fajnie, profesjonalnie, no jakby wiesz, on też jest dobra szkoła taka, wiesz, po prostu zajebisty rzemieślnik, jeżeli chodzi o podejście do roboty i ja dlatego zawsze bardzo lubiłem z nim robić.
No plus my mamy czułutkę na scenie, już tyle razem tego zrobiliśmy, że wiesz, on widzi, kiedy mi oddech ucieka i trzeba wejść, widzi, kiedy ja potrzebuję odsawnąć po kawałku, bo się jakoś naskakałem jak głupek i ja się napiję wody, to on tam wchodzi, mówi, do, zróbcie hałas, dobra, teraz słuchajcie, coś tam, tam gada z ludźmi, więc mamy naprawdę dobrą przelotkę.
Jedna zajebista rzecz, co wyszła, ale chyba nie mam jak, czekaj, wyślę na Meska może.
Graliśmy mandacik od Zenka Martyniuka.
Mamy takiego gaga przygotowanego.
I tam na telebimie w tle takie serduszka lecą.
I zawsze coś na spont, bo ja Karolinie oczywiście wręczam ten mandacik.
To taki mini spoiler.
Ale to na TikToku można było widać, ale muszę to zdjęcie pokazać.
I w Białymstoku jak byliśmy, to jakieś... My tego nie dogadywaliśmy, ale jakieś połączenie umysłów nastąpiło po prostu.
I jak się kończył ten mandacik, co mieliśmy zaplanowany, to na tym telewimie w tle akurat były takie zajebiste serduszka i ja akurat podszedłem do Karoliny od jej lewej strony i ją złapałem pod tym i ona akurat stwierdziła, że się wygnie, zrobi taką pozę, taką wiesz, taneczną i świetlik to wyczaił, ziomek, który właśnie ze światłami operuje.
I zgasił nam światła na nas w tym momencie, że byliśmy tylko takim cieniem.
I w tym samym momencie jeszcze DJ to przyczaił, że coś puścił.
I fotograf, który był pod sceną, bo jakby był fotograf akurat na ten, ten, przyczaił też, żeby akurat w tym momencie zrobić zdjęcie.
Jezu, ale się poskładało rzeczy.
I w ogóle połączenie umysłów.
Patrz człowieku, jaką fotę nam zrobili zajebistą.
Wrzucimy wam też tutaj na ekran.
I to totalny przypadek, nie?
Totalny przypadek, że jakieś połączenie umysłów i pięknie to w ogóle wyszło, więc dużo pięknych momentów, fajna zabawa, dużo z mojej strony radości, wdzięczności, że mogę coś takiego robić i że to fajnie się podoba.
Drugi oddech, tak jak mówiłem, wiesz, po tych newsach, że coś fajnego, zajarany jestem, podoba mi się to, chciałbym tego robić więcej, myślę, więc myślę, że ostatnia trasa to w cudzysłów należy wziąć, co wiele osób zresztą już się domyśliło, no będzie, jest ostatnia trasa, no to potem będzie pierwsza przejażdżka po Polsce, Gimpsona czy coś, no.
Jakoś coś wymyślimy, nie?
Jeszcze vlogi będziesz kręcił, o, na przykład.
I przy okazji koncerty.
Tak losowo, wiesz, to nie jest powiązane.
Tak, no i zajebiście.
A, no i faktycznie, wiesz, co dla mnie niesamowite jest, też do takich rzeczy bardziej pragmatycznych,
Jak się bardzo pozmieniało podejście ludzi też do... Jak chodzą na koncerty, ile są w stanie za to zapłacić.
I w kontekście tego, ile możesz zarobić jako artysta, że wiesz, 10 lat temu, jak żeśmy ogłaszali One Million Tour, wczoraj ja to znalazłem na konwersacji z DJ'em Remo w ogóle, bo o czymś tam pisaliśmy.
I znalazłem, kur... przekleję to, znalazłem ankietę z hajsowników 3.0 sprzed 10 lat,
gdzie pytałem ankieta, gdybym miał dawać normalny ponadgodzinny koncert w Twoim mieście, jaką kwotę uważasz za wartą zapłaty za wejście?
Top 3 odpowiedzi to jest 20 zł, 15 zł i mniej niż 15 zł.
To jakby w kontekście tego, wiesz, jak było.
Się pozmieniało lekko.
Się pozmieniało.
My puściliśmy te bilety za stówę i ja miałem w ogóle duszę na ramieniu.
Mówię, kurwa, za dużo, nie no, przejeb... W tym samym dniu Bungie ogłosiło trasę, 170 człowieków pi... i też im schodzi i jakby z kim nie gadam, to mówią, ale tanio te bilety do ciebie na koncert, nie, że stówę tylko.
Ja mówię, nie no, to jest f***** pieniędzy, no co ty gadasz, morda.
A się w ogóle pozmieniało totalnie podejście i wiesz, kiedyś jak ja słuchałem, że raperzy na przykład, nie wiem, 15-20 tysięcy zarabiają za koncert, to mówię, ale popierdolone stawki, nie?
I to się strasznie pozmieniało, koniunktura, że jak sobie policzysz, wiesz, w Gdańsku masz 1500 osób, możesz sobie przeliczyć razy 100 złotych, koszt organizacji czegoś takiego to się w czterech dychach zamyka,
to naprawdę jest też niesamowite, że jak robisz dobrą robotę i ludzie będą chcieli chodzić na te koncerty, a mi zajebiście na tym zależy, to naprawdę ogromne pieniądze to generuje i mi aż jest głupio.
Rozmawialiśmy o tych pieniądzach, ja powiedziałem ile trasa zarobiła, powiem Ci, że to przyszło na konto, ja w ogóle tam nie wchodzę.
Nie wiem, jakoś nie chcę patrzeć, że czuję, że coś jest k***a nie tak po prostu, że to nie może tak działać, że po prostu jesteś w stanie, wiesz, taką kasę zrobić na czymś takim, to jest jakiś błąd, wjedzie skarbówka zaraz albo CBŚ, albo coś pójdzie nie tak.
Nielegalne koncerty, zatrzymany Gibson.
Coś jest nie tak.
Ja mówię, albo zaraz mi bomba po prostu spadnie na dom, że te pieniądze po prostu będę musiał wydać, że to nie może tak być, że... I to chyba w ogóle na terapii będę sobie musiał przerobić, że mam jakoś coś takiego, że to jest...
Nie powinno tak być, że po prostu aż tyle dostajesz nieproporcjonalnie za coś takiego.
Taki Zandberg we mnie się budzi.
Ale to ewidentnie, bo ty jak o tym opowiadasz, to przez całą tę opowieść o koncertach wielokrotnie się odcinasz trochę od tego, że dystansujesz się do tego sukcesu i zaangażowania ludzi, że tak ci miło, ale z drugiej strony jest taki motyw, że mówisz, że ja na to zasługuję, że nawet jak przychodzą pieniądze na konto, to ja tam nie wchodzę, nie patrzę, bo to coś...
nie tak itp., że ewidentnie tak się, wiesz, mocno gdzieś od tego dystansujesz, co może być z jednej strony jakimś wyrazem takiej, wiesz, skromności jako takiego elementu, gdzie mówisz, kurwa, że czy na pewno ta moja praca jest tyle warta zaangażowania ludzi i pieniędzy, no ale z drugiej strony też wydaje mi się, że jak życie daje ci sygnały, że no jest, no to warto to przyjąć i wiesz, to nie oznacza jakiejś pychy, nie oznacza jakiegoś takiego podejścia na zasadzie, że teraz mi woda sodowa odwali i ja nie wiadomo kim tam będę, tylko po prostu
Po prostu takie uznanie swojego sukcesu, czerpania z tego radości i takiego, wiesz, dodatkowego paliwa, żeby jeszcze lepiej robić to, co się robi.
A nie, wiesz, z takim nastawieniem, że to bardziej może ciebie osłabić albo sprawić, że zejdziesz na jakieś tam złe tory.
Tylko, wiesz, zajebiście, do przodu, świat mówi tak i bomba, no.
No nie, wiesz, w sensie dość celne spostrzeżenie od Ciebie.
Ja staram się to przekuwać w coś takiego, że dobra, to jestem za to bardzo wdzięczny, że po prostu coś takiego dostałem, bardzo to doceniam, no i po prostu to przekuwam w taką motywację, żeby jeszcze więcej z siebie dawać, żeby to napędzało w tę stronę.
Mam po prostu takie spostrzeżenie na temat rzeczywistości, że to jest strasznie głupie, co się dzieje.
Tak jak się zastanowisz nad logiką świata i potrzebnością różnych rzeczy, które jednostki wnoszą do społeczeństwa, no to jakaś moja wrażliwość społeczna każe mi powiedzieć, że to jest głupie.
Nie?
Że idzie se chłop półtorej godziny, śpiewa nadal gram, rzadko nawalam.
Bo to możesz tak sprościć, nie?
Tak spłycić.
I wiesz, albo moje podniebienie domaga się mięska i jakby z tego wynikają takie pieniądze.
Więc to jest strasznie abstrakcyjne.
Tak samo jak właśnie słyszałem tych ludzi, którzy krzyczą, to mówię...
ale to jest dziwne, co ja tu robię w ogóle, tak co do zasady, więc to jest ciekawe.
Z drugiej strony oczywiście, że idziemy z Karoliną do galerii i ona mówi, o, ale ładne to bym ten, ja mówię, no to chodź, wezmę ci, trasa się sprzedała i wiesz, takie rzeczy jakieś, więc to lubię.
Pewnie do popracowania, ale wiesz co, ja lubię to w sobie.
Powiem Ci, że zawsze dla mnie bardzo ważne było, dobra, nie zawsze, od pewnego momentu życia, jak trochę zacząłem się zastanawiać nad rzeczami, zamiast po prostu być głupim nastolatkiem.
Ale od pewnego momentu życia jakby dałem sobie taką wartość, że widzę jakąś wartość w tym, że...
pomimo, że gdzieś udało mi się osiągnąć jakiś tam dosyć fajny sukces, to żeby nie odlecieć po prostu przy tym wszystkim i gdzieś po prostu mieć taką świadomość tego, czy to wynika z tego, że zap***alam tak, czy to wynika z tego, że no widocznie robię dobre rzeczy, rzeczywistość mi po prostu to potwierdza tak.
ale po prostu, żeby sobie nie wkręcić w łeb, że to oznacza, że ja jestem nie wiadomo kim, nie?
Tylko przyjąć to z pokorą, z wdzięcznością.
Taki dostałem skillset, takie dostałem wychowanie od starych.
Wypracowałem sobie pewne rzeczy, to mam, ale też od Ignacego mam ten cytat, bardzo go lubię, że pycha kroczy przed upadkiem, więc zawsze staram się gdzieś ten mindset taki ładować w tę stronę, że...
Dobra, to jedziemy na wdzięczność, jedziemy na pokorę i to pielęgnujemy, bo myślę, że to też procentuje po prostu długofalowo, nie?
Jeżeli o to chodzi.
Ale faktycznie no jest to przytłaczające.
To tak jak, wiesz, jak gada się czasami o ludziach, co wygrali 7 milionów w lotto, gdzie wcześniej zarabiali tam, nie wiem, piątkę.
To... Kur... Ale w ogóle co zrobić z takimi pieniędzmi?
No i...
Ja mówię, to jest nie dziwne, że ludzie potem głupie decyzje podejmują finansowe, bo to są tak abstrakcyjne dla nich pieniądze, jak oni wygrywają, że...
Oni nie umieją tym zarządzać.
Większość historii kończy się tym, że przepierdzielają tę kasę i niszczą sobie życie, relacje i wszystko inne, bo nie są w stanie udźwignąć tej takiej gwałtownej zmiany życia.
Tak, no i wiesz, ta kasa z tej trasy, ja na przykład mam takie poczucie, można by to było jakoś naprawdę zajebiście zainwestować, żeby nie wiadomo co z tego wyniknęło, ale mnie to przytłacza, że jest tych pieniędzy za dużo, więc mówię...
Dobra, nadpłacę kredyt po prostu, bo na dom mi jeszcze trochę zostało, nie?
Mówię, dobra, po prostu to nadpłacę i to chyba mądre.
Mówię, przytłacza konieczność podjęcia decyzji, co z tym zrobić, bo mam taką presję w głowie, że trzeba mądrze to wydać, nie?
No, ale to wiesz, to jakieś takie rozkminy.
Żeby już nie kręcić się w kółko, tylko powiem, że k***a bardzo dziękuję.
Jest mi w k***o, że przychodzicie, że śpiewacie, że fajnie się bawicie.
Zależy mi na tym, żeby to oddawać w drugą stronę.
Na finał to też szykujemy coś takiego specjalnego, więc będzie fajnie.
No i tyle.
Kończę już, bo tak monotematycznie.
Może jeszcze jedno ciekawe spostrzeżenie?
Osoby, które skaczą ze spadochronem, często mówią, że mają taki zjazd adrenalinowy i taki dołek po skoku ze spadochronem, że jak tam lecisz, to masz taki wyrzut, że przez 24 godziny chodzisz taki nakręcony, zajarany, a potem deprecha trzy dni.
Zjazd totalny, chandra i nic się nie chce.
Totalnie mam to samo po koncertach.
Absolutnie zrozumiałem, dlaczego z raperami nie jesteś w stanie się skontaktować i zgrać na cokolwiek, jak oni tak funkcjonują cały czas w tym trybie, bo...
Po pierwszym koncercie, 24 godziny, człowieku, dokręcony, nie mogę spać, jedziemy, ale super, kocham życie, wszystko jest piękne.
Wróciliśmy na chaty.
Siadam do kompa, gram w grę 12 godzin, zjadłbym pizzę, nic mi się nie chce, ktoś pisze.
Nie mam siły odpisać, nie?
I dwa dni to trwało.
W niedzielę te targi, wróciliśmy na wieczór, poniedziałek, wtorek, na wieczór zaczęło ze mnie schodzić, środa od rana jakoś tam zacząłem funkcjonować.
Ale to normalne, no bo działasz wtedy, wiesz, na dużym przeciążeniu, dużych emocjach, no to potem trzeba swoje odcierpieć.
Niestety, nie ma nic za darmo.
No tak, nie ma nic za darmo, nie?
To wiesz, przez to i chwilę euforii, potem musi być chwila stabilizacji.
A my na trzeźwo, na piwku zero, bo my nic nie ten.
No to Paczek, dołóż sobie do tego jeszcze, że raperzy potem lecą after, jakieś Coco Chanel, imprezki, w ogóle wiesz, wódeczka.
Ja się nie dziwię, że oni mają roz***ione głowy i potem pół roku nic nie wydaje, żadnej muzy, bo siedzi na chacie i zamula.
I wiesz, nie jesteś w stanie się dobić do ziomka, albo gra koncert, albo go nie ma.
No i to często są takie historie.
I menadżerowie wszystko za nich muszą ogarniać, bo oni w ogóle tylko na koncert, na chatę, na koncert, na chatę.
I masz poczucie, nic nie musisz robić, jak z tego są takie pieniądze.
To jest taki...
No trzeba mieć dobrze poukładane w głowie, powiem Ci, żeby Cię ten lifestyle tak nie rozjechał, żeby po prostu takim bezproduktywnym kapciem, żeby nie zostać gdzieś pomiędzy tym wszystkim.
Ale to ogólnie w showbiznesie też tak jest, tak ogólnie patrząc, że pewna taka swoboda, lekkość życia, jednocześnie bardzo często ogromne pieniądze, no kusi, że w finale właśnie...
trochę mniej ogarniać niż bardziej.
Jak ktoś nie ma wewnętrznego jakiegoś takiego drive'u do tego, żeby jednak być bardziej ogarniętą niż taką spontaniczną, pogubioną osobą, no to potem niestety większość mamy historii o różnego rodzaju tam upadkach albo tragicznych historiach w najgorszym wypadku.
No niestety.
No tak, jest to coś, co trzeba też umieć dźwignąć, żeby po prostu się tam w tym połapać.
Można mieć naprawdę doku***ne życie dzięki temu, ale trzeba umieć sobie też z tym jakoś to przeprocesować, żeby ci nie odje***ło.
No dobra, ale zanim przejdziemy do kolejnego tematu, to musimy poinformować, a nawet chcemy poinformować, że partnerem dzisiejszego odcinka jest...
Plezo, czyli platforma do przeprowadzania terapii online i to na naprawdę bardzo wysokim poziomie.
Dlatego, że Plezo ma całe takie sito ogólnie, które Was przygotowuje do tego, żebyście dobrali jak najlepszego terapeutę sobie.
Więc i tam macie całą ankietę, którą wypełniacie.
I potem wybieracie sobie spośród iluś specjalistów, których platforma wam proponuje.
Możecie takie wideo wizytówki ich zobaczyć.
No i przed tą pierwszą sesją tak naprawdę w ogóle rzucić sobie okiem, z kim wy potencjalnie będziecie pracować, po to, żeby właśnie gdzieś nawet już na tym wstępnym etapie zobaczyć, czy to jest wasz vibe.
Czy ten sposób, w jaki terapeuta mówi, w jaki sposób komunikuje te swoje myśli, w jaki sposób być może będzie z wami rozmawiał, to jest coś, co do was trafi.
Tak, tam jest bardzo fajny ten motyw, że można sobie zobaczyć tę osobę, jak się wypowiada, są takie testowe nagrania i z pozoru może się to wydawać, że to nic takiego, ale naprawdę czasami sposób, w jaki ktoś się komunikuje, w jaki sposób się wypowiada ma potem wpływ na to, czy z tą osobą nam jest łatwiej, czy trudniej złapać vibe.
No i przy takim działaniu gdzieś tam w internecie samemu szukając, niekoniecznie ma się taką możliwość, żeby to sprawdzić, a tu akurat na tej platformie zadbali również o takie szczegóły.
To jest ta platforma, o której już kiedyś wam zresztą opowiadaliśmy.
Nawet ostatnio ktoś mnie dopytywał, jak się nazywała ta platforma, bo chciał zacząć jakąś swoją, nazwijmy to, przygodę z terapią i właśnie, żeby trochę poprawić sobie jakość życia.
I co ciekawe, była to właśnie też osoba, która...
niekoniecznie miała jakieś, wiecie, takie super kryzysowe momenty w swoim życiu, co po prostu właśnie z inspiracji, a nie z desperacji stwierdziła, że chciałaby pewne rzeczy sobie poprawić.
I tutaj też jest właśnie taki nasz apel, bo...
wielokrotnie, gdy opowiadamy o terapii, to u nas w żadnym wypadku to nie jest jakiś temat tabu, tylko normalnie sobie o tym opowiadamy, jakie rzeczy przepracowujemy, jak to wpłynęło na nas, jak poprawiło nam życie, że właśnie można też sobie działać nie tylko w momencie, kiedy są bardzo poważne traumy, chociaż to jest, no wiadomo, bardzo duża motywacja do tego, żeby to poprawić i żeby polepszyć sobie jakość życia, ale też w momentach, kiedy chcemy...
Ogólnie coś przepracować, coś luźniejszego, coś co trochę nas tak drapie, niekoniecznie musi być jakimś gigaproblemem, ale jest rzeczą, którą chcielibyśmy w sobie być może jakoś zmienić albo lepiej zrozumieć.
Więc tego typu właśnie platforma jest tutaj mega ułatwieniem, a tym bardziej, że właśnie każdy specjalista na Pleso ma minimum 3 lata doświadczenia zawodowego i przeszedł cały proces weryfikacji.
że właśnie można to obejrzeć krótkie filmiki, zapoznać się i przeczytać sobie cały profil terapeuty, że jest na początku ankieta, która sprawia, że trafiacie do terapeuty, który zajmuje się konkretnie tymi rzeczami, które wy chcielibyście w jakiś tam sposób sobie ogarnąć, więc to też nie jest tak, że na przykład traficie do losowej osoby, która...
No generalnie na przykład nie chciałaby się zajmować akurat taką tematyką, albo nie czuje, albo nie ma kwalifikacji, albo nie ma takiego doświadczenia.
I właśnie po to jest cała ankieta, która w finale sprawia, że trafiacie do odpowiedniej osoby, która chce się zajmować tymi sprawami, która ma w tym doświadczenie i która rzeczywiście może Wam pomóc.
No i w związku z tym...
Jak najbardziej tutaj polecamy.
Ja też się zaangażowałem, taką testową rozmowę w ciemno, że tak powiem, przeprowadziłem.
Fajne też było to, że osoba, z którą rozmawiałem, która pracowała tam jako psycholog, no też właśnie mówiła o tym, że od strony tych ludzi, którzy tam działają, że też jest bardzo fajne, że to są różne grupy wsparcia dla tych...
właśnie osób, które pracują, że są jakieś możliwości wymiany informacji, jakiejś edukacji i tak dalej, że też od zaplecza jest to fajnie zrobione z tej drugiej strony, a wiadomo, że cała ta atmosfera przekłada też się potem na to, jak wygląda kontakt z pacjentem.
W związku z czym, tym bardziej polecam i tutaj ważna informacja z kodem ZGRZYD.
30, macie 30% zniżki na pierwszą sesję, także taka wiecie, dodatkowa zachęta, dodatkowa motywacja, jak szukaliście tego jednego pstryczka, który ma sprawić, że myśleliście o tym, żeby pójść na terapię, ale jeszcze coś tam brakowało, no to macie kod zgrzyt30, żeby otrzymać 30% zniżki, także polecamy.
Jak najbardziej, warto spróbować.
Ja tutaj sobie dodam dwie rzeczy.
Pierwsza też jest taka, że jeżeli chodzi o doświadczenie terapeutów, no to plezoterapii zatrudnia z co najmniej trzyletnim doświadczeniem.
To jest taki wymóg, więc nie znajdziecie tam, że tak powiem, studentów psychologii, którzy chcą się wykazać, chociaż na pewno będą wspaniałymi terapeutami w przyszłości.
To tam będziecie mieć po prostu samych doświadczonych fachowców i jakby to jest fajne, jeżeli o to chodzi, to po pierwsze.
A po drugie, my jakby tak dużo mówimy o tym procesie tutaj wprowadzania.
Plezo jeszcze w ogóle daje coś takiego jak taką 20 minutową konsultację z przewodnikiem, który wam pozwoli, pomoże wam troszeczkę lepiej wybrać.
Jest to o tyle istotne, bo jakbym dostawał 5 złotych za każdym razem, jak od kogoś słyszę, że no chciał pójść na tą terapię, ale raz, drugi, trzeci źle trafił i mu się odechciało szukać, no to bym miał tyle pieniędzy, co youtuberzy na loteriach.
Więc tak nawiązując, więc naprawdę to, że oni to rozkminili, jak ten proces i te wszystkie problemy pod tytułem jak znaleźć dobrego terapeutę dla siebie i oni rozkminili jak to rozwiązać albo ograniczyć po prostu ryzyko popełnienia błędu do absolutnego minimum.
no to moim zdaniem to jest genialne.
I tutaj bardzo się cieszymy, że możemy współpracować, że możemy Wam polecać.
Także jest grzyt 30, link jest w opisie, tu takiego QR-koda też chyba powinniście mieć na ekranie w tym momencie, więc wystarczy, że go zeskanujecie, no i śmiało możecie działać, właśnie tak jak Rewo powiedział, niekoniecznie tylko w kryzysowej sytuacji, ale też często jakieś takie codzienne rzeczy, czy to zawodowe, czy relacyjne też można sobie omówić, dostać trochę innej perspektywy, poszerzyć swoją świadomość.
i stać się lepszym człowiekiem, a na tym wszystkim nam zależy.
Więc gorąco polecamy, linki znajdziecie wszystkie w opisie.
To możemy też przejść do tematu, który chyba też będzie głównym tematem odcinka, póki energia jest, odnośnie pana Ojwojtka, o którym się zrobiło ostatnio bardzo głośno, ponieważ pan Ojwojtek zorganizował swego czasu loterię.
No i te loterie w sumie były dwie.
Jedna dotyczyła projektu OjDomek, gdzie rozdawał domek i tam jeszcze jakaś łódź była.
Do tego no i taka wizja, że możesz mieć swoje fajne miejsce do wypoczynku, gdzie możesz sobie wyjechać i odciąć się od świata.
To była jedna, a druga dotyczyła już z kolei jakiegoś tam miejsca w ośrodku, mieszkań, też właśnie nad morzem, z tego co pamiętam, gdzie faktycznie wyglądało to już tak na bogato i widać było, że z większym rozmachem realizuje cały projekt.
To też była ta druga loteria powiązana z jego wielkim planem odwiedzenia wszystkich krajów na naszej planecie, która jak wiemy potem zakończyła się niestety
porażką, chociaż nie do końca, ale no tak, no nie udało mu się tego zrobić, okazało się, że koncepcyjnie to się nie spinało, on też coraz gorzej się czuł, no generalnie niedobrze to wyszło.
No i wiadomo, że jako, że to miało być głównym źródłem promocji, a wyświetlenia odcinków spadały, no to nie był to dobry omen, jeżeli chodzi o to, jak pójdzie loteria.
W każdym razie to były takie poboczne wątki, o których też na bieżąco rozmawialiśmy, rozkminialiśmy, czy...
czy ta seria przejdzie, czy nie przejdzie, jak sobie radzi oj Wojtek, czy się to dobrze ogląda, czy niedobrze, jakie tam były błędy koncepcyjne, to wszystko było omawiane.
Natomiast w pewnym momencie rzeczywiście pojawiła się cała zadyma dotycząca loterii.
Loterii jako takich i słyszeliśmy o kolejnych zatrzymaniach.
Było głośno o tym, że ludzie w samochodach policyjnych zostali dowożeni na przesłuchania, granaty, puścigi, wybuchy.
Totalnie jakby jakaś topowa gangsterka polska była aresztowana, nie?
Tak, słyszeliśmy tam o całych tych oddziałach antyterrorystycznych, które nagle wpadają, wiecie, po ubieraniu.
Słyszeliśmy, nagrywali te filmiki CBŚP, co to za wjazdy robią w ogóle, wiesz.
Kryminaliści, przestępcy, tak.
Wypadające szyby, drzwi i okna, więc pełna mod, że tak powiem, co spowodowało, że skala wszystkich osób, które interesowały się tematem, była na zasadzie, ja pierdziele, ale tam musi być gruba afera, ale tam chyba szły przekręty w milionach.
Masz zaufanie do służb, więc wierzysz, że jak coś takiego się dzieje, to jest to zasadne, tak chcesz myśleć.
Tak, no i w tamtym momencie wszyscy tak myśleli, były kolejne przesłuchania, były kolejne ruchy podejmowane, no i tak jako publika śledziliśmy to na bieżąco, czekając, no i co z tego wyniknie.
No i tak sobie ten czas mija, potem było tak, że było przez chwilę zainteresowanie, wiadomo to zainteresowanie sobie spadało.
No i tak była cisza przez dłuższy czas.
Coś z czasu do czasu był przypominany temat, jak były doniesienia jakieś odnośnie Buddy, co on tam robi, gdzie się znajduje, no to jako, że był ściśle powiązany z tą aferą, no to ludzie sobie trochę przypominali, a faktycznie, tak, kiedyś ludzi zatrzymywali, jakaś afera była z loteriami.
No ale to w sumie tyle, temat bardzo mocno ucichł, no i teraz znowu zaczęło się robić o tym głośno.
To znaczy, no zapowiedziany został film, który ma ukazać całe kulisy tego i...
Pojawił się też materiał na kanale Zero, który omawia to całe zagadnienie związane z loteriami, aspektami prawnymi, ludźmi, którzy byli w to zaangażowani, zatrzymani itd.
I właśnie, co ważne, w tym materiale padła informacja, że jedna z osób...
została również przesłuchana, ale medialnie się o niej w ogóle nie mówi.
No i wszyscy zaczęli się zastanawiać, o kogo tutaj może chodzić.
No i podejrzenia były dwa.
No albo Rezi, który sam mówił, że robił loterie i nagrywał materiał, że jakby co to, nie przyjeżdżajcie po mnie z drzwiami, tylko ja się sam stawię.
No a drugą taką osobą był Oj Wojtek, co do którego wiedzieliśmy, że jak całe to zamieszanie się działo, to on w tym momencie był za granicą.
No i tak się ludzie śmiali, że o, pierdolił za granicę, bo to tam przypał z loteriami.
Chociaż wiadomo, że tak nie było, no ale trochę jeszcze tak wszyscy śmiali.
I jego historia była do tej pory nieznana.
Ale już jest bardziej znana, ponieważ okazało się, że to o nim wspominał prowadzący w materiale w kanale Zero, który nawiązał tej osoby.
No i się okazało, że to chodziło o Iwojtka, który wrzucił właśnie cały taki obszerny, czterdziestoparominutowy film, który ogląda się w sumie jak serial.
Odcinek jakiegoś serialu jest przepotężnie zmontowany, naprawdę.
Nie, no Wojtek umie w storytelling, f**kuj naprawdę, nie?
Naprawdę, początek tego filmu, narracja, muzyka.
Wprowadzeni widza, tak.
Tak, jakby abstrahując na razie od treści, nie?
Do tego zaraz przyjdziemy, ale tak, chciałem się chwilę zatrzymać nad tym, jak to zostało zmontowane, jaki to jest poziom f**ka filmu.
To naprawdę, jakbyś oglądał zajebisty pierwszy odcinek serialu, jesteś ciekaw dalszych losów bohatera.
Oczywiście, wiadomo, to jest z mojej perspektywy, tak?
To nie nade mną ciążyły jakieś tam zarzuty.
i tak dalej, to wiadomo.
Ale przepotężnie jest to zrobione, więc naprawdę polecam, bo nawet jak nie interesuje was sama tematyka, to uwierzcie mi, że forma, w jakiej to jest nagrane, sprawi, że będziecie sobie to oglądać jako po prostu fajny materiał.
No ale to tak nawiasem mówiąc, bo uważam, że naprawdę powinno się to docenić, bo jeden z naprawdę bardzo dobrze zrobionych takich materiałów i fajnie poprowadzonych.
No i tam poznajemy całą jego historię od momentu, kiedy zdecydował się robić tę loterię, do momentu, kiedy dowiedział się, że ojej, jest jakiś przypał w kraju, oczywiście on był za granicą, do momentu, jak się dowiaduje, że zajęli mu konta, że musi sobie nagle jakoś poradzić finansowo, że miał totalny zjazd psychiczny, że rodzina do niego dzwoni, rodzice płaczą, siostra też nie wie, co ma tam robić, bo...
Nagle się okazuje, że on też jakiś tam ma przypał.
Rozmowy z kolejnym tam prawnikiem, który też miał mu pomagać to wszystko jakoś ogarnąć od strony prawnej, a jednocześnie tak, że jak wróci do kraju, no to żeby o nim też nie powstał jakiś kolejny dramatyczny film.
No tak, albo na lotnisku go będą zaraz zatrzymywać, czy coś, w sumie nie wiesz czego się spodziewać tak naprawdę, nie?
No on trochę wiedział, bo jak już miał... On miał łatwiej niż pozostali na pewno, tak.
Tak, że nie zapukali do niego w nocy o północy, tylko mógł się trochę zdystansować, aczkolwiek spodziewał się, że jakby tak w tempo od razu wrócił do kraju, no to na lotnisku by już czekało na niego komitet powitalny z kamerą prawdopodobnie.
Pewnie tak.
Więc on chcąc trochę się na to przygotować, no wrzucił tutaj tę pierwszą część takiego całego swojego materiału, gdzie to opowiada.
No i uważam, że oprócz oczywiście jego perspektywy, w której on mówi, to są jakby co do zasady, moim zdaniem, co do zasady, te wszystkie argumenty, które on podaje, one już padły.
Gdzie koronnym jest to, że słuchajcie, na to były pozwolenia.
I to wszyscy podnoszą.
Słuchajcie, to nie jest tak, że to była jedna loteria moja i tam magicznie, jakimś cudem, błąd systemu przeszło pozwolenie.
Tych loterii było mnóstwo i mnóstwo ludzi to robiło, cała ta firma gdzieś tam organizowała i rzeczywiście prowadziło mnóstwo.
więcej niż jeden, wydawały pozwolenia, ale Krajowa Administracja Skarbowa kontrolowała co najmniej jedną z loterii, sprawdzała i nie znalazła żadnych nieprawidłowości.
Na długo przed tym, zanim ta afera wybuchła.
My to sobie omawialiśmy, ja też robiłem taki dosyć duży research w newsach, to przedstawiałem już parę miesięcy temu, jak trochę się wkopałem w temat.
Miesiąc przed aresztowaniem Buddy, dwóch posłów z PiSu, zupełnie przypadkowo zamieszanych akurat w aferę z Funduszem Sprawiedliwości, poskładało takie interpelacje, że te loterie to chyba omijają jakiś podatek, coś tam tego, proszę się przyjrzeć.
Dwa tygodnie później jakieś dwa losowe urzędy skarbowe, dzień po dniu, w ogóle niezwiązane ze sprawą, składają takie zawiadomienie do prokuratury, że proszę się przyjrzeć, bo my tu obserwujemy, jesteśmy zaniepokojeni.
skąd się te urzędy wzięły, no ale się wzięły i dzień po dniu, jeden po drugim też poskładały.
No i potem dwa tygodnie później, czy ileś, to timeline mogę trochę mielić, nie?
Ale na przestrzeni miesiąca się to wszystko działo i potem nagle, wiesz, prokuratura tu wydaje, pach, pach, siemanko, aresztować buddę, nie?
I wjazd.
No i z tego...
co ja rozmawiałem gdzieś trochę i z bohaterami tej całej afery i z prawnikami i dużo jakby czytałem też o tym, to tam jest ogólnie tak, że wszyscy uważają, że to jest legit, że te lotery są git, że jakby okej, one wykorzystują jakąś tam lukę.
jeżeli chodzi o produkty cyfrowe, natomiast jedynie prokuratura sobie uważa w całej swojej zajebistości, że nie, zorganizowana grupa przestępcza.
I ja byłem zaskoczony, czy jestem w sumie teraz, dobra, nie jestem zaskoczony, byłem zaskoczony parę miesięcy temu, że...
Nie gadają o tym ludzie, nie?
Że to, aż wystarczyło tam, no ja poświęciłem parę godzin, żeby to przeanalizować, poczytać rzeczy, przejrzałem ustawę hazardową i mówię, czekaj, kurwa, który oni przepis złamali, jeżeli chodzi o VAT?
Gdzie tu jest, tu...
Nie ma nic co... Jeszcze przy Buddzie to aż tak mówię, dobra, Kamil mógł mieć jakieś interesy dodatkowe na boku, gdzie to mogli go szerzej zszarpnąć za jakieś rzeczy, no bo on jakby jest bardzo obrotnym chłopakiem, że tak to nazwę.
Ale jak była ta druga fala aresztowań, mówię, kurwa, Aleksi...
Raperzy rozumiem, ale kurwa Aleksi.
No mówię, dobra, nie, to nie jest gangsterka, która by rozkminiła jakiś wałek, nie wiadomo jaki.
Coś jest nie tak.
Something is not yes, jakby powiedział prezydent Andrzej Duda.
No i wiesz, zacząłem szukać i mówię, kurwa, to nie ma sensu faktycznie.
No i to samo mi mówiły, no z wieloma osobami rozmawiałem, zaangażowanymi w sprawę, gdzieś tam oczywiście nie mogli ujawniać za dużo, ale z tego, co tam wyłuskałem,
z tego, tego, to tam nawet nie wiadomo, o co są te zarzuty dokładnie.
No i z tego, co wiem, to wszyscy państwo aresztowani to cały czas czekają na akt oskarżenia, no i się go nie mogą doczekać.
No bo akt oskarżenia to już musi być coś więcej niż jest pani oskarżona, artykuł taki, taki, złamanie, proszę, co ma pani do powiedzenia w tej sprawie.
Tylko już musi mieć konkret z dowodami, z uzasadnieniem, ze wszystkim.
No i tak...
Ciężko coś tam idzie.
Więc to, jak się wkopało w to, to grubymi nićmi szyte.
Ja byłem wtedy strasznie zaskoczony, że nikt tego nie podłapuje.
I my tu na Zgrzycie o tym gadaliśmy, ja na Newsach o tym grzałem.
I teraz mam wrażenie, że jakąś taką kontrofensywę stwierdzili, że ci oskarżeni właśnie przygotują.
I zobacz, film Oj Wojtka wszedł, zajebisty, film na kanał Zero, fajnie podsumowujący te rzeczy, też tak prawnicy tłumaczyli w ogóle, wiesz, z różnych perspektyw było to podsumowane w fajny sposób.
I w tym samym czasie uaktywnia ci się Budda, nagle tak mocniej, co zapowiada, że zaraz płytę wydaje, klipy i będzie rapował o tym.
I kupię je po Gimpsonie, nie pozdrawiam.
I jeszcze może ostatni koncert jeszcze zrób.
I co?
I loteria.
Ty, człowieku.
77aut.pl Kup e-booka Polowanie na influencerów.
Otrzyj kulisy największej afery na polskim YouTube i zgarnij auto.
Jaki k***a smart bezczelny sk***y syn.
Ej, szacun w k***i.
że jeszcze z tego wszystkiego se loterię zrobi na e-booku, gdzie opowiada, jak go aresztowali.
Ale to nie on.
Anna Hecht będzie pisać na e-booka.
Trzeba to oczywiście podkreślić.
Natomiast ja uważam, że to jest ogólnie ten perk bycia osobą publiczną i posiadania kanału na YouTube, że wszystko jest contentem.
Oj Wojtek, okazuje się, że nagrał sobie, wiesz, odcinki związane z całą tą wyprawą, swoimi przeżyciami, zmontował z tego film i jak się okazuje chyba całą serię, no bo tutaj to materiał się urywa w momencie, w którym on już planuje wrócić do Polski i się skonfrontować z wymiarem sprawiedliwości i wszystkimi konsekwencjami, które potencjalnie nad nim ciążą.
Więc po różnych spotkaniach z ludźmi, przebogatymi różnymi kontaktami i tak dalej, gdzie odnajdywał siebie i walczył o swoje zdrowie, życie itp.
Tam jest cała historia wokół tego, więc tym bardziej polecam, żeby sobie obejrzeć, bo ważna rola sportu jest też w tym wszystkim, więc tym bardziej podbijam.
Natomiast patrząc z jego perspektywy, gdzie mówisz o tych rzeczach związanych z
urzędami i pozwoleniami.
On sam powiedział, że on normalnie zapłacił za to podatek, że nic tam, k***a, żadnego szpindlu nie robił.
Normalnie zapłacił za to, wiesz, cały podatek, rozliczając się, nic nie kombinował i miał poczucie, że jest, wiesz, wszystko git.
I w związku z tym, patrząc na to z jego perspektywy, ja rozumiem, że on jest, wiesz, rozgoryczony, wk***piony, chce odzyskać pieniądze.
Chce normalnie żyć.
Teraz to już jest na etapie, że pospłacał te długi, no ale wcześniej go to wjebało w bardzo duże problemy finansowe i wiadomo, no bo nagle to, co planowałeś i twoje wszystkie założenia, zainwestowane środki nagle zostają zamrożone, no i powodzenia, tak?
Ewentualnie sobie musisz kasę na kaucję ogarnąć, no to też musisz mieć fajnych znajomych, żeby ci pożyczyli albo, no nie wiem, wyczarować.
Więc ja rozumiem, że z jego perspektywy jest to mega takie, wiesz, frustrujące.
Natomiast tutaj jest ten twój element tego fleksowania się i uważam, że zasadnego, bo mówiłeś o tym na bieżąco.
Pamiętam, że w momencie, kiedy generalnie atmosfera wokół sprawy była na zasadzie
No kurwa, jebani influencerzy wymyślili luki prawne, żeby teraz opierdolić państwo na kasę, jeszcze ten budda tyle samochodów, to na pewno nakrad i elo.
To mówiłeś, że kurwa, no powiem wam, że taki ryzykowny take, ale że twoim zdaniem, no że tam jednak nie jest tak poważnie i że raczej nie doszło do żadnego jakiegoś takiego złamania prawa wielkiego i że tak w sumie nie do końca wiadomo o co chodzi, bo...
no ty przynajmniej tego nie znalazłeś, o co tam może chodzić w tej aferze.
No i mija czas i się okazuje, że no do tej pory nie znaleziono chyba, o co chodzi w tej aferze.
Szukajcie, aż znajdziecie.
Hada nie zmienia zdania.
Że tak powiem, tak.
Rzeczywiście, to jest twój flex, bo mówiłeś to już wtedy, że nie bardzo czujesz, o co tutaj może być ta afera.
I teraz wiesz, ja powiem inaczej.
Jeżeli nawet ktoś uznał, że...
A te loterie przez te e-booki to tak nie bardzo.
No to spoko zmienicie przepisy, tak?
Ale ludzi, którzy już z tego skorzystali i no to co do nich problem, nie?
To gdzie jakiś temat?
Prawo działa wstecz jednak?
No dokładnie o to chodzi, że spoko wykorzystali jakąś lukę w przepisach.
Ale to też nie jest tak, że oni to robili, żeby szkodzić ludziom nie wiadomo co.
Ominęli państwowy monopol na organizowanie loterii.
Czy taki monopol powinien mieć miejsce?
To oddzielna sprawa.
ale no to niech se rządzący załatają ustawę, bo to sobie bronią swoich interesów i tyle.
A wiesz, tu prokuratura wjechała nie wiadomo co, a Ministerstwo Finansów nie planujemy żadnej nowelizacji ustawy w tym temacie.
No to przepraszam bardzo, o co chodzi?
Czyli tak, masz legalnie wszystko, urzędy wydają zgody, Krajowa Administracja Skarbowa mówi git, prokuratura nagle wjeżdża, że nie, nie, nie, przestępcy do więzienia z karabinami, z granatami.
I przecież jak oni się wybronią, chłopaki, z tego...
a wskazuje wszystko na to, że się wybronią, to k***a takie odszkodowania im będzie państwo polskie wypłacać.
Przecież to za stracone deale, za wizerunkowe, za to jakby zaczną wykazywać, ile inwestycji nie mogą zrobić.
Fame MMA to takie pieniądze od państwa, przecież za to, że im prawie firma upadła, człowieku.
Jak oni zamrożone środki musieli gale organizować, pożyczać, no to jest masakra, nie?
Pytanie, czy by im się bardziej nie opłacało właśnie, żeby padła im ta spółka, żeby potem mogli odszkodowanie jeszcze wyciągnąć od państwa większe i udowodnić swoją stratę.
Tylko pamiętaj, wiesz, jak to tak zawsze fajnie brzmi, od państwa, no od nas kurwa.
No właśnie, do tego chciałem przejść, do tego chciałem przejść w końcu.
I my się będziemy na to składać wszystko.
My to, znaczy ja mam estoński CIT na spółce, to nie.
Ale nie no, nie no, płacę VAT normalnie też wszystko.
Ale powiem ci, że to jest ciekawe też uzupełnienie jeszcze jednej informacji jako ty.
I Friz ma fundację rodzinną, to on też nie.
A to wy się będziecie składać widzowie na kasę dla Budny i dla Boxdella.
No ja się składam, no ja się składam, kurwa, jak się okazuje.
Natomiast też są ciekawe doniesienia, bo pojawiły się, to akurat mi mignęło jeszcze przed nagraniami, że Malik coś się wypowiadał odnośnie Heiliga, że miał tam udziały, no i że jego zdaniem są niewinni i się toczą tam sprawy sądowe, które mają to udowodnić, że też będzie ciężko z tym, żeby przedstawić te rzekome powiązania.
No i w finale, że tak samo liczy na doodszkodowanie.
No kurwa, bo ty robili im high liga, zablokowali wszystkie konta tak samo, jakieś powiązania z kadrowym na podstawie jakiegoś jednego artykułu i Bajsangur dwa lata później dostaje wyrok uniewinniający i sąd oddala decyzję jako niesłuszną.
A ty kurwa wiesz, zablokowane konta, całe firmy, jebane wszystko.
No to przecież to tak samo, oni jakby pójdą wszyscy i takie odszkodowania od państwa dostaną.
Znaczy od nas, z naszych pieniędzy, znaczy z waszych.
Już ustaliliśmy.
No, frisk się nie dołoży, bo po co.
I ja też mniej.
Więc widzisz, no to jest głupie, kurwa, wiesz, fajnie, że aferka, spoko i coś ciekawego się dzieje, ludzie sobie popatrzyli, o, ale ciekawe rzeczy, no a na koniec dnia, no i będzie to szło, no i to jest
To, co najbardziej mnie gniecie w tych case'ach, to to, że po prostu nie mogę pozbyć się wrażenia, że te rzeczy nie zostały zrealizowane przez czyjąś nadgorliwość człowieka, który wierzył w sprawiedliwość i trochę się zapędził.
Tylko zostały zrealizowane w celach politycznych, k***a, nie?
Czyli masz jakby jakichś dwóch posłów z PiSu, którzy mają aferkę do przykrycia.
Dobra, rozkręcamy, k***a, wokół Buddy akcję, jedziemy z tematem.
No bo to tak wygląda z kilometra.
Być może tak nie było w Wysokim Sądzie, są to moje domysły tylko i wyłącznie.
Ale no, śmierdzi to czymś takim na kilometr.
Dalej, masz tak samo, wiesz, tą ustawę, jak się wojna zaczęła, ustawę tutaj o przeciwdziałaniu, finansowaniu tych rosyjskich podmiotów, coś takiego.
No, ale to trzeba było, że coś zrobiliśmy, to z 300 podmiotów pierdoląc tak dla zasady, nie?
No i polecieli, bo akurat się nawinęli, fajnie, głośno, medialnie będzie, że działamy, juhu, nie?
No i se przyk**li, se PR, a jacyś ludzie mają roz**ny biznes, życie, wszystko, no jakby to, wiesz, to już samo w sobie jest ch**e, no ale potem właśnie, patrząc długofalowo, no to konsekwencje takich gównianych decyzji są takie, że jak ci ludzie mają wystarczająco dużo siły, żeby się obronić i udowodnić swoją niewinność,
no to potem trzeba się będzie składać dla nich na odszkodowania, bo ktoś se chciał wizerunku po prostu zrobić i wiesz.
No i takie to.
Jedna rzecz jest mega istotna, że to takie było, wiesz, high risk, high reward, bo jeżeli by rzeczywiście zatrzymali tych influencerów, rozpracowali taką grupę, zrobili wokół tego całe zamieszanie medialne,
no to w finale jest o, państwo czuwa, rzeczywiście tutaj przekrętów być nie może, tak?
I ta otoczka medialna wtedy odgrywa taką rolę na plus dla wszystkich służb i osób to zaangażowanych.
Tylko, że to ze słomy i z gówna jest posklejane po prostu.
Jakby to miało podstawy, nie?
No właśnie, ale jak w finale okaże się, że jednak nic z tego nie wynika, no to z taką samą siłą działa to przeciwko i mówi, aha, czyli to na takiej zasadzie działają te służby.
Aha, no to kur... No tak, a przecież by Sangur to decyzja poszła na podstawie tego artykułu.
I tyle, to tam w ogóle z tego co ja gdzieś tam się dowiedziałem, to tam w tej sprawie nic więcej nie było.
Tam jedna jakaś tajna notatka, w której nikt nie chce powiedzieć co.
A tam była o tym mowa, bo była mowa o jakiejś notatce i ona miała być jakimś game changerem, no ale się okazuje, że chyba po... no nie była.
Gówno w dupie chlupie, no.
Więc żenująco się na to patrzy mi z perspektywy obywatela, gdzie wiesz, chcesz budować takie zaufanie do służb, że tak, oni zwalczają przestępców, mają cię chronić.
Znaczy pewnie generalnie też to robią i jakby szacun dla nich.
No ale potem jak gdzieś są pewne jakieś sprawy, gdzie ktoś poświęca troszkę więcej czasu, żeby coś zweryfikować, no i wychodzą takie kalafiory, no to...
No smutno trochę, nie?
Ja też dlatego chciałem tak zaapelować, że wiesz, to też nie jest tak, że jak ktoś na początku podszedł tego tematu tak na poważnie i z zaufaniem na zasadzie, ok, jeżeli to jest tak szeroko zakrojona akcja, to tam coś naprawdę poważnego musiało się dziać, z taką wizją, że te aparaty państwowe, no rzeczywiście w wyjątkowych sytuacjach, kiedy są ku temu podstawy, są w ten sposób używane.
No i że teraz jesteśmy tutaj i patrzymy na to z tej perspektywy, to inna sprawa, tak?
Natomiast no, rzeczywiście też nie zdziwię się, jak przy kolejnych takich doniesieniach, które prędzej czy później się pojawią, no ludzie już z dużo większym dystansem i dużo mniejszym zaufaniem będą podchodzili do tego, co tam się stało, bo będą mówili, no z tymi loteriami to też tak p***a zatrzymywali, a w finale to tyle się stało, że nic.
I właśnie dlatego, jak masz 15 lat, to jesteś hura, a jak masz 30, to mówisz, hmm...
I właśnie takie starcze gadanie.
Potem już widzisz trochę takich akcji i zaczynasz kumać, jak świat działa.
Aczkolwiek to nie są fajne wnioski.
Więc szkoda.
Trzymam kciuki, że no...
Sprawiedliwość zwycięży.
O, tak zakończę patetycznie.
Herkules w Dragon Ballu, tak jak tam się, bo to ci, wiesz, sajanie wszystko rozpierdali.
Jak ten Herkules zawsze mówił, sprawiedliwość zawsze zwycięża.
Nie ma za co.
Nie ma za co.
No dobra, a zwycięża zawsze, myślisz, kobieta w życiu, która robi ciasteczka dla swojego faceta o 23.47?
Nie.
Prywatnie, z miłości?
Myślę, że oboje zwyciężają.
Moim zdaniem wygranko dla obojga.
No ale nie zdaniem wszystkich.
No i uwaga, bo taka TikTokerka, Wika, wrzuciła sobie filmik.
Możemy go teraz wrzucić na ekran tutaj ładnie.
gdzie sobie gotuje, no i mamy taki podpis.
To tylko ja o godzinie 23.47 robiącą ciasteczka dla mojego chłopaka, bo jestem w naprawdę szczęśliwym związku.
I jeszcze w opisie masz, on zasługuje na to i dużo więcej.
No i ja to zobaczyłem, mówię, o, ale słodko, nie?
Mówię, na pewno, na pewno super i chłopak też jest super kochany, no i tak fajnie by było.
Jak nie jest, to szkoda.
oby trafiła na lepszego, ale tak ogólnie ładnie się patrzy na takie rzeczy.
Biorąc pod uwagę, ile gadamy ostatnio o kulturze egocentryzmu, skupiania się na sobie, bare minimum, ja to jestem główną postacią, a wszyscy się mają dostosować albo wypierd**ać i są narcystyczni i toksyczni.
Miło zobaczyć ludzi, którzy, wiesz, są w stanie robić takie rzeczy i oby chłop też taki był.
Jakbyś była w szczęśliwym związku...
Proszę bardzo, aż się tak uaktywniłeś pod tym TikTokiem, że aż komentarz zostawiłeś.
Ja piszę zawsze, że szacuneczek, że baza.
Jakbyś była w szczęśliwym związku, to on by ci robił te ciasteczka.
Napisała Kuelina.
Dzieci, przepraszam, nie róbcie mi dramy.
Nie, no dobra, to wytnijmy.
Dzieci się pojawią, to i się skończy szczęście.
Rozumiesz?
Jak tak możesz być w szczęśliwym związku?
Lepiej się wkur... na siebie.
Ale wiesz co, ja bym chciał wierzyć, że to są pisane rzeczy ironicznie.
W sensie, że ludzie tak p***dolą dla beki.
Nie, osoby, które doświadczyły chujo*** relacji, skrzywdzonych, mające jakieś takie przekonania po prostu głupie, no to patrzą na coś takiego i co im ich mózg podpowiada?
jak widzi, że ludzie przychodzą na trasę, mówi, no coś jest nie tak, zaraz coś się spodzieli, bo po prostu jakoś tam podważam, że to jest za piękne, no to ci ludzie patrzą na tą panią, mówią, na pewno ją wykorzysta, zdradzi, zniszczy, bo ja też kiedyś coś zrobiłam, albo ja też kiedyś coś zrobiłem dla mojego partnera, a potem okazał się k***em i teraz już mam 21 lat i wiem, że nie warto, bo już dużo wiem o życiu,
I ten, szczęśliwy związek nie polega na byciu służącą.
Smacznie z Air Fryer się nazywa ten.
Nie bądź frajer, nie związuj się z tą kobietą.
Moja żona też potrafi spontanicznie zrobić smakołyki, dobrze wiedzieć.
O, to, że ktoś doświadcza luksusu kochającej kobiety.
Pisze w komentarzach, rozumiesz to?
Kochająca kobieta jest określona jako luksus.
A to nie jest tak, że kobieta i mężczyzna kochający się nawzajem, to powinno być bare minimum.
Tak jakby... No, oczywiście.
Zobaczymy, jak długo będziesz taka szczęśliwa i będzie wspaniale oraz cudownie.
No, w ogóle zamknij k***a mordę.
Tak, cytując rapera Białasa.
I... Te komentarze pod tym TikTokiem, jakbyśmy mieli coś mądrego z tego wyciągnąć, są dowodem na to, że jak macie związek...
To wy sobie miejcie ten związek taki, jak chcecie i my się tu śmiejemy często z tego, a jakim tak pasuje i w ogóle.
Nie słuchajcie się żadnych rad, jakichś koleżanek, przyjaciółek, ludzi z internetu, grupek.
Srajcie na to, chyba, że naprawdę...
Z czymś się bardzo, bardzo źle czujecie, nie dajecie sobie rady, czujecie, że dzieje się coś strasznie złego i potrzebujecie wsparcia, zajebiście, róbcie to, nie?
Terapia też jest fajnym miejscem do tego, no gdzie macie taką osobę, która raczej nie powinna i jest dużo mniejsza szansa, że jakieś prywatne zjeb... doświadczenia będzie przekładać na Was.
Więc to jest spoko, ale naprawdę srajcie na ludzi, nie wkręcajcie się w takie rzeczy, bo potem taką kupą przesiągniecie po prostu i naprawdę czasami wystarczy parę jakichś takich zazdrosnych komentarzy od dziwnych osób i...
To naprawdę może też namieszać w związku, jak ktoś jest podatny, nie?
Tak, albo siądzie na jakiś właśnie taki podatny grunt, o to mi chodziło, że widać, że po tych komentarzach, że te osoby piszą przez pryzmat własnych doświadczeń.
I tak, oczywiście, że ludzie się niestety zdradzają, oszukują, wykorzystują itp.
No jest szansa, że trafisz na taką jednostkę...
w swoim życiu, albo samemu coś oddolisz głupiego i potem no są tego konsekwencje, ale mimo wszystko to nie znaczy, że zawsze musi to tak wyglądać i można zbudować fajną, szczęśliwą relację.
I w momencie, w którym się obserwuje to, że ktoś się dla kogoś w jakiś sposób stara, że coś tam fajnego chce przygotować, że troszczy się o tę osobę w jakiś tam sposób i wyraża to swoje uczucie,
no to nie powinno od razu budzić w tobie emocji na zasadzie, no, na pewno się to zaraz skończy.
Albo, no, ciekawe, jaki toksyczny ten związek.
Tam na pewno jest coś nie tak od środka.
Pewnie ją napierdala i ona z lęku robi te ciastka, nie?
Czy jakieś takie inne myśli, które zaraz się odpalają na zasadzie, że nie, to niemożliwe, że ludzie są w związku i są ze sobą szczęśliwi.
Ale jak to możesz być szczęśliwy?
Jak to możesz być szczęśliwy?
Więc jeżeli ktoś ma takie myśli, to kur... to jest do przepracowania, no bo to nie ten kierunek.
Doświadczenie uczy, że to, co tam w social mediach możemy czasami zobaczyć, to nie zawsze jest prawdziwe.
Oczywiście zasadnym jest, aby poddawać pod wątpliwość to, co widzimy.
zgoda, ale jest różnica między też poddawaniem pod wątpliwość, a bycia takim po prostu, to nie wiem, właśnie to, co powiedziałeś, przekładanie takich prywatnych jakichś swoich urazów na innych ludzi, nie wiem, z jakiejś zazdrości może właśnie, że zobacz, jakie to jest smutne, że tak wiele osób nawet nie wierzy,
że coś takiego jest możliwe.
To moim zdaniem jest zajebiście smutne.
A ja wam powiem tak, że warto być taką osobą, nawet jeżeli się przejedziecie.
Możecie się przejechać pierwszy, drugi, trzeci, czwarty, piąty raz.
ale jak nie dacie się złamać temu, tylko gdzieś będziecie pielęgnować w sobie tą życzliwość i taką serdeczność i taką miłość i wsparcie i nie wiem, gdzieś po prostu w trakcie tej swojej podróży nauczycie się być może lepiej dobierać partnerów, jakieś znaki dostrzegać czy jakby zasady budować w relacji tak, żeby to nie było wykorzystywane,
i gdzieś uda wam się w końcu trafić na taką osobę, która wam odbije tę energię, to każdy zawód miłosny jest tego wart, moim zdaniem.
I to wam powiem ze swojego doświadczenia.
Jak na przykład u mnie to teraz wygląda z Karoliną, to...
To ludzie koło nas są tacy, wiesz, marzyk, jakby, że dajcie spokój.
O koteczku, o kociaczku, o misiaczku, nie?
I... My oboje na przykład z Karoliną mieliśmy taki vibe, jak wchodziliśmy w relację, że...
Coś jest kurwa nie tak, nie?
To dokładnie to samo, stary, nie?
Że nie ma takich ludzi.
Coś wyjdzie, nie?
Ja do nich mówiłem, ty z kurwa, nie wiem, te samochody zaczęły znikać, od kiedy się przeprowadziłaś do Warszawy.
Dziennicowy przychodzi.
Ja mówię, to jest jakiś plan, nie?
Że coś tam jest nie teges.
Po prostu, no wiadomo, lepiej, gorzej.
Jak naprawdę trafia się na taką osobę, która odwzajemnia taką, wiesz, miłość, wsparcie, energię, to naprawdę warto.
To naprawdę warto, moim zdaniem, szukać, warto pracować i warto, powiem, też być w relacjach bardziej mniej udanych, być może czasami takich, gdzie, no, doznacie jakiejś krzywdy.
Ja mam to szczęście, że mi się nie zdarzyło jakoś dużej krzywdy doznać.
Myślę po prostu, że warto i naprawdę nie dajcie się takim shitom złamać, nie wkręcajcie się w te gówna.
I dla koleżanki, co robi ciasteczka, szacun.
Ja mam nadzieję, że chłopak też takie akcje dla ciebie robi.
I dlatego chciałem zhypować.
w kontrze i też ciekawie pod rozkminkę, bo inna influencerka, NoCotyAnia, zrobiła takie wideo, gdzie też opowiada, jest opowieść na tym TikToku,
jakie to rzeczy ona dla swojego męża zrobiła, takie wspaniałe i zajebiste, że on ją tak kocha.
I my w ogóle byśmy mogli to obejrzeć, sobie skomentować.
To ma minutę 40, może nawet część, zobaczymy, żeby skumać vibe, bo to, co jest istotne, na co musicie zwrócić uwagę, że tamten to była po prostu kobieta sama w kuchni, jak sobie robi rzeczy i coś tam opowiada pisemnie.
A tutaj Ania postawiła z mężem na coś takiego, że oni siedzą we dwójkę
I to on relacjonuje, co ona dla niego zrobiła.
I sobie obejrzymy kawałek i przeczytamy wam komentarze zaraz i zobaczycie, jaka jest różnica, bo to jest w chuj ciekawe do zaobserwowania, jakie jest podejście ludzi.
To tu montażysty poprosimy, żeby dokleił, a my możemy na 3-4 sobie odpalić.
Rzeczy, które robi moja żona, która posyłuje dziewczynę Bermin i mu w śpiączkę.
Na początku naszego związku studiowałem i jak przystało na inżyniera, byłem spłukany jak szczur.
Ania w tamtym okresie pracowała, więc to ona najczęściej płaciła za jakieś wypady, jedzenie, a czasem nawet za paliwo.
Ale to było normalne, no bo ja Ci mówiłam zawsze, że jesteśmy drużyną.
Raz na wozie, raz pod wozem, tak?
Zawsze mówiłem Ania, poczekaj, daj mi jeszcze chwilę.
Całkowicie odmieniła moją szafę.
Naprawdę, kobieta całkowicie odmieniła to, jak ja wyglądam, jak ja się ubieram i zacząłem w końcu na to zwracać uwagę i serio czuję się o wiele lepiej dzięki temu.
Ja nie wiem, co bym nosił.
Pewnie bym wydawał 500 złotych w gesie na koszulkę.
Uwielbiam jej kuchnię i często było tak, że poprzedni dzień mówiłem, że na coś mam ochotę i następny dzień...
Często było tak, że szliśmy gdzieś do restauracji i mówiłem, o Jezu Ania, ale mi to smakuje.
I Ania bez zastanowienia następny dzień szybko przepis, Ania gotuje i już gotowa.
Ania gotuje, nas ratuje.
Dosłownie.
Moja żona jest bardzo rodzinna i nauczyła mnie, żeby na pierwszym miejscu zawsze stawiać rodzinę i Boga.
Skąd pamiętam, angażuje się w różne... Dobra, no to możemy sobie zapauzować, chyba wiemy... No i tak.
Wiemy, jaki wajbik.
Boże, jak pięknie, nie?
I ktoś by powiedział, co chłopa utrzymywa... I teraz patrz, jakbyś to wrzucił, wrzuć ją teraz, jak siedzi i liczy pieniądze przy stole, tak ciemno.
Ja o 22.30, licząca, ile pieniędzy nam zostało, bo mój chłopak ma problem z finansami i muszę przez jakiś czas go utrzymywać.
I rozkmiń sobie k***a sekcję komentarzy, nie?
Co by się tam działo?
Spi***alaj, red flag, uciekaj.
Lobotomia.
I teraz patrz.
Masz ich, nie że sami, tylko we dwoje.
Po drugie, zajebiście mądret rozkminili, to facet mówi o tym, co ona zrobiła, bo to przy okazji od razu sugeruje, on nawet o tym nie musi mówić, to od razu sugeruje, że on jest wdzięczny za to, przez sposób, w jaki on o tym mówi, że to on mówi, co ona zrobiła.
Trzecia rzecz, że masz jej reakcję, uśmiechają się jakieś do powiastki, coś tam, teges, śmeges.
I taki film zrobili analogicznie też w drugą stronę.
No i uwaga, komentarze.
Imagine, jaka zdrowa relacja.
Mało który facet docenia takie rzeczy.
Jesteście cudowni.
Okej, jest jakiś, a ty co dla niej robisz?
Nie, więc już wyjeb... są toksyczne, wiesz, ubys, komentarze.
Chciałbym, żeby mój przyszły mąż kiedyś tak o mnie mówił.
Ania się chyba trochę zawstydziła.
Uwielbiam was.
Wy zawsze mówicie, jak Dawid patrzy na Anię, a jak Ania patrzy na Dawida.
Kocham was wspierać, jesteście fajnymi ludźmi.
W ogóle serduszka się wysypują z ekranu, 150 tysięcy lajków.
Zobacz, te same informacje podałbyś w kompletnie innej formie, inny obrazek, inaczej narracja,
I mówią, o kurwa, bo te chłopy, to co tam, albo i w drugą stronę, albo te baby.
Zobacz, jak forma przekazu zmienia to, jak odbierasz informacje, nie?
Nie, no bo ten filmik rzeczywiście na co innego kładzie, wiesz, nacisk, jeżeli chodzi o taką formę przekazu, ale też...
Ciężko tutaj jest dokleić, albo inaczej, ciężej jest dokleić jakąś tą swoją negatywną historię, jak widzisz dwójkę ludzi i emocje między nimi, to jak reagują, jak sobie dopowiadają, jak potwierdzają te wersje historii, to ciężej ci tam, wiesz, f**dolić tę taką toksyczną czarność.
Jedyne co właśnie mogłoby być, że na zmianę mówią takie rzeczy, żeby było, że chłop też robi.
Ale no to masz oddzielny filmik, nie?
Bo tak to przychodzą jakieś, a co on dla ciebie robi?
Zamknij mordę, nikt nie pytał.
W ogóle ta jedna zazdrosna koleżanka, której nie wychodzą związki.
No ale to widzisz, ale to widzisz, to już jest takie na siłę, a rzeczywiście no ciężko jest to zrobić, a na pewno skutecznie, żeby rozpo***ić taki materiał, bo widać po prostu po tych ludziach, że się dobrze ze sobą czują, no i tyle, i mają fajną historię, wspominają jakieś rzeczy,
mają w pełni taką świadomość, za co są sobie wdzięczni i fajnie to jest tego posłuchać, szczególnie właśnie w kontrze do tego, że jednak większość materiałów związkowych jest o tym, co mi nie pasuje, co mnie wkurwiło, dlaczego go zostawiłam albo dlaczego tam, nie wiem, ją zradziłem i bla, bla, bla, nie?
I takie masz filmy na gdzieś tam pojawiające się najczęściej.
A tutaj masz właśnie coś fajnego, więc doceniam, że wiesz, że mówisz, żeby spropsować, bo...
Tak, dbajcie o siebie, słuchajcie, pielęgnujcie te rzeczy, zabierajcie kobiety na targi rolne do Baszkowic, warto.
I proszę bardzo, jest zgrzycik, ja dostaję zdjęcie, na obiad wszystko gotowe, na którą podać, a ja 13.30 poproszę, dziękuję, serduszko.
I prawda, można, można, no i piękna, i powiem Ci, że na przykład na początku, też na przykład jak z Karoliną zaczynaliśmy być, to mi było tak tędy, ja mówię...
Nie no, nie będziesz mi robić obiadu, przestań w ogóle, daj spokój.
I ona też była taka, nie no, przestań, nie będziesz mi kupować jakiejś rzeczy.
Mówi, nie będziesz biegał tutaj, ja mówię, ty odpocznij, ja idę z psami, bo ja uważam, że jesteś zmęczona.
Mówi, nie, ja pójdę, bo ty pracowałeś.
I my jesteśmy trochę przekręceni w drugą stronę, że aż jesteśmy czasami zjebani pod tym kątem.
Że takiego, nie koteczku, nie musiałeś, nie, nie, to ty pójdź przodem, nie, nie, to ty pójdź przodem, nie.
Coś tak, eee, w ogóle zamknijcie, też wierzę, że ktoś z boku by posłuchał i powiedział, zamknijcie te ryje, głupie, Boże.
W ogóle, ile można, ale jak mawia mój ulubiony zielony bohater, z dwojga złego lepiej w tę stronę, więc ja polecam ten styl życia po prostu.
Bądźcie słodcy do pożygu i nie dajcie się toksycznym ch**om z internetu.
Dokładnie tak.
A to właśnie, a propos, to kiedy kupujesz swój fotel Hermana Millera, przyjacielu, drogi?
No właśnie, powiem Ci, że dzisiaj jak usiedliśmy do nagrywania i usłyszałem ten dźwięk właśnie taki, to mi się przypomniało, że warto by było coś z tym zrobić, więc dzisiaj już jeden zakup dotknąłem.
Powiedzmy, tak, trzymajmy się tej wersji, że to był mój kręgosłup, to trzeba w dramatycznych okolicznościach ratować nowym krzesłem, tak?
Koniecznie, jak najszybciej.
Natomiast dzisiaj jedno zamówienie zrobiłem, bo już czasami tak jest, że jak się roz... to wszystko naraz, nie?
To znaczy, to nie jest do końca tak, to twoja świadomość ci próbuje tak postawić, że cały świat jest przeciwko tobie, bo te rzeczy się psują stopniowo, a dopiero jak jest ich dużo, to nagle mówisz, kur...
Nic nie działa.
Tak, oczywiście.
Ale po kolei mówisz, że to jeszcze zniosę, to jeszcze dam radę, a nagle coś się tak ostatecznie... Z ręką w nocniku się budzisz, tak.
No i właśnie też wentylatory do komputera pozamawiałem, bo tam łożyska posiadły chyba na dwóch wentylatorach, więc odpalam kompa, to są takie... jakieś dźwięki dziwne, więc pozamawiałem.
I cały czas tłuko.
I tłuko.
Tak, więc pozamawiałem, będę musiał sobie mały zrobić remoncik komputera, ale to fajnie akurat w sumie, bo lubię zawsze tak pogrzebać sobie w tym.
No i ten fotel faktycznie też trzeba by było ogarnąć, żeby... Trzeba koniecznie.
Też nie skrzypiał, ale to też do pracy, no bo, znaczy można by go było pewnie jakoś tam nasmarować, dokręcić, ale...
Można też kupić nowy, fajny, dostosowany do indywidualnych potrzeb, ergonomiczny, dbający o kręgosłup.
Zgadzam się.
Czemu by tego nie zrobić?
Nigdy się bardziej z tobą nie zgadzałem, przyjacielu.
Oczywiście, że tak.
Bardzo dobrze, bardzo dobrze powiedziane.
Ale właśnie, jak już mówimy o tych rzeczach, to możemy łatwe nawiązanie zrobić do jednego z tematów, który podrzuciłem, ponieważ na Twitterze, na X pojawił się wątek, który wzbudził sporo emocji, no ponad 2 miliony zasięgu i to tak grubo ponad 2 miliony zasięgu posta.
z profilu dr. Brunet, tak się nazywa.
Ja co jakiś czas trafiałem na posty tego konta.
Zwykle relacjonował jakieś rozmowy z pacjentami, coś tam, jakie tam usługi.
No takie, wiesz, takie ze świata lekarzy.
Sobie ziomek coś tam relacjonował, opowiadał jakieś swoje doświadczenia, przemyślenia.
I raczej te posty, co mi się wyświetlały, miały pozytywny wydźwięk.
Na zasadzie, że spoko.
I dlatego też takie zasięgi łapały i potem też mi się podpowiadały chyba.
Natomiast ten post akurat został inaczej odebrany i jest to ciekawy też temat do dyskusji przez pryzmat własnych doświadczeń.
Bo pojawił się taki wpis, tutaj przeczytam.
Gdy przychodzi do mnie dwudziestolatek i z kartek odczytuje przez prawie pół godziny kwiecisty tekst o tym, co mu dolega od stóp do głów, opisując ze szczegółami każdą bolączkę, to aż człowiek chciałby pogratulować mu tak wielkiego talentu literackiego w tak młodym wieku.
No i teraz ktoś mógłby powiedzieć, skąd wiesz, że to jest ironicznie napisane, tak?
Że skąd wiesz, że to jest jakiś przytyk, a nie być może rzeczywiście, że docenia, tak?
Tak brzmi trochę, no daje taki vibe ironiczny.
No i teraz pojawił się drugi komentarz pod tym od kogoś, który pisał tak.
Ostatnio przyszła do mnie pacjentka Ukrainka i pyta, czy mam gabinet prywatny, bo chciałaby dużo więcej pytań, a w poradni nie ma nigdy czasu.
I pokazuje całą kartkę.
Odpowiedziałem, że nie mam właśnie dlatego, żeby nie musieć odpowiadać na te listy pytań.
I teraz autor tego tweeta, którego wcześniej cytowałem, powiedział tak.
No to teraz wyobraź sobie pacjenta za 250 złotych z trzema kartkami A4.
Co jasno sugeruje, że trzy kartki A4, rozmowy i dyskusji na temat dolegliwości nie są warte 250 zł za wizytę.
No nie, proszę przyjść, proszę przyjść, powiedzieć źle się czuję, boli mnie brzuch, a nie interesować się, co więcej się dzieje w twoim organizmie.
Panie Areczku, kompleksowe badania są dla VIP-ów, dla pana jest przepisany lek na podstawie 10-minutowej konsultacji, gdzie lekarz gówno wie.
No Boże, nie no, daj spokój.
Ja powiem tak, rzeczywiście gadałem jeszcze o tym na streamku i pojawiła się taka dyskusja.
I to jeszcze nie z NFZ-u, tylko że normalnie za kasę.
Nie, nie, nie, no ja rozumiem, że prywatnie wszystko.
Na NFZ-ie to już też by było ch**e, że co, że ktoś jest ze służby zdrowia, to możesz mieć go w dupie, a tu jeszcze ktoś ci płaci pieniądze i masz go w dupie, co on ma do powiedzenia.
Tak, ale miałbyś mniejszy szok na NFZ, tak?
A tutaj masz tak, że idziesz, płacisz jeszcze dodatkowo, oprócz całego ubezpieczenia, które się zrzucasz, to jeszcze płacisz dodatkowo, bo chcesz, czy potrzebujesz mieć coś szybciej i jeszcze w finale masz tego typu obsługę.
No i teraz przez pryzmat własnych doświadczeń.
No ja po wielu lekarzach sobie tam połaziłem, w zasadzie prywatnie, do większości, zdecydowanej większości gdzieś tam prywatnie.
No i moje doświadczenia zasadniczo są takie, że...
Kurczę ten poziom obsługi.
nie jest jakoś tak dużo wyższy niż na NFZ, jeżeli chodzi o różnego rodzaju specjalistów.
I moment, w którym dostałem na koniec wizyty pytanie, czy chciałby pan coś jeszcze się dowiedzieć, albo czy coś jeszcze jest niejasne, żeby ja mógł o coś zapytać, dopytać i żeby jeszcze w jakiś sposób uzupełnić te info, które mam, to nie wiem, to może na palcach jednej ręki bym policzył, że takich lekarzy trafiłem.
Większość raczej miał takie poczucie, jakbym
Może nie, że aż przeszkadzał, no bo to bez przesady, ale takie, wiesz, no tutaj zrobiłem swoje, ten, tam, no tu jest wyjście, nie?
Proszę już iść.
Tak, tu już ręce, ten, tam, generalnie skierowanie do wyjścia, nie?
I że tak, z takim nastawieniem, mimo że, wiesz, płacisz za to, no, po kilkaset złotych, nie, za takie wizyty, a w finale czujesz taką obsługę na zasadzie, jakbyś troszkę tam przeszkadzał, albo, tak, albo, wiesz, no, wie pan, mieliśmy na tę wizytę
9 minut 30 sekund, więc nie mogę przeznaczyć na tę wizytę więcej, proszę wyjść, tak?
Oczywiście nie była ta sytuacja, ale tak to generalnie wygląda, że czujesz, jakby ktoś tak sugerował, że już masz opuścić lokal.
No i uważam, że to jest giga słabe, że doszliśmy do takiego etapu, że usługa, która jest usługą premium, idziesz gdzieś do lekarza, płacisz za to kasę itp., no w finale do takiego etapu doszło.
I teraz ja nie chcę generalizować, bo...
Naprawdę, byli też lekarze, gdzie trafiłem, wiesz, po jakąś tam diagnozę ITP, gdzie było tak, że czy ma pan jakieś pytania, tutaj dogadujemy, wyjaśniamy, coś tam, wiesz, z takim obopólnym zaangażowaniem, żeby rozwiązać problem.
Kupa zajebistych lekarzy i to też na NFZ-cie, nie?
To naprawdę można czasami trafić naprawdę kozaków.
Tak, i wiesz, ja nie chcę demonizować, ale no większość tych osób, na które trafiłem, to jednak czułem się jakbym był takim trybikiem w grafiku, który ma się wyrobić w określonym czasie, a jak ma jakieś pytania czy coś, to trochę czułem, że bardziej dupę zawracam albo po co się pan interesuje, jak już powiedziałem swoje, nie?
To co tam pan jeszcze chce wiedzieć i taki...
No nie, że aż oczami przewracają, ale takie wiesz, no Jezu, nie, przyszedł pan, będzie dupę męczył, nie, chce się za dużo dowiedzieć.
W pracy muszę pracować, co za pojeb... Ty, pacjent, że oczekuje takich rzeczy ode mnie.
No tak, no więc ja, a ja wiesz, byłem taką osobą, że i starałem się przyjść przygotowanym na wizytę, czyli na przykład już miałem jakieś podstawowe badania, bo to też się nauczyłem w ramach swoich doświadczeń chodzenia po lekarzach, że idziesz na wizytę i często ta pierwsza wizyta polega na tym, że słyszysz
no to musi pan zrobić badania i wtedy zapraszam z powrotem.
Więc już mądrzejszy, o wiele takich doświadczeń i straconego czasu.
Przychodzę chociażby z jakimiś podstawowymi badaniami lub... Bardzo mądrze.
Na przykład jak się umawiam czy coś, albo się staram jakoś zorientować, no jak do takiego lekarza, jakie są potrzebne badania, nie?
Żeby mieć jakiś punkt zaczepny.
Ja to też rozumiem w drugą stronę, że...
No nikt nie wróży z fusów, nie?
Możesz powiedzieć jakieś objawy, boli mnie wątroba, no ale nie ma on rentgenu w oczach, ani ci krwiniec bada oczami, więc jak na przykład idę do lekarza od wątroby, no to robię jakieś podstawowe badania wątroby.
Żeby już coś miał do przeanalizowania, dokładnie.
Tak, i wtedy jedną wizytę mamy w kieszeni.
O nie, z kartką A4 przyszedł, jak tak można?
I ziomek interesuje się, co mu jest, albo może jest nadmiernie zestresowany jakimiś rzeczami.
Muszę mu pomóc i mu wytłumaczyć to pojebane.
Ale tutaj też była taka historia jednak, która też troszkę mi taki rzuciła obraz na to, bo pamiętam, że poszedłem do jednego lekarza i to było w jakichś takich godzinach wieczornych i mimo, że miał bardzo dobre opinie, to...
Ja miałem takie poczucie, no jak u każdego innego, że już mógłby pan wyjść.
Ale przepisał mi wtedy taką dobrą maść.
Jakąś ona była taka na zamówienie robiona, coś tam, coś tam, wiesz, jakieś składniki, że do apteki idziesz i ci robią jakieś tam składników maść.
I mówię, no dobra.
I nie pamiętałem, nie miałem tego, nie wiedziałem co.
Mówię, dobra, to pójdę jeszcze raz do niego, no bo to faktycznie dobrze działało, to pójdę jeszcze raz.
I poszedłem drugi raz, to było akurat w godzinach porannych.
I mówię...
Ale jaja, mówię, ten sam człowiek, nie?
Ale jakby w ogóle, mówię, aha, to stąd te opinie, mówię, aha, no nie?
I wiesz, i też mam taką wyrozumiałość, że może, nie wiem, jakiś dyżur miał, może coś w domu zje... No wiesz, wszyscy jesteśmy ludźmi, nie?
No czasami się tak trafisz w tym momencie, że pójdziesz na wizytę i no nie jest coś w najlepszej formie, no zdarza się, tak?
I to był taki, wiesz, gdzieś tam przeskok, że mówię...
No różnie bywa, nie?
Po prostu różnie bywa, no ale... Ale no mimo wszystko, no też nie oszukujmy się, no jak płacisz, nie wiem, 200-300 złotych za wizytę, no to też chciałbyś mieć... No wymagać szczególnie, że to jest 200-300 złotych za czasami, nie wiem, 15 minut czasu czyjegoś, a... No.
Nie za dwie godziny, nie?
Ja rozumiem, że naprawdę, wiesz, to tak jak sobie trochę rozmawialiśmy o tej dziewczynie na TikToku, co była zła, że ludzie pytają o smaki lodów.
Tak rozumiem, że pacjenci mogą być zirytujący.
Tak rozumiem, że przychodzą męczubuły.
Tak rozumiem, że z różnymi rzeczami się zdarzacie.
No taki wybraliście zawód.
Czy mogę to zrozumieć, że Wam czasem jest trudno?
Czy pod względem byciem profesjonalnym raczej bym oczekiwał, żeby zachować sobie takie przemyślenia dla siebie i jednak robić swoją robotę?
No również tak.
Czy mi się czasami nie chce nagrać filmu, pojechać na koncert?
No nie chce mi się.
Ale nie będę odstawiał scen jakichś na scenie.
Albo chodził i narzekał, że byłem zmęczony po koncercie, a jakaś grupka ludzi chciała zdjęcie.
Co za po***ni.
No nie, no taka jest moja robota.
No chcą zdjęcie.
No życie.
Mogę ich przeprosić i powiedzieć, że słuchajcie, ginę.
I że obok jest sto innych osób.
No to zaraz będę musiał wszystkim dać.
To wolałby mnie.
Nie wiem.
Ale ja uważam, ja w ogóle to, wiesz, pozytywnie ten post odebrałem, nie w kontekście tego lekarza, ale w kontekście tego, że ludzie przychodzą przygotowani na wizytę.
No zajebiście, no.
Że, wiesz, że rośnie taka świadomość, że nie tak na zasadzie pójdę, wiesz, że z takim lękiem, że bo, bo, że bo jeszcze coś znajdą, bo to w starym pokoleniu było tak zakorzenione, że nie idę do lekarza, bo jeszcze coś znajdą.
To chyba jedno z najgłupszych powiedzeń.
I że, wiesz, ludzie się przełamują, że szukają jakiejś informacji, że starają się może nie tyle nawet siebie zdiagnozować, ale lepiej opisać, co im się dzieje, tak?
Że chcą to jakoś, wiesz, porozmawiać z człowiekiem, który się na tym zna.
No po coś do tego lekarza idą, a nie tylko się diagnozują przez neta, tak?
Tylko szukają tej informacji.
Oczywiście.
Czy może być tak, że na tych trzech kartkach A4 to będą jakieś totalne głupoty napisane?
Dobra, mamy to, bingo.
Corwin mentioned.
Chcącemu nie dzieje się krzywda, jak mawia zasada.
I tak to powinno działać.
To nie ma k***a znaczenia, że ktoś tam nasmarował głupot.
Ważne jest to, że się stara, że się interesuje, że próbuje.
To poświęć mu czas, bałwanie jeden z drugim.
Jak widzisz, że jest ktoś zainteresowany i mu rozjaśni, co tam jest ten, bo to ty się masz znać, jesteś lekarzem i to fajnie, że pacjent próbuje rozumieć.
Czy może się w tym pomylić?
Tak, bo to nie on ma wiedzieć te rzeczy.
Po co ci płacić trzy stówy, żebyś ty mu powiedział, nie?
I na szczęście, ale to są moje doświadczenia subiektywne.
Dobra, to nie będę, bo chciałem powiedzieć, że na szczęście nie ma aż tak dużo takich ludzi.
Dajcie znać w komentarzach, jak są wasze doświadczenia, bo możemy z jakiejś bańki.
Jesteśmy i NFZ, i ten, bo...
Ja mam tak, że raczej spoko ogólnie, że zdarzają się czasami takie jakieś wykrętasy dziwne, ale i naprawdę jak na SOR gdzieś mi się zdarzyło, no to zdarza się, że są naprawdę jakieś takie nieprzyjemne osoby, ale...
I na NFZ-cie naprawdę zajebiście bardzo zdarzało mi się trafiać i raczej takie mam dobre zdanie, nie?
Też jak na SOR-ze na przykład mi się zdarzyło trochę poleżeć, no to ja trochę rozumiem, że czasami niektórzy lekarze mają dość, jak tych nac***nych ludzi muszą pasami przypinać, bo krzyczą, że zabiją cały oddział, nie?
I się odgrażają i jakieś, no naprawdę dziwni ludzie tam przychodzą czasem w dziwnym stanie.
Więc coś tam jestem w stanie zrozumieć.
Ja nawet jak tam pobyłem, to miałem poczucie
że szacun dla niektórych za cierpliwość, naprawdę, że naprawdę nikomu tam jeszcze nic nie zrobili kuku.
Biorąc pod uwagę, jak się niektórzy zachowują, albo ja płacę, albo to, proszę natychmiast, ile można czekać.
No i wiesz, ludzie też potrafią być k**owi dla lekarzy, więc dajcie znać, ja bym chętnie poczytał o doświadczeniach z grzytowników, bo myślę, że to dosyć ciekawe.
No i co?
I na koniec jeszcze mamy jeden temat.
Wardęgę na wojnie daj.
Tak, ja to podrzuciłem, bo dosyć specyficzne wydarzenie.
Robię sobie zawsze na streamkach przegląd, co tam u niego na streamie się działo.
Rzeczywiście się odpala.
może nie jakoś super regularnie, ale się rzeczywiście odpala, no i w ramach śledzenia doniesień z internetu sobie tam śledzę, o czym opowiadał.
I akurat tutaj to nie jest jakiś temat aferkowy, to nie chodzi o jakieś liki, co się działo na sprawach sądowych, ani jak tam wojna z fejmem, tylko właśnie taka raczej luźna rozkmina na temat tego, jak powiedział, że...
że w trakcie dyskusji o tym, czy poszedłby na wojnę, tak?
Że w Polsce wybucha wojna, no i co robisz?
To jest taki popularny wątek, no szczególnie ostatnio w temacie tych dronów, tak?
I powróciło to, że a co jakby była wojna, to jakbyś się zachował, czy byś został w kraju, czy byś uciekał, czy co byś zrobił, jakbyś się zajął, czy jesteś przygotowany, tak?
czy są te plecaki do ucieczki przygotowane ewentualne i tak dalej.
No dużo, dużo, dużo takich rzeczy się pojawiło.
No i właśnie między innymi Wardęga też mówił, że kuzynka ta, jego niby kuzynka, zapytała go, jak on by się zachował w takiej sytuacji.
No i teraz Wardęga odpowiedział, tak parafrazując, że generalnie on to by poszedł na tę wojnę, bo jakby tam zginął, to by się skończyły jego problemy.
Ja byłem takie, że to jest giga smutne.
On chyba ma taki humor też, że czasami sobie rzuca coś takiego, mam wrażenie.
Czy nie?
Znaczy, nie do końca, bo on też tłumaczył o tym, że od jakiegoś czasu trochę ma taki nastrój.
Nie do końca, że zjazd, tylko że tak trochę ma wyje... jakby.
Tylko, że do tego stopnia, nie?
Że tak z dystansu patrzy na wszystko, że w sumie jakby tak się zdarzyło, to też by nie jakoś nie rozpaczał.
Oczywiście zaznaczył, że nie chce nic sobie zrobić, prawda?
Że wszystko jest git ogólnie itp.
I nawet jak to opowiadał, to taki trochę był, wiesz, jakby się uśmiechał itp., ale w ogóle dziwny taki, wiesz, zwrot, nie?
W sensie dużo streamów Wardęgi oglądałem, on sobie lubi tam żartować, lubi coś pierdolić, lubi trochę poddymić, ale no dziwne to była, szczególnie jak patrząc przez pryzmat tego, że zaznaczał na tym samym streamie, że...
no czekają go wieloletnie batalie sądowe, że musi się utrzymać w dobrej formie takiej psychicznej, żeby to wszystko wygrać, że musi, że ten plan, który ma, wymaga tego, żeby bardzo dobrze się tak, wiesz, potrafił utrzymać w zdrowiu takim fizycznym i psychicznym, że wtedy to wszystko siądzie, że ma taką wiarę, że musi mieć tą wiarę w siebie i w to, że będzie okej.
No i wiesz, jak słyszysz nagle taki zwrot od tej osoby, mając podkład, że no kur...
No nie ma najłatwiej teraz w życiu, na pewno pod kątem psychicznym, no bo ładzić na 10 spraw sądowych i kłócić się jeszcze... Tak, jeszcze, wiesz, mając w głowie przede wszystkim taki motyw, że...
że chciał dobrze, tak, że działał w imieniu, wiesz, takiej sprawiedliwości, że chciał nagłośnić temat, drażliwy społecznie, tak, ale no wyciągając na wierzch różne afery, gdzie potem ma zarzucane, że na tym zarabiał, on udowadnia, że nie zarabiał, że więcej by zarobił, jakby siedział na utkanej, tak, i nie ruszał tego.
I dużo takich rzeczy i poczucia niesprawiedliwości w tym wszystkim, a jednocześnie ta świadomość, wiesz, takiej ogromnej gdzieś tam batalii, no sprawiło, że jak to usłyszałem, to ja mówię...
smutne to jest, że człowiek w finale rzuca takim tekstem, bo wiesz, co innego, jak słyszałem dyskusję w tym temacie i sam dyskutowałem też z widzami, jakie by mieli podejście, jak ktoś ma na przykład takie patriotyczne przesłanki, mówi, no ja bym poszedł, tak, bo taki jest mój obowiązek jako obywatela, chciałbym bronić domu, rodziny, Polski, bo moi dziadkowie tak robili i teraz tu żyjemy.
No to są takie argumenty, gdzie ja mówię, okej, to jest ważna dla tego człowieka jakaś tam idea i w związku z tym taki tak by postąpił, spoko.
Ale co innego, jak ktoś mówi, że no mam tak naj*** w życiu, mam tyle problemów, że w sumie, wiesz, jakby była ta wojna, to... Będzie trzeba, to pójdę na wojnę.
No, wiesz co, ja myślę, że to jest totalnie normalne, że on jest przemęczony i takie rzeczy gada.
Znaczy, ja rozumiem ten rodzaj gadek.
Ciężko powiedzieć na ile, jakby na poważnie, no bo nie znam go aż tak, Sylwka.
Patrzę przez swój pryzmat, więc może jakby mam to zaburzone.
Ja też jak czasami mam tak, że mnie szlag trafia, mam jakiś ch**, gdzie nic nie idzie, na koniec jeszcze bilon zaczyna drzeć ryja, bo mucha przeleciała przed domem, a potem jeszcze idę sobie i mówię, dobra, przynajmniej dobre jedzenie przyszło i mi pizza się wypier**ła na ziemię w kocie gówno.
I czasami patrzę na to i mówię, dobra, weź Karolina, pistolet, k**a, po prostu mnie od p***** będzie spłonęło.
Nie!
Na szczęście ja do niej tak mówię, ale to jest takie na zasadzie... To po prostu jest inny rodzaj powiedzenia jestem zmęczony, szefie.
Wiesz, jak ten z Zielonej Mili, k***a, ziomek.
Że już masz dość, już ci wszystko jedno.
Już mówisz, że wiadomo, że nie.
Że nie masz takich myśli.
Tylko to jest takie zmęczeniowe już na zasadzie.
O Jezu, niech to się już skończy.
To cierpienie, moja udręka, że pizza mi spadła na ziemię.
I ja se tak lubię rzucić, Karolina wie, że to żart, że tak rozładowuję napięcie po prostu i wyrażam emocje niechęci, zawodu oraz apatii, która towarzyszy mi w tym konkretnym momencie po prostu.
I wiesz, że nie mówię tego na poważnie, tylko to jest takie właśnie zrzucenie bagażu emocjonalnego, jak mi ciężko.
Gdzie wiesz, to oczywiście jest nielogiczne.
No tylko wiesz, on to zrobił publicznie, nie?
No on to zrobił publicznie i wiesz, osobie, która jest ze mną na streamie.
A dziwisz się, że jest zmęczony, dziwisz się, że jest zmęczony.
Napierdala po tych sądach.
On się tam buja.
Dubielowi siano zapłacił.
Ci, co ich tam oskarżał, to mają wy***ane, siedzą na wolności.
Dubiel Siren Mena pier***olnął.
Boksdel robi pier***ony hałas, tak jak chciał na galach fejmu.
Stiusę siedzi w Anglii.
No dobra, może go przeganiają z siłowni, ale ogólnie żyje żyćko, nikomu nie musi płacić, nic się nie dzieje.
No, Sylwą się szarpie po sądach i ma taką perspektywę, że raz już op***dolił i zaraz może jakieś kolejne rzeczy będą.
Znaczy Dubielowi tylko nie zapłacił, nie?
To tak dopowiem, że tam się odwołał oczywiście.
No bo to pierwsza instancja, no dobra, no ale ma, wiesz, widmo tego, że do zapłaty.
No ja się nie dziwię, że takie myśli przychodzą.
Długoletni związek jakiś czas temu mu się z Moniką zakończył, nie?
No to chyba takie...
Nie wiem, znaczy, to byłoby trochę dziwne, jakby nie miał takich momentów, wiesz, takiego, aaa, ch** to, no mi się wydaje, że to takie...
Normalne, że wilk wylizuje rany, no jest taki zmurszały nieco, nadgryziony już zębem czasu.
Zmurszały, Boże, jakie są zmurszały, o Jezu.
Tak, no jest taki, no taki osy, siedzi w tej, tej, stado wybili, watacha troszkę w rozsypce delikatnej jakiejś, właśnie widzi, mówi, o nie, ten niedźwiedź dubiel tam poluje na ryby, a watachę rozbili, teraz nie możemy żerować.
No i że siedzisz w tej jaskini, patrzysz i mówisz, kur... znów w tej Polsce.
Więc zakładam, że taki, wiesz, rodzaj takiego czarnego humoru, który się pojawia w takich sytuacjach, chyba jest takim mechanizmem obronnym i takie wypowiedzi na takie sytuacje i taka obojętność, to też jest chyba taki naturalny mechanizm obronny, bo jakby jak doświadczasz jakiegoś tam poziomu przeciążenia w życiu, nie?
No to mózg cię próbuje chronić, no bo ile możesz zajechany chodzić, no i to...
W końcu dochodzi takiej obojętności trochę.
No tutaj ważne jest, żeby się odbić z tego, żeby po prostu przejść ten okres, przerobić to, odbić się z tego, żeby w ogóle nie wejść w taki... Żeby z tego jakaś depresja się po prostu nie zrobiła, czy jakiś inny taki trudny stan przedłużający się, z którego już później bardzo trudno się wychodzi.
No więc to jest to.
Ale mnie to absolutnie nie dziwi.
No przetyrał się...
I jego przetrali i cała sytuacja, wiesz, tak się u niego poukładała, że no ciężko, nie?
No ale wiesz, ja no mimo wszystko mam nadzieję, że tam, wiesz, jest okej u niego i że, wiesz, że to taki właśnie chwilowy jakiś stan i że w finale podomyka te sprawy, co ma tam do domknięcia, jeżeli chodzi o wszystkie rzeczy związane z tymi sądami, bo...
Uważam, że w moment, w którym by poprzegrywał te sprawy w stosunku do rzeczy, które nagłośnił, to ja bym nie miał poczucia, że to jest sprawiedliwość.
Ok, rozumiem, że ludzie tam emocjonalnie też różnie oceniali tę aferę, były różne wahania w tym temacie, ale mimo wszystko mam takie poczucie, że jednak skupiając się na zasadzie tematu, który ruszył,
tego, co nagłośnił, tego, co tam pokazał, no to, że dobrze, że to zrobił, no, że, że, wiesz, no, wywróciło to YouTube'a do góry nogami, no, ale, no, tak, no, no, uważam, że było to potrzebne, no, lepiej niż jakby było cały czas taką, wiesz, tajemnicą, kur... za kulis, no.
Serio ktoś by wolał taką wersję?
Oczywiście, że tak, nie?
Znaczy, wiesz, no, to nie zmienia pewnych popełnionych błędów przy, przy okazji tego wszystkiego, natomiast tak, szkoda,
że nie jest tak, że dobre, to są jedni rozliczeni za to, co zrobili, a drugi jakby za to, jakie tam popełnił błędy i spoko, tylko no właśnie Wardęga zbiera na dziurę, nie?
I jakby tyle z tego.
Wiesz,
Nie zakładam, że tam nie wiadomo, co by się wydarzyło w tych sprawach, jakby prawdopodobnie nie licząc jakiegoś Stewarta, gdzie tam faktycznie doszło do jakiegoś kontaktu, tak?
Ale no, trochę po prostu dziwnie, jak Wardęga nieproporcjonalnie zbiera.
No i takie to o. Więc trzymajmy kciuki, żeby na koniec wyszedł Herkules i powiedział, sprawiedliwość zawsze zwycięża.
I tego się trzymajmy, aczkolwiek życie pokazuje, że może być różnie.
No i tyle na dziś.
Tyle na dzisiaj.
Dziękujemy Wam bardzo.
Trzymajcie się.
Na razie.
Powodzonka i miłego dziąka.
I powodzonka i miłego dziąka.
Spodobało mi się, naprawdę.
Będę tak mówił.
Ostatnie odcinki
-
ODTAJNIONE AKTA ZGNIŁYCH ELIT (BOXDEL, TACO HEM...
02.02.2026 17:17
-
ANDZIAKS PRZEKUPUJE CÓRKĘ TELEFONEM? (BUNGEE, W...
29.01.2026 17:00
-
TRUMP OSZALAŁ? KOLEJNA OFIARA ICE ft. Z DVPY
26.01.2026 19:02
-
LEXY ZGŁOSZONA DO PROKURATURY ft. TAKEFUN (STAN...
22.01.2026 17:00
-
DODA WALCZY Z OPRAWCAMI ZWIERZĄT
19.01.2026 17:00
-
CAŁA PRAWDA O BIZNESIE WK DZIK
15.01.2026 17:00
-
ODKLEJONY MAJDAN ŁAMIE PRZEPISY I JEST Z TEGO D...
12.01.2026 17:00
-
DO CZEGO DOSZŁY FREAK FIGHTY? (Książulo, Żurnal...
08.01.2026 17:06
-
ŻURNALISTA ATAKUJE KONOPSKIEGO (Budda, Szalony ...
05.01.2026 18:50
-
TIER LISTA DRAM 2025
01.01.2026 14:39