Mentionsy
KANAŁ SPORTOWY Z NIELEGALNĄ REKLAMĄ? 😱
(0:00) Kanał Sportowy zgłoszony za nielegalną reklamę? (23:49) Natan Marcoń odniósł się do zareklamowanego scamu (42:42) Caroline Derpienski krytykuje Dubiela (56:03) Kontrowersyjna przeszłość Żurnalisty (1:04:58) Grand Prix na High League (1:11:36) Powrót Jacka Murańskiego do freakfightów
🔴GIMPER:
https://www.youtube.com/@Gimper
https://www.instagram.com/gimperowski/
https://twitter.com/t_dzialowy
🔴REVO:
https://www.youtube.com/@REVOtoja
https://www.instagram.com/revo_toja/
https://twitter.com/REVOtoja
📧 e-mail: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
Jak zaczynamy?
No może wytłumaczymy czemu w piątek, a nie w czwartek odcinek.
Ja zapowiadałem na Steamie kilka razy i mi głupio, bo muszę się za ciebie tłumaczyć.
No dobra, to przepraszam, że nie dbam o moją odporność w takim razie i że odcinek pojawił się troszkę później, ale postaramy się nadrobić merytorycznym kontentem.
Tak, i mamy tym razem trochę więcej tematów, więc będziemy musieli troszkę spiąć dupę, żeby szybciej niektóre omówić, ale żeby się wyrobić z tymi rzeczami, które chcemy, żeby jakoś to sensownie obgadać.
Który temat jest najmocniejszy Twoim zdaniem, żeby tutaj rozpalić widownię do czerwoności?
Ja myślę, że najbardziej ludzi podzieli ten temat z kanałem sportowym, bo widziałem różne opinie na ten temat i biorąc też pod uwagę, jak alkohol jest zakorzeniony w naszej kulturze i powszechny i w sumie tak no nie przypisuje się mu jakichś wielkich znaczy może inaczej powiem, chciałem powiedzieć wielkich wartości, ale bardziej mi chodziło o to, że z jednej strony wiemy o alkoholizmie,
Ale z drugiej... Jedno piwo, to nie alkohol.
Tak, to nie alkohol, wiesz.
Wypić sobie piwko przy meczu, to też tam fajnie.
No i generalnie jest taka trywializacja tego.
Może jeżeli ktoś tutaj nie jest w temacie, to przybliżymy.
Jan Śpiewak, lewicowy aktywist.
Chyba po prostu aktywista.
Jan Śpiewak, aktywista.
Tutaj bardzo mocno od jakiegoś czasu walczy z promowaniem alkoholu w przestrzeni publicznej.
Oberwało się Kubie Wojewódzkiemu i Januszowi Palikotowi.
Takie akt oskarżenia wpłynął od prokuratora.
Później poleciało po MaFashion i Maćku Musiale.
Powiedzmy, że się odmienia, tak?
Chyba tak.
Maciek Musiał i MaFashion też dostali.
I też akt oskarżenia.
Co ciekawe, MaFashion za reklamę piwa, a Musiał za whisky, bodajże.
No i teraz też Janek Śpiewak zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie kanału sportowego i ich nowego produktu wydanego wspólnie z popularną marką piwa.
Tak.
Dokładnie.
Ale jakby chcieli nam zapłacić, to zaraz pogadamy, co o tym uważamy.
To zobaczymy, czy się opłaca składać ofertę.
Tak.
I ja w ogóle chciałem Janka Śpiewaka pochwalić bardzo za merytoryczne przygotowanie do tematu, bo wszedłem sobie na jego kanał i on przygotował naprawdę sporo fajnych materiałów w tym temacie.
Widać, że ma dużą też wiedzę historyczną odnośnie tego, w jaki sposób ta kultura...
takiego upijania się była budowana u nas w Polsce latami i chyba kiedyś cały taki materiał 40-minutowy u niego wciągnąłem dokładnie w tym temacie, gdzie on o tym opowiadał, to jest to generalnie bardzo ciekawe i na pewno z wieloma wnioskami można się zgodzić, że tak jest to szkodliwe, tak promowanie tej kultury nie służy ludziom.
Tak, jest to w jakiś sposób podtrzymywane, bo są duże grupy interesów, którym się to opłaca.
W taki czy inny sposób.
I ciężko się dziwić, że jest opór społeczny, skoro po alkoholu jest fajnie.
I nam się kojarzy z przyjemnymi rzeczami, typu piwko ze znajomymi, a jak potrzebujesz odwagi, to też możesz seteczkę sobie walnąć.
Jak z dziewczyną na randkę, no to przecież wino.
Jak u rodziny, no to też trzeba się napić.
Ten alkohol jest wszędzie.
Generalnie czy ci smutno, czy ci radośnie, to powinieneś skorzystać z alkoholu, żeby to podkreślić.
I na każdą okazję jest jakiś alkohol, który możesz spożywać, a jak go nie masz, to tak jakoś...
no możesz funkcjonować generalnie, ale dużo trudniej jest wspólnie z ludźmi celebrować różne chwile, przynajmniej z niektórymi.
Tak, w zależności, w jakiej grupie jesteś, ale na pewno w Polsce jest takie nastawienie powszechne, że alkohol, mówię, służy i do celebrowania jakichś rzeczy radosnych i smutnych i ja osobiście uważam, że da się z tego wyrwać.
W sensie, że można znaleźć ludzi, grupę, której się można obracać, żeby nie popadać w te rzeczy i nie chodzić na tą przysłowiową ławeczkę co chwila na browara, żeby podyskutować o jakichś sprawach.
Zresztą jak widać, my tutaj woda.
Kulturalnie.
Chyba, że to wódka, a wy o tym nie wiecie.
Klasyczny żart.
Ale jakby jakiś producent wódki tutaj chciał zapłacić, to... To też byśmy nie wzięli, bo to nielegalne.
Być może tak by było.
Kontynuując.
No właśnie, bo powiedziałeś o bardzo ważnej rzeczy, bo reklama ciężkich alkoholi jest zabroniona.
Tak, tutaj nie ma wątpliwości.
Tutaj nie ma wątpliwości, że nie można ich reklamować.
Natomiast jeżeli chodzi o piwo, to można, tylko jest sporo obostrzeń.
Tak, no i to są, ja dzisiaj nawet czytałem sobie, to chyba na artykuł na wirtualne media akurat czytałem, i te obostrzenia są takie strasznie do szerokiej interpretacji, bym powiedział, takie dosyć ogólne, że no generalnie możesz przedstawiać jako fajny sposób spędzania czasu, w teorii, tak to bym ukreślił w skrócie, ale... Nie możesz sugerować, że się lepiej po tym czujesz, że masz więcej energii.
Tak, że ciebie luzowało właśnie, czyli to takie klasyczne rzeczy, że nie możesz, ale z drugiej strony...
No wiesz, można to cały czas dyskutować, alkohol to alkohol.
Z drugiej strony te zapisy, pomimo swojej ogólności, mam wrażenie, dosyć mocno działają na marki, bo teraz nie wiem, czy już weszło na moje profile, czy będzie dopiero wchodzić.
Ja na przykład wziąłem udział w kampanii zrealizowanej wspólnie z Circle K, gdzie promowaliśmy taką...
Będę trochę nieobiektywny.
Promowaliśmy taki pakiet, że tam do hot-doga chyba czteropak piwa możesz dostać.
I tam pamiętam, żeby były bardzo rygorystyczne, bardzo konkretne, wytyczne.
Ono jest tak naprawdę...
w tle i mogę tylko poinformować, część w Circle K jest taka operta, że teraz do hot doga jest czteropak, ale cała kampania się skupiła wokół tego hot doga i hot dog jest na froncie, a piwo jest gdzieś tam w tle, obok, przy okazji.
Ale nie mówimy o 0%, tylko normalnym piwem.
Normalnym, tak, normalnym piwem.
A ja też coś słyszałem, mi na czacie pisali, tylko nie wiem, czy mnie trollowali, że ty podobno kiedyś jakąś whisky reklamowałeś?
To jest ciekawe, bo ja miałem współpracę reklamową z Dewersem i tam pamiętam, że musiałbym się cofnąć do tych mailingów z działem prawnym, bo i sprawdzaliśmy to w agencji u nas.
Mam nadzieję, że nie słychać, kot się bardzo dobrze bawi.
Poczekaj, przeproszę.
Więc pamiętam, że i dział prawny właśnie u tego klienta i w mojej agencji, ja jeszcze z moim prawnikiem rozmawiałem na temat tego, jak to zrobić, żeby można to było zareklamować.
I w tamtym czasie, z tego co pamiętam, przepisy były takie, że można było.
Ale też były takie obostrzenia, że... Bo to dawno było?
Bo to było chyba na lekko nie będzie jeszcze.
Okej.
I trzeba było, odcinki musiały być oznaczone 18+, nie można było pokazywać nalewania, nie można było stłukać się tymi szklankami, nie można było komentować tego w żaden sposób, że o, na przykład, że... Bo to było w formacie otwarte karty, gdzie rozmawiałem właśnie z gościem one on one, bo spoko pasowało whisky jakby do tego, że rozmowy i w ogóle, ale nie można było powiedzieć, że ale fajnie się tak przy łyżce rozmawia na przykład, nie?
lepiej się rozmawia przy alkoholu niż bez niego.
I wręcz jeszcze był taki wymóg, że w każdym z tych odcinków musieliśmy zawierać jakiś aspekt, który będzie edukacyjny i twórcy, których zapraszaliśmy do tego też byli tacy...
raczej z tej półki takiej edukacyjnej albo lepsi wizerunkowo i to było jakoś ważne w kontekście interpretacji tego.
Ale aspekt edukacyjny odnośnie samego picia, że tam uważajcie na alkohol, czy aspekt edukacyjny ogólny?
Nie, nie, ogólnie żeby w odcinku, w którym pojawia się alkohol, żeby był aspekt edukacyjny.
Z jakiegoś powodu to było ważne, nie pamiętam już dokładnie tego.
Tam było bardzo dużo obostrzeń i pamiętam, że jak na szpilkach się mówi?
Trzeba było bardzo uważać w każdym razie.
Tak, trzeba było bardzo uważać, przepraszam, trochę chory jestem, więc mogę dzisiaj czasami głupoty gadać, więc bardziej niż zwykle.
I tam trzeba było bardzo uważać, natomiast wtedy interpretacja prawna była taka, że było to możliwe.
Więc teraz też zauważyłem, że ciężkich alkoholi nie można i byłem taki, to jak to wtedy przeszło?
Ale to chyba się coś zmieniło w takim razie.
Wiesz, no tak zapytałem, bo nie wiedziałem, czy ludzie mnie trollowali, czy nie, ale to też jest fajny aspekt do dyskusji, bo w momencie, w którym to reklamowałeś, wtedy czułeś jakąś taką odpowiedzialność za to, że wiesz, nie wiem, przez ciebie, czy przez tą reklamę ktoś popadnie w alkoholizm?
Miałeś taki gdzieś z tyłu myśli, czy w ogóle to wtedy nie tkwiło?
Ja też czułem, że wiesz, sposób, w jaki ten alkohol tam występował, był...
w porządku.
Wiesz, co innego, jak masz jakieś takie patostreamy, gdzie to alko lecisz, no to tam na przykład promujesz tego typu postawy, a sytuacja, w której po prostu jest gdzieś brand, dwie osoby rozmawiają sobie przy łyżce, kulturalnie masz jakieś tam w ogóle, też były takie obostrzenia, że małe ilości musiały być nalane do tej szklanki, to wszystko było takie bardzo classy i bardzo pasowało, więc myślę, że nie promowało niczego bardzo szkodliwego.
Bo wiesz, nie, bo to tak zapytałem z tej furtki, bo często tutaj oprócz kwestii tych prawnych i całej interpretacji, czy w stosunku do piwa, czy w stosunku do mocniejszych alkoholi, to ludzie bardziej, mam wrażenie, się ścierają oprócz tego aspektu prawnego nad tą kwestią moralną.
I skupiając się już teraz, wróćmy do tego piwa, bo to jest główny temat gdzieś tutaj tej rozkminy, bo z tymi mocniejszymi alkoholami jest jak jest, że nie można.
Natomiast w kontekście piwa, które jest
jakiegoś powodu wyjęte spod tego i czy to jest moralnie w porządku, żeby to reklamować, nie?
Zależy kogo zapytasz pewnie.
Ja na przykład jestem takiego zdania, że wszystko w umiarze jest dla ludzi i zgadzam się, że ten temat powinien mieć obostrzenia, tak jak są obostrzenia dotyczące reklamy hazardu, papierosów, czy leków.
No, tak mi się wydaje.
Kiedyś było tak, że normalnie były reklamy, no ale jakby to dobrze.
czy powinny być lżejsze, czy ostrzejsze, to już jest troszkę inny temat, bo tutaj, nie wiem, ciężko stwierdzić.
Natomiast nie byłbym za tym, żeby zakazywać zupełnie.
Trochę podobnie, tak jak rozmawialiśmy o tej medycynie estetycznej, to znaczy tak, dobrze jest uświadamiać ludzi, tak, dobrze jest pilnować tego, żeby nie było hulaj dusza, piekła nie ma i że każdy może sobie promować jak chce.
natomiast chyba nie zakazywałbym zupełnie i moim zdaniem Janek Śpiewak, który składa zawiadomienie do prokuratury przeciwko Mafeszyn, która sobie z piwkiem jest na pikniku czy właśnie robiący rant w stronę kanału sportowego i ich produktu
Dla mnie to jest o jeden most za daleko, chociaż kupuję taką narrację, że ej, masz kanał sportowy, bardzo dużą popularność, gdzieś się obracają wokół sportu i faktycznie tym swoim piwem mogą mocno promować taką kulturę pod tytułem no to oglądamy mecz, to pijemy piwko.
Dokładnie, że to nie jest do końca zdrowe.
Z drugiej strony jedno piwo nikogo nie zabiło, wiesz co chodzi i...
Jest to kampania skierowana do dorosłych ludzi, z produktem, który jest przeznaczony dla dorosłych ludzi.
Wiadomo, że jak dzieciak będzie chciał, to może sobie to skombinować, ale na koniec dnia to nie jest tak, że promujesz jakiegoś strasznego demona.
Bo to jest taki chyba też wątek tej rozkminy, że...
Ciężko też zakładać, że dla każdej osoby wypicie piwa jest od razu wstępem do alkoholizmu.
Dużo ludzi sobie pije piwo w ramach jakiejś formy relaksu, co być może jest niewłaściwe, ale też ciężko mi nagle nazywać patologią kogoś, kto robiąc grilla teraz w majówkę i obracając karkówkę na grillu wypije sobie piwo.
Bez przesady, że to jest jakiś...
wiesz, coś do potępienia i teraz już trzeba od patologii takich ludzi wyzywać i zakładać, że są alkoholikami.
Więc też ta skrajność dla mnie, jeszcze żeby było jasne, ja to mówię jako osoba, która w zasadzie w ogóle alkoholu nie pije.
I to nie z jakiegoś głębokiego postanowienia, że od dzisiaj nie pije i tak dalej, co po prostu w ogóle mnie to nie ciągnie.
Natomiast dzięki temu mam taki ogląd, że nie mam osobistego stosunku do tego na zasadzie, że sam korzystam, więc będę bronił na przykład.
Ale mimo, że nie korzystam, to mam takie coś, że...
Że czuję, że to trochę taka przesada jest.
Tak się kiedyś modnie mówiło.
Wiesz co, ogólnie mam takie podejście, że mam dużą wiarę w jednostkę i w jej moc sprawczą.
I dlatego nie lubię takiego skrajnego już przenoszenia w taką funkcję opiekuńczą jakichś zewnętrznych podmiotów, które mają dbać o to, żebyś ty żył zdrowo, żebyś ty żył w jakiś określony sposób.
Wiadomo, oczywiście są skrajności jak...
jak rzeczy takie z papierosami, że ok, powiedziałbym, że obiektywnie to jest słabe i że nie powinno się reklamować szlugów, bo tam nie ma plusów żadnych.
Natomiast mimo wszystko, jak widzę takie rzeczy już z dużo mniejszego kalibru, no to mam takie, no dajcie ludziom żyć.
No właśnie ma fashion z piwkiem na pikniku gdzieś tam.
Oczywiście pewnie ludzie nas będą za to jechali, że teraz bronimy, wiesz, jakiś alkohol, bo łatwo to podbić teraz nasze zdanie na zasadzie, o, wspierają alkoholizm, wiesz, i mówią, że to nic takiego, a to od piwka się zaczyna, a potem całe rodziny upadają, wiesz, ale no...
Kurczę, to tak samo możesz zakazać niezdrowego jedzenia, bo jest niezdrowe.
I są ludzie, którzy potem są otyli, mają nadwagę, sypią im się jakby, wiesz.
Facet na przykład wpada w nadwagę, otyłość i potem sypie mu się, wiesz, życie seksualne, żona jest nieszczęśliwa, on jest nieszczęśliwy, spada mu testosteron, nie ma energii, tragedia.
Albo jakby dzieją mu się jakieś choroby, wiesz, potem ma jakiś zator w żyłach z cholesterolu, jest gruby, super, to nie reklamujmy pizzy.
Zgadzam się, że nie można przesadzać w żadną ze stron i jest dużo niezdrowych rzeczy, których pewnie nie powinniśmy konsumować i który pewnie super by było jakby ich nie reklamować, jakby wszyscy pili wodę i jedli szpinak jak papaj, ale no nie wydarzy się.
No to tak samo zresztą jak ludzie to odbijali też w kierunku słodyczy, na przykład u mnie na czacie, że też wiadomo jakie skutki ma cukier, a mimo to no...
Jesteśmy szeroko tym otoczeni, różnymi reklamami produktów, tylko raczej wszyscy zakładamy, że będzie się z tego korzystać z umiarem.
Tak, różnica jest taka, że przede wszystkim cukier, fast food i inne tego typu rzeczy szkodzą tobie, a alkohol może stwarzać zagrożenie dla ludzi z twojego otoczenia.
Czyli wypijesz alkohol, wsiądziesz za kółko, stwarzasz zagrożenie.
Wypijesz alkohol, robisz się agresywny, stwarzasz zagrożenie.
To jest jakaś taka rzecz, która chyba jest największą różnicą.
Tak, to na pewno odróżnia, tylko...
No mówię, przyznam szczerze, ja mam taki zgrzyt w sobie, jak o tym temacie myślałem, też nawet dzisiaj jak streamka odpaliłem i gdzieś tam omawiałem ten temat, bo chciałem mieć jakiekolwiek takie nastawienie do tego, bo lubię mieć jasne stanowisko w sprawie, nawet tak sam dla siebie, nie mówię tu do nas, do dyskusji.
I powiem szczerze, że czułem taki zgrzyt wewnętrzny.
że z jednej strony mam świadomość, jaka jest skala alkoholizmu w Polsce i że to nie jest fajne, żeby w jakikolwiek sposób to wspierać, ale z drugiej strony też nie chciałbym robić czegoś takiego, że każdą sprawę, którą rozkminiamy, patrzymy pod kątem ludzkiej tragedii i to jest jako taki standard i kierunek, gdzie jeżeli jedna osoba przez to wpadnie w alkoholizm, no to nie ruszajmy na przykład kompletnie tematu, nie promujmy, nie mówmy o tym i nie dotykajmy.
To jest takie...
Ja też myślę, że z tego, co pamiętam, jak kiedyś interesowałem się tym tematem, o wiele lepiej niż zakazywanie działa uświadamianie społeczeństwa i różne kampanie społeczne, które budują taką świadomość, jak bardzo szkodliwe jest na przykład bardzo mocne upijanie się albo regularne spożywanie alkoholu nawet w małych dawkach.
I trochę jest tak, że jak ludzi zbombardujesz tymi informacjami...
kontrującymi do tych pozytywnych na zasadzie, nie no, napij się, będziesz luźniejszy, fajnie, nic ci nie będzie, daj spokój, jedno piwko.
Jak zadbasz o kampanie społeczne, które trochę z drugiej strony dorzucają ci argumentów, to każdy będzie w stanie świadomie podjąć sobie wybór i mam wrażenie, że wtedy dużo trudniej jest zacząć, wkręcić się w to.
i gdzieś tam popłynąć, bo od samego początku masz z tyłu głowy też te wszystkie rzeczy i słowa, które miały na celu cię uświadomić odnośnie szkodliwości tego zjawiska.
Też w ogóle zmieniło się konsumowanie alkoholu przez Polaków teraz.
Chyba jest tak, że ogólnie konsumujemy więcej, ale mniejsze porcje naraz.
Czyli już rzadziej konsumujemy tak, że woda na stół i walimy do odciny, a częściej jest tak, że tutaj winko, tutaj piwko, tutaj łyżkę sobie ludzie napiją i to jest...
chyba w porządku, tylko mi się wydaje, że największym problemem jest nadmierna konsumpcja alkoholu, bo to ona stwarza zagrożenie dla twojego otoczenia.
A tak długo, jak ona jest umiarkowana, ok, szkodzi twojemu zdrowiu, ale to nie jest tak, że sięje jakieś niesamowite spustoszenie i zagraża innym.
Więc to jest w porządku.
Jakby były jeszcze jakieś, jakby było więcej kampanii społecznych, które by w tym kierunku uświadamiały, to myślę, że w ogóle byłoby ok.
No dlatego na pewno ciężko nazwać kampanię uświadamiającą reklamę taką bezpośrednią, czyli kolejnego browaru, tym razem we współpracy kanału sportowego z daną marką i ciężko to nazwać kampanią uświadamiającą.
Tak, raczej w drugą stronę, na zasadzie patrzcie, to jest fajne, spoko tutaj, no bo to, nie oszukujmy się, to uderza w ten klimat, meczyk, piwko, koledzy.
Dokładnie, to jest największe zagrożenie, że to ci mówi, to jest fajne, spoko.
Tak, że tak ci się będzie lepiej mecz oglądało.
Dokładnie.
No to jest ten klimat, nie ma co się oszukiwać, że to jest ten klimat.
Tylko z jakiejś strony mówię, jeżeli ktoś sobie raz na tydzień wypije piwo oglądając jakiś mecz ulubionej drużyny, to czy jest jakąś patologią i alkoholikiem?
Z drugiej strony faktycznie budujesz trend, że coś jest cool.
Tak jak kiedyś w kinie miałeś bohaterów, którzy jak chcieli być twardzielami, to musieli palić papierosy.
I faktycznie jest tak, że trochę...
Już nie kojarzy ci się twardziel z facetem, który pali pety.
Ale to ciekawy wątek jest w ogóle.
I w ogóle tego, jak popkultura i obrazy, które chłoniemy wpływają na to, co jest dla nas normalne.
I teraz jak weszły też chyba w ogóle jakieś przepisy w tym temacie i zaczęto wycofywać te postacie silne, męskie, które przejawiają się w ten stereotypowy sposób, że koniecznie musi palić albo cygara najlepiej.
Zęby, płucze, whisky.
Dokładnie.
I wiesz, jak wywalasz wątek twardziela, że on nie jest już taki, tylko jest na przykład twardzielem, bo jest też wrażliwy, ale silny, wiesz, budujesz inny stereotyp męskości takiej, to mam wrażenie, że jak ktoś ma tam 8, 9, 10, 12, 14, 16 lat, chłonie taki obraz, to to bardzo mocno oddziałuje na niego w dorosłym życiu.
To jest fajny aspekt, co poruszyłeś w sumie, bo nie chmieniłem tego od tej strony, żeby spojrzeć tak kulturowo na to.
Aczkolwiek, no bo tu znowu docieramy do tego elementu na zasadzie trzeba dbać o młodego odbiorcę.
To jest znowu ten argument, który bardzo często przy okazji kolejnych afer czy to na Instagramie z naszego influencerskiego świata, czy tam na YouTubie różnych promocji, czy też jakiejś innej tej mańki takiej popkultury, gdzie się zastanawiamy nad tym, jaki to ma wpływ na młodych ludzi.
I czy to my powinniśmy być odpowiedzialni za to, jakie treści do nich wycierają.
Tak, znowu wracamy tym kółkiem do tego tematu, kto powinien wychowywać.
Prawda, że rodzicom dużo trudniej jest kontrolować to, z jakimi treściami dziecko ma styczność dzisiaj w internecie.
No ma, ale z drugiej strony kurde, no nie wiem, tak jak we Francji na przykład ma powstać, czy już powstała, nie wiem jak to dokładnie tam było, instytucja, która ma znowu o to dbać, to ja też nie jestem w tym kierunku.
Uważam, że odejmowanie takiej sprawczości rodzicom, czy w ogóle zdejmowanie z nich tego obowiązku zamiast właśnie kampanii na zasadzie hej, zrób to w taki i taki sposób, tak i tak możesz sprawić sobie twoje dziecko.
Plus ogólnie też mi się wydaje, że ludzie trochę za bardzo patrzą na to w ten sposób, że musisz, wiesz, kontrolować, co bardziej uważam, że to wynika z twojej relacji z dzieckiem.
Że jak masz relację z dzieckiem, to tak, ono może doświadczyć różnych rzeczy, niezależnie czy w internecie, czy w życiu realnym, ale jednak jeżeli masz tą fajną relację, to przyjdzie o tym pogadać, zapyta, ty coś zobaczysz, ty coś podpytasz, wiesz, jesteś w stanie jakoś zareagować.
Jako rodzic będziesz tym filtrem na rzeczywistość po prostu.
Tak, i ty będziesz wiedział, że coś się dzieje w związku z tym, że no dzieciak coś przeżywa.
Tak, ale wiesz co, ja na przykład taką miałem relację właśnie z rodzicami, że o wszystkim mogłem pogadać, mogłem o różnych rzeczach, czy tam sercowych, czy jakichś innych przypałach pogadać i ja nigdy się nie bałem o czymś powiedzieć.
Nawet jak coś odwaliłem, to mogłem przyjść i o tym powiedzieć.
I to jest coś takiego, co powoduje, że takie rzeczy cię aż tak nie dotykają.
Trudniej jest otoczeniu na ciebie wpływać, jak masz dobrą relację z dzieckiem.
Tak, właśnie o to chodzi.
I to trochę jest taki strasznie pomijany element w tej całej układance.
Tylko jest na zasadzie, że rodzic ma być jak jakiś taki nadzór, który stoi nad telefonem i patrzy i tam ci to możesz, to nie możesz.
Skipuj, skipuj, wiesz.
Tak jak rozmawialiśmy w kontekście wychowywania dorosłych nawet, że nie chodzi o zakazy, nakazy, tylko bardziej o uświadamianie, rozmowę.
Zdecydowanie, jak uważam, że taki jest kierunek i mimo, że sam nie mam teraz dzieci, to uważam, że to jest najskuteczniejsza metoda.
No bo też jak ktoś będzie coś rozumiał, to będzie mógł samodzielnie podjąć na przykład decyzję, że coś go nie interesuje.
Tak, albo nie będzie się bał zagadać do rodzica, nawet jak czegoś nie rozumie, ale żeby o tym powiedzieć, że coś się wydarzyło i pogadać o tym.
I to niezależnie, czy już się to stało i nie wiem, zajara jointa pierwszy raz w życiu, ale powie o tym i będzie mógł o tym pogadać, czy wypije browara, czy cokolwiek innego, co się wydarzy.
Dokładnie.
Czyli jesteśmy tutaj, jednogłośnie zostało podjęte, że nie zakazywać.
Ja uważam, że nie zakazywać, natomiast fajnie by było też sprecyzować te zasady odnośnie piwa, bo one są strasznie płynne.
Tak uważam.
Z jakiegoś powodu piwo zostało wyjęte spod tego, więc jak już zostało wyjęte, to żeby to fajnie doprecyzować, żeby było jasno, było wiadomo dokładnie, co można z tym piwem, jak można pokazywać, jak nie można i żeby nie było tej takiej fazy domysłów i płynnej granicy prawa, co można.
To jest trudne, bo to dotyczy rzeczy właśnie kulturowych i społecznych, które zawsze są trochę...
miękkie i płynne, jeżeli chodzi o reklamę, szczególnie jeżeli mówimy o lokowaniu, czyli trochę na tym to polega, że wplatasz ten produkt w jakąś zwykłą sytuację, więc te obostrzenia odnośnie tego, jak ta sytuacja powinna być zaaranżowana, żeby piwa nie przedstawić w nieodpowiednim kontekście, bardzo ciężko pewnie byłoby to tak mocno precyzyjnie określić.
Nigdzie nie jest napisane, że piwo musi być reklamowane.
Prawda jest taka, że szlugi na przykład nie są reklamowane.
Ludzie i tak to kupują, firmy nie poupadały.
Więc czy piwo potrzebuje jako alkohol, używka dodatkowej reklamy?
No tu można oczywiście dyskutować, ale jak już zostało wyjęte spod tego, no to niech to będzie na sztywno.
I uważam, że doprecyzowanie tego by było fajne, bo to co czytałem, taką skróconą definicję na wirtualne media, no to miałem takie...
No to tylko trzeba do sądu, bo generalnie samemu możesz to w każdą stronę interpretować.
Raczej tak.
Chociaż jak poczytasz sobie ustawę, to tam generalnie jest trochę bardziej rozbudowane.
Tak jak bardziej precyzyjnie Natan Marcuń mógłby się wytłumaczyć ze skamów, które reklamował.
Chociaż jak się okazuje, to chyba nie do końca skamów.
I to jest taka też płynna sprawa.
Kolejny temat na zasadzie płynnej granicy pomiędzy różnymi rzeczami i w którym momencie ryzyko już można nazwać skamem, a w którym nie.
No właśnie, bo ja bym chyba nie do końca nazwał to skamem, chociaż nie...
Może żeby tak dokładnie powiedzieć, to musiałbym kupić kurs tego faceta, żeby dokładnie zweryfikować, czym jest ten produkt.
Ale może przedstawmy, jeżeli ktoś jakimś cudem nie wiedział tutaj.
Nathan Marcon na swoim profilu zareklamował ziomka o ksywce.
O ksywce zarabiam pieniądze.
Tylko jakoś tam z parafrazowanej.
No, zostały podniesione głosy, że jest to promowanie skamu, bo ziomek tam sprzedaje jakieś swoje kursy odnośnie tego, jak zarabiać więcej w internecie, na jakichś forexach, kryptowalutach czy innych instrumentach obarczonych ryzykiem.
Na Natana spadło sporo krytyki.
A on, pomimo iż jest postacią, która ma charyzmę jeden, to rzucił tutaj na obronę przed dramą i wylosował dwie szóstki na sukces krytyczny i zrobił naprawdę dobre oświadczenie jak na niego.
Jak na niego, tak.
Generalnie to jest takie basic dobre oświadczenie od Influ, ale jak na Natana to w ogóle rewelacyjnie odbity temat i fajnie i super.
Natomiast został ciekawy temat do dyskusji w kontekście tego,
Czy słusznie został skrytykowany za promocję tego profilu?
I czy słusznie jest to nazywane skamem?
Bo Nathan uważa, że nie słusznie i że jego zdaniem jest to inwestycja obarczona ryzykiem, ale nie jest to skam.
Jeszcze tam trzeba dodać, że to oświadczenie to było po tym takim delikatnym potknięciu, gdzie jeszcze wcześniej wrzucił story, że w sumie to on niczego tutaj nie namawia do kupowania czegokolwiek.
No i że on podkreślał, że to jego kolega.
On to mówił też chyba na tych pierwszych storkach.
Tak, ale potem jeszcze pomimo, że tam pierwsze były głosy, które go krytykowały, to pierwsza próba była na zasadzie ja do niczego nie namawiam, nie wiem, nie znam się, ale jak chcecie to spróbujcie.
Po czym jednak jak zobaczył, że to rośnie...
i na dywaniku pojawił się artykuł na ten temat, ja potem nagrałem film i tak dalej, zrobiło się to głośno, no to nagle wleciało już całe oświadczenie takie dłuższe, o którym teraz mówisz, że no tam podtrzymał w sumie, że on kolegę reklamował.
Ja ogólnie jestem dużym przeciwnikiem reklamowania przez influencerów krypto, bo wiem, że to jest mega nieuregulowany rynek, w którym może dojść do mnóstwa przekrętów na różnych poziomach.
Ludzie mogą być, idźcie tu włączyć się z tymi influencerami, wykorzystani do promocji scamu, ale nie takiego bezpośredniego, co bardziej wielopoziomowego.
na zasadzie nakręcania sprzedaży na coś, pump and dump słynnego.
Zresztą nagrywałem o tym swego czasu, tam był temat właśnie z Candify, to się chyba nazywało, odnośnie Trumana i Ferrari'ego wtedy w odcinku poruszałem.
Więc jest to rynek bardzo złożony, w którym nagle zachęcasz ludzi, żeby weszli z poziomu jakiegoś tam kursu, grupek sygnałowych, gdzie już w teorii w ogóle nic nie musisz umieć, tylko na zasadzie...
kup to i będzie dobrze.
Nie interesuj, co cię te wykresy obchodzą, po prostu nie rób researchu, ja ci powiem, co kupić i będziesz bogaty.
Tak, a ludzie przeczytali milion historii na zasadzie, ziomek kupił 100 bitcoinów, a potem wystrzeliły i ma tyle pieniędzy.
Tak, te reklamki wyskakują, warte mniej więcej tyle, co to o powiększaniu penisa.
Dokładnie.
Więc tego jest bardzo dużo i dlatego ja jestem przeciwnikiem reklamowania krypto przez influencerów, ponieważ jest to obarczone bardzo dużym ryzykiem.
Ludzie często to porównują do klasycznej giełdy, ale to w ogóle nie jest ten level ryzyka.
Więc ten rynek jest bardzo dynamiczny.
I dopiero wtedy na tej podstawie podejmować jakiekolwiek ruchy.
Ja bym powiedział, że jak ktoś nie ma wiedzy na temat tej branży, to to jest jak hazard, tylko że masz o wiele większe szanse, żeby przegrać po prostu.
Że tam nie jest nawet 50-50, tylko tam jest 95%, że stracisz na tym, będziesz dawcą kapitału.
Tak jak mój kolega właśnie się tym zajmował i tam amatorsko, to nie chodzi, że to jakiś tam kresus kryptowalutowy, ale jak widziałem, ile czasu poświęca na research nad każdym projektem, zanim tam wrzucił jakiekolwiek pieniądze i niezależnie, czy taki research, kto odpowiada za ten projekt, na czym to polega, jakie mają plany rozwoju i tak dalej, jeszcze przez analizę wykresów, bo to jest jakby oddzielny dział tego wszystkiego.
Więc w momencie, w którym widziałem, ilą pracy w to wkłada, zanim cokolwiek zainwestował pieniądze, no to jak słyszę o jakichś grupkach sygnałowych na zasadzie, dobra, tam, będzie dobrze, zainwestuj, no to mam takie, oj, czerwona lampka, red flag, jak skurwysk.
Zgadza się, a myślę, że jeżeli są jakieś grupy ludzi, którzy naprawdę się znają i śledzą temat...
No tak, chyba, że chcą ich w jakiś sposób użyć.
Ewentualnie, tak jak pisał właśnie Naruciak, że po prostu słuchasz jakichś tam mentorów z grupek na zasadzie, że samemu kupujesz dostęp do jakiegoś gościa, który jest mentorem, ma udokumentowane portfolio i tak dalej, kupujesz to za naprawdę grube pieniądze dostęp tam.
I po prostu potem sprzedajesz te jego sygnały, załóżmy tutaj w Polsce, znowu rozdrabniając to za dużo mniejszą kwotę, bo wiadomo, że w Polsce tyle ludzi nie zapłacą, ale w finale tobie się co najmniej zwraca ta inwestycja w tamto... Piramida kryptowalutowa.
Tak, generalnie, no właśnie o to mi chodzi, że widzisz, że to jest tak porąbany rynek, że wchodzenie w to i polecanie kogokolwiek z tej branży jest strasznie ryzykowne.
Zgadza się i problemem z tym rynkiem chyba też jest to, że...
On nie daje realnej wartości sam w sobie i te projekty często nie dają realnej wartości same w sobie, tylko dla wielu ludzi są sposobem na zarabianie większej ilości pieniędzy.
Ale żeby ktoś mógł zarobić, to ktoś musi ten kapitał dać i go stracić.
Więc dynamika wymusza to, że większość ludzi wchodzących tam będzie tracić hajs.
No to tak chociażby jak było z tokenem Fejmu.
Że gdzie była na początku, wiesz, ogromna górka, potem spadek, było to tłumaczone ogólnym załamaniem i tak dalej.
Tak, ale generalnie to obrazuje, jak to może wyglądać.
Nie mówię, że taki jest każdy scenariusz, ale to pokazuje, że tak też może być.
Panada jest zresztą dokładnie to samo.
Tak, w odcinkach gdzieś tam poruszaliśmy to.
Minus 99% i w ogóle wiesz, leży i kwiczy i nikt się tym nie interesuje.
Tak samo te wielkie projekty NFT wszystkie, które były na zasadzie kup obrazek, on na pewno zwiększy wartość.
Ostatnio widziałem NFT Jake'a Paula za 700 tysięcy dolarów, jest teraz chyba warte tam 1,20 dolarów.
Także jest duże ryzyko w tym wszystkim i dlatego uważam, że...
Wiesz, to nie jest standardowy produkt do reklamy i też ja nie do końca rozumiem, dlaczego influencerzy mieliby w to wchodzić.
Bo masz tyle możliwości reklamowania rzeczy, dużo bardziej legitnych.
No myślę, że nie każdy ma.
I zobacz sobie, nawet patrząc kluczem, kto takie rzeczy reklamował, no to to promował Kasiusz, to promował Amadi Ferrari, chyba Pablo Tybori, no i teraz Nathan.
To są ludzie, którzy tak generalnie nie mają jakoś bardzo dużo dili.
U Kasiusza to chyba tylko same skamy widziałem.
Jak on miał to przecież ABS-y se robił.
Tak.
Że w zasadzie leżysz na kanapie i sześciopak sam się robi.
I dlatego Casio ma super sześciopak, jak widzimy.
No więc to albo te zaśniki reklamowali, czy inne takie dziwne rzeczy.
Więc jest taka pula influencerów, z którymi...
takie normalne marki, powiedzmy bardziej troszeczkę prestiżowe, nie chcą współpracować, więc oni no trochę biorą co przychodzi.
No dobra, ale patrz, no taki Nathan ma ustawioną walkę w fejmie.
No to oznacza, że w niedługiej perspektywie zarobi tak naprawdę kupę kasy.
Gdzieś tam sobie zainwestował, przynajmniej mówił w trakcie tego Cage'a, w jakiś tam swój biznes.
Wcześniej też sobie funkcjonował w sieci, chyba też z tego co pamiętam na TikToku jakieś suplementy reklamował, więc generalnie miał fajną metę na to, żeby stworzyć sobie postać i to monetyzować, już niezależnie w którą stronę.
Ja naprawdę z mojej perspektywy uważam, że to była kompletnie gra niewarta świeczki.
Plus jeszcze jest kwestia taka, o czym wspomniałem też zresztą w odcinku, że on w ogóle tej współpracy nie oznaczył.
Znaczy on uważa, że jeżeli pomógł kumplowi, który w sumie jemu wyświadczył przysługę, teraz on reklamuje jakieś tam jego kursy, to jakby to jest płynne.
Więc spoko, więc nie trzeba... Z drugiej strony jak mówi wprost, że no tutaj promuje ziomka, bo mi pomógł, no to chyba okej.
Tak mi się wydaje.
Ja uważam, że to powinno być mimo wszystko oznaczone, bo to jest taka, wiesz, zabawa w takie, no bo z drugiej strony, jeżeli tak jest, to po co się potem upierał dalej, że to tylko, ja tylko kolega w ogóle, on mi kiedyś pomógł, to ja się odwdzięczam.
No czujesz już takie kręcenie tematu, plus nie wiemy tak naprawdę, czy ta opowieść jest prawdziwa, czy to jest tylko na potrzeby wymówki.
Może po prostu dostał kasę za reklamę.
I żeby tak powiedzieli, bo to będzie wiarygodne.
A tym bardziej, że dokładnie ten sam schemat realizowało iluś tam innych influencerów.
I oni też mówili, że to ich kolega?
Nie pamiętam, czy mówili, że ich kolega, ale biorąc pod uwagę to, że wrzucali nawet dokładnie to samo nagranie w Lambo w Dubaju.
No to widać, że to jest jakaś tam dogadana akcja.
No to jest schemat i to jest typowe naganianie klientów.
Zgadzam się, kupuję.
I w ogóle chciałem powiedzieć, że zgadzam się z tym, że to powinno być w jakiś sposób uregulowane, bo ten temat chyba w ogóle jest jakoś tak... Jest samowolka.
Szczególnie giełda Forex to też jest chyba nieuregulowane zupełnie i takie produkty, a krypto to już zupełnie, a powinno być co najmniej tak samo mocno jak alkohol na przykład albo medycyna estetyczna, bo...
Jak ktoś tam wejdzie bez świadomości, stary, tylu ludzi, którzy do mnie przychodzili randomowo, gdzieś wiesz, gadasz, gadasz, gadasz, gadka i ktoś mówił, a, bo ostatnio dwa tysie wrzuciłem w coś tam, w jakimś projekcie.
I ja mówię, ale masz jakąś wiedzę, coś tam?
Na takim zasadzie, to stary, tyle co ludzie potracili na tym pieniędzy, no to naprawdę...
Koszmar.
NFT to uważam największy scam, jaki kiedykolwiek został wymyślony na zgolenie frajerów z kasy.
Tak, przy czym jak kiedyś o tym czytałem, to podstawy tego były fajne.
Ale jak zawsze od założenia do tego, co finalnie wyszło, no to kur...
Tylko, że z NFT właśnie, to jest ten sam problem, który mam z krypto.
Z NFT zrobił się produkt do zarabiania hajsu.
Że ludzie nie kupowali NFT, bo miało realną wartość i czuli, że to jest wyjątkowe, tylko kupowali NFT, żeby zarobić na tym hajs.
Tak, z dodatkami na oczach.
Dokładnie, więc zrobiła się bańka i ona rosła, rosła, rosła, no i pękła w końcu.
I dzisiaj masz tam za dolar dwadzieścia, możesz sobie kupić NFT-sa czy coś.
Krypto ma solidniejsze podstawy jednak.
Bitcoin są miejsca, gdzie są środkiem płatniczym na przykład.
Ethereum ma jakąś tam infrastrukturę, cały ten blockchain.
To są technologie, które są wykorzystywane w wielu miejscach.
To ma jakieś solidniejsze podstawy.
NFT było turbo scamem w tym wydaniu, w którym je poznaliśmy.
Tak, w tym wydaniu.
To może być trochę jak z komunizmem, że teraz przyjdą ludzie i powiedzą nie, nie, nie, bo to co było, to nie było prawdziwe NFT.
Wiesz co, ja też zakładam, że jeżeli tutaj słuchają tego osoby, które siedzą w tym temacie, to mogą pomyśleć, że tam dwóch jakichś totalnych amatorów, laików w temacie się wypowiada, ale może i dobrze, że też z tej perspektywy, nie wiem jak ty, bo może siedzisz totalnie w krypto, ale...
Bardzo na normickim takim poziomie.
Tak, no właśnie, więc mówię, że totalnych laików gdzieś tam w temacie i ktoś, kto się zawodowo tym zajmuje, rzeczywiście może tak tego słuchać, ale z drugiej strony może też fajnie taką perspektywę pokazać, gdzie nie mówisz tego, wiesz, z wielkiego podestu i rzucasz jakimiś hasłami, których ludzie nie rozumieją, tylko opowiadasz o tym normalnymi słowami, które dotrą do przeciętnego Kowalskiego, który mógłby właśnie wrzucić sobie dwa tysiące, bo taki czy inny influx coś polecił.
ja to kupuję, że jak ktoś siedzi i faktycznie kopie te projekty, szuka informacji, gdzieś się wkręca w jakieś miejsce, gdzie może jakieś przecieki znajdzie, że o jakimś projekcie będzie głośno, więc nakupuje tokenów, potem one wystrzelą.
Ja znam ziomka, który parę baniek zarobił na krypto.
Ja też na przykład wyszedłem na plus, ale ja naprawdę jestem gigalajkiem, że po prostu jak spadało, to kupowałem, a jak rosło, to sprzedawałem.
Czyli na odwrót, jak ludzie często robią, bo ludzie często jak rośnie...
to kupują, o, będzie super, a jak spada, to zaczynają mieć panikę i sprzedają, więc na jakimś prostym rzecz, ale to wiesz, to zyski tam rzędu, nie wiem, 20% może, coś takiego, więc w skali krypto to nic ciekawego.
Tak, że tam kosmiczne pieniądze.
Tak, ale mam ziomka, który parę milionów na tym zarobił, ale on otwarcie mówi, że to było szczęście, że kupił parędziesiąt tysięcy tokena, który tydzień później wystrzelił jakoś niesamowicie.
Potem ten hajs wypłacił, wrzucił w jakiegoś innego Toksa i też wystrzelił.
Kolo dwie szóstki wyrzucił po prostu, więc super mu to siadło.
Tylko właśnie niestety, te historie budują potem ten fenomen.
To jest jedna osoba, a na tą jedną osobę znam 30, które powiedziały, a wrzuciłem tysiala, pięć koła, dwa koła, trzy koła, dziesięć koła i stracili.
No, więc tak, jest to problem, powinno być to uregulowane i moim zdaniem warto patrzeć na ręce influk, którzy promują takie rzeczy i dobrze, że Nathan zebrał za to krytykę.
Wiesz co, tak, i dobrze, że zebrał krytykę i też ten moment, w którym on się zdecydował na jakąś taką wypowiedź, też wiesz, nie przeczekał tego za bardzo, tylko w momencie tego piku od razu zabrał głos, czyli też w tym momencie, kiedy ludzie na to czekali, bo...
Często jest ta taktyka na zasadzie, a poczekam, może nic nie będzie.
Jak po tygodniu jest nadal tym głośno, to dobra, coś tam powiem, ale to już jest takie bardziej odświeżenie niż realne zareagowanie.
I dlatego dobrze zareagował, przy czym też się zastanawiam, czy zrobił to sam z siebie, biorąc też pod uwagę, jak zostało to napisane, czy ja mam gdzieś tak trochę z tyłu głowy, że Fejm go za jajca ścisnął.
Ja też to zasugerowałem na odcinku u siebie, że...
Za ładnie to i zadojrzale aż, ale nie wiem, może Nathan przeszedł głęboką wewnętrzną przemianę i po prostu jeszcze go nie poznaliśmy od tej strony?
Chociaż chyba nie, tam wygląda jakby ktoś go pocisnął za to mocno, za promocję tego ziomka.
Tak, i też byłem bardzo zdziwiony, że na Cage'u w ogóle ten temat nie został poruszony w żaden sposób, a to był kontrowersyjny wątek, o który ktokolwiek mógł zahaczyć z nim w rozmowie.
Boxel też tego nie ruszył kompletnie, to był świeży temat.
W sensie każdy z każdym napierdalał już w pewnym momencie.
Nie, no dobra, ale ja uważam, że to jest taki temat, że Hiena tam był w takiej roli na przykład poddymiacza, więc mógł o to zahaczyć, tak jak do lisy tam poddymiał, no to tak samo mógł tutaj, a zresztą co najważniejsze, no Bogzel też raczej o tym wiedział, a przynajmniej zakładam, że o tym wiedział, bo raz, że on mówi o tym, że śledzi sieć i sprawdza, co się dzieje, pewnie robił jakiś research odnośnie na ten, a po trzecie to był na dywaniku.
No więc zakładam, że o tym wiedział, a z jakiegoś powodu była cisza, po czym temat, wiesz, nie ruszamy na żywo, po czym nagle on wyskakuje z oświadczeniem, jak nie Nathan.
Więc serio, ja nie mam dowodów, że to zrobił Fejm, ale mam wrażenie, że Fejm powiedział, słuchaj, my ci pomożemy, to wygasimy, bo nie chcemy teraz kolejnej afery o to, że mamy zawodnika, który jakieś tam skamy reklamuje.
Nie mam dowodu, ale taki scenariusz gdzieś z tyłu głowy mam.
Mogło tak być.
Mogło tak być.
No, to ciekawe.
Tak teraz się żachnąłem, że nie wiem, czy do Natana padło jakieś pytanie w ogóle na tym cage'u jakiekolwiek, bo on się tak wtrącał w dyskusję do innych, a nie wiem, do niego Rybson padł.
I potem cała ta dramka tam wybuchła między nimi.
Taka mini dramka.
No ale tak, tego nie ruszyli faktycznie, jest to ciekawe, ale jeżeli jest kierunek do tego, żeby uwalać promowanie tego rodzaju inicjatyw, no to ja jestem za tym.
Tak, tylko wiesz co mnie zawsze drażni w tych rzeczach, bo to trochę tak jak też rozmawialiśmy wcześniej o Marty Renty, że no ktoś tam przeprosi coś ten, a wiesz, kaska przytulona, na chwilę głowa spuszczona, hajs na koncie się zgadza, my tutaj sobie pogadamy, no i wiesz, no i czy to coś na dłuższą metę zmieni.
Wiesz co, moim zdaniem, jeżeli robi się taki vibe w powietrzu, że... Wyzywali mnie ludzie za słowo vibe, że go nadużywam strasznie.
Jeżeli robi się taki feeling w powietrzu... Na pewno pomogło.
Tak, że reklamowanie czegoś jest passé i zbiera się za to baty wizerunkowe i taka tendencja robi się też wśród widowni, żeby to krytykować, to mam wrażenie, że zmniejsza się z czasem ilość konkretnych współprac.
Na przykład...
Mam wrażenie, że takich mocno skamerskich produktów reklamowanych u Influ ostatnio już nie ma prawie.
O tej waszej krucjacie, którą z Sylwkiem zrobiliście.
Ja też aż tak tego nie śledzę, w sensie konkretnie Instagrama.
Być może nadal to występuje, ale wiesz, na jakichś mniejszych profilach.
I ja też zauważyłem, nie chcę tutaj generalizować, ale że bardzo dużo tych skamów i różnych takich dziwnych rzeczy w kontekście, może już niekoniecznie nawet, czy powiedziałbym to skamów, co takich reklamy na zasadzie wróżki,
jakiegoś magicznego mydła, czy innych tam tego typu rzeczy, no to jednak jest u ludzi, którzy zabłysnęli w TV.
I którzy potem przenoszą swoją karierę do sieci, gdzie wybili sobie Instagrama, bo występowali w jakimś tam programie w TV, no i potem kompletnie, być może ze swojej ignorancji, a być może z takiego zagubienia w tym świecie biorą takie gówniane dealy.
Tak, na zasadzie kto się zgłosi, to lecimy.
Myślę, że tak, ale oni są z innego świata, oni mogą nie wiedzieć, że tutaj to jest niemile widziane i mają publiczność telewizyjną, która też ma to... Czyli tak jak na przykład La Luna miała to zderzenie.
Dokładnie.
Ale jak to mnie rozliczają?
Tak, co tu się dzieje?
To w obie strony teraz prowadzimy rozmowę, nie tylko w jedną i nagle było takie zdziwienie.
No właśnie, bo w telewizji jest tak, że ty mówisz, a widz płonie.
I koniec.
I nie ma tak, że ktoś może do ciebie gdzieś coś, a w internecie jest trochę inaczej.
Tak, dlatego nie wiem, czy ktoś jeszcze chce o Natanie mówić, bo w sumie zamknął temat.
Ale z drugiej strony, jak on sam to domknął, już nie wnikając w to moje podejście do finansów i tego, czy to jego kolega, czy sponsorowana współpraca.
Będę miał okazję go podpytać pewnie na konferencji, więc ja na pewno będę chciał ruszyć.
To by był fajny wątek, dlatego że... No, gdzie się poznali na przykład.
Żeby coś poopowiadał na temat tej ich znajomości takiej wesołej.
No zobaczmy, chociaż Nathan na konferencjach jest taki, że nie da się z niego wyciągnąć ani słowa na poważnie.
On jest od trzech konferencji wałkowany, żeby cokolwiek.
Nie wyciągniesz z niego, bo Nathan tak zacznie gadać, kręcić kota ogonem, a...
Nie masz tam aż tyle przestrzeni, żeby go dociskać, dojeżdżać, wyciągać z niego, bo zaraz się zacznie robić, wiesz, mielenie w kółko, czekają inni, żeby z nimi pogadać, czeka Daro wkurwiony, który chce mu liścia sprzedać i powiedzieć, że jest babą od Niemca, więc no ale zobaczymy.
A wiem, że ty bardzo chciałeś pogadać o temacie drugiej najpopularniejszej instagramerki w Polsce.
Tak, jak najbardziej.
Maestro, działaj w takim razie, bo ja nie mam pojęcia w ogóle o co chodzi.
No to tak w dużym skrócie, żeby tu przybliżyć.
Jakiś czas temu, to już w sumie dawno było, bo to ze dwa lata temu, tak mi się wydaje, Marcin Dubiel poruszył temat rankingu najpopularniejszych osób na polskim Instagramie, gdzie nagle okazało się, że jeszcze wtedy to nie była topka, ale bardziej tam miejsca około dziewiąte, dziesiąte, znalazła się tam osoba Karolina Derpieńska.
Czyli Derpiński, tak po amerykańsku.
Karolina Derpińska, z tego co kojarzę.
W każdym razie miała wówczas jakieś, z tego co pamiętam, 2 miliony obserwujących, czy coś koło tego.
No i Dubiel był zaskoczony.
Kto to w ogóle jest, bo nie słyszał o tej osobie. ...
Zaczął badać temat i generalnie zarzucił jej to, że ona kupuje swoje obserwacje i w ten sposób odbija sobie statystyki na Instagramie.
Ona oczywiście tam się odniosła na takiej zasadzie, że nie kupuje.
Była z tego taka mini dramka.
Po czym temat został teraz odświeżony, ponieważ Karolina przyjechała do Polski.
I udzieliła wywiadu na kanale Illegal TV, w którym odniosła się również do tej dramy.
A mało tego, okazało się, że od tamtej pory stała się drugą najpopularniejszą influencerką na polskim Instagramie, zaraz po Robercie Lewandowskim, ponieważ przekroczyła 6 milionów obserwujących na Instagramie.
Bardzo ładny wynik.
Tak, i tutaj padło ogromne słowa takiego, może nie tyle słowa, co bardziej takie emocje związane z zaskoczeniem na zasadzie, kto to w ogóle jest, no bo przecież taka popularna osoba, a tutaj wywiad z nią i nie wiadomo do końca, z kim rozmawiamy.
No i zaczęła się od nowa cała ta aferka i odświeżenie tego wszystkiego, no i też grzebanie w innych rzeczach z nią związanych, jak na przykład to, że kiedyś zapłakana opowiadała o tym, że rozstała się ze swoim partnerem, 60-letnim milionerem z Miami.
I wiem, że to wszystko tak pudelkowo brzmi, ale to się potem zamyka... Brzmi wspaniale, kontynuuj.
Wiem, że to brzmi strasznie tak pudelkowo, aczkolwiek to się potem zamyka w całą jedną opowieść, znaczy może inaczej, w pewien możliwy scenariusz tej całej opowieści, ponieważ żeby też nakreślić, kim ona w ogóle jest i jak się wybiła, no to jest modelką.
No i teraz kwestia jest taka, że ja chciałem o tym pogadać, bo ona zarzuciła Dubielowi ból dupy związany ze statystykami, że jemu spadają zasięgi, no i w związku z tym, że próbuje się przyczepić do innych ludzi, którzy go tam wyprzedzają, no taki klasyczny argument.
Po czym jak się zajrzy w te statystyki, to okazuje się, że Dubiel ma lepsze wyniki od niej, mimo że ma profil...
Tak, już tak zaokrąglając, że Dubiel ma 2 miliony, ona 6.
Więc nagle się okazuje, że Dubiel jest dużo popularniejszą osobą, a przynajmniej tutaj.
Jeszcze to gorzej nie świadczy, bo ona jest gwiazdą międzynarodową i ma gorsze wyniki.
Piękną modelką.
Tak, i w ogóle dla niej Instagram jest stworzony.
jakiś leż z bólem dupy z Polski robi dwa, trzy razy większe zasięgi.
I nagle okazuje się tak, że ten gość, któremu jeszcze zarzuciła ten ból dupy, robi lepsze wyniki od niej, mimo mniejszego konta.
No i w sieci, ja wrzuciłem ten temat do odcinka, zakładałem, że główna dyskusja będzie o Natanie i Skamie, no bo myślałem, że to jest taki główny temat, po czym okazało się, że większość ludzi w komentarzach przeżywało wypowiedź tej Karoliny.
I osobiście mam wrażenie, że to jest trochę taki case znanego motywu fake it till you make it,
zaczęła za wszelką cenę do tego dążyć.
Ludzie mi podsyłali też różne informacje, których ja jeszcze nie weryfikowałem, ale widziałem je często w komentarzach, dostałem je też bardzo często w DM-ach, że ona występowała w jakichś teledyskach u Kruszwila, że przewijała się w Teamie X na jakichś tam nagrywkach, aż w finale w ciągu dosłownie kilku lat stała się modelką i podobno przynajmniej wielką gwiazdą w Stanach Zjednoczonych.
I teraz cały ten case powoduje takiej rozkminy tego wszystkiego,
powoduje przede wszystkim u mnie takie zastanowienie, czy marki biorą pod uwagę rzeczywiście te wszystkie liczby, o których mówimy, no bo ostatecznie chodzi o realne zasięgi.
Ale z drugiej strony, jak patrzysz, że zaraz po Robercie Lewandowskim, no to masz takie, wiesz...
Znaczy, jak jesteś sobie marką, no to patrzysz, masz 6 milionów followów i ona ma tam chyba w okolicach 100 tysięcy polubień na post.
Tak, plus minus.
To jest tak, że można mieć gorsze.
Natomiast to, na co ty zwróciłeś uwagę w swoim odcinku, faktycznie jest dosyć dziwne, że te polubienia są bardzo od linijki, że wszystkie są w okolicach 100 koła.
Moją uwagę jeszcze zwróciło to, że jak sobie wszedłem na Instagrama, nawet teraz sobie wejdę, i ona ma tu na przykład 1700 komentarzy,
I ja wchodzę w te komentarze i tam zdecydowana większość to jest pospamowane emotkami albo komentarze z jakichś kont, które wyglądają bardzo dziwnie i podejrzanie.
Tak, tylko widzisz, to jest też ten problem, że na przykład gdybyś miał takie komentarze w Polsce i sprawdzasz te osoby i widzisz, że to jest totalnie z zagranicy albo wygląda to fejkowo, no to masz taką od razu lampkę na zasadzie coś tu nie pasuje.
Profile są z różnych zakątków świata.
To moim zdaniem jakbyś wszedł pod komentarze modelki naprawdę znanej z takimi zasięgami.
Więc gdybyś porównał te sekcje komentarzy, zobaczyłbyś, że coś jest nie tak.
Z racji, że już siedzę 12 lat w tej branży, to widzę ksywki kont, które komentują.
I to nie jest tak, że obiektywnie umiem ci nazwać, co jest z nimi nie tak, ale coś jest z nimi nie tak.
Wchodzisz w te nazwy i one są tak jakby generyczne, trochę na jedno kopyto.
Wchodzisz na każdy z tych profili i ma od jedno do trzech zdjęć, od pięciu do dziesięciu profili zaobserwowanych.
One wszystkie są bardzo podobne i te wszystkie komentarze też są bardzo podobne.
To wygląda jak zrealizowany niesamowicie dużym budżetem eksperyment, jak patrzę na to z boku, chyba, że jakoś ta pani jest w stanie udowodnić to.
Może ma na przykład jakiś meeting z fanami swój, gdzie przyszły dziesiątki tysięcy ludzi, mogłaby to pokazać.
Jest taka znana w Stanach, na pewno takie nagrania są, tylko, że u niej na profilu na przykład nie mogłem znaleźć tego rodzaju nagrań, nie pokazywała tego.
Z trzeciej strony znowuż, nie wiem, czy to był real, czy fake, ale ona chyba
wrzucała jakieś artykuły o sobie, które są na Forbesie, więc to już jest tak całkiem legitymizujące, tak mi się wydaje.
I faktycznie na tych wybiegach chodzi jako modelka.
Tak, te zdjęcia z wybiegów rzeczywiście są.
Tak, tak, myślę, że to nie jest AI, także wygląda to legitnie.
Ja też przeglądałem YouTuba i trafiałem na jakieś losowe wywiady z nią w języku angielskim, ale to były takie wywiady bardziej 10 tysięcy wyświetleń, takie strasznie niszowe, natomiast rzeczywiście coś tam się działo, jak na przykład ją szykowali
do wyjścia na wybieg, tam układali włosy, jakieś tam proste rozmowy się odbywały.
Także coś takiego też trafiałem.
Natomiast skala i to, jak ona przyjeżdża do Polski jako wielka gwiazda i chce być tak traktowana, że jej ulubiona marka to Rolls-Royce, że to jest coś, czym ona chciałaby jeździć i w takim całym bliższe tego wszystkiego...
I nagle, gdy to widzisz w stosunku do tych liczb... To coś się nie gra.
Tak, to masz taki zgrzyt.
Tak, dokładnie.
Jakieś krótkie fragmenty.
Chyba widziałem to, co u ciebie w odcinku po prostu było.
Tak.
To ogólnie jak ona odpowiadała na te pytania wszystkie, to miałem takie wrażenie, że z jednej strony chciała się strasznie dystansować od Dubia na zasadzie, no ale gdzieś tam robal z Polski, a z drugiej strony no widać było, że ją to też bolało.
I dlatego chciała odpowiedzieć, że jego to tam, co mnie wtedy przerzuca, że to jego coś boli, tak, i że on ma jakiś problem, ona to w ogóle tam się zajmuje innymi rzeczami, że to jacyś ludzie odpowiadają za jej social media, ona to tak w zasadzie to praca.
No wszystko takie było dookoła tego, a i w ogóle jej argument kluczowy, że ona ma zweryfikowane konto na Instagramie, więc nie może być fejkowym.
Tak, ale ona powiedziała, że nie wie, ale chyba ta weryfikacja działa.
Tak, na takiej zasadzie, że jak masz bluesticka, to znaczy, że masz wszystko legitne.
Okejka.
Ja muszę zapytać Michała Rogodzińskiego, bo pewnie Michał z nią prowadził wywiad.
Zagadnę go, co on na ten temat uważa, bo aż mnie zaciekawiłeś teraz.
Wiesz co, to jest taki wątek, że ludzie też do niego trochę mieli pretensje, że ten wywiad był strasznie sztywny i że... Za mało ją dociskał może.
Tak, że on sam trochę jakby łyknął tę historię i tak prowadził wywiad, jakby ona rzeczy, wiesz, że właśnie ludzie to podłapują.
Bo patrz, jak robisz, robisz sobie taki, puśćmy wodze fantazji.
Masz właśnie męża milionera zajebistego, nie jesteś z nim dla pieniędzy, bo jakbyś był z nim dla pieniędzy, to byś miliardera sobie wziął.
To tak powiedziała Karolina.
Tak, to jest cytat akurat.
To jest piękne.
Więc ciężko odmówić logiki, prawda?
Wiesz, a miliarder to już tak.
No i ty budujesz sobie, kupujesz followersów, lajki, postokoła na każdy post, jakieś takie komentarze z różnych profili.
To jest zrobione generalnie mądrze, bo faktycznie...
Wygląda to w miarę legi, ten engagement ratio jest odpowiedni, są zawsze komentarze, tutaj jakiś Forbes się przewija, tutaj te zdjęcia może gdzieś zostało załatwione, że gdzieś na wybiegu faktycznie się przeszła, no ale potem mówisz, fajnie byłoby to wykorzystać jednak w tej Polsce, żeby zaistnieć, no to co, wjeżdżasz i opłacasz sobie wywiady jeszcze dalej.
Więc opłacasz wywiady, strzelasz znanych influencerów, a potem takie łebki jak my pomagają za darmo.
Jeszcze za friko.
Więc no, pożytecznie idioci się mówi o takich ludziach niestety jak my.
Więc generalnie jako taki master plan zdobycia popularności to całkiem niezły.
Podczepić się zaraz w jakiś konflikt jeszcze z jakąś influencerką, zdobyć walkę na gali freakfightowej i bajka.
Teraz to bardzo ciężko by było to wygrać, aczkolwiek... To dwa na jednego pojedynek, to nie bardzo.
Nie, no i... Tak, to by było akurat ciężko.
Natomiast, no, rzeczywiście ten koncept na kupienie sobie popularności...
No nie, no tak, jak Blustow wzbudza kontrowersję teraz, dobrze poddymiła, wiesz, jest rezultat, uderzyła w stół, nożycze się odezwały, my tutaj o tym rozmawiamy, no i poddymić teraz mądrze do kogoś, coś odpowiedzieć, zrobić, no.
na to już nie odpowiadał, tak mi się wydaje.
Natomiast też byłem zdziwiony, bo jak zacząłem robić research w jej kierunku, to też algorytm na YouTubie i reszta mi podłapał.
I rzeczywiście ona się przeszła po tych wszystkich plotkarskich portalach.
I co śmieszne, to jest o niej, mimo że jest taką gwiazdą, to wszyscy ją pytali dokładnie to samo, co Michał w swoim wywiadzie, który oglądałem jako pierwszy.
O zdjęcie z Donaldem Trumpem, o to, jak zaczynała karierę.
No wszystkie takie totalnie sztampowe pytania.
No to to by pasowało do tej takiej teorii spiskowej.
Trochę tak, jakbym się uparł, to bym tak powiedział, że to były takie trochę pytania totalnie z kartki gotowce.
Ale być może po prostu jest o niej tak mało informacji, że ciężko o cokolwiek innego zahaczyć.
Ja kiedyś szykowałem sobie research do wywiadów z artystami i byli tu jacyś młodzi producenci, ale wschodzące gwiazdy, to też tam nie było dużego pola do tego, żeby...
wiele tematów zagadać, no bo tam nie gadałeś o sprawach światopoglądowych, tylko na zasadzie produkcji, muzyki i tak dalej.
No tak, ale tu masz typiarek, która ma 6 milionów follow, no to... No właśnie, no w teorii powinno być, wiesz, że nie wiesz co wybrać, tak, że nie wiesz co wybrać, a w finale wszyscy pytają o wspólne zdjęcie z Donaldem Trumpem, co w ogóle też warto tutaj wyjaśnić, że to zdjęcie to, jak oni o to pytają, to ja miałem takie wrażenie, że nie wiem, Donald Trump ją zaprosił na wspólne spotkanie, tak, że są przyjaciółmi i w ogóle sobie na salonach bywa, a w finale, no to tak, to zdjęcie przynajmniej co widziałem, to ono wygląda jak...
Tak, z wiecu wyborczego.
Na tej zasadzie, więc no nie wiem, w jakichś artykułach czytałem, że ona podobno się tam obraca w tych kręgach celebryckich w Stanach Zjednoczonych.
Ale nie jesteś w stanie tego zweryfikować.
Tak, ale szczerze nie widziałem jakichś zdjęć na ten temat.
No nie wiem, nie chcę być jakimś ignorantem, bo może ona rzeczywiście tam jakiś sukces odnosi, może tam bywa na tych salonach.
No ciężko mi to teraz tak stwierdzić, że nie ten, ale...
Wydaje mi się, że gdyby tak było, to łatwo by mi było znaleźć te informacje, a nie musiałbym nie wiadomo jak kopać, tylko po prostu po wpisaniu jej imienia i nazwiska, po prostu bym bym zalany falą informacji, biorąc pod uwagę, jaka podobno jest sławna.
No właśnie, a są takie... To co w wywiadach, to dosłownie mniej więcej cała historia, jaką tak na pierwszy ten o niej znajdziesz.
Może zaprosimy Karolinę do zgrzytu, żeby nam opowiedziała trochę.
Dokładnie, na pewno przyjdzie, tylko tutaj nie będzie pytań z Karoliny.
O właśnie, ty przepraszam, bo ja będę odcinek publikował zaraz, a się ciebie w ogóle nie zaptałem, ale powinienem się zgodzić przed publikacją.
To możemy to zrobić na odcinku.
To będą wiedzieć, jak wyglądają kulisy.
Bo omawiałem case żurnalisty u siebie na odcinku.
I ja tak zacząłem o tym rozmawiać, rozmawiać i mówię, kurczę, to jest strasznie długi wątek.
Ale nie zapytałem ci o zdanie, więc jak teraz mi powiesz, że nie, to możemy przerwać nagranie i jeszcze mogę wyciąć.
Tak.
Też mi się tak wydaje.
Niestety mam taką głupią manierę czasami, że nie odpisuję.
A po drugie właśnie miałem w głowie, że gdybym tam poszedł, to tylko na takiej zasadzie, że będę zadawał te pytania niewygodne, również ja jemu.
Na przykład o te afery związane z długami.
Tylko, że on by mógł tego nie opublikować.
Tylko potem się zacząłem zastanawiać, czemu nikt tego nie zrobił.
To wjeżdżasz też ze swoim operatorem i mówisz, że no chciałbym zrobić vloga z tego i masz... No to serio, to zakładam, że po prostu by się nie zgodził.
No jest taka szansa.
Tak, po prostu by się nie zgodził.
Ja powiem tak, w kontekście takiej rzetelności dziennikarskiej tego, żeby kogoś przycisnąć i wyciągnąć te informacje i jakoś to zweryfikować w szerszym kontekście niż oświadczenie na Instagramie, kolejne zresztą.
No tak, przemaglować go.
To wydaje mi się, że to jest okej.
Trochę wiadomo jest to łączenie wizerunkowe i dawanie zasięgu, ale jeżeli dzięki temu jakieś długi zostaną spłacone, to jest
Ja bym to potraktował jako magiel totalnie, że sadzasz tu gościa, najlepiej krzesło jeszcze, takie kajdankami, ręce do tyłu i lampa na twarz i śpiewaj.
Teraz to już kurwa na pewno nie przyjdzie.
No, ale ja powiem tak, w takim kontekście rozliczenia z tej afery i żeby padły tam jakieś deklaracje na zasadzie jasnych kroków, co on dalej zamierza z tym zrobić i czy w ogóle zamierza, no to tak, no to spoko.
Wiesz co, ja przeczytałem tak na szybko ten cały artykuł przypominający.
Interesowałem się tą sprawą na bieżąco, jak wyszła, bo to był artykuł, jak dobrze pamiętam, Spider's Web.
I interesowałem się tym na bieżąco, bo raz, że ciekawiło mi, kto to jest, a tam było to też ujawniane, jakie jest imię i nazwisko, więc to była samo w sobie taka ciekawostka.
No a dwa, kontrowersyjna przeszłość gościa, którego podcastów słuchałem, nie ukrywam.
I często te rozmowy schodziły trochę na takiej...
Tak, pomijając tę całą toczkę, w tym co robi, jeżeli mówimy o prowadzeniu podcastów, ja uważam, że jest bardzo dobry, zresztą nie bez powodu jest w topce polskiej, jeżeli chodzi o podcasty.
Więc fajnie mi się tego słuchało, natomiast w momencie, w którym poznałem te całe zaplecze tego, to nie ukrywam, że to mi to obrzydziło.
W tym momencie już nie, czasami zahaczam o to, no nie, że muszę, ale zahaczam w kontekście, jak zapraszam jakichś youtuberów i padają tam jakieś słowa, czy rzeczy związane z zapleczem youtubowym i do aferek mi jest to potrzebne, no to wtedy rzeczywiście to słucham, czy nawet cytuję.
Natomiast na przykład same zaproszenia nie przyjąłem.
A uważasz, że twórcy powinni zbojkotować żurnalistę i nie chodzić do niego, jeżeli są gdzieś tam takie zarzuty w tle?
To jest trudny temat, dlatego że w tym artykule, tym odświeżającym teraz, okazało się, że mimo jego wstępnych deklaracji, mówię na podstawie tego artykułu, być może jest jakoś jego wersja, która pokaże to w innym świetle, ale było tam o tym na przykład, że wisi jakiejś firmie pieniądze, sprawa trafiła do sądu.
wpłacił pierwszą ratę, po czym się skończyło wpłacanie.
W innych sprawach one tam chyba zostały poumarzane, bo nie mogli adresu namierzyć na przykład.
Tak, że ludzie, którzy składali, nie mogli podać szczegółowych danych niezbędnych do tego, żeby założyć taką sprawę.
Dokładnie, a tam chyba chodziło o 200 koła ponad.
Tak, te liczby z Pocztą Polską podobno też ma jakiś temat.
Lista tych zarzutów jest całkiem spora do niego w gruncie rzeczy.
Jakby to nie był artykuł o znanej osobie, która prowadzi fajne i lubiane...
rozmowy i że kojarzysz go, że jest taki fajny i spoko prowadzi, to ktoś by to przeczytał i powiedział, o Boże, jakiś straszny oszust i krętacz i w ogóle do więzienia go wsadzić.
A przez to, że to jest o popularnej osobie, która prowadzi spoko rozmowy i dużo osób ją lubi...
To jakoś ten osąd społeczny, mam wrażenie, jest... Tak, to jest ten cały efekt tych znanych ludzi, bo tam i aktorzy przychodzą i to, no to powie gwiazdy.
Taki efekt aureoli to się na tak łatwo nazywa.
Tak, i nagle masz takie, że no może to nawet... Nie chcesz wierzyć trochę.
Tak, że mam takie, może tam jest jakieś drugie dno, może coś i próbujesz to zagłaskać, natomiast no fakt, że to się tyle czasu ciągnie...
Gość ma tak naprawdę mnóstwo współprac, bo jest dużo lokowań na listy, chociażby z tego co pamiętam, GBS tam sobie w tle stał i nawet w przerwach też było jakieś rzeczy związane z promocją, jako taki dżingiel, więc no plus sama monetyzacja tych podcastów, więc no raczej...
Z pieniędzmi zakładam nie ma problemu, plus jeszcze współpraca z Heilig, co zakładam też nie jest za darmo.
No raczej tak.
No właśnie, więc to wszystko razem powoduje, że raczej mówimy o gościu, który ma pieniądze, a jednocześnie ma bardzo duże długi, no i się zaczyna... Robi się zgrzyt.
Dzisiaj to licznik zgrzytu jest wysoki.
Tak.
I teraz, czy ja bym do niego poszedł, biorąc pod uwagę te wszystkie informacje?
No nie, nie powiedziałbym ci tego, aczkolwiek z mojej moralnej oceny, bo to tylko w takich kategoriach o tym mówimy, no ja bym nie chciał wspierać swoim wizerunkiem takiego gościa.
Póki się z tego nie rozliczy, póki nie zamknie tego rozdziału, ja bym nie chciał wspierać takiego gościa.
i kupuję to.
Zastanawiam się, co ja bym zrobił, bo ja też miałem zaproszenie do niego i nie poszedłem, ale jakoś w ogóle nie wiedziałem wtedy o tej aferze, tylko jakoś tak po prostu, nie wiem, rozmył się temat i nie poszedłem.
Teraz zastanawiam się, ale ja też bym poszedł tak jak ty chyba, żeby go przepytać też o te sprawy i boję się, że albo to by nie weszło, albo jakaś dziwna tam faza by wyszła w tej rozmowie i w ogóle.
Tak, plus on nie pokazuje swojego wizerunku, tutaj też by trzeba było to organizować w ten sposób, więc raczej się nie... No tu pozakrywałby się i w ogóle.
No tak, ale no to widzisz, no to wymagałoby jakiegoś zaangażowania, plus przede wszystkim starcia się takiego mocnego z zarzutami, bez takiej możliwości na zasadzie konsultacja z prawnikiem, przygotowany tekścik na instastories i coś w stylu to nie tak jak myślisz.
Gdyby w to wszedł i by z tego wybrnął, to uważam, że to byłoby fantastyczne dla niego wizerunkowo, jakby dobrze się...
Nie, nie, nie, poczekaj, ale zobacz.
Paradoksalnie właśnie jak są takie mocne zarzuty, to jakby Kolow jechał i zrobiłby taką odpowiedź, żeby pozamykał mordy, to jemu by wyszło dużo lepiej to długodystansowo.
No gdyby, ale biorąc pod uwagę, że masz nawet długi w poczcie polskiej na kilkaset tysięcy, no to...
To myślę, że to ciężko by było jakoś.
Ciężko by było.
Chyba, żeby wjechał na białym koniu, powiedział tak, przepraszam, zgłosiłem.
Tak, jeszcze ważny aspekt.
Tu wpłaciłem, tu wpłaciłem, tu wpłaciłem, to zamknięte, to ogarnięte, to zrobione.
Tak, ale tutaj jest jeszcze jeden ważny aspekt, że on wtedy się przyznał do tego.
Tak.
Dokładnie.
Wczoraj nagrywałem o tym odcinek i mówię, a zobaczę tego posta, gdzie on się przyzna i kliknął, bo ta treść jest już niedostępna.
Więc tak samo jak o te tomiki, jakich wierszy go zaptali, to one też zniknęły.
A szkoda, bez sensu uważam.
Tak raczej będąc żurnalistą i patrzysz na różne decyzje, które masz do podjęcia, to decyzja pod tytułem zamykam mordę, dobrze mi się zarabia,
płacę za te błędy przeszłości, spłacam tych ludzi i robię sobie coś a la rozliczenie z przeszłością, spowiedź i oddzielam ten rozdział grubą kreską, powoduje, że od teraz mogę swobodnie, zajebiście zarabiać, nikt mi nie robi problemów wizerunkowych, na luzie sobie biorę kampanię, przychodzą do mnie ludzie bez tego smrodu i kwasu, który się ciągnie, a to nie jest tak, że nie dałby rady tego załatwić z klasą.
Tak jak mówisz, jeżeli ma współpracę, działa z High League'iem, robi rzeczy, przychodzą do niego ludzie, monetyzuje to, no to byłby w stanie... Być może też, wiesz, jakieś inne działalności ma, bo z tego, co tam z jego kariery wynikało, no to... Tak, on dużo rzeczy robi, więc może coś jeszcze jest poza tymi podcastami, coś jeszcze czymś innym się zajmuje.
No, ale to widocznie nie ten typ gościa chyba, który tak załatwia sprawy.
Może, ale dla mnie to wygląda słabo i też zobacz jak Heilig ostatnio, jak nie Malik, to się odpierdoli.
To odświeżona sprawa, a żurnalisty, którym też rozpoczęli współpracę.
Mi się podoba pomysł, w sumie nie mieliśmy tego w liście tematów, ale można zahaczyć, bo dzisiaj też na streamie o tym właśnie z ludźmi dyskutowałem, że element losowości z grupy ludzi tworzy totalnie popieprzone zostawienia.
Tak, może.
Jeżeli ja się modlę tylko o to, żeby to rzeczywiście było losowanie, wiesz, bez żadnych takich...
Niby losowanie, tylko że rzeczywiście to będzie legitne losowanie i się stworzą totalnie porąbane jakieś zestawienia.
Dokładnie na to też liczę.
Szczególnie biorąc pod uwagę jakieś tam przecieki, które krążą.
Mówi się o tym, że ma być tam podobno jeszcze Diz, Jacek Murański, szalony reporter.
Mówi się o Ludwiczku, że też ma być w tym Grand Prix.
Czarny koń.
Więc jak na przykład wyobrażam sobie walkę, nie wiem, Ludwiczek-Marcin-Najman, to byłoby super.
Albo też w inną mańkę idąc Japczan kontra Disto, że tam Xayo-Inda z Tristenia.
Na przykład.
Bo to też chodzi o to, że wydaje mi się, że wiele z tych walk ciężko było zorganizować tak normalnie.
Dokładnie.
A tutaj rzucasz się w ten element losowości i niech się dzieje, tylko żeby on właśnie był.
Dokładnie.
Wtedy też nie oczekujesz od tych ludzi dymów, bo nie jest tak, że to jest standardowe zestawienie, tylko ludzi wylosowuje i bardziej ciekawicie zestawia.
Nie wiem, albo diss z Jackiem Murańskim.
To jest z dupy walka w ogóle jakichś przyłożeń do siebie.
No bo z drugiej strony właśnie nie masz takich zestawień, które grzeją te emocje, a zwykle federacje w to celują, żeby coś się działo.
Prawda, ale jest to ciekawe odświeżenie formuły i tak jak ostatnio Heirich zbiera baty za różne swoje akcje, to tutaj chciałem ich pochwalić.
Tylko oni, czy oni kiedyś tego nie chcieli organizować?
Bo ja już kiedyś taką grafikę widziałem.
To było już jakiś czas temu.
Było jakiś czas temu i chyba była informacja, że jest bańka, że będzie bańka dla zwycięstwa.
Tak, tam była duża nagroda, tak.
Ale na pewno tę grafikę pamiętam, że coś takiego miało być, że takie zestawienia... Jedni to przełożyli w finale.
Ale to na dobre im wyszło, bo wtedy ta formuła zwykła flick fightowa była jeszcze świeża.
A teraz faktycznie wprowadzają coś ciekawego i chwała im za to, bo ile można oglądać Lexi i Natsu, jak się biją ze sobą.
I Halik w ogóle miał problem takiej dużej powtarzalności tych swoich gal w pewnym momencie.
Tylko też się zastanawiam, jak to będzie, bo na początku są te ćwierćfinały i jest tych ośmiu zawodników, czyli cztery walki.
I teraz kwestia jest taka, że oni mówili o tym, że będą dobierać inne walki, żeby zapełnić całą kartę.
No z tego Grand Prix będziesz mieć cztery walki, więc musisz jeszcze od pięć, pięć, sześć musisz dodać.
I teraz kwestia jest taka, że potem problematyczne będzie to, żeby utrzymać to zainteresowanie ludzi, żeby nie traktowali tego jako jedną z kolejnych walk, tylko żeby to Grand Prix miało ten swój prestiż jakiś, że wiesz, wyłaniamy gladiatora.
Kurczę, biorąc pod uwagę, że na kolejnym High League'u, czyli na ósemce, będą już tylko dwie walki, to będą, wiesz, dwie z dziesięciu walk w karcie, powiedzmy, więc nawet jeżeli tymi półfinałami ludzie nie będą super zainteresowani, to jakoś to dadzą radę sobie ograć, a potem ta ostatnia walka, myślę, że to będzie wow, że na pewno się zrobi na nią hype.
I tak bym strzelał.
Zobaczymy, jak się to potoczy.
Bo to był największy zarzut ludzi.
Ogólnie się, takie jak ja patrzyłem w sieci po komentarzach, że fajny pomysł, ale ludzie chcieli na przykład, żeby to było na jednej gali.
Co wiadomo ze względu na zdrowie zawodników, to, że to są amatorzy i tak dalej.
Natomiast wyobraź sobie taką galę, gdzie rzeczywiście masz drabinkę, odpadają.
Znaczy normalne turnieje MMA dokładnie tak wyglądają, nie wiem, czy ty się orientujesz, ale jak chłopaki od nas z Huntera na przykład jechali na Mistrzostwa Polski w MMA, czy w BJG, czy ADCC, no to standardem jest, że robisz na przykład trzy walki, a zdarza się, jak jest dużo, wielu zawodników, że nawet w ciągu dwóch dni na przykład robisz pięć walk.
Więc to, że zawodnik wchodzi na przykład do trzeciej walki i ma kontuzję, którą zdobył w drugiej i potem musi do samego końca, jak chce wygrać złoty medal, z tą kontuzją dalej walczyć i wszyscy już są tacy zmęczeni, porozbijani trochę i z obrażeniami, to normalny turniejak to jest normalka, że tak się zdarza.
No tutaj na pewno technicznie mogłoby to być trudne, w sensie pod kątem właśnie jakichś kontuzji, zastępstw, no ale to wtedy ktoś świeższy jest, bo nie walczył np.
pierwszej walki, więc generalnie tutaj można by to było przekminić, ale tak gdzieś docelowo to wydaje mi się, gdyby np.
federacje wystawiły swoich czempionów, czyli nie mówimy tutaj o totalnych amatorach, którzy tworzą pierwszą swoją, znaczy którzy stoczą swoją pierwszą walkę, tylko tak jak...
No na przykład chociażby Ferrari, że już ileś tam czasu trenuje, ale ma duże doświadczenie w tym aspekcie, bo Adrian Polak, który totalnie odłożył karierę i poszedł tylko we freakfighty.
Tak, też, niestety.
Tak, i przez to ma problemy, ale tak patrząc pod względem tym sportowym, no to mógłby, wydaje mi się, kondycyjnie coś takiego udźwignąć.
Jak ja sobie wyobrażę taką galę, to na nowo poczułem takie emocje, że to by było coś, co kurwa bym obejrzał.
Super by to było, plus jak właśnie widzisz tych gości, którzy są giga zmęczeni po tych poprzednich walkach i wchodzą się prać, to też to wymaga takiego hartu ducha, charakteru, no naprawdę dużo by to wymagało.
Plus z upełnieniem taktykiem
musisz układać.
Na przykład bardziej... Pytanie, czy nie bardziej się opłaca zawalczyć spokojnie i może wygrać lub przegrać na punkty nagle, niż dążyć za wszelką cenę do wymian i nokautu, gdzie możesz też sobie zrobić krzywdę, a wiesz, że masz kolejne walki za chwilę.
To byłoby super i bardzo ciekawe, tylko pewnie zawodnicy faktycznie sporo zdrowia by narazili.
że tak powiem, ale wchodzenie zapasowych zawodników by też trochę te emocje zabijało.
Bo znowu ta losowość by była, że za tego zawodnika wchodzi ktoś tam i tworzy się znowu totalnie porąbane zestawienie, którego nikt by nie przewidział.
Tak, to by było ciekawe.
Myślę, że kiedyś ktoś to zrobi.
Ja też tak myślę, bo to jest zajebisty pomysł.
Tak, że ludzie tego nie kupili.
Ja rozumiem to też z perspektywy federacji i uważam, że ogólnie dobrze to wyjdzie, ale ludzie średnio to kupują rzeczywiście.
To ciekawe, zobaczymy.
Ale pomysł fajny, jak powiedzieli o tym odświeżeniu, to nie poczułem takiego zawodu, tylko jakąś nutkę ekscytacji, co przy moim takim wypaleniu we Freak Fightach, jeżeli chodzi o ten temat, to i tak uznaję za duży sukces.
Tak, za duży sukces, że coś takiego wykminili.
A co uważasz o powrocie Jacka Murańskiego do Freak Fightu właśnie i całej tej narracji jego, że o, robię to dla ciebie, synku i że wracam dla twojego imienia dobrego.
No idąc z twoim slangiem, który już podłapałem, nie kupuję tego.
Nie kupujesz tego.
Nie kupujesz tego vibe'u.
Kompletnie tego nie kupuję.
Wiadomo, jako człowiek ma pełne prawo, żeby sobie wrócić do walk, jasne, to jest sposób, w jaki zarabia pieniądze, gdzieś tam zdobył tym popularność w polskim internecie, spoko.
Wszystko to rozumiem, jeżeli jest jakaś federacja, co chce, to mimo, że ja osobiście, no nie jest to osoba, którą ja uważam, że jest fajnie promować, ale nieważne.
Natomiast podciąganie pod to całej tragedii uważam, że jest bardzo słabe i kompletnie nie rozumiem tego aspektu, o którym mówił Ferrari, że to wszystko ku pamięci Mateusza, żeby to uczcić.
Nie wiem w jaki sposób walka, wyzywanie się na konferencji face to face, pchanie się i na koniec amatorskie napierdalanie po twarzy miałoby być jakimś sposobem na...
uczczenie czyjejś pamięci, już nawet nie wchodząc, czy to chodzi o syna, czy jakieś dalsze.
Pytanie, czy Jaca wróci z takim vibem.
Z takim nastawieniem.
Z takim nastawieniem wróci.
Czy będzie takim samym zawodnikiem po tej tragedii, która go dotknęła, bo niezależnie od tego, jak można oceniać to, jak on marketingowo teraz to próbuje ogrywać, bo jednak można to tak nazwać, marketingowym ogrywaniem czegoś.
Tak na surowo, tak.
Tak na surowo, no tak.
No tak.
To mimo wszystko jest człowiekiem.
To jakby umiera ci syn.
Więc pytanie, jaki Jacek wróci do tych freak fightów i czy on nie stwierdzi, że może lepiej będzie w trochę inne tony teraz uderzyć.
Może wróci z jakąś misją.
Tak sobie gdybam dla dyskusji.
Tym bardziej, że on zbudował to swoje zainteresowanie właśnie tą całą częścią taką zadymiarską.
Chciałem wejść w kontrę po prostu do tego, co myślisz.
Nie jestem w stanie, ciężko jest.
Bo ja też chciałem tak o tym myśleć, że tu będzie jakiś inny pomysł na to, że może jakaś właśnie misja, ale nie wierzę w to.
Aczkolwiek podtrzymuję, że jak chce sobie walczyć, to czemu miałby nie walczyć?
W porządku.
Tak, ale zobacz też jak to jest w takiej ludzkiej świadomości, że okej, zdarzyła się tragedia, ale czy ona powoduje, że totalnie wymazuje całą kartę Przewin Jacka Murańskiego i nagle on jest, bo czytałem też na portalach branżowych różnych i nawet na dywaniku to było, że nagle oni pełni zachwytu, że Jacek Murański wraca i że to fantastyczny pomysł i z otwartymi rękoma Jacek czekamy.
No tak, ludzie się zachowują w obliczu śmierci i w obliczu tragedii.
Właśnie, to jest dla mnie takie, wiesz, bo ja rozumiem to wszystko, ale to nie oznacza, że nagle zeruje ci się licznik przewin, no bo zmarł ci ktoś bliski.
Tak, bo stało się coś złego.
Fejm z jakiegoś powodu nie przedłużył z nim kontraktu.
gdzieś tam społeczna tak działa.
To tak jak, wiesz, z Marcinem Najmanem, który był uwielbiany, potem nienawidzony, potem uwielbiany i, wiesz, tak sobie działa na sinusoidzie.
Jacek Murański też był na zasadzie out i precz z Murańskimi, wydarzyła się tragedia, ludziom się odpala współczucie, co pewnie też całkiem nieźle o nich świadczy, że tak jest, no a potem jakoś tak łatwiej wybaczyć, wiesz, co chodzi.
Czy to dobrze, że tak jest? ...
No ale widzisz, ja mam właśnie z tym problem, bo ja często mam tak, że umiem odłożyć totalnie na bok emocje.
Czyli jesteś jednak robotem trochę.
Tak kurewsko chłodno spojrzeć na sprawę, totalnie odkładając na bok emocje.
I tak samo właśnie, jak omawiałem to w materiale, to też tak powiedziałem, że z jakiej paki nagle wszyscy tak się zachwycają.
Przecież to jest ten sam Jacek Murański, co do którego było tyle zarzutów.
tyle spraw i problemów, które się działy podczas różnych konferencji i nagle wszyscy wspaniale wraca, wiesz.
A faktycznie tak jest, że taki był odbiór, że wspaniale, że wraca?
Na portalach branżowych, tak i dlatego mnie to zdziwiło, bo ja tego czytałem i nawet rozumiem neutralne podejście, na zasadzie informujemy i tyle, ale taki zachwyt na zasadzie Jacek Murański wraca do Oktagonu, jest, mamy to, no to miałem takie, kurwa, no chwila, no jak rozumiem, że
tragedia, ale bez przesady, że teraz popadamy w drugą skrajność.
Ja myślę też z drugiej strony, że nie tylko, że super, że wraca, że wykasowały się przewinienia, ale dla ludzi to jest intrygujące, jaki właśnie on będzie po powrocie i wiedzą, że jego obecność tam dostarczy silnych emocji.
Tylko dla mnie najgorszą opcją, jaką on by mógł wymyślić...
a jest ona prawdopodobna, to to, że chciałby rozliczać influencerów, którzy się o tym wypowiadali.
Bo tam chyba było z tańculą, z tego co pamiętam, że poleciał pewną narracją, która potem się okazała, przynajmniej którą Jacek zdementował.
I gdyby, wiesz, on teraz wszedł w ten od nowa konflikt, ja będę wyjaśniał ludzi, którzy... I będzie oczywiście, i będzie mówił, że to dla imienia jego dobrego syna.
I będzie kręcone tematem.
Tak się to toczy.
No jest to śliskie strasznie, takie mam wrażenie, że to nie jest fajne.
I mam wrażenie, że jak czytam sobie komentarze...
Jakkolwiek to nie byłoby smutne i złe.
I że... To tak jak oglądali te patostreamy i tego Rafatusa i Marlenkę.
Wiesz, że on się upijał, ona mu butelkę rozwalała na głowie.
To masz, wiesz, faceta, umiera mu syn, teraz on do freakfightów, będzie wyjaśniał.
To jest takie...
Ludzkie, takie prawdziwe.
Dokładnie, ta opowieść brzmi dobrze i my kochamy obserwować dramaty, jak się dzieją na naszych oczach.
Znaczy dobrze w kontekście sprzedaży, żeby nie było... No nie, oczywiście.
W kontekście dobrze to marketingowo brzmi jak taka historia z filmu.
Że ludzie to kupują, chcą to chłonąć.
I ta widownia freakfightowa, tak jak wiesz, kiedyś oglądali Rafa Tusa i Marlenkę, jak się dramaty działy i wrzucali im żetony, jak siedzieli na szałapie i pisali ruchać się i uhu.
No bo strajk to prawda.
No, gdzie stary, to pomyślisz sobie po ludzku, przecież to jest jakaś tragedia, w ogóle mega przykre i upadek człowieka i ci ludzie, którzy wrzucali im te żetony, nakręcali ich, tam też możesz powiedzieć, ej, obrzydliwe, zdrętne, upadek ludzi.
Ta gawiedź, jakby wiesz, chleba i igrzysk.
Jednak ludzie tego potrzebują, lubią to.
My to możemy tylko ze swojej strony moralnie.
To mój statement jest taki, że rozumiem, że on wraca do freak fightów.
Rozumiem to od tej strony technicznej, mimo że mam o nim opinię, jaką mam.
Natomiast kwestia tego, że próbuję to łączyć ze śmiercią syna, uważam, że ma bardzo mocną przeginkę i kompletnie nie kupuję tego argumentu, że to jest w jakiejś walce o jego dobre imię.
Ja z kolei mam mniej takie ostre zdanie w tym temacie, to znaczy jego sumienie, jego sprawa.
Umarł mu syn, jak facet chce sobie na tym coś kręcić, to wow, mi jest bardzo daleko do tego i nigdy w życiu bym tego nie zrobił i jest to odległe ode mnie tak mocno, jak tylko się da.
Ale z ciekawością będę obserwował rezultaty tego i jak ludzie będą na to reagować, jak on będzie się z tym czuł.
Jest to ciekawe, interesujące i ja jestem w tej grupie, którą to ciekawi, że on wraca.
A wyobrażasz sobie, czy to w ogóle jest twoim zdaniem możliwe, że on by na przykład do fejmu wrócił?
Mam nadzieję, że... Kurczę, nie wiem.
Myślę, że Fejm stara się być taki chyba konsekwentny w tych swoich decyzjach.
Ale oni w sumie nie wywalili go, tylko po prostu nie przedłużyli z nim kontraktu.
To taka narracja była.
Że to nie jest tak, że wywalamy Wardęgę i wywalamy... Myślę, że nie będą chcieli, bo widzę klucz doboru zawodników, jakim idzie Fejm.
Bo jestem z nimi powiązany też teraz wizerunkowo.
I Jezus Maria, jak mi to odpowiada, że Fejm stroni od dram, wyrzuca, jakby wiesz, walczy z tymi sześćdziesiąt...
Nie chce mi przejść przez usta, nawet tak mnie brzydzi, jak ktoś jest sześćdziesioną.
Walczy, wiesz, z tym całym takim pseudo-gangsterskim i ulicznym światem i zmienia klucz doboru zawodników.
I to mi się podoba, ten kierunek, w którym oni idą.
A jako, że jestem z nimi podpisany, to miło by mi było, jakbym nie musiał z panem Jackiem Murańskim przeprowadzać dyskusji jako prowadzący.
Tak?
Dziękuję.
Znaczy to Fejmowi trzeba podziękować.
Tak, dobra robota.
Ktokolwiek to zrobi.
No tak w temacie Jacka.
Nie, wydaje mi się, że nie, no bo to jest krótki temat na zasadzie moralnej oceny.
Też pewnie mają taki rozstrzał i będzie w komentarzach też na zasadzie, a co się to obchodzi, a ludzie będą mówić, że to okropne.
I to jest taki temat chyba polaryzujący sam w sobie i nie wiem, czy to jest jakiś wniosek tak naprawdę, bo to kwestia ludzkiego podejścia do tego.
No pewnie tak.
Na koniec dnia, no ja sobie nie wyobrażam.
Umiera mi syn i idę i robię z tego show i jakieś takie rzeczy, ale no takim człowiekiem jest Jacek Murański.
Tak jakby nie jest tak, że robi komuś krzywdę tym.
No nie, tylko kurwa no.
Tak samo jak czytałem o tym, że Ferrari tam ma udział.
No to pięć wymówek, żeby wrócić do Freak Fightów.
No tak miałem takie wiesz, no takie to na siłę wszystko.
Ja tego nie obejrzałem, bo tam był tak straszny dźwięk do niczego.
Takie echo, że się nie dało.
Tylko wiedziałem, że oni się tam popłakali, poprzytulali się.
To była taka dziwna atmosfera.
I Ferrari ostatecznie przyznał już w wywiadzie na dywaniku, że po prostu nie udźwignął tego wywiadu kompletnie i że to takie było.
No właśnie nie oglądałem kompletnie.
Miałem fragmenty, ale potem już mi uszy pękały od tego echo i ledwo co byłem tam w stanie zrozumieć.
Nie wiem, czy kojarzysz w ogóle.
Tak, tak, tak, bo montażysta mój czasami podstawał takie fragmenty i pokazywał jak to działa, że zajebista technologia.
Czy zajebistą też puentą na dziś będzie zakończenie tego odcinka tym jakże ciężkim wątkiem, czy chcemy o czymś jeszcze pogadać?
No, więc chyba dziękujemy naszym widzom wspaniałym.
Tak, ja myślę, że nie wiem, może ten podcast był troszkę bardziej chaotyczny, było więcej tematów, ale nie wiem, czy to źle.
To w sumie ciekaw jestem, jak ludzie to odbiorą, bo ja uważam, że takim naszym celem gdzieś jest to osiągnięcie takiej luźnej, swobodnej rozmowy.
Jeżeli ona będzie czasem bardziej poukładana i na dwa tematy, okej.
Jeżeli będzie ich więcej i na luzie i tak się to ułoży, to niech i tak będzie, byleby wam się fajnie słuchało.
Dziękujemy za uwagę.
Zapraszamy na kolejne odcinki podcastu Zgrzyt.
I po co kiltujesz na koniec?
No, tak będzie.
Ostatnie odcinki
-
ODTAJNIONE AKTA ZGNIŁYCH ELIT (BOXDEL, TACO HEM...
02.02.2026 17:17
-
ANDZIAKS PRZEKUPUJE CÓRKĘ TELEFONEM? (BUNGEE, W...
29.01.2026 17:00
-
TRUMP OSZALAŁ? KOLEJNA OFIARA ICE ft. Z DVPY
26.01.2026 19:02
-
LEXY ZGŁOSZONA DO PROKURATURY ft. TAKEFUN (STAN...
22.01.2026 17:00
-
DODA WALCZY Z OPRAWCAMI ZWIERZĄT
19.01.2026 17:00
-
CAŁA PRAWDA O BIZNESIE WK DZIK
15.01.2026 17:00
-
ODKLEJONY MAJDAN ŁAMIE PRZEPISY I JEST Z TEGO D...
12.01.2026 17:00
-
DO CZEGO DOSZŁY FREAK FIGHTY? (Książulo, Żurnal...
08.01.2026 17:06
-
ŻURNALISTA ATAKUJE KONOPSKIEGO (Budda, Szalony ...
05.01.2026 18:50
-
TIER LISTA DRAM 2025
01.01.2026 14:39