Mentionsy
BOXDEL RUSZYŁ W MELANŻ (BUDDA, WARDĘGA)
🕒Rozpiska czasowa: (0:00) Okruchy życia (56:07) Odklejeni aktywiści klimatyczni blokują drogi 1:18:45 DOZE ukradło logo (Budda) (1:29:43) Boxdel w Miami planuje hardkorowy content (1:44:01) Wątor kolejny raz strzela w Wardęgę 🔴GIMPER: https://www.youtube.com/@Gimper https://www.instagram.com/gimperowski/ https://twitter.com/t_dzialowy 🔴REVO: https://www.youtube.com/@REVOtoja https://www.instagram.com/revo_toja/ https://twitter.com/REVOtoja 📧 e-mail: [email protected]
Szukaj w treści odcinka
No przekroczenie trzydziestki, ciężka sprawa, co mogę powiedzieć.
Nie, spoko, żartuję, trochę się naigrywam tutaj do kamerki.
Dzień dobry, jest w porządku.
Wczoraj skończyliśmy o piątej rano mniej więcej, więc tak w porządku.
Bawiliście się, ale odpowiedzialnie.
Odpowiedzialnie, tak.
Odpowiedzialni młodzi dorośli i też starsi dorośli i w ogóle różni.
Na tym polega odpowiedzialność.
Nie, nie umówiłbym sobie cola na 10, dzień po 30 urodzinach.
Ja też byłem zdziwiony, ale no dobra, no odpowiedzialność.
Odpowiedzialność, nie, nie, nie, tego bym sobie nie zrobił, może coś ten, ale nie, no bardzo wesoło i chciałem podzielić się przemyśleniem, że zasugerowanie gościom w delikatny sposób, bo...
No bo często znajomi, jak gdzieś tam mam jakieś rodziny, coś organizuję, ten, to oni mówią, kurde, bo ty to wszystko trochę masz i że nie wiadomo, co ci kupić, bo ty nie masz dużych bardzo potrzeb, a no jak coś potrzebujesz, no to sobie to kupujesz i tyle.
No to byś pomógł.
Prawda, i w ogóle ludzie byli tacy, no spoko.
Dzięki za pomoc.
Dzięki za pomoc, mordo, tak.
I napisałem tak, że no jak ktoś nie ma pomysłu, to jak coś, to lubię planszówki.
Jak się potem dowiedziałem, to zrobili sobie grupę pomocy, konfę na Facebooku, żeby jeszcze nie powielić na pewno żadnej.
No to zarąbiście, bo idealnie pod twój temat.
To to był dobry pomysł.
Nie mam pojęcia, ale znajomi stwierdzili jedni, że nie wiedzieli, co mi kupić, więc zamówili taki okrągły dywan w kształcie... Kojarzysz, jak w Dragon Ballu mieli te znaczki na plecach, takie, że genialny żółw miał tam swój, w ogóle.
To w kształcie tego znaczka genialnego żółwia właśnie dywan taki i na ścianę sobie powieszę w salonie.
I tak samo jak mam wspomnienia czasami na jakieś święta, coś ten, czy nawet na urodziny właśnie.
A kiedyś tata powiedział, no ża, mam takie marzenie, coś tamte.
Ja mówię, kurde, zajebiście, że to strasznie rozwiązuje temat, jak ktoś powie, czego chce, a my czasami jesteśmy tacy...
Ale wiesz co, ludzie czasami też romantyzują strasznie to dawanie prezentów, że tak, no powinien się domyślić, no bo powinien znać tę osobę, gdzieś to tam w rozmowie powinno wyjść i tak dalej, a ja na przykład też wychodzę z założenia, że wolę wprost zapytać i wtedy wiem, że i ta osoba będzie zadowolona, ja jestem spokojniejszy i wszystko fajnie.
niespodzianki.
Szczególnie jeżeli ustrzelisz niespodziankę i sobie wyobrażasz, o, ale dam, na pewno się ucieszy ta osoba.
Tak, no ale zakładając, że no właśnie, no nie wiesz, albo trafiasz na osobę tak jak u ciebie, że zasadniczo możesz sobie pozwolić na wszystko, tak, co by chciała tam gdzieś posiadać i ten, no to znacznie ułatwia i no trudno, no można się pozbyć tej magii, ale sprawić, że wszyscy będą zadowoleni, no a przede wszystkim ty, no to.
I no, że nawet powiedziałem do znajomych, że tam jak chcecie, no to nie mogę wysłać zdjęcie, jakie gry mam i po prostu pokażcie to ziomkowi w sklepie i tam doradzi.
I też byłem taki, kurde, czy to, wiesz, zastanawiałem się właśnie, czy to nie jest też niegrzeczne po prostu, żeby tak powiedzieć.
I się okazało, że wyszło zajebiście, więc ja polecam na święta.
Szczególnie jak czujecie, że ktoś na przykład może nie wiedzieć, co wam kupić, no to możecie pomóc i to paradoksalnie dużo lepiej może być.
Ja pamiętam też taki moment, ja to chyba też z domu tak wyniosłem, bo za dzieciaka też pamiętam, że rodzice po prostu mnie pytali, co bym chciał dostać.
I na tej zasadzie, zresztą u mnie większość tej całej zajawki za dzieciaka się i tak kręciła wokół komputera, czyli czy to jakieś tam gry, potem trochę rzeczywiście wokół motocykli, no to jakieś tam sprzęt na moto, jakieś ubrania, coś tego, tam jakieś rękawiczki, ale tak głównie to były rzeczy związane gdzieś tam z pecetem.
No, ja od trzynastego roku życia jeździłem na skuterze, potem na 125, a potem na 650.
Potem był taki motyw, że chyba wygoda, samochód.
Ja wiem, że teraz jak ktoś jeździ, to mówi, o, ale problem, ja też to pamiętam, że tak było, ale czasami potem to z ciebie już wychodzi i no już ci się to jawi jako takie dosyć problematyczne w stosunku do na przykład, na prostu wchodzisz do samochodu, wsiadasz i jedziesz, nie?
Więc ten, natomiast no bardzo miło to wspominam, całą tę zajawkę, zapach i wszystko dookoła, co mi się kojarzy, wiesz, gdzieś tam z motocyklem.
No nikt by się nie spodziewał, nie?
Ostatnia rzecz, o którą bym się posądzał, to że właśnie ze wszystkich pojazdów, którymi można się poruszać po drodze, że drewo wybiera ten najmniej bezpieczny.
No, no ja też wiem, jak często o tym opowiadam, to jest takie, że tam pierdziele głupoty, ale nie, nie.
że tam ludzie kupowali skutery tam dzieciakom i tak dalej.
Pamiętam, że to też mnie jakoś pochłonęło, ale akurat to taka moda, co nie żałuję, bo fajne wspomnienia z tym mam.
Potem na Aprilii RS 125, a w finale na Kawasaki R6F jeździłem.
Chyba do tej pory nawet gdzieś mam kurtkę, buty, bo tego nie posprzedawałem, nic z tym nie zrobiłem, chyba gdzieś leży jeszcze.
Masz wizerunek właśnie spokojnego chłopaka.
Nielegalne wyścigi na lotniskach, ja się za chwilę dowiem, że po pasie startowym się ścigałeś.
To wszystko mnie mega jarało i często było tak, że po prostu wsiadałem sobie na moto, żeby tako się pokręcić, pojeździć.
Gdzieś tam nad Wisłę sobie pojechałem, coś tam popatrzeć, coś takiego.
A miałeś w portfelu tą karteczkę, że...
Że pozwalasz użyć?
Jakby coś się stało, żeby... Tak, to pamiętam, że mama tam swego czasu nam wyrabiała wszystkim, takie wiesz, nie wiem, czy to jakąkolwiek moc prawną ma, nie mam pojęcia, no ale pewnie gdyby była jakaś sytuacja kryzysowa taka, że albo to spróbujemy, zaryzykujemy, albo nie, i by coś takiego znaleźli w portfelu, to pewnie była większa szansa niż mniejsza.
No bo to tak jest, wiesz, ja pamiętam ogólnie te wszystkie stereotypy z tym związane, ale to trochę tak działa na zasadzie kontrowersji, czyli jak ktoś dojedzie z punktu A do B na moto, to co masz o tym powiedzieć?
Oczywiście jest większe ryzyko, natomiast jeszcze dwa czynniki, które dochodzą, to jeden to na pewno to, że właśnie uderzesz o asfalt i jak potem z czymś jeszcze zderzysz, no to wygląda to brutalnie i wiesz, to potem w gazetach czy gdzieś tam te zdjęcia, że tu jedna część, tu druga, no to wiadomo, że tak robi tym bardziej wrażenie i się to zapamiętuje emocjonalnie.
To nie porównywali do samochodów, gdzie no jednak musisz trochę kasy wydać.
To są, wiesz, potężne tęty.
Nie, no mogą być, w sensie, no bo tak jak mówisz, no na pewno nie jest to najbezpieczniejszy środek transportu, jednak nie otacza cię cała żelazna rama i wszystko dookoła, jakiś milion systemów, poduszek.
Na czoło asfalt ciałem, więc jak coś się wydarzy albo po prostu tankujesz.
Mój kolega kiedyś miał właśnie taki wypadek, że jechał motocyklem i gość po prostu w poprzek przeleciał i fikołka zrobił dosłownie w powietrzu i spadł na plecy.
Czyli nie ma tego momentu, że możesz wytracić tę prędkość i tam powiedzmy spaść z wysokości, to już tam pół biedy, tylko najgorzej jak w coś przywalisz.
I po prostu pojazd zostaje, a ty lecisz.
Ja też nie mam takiego wspomnienia, że ojej, to niebezpieczne, straszne, tragiczne, ktoś tam zginął, coś tam, tylko mam takie myślenie raczej fajne, że dobrze to wspominam.
No i na pewno na motocyklu nie można jechać na autopilocie, bo tam wszystko, każda decyzja, musisz analizować, nie wiem, trochę czasami szósty zmysł mieć, że jedziesz powiedzmy, wyprzedzasz gdzieś tam korek, jedziesz pomiędzy samochodami i musisz mieć szósty zmysł, że czujesz, że ten samochód jeden nagle bez migacza walnie w lewo.
Ja jak jeździłem od małego, to nie wiem do końca na czym to polega, ale czasami tak wyczuwałem, bo ja też codziennie na skuterze np.
do szkoły jeździłem, jak już potem miałem, więc było tak, że po prostu jakiś taki szósty zmysł łapiesz, że wiesz, że ten gość... Ciężko powiedzieć od czego, nie wiem, czy jakiś skręt opon, nagle widzisz coś, ale po prostu, że tak przewiduję, że ten gość coś się dziwnie zachowuje.
I do tej pory to mam tak samo, jak jeżdżę samochodem czy coś.
To jednak pomaga potem.
To co powiedzieliś, że jakiś skręt kół, albo widzisz tor jazdy na przykład kogoś i coś czujesz, że coś jest nie tak i jesteś bardziej ostrożny na taką kierowcę.
Tak jest i to właśnie, że w młodym wieku chyba ten umysł jest taki bardziej chłonny, tak jak do sportu czy czegokolwiek innego, że potem łapiemy i będąc starszymi też jakieś mamy takie wyrobione nawyki.
Stuk pięć razy, a potem prawym osiem.
I co mu dawali ten zadanie, no to on to dobrze, no tak do stu, ale potrafił dodawać normalnie i wszystko odpowiadał poprawnie.
Pokazujemy mu działanie i on rozwiązuje.
No nie pokazuje nic temu koniowi, no i o co chodzi?
No ale finalnie, jak wyprowadzali jednak właściciela z pomieszczenia, to się okazało, że koń głupiał, że nie umiał liczyć jednak.
No mówią, kurde, facet nie daje sygnałów, ale jak wychodzi z pomieszczenia, to koń nagle zapomina, jak liczyć.
On tego nie czuł, nawet robił to podświadomie.
Ale jak w napięciu czekał, czy koń dobrze policzy, to się tak napinał i przygarbiał lekko i pochylał.
koń zauważył podświadomie ruchy właściciela, który nawet go nie wytresował.
Też w ogóle, bo jak się po tym rozmawia ogólnie odnośnie mowy ciała i takiej analizy, jak człowiek takie niewerbalne w sumie sygnały przekazuje, bo to już dosłownie tak można powiedzieć.
To jest tak, niektórzy są tacy bardzo powkręcani, że mi się czasami, bo ja lubię tak rękę podawać, jak jakby się z kimś żegnam, mówię, to na razie.
I tak poddaję ten, albo od dołu czasami, ale bardzo...
Zdarza mi się, że jak podaję komuś rękę tak, to ta osoba mówi, od góry podajesz, chcesz zdominować.
Ja mówię, nie no, tak mi się podało po prostu, bo lubię tak bark wykręcać, nie?
Ja mówię, mogę tak podać, nie ma problemu.
I podaję od dołu wtedy, nie?
Coś on mówi, pozycja otwarta, gotowość do rozmowy.
Ja mówię, nie, po prostu fajnie się tak rękę podaje.
Ale są, jakby znam osoby, które są powkręcane w to i ponoć jest tak, że faktycznie jak, znaczy znam osoby, które też to stosują świadomie i mówią, że faktycznie jak pozbierasz dużo takich małych elemencików do kupy, to...
kto siedzi na którym miejscu przy stole, na jakim fotelu, jak podajesz rękę, mowa ciała, wszystkie takie rzeczy, to wpływasz podświadomie na tego swojego rozmówcę trochę.
Ja czuję ten klimat w momencie, kiedy właśnie pozbierasz trochę tego, bo mam wrażenie, że ludzie czasem obejrzą jednego TikToka, jak wyglądać na pewnego, wchodząc do pokoju i
Jest ten jeden ziomek, który robi mowa ciała i on pokazuje, jak na imprezie stać.
I wiesz, ludzie mam wrażenie obejrzą sobie taki jeden TikTok, wybiorą ten jeden element i potem to komicznie wygląda, bo cała reszta nie pasuje.
Nagle założył dresy do garnituru i mówił, że jesteś poważny.
Pozycja zamknięta.
I ktoś powie, o może stereotypowe i w ogóle tak lubi stać, bo nie wiem, zimno mu w ręce czy coś.
Generalnie jest tak, że ludzie to robią podświadomie, że rozmawiasz z kimś i jak czujesz, że dana osoba się zamyka, to są takie momenty, że dyskusja nie idzie po jej myśli i nagle...
Tak, już poprawiła.
Ale też jak zwrócisz na to uwagę i ona zmieni tą jakby pozycję ciała, to też pomaga.
Jak ciało ustawimy, są te metody, że tam przed spotkaniem się rozsiądź, zajmij najwięcej miejsca, jak się da, tak komfortowo i w ogóle.
I ponoć rzeczywiście to wpływa na poziomy hormonów, że to oszukuje ten mózg.
Ale jeżeli sztucznie go zwolnisz i uspokoisz, to jakby zmienisz, wiesz, jakby jak oddychasz, to w głowie też się uspokoisz po prostu.
Tak samo z pozycją ciała i w ogóle.
Tak, tak, no bo najgorzej jest, jak się temu poddasz, łapie cię, wiesz, hiperwentylacja i zaczynasz się kręcić w głowie, to nakręca tę resztę i wpadasz w tą taką spiralę, która kończy się totalnym roztrzęsieniem.
Natomiast kwestia jest taka, że to było trudne na początku.
Ale potem jak już masz, nie wiem, trzydziesty, pięćdziesiąty atak paniki, to już masz takie, wiem co będzie.
No i masz takie ten, ale oczywiście ten taki dystans emocjonalny, taka świadomość tego też oczywiście bardzo pomaga.
Na początku jest najgorzej.
No, ale ważne, że można sobie z tym poradzić i to ogarnąć, bo pamiętam, że na początku to miałem takie, kurwa, jak tu dalej żyć?
No, ja miałem znajomą, no to ona na przykład w autobusie potrafiła losowo dostać, że strasznie randomowe to było.
No i wiesz, jak był koło niej ktoś, kto mógł się nią jakoś zająć, no to spoko.
I okej, nie, za pięć minut spoko, ta śmiejemy się, już zajebiście, minęło.
No tak, jak już masz do tego taki dystansik, którego nie przeżywasz, czyli też sobie nie nakręcasz tego w głowie po tym, jak już to się wydarzy, czyli nie masz tego lęku, że ojej, może coś tam, nie wiem, chory jestem, w takim sensie fizycznym i coś tam, tylko już wiesz, co było i to ta świadomość też daje dużo spokoju, jak już się człowiek zdiagnozuje, że a, dobra, okej, czyli serce w porządku,
No to to też daje dużo spokoju.
A ty miałeś jakieś opowieści ze swojego wyjazdu?
Zacznę od krótkiej, bo jest śmieszna i dzięki niej mam pomysł, co na Dzień Ojca moglibyśmy zrobić na podcaście Zgrzyt.
Więc ja mówię, nie no, że wpadajcie oczywiście, zapraszam, ale że tam, no potem my pewnie będziemy chcieli trochę mocniej się pobawić, więc tam byście nas potem zostawili sami, żeby się nie krępowali po prostu ludzie, nie, że starszyzna też jest i w ogóle.
No i spoko, spoko, nie ma problemu.
I on w końcu jakoś tak rzucił myśl, mówi abyście z tym drugim mnie zaprosili w końcu do tego grzmota, bo bym popatrzył.
I on mówi, no do grzmota, bo ja bym chciał też z wami tam pogadać czasem, coś bym opowiedział.
Mówię, podcast Grzmot.
I uwaga, wymyśliłem, że na Dzień Ojca powinniśmy zorganizować podcast Grzmot, który polegałby na tym, że zamiast mnie był się mój tata, zamiast ciebie był się twój tata i mieliby swoje prawdziwe okruchy życia, pora umierać i dalibyśmy im jakieś tematy.
Tam, wiesz, takie społeczne bardziej, ogólne, co by się działo i żeby na Dzień Ojca poprowadzili podcast z grzmot i ciekaw jestem, co o tym uważasz.
Ciekawy pomysł.
Ja musiałbym z tatą pogadać, zapytać go, co on na to.
Pogadaj.
Ale wiesz, w ogóle nie, jakąś maczugę można pierdoląć na logo, taką poedę.
Ale nie, nie, to lipa, bo pewnie byśmy skopiowali, bo to się tylko w jeden sposób da przedstawić.
No, tylko w jeden sposób się da, no tak.
Tak, więc to jest pierwsze z podcastem grzmot, bo mi się z tym spodobało.
I rzucam luźno pomysł widzowie, jakbyście chcieli, dajcie znać.
A druga mam opowieść z Albanii.
Nie wiem, czy ją dobrze opowiem, jak jestem na kacu, ale bardzo się postaram.
Dobra, ogólnie piękny kraj, w ogóle Albania, bardzo ładny, pod warunkiem, że się wyjedzie z miasta, bo co ciekawe, ja nie miałem świadomości... Ale to w sumie też możesz wyjaśnić, że w ogóle byłeś w Albanii i tak... A, no właśnie, bo ja nie mówiłem wam, gdzie będę.
Czy na poprzednim odcinku już mówiłem?
Mówiłeś, gdzie będziesz, ale tak, wiesz, no szerszy kontekst, bo może ktoś nie słuchał, zapomniał.
A, dobra, no to, okej, no to tak, to byłem teraz, był odcinek jeden właśnie z Dominikiem Bossem, no bo ja byłem w Albanii na pięć dni, z Klaudią sobie polecieliśmy, to w ogóle niespodzianka, bo znalazłem, po prostu wyskoczy
I mówię, dobra Jolo, spontanicznie na 5 dni się wybierzemy do Tirany, do stolicy.
I trochę sobie tam porobiliśmy researchu, takie 3 dni intensywne sobie zaplanowaliśmy zwiedzania i w ogóle.
że tam jest jakaś taka centralizacja, no, że jest miasto, jest Dures jeszcze i jeszcze jakieś jedno miasto na południu, ale to jest tak, że Tirana ma milion pięćset, potem Dures ma chyba z dwieście tysięcy, jest to jakieś miasto na południu też z dwieście tysięcy, a tak to są same wioseczki górskie, gdzie jacyś starzy ludzie mieszkają, nie?
Że mają giga, ciekawe to pokładem, że jest jedno miasto i mam wrażenie, że nic w nim nie ma.
To jest takie, jak pojedziesz, jaki dać ci przykład, takie...
mniejsze miasto wojewódzkie, takie skala właśnie 100-150 tysięcy mieszkańców, że no masz sklepy, masz siłownie, masz jakby, wiesz, usługi podstawowe, ale na przykład myślisz o jakimś, nie wiem, jakby fajnym kinie, czymś jakimś takim centrum rozrywki, o czymś większym, jakiejś zajebistej galerii handlowej, czy coś, to...
Czyli ktoś rozwijał miasto, tylko zapomniał w tym drzewku rozrywka dodać.
W całej Tiranie, nie wiem, czy jest jakikolwiek chociaż jeden wieżowiec, w ogóle jest całe miasto takie, wiesz, jakbyś wziął właśnie miasto, 100 tysięcy mieszkańców i je rozciągnął na mapie po prostu, takie kopiuj w klej zrobił.
Ale też w sumie mogło mieć swój urok, bo tak się kojarzą te metropolie, te wieżowce, takie jak z filmów z Hollywoodu, że tam wszystko przedszkolone.
A oni, co ciekawe, i teraz jakby, dlaczego o tym powiedziałem?
Powiedziałem o tym dlatego, że oni mają dosyć podobną historię do nas, jeżeli chodzi o ostatnie kilkadziesiąt lat, bo u nich też był komunizm, u nich był jeszcze mocniejszy komunizm, tam w ogóle nie miałeś stary prawa własności, to nam odpowiadał przewodnik, że nawet samochodu nie można było posiadać, że był moment, że na tam dwa miliony mieszkańców...
czy ileś było 6 tysięcy samochodów w całym kraju, że tylko jacyś urzędnicy zajebiści i ten, że nie mogłeś posiadać, plus wszystkie domy ludziom poodbierali, działki, mieszkania, nic.
Wszystko było własnością państwa, bo no bo socjalizm, taki giga hardkorowy po prostu.
My jako Polska mniej więcej w podobnym czasie uciekliśmy z komunizmu, my w 1989 i mam wrażenie, że po tych tam 30-40 latach, jak widzę, gdzie my jesteśmy jako kraj, a gdzie jest Albania w tym samym oknie czasowym...
Że oni cały czas się wykopują z tego komunizmu, mają problemy prawne z biurokracją, z korupcją, nie potrafią tego poskładać do kupy, młodzi wyjeżdżają.
Tam jest tak, w ogóle Ziemek opowiadał, że po studiach na przykład medycznych masz pięć lat obsuwy z otrzymaniem dyplomu. ...
po to, żeby lekarze zostawali chociaż przez pięć lat w kraju po tym, jak zrobią studia, bo robili studia i wyjeżdżali od razu do Niemiec na przykład pracować za w chuj lepszą kasę, a tak to muszą pięć lat chociaż w Albanii, no jest szansa, że ktoś zostanie i ten, i dopiero dostajesz dyplom, że możesz, wiesz, pojechać gdzieś indziej pracować i to jest największy problem ich w tym momencie, że w ogóle młodzi ludzie nie chcą tam zostawać, tylko jakby kończą szkołę i wyjeżdżają, nie?
to miałem taką rozkminę, że kurczę, strasznie dobrze sobie poradziliśmy jako Polacy, jakby jako Polska, jak widzę, wiesz, gdzie my jesteśmy, gdzie na przykład jest Albania, gdzie mieliśmy podobne warunki i zacząłem się zastanawiać, tutaj nie mam wiedzy, może ktoś w komentarzach uzupełni, z czego to wynika, bo zacząłem się zastanawiać, ej, to czy, nie wiem, czy Unia Europejska nam aż tak pomogła, czy jakaś lokalizacja geopolityczna, czy co się wydarzyło, że masz dwa kraje,
z podobną historią, jakby mija 40 lat i są w kompletnie różnym miejscu.
Może tak trochę naciągnę to, ale ja często tak mam wrażenie, że Polacy po prostu mają taką buntowniczą naturę.
To znaczy, że z jednej strony potrafi nas niesamowicie zmobilizować i wyciągnąć z gówna, ale też w czasach takiego gdzieś tam spokoju, gdzie nie ma trochę ujścia tego, albo takiej możliwości naładowania tego elementu takiego, wiesz, buntu, to tak czasami to idzie w taką dziwną stronę, ale jest to też taki nasz perk, że może to nas mobilizuje jakoś, jak jest ciężko.
Może tak, ale ja zastanawiam się, czy to nie jest właśnie taka gadka na zasadzie, bo polskie dziewczyny to są najładniejsze.
Wiesz, że jesteś w jakiejś społeczności,
Więc uwypuklasz sobie w głowie plusy tej społeczności.
w tym wypadku jakiś taki element buntowniczości może pomóc wychodzić z takiego mentalu komunistycznego.
To się potem mówiło, że homo soviaticus, że to tak hodowało takich ludzi zależnych od państwa.
Tak, tak, taki system zmielił i to bardzo ciężko potem jest z tego wyjść.
I na szczęście to są nowe pokolenia ludzi, którzy gdzieś tam starają się żyć inaczej i nie dają sobie tego gdzieś tam mówić.
Zresztą ta otwartość taka na świat, możliwości jakie teraz mamy, dostęp do informacji za pośrednictwem internetu też mocno wyciąga z tego mentalu.
ale przede wszystkim pod tym kątem takiego mielenia mentalności ludzi na zasadzie powrotu do starego systemu.
Tak, jakby dużym problemem, który ja słyszałem w kontekście rozdawnictwa, to słyszałem porównanie do Grecji, że tam kryzys jakby podobno, ale to mówię, to takie zasłyszane na zasadzie ciekawostka kanapowa, tak?
Więc nie traktujcie mnie, broń Boże, jako źródła wiedzy historycznej, że tam kryzys jakby dosyć podobnie się zaczynał.
Znaczy, że rząd wszedł w rozdawnictwo i problemem tego typu mechanizmów jest to, że w momencie, kiedy ludzie się zaczynają do tego przyzwyczajać, to potem wybory zaczyna wygrywać ta partia, która więcej da ludziom socjalu i kolejnych jakichś dopłat i tego typu rzeczy.
Mówi się o tym, że to jest one-way ticket i Grecję to właśnie zgubiło, że oni w to poszli i to się potem 10, 20, 30 lat nakręcało, nakręcało i potem doszli już do takiego etapu, że po prostu pierdolnął ten budżet, tak?
Że to jest taki moment, że już tego nie cofnie, że potem każda kolejna partia, która chciałaby to cofnąć, no nie ma szans tego zrobić, bo spotkałaby się z ogromnym oporem społecznym.
Dokładnie, no i teraz jakby mamy PO, no to oni to samo robią, to już jest jakiś, o kolejne teraz kredyt 0%.
Tak, w ogóle też z tego co ja tam wiem, jak słuchałem rzeczy, bo trochę się tym interesowałem, to tam było, że w sumie PiS to wprowadził, ale pomysł był PO i że potem PO mówiło, że będzie to ogarniać, podczas gdy to był ich pomysł.
Że tak się trochę z tego śmiałem, że ludzie tam się kłócili, że a, do PiS prowadził, a ludzie, no dobra, ale to był pomysł w ogóle PO, a PiS podpierdolił.
No, ale jakby konkluzja na koniec dnia jest taka, że zaczynamy w rozdawnictwie żyć po prostu coraz bardziej, nie?
Tak, tak, tak, że każda kolejna partia trochę w to gra, bo też doskonale wiedzą, że... No bo tak potem na logikę, nie?
Ktoś żyje, czyli jest znaczna część społeczeństwa, która kalkuluje to do swojego budżetu i nagle przychodzi partia, która mówi, wiecie co?
Tak, bo to jest dla dobra naszego społeczeństwa.
No uwierzcie nam, to, to, to nie wiem, niszczy społeczeństwa, uzależnia was od państwa i tak dalej.
Ja byłem taki, kurwa, w sensie, że w moim mentalu to jest abstrakcyjne, że ja mam brać za to pieniądze, bo to jest normalne, że nie wiem, no potrzebuję pracownika, tego zatrudniam.
I jakieś tam zobowiązania potem były, że będziesz pracował i tak dalej.
Ludzie iPhone'y potem sobie kupują za to czasami.
A to dokładnie tak samo, jak polityków, którzy krytykują tam 500 czy 800 plus, a potem, a czy pan bierze?
W ogóle tak, Albania piękny kraj, chciałem powiedzieć, ale nie idźcie na lotnisko w Albanii.
Tak, jeżeli chcecie Albanię, to po prostu miasto traktujcie jako bazę i wyjedźcie z niego jak najszybciej.
To piękna jest Albania pod tym względem.
Idziemy sobie po tym lotnisku, rozglądamy się, patrzymy, dobra, pach, pach, są brameczki jakieś, cyk, skanujemy boarding pasy, no i boarding pasy mamy w telefonie normalnie, nie?
przyszedłem, jakby bagaż zjechał do ten, przyszedłem przez bramkę, oczywiście też zapikało, że na kontrolę rutynową, no to przyszedłem tam, no kocham, to tu mnie klepie, oczywiście Klaudia przeszła bez niczego, a mnie zawsze ten, więc tak, klepie mnie ten ziomek, tu ręce tak, obraca, tu papierkiem po rękach, czy czegoś, nie mam siubudubu i w ogóle, nie, idę ten do plecaka i ziomek mówi, no tu proszę wyjąć z tego, a tu co pan ma, a tu co to jest, ja mówię, to pamiątka.
No i kopanie w ogóle jakieś randomowe po tym plecaku.
I on mówi do nas, że ten boarding pasa papierowego poproszę.
Ja mówię, tu mam boarding pasa i mu pokazuję w telefonie, nie?
Ja mówię, no ale tu są wszystkie dane, mój bilet, wszystko, w sensie po co papierowy boarding pas?
On mówi, proszę pana, ja jestem tylko obywatelem, tutaj policja ustala reguły, ja ich nie pytam, po co im papierowe boarding pasy, ale musicie mieć papierowe boarding pasy.
Tam jest policja, możecie go zapytać, może wam jakby powie po co mu, ale nie sądzę.
On mówi, nie no, ja to tak pana puszczę, ale tam jest kontrola, policja wszystkich sprawdza, jak to przechodzi, musi pan przejść przez budkę policyjną, no i tam musi pan mieć papierowy boarding pass.
Ja mówię, nie no, jakieś głupoty.
Patrzę, stoi faktycznie policjant i mówię do Klaudii, no poczekaj, podejdę do niego.
Podchodzę do policjanta, mówię, no przepraszam, czy ten...
I mówię, podejdę bokiem do babki i zapytam, czy to w ogóle tutaj, czy to dobrze, nie?
I dobrze, że podszedłem, bo mówię, przepraszam, stał w tej kolejce jak idiota.
No skłamię ci, jak powiem, że była większa niż ten stół.
Po prostu zajebiście.
I mówię, dzień dobry, potrzebuję wydrukować, nie chcą mnie puścić, samolot, 20 minut.
Mówię, okej, jest ogarnięte, jest internet, jest internet, ba, ba, ba, ba, ba, wysłałem mu tego boarding pasa bez internetu, że podłączył mnie, cyk, ma, drukuje.
A on mówi, nie, nie może pan kartą takiej małej kwoty, nie, no dwa euro, poproszę.
I on tak spojrzał na mnie i mówi, okej, take it.
I po prostu dał mi za darmola i mnie puścił.
Mówię, security, police, I need to go, they won't let me.
Siubudubu, ziomek idzie takim gigapowolnym tempem do mnie i mówi, a ja mówię, mordo, tu, kazali mi wybiec papierowy, nie miałem samolot, proszę.
Dołem, zanurkowałem pod te taśmy.
Jak gdyby nigdy nic, tylko czapeczkę zdejmuję, telefon, portfel, mówię, żeby nikt się nie przysrał, żeby nikt się nie przysrał.
Dobra, biegnę do tego typa szybko, bo mówię, to ten sam typ, więc on na pewno po prostu, wiesz, oleje wszystko, poda mi to, mówię, a to pan i odda mi to ten...
Ja patrzę, no widzę po prostu dwa metry ode mnie te moje boarding pasy, a ziomek sobie gaworzy w najlepsze, nie?
I ziomek se gada po albańsku z nimi.
No mówię, pojebie mnie.
I jakby za ich bagażem był jeszcze jeden bagaż i potem mój.
Mówię, no to może podam i to szybko wezmę i pójdę.
Ona mówi, nie potrzebowaliśmy tych papierowych boarding pasów.
Ona mówi, dwie minuty po tym, jak poszedłeś...
mówię panu, że tam oprócz tych policyjnych, tych ten, są takie automatyczne kontrole paszportowe, gdzie można tylko zeskanować, kamerka ci robi zdjęcie i ten.
A ona mówi, bo my mamy paszporty, że możemy na tą automatyczną przejść.
A on mówi, to czemu mi nie powiedzieliście?
Ja mówię, bo pan nie zapytał, powiedział pan, że musimy mieć ten papierowy.
Ja mówię, dobra kotek, nieważne, chodźmy już po prostu, nie?
I mówię, na szczęście wszyscy szli do tej policyjnej na tą automatyczną kontrolę paszportową, nikogo nie było.
Idziemy na tą automatyczną, skanuję sobie paszporcik, w ogóle boarding pasa tam nie trzeba było mieć, tylko paszport skanowałeś, zdjęcie ci robiło i wchodzisz.
Więc skanuję sobie paszporcik, kamerka mi robi zdjęcie, otwiera się bramka, przechodzę.
Klaudia skanuje sobie paszporcik, wchodzi, kamerka robi jej zdjęcie, czerwona lampka.
Ja mówię, o nie, koniec, za coś poszukiwała na skarbie.
Przechodzi Klaudia ten, skanuje paszporcik, pach, wpuściło ją, robi jej zdjęcie, czerwona lampka.
I ona mówi, wiedzą państwo co, bo pani na paszporcie chyba miała inny kolor włosów na zdjęciu i na system jak pani przefarbowała włosy, to czasami się myli.
Ja patrzę na Klaudię i mówię, Klaudia, przecież ty masz czarno-białe zdjęcie w paszporcie, to jaki kolor włosów, co ona pierdoli?
I pan mówi, to trzeba stanąć do tej policyjnej tam kontroli, do tych budek.
te papierowe, ja mówię, dobrze, ja wyjmuję z kieszeni, mówię, czekaj, bo z moim się ten, i próbowałem to rozwiązać, ona mówi, dajoba, wyrwała mi tak z ręki, już też taka wkurwiona, idzie do tej kolejki, tam ja mówię, dobra, ja idę pod gejta, jak coś, to się tam położę jak rejtan, żeby nam, żeby cię wpuścili, idę pod gejta, szybko, tup, tup, tup, tup, żeby zrobić rekonesans, mówię, dobra,
Bordują, pomału tutaj już wchodzą, autobusy zawożą do samolotu, dobra, chwilę zajmie jeszcze, mówię, dobra, zamkną chyba trochę po czasie, jest okej, jest okej, nie?
Ja mówię, no, udało się bokiem, w końcu nie potrzebowałem papierowego boarding passa i tak pomimo żadnej bramce.
Po prostu stanęliśmy, stanęliśmy grzecznie w tej kolejce, ja mówię, co za kraj, co za kraj, już wchodzimy do samolotu, bo to już nie kończy się.
Jest jeszcze ostatni element, gdzie już po prostu stoimy tacy gotowi, prezentujemy i on mówi, a co, papierowego boarding pasa, podaje, pan tutaj tak skanuje, patrzy, paszport, mówi, ma pan za duży plecak.
Mówię, z tym samym przyleciałem, też waszymi liniami lotniczymi, podróżuję dużo, jest dobry plecak.
I tak uśmiechnię, daj mi terminal, podaj.
Pozdrawiam się z lotniczą Wizer.
Ale na przykład mówię, babka wypisuje jakiś dokument, ja mówię, wie pani co, ja nie potrzebuję tego dokumentu, ja chcę już wsiąść do samolotu, proszę.
Ona mówi, to bardzo dziwne, widocznie na tamtym lotnisku, gdzie pan wsiadał, nie przestrzegają procedur i są nieodpowiedzialni.
Ona mówi, proszę poczekać, no i jeszcze jedną rzecz wypiszę.
I opowiadanie tego mnie zmęczyło generalnie.
Tyle, w sensie nigdy nie zdarzyło mi się w tak małym oknie czasowym, żeby zderzyć się z tak idiotyczną biurokracją, a całość zaczęła się od tego, że policja, która cię sprawdza na lotnisku, nie uznaje boarding pasa z telefonu, tylko musisz mieć papierowy.
Nawet nikt nie był w stanie mi powiedzieć dlaczego.
To jest jak te, wiesz, są te eksperymenty, gdzie tam naukowcy wsadzają małpy do klatki i dają jednego banana, który jest podłączony do prądu, nie?
I to jakby jest pierwsze pokolenie małp, no to jak dotykały banana, to tam były rażone prądem, a potem jeszcze zrobili tak, że jak któraś próbowała go zdjąć, to pozostałe były wodą oblewane.
No potem jak obczaiły, że jak któraś próbuje go zerwać, to reszta jest wodą oblewana.
No to jak któraś próbowała w ogóle wejść po tego banana, to już ją ściągały i ją biły tą małpę.
I potem prowadzały jedną małpę.
Wszystkie już wiedziały potem, że nie wolno tego brać, bo będą bite i bo będzie padał deszcz.
W takim sensie, że wodą je poleją.
No ale potem jedną małpę wyjmowali z klatki i dawali jedną nową, która tego nie wiedziała.
Jak ona tylko próbowała wejść po drabinie, to pozostałe ją ściągały i ją tłukły.
No więc jakby okej, no to się posłuchała.
I potem...
Ta nowa też nie wiedziała, no więc weszła po drabinie, próbowała ściągnąć tego banana, no i oczywiście, że ją małpy ściągnęły i ją tłukły.
Razem z tą nową, poprzednią, która nie wiedziała, dlaczego ją ściąga z tej drabiny i dlaczego ją tłucze, ale jej tak zrobili i widocznie tak się tu robi.
Pomijając to wszystko.
Sprawdźcie dokładnie, czy macie odpowiedni wymiar plecaka.
Tak, albo, że coś się stało, że ktoś jakimś podrobionym boarding passem jakiś przestępca uciekł, czy wiesz, co chodzi, i wprowadzili jakiś idiotyczny przepis, tak jak, wiesz, był COVID i nie wolno było do lasów wchodzić, bo ktoś wymyślił, nie, że tam... Nie, no tak, ale w ogóle no tak się trochę śmiałem, bo od początku o tym myślałem, jak mówiliście o tym, że te papierowe nie przechodzą, to tak mówię, no to tam, kurwa, ekologi to nie szanują, że tak każą drukować, jeszcze, wiesz, gdzie możesz już teraz korzystać sobie z technologii,
Albo masz to, co w Polsce kiedyś mieli, że było od 10 złotych, tam jest na przykład od 10 euro, czy coś takiego, nie?
Że można tylko kartą, więc... Taka Polska sprzed 20 lat, ja nie mam wrażenia.
Ale powiem ci też, ja na przykład byłem w szoku, bo kupowaliśmy, tam jakiś czas temu już ekspres do kawy, jak tak gadaliśmy już o tych papierkach i byłem w szoku, ile papierów przyszło z tym ekspresem.
I normalnie stary, ja to pokazywałem do kamery, że nigdy w życiu tego nie przejrzę i to do każdego jednego ekspresu.
Nie, no to raz, że teraz te sprzęty robią tak idiotoodporne, że wciśnij przycisk, jeszcze tam... Wiesz co, patrzysz, pierwsze uruchomienie jak zrobić i to jest max, co przeczytam z tego.
No to wiele firm tak robi teraz już, że ci się odpala jakaś stronka z instrukcją czy coś, więc to są takie oczywistości, a tutaj też taki archaizm, miałem wrażenie, gdzie, wiesz, wydrukowana cała taka instrukcja i mówię, boże, po co to komu, wrzuciłem to z powrotem do pudła.
I tam miałem takie w głowie, że po co to tyle tego papieru?
A powinniśmy odejść od gotówki, czy nie?
Skoro po co tyle tego papieru i tak ekologicznie?
I wywierać różne takie naciski na ludzi, więc i przejmować gdzieś tam kontrolę i coraz bardziej zagarniać jakieś elementy niezależności, więc pod tym względem uważam, że nie powinniśmy i ile ktoś władza mówi, że coś chce zrobić dla naszego dobra, to tym bardziej powinniśmy być uważni.
Tym bardziej czujni powinniśmy być.
To strasznie był męski szart, co my narobiliśmy w tym podcaście.
Tak, i teraz zaproponowanie, żebyśmy to dodali właśnie do listy tematów, więc zapewne wiesz, dlaczego oni się przyklejają, bo ja na przykład, nie wiem, widziałem tylko te obrazki, jak...
Wiesz co, to zaraz ci powiem, to możesz taki krótki wstęp zrobić, dlaczego w ogóle o tym gadamy, a ja już się dokopię dokładnie do opisu, o co im chodzi, żeby zacytować, żeby nie było moich domysłów.
Gadamy o tym, ponieważ pojawiła się ciekawa kwestia społeczna związana z formą protestów, że aktywiści zaczęli... Ostatnie pokolenie.
Ostatnie pokolenie, tak się nazywają.
Natomiast w Polsce chyba pierwszy raz słyszę o tego typu akcji, że przykleili się do jezdni, blokując drogę w ramach protestu.
Aktywiści z ostatniego pokolenia żądają zwiększenia inwestycji w kolej i komunikację zbiorową poprzez przekazanie 100% środków z budowy nowych dróg ekspresowych i autostrad na regionalne i lokalne połączenia kolejowe i autobusowe od 2025 roku.
Domagają się także zintegrowanego biletu na transport lokalny i regionalny w całym kraju za 50 zł miesięcznie.
Nie, znaczy to po prostu to jest bardziej, że tak z różnej strony podchodzisz do tematu tego, jak ocalić planetę, bo inaczej wszyscy umrzemy i będziemy tym ostatnim pokole... czy oni będą?
Ostatnim pokoleniem.
Tak, i żeby nie byli, to jest taka trochę ironiczna nazwa, bo ludzie mówią, no to co wam za różnica, jak i tak jesteście ostatni pokolenie, a nie mówią, no właśnie, to o to chodzi, żebyśmy nie byli.
I tutaj jeszcze jest, dlaczego obywatele, to już taki cytat od Michaliny Czerwońskiej, która przykleiła się do Mostu Poniatowskiego, to zacytuję jej słowa to może.
Korki to nic w porównaniu do zniszczeń, które przyniesie kryzys klimatyczny.
Mądrze powiedziane.
Okej, to ciekawe, że o klimat walczą w ten sposób, bo ogólnie wykluczenie komunikacyjne jakby osób z małych miejscowości, no to jest tam case, tak co do zasady.
że prędzej ci ludzie to są sponsorowani przez firmy, które właśnie bardzo dużo mają na sumieniu, jeżeli chodzi o klimat.
Tak, i robią w ten sposób negatywny PR, bo rzeczywiście nie mam tu takich informacji, czy oni tak są sponsorowani, tak?
No wynik ich działań jest totalnie odwrotny niż to, co niby ma być jego wynikiem, czyli przekonanie ludzi do tego, że hej, może powinniśmy o coś tam zadbać, na coś nacisnąć na rząd czy ten.
Tylko ludzi to po prostu wkurwia, bo stoją nagle w korku, nie mogą dojechać do roboty albo wrócić z roboty, w zależności kiedy tam się ktoś przyklei, bo to różnie bywa.
Tak, w koszulce i tam z kaftanikiem, a na dodatek, gdy podchodzisz do niego, bo to jest też w sumie ważna część tej całej tematyki, że czy policjanci, czy ludzie tam podchodzą, próbują z nimi rozmawiać, ale tam nie ma w ogóle rozmowy, wiesz, na zasadzie, ej, muszę przejechać, muszę coś tam, nie wiem, no, chcę coś załatwić, albo nie wiem, jadę do szpitala, no, cokolwiek.
Tylko, że jakby się znowu ktoś by powiedział, no dobrze, ale jakby wszystkich puszczali, to jaki sens w ogóle ma protest, tak?
Tak, i po prostu nie jesteś w stanie się dogadać, czyli nie ma komunikacji z tymi ludźmi.
Ale inaczej, po prostu jest też otwarte pytanie cały czas, czy chcesz osiągnąć jakiś efekt?
I teraz, jeżeli chcesz osiągnąć ten efekt i założeniem tego celu jest to, że masz uzyskać poparcie społeczne...
Czyli prędzej rozumiem, gdyby oni na przykład, powiedzmy, przyklejali się do bram wjazdowych Sejmu.
I powodzenia.
W polityku bardziej, tak.
I wtedy jest duża szansa, że i społeczeństwo by się podłączyło.
Powiedzieli, ty, no w sumie może i faktycznie, nie?
Tak, albo tutaj jakieś rzeczy z komunikacją, no w sumie to dobrze brzmi, taki wie, że... Jak pielęgniarki, pamiętam, ja tu młody dosyć byłem, pielęgniarki walczyły o te, no podwyżki, no tu widzisz miasteczko, pod Sejmem tam rozbijały w ogóle.
Najskuteczniej to górnicy parę opon spalili i się szybko okazywało, że tak są pieniądze, tak.
Ale to tym bardziej ma sens ta teoria, o której mówisz, że to nie są wcale prawdziwi aktywiści, tylko to są ludzie udający aktywistów po to, żeby obrzydzić ekologię, no bo to by miało... Oczywiście jako teoria.
Słoneczniki z łupą pomidorową oblane, tak, Van Gogha.
Tak, albo... No to to samo było ostatnie pokolenie, to samo ich
To też ostatnie pokolenie?
w rozmowie tam w radiu, w radiu powiedział o tym, rzucił takie informacje, że właśnie grupa aktywistów ostatnie pokolenie została uznana w Niemczech przez Sąd Krajowy Monachium za organizację przestępczą.
Co trzeba powiedzieć pani, żeby to robić?
Tak, i tu w Polsce mówili ze świata, a reakcje ludzi są mniej więcej podobne.
no chyba, że mamy jakiś superpacyfistyczny kraj, który tam boi się cokolwiek zareagować i zrobić, no i wtedy się... Kanadyjczycy pewnie by powiedzieli, przepraszam, proszę się przesunąć ładnie, panie aktywista.
No tak, no to pomijając takie kraje, no to raczej ludzie starają się stanowczo na to reagować, bo po prostu to denerwuje.
Więc w Polsce tak samo, no tam starali się siłą ich ściągać.
Tak, ściągali ich i jakoś, żeby z tej drogi ich po prostu zabrać.
Natomiast w przypadku policji, no to policja też najpierw podejmuje jakieś negocjacje, mówi co i jak.
Mniej mniej oni też mają gotowe formułki na to, bo widziałem takiego TikToka, gdzie ziomek, który się przykleił, też mówi, że o, policjanci na nim stoją, mówi, o, musicie postępować zgodnie z jakimiś tam zasadami, wziąć właśnie środkiem, odkleić moją rękę i dopiero, a nie stosować wobec mnie przemoc, coś tam.
To wszystko jest, wiesz, przemyślane i wykorzystujące system, który jest w tym sensie pro-obywatel, czyli że, wiesz, policja nie wjeżdża z butą i blokujesz drogę, to tam pierdoli mnie twoja ręka.
Tylko, że starasz się po ludzku podejść i to trochę używasz w ten sposób.
że ktoś się chce po ludzku zachować, to się przykleić.
W ogóle z jakiego my pułapu startujemy, że ktoś się przykleja po drogi.
Tak się strasznie podobał.
Trzeba jakoś zwracać uwagę, ale tak jak mówisz, sposób jest idiotyczny, absolutnie.
Bo to, że my nawet teraz coś powiemy, no ale teraz mówicie o kryzysie klimatycznym, ale to w ogóle jest tak na dalekim planie.
Więc totalny syf, ale chociaż na przykład Maja Staśko ich spropsowała, powiedziała, że ich praca jest ważna.
No także, wiesz, podejście do tematu, znaczy tak mówię w kontekście tego, że podejście do tematu w jakichś tam kręgach jest różne.
No tak, no oczywiście, no i to też jakaś tam dyskusja się zacznie gdzieś w temacie, ale tak jak mówisz, długofalowo liczy się też poparcie społeczne dla konkretnego typu inicjatyw i chęć do zaangażowania się w problemy.
I jakby po tego typu akcjach ludziom jakby
Ludzie walczący o klimat naszej planety będą kojarzyć się w ten sposób.
Mniej chętnie wpłacą pieniądze potem na jakiś taki cel.
Mniej chętnie poprą projekt.
A i politycy, jak będą mieli coś wprowadzać, gdzie będą wiedzieli, że społeczeństwo...
Nie dostarczy im to nie wiadomo jakiej ilości głosów, a gdyby zrobić mądrą kampanię, zwiększyć poparcie społeczne, jakieś naciski na polityków, mądrze powspółpracować, no to w sensie można by ten temat mocniej ruszyć, bo on też jest ważny.
No nie wiem, w jaki sposób to ma kogoś przyciągnąć do tematu i on sobie pomyśli, a no faktycznie, może zacznę segregować te śmieci.
No kurwa, no nie wiem, w jaki sposób to ma przyciągnąć.
Dlatego ja też na streamie to mówiłem i tak samo tutaj, że po prostu uważam, że trzeba takie zachowania tępić w zarodku, bo w momencie, w którym damy się temu rozprzestrzenić, to będzie właśnie we wszystkich krajach, gdzie to się rozprzestrzeniło, gdzie co chwilę...
masz takie akcje, każdy sobie wymyśli jakiś inny powód i w ten sposób będzie chciał gdzieś tam wykorzystywać system, a ludzie boją się zareagować, bo wiesz, no coś zrobisz, to nie wiem, no też nie chcesz krzywdzić człowieka, no właśnie to jest na takich ludzkich odruchach, że ktoś stwarza niebezpieczeństwo, przykleja się do drogi, jeszcze na moście, tworzy tam, wiesz, korki i ty nie możesz zareagować jakoś stanowczo, go ściągnąć czy coś, no bo zaraz będzie, że tam kogoś skrzywdziłeś i coś.
Do sądu jeszcze cię pozwolą i w ogóle.
im pewnie o to chodzi, żeby ktoś im coś zrobił w końcu, bo wtedy będą mogli powiedzieć, patrzcie, walczymy za ideę.
Ale ja jestem strasznie jakoś na to cięty, bo mam wrażenie, że właśnie to też tak nadużywa tych takich ludzkich odruchów i tego, że jednak większość osób chce się dogadać, porozmawiać, a nie używać siły.
No i stąd też ten klej jest, no bo w innych krajach widziałem takie ujęcia, bo to też zaczęło wszystko śmigać, no to jak się nie przykleili, no to ludzie po prostu wychodzą, dwóch kierowców złapie co większych, tak?
Łapie tych typów, ściąga, reszta przejeżdża, a potem się wymieniają, czy coś, albo im karą zostań.
Ciekaw jestem, czy ci ludzie, jak potem idą spać, to czy oni naprawdę wierzą, że to, co robią, to idzie ku dobremu?
Pyta.pl był akurat na miejscu, w sensie przechodził chyba po prostu i zobaczył, że ta akcja jest i z dwójką z tych osób tam rozmawiał.
No oni tak, mi się wydaje, że tak z tego, co gadali, to że oni tak są zdesperowani, są przekonani o tej swojej racji, że jak czegoś nie zrobią, to nie będzie kolejnych pokoleń.
że ja bym pogadał z tą osobą, jak nikogo nie ma w pobliżu i nie ma kamery i wiesz, co chodzi.
No to akurat może nie, że bez kamer, ale Stanowski zapowiedział, że we wtorek gośćmi Mazurka i jego będą w godzinie zero przedstawiciele ostatniego pokolenia.
No oczywiście, że tak, ale... A może mają coś sensownego do powiedzenia w takiej rozmowie, zobaczymy.
Z jednej strony tak, z drugiej strony, ja mam wrażenie, że często w ogóle, tak rozszerzę temat, często przy protestach w Polsce mówi się, no protestujcie sobie, tylko za bardzo nie przeszkadzajcie, bo to nieładnie.
No nie powinno się takim językiem mówić, nie?
Ja tak na to patrzę i tego słucham i właśnie jakby to, co powiedziałem wcześniej, że mam wrażenie, że my często jakby na te protesty, jak się z kimś nie zgadzamy, szczególnie to mówimy, no nie, no nie powinno być takie uciążliwe i powinni milej protestować i w ogóle tylko, że wtedy to by było kompletnie nieskuteczne i nikołoby nie obchodziło.
Ja uważam, że protesty powinny iść za elementem skuteczności.
To znaczy, albo chcesz zyskać poparcie społeczne, albo chcesz do tego stopnia sparaliżować kraj, że urzędnicy siłą rzeczy będą musieli coś zrobić.
Ale oczywiście wtedy raczej już nie stawiasz na to, że będziesz miał poparcie społeczne, no bo raczej społeczeństwo... Albo robisz coś, żeby media zainteresować.
Tak jak ty rzuciłeś ten pomysł z przyklejeniem się do bramy sejmu.
No to zaraz w telewizję zaraz przyjeżdżają, przecież nagrywają tu jakiś ten ziomek i on jakby też by krzyczał jakieś postulaty i teraz nikogo by nie wkurwił, dostałby zainteresowanym mediarem.
Znaczy wkurwiłby tych polityków, którzy nie mogą się dostać.
A mało tego, może by się dojdzieli, bo może coś by usłyszeli z tego, jakby usłyszeli wtedy jakiś postulat w stylu 50 złotych miesięcznie za transport, to może by pomyśleli, ty, no w sumie...
Tak, od razu się negatywnie nastawiasz i masz go w dupie, po prostu chcesz wrócić do domu.
No, znaczy ja też sobie posłucham.
Tak, to znaczy wstępnie, znaczy inaczej, bo napisał do mnie właśnie tam, bo jakiś czas temu byłem w kanale Zero tam w poranku ze Stanowskim i z Wargą, tam sobie pogadaliśmy chwilę o tej ostatniej dramie.
Ja ostatnio jestem przyzwyczajony do tych dłuższych form, tak jak właśnie, wiesz, podcast, streamy, no to takie dłuższe formy, więc tam i tak mignęło nie wiadomo kiedy.
Ale mówię, dobra, spoko, byłem, zobaczyłem jak to studio wygląda, ten, fajnie.
No, ale potem niedługo właśnie wpadła do mnie kolejna propozycja, właśnie tam menadżer Rafał, pozdrawiam tutaj, się zgłosił, że właśnie chcą zrobić debatę o, tak zrozumiałem, stanie polskiego internetu i odpowiedzialności twórców.
Czyli taki trochę temat, o którym często rozmawialiśmy, no i w jakiejś takiej formie, żeby o tym sobie podebatować.
No, takie wiesz, ten... Był też zaproszony rok, ale o tym opowiadał też na streamie, że no nie chcę mu się jechać do Baty.
Tak, tak, po prostu.
Ale też tam mnie spropsował, powiedział, nie no, jak tam rewo będzie, to będzie głos rozsądku.
Wtedy właśnie poczułem presję z tym wystawem.
Wtedy poczułem właśnie presję.
Rok będzie oglądał na streamie i wrzuci se szocik potem na ten kanał.
On ogląda sporo rzeczy, znaczy sporo może aż to nie, ale ogląda co jakiś czas sobie rzeczy ze zgrzytu, jak coś go tam zaciekawi, to sobie ogląda, co nie ma się z Gonciarzem oglądać.
I ja mówię, o chyba literówkę zrobił w jednym filmie i potem wszedłem do niego na kanał, mówię...
Poczekaj, ja sprawdzę, czy to mi się nie przewidziało.
Rock ogląda przegląd głupoty.
Rick ogląda, jak Freeze podgląda.
Rick ogląda jak Freeze podgląda.
Albo my jakby jesteśmy poza uniwersum Remigiusza Maciaszka i on na przykład niektóre streamy prowadzi jako Rick, a niektóre jako Rock.
Tak, albo sugerować, albo żeby trzy razy tego samego gdzieś tam nie śledzić, bo to już też tam za dużo, więc tego nie robię, ale jak jakieś tam inne tematy gierkowe czy coś, to sobie słucham, plus oczywiście podcast, ale akurat tego nie było ruszone, więc nie wiem, może Borys go podpyta, może coś ruszą, bo podcasty wszystkie słucham, więc jakby coś było o tym, to bym wiedział, ale w podcaście akurat... Nie gadaj.
Akurat o tym nie było, więc może Borys go podpyta, to się coś więcej dowiem, czemu RIG, a i czemu ROG.
A propos gier, to chciałem powiedzieć, że się strasznie jaram, bo Frostpunk 2 wychodzi niedługo i o Boże, jaka cudowna to będzie gierka, jestem przekonany.
Ja się jaram, bo teraz pod koniec kwietnia, znaczy jaram, może nie aż jaram, ale może to dobrze, że Manor Lost wychodzi.
chodzi w Polsce.
No taki jest marketing, że jeden ziomek oczywiście się outsourcował, ale jest bardzo fajna muzyka, na przykład w tej grze to mi się bardzo podobało, ja zwracam to uwagę akurat, wiesz, tak jak Wiedźminia, no tej pory sobie słucham, więc jest bardzo fajna muzyka, no i prezentuje się gierka całkiem fajnie, więc dlatego tak się też podjarali.
chyba tureckie małżeństwo zrobiło, że siedli po prostu i tam, wiesz, ziomek programował, laska robija modele, bak, bak, bak i Mountain Blade, a potem wiadomo, że też wzięli jakiś zespół, podsorsowali, ale jakby to oni jakby byli rdzeniem i Mountain Blada właśnie zrobili, nie?
Także fajny temat, to też pewnie gdzieś tam poogrywam, ale też domknę ten wątek, że właśnie w środę ma być ta debata o stanie polskiego internetu, że się nic tam nie przesunie.
I co, w dobrym stanie jest polski internet, czy w niedobrym?
A Stanowski raczej wydaje mi się, że taki... Znaczy on ma fajną pozycję do tej rozmowy, bo on jest gościem, co stworzył Kanał Zero, czyli raczej takie treści, wiesz, nie tylko rozrywkowe, ale też edukacyjne itp., więc on ma taką mocną pozycję do dyskusji o tym.
I teraz robi te imponderabilia już od paru lat.
Masz ciebie, czyli jakby topowy komentarii Dominik Boss, taki bardziej od tej politycznej strony, gdzie on twierdzi, że już nie jest komentarii i nie ten, tylko jest streamerem.
Wieczorami co chwila widzę jego, ten Patrycja też czasami ogląda, jak tam pomiędzy montażem coś tam chce innego pomyśleć, to sobie odpala, więc wieczorami jest, no.
A myślisz, że żeby mieć siłę na takie streamy wieczorami, to popija napój o smaku marzeń?
Czyli nie ma marzeń takich, jakie trzeba mieć, żeby takie energetyki pić i żeby, jak co niektórzy zarzucali, ukraść logo ponoć.
Takie zarzuty się pojawiły, ale ponoć sytuacja wyglądała zgoła inaczej.
Tylko, że ja mam wrażenie, że to trochę tak jakby wróciło, bo ja pamiętam, że już jakiś czas temu były te doniesienia, ale tak powiem, że...
Polałem to trochę, bo były te screeny, gdzieś to latało po sieci, a takie miałem, no podobne, ale pewnie inna firma, gdzieś za granicą, a coś tam, i dokładnie to tę samą firmę, Ministry of Sweat, to się tam nazywało.
niemożliwe, że może jakiś inny region działania, może się dogadali, a może Budda zastrzegł, a może coś tam, bo wiesz, że jakoś to jest załatwione, bo takie abstrakcyjne mi się wydawało przy tej skali działania i przede wszystkim w zasobach finansowych Buddy, że w coś takiego by się tam, nie wiem, bawił, żeby logo podpierdolić.
No dobra, to inaczej, to pogadajmy o tym, bo ja widziałem wyjaśnienia Buddy, to znaczy widziałem, że jest w kontakcie z tą firmą i że to jest jakiś niefortunny zbieg okoliczności i po prostu te logotypy są troszkę podobne i jego zdaniem, no nie ma jak inaczej pioruna w kropelce namalować i w ogóle, ale...
I jak mu wierzysz, to jesteś naiwniakiem, że graficy potrafią, to może mogło być tak.
Jest nagroda pół miliona euro za człowieka, który wskaże dowód, że Kamil Labudda wiedział o podjebaniu loga.
Ja się trochę śmiałem na streamie, jak sobie tam oglądałem te rzeczy, że pierwszy sam przyszedł do głowy, to pomyślałem, że to może jakieś logo ze stoka.
Ja dlatego o tym mówię, bo mój ziomek kiedyś za animację mnie charge'ował po kilkaset złotych, a się okazało, że jakimś pluginem to generuje w 3 sekundy.
A potem ten ziomek ode mnie z firmy mówi...
No więc wyskakiwały, no i dużo było propozycji tego, jak osadzić jakiś piorun w logo.
tylko mógł mieć więcej, pod różnym kątem, ta kropelka też tam trochę była przedstawiana, taka sraka, to się okej, no może gdzieś ogólny koncept, no tak, piorun i kropla, ale jednak było wiele wersji.
Dokładnie takiej ze stoka nie znalazłem, jaka była u Woody, ale też nie robią jakiegoś super researchu, tylko bardziej chciałem zobaczyć różne możliwe interpretacje, gdyby ktoś chciał coś takiego stworzyć, no to było trochę tego, no nie, także to jest jedyny sposób na świecie, żeby przedstawić
No bo tak trochę Budda to opisał i ja mówię, nie no, no za idiotem mnie ma przecież, ja widzę dwa identyczne logotypy praktycznie i on mi będzie mówił, że nie no mordo, wydaje ci się, że to jest podobne.
No tak, że wtedy, bo to już mówię, już jakiś czas temu o tym w ogóle temacie słyszałem, więc prawdopodobnie już wtedy się kontaktowali, więc no sprawa wygląda jakby się dogadali, Budda też coś mówił o tym, że temu gościowi proponował kasę, mimo że nie musi, bo Budda zastrzegł ten swój znak, ten gość podobno nie, więc to wszystko jest takie jakieś, wiesz, że...
No też, no tak, ale potem ta historia też była taka, że no, bo wiadomo, że to z Pinteresta wzięte, że jednak był ten taki element trochę amatorki i takiego dziwnego zachowania, plus później te próby bronienia się, że ją nie wiedział i tak dalej.
Ale sumarycznie nieważne, no bo z gościem się skontaktował, nie potrzeba tutaj było Wardęgi jako pośrednika.
Sami się skontaktowali i z tego, co wynikało z tych wiadomości, to, że wszystko jest na dobrej drodze i że ten właściciel tego Ministry of Sweat też nie ma z tym problemu, ma luz i w ogóle, że jest taki zdziwiony, że Budda tak się spoko zachowuje i że się sam zgłosił i nie trzeba było jakichś bajerów tam robić.
ukraść randomowo logotyp gdzieś ze strony... Nie, no to przecież dalej, ty bać, że to nie jest jakiś po kosztach projekt.
No to może po prostu bardziej jest błąd może w tym, że to logo jest do tego stopnia basicowe, nie?
Ale mówię, ja trochę czasem mam wrażenie, że na świecie już wszystko było i że czasem zrobisz jakieś logo i myślisz, że naprawdę usiadłeś samemu, nie wiem, podłubałeś tym, że nawet nie grafik, że nie ma osoby trzeciej, tylko ty wiesz sam przed sobą, że zrobiłeś to samemu, a potem ci ludzie wysyłają jakieś tam logo pizzerii z Chicago i mówią, a patrz, zobacz, tu jest już coś takiego było.
No nie, przypadki chodzą po ludziach.
Jestem sceptyczny, bo ja miałem historię, że po prostu byłem dymany w ten sposób przez jakby zleceniobiorców, tak?
Kupiłem od niego, zapłaciłem mu kasę, a potem do ziomkowi puściłem i on mówi...
poszuć taki kawałek zagraniczny.
I to był wziomek, nie wiem czy wziął instrumental, czy przerobił, coś, odtworzył po prostu bit zagraniczny z jakiegoś kawałka.
No, że możesz coś tam w Google Grafika sobie wpisać ten, ale jak nie znajdziesz... Mogło być tak, że jakby Budda zobaczył, mówi, o kurde, trzeba zadziałać, jest pożar w ogóle i ten... No tym bardziej, że już masz te całe puszki poprodukowane i wiesz, że chwalisz.
Tak, no że pewnie wszystko już gdzieś tam gdzieś było i też nie za każdym razem bym rzucał takie podejrzenia, że ktoś to podpierdzielił, nie?
Znaczy nie no, że tam jest jakaś historia za tym, może taka z grafikiem, jak tutaj ty mówisz, że ktoś tam po prostu poleciał sobie i ten, ale po prostu bardziej mówię, ja to tak interpretuję pod kątem buddy, że raczej nie wydaje mi się, że to był jakiś taki gość, który, nie wiem, na takich rzeczach by teraz oszczędzał i sobie jakieś problemy robił, mówię, przy takim zaangażowaniu, przecież to się nie klei mi się logicznie kompletnie, nie?
Znaczy, na pewno gdzieś tam jest ten pierwiastek, ale też myślę, że po części to jest trochę spowodowane tym, że ja mówię to oczywiście jako osoba taka gdzieś z zewnątrz, że wokół niego jest ta taka atmosfera tego luksusu, pieniądza i tak dalej.
I wtedy też takie, że ludzie na to patrzą i mówią, o, tyle ma kasy, a logo podpierdolił, no nie?
A logo podpierdolił.
Więc no jedni powiedzą, że to nielogiczne, inaczej tego nie zrobił, a inni będą używali tego jako argument, że o, patrz, jaki zły człowiek, nie?
Tak, że może po prostu trochę jest ofiarą tego swojego wizerunku, takiego, wiesz, związanego z tym sukcesem i pieniędzmi dookoła tego.
No bo on sporo na tym bazuje.
No rozumiem pasję do samochodów, ale za nią idzie całkiem spory pieniądz.
Potężny marketing.
Ciekawy kejsik i ciekawy odbiór społeczny.
Nie, nie, no wiesz, tak jak sobie gadaliśmy o smaku tych energetyków czy coś i ogólnie marketingu wokół produktu, no to byłem taki bardziej, wiesz, że tam nie chodzi o produkt, tylko o formę sprzedaży, no to sobie o tym gadaliśmy, to miałem bardziej jakieś zdanie, ale akurat, no, staram się zachować obiektywne spojrzenie, nawet jeżeli, nie wiem, z jakimś super nie przepadam, nie jestem fanem, nie jaram się jakąś osobą czy coś, to żeby jednak...
zachować taki, wiesz, w miarę obiektywne, na ile tam mogę, spojrzenie.
A Kuba Wontor zachowuje obiektywne spojrzenie w temacie Sylwestra Wardęga.
Opowiemy.
No bo tak, trochę Sylwek jak poszedł do lasu, to rozwalił klocki i fajna była zabawa w piaskownicy, ale powiedział dzieciak, zabieram łopatki, grabki, wiaderka, idę na HTL-o.
No i poszedł, no i tak wszyscy zostali w tej piaskownicy, to tak trochę nie wiedzą, co ze sobą zrobić.
No i na przykład Boxdell poleciał do Miami ćpać.
i powiedział, że będzie mocne, że będzie nagrywał filmiki z ostrych melanży w Stanach i tego, co tam się robi, ale nie wie, czy Polska jest na to gotowa.
Długo się nad tym zastanawiałem, ale w sumie pokazałbym wam hardcore content, jaki nikt, jakiś nikt czegoś takiego nie robi.
Tylko nie wiem, czy Polska gotowa na to.
Ej, w sumie stary Boksdel jakby nie pokazywał takich rzeczy, więc to nie można powiedzieć, że... A, czyli to już trzecia wersja będzie.
Czysty się musi uspokoić.
Tak, znaczy to wiesz, bo tutaj jest taki właśnie taki trochę młyn wokół tej sprawy, bo nagle Bogzel, który był prowodyrem wyciągania tego całego nagrania z Boobsmana, dochodzenia tam prawdy i w ogóle oczyszczania polskiego internetu, pokazując jak on jest zły, ale wszyscy inni nie lepsi.
Bogdyn niby zapowiedział ten film na Konopa z odpowiedzią, ale chyba stwierdził, że pasek PR już jest tak daleko, że ma w to wyjebane.
No i klasyczny motyw, czyli Bogzel poczuł się na tyle pewnie, że wrócił stary Michał.
Ale tak szczerze, po tych jazdach, co on ostatnio miał, to ja się nie dziwię, że musi sobie odreagować.
Niezależnie od tego, czy by to wstawiał do internetu, czy nie, czy zamierza na tym content robić rzeczywiście, czy nie, to nie dziwi mnie to, że poleciał odreagować Michaelos.
Znaczy, wiesz co, tu bardziej chodzi o to po raz kolejny, to znaczy pewien obraz siebie, którą przedstawia, po raz kolejny sprzedając wizję przemiany, a to, co się dzieje potem fizycznie, czyli znowu to, co mówiłem cały czas, że nie słuchać tego, co Bogzel mówi, tylko patrzeć na to, co Bogzel robi.
I po raz kolejny się to sprawdza.
Oczywiście, że on to wrzuca, żeby pokazać, że o, ale teraz jestem kozakiem zajebistym, bo na Florydzie sobie dziwki rucham.
Bo powiedział, że pewnie tam będą sobie komentować, ale luz, wszyscy umrzemy.
No po prostu, tak, raz, że jesteśmy starzy, mamy spięte dupy i dlatego nie rozumiemy i powinniśmy wyluzować i docenić.
To znaczy, gdyby jakaś losowa osoba bez tej całej otoczki dramy i afery ostatniej sobie poleciała do USA i zaczęła robić taki content, to oczywiście można pod kątem moralnym, czy takie rzeczy są okej, ale zasadniczo spoko, w sensie jasne.
Ale tu bardziej chodzi o ten kontrast pomiędzy Boxdelem, który jeszcze ostatnio walczył o polski internet, pokazując jak kanały komentarii są złe.
Napisał, jakby w sumie ten, bo ja powiedziałem, że Bogdanov poleciał do Miami ćpać, ale poczekaj, on tu nic nie napisał w sumie o narkotykach, że będzie przyjmował.
Może na trzeźwo będzie chodził po tych strip clubach.
No i to po pierwsze.
Po drugie, czy on w tych swoich... O, poczekaj, focus chyba.
filmikach poprzednich, gdzie przepraszał, to on mówił, że... Powiedział tylko, że chodził na prostytutki.
Ale nie powiedział, że tego żałuje, albo że to było coś złego, więc to jest jakby moim zdaniem Michał Bogzalbar, on jest spójny wizerunkowo w dalszym ciągu.
On jest zajebiście spójny, czyli sprzedaje obraz przemiany, a jak już się poczuje pewnie, to wraca do tego, co było, a ludzie w sumie tak z jednej strony... Ja mam wrażenie, ej, to skontruję, bo ja mam wrażenie, że on nie sprzedawał obrazu przemiany zupełnie.
I jechał z ludźmi po prostu.
Sprzedawał w tym sensie, że mówił, że to zrozumiał, niektórych ludzi przepraszał, wyciągał jakieś tam wnioski, tę dziewczynę, którą tak potraktował, też przepraszał, no to tak w domyśle jakby nie chciał tego kontynuować, bo czuł, że zachował się chujowo i też to podkreślał, że w ten sposób się zachowywał wobec ludzi.
Mało tego, odnośnie używek, to też to podkreślał, że...
Nie, że są złe i że jest czysty już od jakiegoś tam czasu, żeby mu nie wmawiać, że to, co teraz robi, to jest pod wpływem jakichś tam środków i tak dalej.
I że mogło to też wpływać na jego gdzieś tam zachowanie i inne rzeczy, które tam podejmował.
Może masz rację, ja chyba to wyparłem, bo wiedziałem, że pierdoli po prostu.
Ja chyba to pominąłem, bo ja mówię, nie no, co ten Rewogada, przecież Boxder jest Boxderem takim jak zawsze.
Bo my cały czas ponad tym gadaliśmy, nie wierząc w to i nie przyjmując tej narracji, tylko cały czas mówiąc, że on będzie po staremu.
Ja bym zobaczył, jak to wygląda, jak właśnie potężny włodarz imprezuje.
Tam były też takie krótkie storki, jak on z Ferrari się już tam spotkał i tam jakieś samochody, Hummery.
Z totalnych pojebów, no.
jakby ciężko mi to sobie wyobrazić, jako pewną formę utrzymania, nie wiem, stabilnego samopoczucia, bo ty mówisz o odreagowaniu, nie?
Tak, no ja traktuję to, że odreagowuję psychicznie, widzę, w sensie, oczami wyobraźni, widzę boksdala, który mówi, dobra, pierdolić, to muszę się wyluzować, zniknął ten Wardenga, mam spokój, wiesz, taka ulga, wiesz, jak skaczesz na bungee i lecisz...
I on leciał przez te pół roku, przecież to cała ta gra, to kupanie się z Wardęgą, to nagrywanie się ciągłe, szycie jakiejś zdrady za plecami i wszystkiego, to musiało być męczące psychicznie, tak jakby, więc jak potem nagle zagrożenie znika już, jakby wiesz, z tego bungee cię ściągają, to masz takie...
Więc ja jestem przekonany, że po prostu poczuł wolność, wiedział, o dobra, bailando, no to lecę teraz.
No to jest właśnie taki ziomek, który... Tak, nagle tam poczuł, wiesz, powiew wiatru, że o już spokojnie.
Tak, i mam teraz spokój, to jazda.
No czy ludzie, gdyby nagle boxe zaczął wrzucać content ze Stanów, pokazując jakieś takie imprezy, czy by to oglądali?
No tak, tam z jeden, dwa odcinki bym spojrzał, bo trochę mnie to interesuje, nie?
Bym zobaczył, na ile to jest jakiś obraz wykreowany, a na ile jest taki ten świat, wiesz, gdzieś tam tych... No, może trochę pod kamerę by to podkręcali, żeby było... No dobra, ale no cokolwiek, na pewno by to było bardziej jakieś realistyczne niż to, co widzimy w hollywoodzkich filmach, czy jakichś takich rzeczach, więc to, no, ja bym sobie spojrzał na to.
Więc tak, no i czy to jest kontent, który gdzieś tam by siadł w Polsce?
Bo myślę, że wiele osób też do tej pory trochę żyje takim amerykańskim snem.
Że po prostu by tam chodzić, to by mogło zajebiście się, tak szczerze.
No tym bardziej, że chyba gdzieś tam wiele osób nie robiło takiego contentu, no bo też w jakiś sposób to pewnie jest bariera finansowa, nie?
No i jeszcze takiej rzeczy pokazywać i ten, a Boksel trochę może mieć tak, mam wrażenie, wyjebane.
To znaczy, że rzeczywiście niekoniecznie patrzeć na to czysto finansowo, co może trochę wizerunkowo pod wyświetlenia, plus no jaką inwestycję traktować.
No i on się potem jarał, że tam dużo było wyświetleń tej storki, jak o tym mówił, że tam 150 tysięcy, ten, tak, że już... Widziałem, że chcieli byście taki kontakt.
Tak, i po dwóch tygodniach się kończą te Q&A'e, bo już mu się nie chce, nie?
Potrzebujemy Cię, Michale.
Ja poproszę taki kontencik.
Ja ciągle mam takie, wiesz, mega sceptyczne gdzieś tam podejście do Bogzela, po prostu bardziej jest dla mnie taką ciekawostką internetową, to jak, w jaki sposób on funkcjonuje, jak się prześlizguje po tych wszystkich aferach, jak jest w stanie gdzieś tam się wbijać w tą świadomość ludzką i w taki sposób, że...
jest w stanie wyjść przed kamerę, powiedzieć, że jest kurwą, przyznać się do wszystkiego, nie tylko tak rzucić puste hasło, ale przyznać się do wielu rzeczy, a na koniec ludzie mówią, Michał, wróć, nie?
To jest dla mnie niesamowite, jako taki w tym sensie fenomen, abstrahując od rzeczy, które robię, których nie popieram, to jako przykład takiej internetowej persony, to jest mega ciekawe.
Znaczy właśnie, Boxel nie wydaje mi się jakąś mega charyzmatyczną postacią, co po prostu taką dobrze kminiącą grę na emocjach i tego, jak ludzie odbierają różne rzeczy.
Tak, natomiast on się właśnie... Inaczej, ja mam wrażenie, że on chciałby być postrzegany jako taki giga czad.
Więc on ma taką potrzebę, żeby być tak postrzegany.
Głupoty powstawały.
Więc jest coś takiego, że on chciałby być tak postrzegany, ale moim zdaniem nie jest, ale to nie zmienia faktu, że w tym całym pozostałym aspekcie swojego funkcjonowania w sieci, tego jak się wypowiada, jak wyczuwa nastroje, jak umie zbudować te filmy tak, żeby przekonać ludzi do swojej racji, nawet będąc w totalnej dupie wizerunkowej, to to jest ciekawostka życiowa dla mnie, jak to obserwuję.
No on lubi ten sport, mam wrażenie, że ile by nie gadał o tym, no to płytkie widzowie, ja wiem, tu, ten, raz wraca, potem robi to samo, że to trochę nim rządzi, nie?
I wiedział, w jaki sposób to funkcjonuje w nim i dlatego się śmiałem, jak on opowiadał o tej przemianie, jakby się dokonała.
Więc to jakby rozumiałem, po co on to robi, ale dlatego tym bardziej mnie śmieszyło, jak gość w ciągu, nie wiem, tam dwóch tygodni opowiada, że swoje życie odmienił.
Tak, to jest... To jest oddzielne, bo ja się zastanawiałem, czy my w ogóle chcemy o tym gadać, bo ja mam wrażenie, że Kuba po prostu tak obudził się pół roku po tym, jak Pandora się skończyła i stwierdził, ej...
Znaczy wiesz co, on był też w TVN-ie i mówił wprost, że on chce być rozpoznawalny, chce być znany, tylko na własnych zasadach.
Kompletnie nie czują tego i dlatego tym bardziej, jak on nagle przyszedł, czy angażuje się w te tematy postpandorowe, że tak powiem, czy przyszedł do TVN-u.
I potem to tak dziwnie wypada.
Że nie czuję, że za jego słowami idzie jakieś doświadczenie, a stawia się w takiej roli, czyli nie próbuję tego przedstawić z dystansu, że wiecie, może tam trochę liznąłem tematu, ale przyszedłem sobie poopowiadać z mojej perspektywy, tylko stawia się w roli takiego gościa, co rozgryz system, a potem jak wchodzą te słowa, to się okazuje, że tak nie do końca.
I przychodzi hey fellow kids i mówisz słuchaj synek, ja ci pokażę jak imprezować, nie?
I mówisz, bo tato masz 50 lat, idź się położyć spać.
Ale najlepsze jest to, że on początki miał całkiem niezłe.
Bo pamiętam, że póki to było tak, że on trochę się trzymał tych artykułów i jakichś tam poszczególnych rzeczy, gdzie zdobywał jakieś informacje, ktoś tam o coś zapytał i wlatywał te artykuły, to pamiętam, że jeszcze ja sam rzucałem do odcinków jakieś informacje, które on uzyskał, powołując się.
Nie tylko ważne jest, jaki content robisz, ale też jakim jesteś człowiekiem i jaki człowiek dajesz się poznać.
I mam wrażenie, że Kuba, niezależnie od tego, jaki jest prywatnie, dał się ludziom poznać jako łasy na fejm i atencję, dziennikarz z wybujałym ego, który jest obrażony na Wardęgę, że ten mu sprzątnął temat przed nosa.
Ja też tak mam, że jakby patrzę na niego i te rzeczy, o których ty mówisz, że on nie do końca ma wiedzy, a się wypowiada z pozycji eksperta, podkręcają jeszcze ten wizerunek.
Facet wydał książkę o mrocznych sekretach influencerów, gdzie on kurwa nie ma pojęcia jakby o tej branży, ale po co to robi?
I stawia się właśnie w pozycji eksperta, gdzie on...
Mam gliste pojęcie o temacie, o którym mówi, to jest irytujące po prostu.
W sensie, nie wiem, tak sobie potem pomyślałem, że może w skali YouTube'a, nie wiem, uśredniając to, to może, w sensie, nie wiem, może to tak gdzieś wychodzi, ale... Na większość twórców ma kilka razy większe.
No i ogólnie tak jak opowiadał o tych tematach, o takim podejściu do influencerów, że tam oczywiście pod kątem dzieci, bo ta książka ma trochę tak ostrzegać, jak tam uważać i ten, że influenza, to że to właśnie chodzi o influencerstwo, które jest takim wirusem.
No i ten target to w ogóle nie było na przykład do jakichś młodych osób, z tego co ja zrozumiałem, szczególnie jak on przyszedł do TVN-u o tym opowiadać, bo był w Dzień Dobry TVN.
Więc trochę tam z tego zdejmował, ale zasadniczo to tak, no nie wiem, jak opowiadał o tym, to miałem takie...
Plus potem został zapytany, co trochę pewnie mu było nie na rękę w kontekście promocji książki, o to, czy kogoś w takim razie by polecił, tak, na przykład z tych, no to Dominika Bossa polecił.
Polecił Dominika Bossa, no dobre polecenie.
Tak, polecił Dominika Bossa.
Kiedyś nas polecał, ale potem przestał.
Mówi, topowe kanały komentarii, Wardęgak, Imper i Refo.
Więc gdzieś tam się wokół tego tematu kręcił i no wiadomo, cały wywiad był pod kątem gdzieś tam sprzedaży tej książki, więc to też się dało wyczuć, że tak, no musiał trochę tę branżę tak pokazać od złej strony, żeby była chęć dla rodziców, jak uszczeć swoje dzieci przed tematem.
No i mam wrażenie, że to też jest trochę ten taki trend, który się cały czas pojawia, bo całkiem niedawno też była inna książka o tym, jakie jest tam zaplecze influencerów od tego ziomka z TikToka.
I też takie same podejście było na zasadzie, nie no kurwa, tak średnio bym powiedział, tak średnio.
To też jest takie gdzieś tam odczucie wokół tego tematu, a jednocześnie on tam, wiesz, siedział na kanapie, wypowiadał się na wszystkie tematy, jakby system rozjebał.
że ja rozumiem, że ludzie często jakby to ego, w sensie u siebie utożsamiają z charyzmą, czyli chcą być tacy pewni siebie, żeby ludzie za nimi poszli i ten.
lub po prostu wybrania innej ścieżki kariery, bo to tutaj nie przejdzie.
Może coś się zmieniło, może coś ciekawego, trochę wyjść spoza tej takiej sfery, której zwykle się gdzieś tam kręcę.
No ale potem się upewniam, nie?
No dobrze, no i to pogadajmy o tym, no bo skoro już ruszyliśmy Kubę, no to no przy tego, że chodzi do Dzień Dobry TVN promować książkę o tym, że influencerzy są źli...
Trochę przeł pałeczkę po Bogzelu, można powiedzieć.
Bogzel se w Miami chilluje, a... A jakby Kuba to wziął i jakby on wrzuca te filmy, jakby wiedząc, że Sylwester na niej nie odpowie.
I teraz nas kobietę, która wystąpiła na tym filmie, no i jakby ona po latach doszła do wniosku, że było to traumatyczne doświadczenie i źle to ogólnie zniosła.
Tak słuchałem jej wypowiedzi i ja mam, kurwa, po prostu ciężko czasami się na takie tematy wypowiadać, bo z jednej strony mam taki osobisty odbiór danej osoby, a z drugiej strony staram się często wczuć to, jak ktoś może się czuć po, załóżmy, jakimś traumatycznym przeżyciu, jak się może zachowywać.
Natomiast pod kątem tego, jak przedstawia swoje aktualne emocje, to miałem wrażenie, że ona aktorzy.
Jakieś takie dramatyczne spojrzenia, westchnięcia, wiesz, jakieś takie czasami momentami nie wiedziała, co mówić, czasami się mieszała.
To taki był odbiór społeczny.
Ale mam wrażenie, że to, w jaki sposób próbuję te emocje teraz podkręcić, to jest tylko na fali tego, co się wydarzyło.
Żeby coś zbić na tym kapiteł po prostu.
że być może ją to tak naprawdę aż tak mocno nie dotknęło, jak próbuję to przedstawić, bo wiesz, czasami się ogląda, nie mówię w sprawie takich afer, ale były jakieś wywiady, gdzie widzisz, że ktoś jest naprawdę sraumatyzowany i kurwa, no nie masz tam wątpliwości, że ta osoba opowiada o naprawdę ciężkiej dla siebie sprawie.
Nie masz wrażenia, że ktoś odgrywa jakąś rolę, nie musi dramatycznie wzdychać, patrzeć w bok albo jakichś takich dziwnych rzeczy robić, tylko po prostu czujesz, że to jest ciężki temat dla tej osoby.
Po prostu sobie opowiadała historię, na końcu jakieś dramatyczne spojrzenie prosto w kamerę do Wardęgi, że ma przeprosić.
A jakby, wiesz, słuchasz tego i jakby potem przypominasz sobie tego...
idiotycznego faceta w kostiumie superbohatera, który się nazywa Boobsman i ma czerwone gacie na sobie i wygląda jak jakaś parodia, wiesz, czegoś i podchodzi i tu, wiesz, złapie za cycka i mówi hi, hi, hi i ucieka.
Wiesz, facet nie jest zbrodniarzem, który kobiety ganiał po nocy i je krzywdził, nie?
Ja tak sobie mówię, no przecież Wardęga przepraszał, no ale potem miałem dyskusję z czatem, no tak, ale Wardęga przeprosił za chujowy film, a nie za konkretne czynności.
No ja tak miałem takie, że zasadniczo nie chodziło o to, żeby po prostu potępić, żeby nie gloryfikować tego filmu, bo co innego, gdy Wardęga wszedł zaparty i mówił, nie, to nic takiego.
Tak, że pod przykrywką jakiejś tam akcji doskonale z tyłu głowy wiedział, że to zrobi wiusy i że było słabe i ten film jest zastańczony dostępny, wiadomo, że są urywki czy jakieś mirory.
Więc nie wiem, czy teraz odkopywanie tego, przepraszając z imienia każdą kobietę na przykład, lub nazywanie tego w ten sposób, nie wiem, molestowanie mi ten, jej by sprawiło na przykład ulgę, że ona wtedy stwierdziła, o, teraz mnie przeprosił.
Ja uważam, że na tym etapie, jeżeli ktoś po tylu latach czuje zadrę,
A to przedawnienie, gdzie do sądu po tylu latach.
No nie mam pojęcia, jaka to jest procedura też przy okazji takich konkretnie spraw.
No nie mam pojęcia, plus masz nagrania, więc że ci ludzie tam występowali.
Więc może wtedy ten, ale to już widzę tylko w tym trybie, a nie w trybie teraz wywiadu, opowiadania w dramatyczny sposób.
jakby, dlaczego ona teraz poszła do Kuby Wontora, żeby to powiedzieć?
Że mi jest blisko do tego, co ludzie w komentarzach pisali, pomimo, że no wolałbym, żeby było inaczej, żeby odbiór tej pani był inny, tak?
ogólnie jakby odstrasza potencjalne, wiesz, jakieś ofiary, które chciałyby opowiedzieć o traumatycznych doświadczeniach, tak?
Na przykład taka dziewczyna, która, wiesz, doświadczyła czegoś bardzo złego, sobie pomyśli, kurczę, nie będę o tym mówić, bo jeszcze będą myśleć takie komentarze, będę się musiała bronić i w ogóle, więc to robi ogólnie złą robotę.
To jakby to, że jest taki odbiór społeczny, ale strasznie ciężko jest się z tym nie zgodzić po prostu.
Znaczy problem z takimi sprawami jest tutaj, że jak ty powiesz coś w stylu, że jakie miała intencje, no to ona powie, że po tylu latach się dopiero zebrała, bo to było dla niej bardzo ciężkie i tak dalej.
No i teraz znowu, tak, na pewno są takie przypadki, kiedy w ten sposób się dzieje, że ktoś jest na tyle straumatyzowany po jakimś doświadczeniu, że...
że dopiero po latach jest w stanie się zebrać, albo wiesz, ileś czasu to wypierał, no nie wiem, tam zachodzą jakieś psychologiczne mechanizmy, które powodują, że się za tym nie zajął.
No ale mówię, ta forma, w jakiej ona to przekazała, sprawia, że jest dla mnie po prostu w tym sensie niewiarygodna, nie co do samego czynu, który został uwieczniony, tylko niewiarygodna co do tego, jaki to jest ładunek emocjonalny w tym momencie dla niej.
No po prostu, no nie wiem, ja to tak odbieram.
Tutaj jedną rzecz muszę Wontora za to spropsować, że rzeczywiście starał się ten wywiad tak prowadzić, żeby podważać to, co ona mówi.
Znaczy wiadomo, jaki miał cel wrzucenia tego Jodżemu na rękę w momencie, w którym ona ciągle mówi o tym, że Wardęga jest zły, ale zadawał te pytania trochę z takiej pozycji, że a czy na pewno tutaj nie dopytał, a czy na pewno tutaj nie było tak, że po nagraniu nie podszedł i jeszcze z tobą nie pogadał, a może mieliście jakiś kontakt mailowy.
No to powodzenia, no że to była forma kontaktu.
Więc trochę takie jakieś tam wnioski z tego wyciąga pod kątem materiałów.
Po prostu tak konkludują.
No nie wiem, no on śmiga sobie po lesie teraz pewnie.
Śmiga sobie po lesie, nawet jak kiedyś, no szczerze, bo tak o tym rozmawiamy, tak już patrząc czysto cynicznie, to Sylwester Wardęga wróci, powie, no przepraszałem ileś razy, no to teraz tak, no przepraszam wszystkie panie, które w tym wystąpiły, odjebałem.
I tak wszyscy mówią, o Sylwester, zajebiście, że wróciłeś, daj spokój.
To nie zmienia faktu, że ogólnie polecam sobie pochodzić po lesie, ja ostatnio byłem i było bardzo fajnie, w ogóle takie soczyste kolory były, bo jakoś, nie wiem, tak popadało czy coś.
Tak, lepsze kolorki mam i takie soczyste kolory, tak zielono, tak dosłownie jak na telefonach czasami, jak podkręcisz saturację,
I fajnie się wychillowałem, także ogólnie polecam.
W ogóle natura, przyroda, pooddychać, to jest chłopaczek sprawa.
Szczególnie jak tak jacy przy monitorze potrafię posiedzieć po parę godzin.
No potem fajnie jest tak nagle trochę gdzieś dalej nawet popatrzeć.
No nie, no inaczej mózg pracuje, człowiek taki spokojniejszy się od razu robi.
Ja pośledzony jestem wtedy, nie rozumiem dlaczego.
Ja po prostu nagle stwierdziłem, dobra, nie chcę i sobie tak logicznie wytłumaczyłem, że hej, zabiera mi to za dużo czasu, potem trochę tam biegam, gdzieś tam się ogarniam, tak na siłownię czy coś, a tak to mogę sobie spokojnie zjeść i ten.
I nagle stwierdziłem, że w ogóle po to nie sięgam.
To, że muszę wyłączyć budzik z telefonu, to też już sprawia, że łapię telefon do ręki, co może powodować, że mi bliżej.
Jedyne co, to po prostu potem, jak siedzę na kiblu, to trochę nadrabiam, bo jak na streama wybieram, albo coś chcę, jakieś informacje zebrać, to już na kiblu, jak siedzę, to sobie wtedy biorę telefon.
I sklejasz se potem.
Tak, i potem tu mam jakieś szczątki informacji.
Ale jakoś też tak, kurwa, łatwo poszło.
Ale było tak, że na początku było łatwo, a po paru dniach miałem trochę kryzys.
To jest fakt, że jednak to taki... To nawet nie chodzi o to, że powiedzmy mi świeci ten ekran, że na pewno coś ma wpływ, bo Patrycja mi wyłączała, bo ona dużo później niż ja zasypia.
Ale sam fakt wyciszenia myśli przed zaśnięciem, niezajmowanie umysłu i niestymulowanie go jakąś historią z filmu... Inaczej śpisz, dłużej masz sen głęboki i na innych falach mózgowych w ogóle, masz inny poziom regeneracji.
I to też się fajnie snowballuje w czasie, że na początku po pierwszym tym tak aż nie czułem, ale tak trzeci, czwarty dzień mówię, lepiej, tak już tak lepiej.
Jeszcze ponoć są te takie tipaski, że wiesz, rano żeby wstać, to od razu wyjść na słońce na 10-15 minut, znaczy u nas to teraz jak na lekarstwo.
Ale że na zewnątrz, żeby w ogóle, wiesz, tych promieni, bo to melatoninę pobudza Ci, że potem reguluje Ci rytm dobowy i jeszcze lepiej ponoć Ci to zaczyna funkcjonować.
czy nie ogarnąć sobie takich rolet, no bo ogólnie zdrowo jest całkiem zaciemnić pomieszczenie na noc.
Więc ja mówię, dobra, to może jest jakiś system rolet elektronicznych, co nastawią budzik i się zgrywają z budzikiem człowieku, że się podnoszą, albo na przykład jak jest, wiesz, określona godzina, tak bardzo powolutku, że taki wschód słońca ci symulują, że powoli się podnoszą.
Więc zacząłem się zastanawiać, mówię, ej, może sobie sprawię coś takiego, ale potem rozsądny Tomek mówi...
stary, parę koła wydasz na to, żeby roletać się automatycznie podnosić.
W sensie ukryzają na jedną trzecią po prostu i będzie okej, nie?
A potem mówię, nie no, ale przecież stać mnie na to, to może wpłynąć pozytywnie na moją efektywność.
walczą dwa Tomki na razie we mnie trochę, nie wiem, czuję, że to taki gadżet jest bardziej... Znaczy, ja na przykład nie czuję takiej potrzeby dlatego, że, nie wiem dlaczego, ale mam taki ten zegar biologiczny, że jak on mi się ustawi, to ja rozumiem, że to może pomagać, bo to ma sens, ale ja mam tak, że po prostu się budzę o danej godzinie i nawet jak wiem, że mogę dłużej spać, nie mam jakiejś presji, nie wiem, później streama odpalam czy coś, to w momencie, gdy cały czas staję przed szóstą, czyli zwykle w ciągu tygodnia tam piąta dwadzieścia,
No i wstałem sobie, poszedłem tam, zjadłem, no takie normalne jak rano, trochę ciemno było jeszcze o tej godzinie.
No i poszedłem do kompa sobie usiąść, no bo ten... I Patrycja taka przychodzi, taka zaspana, mówi, co ty, coś się stało?
No wstałem sobie, czwarta czterdzieści, daj spokój.
No dobrze wszystko, tylko mówię, wyspałem się, już poszedłem wcześniej spać i zginął.
Już dzisiaj tak, tam o piątej się kładłem, dałem budzik na dwunastą, o dziesiątej się już przebudziłem i tak, i już nie mogłem spać, więc wydobyłem to, wstanę, to się położę tam koło dwudziestej trzeciej, to ten...
Znaczy wydaje mi się, że to zwykle to trzeba troszkę się bardziej postarać niż jedno wydarzenie.
I teraz wiesz, dużo więcej widzę po prostu i rozumiem.
No, to taki właśnie jakiś taki ten, a może wtedy gdzieś w finale do tego i House of Cards usiądziemy, bo ja bym sobie z chęcią też przypomniał.
Powiedziałem, że nie.
Widziałem tylko trailer i dlatego mam jakieś tam wspomnienia.
Talia Kart ma 52 karty w czterech kolorach, po 13 kart każdy.
I odcinki House of Cards, mi się wydaje, że jakby taki był koncept początkowo, bo sezony mają po 13 odcinków.
Jakby zrobili, masz House of Cards, cztery sezony po 13 odcinków, 52 jak Talia Kart, wszystko i koncept jakby... Dobra, nie będę spoilerował.
Ale tutaj trzeba uważać spoilerami, ale jak znasz fabułę, to wiesz, jak koncepcyjnie można by było to jeszcze ugryźć.
No pootwierali nowe wąteczki.
Nie, to jest w ogóle w tym, tak już nawiązując do serialu, to jest popieprzone, jak czasami on przełamuje tę ścianę i patrzy prosto w kamerę.
I z powrotem.
Super są te sceny, dlatego naprawdę polecam.
Jeżeli ktoś nie oglądał, to nawet można powiedzieć zazdroszczę.
No tak, że ta afera to była taka nadmuchana właśnie po to, żeby zamknąć ten serial, bo za dużo pokazywał, jak wygląda od zaplecza polityka.
Jest taka, znaczy nie, bo wiesz, tam już schodzili jeszcze głębiej, to znaczy, że póki to było na poziomie takim zostać prezydentem, to nie jest spoiler, no bo to od początku wiadomo, że to... Że dążył do tego.
to, że potem pokazując, że jest jeszcze coś dalej, że to nie jest takie dziecinne wyobrażenie, że jest prezydent i on rządzi, jest fajnie, tylko że to troszkę jest ta królicza nora głębsza, to, że w tym momencie chcieli to pokazywać, to tak naprawdę w tym sensie rządzi światem, to się skończył serial, nie?
Cześć, zieloną poświatę nam włączę.
Cześć, pompa.
Ostatnie odcinki
-
ODTAJNIONE AKTA ZGNIŁYCH ELIT (BOXDEL, TACO HEM...
02.02.2026 17:17
-
ANDZIAKS PRZEKUPUJE CÓRKĘ TELEFONEM? (BUNGEE, W...
29.01.2026 17:00
-
TRUMP OSZALAŁ? KOLEJNA OFIARA ICE ft. Z DVPY
26.01.2026 19:02
-
LEXY ZGŁOSZONA DO PROKURATURY ft. TAKEFUN (STAN...
22.01.2026 17:00
-
DODA WALCZY Z OPRAWCAMI ZWIERZĄT
19.01.2026 17:00
-
CAŁA PRAWDA O BIZNESIE WK DZIK
15.01.2026 17:00
-
ODKLEJONY MAJDAN ŁAMIE PRZEPISY I JEST Z TEGO D...
12.01.2026 17:00
-
DO CZEGO DOSZŁY FREAK FIGHTY? (Książulo, Żurnal...
08.01.2026 17:06
-
ŻURNALISTA ATAKUJE KONOPSKIEGO (Budda, Szalony ...
05.01.2026 18:50
-
TIER LISTA DRAM 2025
01.01.2026 14:39