Mentionsy

Wysypisko | Radio Katowice
25.09.2025 17:15

Wysypisko. Antropocen

Czy wiedzą Państwo czym jest antropocen? I jakie niesie ze sobą zagrożenia dla planety? Gościem wysypiska jest profesor Ewa Bińczyk filozofka, ekoedukatorka i ekspertka od antropocenu. Dziś także o jesieni i zmieniających się porach roku na świecie.

Audycja jest dofinansowana ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 308 wyników dla "Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach"

Wysypisko Audycja dobrze posegregowana

No i mamy trzeci dzień jesieni.

Taka słoneczna, polska, złota jesień.

Najlepiej, by była ciepła.

Właśnie nie padało.

Żeby z pieskiem można było robić długie podróże po parku.

Ja uwielbiam.

A co najbardziej lubisz w jesieni?

Wszystkie kolorki.

Lubię kawę z pumpkin spice latte.

Lubię spacery.

Czyli fajnie, że będzie taka pora.

I ja się cieszę jak najbardziej.

Moja ulubiona.

Uwielbiam lato, dlatego wolałabym, żeby jak najdłużej trwało.

No ale jesień jest taka u nas normalna w klimacie, więc że tak powiem oswoiłam się już z tą myślą w tym wieku.

Zawsze mi jest trochę smutno, że lato się kończy.

a równocześnie jakoś co roku się coraz bardziej przyzwyczają do tego, że pory roku się zmieniają, ale rzeczywiście w tym roku lato było jakieś krótkie, dosyć zimne.

Dziś w programie powrócimy pamięcią do powodzi sprzed roku i zajrzymy na konferencję do Goczałkowic Zdroju.

W studiu powitamy też niezwykłego gościa i porozmawiamy o zmianach klimatu.

Opowiemy też o działaniach Klubu Myśli Ekologicznej w Katowicach.

Będzie o elektrycznych śmieciach.

No i zdradzimy, kto został zwierzęciem roku.

Ja się nazywam Katarzyna Głuchiuszkiewicz, a ten program jak zawsze realizuje Rafał Drabek.

Minął już ponad rok od ostatniej dużej powodzi w naszym regionie.

Przy zbiorniku w Goczałkowicach Zdroju odbyła się zatem konferencja pod hasłem Powódź w miastach.

Co robić, gdy ulice zamieniają się w rzeki?

Zorganizowana przez Ekoenergie Silesia i Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów.

Wzięli w niej udział eksperci i samorządowcy, aby wspólnie szukać skutecznych rozwiązań dla poprawy systemu ostrzegania i ochrony przeciwpowodziowej.

Nieprzypadkowy czas, nieprzypadkowe miejsce.

Przede wszystkim chcieliśmy jako grupa pokazać też nasz udziw tych wydarzeniach, które miały miejsce rok temu, czyli tutaj tej powodzi lokalnej, problematykę powodzi w miastach.

Łukasz Krawiec, wiceprezes Ekoenergia Silesia.

Na dachu macie super radar pogodowy.

Sprawdzał się w czasie powodzi?

Jak najbardziej nasz radar jest połączony z aplikacją Silesia Alert, która stworzona została do tego, aby właśnie powiadamiać o nagłych zjawiskach pogodowych.

Andrzej Siuda, kierownik tego miejsca, a także Kozłowie Góry.

Pan mówił o fali powodziowej sprzed roku.

To było takie dziwne bardzo wezbranie, dlatego że ono było prognozowane na tydzień naprzód.

To się nigdy nie zdarzyło.

Jednak skutki były fatalne.

Myśmy to obserwowali i cały czas, codziennie już było, że to się już wylało.

Myśmy mieli rezerwę powodziową wielkości połowy tego wielkiego Raciborza.

Chyba jako jedyni tutaj w tym regionie, żeśmy robili rzuty wyprzedzające.

Obudził mnie deszcz o intensywności, którego nigdy w życiu nie widziałem.

To jest takie wezbranie powyżej raz na 200 lat.

To tak obrazowo, żeby powiedzieć, to jest 230 wiader na metr kwadratowy.

Cała rzeka Iłownica i Biała się napełniła, przy czym Biała jest taka bardziej odporna, ale Iłownicą przyszła przepływ, był odnotowany 385 m3 na sekundę.

Najwięcej, ile kiedykolwiek żeśmy zrzucali wody ze Zgoczałkowic do Wisły, to było 270 15 lat temu.

Uznane to zostało jako wodę 0,1%, czyli taka, co może wystąpić raz na tysiąc lat.

Trudno mi nie sobie jako hydrotechnikowi wytłumaczyć, znaczy nawet wyobrazić wały przeciwpowodziowe, które miałyby być

takie, żeby uchronić przed taką wodą?

Czy to się w ogóle opłaca?

Czy już nie zacząć rozważać i niech to będą te skutki, o które pan pyta?

Wywłaszczenia domów i pozostawić tereny, rzece, bo z bujewskim prawem rzeki jest wylewać.

Wicestarosta Bielski, Bartłomiej Fajfer, pan pochodzi z Czechowic, tam pan, że tak powiem, działał.

Sporo drgnęło w tym temacie.

Dysponujemy w chwili obecnej opracowaniami naukowymi sporządzonymi przez pracowniw posiadających specjalistyczną wiedzę i doświadczenie wód polskich, którzy wskazali bardzo newralgiczne punkty.

W chwili obecnej jak zwykle wiemy gdzie jest problem, natomiast nie ma środków na zrealizowanie odpowiednich obiektów.

hydrologicznych, plus na terenie naszego powiatu istnieją realne spory, gdzie usytuować zbiorniki Jasienica i Czechowice, gdzie gminy pozostają, mają wyjątkowo rozbieżne interesy.

Natomiast otrzymaliśmy część środków z budżetu Skarbu Państwa, to przede wszystkim na niwelację skutków czerwcowej powodzi przebudowujemy szereg mostów i przepustów drogowych.

Środki z wrześniowej powodzi nie zostały nam przelane.

wiło się, że wyciągniemy wnioski, naprawimy wszystko, nauczymy się na błędach.

I co?

I stało się jak zwykle.

Na razie proces dotyczący prognozowania i przyczyn powodzi nadal trwa.

Nie widać jakiegokolwiek rozstrzygnięcia czy światełka w tunelu.

Grzegorz Wanot, starosta pszczyński.

Staramy się usuwać skutki tej klęski żywiołowej, która nas dotknęła.

Złożyliśmy bardzo dużo wniosków o pomoc.

Jeżeli chodzi o poprawę infrastruktury, to się dzieje w tej chwili.

Znamy te miejsca, które musimy zmodernizować.

Właśnie niedawno w piątek podpisaliśmy wspólnie z panem burmistrzem i Wodami Polskimi porozumienie na opracowanie analizy cieku starowiejskiego w Pszczynie.

W tej chwili remontujemy również sporo przepustów dzięki pomocy państwa.

wnież z naszych środków wygospodarowaliśmy pieniądze na to, żeby pousuwać bardzo wiele wiatrołomów.

W końcu bezpieczeństwo naszych mieszkańców to dla nas priorytet.

Izgo Czołkowic, przenosimy się do Czechowic-Dziedzic.

Ja wiem, że burmistrz tego miasta, pan Marian Błachut, nie lubi wspominać tego, co było przed rokiem, ani przed wielu, wielu laty, bo byliście doświadczeni przez powódź

Po wielokroć to, co się wydarzyło, to trzeba miw pamięci, ale nie można żyć historią, tylko wyciągać wnioski po to, żeby być mądrzejszym, po szkodzie, przed szkodą, żebyśmy podjęli takie działania inwestycyjne, które zwiększą bezpieczeństwo mieszkańców.

Wałów nieskończoność nie można ponosić, trzeba szukać również miejsca.

na bezpieczne przejęcie nadmiarowej wody powodziowej, jeżeli ona się już nie mieści w międzywalu.

Końcem roku ma być złożony wniosek na przebudowywanie wałów, rzeki i łownicy.

Pierwszy etap od ujścia do Wisły.

Czyli jest konkret, chociaż jeden.

W przyszłym roku pieniądze z tzw.

Feniksa, czyli Funduszu Europejskiego na Infrastrukturę, Klimat i Środowisko są zarezerwowane.

Jak wniosek zostanie złożony, to pieniądze będą.

Pozostaje tylko działanie.

A tym tematem zajął się Andrzej Ochodek.

Ubiegłoroczna powódź pozostawiła po sobie nie tylko straty materialne.

Jak się okazuje, wiele z poszkodowanych osób do dziś zmaga się z psychicznymi skutkami żywiołu.

Mieszkający w Stroniu Śląskim himalaista Piotr Pustelnik powiedział, że każdy deszcz i wezbranie rzek budzą strach.

Na razie odbudowujemy to, co odbudowujemy.

Staramy się z tym sposobem zagospodarowania przestrzennego i z tym sposobem zabezpieczenia przeciwpowodziowego obchodzić jak ze zgniłym jajkiem.

125 wniosków otrzymały do tej pory Wody Polskie w sprawie wykupu nieruchomości zniszczonych przez ubiegłoroczną powódź.

Najwięcej wpłynęło ich nieruchomości.

z województwa dolnośląskiego, a co ciekawe, o takie rozwiązanie nie zawnioskował nikt z województwa śląskiego.

O szczegółach nasz reporter Paweł Nadrowski.

113 wniosków dotyczy województwa dolnośląskiego, 9 opolskiego, 2 lubuskiego, a 1 wniosek województwa małopolskiego.

Z informacji przekazanych przez Wody Polskie wynika, że do tej pory o wykup nie zawnioskowała ani jedna osoba z województwa śląskiego.

Termin zgłoszeń mija 1 października, jednak decyduje kolejność wpływania wniosków.

Wody polskie otrzymały w tym roku na wykup 30 milionów złotych z rezerwy celowej budżetu państwa.

Powstała również lista rezerwowa.

Jeśli ktoś zrezygnuje, ofertę otrzyma kolejna osoba.

Wykup nieruchomości przewiduje specustawa powodziowa, która weszła w życie pod koniec maja.

Dotyczy domów zniszczonych przez powódź z 13 września ubiegłego roku, które były wybudowane legalnie, są na obszarze szczególnego zagrożenia powodziom w gminie objętej pomocą, a ich stan kwalifikuje je do rozbiórki.

Wykup nie dotyczy ewentualnych nieruchomości zniszczonych na skutek zjawisk atmosferycznych w tym miesiącu.

A ulewne opady i nagłe lokalne podtopienia to nie tylko zagrożenia i straty dla ludzi.

Z powodu ekstremalnych zjawisk pogodowych cierpi też przyroda, wskazuje hydrolożka dr Anna Wierzbicka.

Dużo trudniej jest zauważyć, że była jakaś błyskawiczna powódź, ta woda potem zeszła.

Ale tak naprawdę sam grunt wcale nie jest taki sam.

Zmyło na przykład wiele gniazd ptaków, czy zalało nory różnego rodzaju ssaków.

Często przez to, że ta woda nie jest czysta, niesie różne zanieczyszczenia.

Gleba staje się zanieczyszczona.

Nawet drzewa, które tam rosną, mogą umrzeć.

Musimy też pamiętać, że gwałtowne i nawalne opady deszczu, potocznie określane jako ściana wody, nie pomogą w rozwiązaniu problemu suszy.

Wysypisko.

Audycja dobrze posegregowana.

Epoka człowieka i wyzwania planetarne.

To ulubiona tematyka wykładów profesor Ewy Bińczyk.

Filozofka i edukatorka, z którą każda rozmowa jest ogromną przyjemnością, postanowiła podzielić się z nami swoimi przemyśleniami.

Chcielibyśmy żyć w epoce symbiocenu, którą postuluje profesor Albrecht, no ale na razie patowe położenie ludzkości wobec planetarnego kryzysu środowiskowego sugeruje, że rację mają ci, którzy zaproponowali pojęcie antropocenu, czyli takiej epoki, w której w pokładach geologicznych, stratygraficznych widać piętno działalności gatunku Homo sapiens, niechciane piętno, które sugeruje skalę destrukcji systemów planetarnych.

I to nie tylko zmiana klimatyczna, ale też destabilizacja hydrosfery, czyli zakwaszenie oceanów, wyjaławianie gleb, no i problem potężny wielkiego wymierania, anihilacji biosfery.

Ta dyskusja, proszę Państwa, opiera się na szeregu raportów, bo to setki tysięcy ekspertów pracują nad tym, żeby...

dostarczać jak najbardziej aktualnej wiedzy na temat tego, jak już jest źle i ryzykownie.

No i mamy chyba najbardziej ważne tutaj raporty, to są te raporty IPCC, ale też raporty dotyczące przekraczania tzw.

granic planetarnych.

Nie byłoby dyskusji o epoce człowieka i symbiocenie, gdyby nie te raporty dotyczące przekraczania granic planetarnych.

To jest dziewięć parametrów.

Po przekroczeniu których, jak obawiają się eksperci, życie nam znane nie będzie mogło zostać na ziemi i planeta wejdzie w nowy stan.

Więc nie zagraża to życiu jako takiemu w ogóle, tylko życiu, do którego my jesteśmy przyzwyczajeni w epoce holocenu, od którego zależy nasze rolnictwo, nasze systemy ubezpieczeń, to jak my funkcjonujemy, nasze gospodarki.

Więc tak naprawdę my tu mówimy o ryzyku dla ludzkości i dla stabilnych porządków społeczno-gospodarczych.

No właśnie, bo ja oglądałam niedawno taki film Davida Attenborough, który jest już w tej chwili powszechnie dostępny, ale on bazuje na takiej linii czasoprzestrzeni i pokazuje bardzo dokładnie tereny, które na przykład on eksploroww latach 40., 50., 60. i im bliżej współczesności,

tym jakby ta degeneracja natury przyspiesza.

Pamiętam tam takie zdanie, że tak naprawdę od czasu II wojny światowej, czyli w zasadzie to, co powiedziałam na początku, od lat 40. ubiegłego wieku, zaczęliśmy tak bardzo przekraczać dostępne zasoby ziemi, że może nam zabraknąć gleby.

Tak, w niektórych opracowaniach ekonomistów ekologicznych czytam,

że nam zostało globalnie około 60 lat plonów, ponieważ nasza polityka dotycząca gleb nie pozwala im na regenerację.

Pewnie wcześniejsi goście również o nich mówili, profesor Skubała.

W roku 2020 masa naszych wytworów technosfery przekroczyła masę biosfery.

Na Ziemi jest więcej naszych budynków, jeżeli chodzi o masę, niż roślin.

Debata o antropocenie jest debatą o skali, o takim estetycznym niesmaku wobec tego, jak już potężni staliśmy się my, jak wiele jest nas na ziemi, jak wiele konsumują najbogatsi, bo od razu chcę powiedzieć, że to nie chodzi o problem przeludnienia demograficznego, ponieważ połowa ludzkości w zasadzie

na tyle konsumuje mało, że jest niewinna z punktu widzenia destrukcji i ekstrakcji z tego, co konsumujemy na Ziemi.

Problemem jest 20% najbogatszych ludzi na Ziemi, którzy żyją w krajach o wysokim dochodzie, takim jak Polska, gdzie to właśnie my ten ślad planetarny i węglowy mamy kilkanaście, nieraz w niektórych krajach razy większy niż w krajach najuboższych.

Tak niesprawiedliwie jest nasz stosunek do przyrody rozłożony globalnie.

No i jeszcze przed nami migracje ekologiczne, bo wiemy, że w jednych rejonach naszego globu wody pitnej zabraknie w pewnym momencie.

A ja niedawno byłam na wystawie poświęconej tundrze i tajdze i okazuje się, że zwierzęta, które żyły kiedyś w tamtych rejonach też będą musiały migrować, no bo na przykład już nie mają co jeść.

Jak nie będzie tych zwierząt, to ludzie znowu stracą, prawda, jakieś swoje pożywienie.

No więc tutaj mamy jakby to takie spojrzenie bardzo globalne i bardzo ogólne, a potem przychodzi na przykład moment, kiedy ja rozmawiam w czasie jakiejś sondy ulicznej z naszymi słuchaczami i oniwią, pani ciągle mówicie o tym ociepleniu, a tu tak zimno, bo ciągle mylimy tę temperaturę za oknem z tym globalnym ociepleniem, prawda?

Tak, tutaj w ogóle problem od początku tego, jak nauka rozpoznawała, jaki jest stan systemów planetarnych, to szło ręka w rękę z potężnymi też mechanizmami dezinformowania sponsorowanymi przez przemysł paliwowy, automotoryzacyjny, więc są ogromne podmioty zainteresowane tym, żeby biznes jak zwykle trwał, żebyśmy nie zmienili, nie odchodzili od paliw kopalnych.

Bardzo wielu z nas rozumie, jak to są potężne nierównowagi, bo to są ogromne sektory, wielkie pieniądze, politycy bardzo często są zależni od tego.

No i ta dezinformacja ma różne oblicza.

Niedawno podano na przykład, że na Antarktydzie troszeczkę śniegu spadło w ciągu dwóch lat z uwagi na pewne anomalie, aberracje klimatyczne.

To się zaraz tam podniosła się, słuchajcie, pokrywa lodowa, to były rzędy wielkości mniej niż jeden milimetr, jedna trzecia w zasadzie milimetra na pewnym obszarze.

Wbuchnęła wiadomość, że przybywa lądolodu.

Te same dane były od razu przez autorów.

Badacze tego tematu podawane wraz z informacjami, że globalnie lądolody Arktyki i Antarktydy stają się niestabilne.

Ich rozpad to jest ryzyko wzrostu poziomu morza o 7 metrów.

I te procesy narastają w tempie o wiele szybszym niż się spodziewaliśmy.

To tempo przyspiesza, więc tam było dużo więcej bardziej niepokojących informacji niż ten jeden taki, powiedzmy,

Ta wisienka na torcie jakiegoś pozytywnego czegoś, co zostało zaraz odebrane przez ludzi, którzy szukają nadziei, ale też którzy chętnie dezinformują w ten oto sposób, że przecież nie jest tak źle.

Problemem jest to, że nie słuchamy uważnie naukoww.

Ja z tego punktu widzenia próbowałam badać to, jak oni są mocno sfrustrowani, też po jakie sięgają już metafory, narzędzia.

Sama przetłumaczyłam nawet esej science fiction jednej z badaczki,

Najomi Oreskes, która orientuje się w tej skali dezinformacji i sięgnęła po literaturę science fiction, żeby opisać, jak może potwornie wyglądać XXI wiek, jeżeli nie będziemy zwalczać biznesu, jak zwykle kapitalizmu paliw kopalnych.

Więc to jest troszeczkę już desperackie w mojej ocenie, co robią eksperci, żeby do nas dotrzeć.

Dokładnie mam przed sobą artykuł Naomi Oreskes, której stałam się ogromną fanką po tym krótkim artykule, który nazywa się Dlaczego nic nie zrobili?

Bo pisze, kiedy w przyszłości historyczki i historycy zapytają, dlaczego ludzie nie zdecydowali się działać, choć wiedzieli o kryzysie klimatycznym,

Odpowiedź będzie składała się z dwóch istotnych części.

Pierwszą będzie historia zaprzeczeń i przekłamań, których dopuszczała się branża paliwowa, a drugą opowieść o tym, jak ludzie, którzy posiadali władzę i przywileje robili wszystko, żeby tylko nie przyjąć do wiadomości, że zmiany klimatyczne są świadectwem wadliwości naszego systemu ekonomicznego.

Trafiła tutaj w sedno.

Bardzo dużo pisze o amerykańskiej Izbie Handlowej, o tych wszystkich organizacjach związanych z gospodarką w Stanach Zjednoczonych, no ale daleko szukać.

Tutaj hasło dekarbonizacja budzi naprawdę skrajne emocje.

Zobaczcie Państwo też z czego to wynika.

Kiedy dochodziło do wielkich transformacji już wcześniej, najsłabsi byli najczęściej pozostawiani samym sobie.

Takie wielkie transformacje jak program dekarbonizacji odejścia od paliw kopalnych nie może być robiony głupio i po trupach najsłabszych.

Dlatego nowe, te zielone łady, przed którymi stoimy, one powinny być w imię walki z ubóstwem energetycznym przeprowadzane, sprawiedliwości klimatycznej.

Dlatego tak bardzo jest mi bliska ekonomia ekologiczna wystudzania wzrostu, bo to są programy nie tylko równowagi z granicami planetarnymi, ale przede wszystkim programy dobrobytu społecznego.

My prawdopodobnie też potrzebujemy jakichś takich kampanii informacyjnych, żeby odmienić masową wyobraźnię, bo

Ludzie są tak dzisiaj zagubieni, tak wielokrotnie zostali okłamani, że im dekarbonizacja w tej chwili się kojarzy z tym, że Unia Europejska odbierze im domy, bo po prostu spalają niewłaściwe rzeczy w swoich piecach.

Nie tędy droga.

Dopóki politycy i państwa nie podejmą tej ambitnej misji też przebudowy wyobraźni masowej w imię tego, że nam chodzi w tej chwili o aranżowanie przetrwania, a nie o interesy Unii Europejskiej dla naszych już dzieci, bo my nie mówimy...

Tutaj o skali 100 lat, tylko dekad, jeżeli chodzi o ryzyko poważnych tąpnięć i wielkich problemów takich globalnych, dopóki takiej kampanii masowej przebudowy wyobraźni nie będzie, tego poparcia nie będzie.

No przecież poparcie dla wielkich transformacji społecznych nigdy nie brało się znikąd.

Ewa Bińczyk była gościnią setnego spotkania Klubu Myśli Ekologicznej.

To spotkanie było prawdziwą ucztą dla umysłów i serc, pokazujące międzyludzkie bogactwo wynikające z relacji, rozmów, które mamy właśnie tu i teraz.

A o 13 latach działalności klubu opowiem Państwu za tydzień.

Wysypisko

Audycja dobrze posegregowana.

W Rybniku trwa kampania promocyjna ogólnopolskiej akcji elektryczne śmieci.

Na terenie miasta jest już 20 specjalnych czerwonych pojemniw na elektroodpady, a przedstawiciele Fundacji Odzyskaj Środowisko oraz Rybnickiego Magistratu zachęcają, aby z nich aktywnie korzystać.

Z tej okazji dla dzieci zorganizowano zajęcia w formie zabawy, którym przyglądał się także nasz reporter.

Przyjechaliśmy dzisiaj do Was z Kielc jako Fundacja Odzyskaj Środowisko, żeby Wam opowiedzieć o projekcie elektryczne śmieci, o tym, że ten projekt u Was funkcjonuje.

Tak, możecie, będziecie, każdy brał swój taki zużyty elektryczny sprzęt i zapraszam Was tutaj po kolei, nie, nie, po jednym, bierzemy.

Tutaj, tutaj jest taka klapa, wiesz?

Dla nas najcenniejsza jest edukacja ekologiczna.

wi Kinga Rotkiewicz z Fundacji Odzyskaj Środowisko.

ale taka w praktyce, idąc trochę za hasłem Konfucjusza, że gdy mi powiesz, to zapomnę, gdy mi pokażesz, to zapamiętam, ale gdy pozwolisz mi to zrobić, to zrozumiem.

I dzisiaj przyjechaliśmy tutaj do Rybnika także z warsztatami edukacyjnymi, skierowanymi akurat dla najmłodszych, ale edukacja ekologiczna jest ważna dla każdego mieszkańca, żeby rozumieć sens naszych działań.

To, że wrzucamy elektryczne śmieci do czerwonych pojemniw oznacza,

że żyjemy w zdrowszym środowisku.

Chronimy także siebie i swoich najbliższych, ponieważ elektryczne śmieci zawierają w sobie niebezpieczne substancje.

Nie wolno wchodzić, grozi śmiercią.

Serio?

Nie da się z tego wyjść, wiesz, a to może być mało plenu w środku.

Wrzucaj.

Jak masz na imię?

Miłosz.

Miłosz.

Piękna robota.

Projekt elektrycznej śmieci jest projektem ogólnopolskim, a Rybnik jest jednym z elementów, jako miasto w naszej układance jest jednym z elementów, którym wprowadziliśmy ten projekt, a służy tylko i wyłącznie temu, żeby mieszkańcy mieli jak największą swobodę i największe możliwości, czyli też najłatwiej, pozbyć się mało gabarytowych elektroodpadów, które można wrzucić do tego czerwonego pojemnika.

wi Robert Magolon z firmy MB Recycling.

która współorganizuje akcję elektryczne śmieci.

Zaczynaliśmy z liczby 11 pojemniw, to było 2021 rok, natomiast później już były coraz częstsze sygnały mieszkańców do magistratu i magistratu jako naszego partnera do nas, żeby zwiększyć ten wolumen pojemniw, dzięki czemu w styczniu 2025 roku dostawiliśmy 9 pojemniw, także jest to łączna liczba 20 sztuk.

Pragnę tylko powiedzieć, że pojemniki w 2024 roku zebrały ponad 20 ton,

co jest takim niezłym wynikiem, ale na pewno może być lepsze ze względu na to, że szacuje się, że mieszkańcy Polski w swoich domach przytrzymują nieużywany sprzęt elektryczny, elektroniczny o wartości ponad 112 miliardów złotych, co stanowi 3% naszego PKB.

Elektroodpady to nie są tylko odpady, to możemy powiedzieć, że to jest źródło suroww, ponieważ z jednej tony smartfonów możemy wydobyć więcej złota niż z jednej tony rudy złota.

A jaka degradacja jest środowiska przy wydobyciu tony rudy złota, to już jest temat na inny wykład, bo jest bardzo znacząca.

Wiecie co to jest?

Mega fajne, a wiesz dlaczego?

Zobacz, one zostały też wykonane ze zużytego sprzętu elektrycznego.

Zaraz pokażę Wam jakie mamy zużyte sprzęty.

Tutaj mamy taką zmieloną lodówkę, tak?

A to jest zmielonego z komputera.

Tak, to są takie szkło kineskopowe ze starych zużytych telewizorów.

Tak, dawniej były takie grube lub z kineskopów komputerowych.

Później możemy to poszturnie wykorzystać.

Zrównoważony rozwój współczesnych miast powinien opierać się na gospodarce obiegu zamkniętego.

wi Sylwia Brzezicka-Tasarczyk, dyrektor Centrum Zrównoważonej Gospodarki Miejskiej Urzędu Miasta Rybnika.

Czyli takiej gospodarce, która pozwala na oszczędności zasobów naturalnych, która zmniejsza nam ilość odpadów trafiających na składowiska.

Mieszkańcy Rybnika, co mnie bardzo cieszy, mają taką wrażliwość i inteligencję ekologiczną.

To znaczy, że mieszkańcy wiedzą, że dziś to już nie są odpady, a to są surowce.

Doskonałym przykładem jest właśnie selektywna zbiórka elektroodpadów na terenie miasta Rybnika.

W związku z tym bardzo gorąco zachęcam wszystkich mieszkańców do tego, żeby skorzystać z 20 zlokalizowanych pojemniw na terenie miasta Rybnika.

Niech każdy z nas dołoży tą swoją małą cegiełkę do polepszenia jakości środowiska, a tym samym jakości życia.

Z sensu klimatu szacuję, że w 2000 latach, 2021-2023 na rynek zostało wprowadzone ponad 3 miliony 380 ton urządzeń elektrycznych, gdzie w tym samym czasie analogicznie poddane zostały recyklingowi milion 400 ton, co stanowi 41% tego wprowadzonego sprzętu, więc jest jeszcze nad czym pracować.

A tematem zajął się Wojciech Kocjan.

Wyłowione z ekosieci.

Bocian Biały, tegorocznym zwierzęciem roku w gnieźnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska, zainaugurowało kampanię edukacyjną dla dzieci ze szkół podstawowych, która polega na lepszym poznawaniu polskich zwierząt.

Dla uczniów przygotowano atrakcyjne materiały edukacyjne, które można wykorzystywać na lekcjach i w świetlicach, mówi ministra klimatu i środowiska Paulina Henning-Kloska.

Edukować poprzez zabawę, komiks dla najmłodszych, ale też trochę starszych, książeczka, gry karciane, przygotowane we współpracy oczywiście z ekspertami, bo muszą to być profesjonalne odpowiedzi, profesjonalne pytania, żeby nie było żadnych merytorycznych błędów i żadnych sporów wokół przygotowanych materiałów do dyspozycji wszystkich szkół w Polsce.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazuje materiały edukacyjne szkołom, które się po nie zwrócą do resortu.

Przyszłoroczne Zwierzę Roku ma być wybierane podczas ogólnego plebiscytu zorganizowanego na wzór Eurowizji.

No a teraz o innym zwierzątku.

Ma prawie 3 centymetry.

Jego futerko jest rudobrązowe, a on sam waży tylko tyle, co herbatnik.

To karlik malutki, najmniejszy nietoperz w Europie.

Coraz częściej możemy go spotkać nie tylko w lesie, ale i w mieszkaniach, na klatkach schodowych, w piwnicach czy na poddaszach.

Co robić?

Jak reagować, kiedy mamy nietoperza w domu?

Radzi dyrektorka Centrum Edukacji Leśnej Szmaragd, Karolina Ignaszak.

to tak naprawdę nie robić nic, dlatego że te nietoperze z tych kolonii rozrodczych zaczną nam się rozlatywać.

Bezwzględnie nie zamykać tej kryjówki, nie ingeroww ogóle w to miejsce wlotu i wylotu, by matki mogły spokojnie wychować te młode.

Gdy widzimy takiego nietoperza na ziemi albo w pełnym słońcu, najlepiej wezwać służbę.

Zanim się jednak pojawią, możemy spróbować zwierzątku pomóc.

Przede wszystkim nie dotykać gołą ręką.

Nietoperz jest dzikim zwierzęciem, może przenosić różne choroby.

Lepiej przykryć go kartonikiem.

Tak naprawdę nie trzeba nawet robić dziurek, bo ta ilość powietrza, która jest w tym kartoniku w zupełności wystarczy i zadzwonić do odpowiednich służb.

Każdej nocy karlik potrafi zjeść do dwóch tysięcy owadów, m.in.

komarów.

Jest też gatunkiem chronionym.

Teraz w wysypisku przenosimy się do Gliwic.

18 szkół i 13 przedszkoli zgłosiło się do akcji Sprzątanie Świata w tym mieście.

Dzieci wraz z dorosłymi opiekunami wyszli na ulicę, by wspólnie uporządkować najbliższe otoczenie i nauczyć się jak ważna jest troska o środowisko.

W sprzątanie zaangażowało się aż 7 gliwickich rad dzielnic, czyli to był Bojków, Brzezinka, Czechowice, Łabędy, Stare Gliwice, Wójtowa Wii Żerniki.

a Urząd Miejski zapewnił uczestnikom worki i rękawiczki, zebrane odpady zostały odebrane i zagospodarowane przez miejskie służby.

Naukowcy badają, jak topnienie lodu w Arktyce wpływa na zmiany w rzekach i oceanie.

Pracują u ujścia rzeki Mackenzie w Kanadzie, ponad 300 kilometrów za kołem podbiegunowym.

Interesuje ich, jak ocieplenie klimatu wpływa na transport osadów, zmiany koryt rzek oraz linię brzegową i głębokość jezior.

Sprawdzamy, czy arktyczne równiny deltowe zachowują się jak gąbki, czyli w jakim stopniu filtrują wodę z osadów mineralnych i węgla, mówi dr inżynier Monika Szłapa z Politechniki Krakowskiej.

Clou naszych badań, jaki osad, w jakiej ilości dotrze nam do tego oceanu, jeśli dotrze.

Pobieraliśmy próbki...

ale mieliśmy również zainstalowany czujnik badający temperaturę i mętność, który pozwolił nam na podstawie jego wyniw obserwować, w którym momencie woda wypływa nam z jeziora.

Natomiast dane satelitarne pozwolą nam na uchwycenie, które jeziora przy jakich warunkach są połączone, które są wyizolowane.

Osad niesiony przez wodę stopniejących lodoww spłyca odcinki rzek.

Woda szybciej się wtedy nagrzewa, no a w efekcie rzeki dostarczają cieplejszą wodę do oceanu.

Na podstawie swoich badań eksperci opracują teraz scenariusze zmian w systemach wód powierzchniowych, takich jak zanik jezior albo zamulanie kanałów.

A polscy badacze odwiedzą Arktykę sześć razy do 2027 roku.

No i jeszcze trochę o zmianach klimatu.

Wiele polskich miast inwestuje bowiem w zielono-niebieską infrastrukturę, co ma pomóc im w przygotowaniu się do tych właśnie zmian.

Chodzi na przykład o zwiększenie powierzchni terenów zielonych, a także liczby zbiorniw wodnych, tak by mieszkańcom łatwiej było znosić upały, susze i gwałtowne ulewy.

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej uruchamia kolejny nabór dla sześciu województw Polski Wschodniej, który ma pomóc im w podjęciu działań tego typu.

Anna Czyżewska z funduszuwi, że chodzi o ściśle określone miasta i uzdrowiska w tych regionach.

Jeżeli chodzi o adaptację do zmian klimatu, to mamy tu zielono-niebieską infrastrukturę, czyli inwestycje, które dotyczą zagospodarowania wodopadowej łącznie z zielenią w miastach.

Jest też drugie działanie, to znaczy miejskie plany adaptacji do zmian klimatu dla tych właśnie miast z obszaru Polski Wschodniej.

Jest to w tej chwili obowiązek ustawowy.

Miasta powyżej 20 tysięcy mieszkańców mają obowiązek realizacji i przygotowania miejskich planów adaptacji do zmian klimatu.

Anna Czyżewska podała przykłady konkretnych działań.

To są projekty związane z gromadzeniem wodopadowej.

To są małe oczka wodne w centrum miast na przykład.

To jest odbetonowanie.

To jest organizacja parków, organizacja zieleni, łąki kwietne.

Ogrody deszczowe, to było domeną głównie dużych miast, natomiast w tej chwili bardzo dużo zainteresowani jest wśród miast, nie tylko Polski Wschodniej, ale miast w Polsce tych mniejszych, poniżej 100 tysięcy mieszkańców.

O wsparcie będą mogły starać się województwa warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, świętokrzyskie, podkarpackie oraz mazowieckie, ale bez Warszawy.

Województwa śląskiego na razie na tej liście nie znalazłam.

I na koniec, w sumie dobra informacja, Polska stanie się bardziej ekologiczna, bo już właśnie teraz w naszym kraju wchodzi w życie system kaucyjny.

Przy zakupie plastikowej butelki, metalowej puszki czy szklanej butelki doliczana będzie kaucja, którą będzie można odzyskać.

Jak przypomina Maciej Plutecki z Konfederacji Pracodaww Lewiatan, to rozwiązanie miało być wprowadzone już na początku roku, jednak proces ten został opóźniony.

Odraczaliśmy ten termin wprowadzenia systemu kaucyjnego, dając tym samym przedsiębiorcom czas na dostosowanie się przede wszystkim na kupienie automatów, dostosowanie się do systemów informatycznych.

Takie rozwiązanie motywuje do recyklingu, do ponownego wykorzystania opakowań.

System kaucyjny obejmie plastikowe butelki o pojemności do 3 litrów, metalowe puszki do 1 litra oraz szklane butelki o pojemności do 1,5 litra.

Każdy sklep o powierzchni powyżej 200 m2

będzie zobowiązany do przyjmowania opakowi wydawania kaucji.

Teraz ważna wiadomość, że każde opakowanie, które będziemy chcieli zwrócić, nie będzie mogło być zgniecione.

No, sprawdzimy niebawem, czy to rzeczywiście ma jakiś efekt.

No to na dziś to wszystko.

Do usłyszenia za tydzień, już w październiku.

Audycję dofinansowaną ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Za części przedstawione w audycji dofinansowanej ze środków Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach odpowiedzialność ponosi redakcja.