Mentionsy

Vogue Polska
15.12.2025 15:21

Artykuł: Najgorsze, najdziwniejsze i najnudniejsze filmy 2025 roku lepiej sobie darować

Najgorsze filmy 2025 roku mają wiele wspólnego. W „Śnieżce”, „Megan 2.0” czy „The Electric State” brakuje magii kina, ciekawych bohaterów i wciągających historii, które mogłyby rezonować z publicznością. Zamiast tego widzowie znaleźli tu jedynie generowane komputerowo światy, którym bliżej do słabych gier komputerowych niż najlepszych filmów. Oto najgorsze tytuły mijającego roku, o których wolelibyśmy zapomnieć.

 

Autorka: Julia Właszczuk

 

Artykuł przeczytasz pod linkiem: https://www.vogue.pl/a/najgorsze-filmy-2025

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 36 wyników dla "Anna de la Vega"

Aktorski remake kultowej animacji Disneya, sama była remake'iem innego filmu z lat 20.

Po części dlatego, że Śnieżka wygląda jak cyfrowa halucynacja AI.

Dawna magia prysła, a film, mimo starań wspaniałej Rachel Zegler, stał się przestrogą dla zarządu Disneya.

Holand.

Po świetnym występie w Babygirl Nicole Kidman powróciła z filmem Holland zrealizowanym dla platformy Prime Video.

Produkcja śledzi losy Nancy, przykładnej pani domu z Holland w stanie Michigan.

W urokliwym miasteczku czas stanął w miejscu, a bohaterka prowadzi dostatnie życie rodem z kobiecej prasy lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku.

Dni jej upływają na sprzątaniu, gotowaniu oraz troskliwej opiece nad mężem Matthew McFadyen i synem Jude Hill.

Holland przypomina wygenerowaną przez sztuczną inteligencję mieszankę znacznie lepszych produkcji jak Żony ze Stepford, Truman Show czy Dziedzictwo Hereditary.

Podczas tegorocznego festiwalu filmowego w Cannes, Robert De Niro odebrał honorową Złotą Palmę za całokształt twórczości.

W The Alto Knights De Niro zagrał dwóch wpływowych bossów włosko-amerykańskiej mafii.

Jeden z nich przez cały czas nosi kapelusz, którzy od lat toczą walkę o władzę.

Mimo obiecującego konceptu, produkcja okazała się kasową i krytyczną klapą.

De Niro ponownie wciela się w słabsze klony kultowych bohaterów Ojca Chrzestnego II i Chłopców z Ferrajny, których odmłodzone komputerowo twarze są równie niepokojące co w Irlandczyku.

Pięć lat po wielkim finale Zwyczajnej przysługi Stephanie Anna Kendrick zostaje poproszona o przyjazd na malowniczą Capri, gdzie Emily Blake Lively planuje wystawny ślub z bogatym włoskim biznesmenem Michel Moron z 365 dni.

Na miejscu będzie jednak musiała rozwiązać zagadkę morderstwa i napotka szereg intryg, za którymi najpewniej stoi jej dawna przyjaciółka.

Nic więc dziwnego, że fani serii z niecierpliwością wyczekiwali kolejnego slashera z Shadyside.

Brakuje tu klimatu lat 80.

Podczas gdy Thunderbolts znalazł się w naszym rankingu najlepszych filmów roku, Kapitan Ameryka.

W Thunderbolts udało się uniknąć wszystkich tych błędów.

Choć przeczy temu społeczna praktyka, lajny Amy Schumer jest tak zazdrosna o ciężarną przyjaciółkę Jillian Bell, że postanawia udawać, że spodziewa się dziecka.

Tak jakby w ciąży usiłuje wmówić widzkom, że w centrum stawia relacje między kobietami,

Megan stała się niespodziewanym przebojem kina grozy ostatnich lat.

Niestety twórcy kompletnie nie zrozumieli, za co fani horrorów pokochali morderczą lalkę i w drugiej części zrobili z niej ubraną w krzykliwe stroje superbohaterkę.

Ambitna amerykanka Anna de la Vega, Sophia Carson, nowa królowa wyciskaczy łez w stylu Purpurowych serc czy Listy marzeń rozpoczyna studia doktoranckie na Uczelni Marzeń.

Skrywany przez niego sekret wstrząśnie idealnie zaplanowanym życiem Anny.

Seans Miłość w Oksfordzie to klasyczne guilty pleasure.

Występ Lady Gagi w Narodzinach Gwiazdy zapewnił jej nominację do Oscara.

Jeden z najgorzej ocenianych filmów mijającego roku to kolejna adaptacja legendarnej powieści Hadzii Wellsa.

Gdyby tego było mało, niemal cały film rozgrywa się na ekranie komputera Willa Radforda , który będzie musiał uratować świat z zacisza swojego biura.

Po latach dominacji produkcji o superbohaterach nawet najbardziej oddani fani zdają się odwracać od intratnych franczys i ich nieskończonych spin-offów.

The Electric State to crème de la crème złych filmów, bo eksponuje wszystko to, co jest nie tak z Hollywood.

Mimo rekordowego budżetu w wysokości 320 milionów dolarów, w tej cenie można by zrealizować ponad 50 niezależnych produkcji pokroju Oscarowej Anory.

Retrofuturystyczny świat wygląda jak tapeta Windowsa 97, a historia nastolatki przemierzającej postapokaliptyczne pustkowia w poszukiwaniu brata jest równie emocjonująca co zeszłoroczny śnieg.

Najgorsze jest jednak to, że inspiracją dla The Electric State była genialna powieść graficzna Simona Stollenhaga, która podejmowała przejmująco aktualne tematy

Jak pandemia samotności, uzależnienie od technologii czy degradacja środowiska.