Mentionsy
Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, Trump wycofuje się ze słów o żołnierzach NATO - informacje z 26 stycznia
0:00 Wstęp
0:56 Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy są już gotowe. Amerykanie, Ukraińcy i Rosjanie odbyli „konstruktywne” rozmowy na temat zakończenia wojny
2:23 Donald Trump wycofuje się z kontrowersyjnych słów umniejszających zaangażowanie wojsk sojuszniczych w Afganistanie
3:40 Amerykańscy agenci federalni zastrzelili kolejną osobę w Minneapolis
5:05 Prezydent Stanów Zjednoczonych grozi Kanadzie cłami jeśli podpisze ona umowę handlową z Chinami
6:28 Odesłanie pand do Chin przez Japonię stało się symbolem pogorszenia relacji pomiędzy oboma państwami
7:59 Lider albańskiej opozycji podczas antyrządowych protestów wezwał do obalenia socjalistycznego premiera
Informacje przygotował Maurycy Mietelski. Nadzór redakcyjny – Igor Janke. Czyta Michał Ziomek.
📘 Zamów książkę : https://patronite-sklep.pl/produkt/sila-polski-igor-janke/ [Autopromocja]
Szukaj w treści odcinka
Gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy są już gotowe.
Amerykanie, Ukraińcy i Rosjanie odbyli konstruktywne rozmowy na temat zakończenia wojny.
Donald Trump wycofuje się z kontrowersyjnych słów umniejszających zaangażowanie wojsk sojuszniczych w Afganistanie.
Amerykańscy agenci federalni zastrzelili kolejną osobę w Minneapolis.
Prezydent Stanów Zjednoczonych grozi Kanadzie cłami, jeśli podpisze ona umowę handlową z Chinami.
Lider albańskiej opozycji podczas antyrządowych protestów wezwał do obalenia socjalistycznego premiera.
Odesłanie pand do Chin przez Japonię stało się symbolem pogorszenia relacji pomiędzy obama państwami.
Poniedziałek 26 stycznia to jest układ poranny.
Michał Ziomek, zapraszam.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Załęski poinformował, że dokument dotyczący gwarancji bezpieczeństwa dla jego kraju jest już w 100% gotowy.
W weekend odbyły się konstruktywne rozmowy pomiędzy amerykańskimi, ukraińskimi i rosyjskimi dyplomatami.
Na razie sporządzono pełną wersję gwarancji ze strony Stanów Zjednoczonych.
Według Załęskiego kwestiami do ustalenia pozostają data i miejsce ich podpisania.
Teraz swój plan muszą przedstawić europejscy sojusznicy.
Ukraina oczekuje od nich podania daty jej przystąpienia do Unii Europejskiej.
W piątek i sobotę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich odbyła się kolejna runda rozmów pokojowych pomiędzy delegacjami z Ameryki, Rosji i Ukrainy.
Według ukraińskiej głowy państwa podczas rozmów omawiano wiele tematów, w tym warunki zakończenia wojny.
Wszystkie zainteresowane strony uznały negocjacje za konstruktywne.
Rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitry Pieskow przekazał, że jednym z najważniejszych warunków stawianych przez jego kraj wciąż pozostaje wycofanie oddziałów ukraińskiej armii ze wschodniej części Donbasu.
Portal Axios powołując się na swoje źródła w Białym Domu przekazał, że w pewnym momencie rozmowy odbywały się bez udziału Amerykanów.
Delegacje z Rosji i Ukrainy miały prowadzić w ich trakcie pełen szacunku dialog.
Co więcej, już niedługo może dojść do bezpośredniego spotkania przywódców obu państw.
Specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Whitcow zapowiedział, że amerykańscy, rosyjscy i ukraińscy dyplomaci 1 lutego ponownie spotkają się na trójstronnych rozmowach w Abu Dhabi.
Umniejszanie zaangażowanie sojuszników Stanów Zjednoczonych w trakcie misji w Afganistanie oburzyło przywódców innych państw.
Amerykański prezydent Donald Trump z tego powodu zaczął wycofywać się ze słów wygłoszonych kilka dni wcześniej.
W ubiegłym tygodniu w rozmowie z telewizją Fox News powiedział on, że żołnierze państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu.
Jego zdaniem USA w rzeczywistości nigdy nie potrzebowały wsparcia ze strony NATO i tak naprawdę o nic nie prosiły swoich sojuszników.
Wypowiedź Trumpa została skrytykowana przez przywódców państw biorących udział w misji w Afganistanie.
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer powiedział, że jest ona skandaliczna i obraźliwa.
Sekretarz Generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Mark Rutte przypomniał o stratach poniesionych przez międzynarodową koalicję.
Na dwóch amerykańskich żołnierzy, którzy zginęli w Afganistanie miał przypadać jeden wojskowy służący w armiach sojuszniczych.
Łącznie śmierć na afgańskim terytorium poniosło około 3,5 tysiąca członków Sił Zbrojnych Państw NATO.
W sobotę amerykański prezydent częściowo wycofał się ze swoich słów.
Nawiązując do zaangażowania wojsk Wielkiej Brytanii napisał na portalu Trust Social, że podczas operacji w Afganistanie byli oni odważni i wspaniali.
Więź między Waszyngtonem i Londynem ma być zbyt silna, by kiedykolwiek ją zerwać.
Agenci amerykańskiego Urzędu do Spraw Imigracji i Egzekwowania Ceł zastrzelili mężczyznę w mieście Minneapolis.
Trzy tygodnie wcześniej funkcjonariusze zabili kobietę sprzeciwiającą się akcji deportacji imigrantów.
Ofiarą agentów federalnych jest 37-letni Alex Pret, pracujący na co dzień jako pielęgniarz na oddziale intensywnej terapii.
Na zamieszczonych w mediach społecznościowych nagraniach widać mężczyznę obezwładnionego przez funkcjonariuszy.
Po chwili słychać kilka strzałów oddanych w kierunku Preta.
Departament Bezpieczeństwa Krajowego twierdzi, że mieszkaniec Minneapolis miał podejść do agentów Urzędu do Spraw Imigracji i egzekwowania ceł, mając przy sobie broń półautomatyczną.
Mężczyzna w trakcie próby jego obezwładnienia miał stawiać opór, dlatego agenci obawiając się o swoje życie oddali strzały w jego kierunku.
Gubernator Minnesota Tim Walz rozmawiał na ten temat z administracją prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa.
Wezwał on agentów federalnych do zakończenia operacji antyimigracyjnej i opuszczenia stanu.
Przed prawie trzema tygodniami w tym samym mieście funkcjonariusz Urzędu do Spraw Imigracji i Egzekwowania Ceł zastrzelił kobietę, która otoczona przez mundurowych próbowała odjechać samochodem.
Biały Dom utrzymuje, że agent federalny działał w samoobronie.
Od kilku tygodni na ulicach Minneapolis trwają protesty przeciwko akcji deportowania nielegalnych imigrantów.
Uczestnicy manifestacji zarzucają funkcjonariuszom brutalność i prześladowanie obcokrajowców.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zagroził Kanadzie nałożeniem stuprocentowych ceł, jeśli podpisze ona umowę handlową z Chińską Republiką Ludową.
Niedawno rozmowę w tej sprawie przeprowadził w Pekinie kanadyjski premier Mark Carney.
Trump napisał na portalu społecznościowym Truth Social, że szef rządu Kanady myli się, myśląc, że uczyni ze swojego kraju port dla chińskich produktów mających trafiać później na amerykański rynek.
Amerykański przywódca uważa, że umowa handlowa pomiędzy Chinami i Kanadą będzie szkodliwa dla Kanadyjczyków.
Chińczycy mieliby, jak stwierdził, pożreć Kanadę niszcząc jej przedsiębiorstwa, styl życia i strukturę społeczną.
Trump zamierza więc nałożyć na Kanadę cła w wysokości 100% gdyby doszło do podpisania chińsko-kanadyjskiego partnerstwa handlowego.
Wcześniej wycofał on zaproszenie dla Kanady do Rady Pokoju mającej nadzorować odbudowę strefy gazy.
Premier Kanady w połowie stycznia przebywał z wizytą w państwie środka, podpisując w Pekinie umowę o strategicznym partnerstwie z Chinami.
Porozumienie przewiduje m.in.
obniżenie ceł na chińskie samochody elektryczne.
Kanada wprowadziła je przed dwoma laty razem z USA.
Portal Politico przypomina, że Carney podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wzywał państwa średnie do dywersyfikacji sojuszy i umów handlowych.
W opinii szefa kanadyjskiego rządu właśnie rozpada się tradycyjny porządek międzynarodowy pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych.
Lider albańskiej opozycji Sali Berisha wezwał antyrządowych demonstrantów do obalenia socjalistycznego premiera Diego Ramy.
Protest w Tiranie zakończył się próbą szturmu na budynek parlamentu.
Manifestacja zwołana przez opozycyjną centroprawicę zgromadziła kilkanaście osób.
Jej lider wezwał do obalenia lewicowego gabinetu i zastąpienia go rządem technicznym.
Zjednoczona opozycja zdaniem Berishy powinna następnie przygotować oraz przeprowadzić przedterminowe wybory parlamentarne.
Partia Demokratyczna zarzuca partii socjalistycznej korupcję.
W listopadzie ubiegłego roku wicepremier Belinda Baluku została usunięta ze stanowiska przez albański sąd do spraw korupcji.
Śledczy oskarżyli główną współpracowniczkę Ramy o płatną protekcję przy okazji zamówień publicznych.
Szef rządu uznał decyzję za motywowaną politycznie.
Pod koniec grudnia Baluku została przywrócona na swoje stanowisko przez Trybunał Konstytucyjny.
Opozycyjny protest szybko przerodził się w starcia z policją.
Demonstranci najpierw zgromadzili się pod budynkami rządowymi, aby następnie ruszyć w stronę zgromadzenia Albanii.
Podczas próby szturmowania parlamentu grupa manifestantów rzuciła w policję koktajlami mołotowa oraz kamieniami.
Funkcjonariusze odpowiedzieli gazem łuzawiącym i armatką wodną, a w związku z zamieszkami zatrzymano 26 osób.
Portal Balkan Web przekazał, że 28 stycznia zgromadzenie Albanii zajmie się sprawą uchylenia immunitetu parlamentarnego wiceszefowej rządu.
Baluku w razie pozytywnego rozpatrzenia wniosku trafi do aresztu.
Japonia odeśle dwie ostatnie pandy przebywające w jej ogrodach zoologicznych do Chińskiej Republiki Ludowej.
Relacje między Tokio i Pekinem w ostatnim czasie znacznie się pogorszyły.
Telewizja Deutsche Welle przekazała, że odwiedzający zoo Ueno w japońskiej stolicy tłumnie żegnali dwie pandy.
Pod koniec miesiąca zwierzęta mają zostać odesłane do państwa środka.
Po raz pierwszy od 54 lat w kraju kwitnącej wiśni nie będzie obecna żadna panda.
Wówczas zwierzęta zostały podarowane przez Chiny w ramach symbolicznej normalizacji obustronnych stosunków dyplomatycznych.
Specjaliści cytowani przez niemiecką telewizję publiczną zwracają uwagę na straty finansowe wynikające z braku zwierząt w tokijskim zoo.
Mogą one wynieść blisko 128 milionów dolarów amerykańskich.
Pogorszenie relacji pomiędzy Tokio i Pekinem jest widoczne od czasu zmiany na stanowisku szefa japońskiego rządu.
Nowa premier Sanae Takeichi powiedziała w listopadzie ubiegłego roku, że ewentualny atak Chińskiej Republiki Ludowej na Republikę Chińską na Tajwanie może spotkać się z militarną odpowiedzią ze strony Japonii.
Chiny krytycznie odniosły się do tej wypowiedzi, a odesłanie pand przez Japonię jest uznawane za symbol pogorszenia relacji, choć ich wyjazd do państwa środka był planowany od dawna.
Zwierzęta jako symbol dobrej woli są często wysyłane do innych państw przez Chińską Republikę Ludową.
Rzecznik Chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Guo Jiakun zachęca teraz Japończyków do odwiedzania pand w chińskich ogrodach zoologicznych.
Informacje przygotował Maurycy Mietelski, nadzór redakcyjny Igor Jankę.
Jeżeli podoba się Państwu nasza praca, serdecznie zachęcam do wsparcia Układu Otwartego w serwisie patronite.pl.
To wszystko na dzisiaj.
Bardzo Państwu dziękuję za uwagę i do usłyszenia w kolejnym Układzie Porannym.
Ostatnie odcinki
-
Iran może rozpocząć negocjacje z USA, Niemcy pr...
03.02.2026 06:57
-
Mateusz Lachowski: Żołnierze zamarzają w okopac...
03.02.2026 04:30
-
Elity pasożytnicze czy awangarda? Kto naprawdę ...
02.02.2026 15:17
-
Kolejny kryzys na Bliskim Wschodzie, rozmowy Ku...
02.02.2026 07:00
-
Prof. Andrew Michta: Trump zrobi krok do tyłu? ...
31.01.2026 04:30
-
Humanitarna pustka. Jak wygląda wojna widziana ...
30.01.2026 04:30
-
Wielka Brytania i Chiny, Korpus Strażników Rew...
29.01.2026 21:50
-
USA, Ukraina i gwarancje bezpieczeństwa, Trump ...
29.01.2026 06:00
-
Prezydent Ukrainy a UE, Słowacja wraz z Węgrami...
28.01.2026 06:52
-
Igor Janke: Ta książka łamie mity o biznesie. T...
28.01.2026 04:30