Mentionsy

Tu mówi PISM
15.10.2025 15:08

Rosyjskie prowokacje w Europie - jak możemy się przed nimi bronić?

W ostatnich miesiącach obserwujemy wiele przypadków operacji hybrydowych realizowanych przez Rosję na terytorium państw członkowskich NATO. Jak możemy się przed nimi bronić? Czy powinniśmy mieć większe możliwości działania i reagowania? Czy te, które mamy, są wystarczające, żeby odstraszyć Rosję? Na te pytania odpowiada Anna Maria Dyner.

Czym się różni czas wojny od czasu pokoju i wojny hybrydowej?Kto podejmuje dezycje w sytuacjach, w których trzeba zareagować na prowokacje?Jakich prowokacji dopuszcza się Rosja? Jakie mamy możliwości reagowania na nie?Czy NATO powinno zmodyfikować sposób odpowiedzi?

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 31 wyników dla "NATO"

Mogą być Państwo zdziwieni, że słyszą Państwo dzisiaj inny głos, nie słyszą Sary Nowackiej, natomiast przez kilka najbliższych miesięcy postaram się ją godnie zastąpić.

W dzisiejszym odcinku, żeby już nie przedłużać tymi wstępami, będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób Polska i kraje NATO mogą się bronić przed prowokacjami, których dopuszcza się Rosja.

Najlepszą, myślę, gościnią i rozmówczynią w tym temacie jest Ania Dyner, koordynatorka programu Bezpieczeństwo Międzynarodowe w Piśmie.

W ostatnim czasie tych prowokacji ze strony Rosji, nie tylko w Polsce, ale w ogóle w krajach Unii Europejskiej i krajach NATO mamy coraz więcej.

Nie jesteśmy w stanie wojny z Rosją, ale nie wiem, czy możemy powiedzieć, że jesteśmy w czasie pokoju, skoro tyle tych naruszeń państwa wrogiego wobec NATO, wobec Polski mamy.

Rodzi to bardzo wiele dyskusji związanych z tym, co i w jaki sposób mogą robić służby specjalne Polski czy państw NATO, co mogą robić siły zbrojne Polski czy państw NATO, żeby odpowiadać na te różnego rodzaju rosyjskie prowokacje, bo tak jak wspomniałaś jest ich całe spektrum.

Natomiast ta presja jest narastająca, jest silna i ona ma wywoływać poczucie strachu.

Natomiast chodzi o to, żeby się umiejętnie bronić i żeby ten nasz adwersarz wiedział, że jesteśmy na ścieżce, która nie pozwoli mu na coraz szerzej zakrojone kampanie skierowane przeciwko nam.

I takich przykładów jest wiele, więc to, na co warto byłoby pewnie zwracać uwagę i co trzeba byłoby omówić z sojusznikami, to jest kwestia zmian w tych najbardziej newralgicznych miejscach z poszanowaniem tego, że wszyscy członkowie NATO są państwami demokratycznymi.

I teraz, ponieważ mamy swoje struktury dowodzenia w Polsce, czyli w państwach narodowych NATO, ale mamy też NATO, w którym jesteśmy.

Tą decyzję podejmuje dowództwo sił powietrznych NATO Air Command, które znajduje się w Rammstein.

I generalnie rzecz biorąc, jeżeli państwo narodowe, znaczy państwo NATO daje zgodę na udział swoich statków powietrznych w takiej operacji, to mamy już z góry domniemaną zgodę tego państwa konkretnego, że jego piloci w tym konkretnym wypadku mogą użyć uzbrojenia, mogą strzelać w dużym uproszczeniu.

I decyzję w pierwszej kolejności podejmuje Air Command natowski, w drugiej kolejności podejmuje dowództwo operacyjne, ale z zastrzeżeniem takim, że nawet jeżeli Air Command da zielone światło do zastrzelania jakiegoś obiektu, to nasze dowództwo operacyjne może powiedzieć nie.

Natomiast z perspektywy Rosji wszystko co lata, tak najogólniej rzecz ujmując, w zasadzie jest obrandowane jako NATO, czyli nie ma znaczenia czy są to Holendrzy, czy są to Niemcy, czy są to Polacy, czy są to Włosi.

Dla Rosjan jest to w systemie postrzegane jako NATO.

Otóż jako NATO widzimy więcej.

Natomiast na co dzień w tej sytuacji właśnie zagrożenia, no to ostateczne potwierdzenie daje w naszym wypadku dowództwo operacyjne.

No dobrze, a z takiego punktu widzenia praktycznego, kiedy dowództwo, czy natowskie, czy potem polskie dowództwo operacyjne podejmuje decyzję, że tak strzelamy?

Natomiast to jest takie domniemanie wszystkich tych, którzy znają procedury.

Chciałabym cię teraz zmierzyć z taką wątpliwością, która się często pojawia w polskiej przestrzeni publicznej, bo z jednej strony mamy Rosję, której trzeba się postawić w momencie, kiedy ona testuje NATO, chce zobaczyć, gdzie są nasze granice, na co jesteśmy w stanie się zgodzić, gdzie jeszcze może popchnąć dalej.

No i NATO jest sojuszem obronnym, więc nie możemy działać jak w czasie wojny.

NATO uruchomiło wschodniego strażnika, czyli operację powietrzną.

Oczywiście oni się troszkę naigrywali, troszkę oczywiście pokazywali, że to złe NATO się militaryzuje i tylko patrzy, jak tu uderzyć na Rosję, ale tak naprawdę w ich języku należy rozumieć, że no tak, pokaz siły został odebrany i de facto przyswojony.

I też było wskazanie, że o tutaj biedni Białorusini i Rosjanie ćwiczyli tylko w takim ograniczonym zakresie na Białorusi, a tu oczywiście znowu ci wredni, źli Polacy, militaryzujący się wraz z natowskimi sojusznikami, w zasadzie przeprowadzili ćwiczenia o wielkości, tak szacują Białorusini.

60 tysięcy żołnierzy, więc więcej niż cała armia Białorusi sobie liczy i więcej niż nawet teoretycznie zakładały wywiady państw natowskich, liczył Zapad, chociaż Putin oczywiście rzucił liczbę 100 tysięcy żołnierzy, która miała być zaangażowana w te ćwiczenia.

Dzięki ci za to, że powiedziałaś o tym, co NATO robi, żeby nie zostawiać naszych słuchaczy z takim przeświadczeniem, że dzieje się...

I teraz pierwsze co mi przychodzi do głowy to jest Armenia, która bardzo chce się stowarzyszyć z Unią Europejską, prowadzić ćwiczenia z państwami NATO czy z NATO jako takim.

NATO też jest maszyną, która...

I to, co warto też podkreślać, to jest właśnie konieczność dozbrojenia się tego kolektywnego, myślenia o produkcji uzbrojenia, o tym, żeby właśnie pokazywać swoją siłę, bo tak naprawdę my jesteśmy silniejsi od Rosji jako NATO.

Natomiast sądzę, że to jest taka droga, która pewnie nas i część sojuszników czeka.

Przypomnę, że rozmawialiśmy z Anią Dyner, która jest koordynatorką Programu Bezpieczeństwa Międzynarodowego w PISM.

0:00
0:00