Mentionsy

Tomasz Drwal "Na pieńku"
12.09.2025 16:00

POLSKA JEST GOTOWA NA BLACKOUT? Radosław Pogoda

W tym odcinku rozmawiamy z Radosławem Pogodą o tym, czy Polska jest naprawdę przygotowana na ewentualny blackout i jak wygląda nasza sytuacja energetyczna.🔋 Źródła energii i ryzyko blackoutów – czy obecny system gwarantuje nam bezpieczeństwo?🌍 Społeczeństwo i doświadczenia innych krajów – dlaczego myślimy inaczej niż Zachód?🛫 Eksodus specjalistów – czemu polscy eksperci wyjeżdżają za granicę?⚡ System OZE – dlaczego wielu uważa go za nieuczciwy?🌬️ Weto ustawy wiatrakowej – co to oznacza dla energetyki wiatrowej?🚆 Kolej i CPK – jak wygląda przyszłość polskiej infrastruktury?🪖 Polskie uzbrojenie – czy naprawdę jesteśmy gorzej przygotowani?👉 Zobacz, czy Polska jest gotowa na blackout i co może czekać nas w najbliższych latach.Kanał Radka:https://www.youtube.com/@UCdxs2xdqaGTA2UP4-eKsvDw

______________________NOŻE DRWALA:https://www.zapas-knives.pl/pl/c/NOZE-DRWALA/104https://www.zapas-knives.pl/pl/p/DRWAL-Zwiadowca/167______________________Fotele do podcastu dostarczyła firma:https://paradox24.com/pl/______________________OPANUJ SWOJEGO PSA:https://edudrwal.pl/produkt/opanuj-swojego-psa/______________________SZKOŁA WALKI DRWALA:https://edudrwal.pl/produkt/szkola-walki-drwala/______________________SZKOLENIE Z OBRONY CYWILNEJ:https://edudrwal.pl/produkt/przygotowanie-do-obrony-cywilnej/______________________PARTNERZY KANAŁU: @PITBULLWESTCOASTPL @HelikonTex www.youtube.com/@TOMASZDRWAL-CTO______________________🫵 MASZ POMYSŁ NA GOŚCIA ? PISZ ŚMIAŁO ► [email protected]______________________JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TEN MATERIAŁ BYŁ GODNY TWOJEJ UWAGI ORAZ MA DLA CIEBIE WARTOŚĆ I CHCESZ NAS WESPRZEĆ TO MOŻESZ POPRZEZ :______________________👊WSPARCIE TAKTYCZNE KANAŁU 💪 ↓↓ https://www.youtube.com/channel/UCTWi54WVT36cJ6XfOz8WBGA/join☕️🔥 KUP KAWĘ przez ↙️ ↙️https://buycoffee.to/tomaszdrwalZOSTAŃ PATRONEM 🫵 🫵 ↙️ ↙️https://patronite.pl/TomaszDrwalDZIĘKI ZA UWAGĘ I DO ZOBACZENIA

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 276 wyników dla "PO"

Dokładnie pół roku temu w maju mieliśmy akcję pod tytułem Blackout w Portugalii, Hiszpanii itd.

Gdyby trzy dni przed tym blackoutem ktoś powiedział, słuchajcie, za 72 godziny 55 milionów Europejczyków będzie przez kilka godzin bez prądu, to ludzie by go zawinęli w kaftan bezpieczeństwa i wywieźli do tworek.

Polska jest gotowa na taki blackout?

Platforma edukacyjna edutrwal.pl Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify i Apple Podcast.

Ten podcast istnieje dzięki Waszej uwadze i Waszemu wsparciu.

Witamy w podcaście Na Pięku Zdrowalem.

Moim dzisiejszym gościem, komentator bieżącej rzeczywistości, który na co dzień zajmuje się pomaganiem małym i średnim przedsiębiorcom, Radosław Pogoda.

Pogodne Shorty.

Pogodne Shorty od lat, dokładnie.

co tam słuchać w tej naszej Polsce, w świecie, w Europie, w Azji.

Słuchaj, bo to... Długo się nie widzieliśmy, to możemy tutaj pociągnąć dzisiaj.

Powiem ci, że jak popatrzysz na to, co się dzieje, to myślę, że jest parę rzeczy, które nas mocno zdziwiły.

Bo nie spodziewaliśmy się, że będzie się Ameryka wycofywała z miejsca numero uno na świecie.

Nie spodziewaliśmy się, że Chiny będą szybciej sobie poczynały z Rosją, niż poczynały sobie Niemcy i parę innych krajów.

Nie spodziewaliśmy się, że nikt nie zaciągnie hamulca ręcznego w Europie, że pani von der Leyen będzie miała drugą kadencję.

Jak popatrzysz na te rzeczy, których się nie spodziewaliśmy, to myślę, że było tego do cholery.

Jakby ktoś się obudził z ziemowego snu w kwietniu 22 i mógłby się spodziewać, że po dwóch miesiącach wojna na Ukrainie się skończy, bo w Stambule przecież mieli się dogadywać i tak dalej.

Tych rzeczy, których się nie spodziewaliśmy, to z kogo godno, jak mawiają bracia Rosjanie.

Ja bym zaczął od Polski i pierwszy temat, który chciałem poruszyć, który już obszernie dość komentowałeś, temat wiatraków i w ogóle tego wszystkiego, co jest związane z tą energią odnawialną, bo były piecyki gazowe dofinansowania.

Chodzi o to, że o ile sama idea jest fajna, to ona jest wprowadzana w sposób, który jest garbaty.

Tobie tego mówić nie trzeba i ty sam przecież w tematach edutrwalowych się zajmujesz kwestią przeżycia, przetrwania, jakiegoś zabezpieczenia tych podstawowych potrzeb i masz partyzanta lubelszczyzny i wielu innych ludzi, którzy tu się przez to studio przewinęli, którzy doskonale zdają sobie sprawę, jak cholernie wrażliwy jest ta cywilizacja, która nas otacza.

na brak jakiegokolwiek z elementów, do których jesteśmy przyzwyczajeni jak do powietrza.

I na to wszystko wchodzą goście, którzy z jednej strony są mocno ideowi, no bo ja wierzę w to, że jest część ludzi, którzy te całe projekty popychają do przodu, którzy faktycznie chcieliby uniezależnić Europę od źródeł energii, których nie ma.

No bo okej, my w Polsce mamy luz, mamy tego węgla brunatnego, tego węgla kamiennego trochę, mamy jakieś tam rezerwy gazu, mamy jakieś rezerwy nawet ropy przecież.

To od Polski zaczął się, od pana Ignacy Łukasiewicz, od Polski zaczęła się eksploatacja ropy i tak dalej w dużym stopniu.

Więc można powiedzieć, że my patrzymy na to trochę inaczej niż reszta Europy.

Ale jak spojrzysz na te kraje europejskie, które nie mają własnych złóż, no to tam myślenie jest racjonalne.

Nie bądźmy uzależnieni od Ruskich, nie bądźmy uzależnieni od Amerykanów, od Kolumbii, od Australii, od innych krajów, z których importujemy węgiel, gaz, ropę i tak dalej.

No i wymyślono, że zestaw tych narzędzi, które pozwalają czerpać energię ze środowiska, jest ideałem.

I faktycznie, jak posłuchasz sobie tych ideowców...

Gdzieś na końcu, za kilkanaście lat, jak będziesz miał sieć wiatrakową, sieć elektrowni słonecznych, będziesz miał do tego jakieś tam elektrownie pompowo-szczytowe, czyli takie, które pompują w dzień.

Te najbardziej popularne są po prostu te zapory, na których spiętrzasz wodę.

Ktoś, kto ma lat 80-90, pamięta jeszcze lata międzywojenne, powie, że przecież kiedyś w Polsce było ponad 40 tysięcy progów wodnych na terenie tej starej Rzeczpospolitej.

Ale nawet na równinach, gdzie masz minimalne różnice wysokości, potrafiono zrobić próg wodny, zbudować stawidła, postawić jakieś tam spiętrzenie, spiętrzyć sobie 1,5-2 metra wody.

Najpierw było to napędem dla kuźni, napędem dla młyna bezpośrednio, czyli po prostu ten ruch obrotowy szedł na wykonanie pracy.

Zapomniałeś ostrzec szanownych państwa, że mają już włożyć nasze te, aluminiowe czapeczki, tak?

Ale wracając do poważnej rozmowy.

Przy dobrej technologii to nie musi być bardzo mocno szkodliwe, bo paradoksalnie jak pogadasz z fachowcami, to się dowiesz, że zwykły piec węglowy w zwykłym domu wywala w powietrze dużo więcej syfu, takich faktycznie ciężkich tych szkodliwych substancji niż instalacja przemysłowa, energetyczna.

No tylko tyle, że żeby dojść do tego miejsca, to są lata albo w polskim systemie, w europejskim systemie dziesiątki lat.

No tak mniej więcej dzisiaj zachowuje się Europa, tak dzisiaj wygląda Polska.

Tomek, jakbyśmy pół roku temu, tak mamy wrzesień, dokładnie pół roku temu w maju mieliśmy akcję pod tytułem Blackout Portugalia, Hiszpania i tak dalej.

Gdyby trzy dni przed tym blackoutem ktoś przyszedł tu, ktoś przyszedł do telewizji jakiejkolwiek w Europie i powiedział, słuchajcie, za 72 godziny 55 milionów Europejczyków będzie przez kilka godzin bez prądu.

Bez prądu będzie cała Portugalia, cała Hiszpania, południowa część Francji, kawał Belgii, bo też jest podpięta pod ten sam kawałek sieci tego głównego gridu europejskiego, to ludzie by go zawinęli w kaftan bezpieczeństwa i wywieźli do tworek, czy tam jakiejś francuskiej, czy hiszpańskiej wersji tych tworek.

Co więcej, 55 milionów ludzi posiedziało bez prądu od kilkudziesięciu minut do ponad 12 godzin.

Ludzie zostali uwięzieni w tunelach, w pociągach dalekobieżnych, między stacjami.

Jeżeli masz awarię i w jednej windy, w jednym biurowcu, no to powiedzmy służba jakaś serwisowa przyjeżdża, 20, 30, 40 minut ludzi uwalnia, ale tutaj pieprzynało całe miasto.

Zobacz, ja nie znam żadnych materiałów, ani z Hiszpanii, ani z Francji, ani z Portugalii, które by wyliczały, ile osób ten blackout przypłaciło życiem.

Ile osób rozpieprzyło się w nieoświetlonych parkingach podziemnych, ile z nich dostało zawału, ile osób miało ataki, jakieś tam klaustrofobii, miliona innych rzeczy.

My mówimy o czymś, co jest wydarzeniem, które powinno wywracać rządy.

które powinno zmieniać sojusze polityczne, zmieniać kierunek w ogóle rozwoju Europy.

I nie wiem teraz, czy znowu każemy państwu zakładać foliowe czapki i po teście z najgroźniejszą chorobą świata to był kolejny test, tak jak mówią niektórzy, czy po prostu...

Natomiast przerażające jest to, że nigdzie, w żadnym z tych krajów, do których ja zaglądałem, mówię po angielsku, po niemiecku, po czesku, w Czechach też był blackout, o którym nawet w Polsce się nie mówiło.

Całe zamieszanie kończyło się 10, 12, 14 godzin po fakcie.

Nie upadł żaden premier, nie upadł żaden rząd, nie ma żadnych zmian w kierunku tej polityki.

Wszystko idzie tak, jak powinno być.

No ale co, twoim zdaniem to był swego rodzaju jakiś test społeczeństwa?

Możemy sobie powiedzieć, że jesteśmy nienormalni.

Jak popatrzysz na to od strony inżynierskiej, mam ten luksus, że mam paru klientów, którzy siedzą w branży KNX-owej, czyli tam sterowanie tymi smart urządzeniami elektrycznymi, gdzie bardzo ważne są przesyłania sygnałów, tam responsywność sieci, szybkość działania pewnych przełączników i tak dalej.

To są ludzie, z którymi pracuję, więc jakby trochę z nimi pogadałem zaraz po tych akcjach właśnie majowych.

I oni mówią, słuchaj, jak czytasz to, co się działo, tą kolejność zdarzeń, że mieliśmy tu spadek, zaczęli ciągnąć prąd z Francji, w tym momencie zaczęło świecić nad Hiszpanią, przeciągnęło ich, przeciążyło ich na instalacjach słonecznych, no i ten prąd był na tyle mocny, że żeby zabezpieczyć wszystkie odbiorniki w sieci, po prostu kawałek po kawałku sieć hiszpańska, portugalska, francuska wyłączała resztę.

W ogóle się dowiedziałem od nich, że gdyby nie śmieć francuska ze względu na to, że Niemcy bardzo często kupują z Francji prąd z elektrowni atomowych, kiedy ich wiatraki nie dają rady, gdyby nie to, że te połączenia między Francją i Niemcami są mega nowoczesne i mega rozbudowane, właśnie po to, żeby Niemcy sobie wyrównywali problem, to prawdopodobnie my byśmy też dostali.

Byłoby nie 55 milionów ludzi, tylko 80, 90, 100 milionów ludzi pozbawionych energii elektrycznej.

Przykre to wszystko, bo nie ma żadnej refleksji, nie tylko po stronie polityków, umówmy się, ich interesem było, żeby to pod dywan zamieść, ale nie ma żadnej refleksji ze strony ludzi.

Ja nie słyszałem o żadnej pikiecie, żadnym proteście, żadnej akcji internetowej, żadnym zbieraniu podpisów pod tym, że może by wziąć tam, nie wiem, panią von der Leyen na p***, bo zrobić z niej ma żadny...

55 milionów ludzi posiedziało sobie i nic się nie stało.

No właśnie mówię, jedni z moich znajomych, którzy są takimi folieżami jeszcze grubszymi niż my, powiedzieli, zobacz, dlaczego oni to zrobili w maju?

Zobacz tą polską powódź z 24 roku, z września.

Mieliśmy sytuację, w której Wody Polskie, organizacja polityczna, czy inaczej polityczna, organizacja, powiedzmy instytucja publiczna, ale obsadzana z klucza politycznego, nie potrafiła sobie poradzić z tym, co ludzie pracujący w firmach energetycznych, którzy utrzymują zapory energetyczne, zrobili na 5 sekund.

Oni popatrzyli na prognozy, mają swoje wykresy, mają swoje tabelki, zobaczyli jaki jest opad w Czechach, przeliczyli, że za 24 godziny to będzie u nas.

Fachowcy, tam gdzie nie ma polityki, gdzie oczywiście prezesi są polityczni, ale ludzie od roboty są fachowcami, są inżynierami, są technikami, zadziałali na poziomie prostych instrukcji.

Tam gdzie w grę wchodzi długi proces decyzyjny, tam gdzie w grę wchodzą ambicje, mieliśmy moment zmiany rządu, bo przecież to było chwilę po...

po zmianie rządu.

Ja to widziałem z bliska, jak PiS przejmował władzę, bo akurat wtedy byłem w firmie monitoringu mediów, więc podpisywałem codziennie praktycznie aneksy do umów, jak pana kierownika najpierw z centrali w Warszawie zastępował pan nowy kierownik w Warszawie, tydzień później pana kierownika z Olsztyna zastępował kierownik w Olsztynie.

Jeden gang polityczny wygryzał drugi kawałek po kawałku.

To był świetny przykład tego, jak dzisiaj działa nie tylko polska administracja, polska biurokracja.

Tylko tyle, że jakby taki numer został odwalony w latach 80., kiedy Europejczycy jeszcze mieli jaja, jeszcze mieli jakiś kręgosłup moralny, jeszcze byli uczeni logiki podstawowych, tych zasad, którymi się należy kierować w życiu, to przecież rewolucja francuska przy tej, co by się działo po takim blackoucie, to byłby mały rynek spacer przez park.

Wracając do powodzi, no to przecież ja miałem okazję tam być.

pół roku po powodzi i widziałem tą całą pomoc od państwa i tak dalej, a mimo wszystko w wyborach prezydenckich ten region głosował na kandydata PO.

Ludzie nie byli wściekli, jakby nie wkurzają się na to, że była powódź.

Powódź to jest coś naturalnego.

My mówimy o tym poziomie.

My nie mówimy o tym, żeby wypuszczać 30 tysięcy policjantów, którzy będą sterować akcją ratunkową.

Przestawcie samochody, maszyny rolnicze, ochrońcie zwierzęta, wszelkie te rzeczy wykonajcie w ramach takiej klasycznej, powiedzmy, samoobrony, prawdziwej samoobrony.

Ja pamiętam zajęcia z przysposobienia obronnego, zajęcia z najróżniejszych tych, to się przecież różnie nazywało, WOS-y, nie WOS-y i tak dalej.

Ale rzeczy, które dotyczyły tych katastrof naturalnych, podstawowych tematów związanych z pierwszą pomocą, podstawowych tematów związanych choćby z opatrunkami i tak dalej, myśmy się uczyli i w szkole, i w harcerstwie, i w klubie sportowym, i wszędzie indziej.

Napieprzasz w siatę, wiadomo, że będziesz miał powybijane paliczki.

Grasz w kosz, a będziesz miał poskręcane kostki.

Robisz jakieś inne rzeczy, no nie wiem, ja jestem poczuł do paru innych rzeczach.

Wiadomym jest, że przed treningiem masz rozgrzewkę, ale twój trener, ludzie, którzy są dookoła ciebie, jak ci ktoś, tak jak w moim przypadku, zerwie połączenie między kością obojczykową i barkową, no to ci wiedzą, że nie należy tego wkładać w gips, tylko zwiążą cię bandażem elastycznym, dadzą ci kopa i wsadzą w taksówkę na pogotowie.

Kiedyś normalnym było, że rozmawialiśmy o tej rzeczywistości w sposób taki właśnie, jak rozmawiają inżynierowie w Tauronie o wodzie.

Dzisiaj doszliśmy do jakiegoś miejsca, i to jeszcze nawet nie trzeba było pani Nowackiej i jej popieprzonych reform, że dzisiaj dzieciaki dostają nagrodę za to, że startują w wyścigu, a nie za to, że go ukończyły na pierwszym miejscu.

Dzisiaj nie wolno ci powiedzieć, że ktoś źle wygląda, bo będzie obraza majestatu.

To jest genialne miejsce, bo tak jak masz podział między Niemcami wschodnimi i zachodnimi, Erfurt był prawie przy tej granicy po tej stronie nerdowskiej.

najstarszy człowiek miał ponad 50, bo to jest taka rola, że możesz ją robić albo jak jesteś młodym pistoletem, jesteś killer, latasz, jesteś Bogiem, albo jak jesteś właśnie doświadczonym starym niedźwiedziem, wyleniałem z lekka, czy wyliniałem z lekka, ale jeszcze masz tą ikrę, żeby negocjować i tak dalej, i tak dalej.

Wychowani w tym świecie, gdzie tam, jak to było, love, peace and rock and roll, gdzie nie było zagrożeń, gdzie nie było armii, przecież Niemcy praktycznie armii nie mieli, bo Bundeswehra w Niemczech Zachodnich to była jakaś popierdółka, nazwijmy to, kontrolowana przez Amerykanów.

To ludzie wychowani w tej kulturze masowej, przy filmach, przy programach telewizyjnych, przy serialach, gdzie policjant nie był tym dobrym, tak jak u nas, nie wiem, Hans Kloss czy 07, zgłoś się, tak, jak on tam się nazywał, Borewicz, ci byli dobrzy, tamci byli źli.

Ludzie z tego zachodu, mimo tego, że ten zachód już jest połączony od ponad 30 lat, ja byłem w stanie w zeszłym roku widzieć różnicę mentalną między 50-letnim facetem, który wychował się w NRD i 30-letnim facetem, który wychował się w RFN-ie.

Między facetem, który urodził się, czy tam, o, fajny przykład, dziewczyna z tej zachodniej strony, prawie co do dnia, równolatka chłopaka, który był po tej stronie, po stronie NRD-owskiej, którego stary już nie miał trabanta, ale dookoła były jeszcze trabanty, wartburgi, jeszcze wiedział, czym jest Stasi i tak dalej.

Oni są taki trochę klimat między gdzieś jelonkiem Bambi, a światem pokazywanym w National Geographic.

Natomiast tu po stronie wschodniej trochę tak jak z Polakami gadasz.

Zachodni jakby byli po prostu w jakiejś bańce, w jakiejś, nie wiem jak to nazwać, o przykład dobry, różnica między twoim maratonem w Himalajach, a all inclusive w Tunezji czy w Egipcie.

Trochę mi tu pachnie, wiesz, jakbyś tęsknił za poprzednim ustrojem.

Ja byłem uczony jako zwykły uczeń liceum, ja akurat kończyłem liceum o profilu turystycznym, więc myśmy mieli trochę szerszą, powiedzmy, dotknięcie greki, dotknięcie łaciny.

Ja nie mówię, że uczyłem się, bo nigdy nie miałem lekcji łaciny, ale przez to, że masz być tym przewodnikiem turystycznym, masz pracować w tej branży, to trochę więcej musiałem polizać właśnie tych podstaw, tych trzech filarów, na których zbudowana jest ta nasza zachodnia cywilizacja.

greckie podejście do zasad, do wartości, masz rzymskie prawo, masz potem nałożone na to wszystko Watykan, chrześcijaństwo z tymi wartościami, dobro, zło, taki, śmaki, owaki i tak dalej.

I ci ludzie czasami nie mają w ogóle podstaw, oni nie potrafią sobie pewnych rzeczy wyłapać.

Bo podstawowe kodowanie jest prawda albo fałsz.

Tam nie ma 17 płci, 14 kolorów tęczy, czy 357 nazw na to, jak mamy określać dany integer, czyli daną jakąś tam pozycję.

Albo jest na czerwono i krew się leje, albo cyfry są mega fajne, słupki pokazują wzrosty, pijemy szampana.

No wie pan, budujemy wizerunek marki, budujemy pozycję.

O tym, że edukacja stoi, to ja tutaj dla widzów taką sugestię mam, żeby sobie porównali statystyki, gdzie byliśmy w poprzednim ustroju, jeżeli chodzi o np.

gdzie polskie uczelnie znajdowały się wtedy, a gdzie znajdują się dzisiaj.

Jest taki profesor Szubartowski, który z tego liceum gdańskiego słynnego, który paru tam zacnych gości wychował, ale co z tego, jak oni wszyscy pojechali już za ocean.

Wyssany został przez dużą korporację do pracy przy aerodynamice, przy jakichś tam kompozytach i tak dalej w świecie.

Dlatego, że do Polski ze względu na nasze miejsce, na tą pozycję w kolejności dziobania, do Polski przysyła się wykonywanie rzeczy, które można, przepraszam, że to powiem, zastąpić co lepszym robotem.

to tam się projektuje rozwiązania, to tam się testuje rozwiązania, to tam są biura jakichś tam designerów, zarówno od strony tego, jak ma wyglądać owo wnętrze, jak i od strony tego, jak są przeliczane, nie wiem, jakieś tam strzałki, ugięcia, obciążenia dynamiczne, jak są przeliczane kwestie choćby hałasu elementów, samego poszycia samolotów i tak dalej.

Grzechu mi powiedział wprost, stary, no dla mnie już nie było lepszej roboty.

Oni mogli mi dać więcej pieniędzy, parę złotych więcej by mi dorzucili w tej robocie, którą wykonywałem tutaj w Polsce.

Więc firma matka, żebym ja nie poszedł do konkurencji, robi coś ciekawego.

Zaproponowali mi przejście z działu śmigłowców do działu normalnych płatowców, czyli tam powiedzmy tych samolotów klasycznych, na zupełnie nową działkę, gdzie ja mogłem się znowu podjarać tą robotą, gdzie ja mu znowu musiałem się uczyć, posiedzieć po nocach, pochodzić na jakieś laboratoria, nie laboratoria i tak dalej.

Jezus, nie mogę się doczekać, aż będziemy robili tą szóstą generację z jakichś tam kompozytów, których dzisiaj potrafimy wyprodukować 17 gram, a musimy z tego zrobić skrzydło nośne dla samolotu, który będzie woził 400 pasażerów.

Świat się pokroił.

Ja pracuję z przemysłem, pracuję z firmami polskimi.

Ja mam kilku zaledwie klientów, którzy mieli pozycję rynkową z jednej strony i jaja z drugiej, żeby podjąć twardą decyzję.

Zaczynamy mówić o sobie, że jesteśmy firmą technologiczną, która posiada dział produkcji robotów przemysłowych.

Dopiero w momencie, kiedy nastąpiła ta zmiana w ich myśleniu, zmienił się ich marketing, zmieniło się ich stoisko targowe, bo na stoisku targowym przestali pokazywać spawarki na ekranach, jak tam spawają z jakiegoś tełownika podstawę tego robota.

Zaczęli pokazywać 40 fajnie ubranych młodych inżynierów, zaczęli pokazywać właśnie jakieś testy na kadach, nie na kadach i tak dalej.

Zaczęliśmy od wiatraków i chciałem zapytać, jak rozmawiasz z tymi wszystkimi fachowcami, czy Polska jest gotowa na taki blackout?

Wiesz co, mam wśród widzów paru ludzi, którzy są z tej starej daty inżynierami elektrykami i oni mówią wprost, no myśmy w latach 70., za czasów późnego Gierka, czyli przede wszystkim Jaruzelskiego, czyli od tam powiedzmy 80. roku, no my jako fachowcy od utrzymania sieci przesyłowych, ze względu na to, jak ogromny przemysł był w Polsce, my byliśmy uczeni,

My tu jesteśmy, mówię, emeryty, my pamiętamy jeszcze jakieś tam zapowiedzi w radiu, że tam w Zawichoście przybyło dwa na Wiśle, albo gdzieś tam w jakiejś innej rzece, no i ogłaszam stopień zasilania trzydziesty i tak dalej.

Problemem wtedy był fizyczny brak możliwości wyprodukowania takiej ilości energii, jaka była potrzebna.

Byliśmy w opieprzonej sytuacji blok wschodni, różnice w samych instalacjach, no przecież torowiska na przykład, tory w Rosji były zupełnie, czy tam wtedy w Związku Radzieckim miały inną szerokość niż mają w Polsce.

Przy elektryce jest trochę łatwiej, ale nie było możliwości, tak jak dzisiaj, przesyłania tego prądu od Francji do Polski, od Polski do Belgii i tak dalej, czy do Danii.

Natomiast oni mówią mi wprost, Panie Radku, dzisiaj nie ma potrzeby.

Bo my dzisiaj możemy spokojnie, mając nawet to nasze zaplecze elektrowni klasycznych węglowych, wyprodukować wystarczającą ilość prądu, żeby pokryła wszystkie potrzeby Polski, nawet w szczytowym poziomie.

Natomiast ona nigdy nie była projektowana pod to, żeby być tylko i wyłącznie tym balastem, była zbudowana do bilansowania skoków napięcia z energii wiatrowej czy z energii słonecznej.

Zresztą oni mi to mówią, że u nas brakuje nie więcej wiatraków jest potrzebne, tylko potrzebne jest więcej elektrowni wodnych, potrzebnych jest więcej biogazowni, potrzebnych jest więcej różnego rodzaju źródeł energii, ale rozproszonej.

Podjęliśmy decyzję już, nie wiem, 5 lat temu czy 4 lata temu, dawno, dawno, chyba w 2018 roku, to już więcej, to już 7 lat temu, że zakładamy tam panele na dach.

I moje pierwsze pytanie było, ok, czy możemy do tego podłączyć magazyn energii?

No bo dla mnie jest oczywistą rzeczą, że jak produkuję w ciągu dnia, potrzebuję wieczorem, to chciałbym sobie swoje zeżreć.

Potem, jak rodzice się posunęli z wiekiem, stwierdziliśmy, dobra, machnęliśmy na to ręką, no bo emeryci są o tyle luksusowym produktem do obsłużenia, że oni funkcjonują wtedy, kiedy świeci słońce.

Oni po prostu idą z kurami spać, z kurami wstają, więc im to nie jest potrzebne.

Kiedy w chałupie pracuje, zamrażarka w piwnicy, pracuje lodówka, na podtrzymaniu chodzi wyłączony telewizor, no i pompka w akwarium i światełko w akwarium, żeby rybki nie dostały piwnica za przeproszeniem.

Oni cały dzień muszą sprzedawać prąd do sieci, wieczorem, kiedy wracają z dzieciorami, bo mieszkają pod miastem,

Masa tych ludzi w momencie, kiedy wchodziła w ten cały pomysł fotowoltaiczny za późno na tak zwanych nowych zasadach, jest totalnie przeorana.

Oni dostają po tyłku dzień w dzień.

Ja jestem ranny ptaszek, wstaję 4.30, no ale to oznacza, że ja przez pół sezonu, całą jesień, całą zimę, żeby sobie rano usiąść, poczytać, zrobić coś przy kąpie, muszę zapalić światło.

Więc u mnie w chałupie czasami jest tak, że światło gaśnie o 2, jak im już oczy wypadają z orbit i muszą się położyć, żeby rano nie mieć worów pod oczami, a ja wstaję 4.35, żeby sobie popracować, kiedy jeszcze jest spokój, telefon nie dzwoni.

No i mając dzisiaj taki poziom technologii, taką ilość źródeł energii, możliwości przesyłania i tak dalej, jakim cudem 55 milionów ludzi zostało bez prądu?

Pozostaje jeszcze kwestia, którą chciałem poruszyć, bo ja wierzę w to, że przy tej technologii, która jest i przy tych ludziach, którzy są, że jesteśmy w stanie zrobić taki dom samowystarczalny, hybrydowy na różne wątki i

Ale nie pozwolą ci tego zrobić.

Ale przecież nie ma w Polsce przepisów, które zabraniają off-gridu.

Z wszystkich ludzi, których znam, a naprawdę sporo ludzi znam przez tą swoją robotę, znam jednego człowieka, który mieszka sobie pod Wieluniem w centralnej Polsce, który przez dwa lata prawie szukał komponentów do swojego systemu w domu, tak żeby zbudować sobie prawdziwą instalację off-gridową.

Ale ten facet wtedy, kiedy wszyscy kupowali tylko panele, on już wtedy, jak żeśmy gadali dawno, dawno temu, to było chyba 2018 rok, jak żeśmy gadali na ten temat po raz pierwszy, mówi, słuchaj, ja mam zamówione panele, zaraz przyjdzie bank energii i do tego wszystkiego dokładam jeszcze generator.

Bo ja chcę mieć ten luksus, że jak mi tu wszyscy rolnicy zaczną uruchamiać swoje jakieś tam, mówię, podgrzewacze, suszarnie do ziarna, jak wszystkie zakłady dookoła meblarskie zaczną napierdzielać piłami i zacznie siadać prąd,

A jeżeli wiemy, że to jest problem większy, bo była wichura, położyło kilkanaście linii elektrycznych w naszej okolicy, ja jestem w stanie przerzucić kilka przerączniczków na tym systemie KNX-owym, zostawiam sobie tylko i wyłącznie zasilanie np.

lodówki, tylko zasilanie kuchenki, pojedyncze światełka itd.

I ja wtedy nagle się okazuje, że nie 3 dni jestem w stanie przeżyć bez prądu z zewnątrz, tylko tych dni potrafię przeżyć 5-6.

No ale to wiesz... I dlaczego takich przykładów nie ma właśnie promowanych, pokazywanych?

No bo tego nikt nie pokazuje.

Bo łatwiej jest sprzedać instalację fotowoltaiczną, którą podpinasz do sieci.

Dzisiaj, o to też ciekawy przykład, akurat klient fajny z Leszna, mają instalację, duża fabryka, która sporo robi w stali nierdzewnej, w stali kwasowej itd.

Oni położyli sobie na całym dachu fabryki panele fotowoltaiczne, pracują na dwie zmiany, zaczynają o 6, kończą o 22, więc większość dnia mogą korzystać z tego części prądu własnego.

Na szczęście fabryka pracowała, mimo tego, że sezon urlopowy, to ta pierwsza zmiana była obłożona, więc oni byli w stanie prawie wszystko, co produkują na tych setkach paneli na dachu, zeżrzeć sami.

Ale oni mi to pokazali na zasadzie praktyku Paczpan.

Gdyby to było podpięte na sztywno do sieci, to my byśmy tak, nic nie możemy sprzedać, bo oni nie odbiorą, ale za to, jak potrzebujemy tego prądu wieczorem, no to stawka idzie na maksa.

Ja jestem zdziwiony mocno, bo jeżdżę na przykład teraz sporo po Niemczech, sporo po Holandii, gdzieś tam do klientów i w wielu miejscach normą staje się na blokach, normalnie na balustradach balkonowych.

Ludzie mają wystawione po trzy, po cztery panele, normalnie ustawione pod jakimś tam skosem 30 paru, 40 stopni.

Bo po prostu wszystkim tak dopierdzieliły w tej chwili koszty prądu.

Jedyni, którzy mają względny spokój to Francuzi.

W Wielkiej Brytanii przecież mieliśmy w tym roku w zimie sytuację, jak rząd obciął emerytom dodatek do ogrzewania, bo w Anglii większość domów po pierwsze jest nieizolowana, po drugie ma elektryczne piecyki, no bo to taka popieprzona technologia.

Przecież jak oni w zeszłym roku, chyba w listopadzie obcięli emerytom tam dodatki po 400 funtów bodajże na ogrzewanie, to naprawdę byli ludzie, którzy jeździli cały dzień autobusami miejskimi albo jeździli do biblioteki publicznej i siedzieli po 5, po 8, po 10 osób w bibliotece publicznej, bo nie było ich fizycznie stać na to, żeby ogrzać dom.

Pomorze Polakom?

Wiesz co, pomorze jak pomorze.

Po pierwsze, doceńmy jedno, że mamy gościa, który potrafi grać naprawdę piłkę podkręconą, bo sama forma tego tematu była zrobiona genialnie.

On po prostu wyciął te elementy, które były toksyczne, związane z tym przesuwaniem wiatraków bliżej domów i tak dalej, i tak dalej.

Czyli rozwalił całkowicie jednym ruchem, bardzo sprawnie, tą narrację, która była przez ekipę Tuska narzucana, że prezydent zabronił Polakom, czy tam zablokował Polakom możliwość obniżenia rachunków.

On powiedział, proszę bardzo, głosujcie, to jest wasza ustawa.

I to widzisz, jak patrzysz na ten case, no to zobacz, pierwsza rzecz, którą w 2023 roku po wygranych wyborach, mieliśmy tak, 15 października wybory wygrywa Platforma, przez miesiąc, czy tam wygrywa PiS, ale nie może zrobić koalicji, Morawiecki klei rząd, przez miesiąc daje ciała i tak dalej.

Pierwsze dwa kwity, które podpisał rząd Tuska 13 grudnia.

Teraz mamy pociągi na 350.

I dziwnym trafem w czasie, kiedy przynoszone do prezydenta jest do podpisu, czy tam zapowiadane są zmiany i tak dalej w projekcie CPK, no bo to wszystko jest w ramach CPK, zawsze trzeba to owinąć w ten papierek jakiś taki, główienko w papierku wygląda lepiej.

W Żmigrodzie na Wielkopolsce, czy tam na Dolnym Śląsku jest tor testowy Instytutu Kolejnictwa, taka fajna pętelka podwójna.

Dziwnym trafem, zaraz przed tym jak ta ustawa przyszła, to na tym torze jeździł pociąg Simensa z homologacją do 350 na godzinę, który już przechodzi próby, już przechodzi proces homologowania go w Polsce.

A dlaczego my nie mamy takich pociągów?

Tak naprawdę, jak pogadasz z fachowcem, niestety w tym zakresie mogę się za takiego, powiedzmy, w jakimś tam stopniu podawać.

To, co mamy dzisiaj pokazane przez Ptuska, to jest stary projekt z lat dwutysięcznych, tak zwanego Y, czyli połączenia Poznania, Warszawy, Łodzi i Wrocławia liniami, które omijają dzisiejsze korytarze.

Pomysł, który był wzorowany na systemie francuskim, bo we Francji mamy tak, że te super szybkie pociągi TGV, które jeżdżą tam do 320 km na godzinę, one łączą się z normalną siecią kolejową tylko na stacjach w tych dużych miastach.

Natomiast wszystkie przeloty na długich trasach, te wszystkie przeloty między dużymi miastami, TGV ma poprowadzone własne dwa tory z zupełnie innym systemem zasilania.

Tam nie ma typowego oznakowania na przykład przy torach,

Jak jedziecie pociągiem, to widzicie czasami trójkącik, no i wtedy pan robi tutut i tam trąbi trąbką.

Na sieciach wysokich prędkości nie ma już sensu stawiania tych znaków, bo pociąg jadący 250, 280, 300 na godzinę jedzie tak szybko, że czas reakcji maszynisty będzie potwornie opóźniony, więc tam całe przekazywanie sygnałów od torów, od infrastruktury do pociągu odbywa się po prostu elektronicznie przez nadajniki, które są w szynach.

Co ciekawe, we Francji w ten sposób kiedyś włożono też pocztę.

Były te pociągi super szybkie, które przewoziły paczki, przewoziły listy, no bo to była szybsza niż przewożenie ciężarówką.

Ciężarówka jedzie 95 km na godzinę, pociąg zapierdziela 320.

No i teraz w Polsce, która jest biednym krajem, który dopiero buduje kapitał,

Na tych samych torach mamy pociąg podmiejski, który jedzie powiedzmy 100 na godzinę, pociąg towarowy, który kiedyś jeździł 50-60, średnią prędkość oczywiście mówimy, teraz jeździ koło 90 stówki.

Po tych samych torach jeździ pociąg międzymiastowy, jakieś tam przewozy regionalne, które lecą sobie 120, za nimi czy między nimi leci sobie 160 na godzinę pociąg z Newagu, z Pesy.

Natomiast jak popatrzysz na mapę Polski, popatrzysz na odległości... Poczekaj, poczekaj, no ale idziemy jak gdyby z duchem czasu.

Może się okazać tak, że za 10 lat i tak będziemy musieli zrobić taką sieć, która będzie w stanie przyjąć taki pociąg, nie wiem, 350-400.

A po co?

A po to, żeby było jak w Japonii na przykład.

W Polsce Pendolino ma 7 modułów, czyli masz dwa wagony czołowe, te napędowe, plus masz później pięć tych, które są jakby pomiędzy, bez kabiny, maszynisty.

To są rzeczy, które są nieporównywalne.

W Tokio mamy pociągi metra, do których wiadomo, że wchodzi 1800 osób do każdego wagonu w godzinach szczytu.

I jak się zaczynają godziny szczytu, to na peronie pojawia się ubrany w piękny mundur i piękne, czyściutkie białe rękawiczki urzędnik kolejowy, który ludzi dopycha do wagonów, każe im się przesuwać tak, żeby odeszli od drzwi, stanęli bliżej środka, żeby za każdy z tych wagonów przyjął 1800 osób.

To jest poziom kultury technicznej, kultury społecznej, którego my w Europie nie znamy, bo w porównaniu z Japończykami, wybacz, ale my jesteśmy pieprzone dzikusy.

Mogę wam pokazać zdjęcia, możemy nawet dołączyć, jeśli chcemy.

Mam zdjęcia robione w Tokio na dworcu, gdzie różnymi kolorami są rysowane na podłodze takie boksy, linie, na których mają się ustawić osoby, które chcą wsiąść do konkretnego typu pociągu czy konkretnego wagonu, a maszynista ma trafić z dokładnością do paru centymetrów, żeby drzwi były dokładnie naprzeciw tego wyjścia.

Nie, ale wracając do poważnej rozmowy.

Polska jest krajem, który po pierwsze wychodzi z głębokiej idei finansowej, więc nie stać nas dzisiaj i nie powinniśmy dzisiaj stosować rozwiązań, na które już dzisiaj nie stać bogatych krajów zachodu.

a po drugie patrzmy na geografię.

Jedyny odcinek torów w Polsce, który miałby sens, to znaczy to podniesienie prędkości z 250 na 350 miałoby sens, to jest przelot między Krakowem i Warszawą.

Bo to jest jedyny fragment, gdzie lecisz po centralnej magistrali kolejowej.

Więc tutaj gdybyśmy tą prędkość podnieśli o te kolejne 50-70 średnich kilometrów na godzinę, no to przy odległości 400 kilometrów zyskujemy 14 minut.

Babka jeżdżąca, nie wiem, powiedzmy średni management z wrocławskiego oddziału jedzie do Warszawy, ale ona mówi wprost, jak ja mam zapłacić 160 złotych za Pendolino, a 20 minut wolniej jadę pociągiem, który kosztuje nie 160, tylko 68, to ja pierdzielę, to ja jadę 68, bo ja robię dwa, takie trzy wyjazdy w miesiącu.

To, co mamy w Polsce, jesteśmy na etapie takim, na jakim jesteśmy, jeśli chodzi o rozwój, jeśli chodzi o zamożność społeczeństwa.

Dopasujmy naszą infrastrukturę do realiów, a nie do tego, że ktoś ma chorą wizję albo po prostu chce wziąć grubą kopertę, zamówić coś, co będzie wyprodukowane w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat, bo przecież to trzeba te wszystkie pieniądze w ramach KPO wydać do 2027 roku.

Więc oni kupią pociągi, które Siemens czy Alstom dostarczy do 1927 roku, a tory pod to zbudowane zostaną w 2037 roku.

Ty to powiedziałeś.

którego mama zajmuje się pisaniem wiosków i mówi, że to jest klucz całej sprawy, że pisze się po to, co tam jest napisane.

Mam takiego znajomego, przyjaciela, kolegę znajomego, zaraz jak to powiedzieć, bo to różne fazy mieliśmy w życiu, ale fajny facet, bardzo szczerze ze mną rozmawia.

Te, które były tu w Polsce, jakieś obsługi koncertów, wielkie kampanie reklamowe i tak dalej.

Chłop, dwie operacje wrzodowe, powycinany kawałek jelita z żarty stresem.

No bo cały czas walczysz, wielkie zagraniczne agencje, ludzie ci odchodzą, ktoś ci podkupuje, ktoś podbiera ci pomysły itd.

Obydwie nie są po marketingu, tylko obydwie są byłymi urzędniczkami Urzędu Wojewódzkiego, druga chyba Urzędu Powiatowego.

Nie, nie chcę, wiesz, nie potrzebuję, bo moja jest jeszcze niezła.

A jakbyś zapłacił za nią 6 koła, to co powiesz?

Wszystkie są akceptowane, bo wiedzą jak to robić, bo nauczyli się tego, o czym ty powiedziałeś.

Tu nie chodzi o to, żeby z tego KPO ktoś odbudował firmę, która została zarżnięta w dowidzie 19.

to wszystko zostało postawione na głowę, a ten kształt świata stojącego na głowie został ochrzczony przez biurokratów z Brukseli, z Warszawy, z Wrocławia, z Krakowa.

Znaczy ja ci powiem tak, coś robią.

Natomiast porównując ten plan, trochę mnie ludzie znają, wiedzą doskonale, że ja bym PiS to cały utopił w jednej łóżce wody razem z PO, razem z wieloma innymi tymi ugrupowaniami.

Generalnie cała post Magdalenka to jest wszystko do zarżnięcia.

Mówimy oczywiście o partiach politycznych, nie o ich ludziach.

Ten, z którym PiS wyszedł na rynek, nazwijmy to, to on zakładał parę fajnych pomysłów.

Mieliśmy mieć hub transportowy nastawiony głównie na towary, głównie na cargo.

Mielibyśmy możliwość podpięcia tam pięknie szerokiego toru od strony granicy z Białorusią, granicy z Ukrainą, czyli to, co obsługuje dzisiaj PiS.

To wszystko kończyłoby się nie tak jak teraz przy hucie Katowice, bo ta linia LHS, linia hutnicza szerokotorowa budowana była do zasilania wróg i węgiel po prostu huty w Katowicach.

Moglibyśmy w tym momencie pod CPK podciągnąć szeroki tor, moglibyśmy spokojnie tam przerzucać towary, które płyną z Chin, z Rosji, do Rosji, do Chin, do Kazachstanu, do Gruzji, diabli wiedzą gdzie jeszcze, do tego dawnego Sajuza, z tych samych, powiedzmy, terminali przeładowawczych, wypychać polskie płody rolne, polskie jabłka, mleko, milion rzeczy, które tu się produkuje.

LHS, czyli ta firma, która obsługuje ten szeroki tor na terenie Polski, już w 2021 roku miała przyznaną koncesję na budowę 500 kilometrów takiego toru.

Ja jego jako, powiedzmy, mentora i człowieka, na którego patrzę z dużym szacunkiem.

I on mówi wprost, gdybyśmy my mogli stać się, tak jak to było przecież planowane w 2017 roku, tą końcówką chińskich torów do Europy, to to dla Polski jest pozycja absolutnie kosmiczna.

pozwalająca skoczyć daleko do przodu.

I między innymi pod to było planowane CPK.

I teraz to, co było fajne w tym projekcie pisowskim, to było podejście, że przez CPK puszczamy większość pociągów tak, żeby pozwolić ludziom dojeżdżać nie do Szczecina 8 godzin, tylko ze Szczecina do CPK powiedzmy w 3 godziny 20 czy 3.40 i stamtąd godzinkę do Warszawy.

To jest niestety problem, bo jak ktoś nie jeździ po świecie, to nie rozumie sensu takiego rozwiązania, a sens tego rozwiązania zrozumiesz tylko wtedy, kiedy trafiasz do tych hubów lotniczych, kiedy lądujesz w Doha, kiedy lądujesz w Dubaju, kiedy lądujesz nawet w Stanach, na tych największych lotniskach typu Atlanta, czy parę innych, Dallas i tak dalej, gdzie każdy samolot, czy każda linia lotnicza, jesteś w stanie zrobić przesiadkę w dowolne inne miejsce na świecie.

Jak dołożymy do tego te sieci kolejowe, dołożymy całą otulinę, przecież tam miało być kupę hektarów pod dachem magazynów, nie magazynów, jakichś miejsc, które pozwalają przerzucić się z ciężarówki do kontenera, z kontenera na tory, z torów na ciężarówkę itd., to byłoby wielkie koło zamachowe dla Polski.

Chwilę później zaczęło tam działać, pewnie znając życie i wchodząc w teorie spiskowe, ludzie z otoczenia Macierewicza, którzy są po prostu moim zdaniem ewidentną amerykańską twardą agenturą wojskową, zaczęto przebudowywać gdzieś tam w narracji to lotnisko na lotnisko wojskowe dla NATO.

to wielka niewykorzystana szansa dla Polski.

No a dzisiaj mamy przy władzy ludzi, którzy mówią, po co nam CPK, jak mamy lotnisko w Berlinie.

Zrobią coś, wydadzą kupę miliardów złotych, wpieprzą nas w długi, wykupią masę ziemi od ludzi i tak dalej, zrobią niepowetowane straty i postawią jakiegoś kurdupla, jakiegoś kikuta, który jedyne, co będzie w stanie zrobić, to, i powiem tu brutalnie, uwolnić miejsce pod pasami startowymi okęcia dla deweloperów.

Chodzi o to, żeby po prostu te 35 minut jazdy pociągiem od centrum Warszawy stworzyć lotnisko.

To pół świata z nich łacha darło, na zasadzie porąbało Erdoana, porąbało Turków.

Budują lotnisko, które jest trzy razy większe niż potrzebują, cztery razy większe niż potrzebują.

To tam idzie cały ruch ludzi, towarów z Rosji na Egipt, z Rosji na różnego rodzaju kraje w Afryce, które stały się po części gdzieś tam chińsko-rusko-irańską kolonią.

Takie inwestycje można robić i na nich po prostu budować swoją gospodarkę, budować wszelkiego rodzaju działania.

Pytam sarkastycznie, ponieważ będąc na wakacjach na Słowenii i mam taką przyjaciółkę, można powiedzieć, o której się zatrzymujemy w rok w rok.

Pierwsze, o co zapytała, jak już się rozpakowałem, przyszedłem na kawkę, to to, czy faktycznie Polska ma tak mocną armię, jak mówią w całej Europie.

Nie, ale zupełnie poważnie.

My jesteśmy miejscem, gdzie się grzebie w stali, gdzie się grzebie w metalu, gdzie się robi pojazdy, różnego rodzaju zabudowy, nadbudowy i tak dalej, i tak dalej.

Kupa sprzętu pancernego, o którym chwali się polska armia, kupa sprzętu różnego rodzaju właśnie opancerzonego, ale typowego do działań powiedzmy w tych klasycznych wojnach.

Natomiast popatrzyłem na trochę stoisk amerykańskich, trochę stoisk tureckich, a przede wszystkim ukraińskie.

Czyli żołnierz na plecach albo drużyna w kilka osób niesie na plecach w ekwipunek, którym potrafią się otoczyć

polem radarowym, który ostrzega przed niebezpieczeństwem, zagłuszyć potencjalnych przeciwników, namierzyć cele, zniszczyć te cele i zawinąć się, nie zostawiając śladów po sobie.

Masa elementów powtarzalnych do wydrukowania w okopie na drukarce 3D.

Był na ekspozycji ukraiński dron, kolosalny, miał chyba z 12 metrów rozpiętość skrzydeł.

Patrzysz na to i mówisz sobie, ok, ten grubasek to potrafi trochę namieszać.

Tylko takich grubasków nie budujesz po to, żeby je rozpirzyć o jakiś bunkier, tylko one sobie wiszą w powietrzu przez kilka godzin.

I podpowiadają, gdzie mają polecieć te małe drony kamikaze, które kosztują 150 dolarów, a nie półtora miliona, tak jak jeden, czy drugi, czy trzeci dron produkowany przez NATO.

Mam wrażenie, tak jak po pierwszej wojnie światowej, kiedy wchodziło lotnictwo i wszystko się zmieniło, chwilę później pojawił się lotniskowiec, wszystko zmieniło się ponownie, teraz chyba znowu się wszystko zmieni.

Jeszcze chciałem powiedzieć, co tam jeszcze jest nad nami co lata i co to może zrobić tam w kosmosie.

Ja Ci bardzo dziękuję za te pozytywne, budujące...

Miejmy świadomość, bo sam wiesz, czasami ludzie nie mają świadomości, jak niewiele nas dzieli od tego, żeby jak ci biedni Hiszpanie czy Portugalczycy siedzieć w chałupie, patrząc w niedziałający telewizor, patrząc w niedziałający telefon i zastanawiać się, co ja dziecku dam do żarcia, jak wszystkie pieniądze są na koncie i na karcie, w lodówce pustka i nawet światła nie ma.

I czat GPT nie odpowiada na pytanie, co tu robić.

Jeżeli uważasz, że ten materiał był godny Twojej uwagi, to dla taktycznego zasięgu polub, udostępnij, zasubskrybuj.

0:00
0:00