Mentionsy

Tomasz Drwal "Na pieńku"
18.08.2025 15:00

Jak Zagraniczne Firmy Opanowały Polskie Budowy? inż. Bogusław Markocki

Dlaczego zagraniczne firmy rządzą na polskich budowach? | inż. Bogusław Markocki W tym odcinku rozmawiamy z inż. Bogusławem Markockim – doświadczonym ekspertem branży budowlanej, który od lat obserwuje, jak wygląda realizacja inwestycji infrastrukturalnych w Polsce.Poruszamy tematy dominacji zagranicznych firm, przejmowania polskich pracowników, problemów z podwykonawcami oraz aktualnego stanu CPK. To szczera i konkretna rozmowa o tym, dlaczego polskie firmy mają pod górkę i czy państwo naprawdę wspiera rodzimych przedsiębiorców.🔹 Jak działa system zamówień publicznych?🔹 Co się dzieje z polskimi inżynierami?🔹 Dlaczego zagraniczne firmy wygrywają kontrakty?🔹 Kto naprawdę buduje polskie drogi i lotniska?🔹 Jak dziś funkcjonuje firma prowadzona przez inż. Markockiego?
______________________Podcast dostępny na:Spotify: https://open.spotify.com/show/0NxmKtdXH1iZffwFhw274D?si=7a95fa3e3b2c4a86Apple Podcast: https://podcasts.apple.com/pl/podcast/tomasz-drwal-na-pie%C5%84ku/id1798171984______________________Fotele do podcastu dostarczyła firma:https://paradox24.com/pl/______________________SZKOŁA WALKI DRWALA:https://edudrwal.pl/produkt/szkola-walki-drwala/______________________SZKOLENIE Z OBRONY CYWILNEJ:https://edudrwal.pl/produkt/przygotowanie-do-obrony-cywilnej/______________________PARTNERZY KANAŁU: @PITBULLWESTCOASTPL @HelikonTex www.youtube.com/@TOMASZDRWAL-CTO______________________🫵 MASZ POMYSŁ NA GOŚCIA ? PISZ ŚMIAŁO ► [email protected]______________________JEŚLI UWAŻASZ, ŻE TEN MATERIAŁ BYŁ GODNY TWOJEJ UWAGI ORAZ MA DLA CIEBIE WARTOŚĆ I CHCESZ NAS WESPRZEĆ TO MOŻESZ POPRZEZ :______________________👊WSPARCIE TAKTYCZNE KANAŁU 💪 ↓↓ https://www.youtube.com/channel/UCTWi54WVT36cJ6XfOz8WBGA/join☕️🔥 KUP KAWĘ przez ↙️ ↙️https://buycoffee.to/tomaszdrwalZOSTAŃ PATRONEM 🫵 🫵 ↙️ ↙️https://patronite.pl/TomaszDrwalDZIĘKI ZA UWAGĘ I DO ZOBACZENIA

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 580 wyników dla "Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad"

byliśmy po prostu w szoku, że takie coś jest możliwe, że można po prostu komuś przyjść i powiedzieć, że od dzisiaj jest to moja firma, no bo wcześniej to słyszałem, że takie rzeczy działy się gdzieś na Ukrainie, tak.

Padła taka informacja do nas, że z tego powodu, że oni nie są zadowoleni ze współpracy z nami, żebyśmy im przekazali cały swój personel.

Pozostaliśmy poinformowani, że od tej pory już nie dostaniemy wynagrodzenia.

No i w kilka dni zostało zorganizowane wejście do biur tej firmy francuskiej, zajęcie komputerów.

Myśmy dostawali listę firm holenderskich, z którymi mamy współpracować.

Wszystkie leasingi, wszystkie wynajmy, łącznie z biurem, były w firmach holenderskich.

Nikt tu nie przyjeżdżał i nie wspierał tego Polaka.

My mamy najlepszych inżynierów na świecie.

O naszych inżynierów każdy się zabija i często te firmy, jak już zaczynają współpracować z polskimi inżynierami, oni ich eksportują na zachód.

Często chcą, żeby właśnie to polscy inżynierowie im wykonywali gdzieś tam w Norwegii, w Niemczech, ponieważ oni dowożą najlepszą jakość.

Partnerem kanału jest firma Helikon, firma Pitbull,

Platforma edukacyjna edutrwal.pl Podcast dostępny jest na YouTube, Spotify i Apple Podcast.

Ten podcast istnieje dzięki Waszej uwadze i Waszemu wsparciu.

Dziękujemy wszystkim wspierającym z YouTube, serwisu Patronite oraz BuyCoffee2.

Dziś na Piękło z Drwalem magister inżynier Bogusław Markocki, który zajmuje się budowaniem mostów, projektowaniem i budowaniem mostów oraz jest koordynatorem dużych projektów infrastrukturalnych.

Dzień dobry, witam.

Czy coś jeszcze należy dopowiedzieć?

No społecznie jestem, należę do Rady Programowej Fundacji PAFERE.

Jest to Polska Amerykańska Fundacja Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.

założona przez polskiego inżyniera, przedsiębiorcy, który w Stanach Zjednoczonych rozwiniął właśnie swoją działalność, bo nie mógł jeszcze za czasów komunistycznych zrobić tego w Polsce.

I on właśnie chciał, pracując tam w Stanach, rozwijając swój biznes, chciał edukować Polaków, chciał przenieść to na polskie warunki.

W części mu się trochę udało, z mała dwa lata temu, ale właśnie jego działalnością było to, żeby edukować Polaków w kwestii właśnie wolności gospodarczej, praw rynkowych, jakie panowały na Zachodzie.

No właśnie, bo myśmy się w ogóle zdzwonili w kontekście pytania, które nieraz tutaj padło.

Dlaczego jadąc po Polsce i widzimy różne budowy, niekoniecznie widzimy polskie firmy, które to robią.

Tylko zawsze jest jakoś jakiś dziwnie brzmiący zagranicznie jakaś nazwa.

No i chyba dzisiaj odpowiemy na to pytanie.

Tak, albo czasem nawet polsko brzmiące nazwa.

Teraz już tak, albo lokalne, jak to mówiłeś.

Tak, lokalne firmy.

No to jest grzech, można powiedzieć, założycielski, kiedy Polska wstąpiła do Unii Europejskiej.

Można powiedzieć, że wielu Polaków, w szczególności można powiedzieć środowisko urzędników,

a już na pewno sędziowie, czyli cały wymiar sprawiedliwości uwierzył, że jesteśmy w Unii Europejskiej, jesteśmy Europejczykami i osobiście słyszałem od niektórych osób, że oni nie są Polakami, tylko są Europejczykami.

Tylko myślę, że część tych osób nie zdawała sobie sprawy i moim zdaniem dalej sobie nie zdaje sprawy z tego, że jednak większość osób na zachodzie tak nie myśli.

Francuz nie myśli, że jest Europejczykiem, tylko jest Francuzem i francuski przedsiębiorca, on myśli, że jest Francuzem i działa w interesie państwa francuskiego.

Tak samo Hiszpan.

przedsiębiorca hiszpański też działa w imieniu firmy hiszpańskiej i kraju hiszpańskiego.

No i można powiedzieć właśnie ten grzech założycielski, jaki był na początku właśnie naszej transformacji, spowodował, że myśmy tak łatwo oddali nasz rynek zarówno budowy, jak i projektowania zachodnim firmom.

I te firmy zarobiły tutaj krociowe, naprawdę duże pieniądze.

I te pieniądze w większości zostały wytransferowane na zachód w różny sposób.

Ale to właśnie w taki sposób się to odbywało i pomogło im państwo polskie, dołując polskiej firmy, skazując ich na podwykonawstwo.

Było to robione na różne sposoby, ale takim wytłumaczeniem dla tych urzędników było to, że my musimy wdrażać przepisy Unii Europejskiej, a wdrażaliśmy je bardziej niż Europa nawet tego oczekiwała od nas.

Wiele krajów tego nie zrobiło, na przykład Czesi.

Oni bardzo sprytnie wdrażali i wdrażają te przepisy Unii Europejskiej tak, żeby służyły im firmom.

Ich firmom tak samo wykonywali to Hiszpanie.

Hiszpanie właśnie dzięki tym funduszom z Unii Europejskiej zbudowali największe firmy na świecie.

I my mogliśmy to zrobić tak samo, ale nie zrobiliśmy.

Ja myślę, że dobrym przykładem będzie twoja historia.

W ogóle jak tutaj wylądowałeś i dlaczego chcesz podzielić się dosyć wrażliwymi informacjami, tak mi się wydaje.

Tak, no znaczy moja historia...

Już jak działalności gospodarczej, bo może tak w zarysie tylko opowiem właśnie moje doświadczenia zawodowe i moje doświadczenia jako przedsiębiorcy.

Ukończyłem Politechnikę Rzeszowską w 2000 roku.

Wówczas było bardzo duże bezrobocie.

Ogólnie w kraju to było na poziomie 18%.

Na podkarpackim bezrobocie sięgało 28%.

No i wtedy każda praca była bardzo cenna.

Ja przyjechałem do Warszawy właśnie i tutaj szczęście, miałem szczęście, trafiłem do biura projektowego Transprojekt Warszawa, był to jeden z nielicznych już biur projektowych, który jeszcze ostał się jako polskie, który został przejęty przez pracowników, dzięki temu brał udział, można powiedzieć, w podziale tego rynku i tam

Bardzo dużo się nauczyłem zawodowo, ponieważ byli projektanci, którzy projektowali od kilkudziesięciu lat.

W 2004 zmieniłem pracę i rozpocząłem...

kuszony, można powiedzieć, tym zachodem, tymi zachodnimi firmami, pracę w zachodniej firmie, w holenderskiej firmie.

Wyższym wynagrodzeniem?

Właśnie wynagrodzenie to było praktycznie podobne, ale kuszony byłem tą międzynarodowymi projektami, organizacją, technologiami, tak, że będę Europejczykiem.

Może to, znaczy trochę pewnie też to tak było.

No słuchaj, małeś młodych, wszyscy byliśmy młodzi, wszyscy żeśmy, wiesz, łyknęli ten mit europejczyka.

Trochę w tym było prawdy, jak tak sobie przypominam.

No i historia była taka, że w tej holenderskiej firmie okazało się, że tam praktycznie nie ma Holendrów.

Są sami Polacy, to wszystko jest na wariata organizowane.

Dzięki temu, że mieli zabezpieczenie właśnie kapitału zachodniego, że mieli referencje, które mogli ściągać z całego świata, mogli pozyskiwać bardzo duże kontrakty i to robili.

Ale ty wyjechałeś do Holandii?

Czy zatrudniłeś się w holenderskiej firmie w Warszawie?

I tam awansowałem od asystenta, później na kierownika pracowni mostowej, a później zostałem dyrektorem transport infrastruktura i odpowiadałem naprawdę za realizację, zaprojektowanie i nadzorowanie budów związanymi z realizacją największych, można powiedzieć, kontraktów infrastrukturalnych w Polsce.

Pode mną było kilkaset osób w pewnym momencie.

Jednym z takich największych tematów, które realizowałem i które właśnie większość zawodowego życia w tej firmie poświęciłem, była budowa południowej wodnicy Warszawy.

Wartość tej inwestycji sięgała ponad 6 miliardy złotych.

I tam nauczyłem się...

koordynacji właśnie takich dużych tematów.

Tam też zdobyłem doświadczenie i kontakty związane z budową takich dużych inwestycji.

Kryzys dotknął nie tylko polskiej firmy, ale też matki tego holenderskiego biura.

No i okazało się, że dla dobra właśnie matki, żeby ratować tą firmę w Holandii, tak naprawdę oni zwinęli i położyli firmę w Polsce.

W 2011 roku zdecydowali o tym, że zlikwidują tą firmę, no i zatrudnili osobę, która praktycznie w ciągu roku zwolniła tam ponad 200 osób.

Także to, że osoby pracowały na umowę o pracę, nie było dla nich żadnych zabezpieczeń.

No i wtedy w 2011 roku już zacząłem myśleć o swojej działalności gospodarczej i założyłem spółkę w 2013 roku, już własne biuro projektowe.

Już wtedy ten kryzys zaczynał dobiegać do końca.

Pojawiała się nowa perspektywa Unii Europejskiej, tych funduszy z Unii Europejskiej i w 2014 roku myśmy się zaczęli rozglądać, żeby wystartować do jakichś takich tematów, a miałem właśnie kontakty i doświadczenia przy budowie dużych tematów, więc też interesowaliśmy się dużymi tematami, tylko nie mieliśmy środków finansowych.

To jest budowa dróg ekspresowych, wartość tych kontraktów w realizacji.

To była 200, 300, 500 milionów.

Myśmy obsługiwali dział projektowy.

On jest mniejsze, ale to były też kilkanaście milionów złotych.

No i nie mieliśmy kapitału i przez przypadek związaliśmy się z firmą francuską.

To był oddział firmy francuskiej w Polsce.

Oni mieli kapitał, myśmy mieli doświadczenie, mieliśmy personel, więc można powiedzieć, że taka synergia i zawiązaliśmy konsorcjum, które wystartowało do kilkunastu projektów i z tych kilkunastu projektów wygraliśmy trzy.

Oni realizowali dwa w jednej części kraju.

To była S8, owodnica Wiśniewa, owodnica Radomia, a myśmy realizowali nadzór nad drogą ekspresową S19 Sokołu Małopolski-Stobierny.

Na początku wszystko szło dobrze, można powiedzieć.

To był dość trudny temat, dlatego że wykonawca był tam już od kilku miesięcy, czyli żeby też widz zrozumiał.

Generalna dyrekcja od 2013 roku zaczęła stosować taką formułę budowy dróg ekspresowych zaprojektuj i zbuduj.

Czyli wykonawca miał opracować projekt, a później miał wybudować tą drogę.

I właśnie ten wykonawca na tej konkretnie, na tym konkretnym kontrakcie już wcześniej rozpoczął prace projektowe.

Także jak myśmy podpisali umowę, dostaliśmy całą dokumentację projektową do zweryfikowania i myśmy nadzorowali wykonanie tej dokumentacji projektowej.

I ta współpraca z tą firmą francuską szła dość dobrze przez tam kilka miesięcy.

Po czym nagle ta ekipa, która prowadziła to z tej firmy francuskiej została zamieniona na takiego pana Witolda i można powiedzieć panią Joannę, jak się później okazało, od brudnej roboty.

No ale poczekaj, bo w tej firmie ci ludzie, to byli Polacy, czy to byli Francuzi?

Sami Polacy.

Znaczy w tych firmach zachodnich, które tak nazywamy, to tam pracują sami Polacy, zarządzają tym Polacy.

Czyli pracują dla Francuzów.

Francuz tam przyjeżdża na raz, co dwa tygodnie, raz co miesiąc i sprawdza, czy wszystko dobrze idzie, czy marża jest taka, jaką założył, jaką chce osiągnąć.

Czyli Francuzi zatrudniają ludzi odbrodnej roboty Polaków.

Francuzi, Hiszpanie, Niemcy.

Ale mówimy tutaj o tych ludziach, którzy zaczęli tam zwalniać, tak?

Tak, to byli Polacy.

To byli Polacy, którzy specjalizowali się, można powiedzieć, w...

w takim podwykonawstwie, zatrudnianie podwykonawców i ściąganie z nich haraczy, można powiedzieć, tak, czyli marży, jak to się nazywa.

I optymalizowanie kosztów, bo tam nawet część z nich to nie, nie byli nawet inżynierami.

Czyli budowali drogi ekspresowe, nie będąc inżynierami, albo były to branże nawet tak gdzieś poboczne jakieś, które występowały przy budowie dróg ekspresowych i autostrad.

I historia była taka, że nagle zaczęły się robić problemy.

Trzepiano się naszej pracy.

A wykonaliście już swoją pracę?

Praktycznie już tak, doprowadziliśmy do uzyskania pozwolenia na budowę.

Czyli zrobiliście już wszystko.

Fabryka już zaczęła się sama kręcić.

Myśmy zatrudniali, trzeba powiedzieć tak, oni zapewnili nam warunki startu do tego przetargu, opłacili gwarancję należytego wykonania, wcześniej opłacili wadium.

dali ubezpieczenie, a myśmy już wszystko realizowali naszymi ludźmi.

I to był zespół około 40 osób.

13 osób mieliśmy w Warszawie, około 24 osób mieliśmy w Rzeszowie, pod Rzeszowem tak naprawdę, bo tam realizowaliśmy to dla Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad, oddział w Rzeszowie, on to prowadził.

No i właśnie tak jak wspomniałem, po 7 miesiącach zaczęły się problemy w ogóle współpracy w konsorcjum.

Zaczęto kwestionować każdą drobną rzecz.

Po pewnym czasie właśnie, kiedy już tak naprawdę budowa już sama się kręciła, zostało uzyskane pozwolenie na budowę, wykonawca wszedł na roboty, była zorganizowana cała kadra, myśmy ją obsługiwali, zarządzaliśmy.

Zaproszono nas do siedziby tej francuskiej firmy, tam w Warszawie to tam przyjechaliśmy i poinformowano nas, że oni nie są zadowoleni ze współpracy z nami.

że nie tak sobie wyobrażali tą współpracę.

Były jakieś konkretne argumenty typu nie dowieźliście tego, nie zrobiliście tego.

To jakieś drobne rzeczy związane na przykład to, że tam musieliśmy wymienić jakiś personel, nie przedłużyliśmy jakiejś specjaliści umowy, ale na to miejsce żeśmy dali kogoś innego, a oni nie są zadowoleni z tej osoby.

Były różne takie szczegóły, które były podnoszone, ale które tak naprawdę

nie miały wpływu zbytnio na ten kontrakt i zresztą Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad też nie zgłaszała jakichś takich formalnych rzeczy, oprócz takich standardowych, które dzieją się na tych kontraktach.

Bo no, czasem były rozbieżne stanowiska, myśmy na przykład, ale to kwestia technicznych na przykład, tak weryfikowaliśmy, co chcieliśmy, inne rozwiązania, Generalna Dyrekcja chciała inne rozwiązania.

Więc to było eskalowane, podnoszone do właśnie bardzo

poważnych zarzutów, no ale było, koniec końców to padła taka informacja do nas, że z tego powodu, że oni nie są zadowoleni ze współpracy z nami, żebyśmy im przekazali cały swój personel.

No to byśmy otworzyli szeroko oczy, no ale to są nasi ludzie, my ich zabieramy, zatrudnijcie sobie nowych.

Nie, nie.

My chcemy, no teraz my nie zmienimy tych osób, a jesteśmy razem w konsorcjum, musimy ten kontrakt prowadzić, a to, że wy właśnie nie prowadzicie tak, jak my sobie wyobrażamy, wpływa na naszą opinię na rynku.

Pozostaliśmy poinformowani, że od tej pory już nie dostaniemy wynagrodzenia.

Jeżeli właśnie nie zgodzimy się na ich warunki, no myśmy się nie zgadzali.

Przez pierwszy miesiąc pisaliśmy pisma do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Z tego względu, że oni byli liderem, to pieniądze wpływały na ich konto i dopiero oni nam wpłacali za pracę naszych ludzi.

To był właśnie największy mankament.

Myśmy wystąpili do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o bezpośrednią płatność.

Generalna się nie zgodziła.

Ja do tej pory nie rozumiem, dlaczego tak było.

Oni to tłumaczyli, że oni byli liderem, nie mogą nic zmieniać w kontrakcie, może to być źle odebrane przez instytucje, które ich będą kontrolować.

W każdym razie sytuacja była taka, że myśmy stanęli w takim widmie, że mamy zatrudnionych ludzi, nie będziemy mieli wynagrodzeń.

Pierwszy miesiąc zapłaciliśmy swoich oszczędności.

ta firma francuska myślała, że już drugiego miesiąca nie wytrzymamy.

Myśmy dalej pisaliśmy do Urzędu Ochrony Konsumenta i Konkurencji, do rzecznika małych i średnich firm.

Nic to praktycznie nie dawało.

Jeszcze drugi miesiąc opłaciliśmy też z własnych funduszy.

No i wtedy ta firma wpadła w panikę, bo myślała, że, że, bo też żeśmy też używali takiego argumentu, że będziemy musieli tych ludzi zabrać z kontraktu.

No i wtedy właśnie prezes tej firmy postanowił, że spotka się z ludźmi tam na kontrakcie na budowie, a było tak, że myśmy byli w Warszawie, mieliśmy właśnie większość ludzi już tam na Podkarpaciu i oni zorganizowali z naszymi ludźmi spotkanie, gdzie po prostu oświadczyli im, że pieniędzy już nie otrzymają.

Jeżeli chcą dalej pracować na tym kontrakcie, a przypomnę, że właśnie było to bezrobocie, jeszcze duże na Podkarpaciu, to muszą przenieść się właśnie do ich firmy, przekazać umowy, które mieli podpisane z naszą firmą i to jest taki warunek, żeby kontynuować pracę na tym kontrakcie.

Ja byłem też pozytywnie trochę zaskoczony zachowaniem się tych osób, które u nas były zatrudnione, bo one stawiały opór, znaczy solidaryzowały się w pewnym sensie z nami.

No ale życie jest życie, tak naprawdę no to to było ich miejsce pracy, oni muszą dostawać wynagrodzenie i na początku udało się tej firmie przejąć dyrektora, który to miał od nas.

I on pociągnął już dalszą część osób.

W ogóle to było tak, że oprócz tego spotkania, ten pan Witold i Joanna przeprowadzali osobiste spotkanie z każdą z osób.

Nawet takim szeregowym pracownikiem?

Z każdym szeregową sekretarką, czy tam inżynierem.

inspektorem mostowym, drogowym, każdy był na rozmowie takiej indywidualnej, gdzie były mu przedstawiane takie warunki, żądania przedstawienia właśnie umowy, no i o tym nas informowali prawnicy, znaczy nasi pracownicy.

I myśmy złożyli już, tak naprawdę nie obroniliśmy firmy.

Trwało to kilka miesięcy.

Praktycznie większość osób przeszła do tej firmy francuskiej.

Nam zostało chyba tylko dwie osoby, które powiedziały, że nie zwiążą się z tą firmą ze względu na to ich zachowanie.

Myśmy złożyli za namową naszego pełnomocnika, bo zatrudniliśmy prawników, żeby właśnie w jakiś sposób działać, byliśmy po prostu w szoku, że takie coś jest możliwe, że można po prostu komuś przyjść i powiedzieć, że od dzisiaj jest to moja firma, no bo wcześniej to słyszałem, że takie rzeczy działy się gdzieś na Ukrainie, tak?

Ale nie, one się działy też w Polsce.

A co to, czego dotyczyła ta budowa na Podkarpaciu?

To był budowa drogi ekspresowej S19 Sokołów Małopolski-Stobierno.

To był odcinek realizowany już w ramach właśnie

tych nowych, nowego rozdania, można powiedzieć, tych funduszy Unii Europejskiej, to była jedna z pierwszych inwestycji.

A tych inwestycji wtedy jeszcze nie było dużo, więc tym osobom naprawdę zależało na pracy, więc... A to był ten czas, kiedy też budowali te drogi na euro, tam na Podkarpaciu?

Czy to było później?

To było 2000, to było trochę wcześniej chyba.

Bo tam, no akurat tam znam dużo historii, gdzie też dużo przedsiębiorców się położyło,

I Podkarpacie właśnie z tego słynęło.

Właśnie ten oddział przyczynił się do tego, że właśnie też nie było wsparcia dla bardzo wielu przedsiębiorców.

Tam bardzo dużo film padło, było wiele problemów.

No ale tutaj, żeby dokończyć tą historię, bo właśnie złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury.

Że jest takie wrogie przejęcie.

No i pierwsza decyzja prokuratora

to była pani prokurator, była taka, że nie wstrzała postępowania.

Myśmy poprosili o spotkanie i na tym spotkaniu opowiedzieliśmy właśnie, co się działo.

Przedstawiliśmy zeznania też naszych pracowników, jak oni to opowiadali i ona, jak to usłyszała, po prostu też nie mogła w pewien sposób uwierzyć, ale wstrzała postępowanie.

No i w kilka dni zostało zorganizowane wejście do biur tej firmy francuskiej, zajęcie komputerów, szefów i tych osób, które były zaangażowane w przejęcie tych pracowników.

Ale trzeba powiedzieć, że ten prezes tej firmy wykazał się dużym sprytem, bo powiedział, że on chce, żeby jeszcze dojechał jego pełnomocnik.

Powiedział też, że ma niezamknięte sprawy, takie związane z działalnością firmy, dzięki czemu miał czas, tam dwie, trzy godziny na to, żeby praktycznie przegrać lub skasować wszystkie elementy, które tam były na jego komputerze.

No i komputery zostały przejęte.

biegły, który to przeszukiwał.

Myśmy mu nawet wskazywali, co ma szukać.

Nie mógł się doszukać niektórych rzeczy.

Nie przeszukał praktycznie poczty, która była właśnie tych osób.

Sprawa zaczęła się ciągnąć.

Też ta firma troszeczkę przestraszyła się tej całej sytuacji i z tego, co wiem,

prezes tej firmy na spotkaniu z ambasadą francuską, a chciałem zauważyć, że właśnie firmy francuskie w Polsce praktycznie co miesiąc, co dwa, trzy miesiące mają spotkanie w ambasadzie francuskiej, gdzie po prostu oniinstruowani i spotykają się, można powiedzieć, mają taki networking firm francuskich.

To tak na marginesie powiem, że firmy francuskie się bardzo wspierają w Polsce.

Myśmy na naszym kontrakcie musieli właśnie zamawiać wszystko u Francuzów.

Nawet długopisy i jakieś rzeczy biurowe były zamawiane właśnie w firmy francuskiej większości.

Już nie mówiąc o leasingach, czy usługach bankowych, czy innych tego typu rzeczy.

Czyli wszystko, co jest francuskie w Polsce, jest taki odgórny przykaz, że... Wspierania się i działalności razem.

I on...

dostał informację, że żeby zmienił kancelarię prawną.

I zmienił kancelarię prawną, która jest z Gdańska i która obsługiwała wtedy, można powiedzieć, partię rządzącą.

Która była, i to można znaleźć w mediach, myśmy to od razu wyszukali.

Wtedy zaczęły się też problemy, można powiedzieć, z prokuratów.

To PiS.

I mimo, że to było Prawo i Sprawiedliwość, myśmy też dotarli do posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy rzeczywiście też stanęli za nami.

Ale okazało się, że tak, sprawa trafiała do Prokuratura Generalnego, później do Prokuratury Okręgowej, później do Rejonowej i później do tego prokuratora, który umarzał nasze postępowanie.

Także koniec końców.

Było sześciu prokuratorów, szósty prokurator umorzył.

Sprawa, myśmy się odwołali do sądu.

W sądzie mieliśmy 15 minut.

Młoda dziewczyna dała nam 15 minut, żebyśmy wyjaśnili sprawę.

Nawet nie zdążyliśmy wszystkiego opowiedzieć.

Podziękowała nam, kazała nam czekać.

Wszystkie sprawy, które w tym dniu były, zostały odrzucone.

Osoby, które tam były, to wychodziło z zami z oczach.

Tak ich po prostu nasz wymiar sprawiedliwości

I to był taki moment, taki szok, bo otarliśmy się wtedy o bankructwo.

Ja osobiście to nie spałem wiele nocy.

Mieliśmy na koncie 5 tysięcy złotych, jeszcze zatrudnione osoby w Warszawie.

No i zastanawialiśmy się, co zrobić.

Spotkaliśmy się z syndykiem, żeby z nim porozmawiać, jak ogłosić upadłość firmy.

I można powiedzieć, tylko takim szczęśliwym rządzeniem losu nie podzieliliśmy historii innych polskich firm.

W tym czasie odezwał się do mnie kolega, który potrzebował na innym kontrakcie właśnie weryfikatorów na fragment drogi ekspresowej S17, który był budowany, bo on sobie nie mógł dać rady i

Wtedy, mając już tą perspektywę, myśmy z własnych oszczędności przyniesionych do firmy, ratowaliśmy tą spółkę i można powiedzieć, żeśmy odzyskali płynność, rozwijamy się do dzisiejszego dnia, ale już nie jesteśmy firmą, która liczy się na rynku.

A chciałem powiedzieć, że...

Tam akurat ten rynek podkarpacki to był właśnie początek rozwoju, początek budowy drogi ekspresowej S19, S61 później na północy.

I ten rynek cały został przejęty przez tą firmę.

Oni na bazie już tych ludzi...

wygrali kolejne kontrakty, myśmy też to planowali i rozwinęli firmę w taki sposób, że są jednym z większych graczy w tej chwili na polskim rynku, jeżeli chodzi o nadzory inwestorskie.

I jako ciekawostkę powiem, że dyrektor tej firmy w takim corocznym podsumowaniu swojej działalności właśnie przedstawił jako duży sukces przejęcie pracowników firmy Certus Via.

I tam wypisał wszystkie te rzeczy, które mu się udały, czyli tak, pozyskanie nowego klienta, pozyskanie bazy personelu, który jest unikatowy na rynku, bo to byli ludzie unikatowi, dlatego że, żeby wystartować do takiego kontraktu, te osoby muszą mieć bardzo wysokie kwalifikacje.

Takich ludzi na Podkarpaciu nie było wiele.

To nie jest tak, że ja zwolnię inżyniera kontraktu albo głównego inspektora robót drogowych i znajdę na niego miejsce kolejnego kontraktu.

Praktycznie jest to niemożliwe w krótkim czasie.

Takie osoby się szuka pół roku, rok.

Jeszcze się doświadcza później ich pracy.

Dokładnie.

I oni już mając ten personel, wygrywali kolejne przejęli po prostu cały rynek, który był na części, no bo tam też jest konkurencja jakaś, ale bardzo dużą część właśnie rynku na wschodzie Polski.

I co się dzieje dalej?

No dalej jest, prowadzimy już działalność gospodarczą, ale już nie na taką skalę.

Powoli zaczynamy rozwijać dział projektowania.

Praktycznie nie udało nam się już wejść do nadzorów inwestorskich w takiej skali, jak zaczynaliśmy właśnie w tamtym czasie.

Dlatego, że można powiedzieć, te drzwi, to okno, które było, zamknęło się.

Niemniej jednak

Powoli rozwijamy tą firmę, działamy do dzisiaj i cały czas można powiedzieć przy dużych tematach właśnie infrastrukturalnych.

Później zaczęliśmy pracę i też właśnie nadzór nad dokumentacją projektową kilku linii kolejowych, w tym linię kolejową numer 3 z Warszawy do Poznania.

linię kolejową numer 477 z Warszawy Zachodniej do Grodziska Mazowieckiego.

To był jeden z takich tematów, które nas też dźwigną.

Później jeden z takich bardzo trudnych tematów, ponieważ dziennie tą trasą jeździ około 600 tysięcy ludzi.

To jest właśnie od strony zachodniej do Warszawy.

Większość osób przemieszcza się właśnie tą linią podmiejską.

No i aktualnie dzisiaj na przykład uczestniczymy w nadzorze nad dokumentacją projektową dużych, linii dużych prędkości realizowanych w ramach Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Możemy powiedzieć, gdzie my jesteśmy w ogóle z CPK?

znaczy, po zmianie władzy te prace zostały spowolnione.

Poza tym, że to, co wiemy, to jest z mediów, że w ogóle został wyłączony ten element kolejowy.

On był bardzo ważny i to było bardzo też...

strategicznie, to było strategicznie mądre posunięcie.

Dlatego, że wcześniej PKP, PLK, czyli Polskie Koleje Państwowe nie dawały sobie rady z modernizacją linii kolejowych w taki sposób, jak

Tego oczekiwaliśmy, tak żeby doprowadzić do przejazdu wyższych prędkości.

Problem był taki, że dla projektowania i budowy tych linii kolejowych nie wprowadzono takiej specustawy, która by wywłaszczała grunty.

Przez co kolej nie budowała praktycznie nowych linii, odcinków nowych linii kolejowych, tylko głównie koncentrowała się na modernizacji starej infrastruktury,

która tak naprawdę nie podnosiła prędkości, ponieważ żeby podnieść prędkość trzeba zmienić łuki, tak, przede wszystkim geometrię torów, a to można zrobić budując obwodnice miejscowości, bo głównym problemem są miejscowości, gdzie już nie da się skorygować właśnie linii kolejowych, ponieważ trzeba by było wyburzać, ingerować tkankę miejską na przykład, więc wracając do CPK, no jest szansa, że w tym roku

Może będą pierwsze przetargi na właśnie budowę linii dużych prędkości.

To jest może właśnie ten odcinek, który my projektujemy.

Warszawa, węzeł centralny, port komunikacyjny.

Albo Łódź-Sieradz, Sieradz-Kępno.

Nie wiem, jaki jest z samym portem.

W każdym razie te prace nie idą tak dynamicznie, jak szły wcześniej.

Trzeba powiedzieć, że był szef Wild zrobił niesamowitą pracę.

To jest naprawdę, obiektywnie to oceniając, on w ciągu tam siedmiu lat zbudował całą strukturę tego centralnego portu komunikacyjnego.

Uzyskał decyzje środowiskowe na 1600 kilometrów

linii kolejowych, uzyskał decyzję środowiskową na centralny port komunikacyjny, czyli już na samo lotnisko, to jest bardzo duże osiągnięcie, ponieważ to są decyzje strategiczne.

Jeżeli teraz one nie będą kontynuowane, one przepadną.

Pozyskanie nowych to jest kolejne 5-7 lat, czyli my odsuwamy po prostu taki prawdziwy rozwój tego centralnego portu komunikacyjnego znacznie dalej.

A nie masz takiego wrażenia, że to jest związane z tym, że może braknąć po prostu pieniędzy?

I że to się powoli zaczyna wygaszać już?

Znaczy, uważam, że w ogóle Polska obecnie ma duży problem finansowy.

Ja nawet stoję na stanowisku, że w pewien sposób jesteśmy, jeżeli nie bankrutem, no to jesteśmy przed tym faktem.

Musimy popatrzeć na to, jak się Polska w tej chwili zadłuża.

Jeszcze 10 lat temu, jeżeli deficyt wynosił 30-50 miliardy, to było bardzo dużo.

Opozycja wtedy grzmiała, że zaciągamy takie duże długi.

Dzisiaj, czyli w 2025 roku, państwo się zadłuża na 400 miliardów.

W ogóle społeczeństwo jest oszukiwane, że u nas wzrasta PKB, że wzrasta dochód państwa, że my mamy w tej chwili na poziomie jednego biliona dochód.

Ale zobacz, no jak jedziesz tymi polskimi drogami, jedziesz gdzieś tam, wjeżdżasz w miasta, we wioski i tak dalej, to naprawdę trzeba z ręką na sercu powiedzieć, że to nie jest ta Polska z lat 90-tych, wczesnych 2000-tych, nie?

Zobacz, jak ta wieś się zmieniła, że to już nie jest tam, że przed tymi domami leżą jakieś traktory, wozy i tak dalej.

To wszystko jest pięknie, ładnie, betonowo, kostkowo.

Myślę, że polska wieś to umiera.

Umiera w pewnym sensie i jeżeli chodzi o produkcję też w dużej części, ale też jeżeli chodzi o społeczeństwo.

Po prostu młodzi emigrują, nie chcą pracować na wsi, to tak na marginesie.

Ja znam bardzo dobrze nasz kraj, ponieważ my mamy inwestycje w całej Polsce.

Prowadziliśmy różne tematy, czy to projektowaliśmy, czy nadzorowaliśmy.

można powiedzieć, na Podlasiu, na województwie lubuskim, dolnośląskim.

Mamy tutaj mosty w Lubniu, most nad Bugiem, koncepcja mostu południowego przez Wisłę w Warszawie, most na Sanie w Chalowej Woli, most nad Odrą, S2, LK3, LK447, S17, A18, Olszyna, Golnicę, więc tu...

No to były tematy, przy których myśmy później przez te 10 lat, czy tam w tej chwili 13 lat pracy działali właśnie przy różnych tematach i z tego też tytułu mogłem zobaczyć tą Polskę, jak ona się rozwija.

No i to, co się rzuca w oczy, to rzeczywiście jest niesamowity rozwój infrastruktury drogowej.

I tutaj, można powiedzieć, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zdała pod tym względem egzamin.

Nie zdała go tylko pod tym kątem, że nie zbudowała polskich firm, nie zbudowała polskiej gospodarki.

I my przez to znacząco ucierpimy w przyszłości.

Ale to może, może właśnie po kolei.

I teraz ja muszę powiedzieć, że to, co się też rzuca w oczy, to jest to, że zlikwidowaliśmy praktycznie przemysł.

Czyli jeździsz po Polsce, są piękne drogi, piękne domy i nie ma tam dzieci.

Masz, wjeżdżam do wioski, gdzie mieszka mój szwagier, jest piękny plac zabaw, jest piękny park i jest pusto.

I to jeszcze, to były właśnie fundusze Unii Europejskiej, które były celowe.

Tak naprawdę gminy brały na to kredyty, żeby to właśnie pięknie wyglądało.

żeby na mieszkańcach zrobić wrażenie, ale tak naprawdę to w małym stopniu służy społeczeństwu, ponieważ nie ma kto w tej chwili za bardzo z tego korzystać.

A myśmy na przykład tych pieniędzy nie mogliśmy kierować na to, żeby zbudować kolejną mleczarnię, serownię, żebyśmy właśnie doinwestowali tych rolników, żeby oni mieli swoje przetwórstwo, tak?

To nie było takiej inwestycji, nie było wsparcia państwa.

Ale po co nam to, jak my sobie kupimy przecież ser, wiesz, tam od Francuza, albo od Duńczyka, albo od Holenda.

Znaczy ja myślę, że część społeczeństwa właśnie tak myśli.

To jest nasza klątwa, to jest nasz duży problem, że wiele osób tak naprawdę, ja mieszkam w Warszawie, myśli, że mleko, ser, masło jest z Biedronki.

Oni nie wiedzą, jak wygląda produkcja, jaki to jest ciężki w ogóle zawód bycie rolnikiem.

Tak samo nie wiedzą, jaki jest ciężki zawód bycie przedsiębiorcą.

Właśnie w ogóle nie mogę zrozumieć traktowania tak małych i średnich firm.

Bo to są firmy, które są tak naprawdę często osobami albo rodzinami.

Tam wszyscy wkładają w to wysiłek.

To są często biznesy, które są budowane przez wiele lat i to jest klocek po klocku, budujesz po prostu firmę.

I teraz w momencie, kiedy spotyka cię taka historia jak mnie na przykład, a takich historii było bardzo wiele,

To są dramaty ludzkie.

I tak jak właśnie było wtedy na tych drogach ekspresowych i autostradach, no chociażby na Podkarpaciu, czy wielu innych miejscach, kiedy państwo w ogóle nie broniło tych firm i skazało ich na bycie podwykonawcami.

no to to były tragedie i to nie były tylko, że zniknęła firma, tylko to często zniknęła osoba.

Ja nie znam osoby, która by zbankrutowała, która by się podniosła, która by wróciła do tego, żeby działać.

To są naprawdę wyjątkowe sytuacje, że człowiek się podnosi po takiej tragedii, bo ty wkładasz 10 czy tam 20 lat w rozwój tej firmy, pierwsze kupujesz jedną koparkę, później kupujesz drugą, później kupujesz trzy, bierzesz kredę, leasingujesz.

to wszystko cię kosztuje.

Ja po prostu nawet po sobie wiem, że najbardziej na zdrowiu straciłem właśnie w tych momentach właśnie, kiedy spotkała mnie ta sytuacja z przejęciem tego mojego oddziału, tego biura projektowego.

A czy w czasie realizacji tych twoich projektów, bo ja z innego źródła wiem, że zdarzało się, że niektórzy urzędnicy, żeby przyspieszyć pewne decyzje, domagali się jakiejś tam, powiedzmy, ukrytej łapówki w postaci, że tam dla mojego kolegi wskazanego dopiszesz kolejny punkt w kosztorysie i tak dalej, który będzie zajmował się tym i tym, będzie pobierał wynagrodzenie w kwocie takiej i takiej.

Miałeś takie propozycje?

Nie, jeżeli chodzi o, przy tych kontraktach, które myśmy mieli, takich propozycji korupcyjnych i nawet, żebyśmy byli świadkami, czy podejrzeli, to za bardzo nie mieliśmy.

Budowa dróg ekspresowych i autostrad jest bardzo sformalizowana.

Jeżeli tam są jakieś...

machlojki, to są one robione właśnie na etapie przygotowania warunków kontraktu, tak, żeby dana firma wystartowała.

I przykład mamy właśnie z aferą śmieciową w Warszawie, tak, bo na przestrzeni tam 15 lat, głównie właśnie zarządzanej przez Platformę Obywatelską, z 15 firm, czy tam 16 firm, które wywożyły, czy 40 firm, które wywoziły śmieci, w tej chwili mamy 6.

A polegało to na tym, że cały czas podnoszono wymogi przetargowe dla firm, które startowały.

I afera śmieciowa polegała na tym, że jedna z firm proponowała łapówkę w wysokości 5 milionów, żeby zmienić zapisy właśnie w tych warunkach, szczegółowych warunkach zamówienia, tak, żeby nie eliminowała tej firmy w ogóle z przetargu.

A to była polska firma, czyli ona proponowała taką, takiej wysokości gratyfikację,

żeby tylko mogła wystartować do przetargu, żeby jej nie wyeliminować.

I to był prominentny działacz Platformy Obywatelskiej, który był o to podejrzany.

W tej chwili nie znam, jakie są kulisy, jak to się w ogóle dalej potoczyło, ale to są właśnie tego typu rzeczy.

Na początku, jak myśmy zaczynali budować autostrady, to te zachodnie firmy nawet nie musiały dawać łapówek.

Po prostu ci urzędnicy Polacy sami to robili.

Sami po prostu stawiali takie wymagania, że polska firma nie mogła tego wygrać, po czym przyjeżdża właśnie, no ja powtarzam taki...

dyrektor z sekretarką i nawet nie z walizką pieniędzy, tylko z jakimś poręczeniem z zachodniej firmy, jeżeli chodzi o warunki finansowe i on mógł wystartować do właśnie kontraktu za kilkaset albo nawet miliardy złotych.

Były takie sytuacje, że na przykład wygrywał dwa odcinki drogi ekspresowej, każda była tam ponad 500 milionów złotych w budowie.

No i on, wiadomo, nie miał nic.

Nie miał swojego sprzętu, nie miał ludzi, więc co robił?

I tak jak ja mam doświadczenie, właśnie z czym próbuję się przebić.

I tutaj też chcę przebić się do naszych widzów, żeby zrozumieć, że często my, jako podwykonawcy,

Robimy całą robotę, bierzemy wszystkie ryzyka.

Nawet w tej chwili to jest tak to dopracowane, te firmy zachodnie mają, że nawet wpłacamy gwarancję należytego wykonania.

Czyli my, nam się potrąca na przykład z każdej wypłaty potrąca nam się część, która jest gwarancją należytego wykonania.

Czyli teraz ten wykonawca niby, który gwarantuje, to on jest później przez tych polskich podwykonawców z tego zwolniony.

I co jest jeszcze, uważam, właśnie takie patologiczne?

Kiedy pojawiały się takie zapisy?

Ja pamiętam, jak też się zastanawiałem, dlaczego te zagraniczne firmy budują.

Być może nie chodzi o to, że te polskie firmy po prostu nie potrafią...

dowieźć tej jakości?

Zdarzyło się tak, że jak polska firma budowała gdzieś drogę, no to tam na przykład parametry wykonania tej drogi nie były zgodne, po czym jak do tego doszli?

Robili te odwierty i zamiast tam, nie wiem, powiedzmy jakiegoś tłucznia, czy jakiegoś innego

kamienia była ziemia po prostu, bo ktoś ten materiał po prostu sprzedał.

Jakieś tam kawałki tej drogi były tak rozkradane.

Fuszerki takie, one się zdarzają zawsze, ale moje doświadczenia są takie, że często właśnie polska firma, która wchodzi i która się specjalizuje w tym, ona znacznie lepiej zrobi niż firma zachodnia, która się organizuje.

Taki przykład miałem na autostradzie A18 Olszyna-Golnicę.

Tam było 60 kilometrów budowy autostrady A18 podzielonej na trzy odcinki.

Dwa budowały polskie firmy i jeden budowała hiszpańska.

I ta hiszpańska miała najsłabszą jakość.

A polskie miała najlepsze, ale oni są słabsi roszczeniowo.

Oni nie mają takiej kadry prawników, roszczeniowców.

Oni po prostu są skoncentrowani na robocie.

I to właśnie jest całkowicie mylne.

To nie jest tak, że nie dowozi, tylko że polskie firmy nie dowożą jakości.

Prost przeciwnie.

Polacy są, my mamy najlepszych inżynierów na świecie.

O naszych inżynierów każdy się zabija i często te firmy, jak już zaczynają współpracować z polskimi inżynierami, oni ich eksportują.

Często chcą, żeby właśnie to polscy inżynierowie im wykonywali gdzieś tam w Norwegii, w Niemczech, ponieważ oni dowożą najlepszą jakość i wykonują najlepsze projekty.

Na przykład my wykonujemy genialne optymalizacje.

Polacy są po prostu kreatywni, inteligentni.

No niestety nie mamy możliwości rozwijania tego pod własnym szyldem, tak?

Nie jesteśmy chronieni przez nasze państwo.

I to jest bardzo smutne.

Ja też się zastanawiam.

My nie możemy wyjść z tej pułapki właśnie tej bycia europejskości.

To jest ojkofobia.

To jest taki syndrom ojkofobiczny i chcę powiedzieć, że on jest nie tylko urzędników, ale uważam, że największy problem jest z naszym wymiarem sprawiedliwości.

Ja uważam, że nie zauważa się, że to właśnie to jest taka ciemna materia, ten wymiar sprawiedliwości.

To on praktycznie stoi, on pieczętuje każde nieszczęście polskiego przedsiębiorcy.

W jaki sposób?

To on koryguje też tych urzędników.

Nawet jeżeli znajdzie się urzędnik, który chciałby dobrze, chciałby to przeprowadzić dobrze, no to skarżymy go do nawet Krajowej Izby Odwoławczej albo do Sądu Powszechnego i tam już jest sędzia, który mówi, to jest niezgodne z prawem Unii Europejskiej.

A to jest uznaniowe.

Nasze sądy są uznaniowe.

Ten sędzia mógłby znaleźć paragraf, który by...

powiedział, że nie, to jest wszystko w porządku, budujemy polską firmę, to jest wszystko w porządku.

Tak robią Czesi.

Czesi nie wpuszczają na swój rynek praktycznie zachodnich firm.

W tej chwili tam ta hiszpańska firma, która u nas się rozwinała, jest jedną z największych, przez kilka lat próbowała wejść do Czech.

Wiem, że jej się udało, ale...

Też w tej chwili na przykład mam taką sytuację, że projektujemy też dla biura czeskiego, bo im się spodobała nasza praca, ale jako podwykonawcy.

Jako podwykonawcy w tej chwili czescy.

I oni między wierszami powiedzieli, że oni sobie z tą hiszpańską firmą też poradzą.

Możemy się od nich uczyć, tym bardziej, że tam te sądy czeskie też właśnie orzekają zawsze na korzyść firm czeskich.

Drugi taki też przykład miałem, rozmawiałem z kolegą, który prowadzi dość dużą firmę budowlaną.

On mówił, że próbował wejść na rynek czeski, ale mówił, że jakimś magicznym sposobem jemu były nakładane kary, a tym wykonawcom czeskim nie były nakładane kary.

Albo nawet jak były, to oni zostawali zwalnianisty kar, a jemu ściągano wszystkie kary po kolei.

A ty uważasz, że to jest takie celowe działanie, czy to jest brak świadomości i no i to, że zachłysnęliśmy się tym zachodem bardzo, że jednak wolimy te zachodnie firmy?

Tak, myślę, że zachłostnęliśmy się.

I to począwszy od zwykłego Kowalskiego, aż po rządzących, bo zawsze było tam, że Niemiec to lepiej zrobi, że jest jakość, ta niemiecka precyzja, nie?

Znaczy ja to tak z punktu widzenia psychologicznego to uważam, że bardzo duża część...

Polaków powinna po prostu pójść do psychologa, że powinna mieć, być przepracowane, mieć takie z psychologiem, jak działa w ogóle świat, bo my działamy... To psycholog, czy może to w szkole takiego kogoś trzeba zatrudnić i wiesz, i zatrudnić dzieciom może już opowiadać, bo wiesz, na tę naszą generację to chyba już jest za późno.

Na naszą generację jest za późno, ale nie wiem, jak właśnie młodzi, bo można powiedzieć, że ostatnie

wybory już pokazały, że część społeczeństwa się jednak budzi, że nie jest tak spolegliwa i nie ulega tak tej propagandzie medialnej.

No ja myślę, że też ta polityka wstydu, która była stosowana wobec nas, też dała pewien efekt.

Ale my mamy taką trochę schizofrenię, bo z jednej strony właśnie łykamy to wszystko, a z drugiej strony wpuszczamy na przykład firmy koreańskie w tej chwili.

to jak one są świetnie przygotowane.

Tam wcześniej tak, działa państwo, przygotowuje im grunt tutaj do wejścia do nas, daje im osłonę, daje im, proszę, wszystkie gwarancje finansowe daje państwo koreańskie.

Oni tam mają bez problemu to wszystko.

Ja już nie mówię o Chińczykach.

Ja myślę, że tutaj jak firma chińska wchodzi, to jest pierwsze ich wywiad, służby specjalne, izby handlowe,

Chińczycy są nastawieni na wygraną, tak, czyli jak chińska firma wchodzi, to ona ma pełne zaplecze po prostu wsparcia swojego państwa.

I z jednej strony to bardzo akceptujemy, tak, my dalej właśnie, bo wcześniej wpuszczaliśmy z Europy Zachodniej, a w tej chwili zaczynamy wpuszczać z całego świata.

Mi to przypomina troszeczkę Chiny w momencie ich tak naprawdę największej kolonizacji.

Jak czytałem ich historię, to najpierw ich kolonizowali Brytyjczycy, czyli te wojny opiumowe, później ci Chińczycy robili tam powstanie, ale nie mogli sobie z nimi poradzić, ponieważ technologicznie po prostu nie przystawali do tej armii brytyjskiej.

I inne kraje jak zobaczyły, że tam jest taka łatwość wchodzenia, że przyjeżdżasz i po prostu eksploatujesz tych Chińczyków jak chcesz, no to zaczęli przyjeżdżać tam Holendrzy, Francuzi.

I co ich uratowało?

Uratowała ich I wojna światowa.

Po prostu te kraje rzuciły się na siebie i wtedy był ten oddech, kiedy oni po prostu odzyskali niepodległość.

I ja nie wiem, czy my jesteśmy w stanie właśnie tak sami z siebie wyjść z tego, czy nie musi się coś wydarzyć, żebyśmy dopiero wtedy mieli takie okno overtona, jak to się mówi, żeby wyjść, ale żeby też wyjść, my musimy być świadomi, tak?

My musimy wiedzieć, jak wygląda świat, jak funkcjonuje świat.

My nie będziemy mieli państwa, my nie będziemy mogli mówić o swojej historii, jeżeli nie będziemy mieli swojej gospodarki, bo historię pisze nam zwycięzca, a my nie zwyciężymy bez silnej gospodarki.

I historię nam napiszą inni, nasi sąsiedzi, że będziemy oprawcami, że to myśmy przeprowadzili Holokaust, czy myśmy po prostu współpracowali z Niemcami podczas II wojny światowej.

Odwróci się nasza historia, jeżeli my nie będziemy stawiać na własne firmy.

Ja dziwię się, że wiele osób tego nie może zrozumieć.

Jeżeli to nie dotrze do nas.

Jeżeli my nie będziemy wspierać tego przedsiębiorstwa, w szczególności małego i średniego, bo to jest esencja... Mamy dużych w ogóle jeszcze?

Co zostało z polskiego przemysłu?

No nic.

Mamy jeden Orlen, który też w tej chwili jest zajeżdżany, który jest w tej chwili zadłużany, o czym się nie mówi.

ale jeżeli chodzi, no to mamy INPOS, tak, który gdzieś się tam przebija, ale czy państwo polskie go wspiera, czy te izby gospodarcze, one mu tam torują szlaki, no bo ja byłem na przykład zaskoczony tym, jak działały tutaj właśnie ambasady francuska czy holenderska.

Pracując w holenderskiej firmie, moi szefowie spotykali się praktycznie co miesiąc, czy co drugi miesiąc w ambasadzie holenderskiej.

Myśmy dostawali listę firm holenderskich, z którymi mamy współpracować.

Wszystkie leasingi, wszystkie wynajmy, wyłącznie z biurem, były w firmach holenderskich.

Nikt tu nie przyjeżdżał i nie wspierał tego Polaka, tak, że wy nam dajecie pracę, otwieracie rynek, to my wynajmiemy w waszym biurowcu.

No tak żeśmy się ustawiali, tak się ustawiamy, znaczy wydaje mi się, że część Polaków też dostaje kieszonkowe z tego, bo to jest takie kieszonkowe, to nie są pieniądze, żebyś zbudował jakąś dostatek swojej rodziny, no bo dostatek swojej rodziny zbudujesz, jeżeli będziesz miał firmę.

Tak to dostajesz kieszonkowe, owszem, uzbierasz po pewnym czasie na jedno mieszkanie, może na drugie.

I to kieszonkowe wystarcza wielu osobom, ale ja uważam, że to się kończy.

Nadchodzi naprawdę poważny kryzys i światowy, i naszego państwa.

Bo widzimy to już, że wszystkie instytucje naszego państwa się powoli sypią.

Dwa, jest zmiana technologiczna.

I teraz tak, jeżeli jeszcze te korporacje potrzebowały trochę osób do pracy, to za chwilę będą zwalniać, bo one nie zastąpią sztuczną inteligencji.

Oni potrzebują tylko konsumentów.

Oni chcą, żeby tylko, żebyś kupował ich towar.

Tylko ja się zastanawiam, ile jeszcze potrzebujemy kupować.

Czyli już nie jest rynek wysycony.

Na przykład jeżeli weźmiemy budownictwo, to już widzimy, że ta mieszkaniówka i to wszystko zaczyna już delikatnie siadać.

Siadać.

Ludzi nie stać na to, żeby zaciągać kolejne kredyty.

Ludzi nie stać, a banki też już nie chcą dawać.

Właśnie nie znam w tej chwili sytuacji.

Większość ludzi nie ma zdolności.

Nie ma zdolności.

Dlatego banki nie chcą dawać.

Ale w ogóle zachodzą bardzo duże zmiany w bankach.

I też nie wiem, czy to jest, też nie jest taka smycz technologiczna i finansowa.

Bo na przykład jak mieliśmy bank z LWEM,

I on praktycznie miał przedstawicielstwa.

To był Polski i Śląski bank.

Polski i Śląski, kiedyś tak.

Oddany za, nie wiem, dochód, półroczny dochód.

Cały czas myślałem, że to jest Śląski i Polski.

A później się dowiedziałem, że jednak ten lew to nie nasz.

I to jest właśnie, był części bank holenderski.

Na przykład ta firma też miała w tym banku swoje konto i swoje kredyty i leasingi też w tej grupie.

Ale co chciałem powiedzieć, że jak

w Warszawie mieliśmy praktycznie co drugą ulicę ten bank, bo taki się świecił na pomarańczowo, to w tej chwili praktycznie wszystkie placówki zostały zlikwidowane i masz tylko jeden oddział, gdzie możesz poprać gotówkę.

To jest znamienne, to jest symboliczne.

I zastanawiam się, do czego to tak naprawdę prowadzi, bo teraz sobie wyobraźmy, jest niszczona polska energetyka.

Już wszyscy widzą, że to OZE to jest jedna wielkie kłamstwo, ściema.

My w tej chwili mamy w samych panelach fotowoltaicznych 10 czy tam...

11 gigawatów.

Więc jak wschodzi Słońce, to nagle muszą wyłączać praktycznie wszystkie elektrownie węglowe, żeby wpuścić tą energię ze Słońca.

Później wieczorem znowu podkręcają elektrownie węglowe, żeby zrekompensować ubytek znowu bardzo dużej ilości energii.

I miało być zamknięte w 2025 8 gigawatów węgla w tych starych elektrowniach, ale chcą to przedłużyć do 2028.

Moja teoria jest taka, że oni się wystraszyli tego, co się stało w Hiszpanii, ponieważ cały system jest stabilizowany tylko przez te elektrownie węglowe, bo to są źródła cały czas dostępne.

Tamte to kiedy jest wiatr, kiedy jest słońce, więc raz nam żarówka będzie świeciła mocniej, raz słabiej, raz w ogóle nas nie będzie świeciła.

Ludzie w ogóle sobie nie wyobrażają, skąd jest prąd, skąd jest jedzenie.

Musi być blackout.

Musi być blackout i wtedy, jak ci się zepsuje zjedzenie w twojej lodówce, będziesz musiał wywalić wszystkie swoje zapasy.

Jeżeli nie będziesz mógł spłukiwać toalety, no bo wszystko staje, a nie daj Boże, kiedy to się stanie w zimie, to wtedy tak jest.

Jeżeli nie masz prądu, wszystkie rury zamarzają, tego już nie uruchomisz w 2-3 dni.

Musisz wymieniinstalację.

Jest tragedia, tak?

No bo po prostu niczym się nie ogrzejesz, nawet farelką się nie ogrzejesz.

Jedyne, mój kolega powiedział, żeby mieć kozę.

To mój syn się zapytał, a to nie lepiej konia mieć?

Nie o taką kozę chodzi, a on mówi, że właśnie to były czasy, można powiedzieć, II wojny światowej, gdzie po prostu taka koza ratowała sytuację, bo mogłeś polić, czym się chciało i miałeś ciepło.

Znaczy mnie przeraża generalnie to, że nie forsuje się takiej narracji, żeby jednak dążyć do niezależności energetycznej w swoim domu.

Właśnie tak jak dawniej, każdy miał ten pięć centralny, swoją wodę, swoją studnię i tak dalej, więc

to już samo to daje ci takie możliwości, że w zasadzie, no co, nawet jak mi odkręcą gaz, czy wyłączą prąd, to i tak sobie nagrzeję, będę miał tą ciepłą wodę.

Z tym prądem jakoś sobie poradzimy.

Dawniej były te lampy naftowe, czy coś tam.

Myślę, że przy takich, nawet ja mam taki mały powerbank, znaczy większą, taką małą, stację zasilanej taką małą, ona jest w zupełności wystarczy, żeby coś tam włączyć, zaświecić i tak dalej.

I to o tym nie ma.

To wszystko musimy sami sobie tam organizować, oddolnie.

Ja się wychowałem na wsi, to było właśnie gospodarstwo samowystarczalne.

I ja jeszcze pamiętam przerwy prądu, właśnie za czasów komunistycznych były przerwy prądu.

To nagminne było, nagminne było.

Nauka przy lampie naftowej to nie było nic.

Tylko wtedy były z innego powodu, bo wtedy ten przemysł się tak rozwijał, że polskie elektrownie nie nadążały z dostarczaniem prądu.

I teraz jest tak absurdalne, taka jest absurdalna sytuacja,

że my ten przemysł, który budowaliśmy tak ciężko przez tam 80, 90 lat, żeby właśnie on zapewnił nam tą samowystarczalność energetyczną, my w tej chwili po prostu tak sobie wyłączamy.

Pozbywamy się.

No to jest praktycznie samobójstwo.

To jest niesamowita wandalizm, który jest dokonywany.

Ja uważam, że to tak naprawdę jest uderzenie w naszą właśnie niezależność, ale właśnie

Nawiązując jeszcze do tego banku, czyli my teraz tak, przechodzimy całkowicie na elektroniczne rozliczanie.

Wszystko mamy elektroniczne.

kontakt, teraz tak, nie zrobisz żadnego przelewu, nie potwierdzając w aplikacji telefonicznej, przychodzisz do banku, ona nie obsłuży cię przy kasie, musisz to wszystko zrobić przy aplikacji, najwyżej oni ci pomogą, jak to masz obsługiwać.

I nawet zobacz, pracownicy bankowi nie wiedzą, że sami na siebie kręcą bata.

Odsyłając się do aplikacji, podobnież w sklepach samousługowych z tymi kasami takimi, nie?

My sobie budujemy taki obóz koncentracyjny trochę, który będzie po prostu elektronicznie zarządzany.

I można cię będzie naprawdę sterować, odciąć od wszystkiego.

A tym bardziej, jeżeli teraz jeszcze zastępuje cię sztuczna inteligencja, czyli tak naprawdę będzie totalne wykluczenie dla wielu osób.

I teraz...

Wielkim szczęściem będzie dla, myślę, że dla wielu społeczeństw, bo to chyba jest tak zarządzane bardziej ogólnoświatowo, że będziesz miał, będziesz mógł mieć swój kraj.

Nie będziesz takim właśnie... Kraj będzie takim folklorem może.

Folklorem, że będziesz takim województwem, będziesz miał swoje stroje, tak, jakiś tam będziesz mógł mieć symboli, symbole, ale tak naprawdę wszystko będzie odprowadzone do jakiejś centrali, ale

Właśnie ten cały system będzie uzależniony od energii.

Ten, który będzie tą energię dostarczał.

To ciekawe, co mówić, bo nie wiem, czy czytałeś taką książkę Jana Białka, który on to przewidział.

On po prostu czyta te wszystkie podsumowania tych wszystkich agent światowych i to jest w internecie.

On podaje źródła, że już mamy jak gdyby rządy technokratów i energia to będzie taki, energia to będzie forma wynagrodzenia.

Zobacz teraz, co się dzieje w przypadku nowych samochodów.

Dla mnie to jest chore i my to wszystko akceptujemy, że kupujesz nowy samochód za 300 tysięcy czy 400 i on ma tam wbudowane podgrzewanie foteli, tempomat i inne różne takie przydatne rzeczy.

I żeby to sobie odpalić, to musisz wykupić dodatkową subskrypcję.

Bo tak to nie będzie działać.

I my się na to godzimy.

Tak, my się godzimy i co ważne i co trzeba zaznaczyć, że to jest forma podatku.

Ja to obserwuję bardzo w swojej branży, ponieważ właśnie w tej chwili większość oprogramowania jest subskrybowana.

I teraz tak, ja kiedyś mogłem sobie kupić oprogramowanie, w którym pracowałem co 3 tysiące złotych i ja to miałem już na lata, można powiedzieć.

To w tej chwili muszę płacić kilkadziesiąt tysięcy co miesiąc.

To tak wzrosły niesamowicie koszty.

Co jeszcze ważne, na przykład w mojej dziedzinie jest to zmonopolizowane praktycznie przez dwie firmy amerykańskie.

I jeszcze co ciekawe, one wykupiły większość mniejszego oprogramowania.

One po prostu ściągają pieniądze w postaci tego abonamentu.

wprowadzają tą technologię tak, że nie możesz po prostu w ogóle działać i projektować, jeżeli nie masz tego oprogramowania.

Co ciekawe, ci lobbyści, ci sprzedawcy z tego oprogramowania, docierają do tych zamawiających.

I w tej chwili na przykład takim zamawiającym jest Centralny Port Komunikacyjny, czy zaczyna też, właśnie bardzo duży lobbying jest i nacisk na CPK, nie CPK, tylko PKP, czyli Polskie Koleje Państwowe, czy Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad,

I w tej chwili to nazywa się BIM, to jest Building Information Modeling w skrócie.

To jest tworzony model 3D, ale pułapka jest taka, że praktycznie obsługują to tylko dwie firmy.

I ja się zastanawiam, co będzie, jeżeli my teraz całe nasze projektowanie, nasze projekty przeniesiemy do świata wirtualnego, to żeby cokolwiek skorzystać w przyszłości, musisz zapłacić tą subskrypcję.

A to jest naprawdę pewna pętla na szyi.

Ja to widzę u siebie w projektowaniu.

Bo na przykład mam projekt na rok, kończy mi się rok,

Ale z jakichś powodów ten projekt się przeciąga.

I ja tak miałem budżet na ten rok właśnie i to oprogramowanie nie było tanie i nagle muszę kupić na kolejny rok, bo ja po prostu już tego projektu nie otworzę.

Ja go nie zmodyfikuję.

I tak samo ci, którzy teraz będą go używać, czyli teraz projekt nie kończy się już tylko wtedy, kiedy ja go oddam do inwestora, bo inwestor, żeby z niego skorzystać, musi kupić oprogramowanie od tej samej firmy.

Zobacz, jak to jest genialnie pomyślane.

I teraz te pieniądze płyną olbrzymim strumieniem do tych firm zachodnich, do tych korporacji zachodnich.

Co ciekawe, te korporacje nie płacą u nas żadnego podatku.

One są wszystkie zarejestrowane w Irlandii.

Dostajesz fakturę z Irlandii.

Czyli w ramach tam tej wspólnoty Unii Europejskiej praktycznie VAT jest przeniesiony tam, czyli oni tam symbolicznie płacą opłatę.

I teraz mamy taki międzynarodowy podatek, czyli mamy to imperium takie rzymskie w tej chwili, rzymskie.

które ściąga niesamowite pieniądze w różny, bardzo sprytny sposób.

I teraz, jeżeli ty nie masz państwa mocnego, silnego, przede wszystkim silne i mocne państwo jest oparte o swoje firmy i przede wszystkim o swoich świadomych obywateli.

I ja myślę, że twoja rola między innymi, ale to, co ja też chcę w jakimś małym procencie zrobić, to żeby tą świadomość zwiększać.

I to właśnie robimy.

Tyle w tej części.

Bardzo dziękuję za to, że jesteście w studiu.

Widzimy się w kolejnej, w której będziemy kontynuować rozmowę m.in.

o prawie zamówień publicznych.

Moim dzisiejszym gościem, magister inżynier Bogusław Markowski.

Dziękuję.

Jeżeli uważasz, że ten materiał był godny Twojej uwagi, to dla taktycznego zasięgu polub, udostępnij, zasubskrybuj.

Możesz również zostawić działający komentarz taktyczny na minimum 7 słów.

Inwestując w wiedzę, inwestujesz w siebie.

edutrwal.pl to platforma edukacyjna oferująca szkolenia i kursy online.

0:00
0:00