Mentionsy
Rolniczka, nie "żona rolnika". Co o swoim życiu mówią kobiety na wsi?
Jak wygląda zaangażowanie kobiet w rolnictwo? Czy znane stereotypy są prawdziwe? Na te pytanie odpowiada raport “Kobiety w rolnictwie 2025”. O którym rozmawialiśmy z jego współautorkami prof. Moniką Stanny i dr Rutą Śpiewak z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa, Polska Akademia Nauk.
Szukaj w treści odcinka
Interesujesz się polityką, ekonomią, gospodarką?
Potrzebujesz dostępu do rzetelnych informacji, pogłębionych analiz i angażujących rozmów?
Gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz, wszystko to znajdziesz w TOK FM Premium.
Autorskie seriale radiowe, nagradzane podcasty i wszystkie audycje TOK FM.
Pobierz aplikację TOK FM i zacznij słuchać już teraz.
Jest 15.06, Anna Piekutowska, wracamy z audycją w zasięgu, a teraz porozmawiamy o rolniczkach, o stereotypach na ich temat i o ich rzeczywistości, która całkowicie te stereotypy przełamuje.
Moimi gościniami są prof. Monika Stanny z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.
Dzień dobry.
I dr. Ruta Śpiewak również z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.
Dzień dobry.
Obie Panie są współautorkami raportu Kobiety w rolnictwie 2025.
No i mainstreamowo jest tak jednak, że kobiety nie kojarzą się z rolnictwem.
Kobiety w rolnictwie 2024.
To zawód rolnika wydaje się stereotypowo być zmaskulinizowany.
Nie wiem, wyobrażam sobie, że nasi słuchacze i słuchaczki też mają taką, jak ja teraz, wizję rolników, czyli protesty rolnicze chociażby sprzed roku, czy jeszcze sprzed lat poprzednich, gdzie właśnie widzimy głównie tych mężczyzn jednak.
Zatem jak bardzo są znaczące kobiety w rolnictwie?
Pani profesor.
Są znaczące oczywiście i to znaczenie wzrasta, bo wzrasta liczba kobiet, które korzystają chociażby z benefitów, jakie daje im wspólna polityka rolna.
Z danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, dzięki której też ten raport mógł być zrealizowany, bo ankieta była przeprowadzana dzięki uprzejmości tejże agencji.
Były to badania ankietowe głównie.
to okazuje się, że tych kobiet jest wśród całej masy osób, która zajmuje się rolnictwem aż 30%.
To jest 310 tysięcy.
Czyli co trzecia osoba zajmująca się rolnictwem to jest kobieta.
No nie spodziewałam się aż tak dużych statystyk, ale od razu...
Staję się podejrzliwa i mam chęć Panie zapytać, czy ta jedna trzecia kobiet to są szefowe w swoich gospodarstwach, czy są no właśnie decyzyjne, podejmują te decyzje dotyczące swoich gospodarstw, czy raczej właśnie są no bardziej osobami, które pracują w tym gospodarstwie, a nie o nim decydują.
Wśród naszych badań trzeba podkreślić, że w badaniu wzięły kobiety, które są rzeczywiście aktywne, bo aktywne zawodowo, jak i aktywne w gospodarstwie rolnym.
To jest wada ankiety realizowanej online taką, a nie inną metodą.
Ale tu się ciągle kłania problem z definicją, kim jest rolnik, ale to zostawmy na boku.
A Pani wzięły taką definicję autoidentyfikacyjną.
Tak, autoidentyfikacyjną, tak.
Aż 70% wśród naszych badanych kobiet zadeklarowało, że wspólnie z mężem, partnerem, kimkolwiek, z kim prowadzą gospodarstwa, wspólnie podejmują decyzje inwestycyjne i te dotyczące produkcji.
Więc można powiedzieć, że te kobiety nie siedzą z...
Z tyłu, tylko siedzą tuż obok swojego współprowadzącego gospodarstwo i tak samo jak on mają wpływ na to, co się dzieje w gospodarstwie.
A z czego to wynika?
Wynika to między innymi z tego, że to są bardzo dobrze wykształcone osoby.
Z tego badania też to była autodeklaracja.
Kobiety są lepiej wykształcone niż ich współprowadzący, bo nie zawsze byli to, no najczęściej oczywiście, ale nie zawsze byli to mężowie.
Ojcowie na przykład też mogą być.
Ojcowie i też dosyć intensywnie, może nie aż tak bardzo,
Więc one są, można powiedzieć, że równymi partnerami, partnerkami, jeśli nawet nie lepszymi niż ich mężowie.
Panie mówią o tym, że są świetnie wykształcone, ale jeszcze z tego raportu wyłania się obraz rolniczki jako kobiety bardzo zaangażowanej społecznie, również zaangażowanej politycznie, bo 88% z nich zadeklarowało udział w wyborach ostatnimi czasy.
Czyli właściwie w poprzek wszystkim stereotypom dotyczącym wsi, mieszkańców wsi, a może nawet specyficznie, bardziej szczegółowo kobiet na wsi.
Tak, tu 28% dodatkowo zadeklarowało udział w protestach, o których pani wspomniała.
A właściwie znowu co trzecia z nich jest członkinią koła gospodyń wiejskich.
I jest ich więcej w tych kołach gospodyń wiejskich niż było ich matek.
Czyli widać, że ta forma aktywności jest względnie popularna.
Ale tylko 7% należy do organizacji rolniczych.
Czyli widać, że jakby tutaj nie mają tej potrzeby zrzeszania się.
I to może przekładać się na ich poczucie właśnie takiego odbierania.
One generalnie uważają, że instytucje publiczne nie bardzo widzą ich w tej roli.
One się czują wysłuchane przez mężczyzn, razem z nimi prowadzą gospodarstwo domowe.
Ale niekoniecznie widzą, że instytucja, z partnerem, z mężem, ale niekoniecznie widzą, że ta instytucja sprzyja ich aktywności zawodowej.
Próbowałam sobie przypomnieć i wyszukać to, ale też nie znalazłam, szczerze mówiąc, tej informacji.
Może panie pamiętają, bo ja też nie pamiętam, żeby kiedykolwiek kobieta była wiceministrą rolnictwa.
Była przez te dwa tygodnie rządu, powiedzmy w cudzysłowie rządu, była ministrą rolnictwa, też szukałam tych danych.
Nie była ani ministrą, ani wiceministrą w rolnictwie.
W tej chwili też mam czterech, to się zmieniło, może trzech wiceministrów i minister, tak jak za wszystkich poprzednich rządów, poza tym jednym próbnym rządem.
Trzeba powiedzieć, że w izbach rolniczych, czyli w tej jakby organizacji rolniczych jest w ogóle bardzo wiele, ale tej izbie rolniczej, do której z automatu wszyscy rolnicy przynależą, w ogóle jest małe zainteresowanie przynależnością do aktywnego udziału w izbach rolniczych.
Tak, to jest taki stereotyp, że rolnicy nie lubią się zrzeszać.
Jakby te badania potwierdzają, ale też sprawdzałyśmy, że w izbach rolniczych jest też bardzo mało tych kobiet, jest rzeczywiście bardzo mało przewodniczącym i te wszystkie najważniejsze stanowiska w izbach rolniczych, tam gdzie są malinki i tak dalej, można jakieś polityczne działania podejmować, mniej lub bardziej efektywnie, pewnie raczej mniej, to są mężczyźni.
To kolejny stereotyp, bo to bardzo mnie zainteresowało, to 88% biorących udział kobiet w wyborach, bo to jest grubo powyżej naszych takich standardowych frekwencji wyborczych, prawda?
Jak jest z politycznością tych kobiet, bo kolejny stereotyp, że kobiety na wsi są bardziej konserwatywne, bardziej religijne, bardziej...
głosują na prawicę.
Ja wiem, że w raporcie o tym nie było na ten temat, ale też Pani się zajmują tym tematem, więc na pewno macie swoje opinie, ale też jakieś badania, czy...
Równocześnie w Instytucie realizowany jest projekt horyzontalny dotyczący rolniczek i robiliśmy z moim zespołem badania i też przyznam, że też szłam z tym stereotypem w teren i bardzo się chciałam tutaj dowiedzieć właśnie, a czemu, jakby z taką tezą, że kobietom jest...
są mniej ważne i ciężej pracują niż mężczyźni.
I to jest jedna rzecz, tak?
I trochę to się udało udowodnić, tak?
Że tak jak wszędzie kobiety pracują w gospodarstwie, wracają do domu i wykonują ten drugi etat, no to kobiety niezależnie od tego, niezależnie od tego, czym się zajmują.
Ale pytaliśmy o to najniższe stanowisko, czyli takie najbardziej lokalne o sołtyski, liczba sołtysek
bardzo wzrosła w ciągu ostatnich powiedzmy 10-15 lat względem tego, co było kiedyś.
Dominują nawet.
Ale no niestety interpretowane to jest, że z jednej strony bardzo dobrze i to są często bardzo dynamiczne osoby, które robią dużo dobrego dla wsi.
dla swojej społeczności.
A z drugiej strony często to jest tak interpretowane, że tutaj nie ma finansów, nie można za bardzo się dorobić czy ustawić, dlatego mężczyźni poszli wyżej.
Takie są interpretacje.
Tutaj są różne badania robione, niektórzy tak interpretują.
Nie zmienia to faktu, że kobiety się odważyły.
I poszły, i godzą się zostać wybrane.
Co więcej, nasze rozmówczynie, z którymi mówiłyśmy, udało nam się spotkać, trafić na kilka sołtysek, mówiły, no przyszła do mnie wieś, no musiałam się zgodzić.
No rzeczywiście nie była nikogo innego i że ona ma takie poczucie, wiele tych kobiet ma takie poczucie sprawczości, że one mogą...
Ale też czują się bardzo obciążone, bo tak jak mówiłam, mają etat w domu, mają etat w gospodarstwie.
Przypomnę, że jeszcze 32% wśród naszych badanych to dwuzawodowczynie, czyli pracują w gospodarstwie, poza rolnictwem i mają ten trzeci etat w domu.
I część z nich jeszcze decyduje się na bycie sołtyską.
Przypominam sobie taki raport, który chyba powstał przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych, gdzie tam autorki, już nie pomnę, przepraszam, który to był z tych raportów, ale ich jest bardzo dużo, że kobiety właśnie są na tym najniższym szczeblu polityki, dlatego że mają inne motywacje, bo nie idą do polityki właśnie po władzę, pieniądze, japanerze, tylko idą, żeby po prostu coś załatwić, a na tym najniższym szczeblu to się najwięcej załatwić właściwie tak od razu.
Tak, i są jeszcze dodatkowo bliżej, mają to poczucie sprawczości, bo bliżej są społeczności.
To też pewnie wynika właśnie z tego ich zaangażowania w aktywność taką lokalną.
To widać nawet po, tak jak tutaj Ruta powiedziała o tych sołtyskach, nie wiemy ile tych sołtysek jest rolniczkami, ale widzimy, bo na różnych spotkaniach zdarza się to.
Bardzo często też kobiety stają się rolniczkami.
To właśnie było dosyć ciekawe, bo to z kolei jest taka moja ciekawostka, wynikająca pewnie też z mojego zainteresowania różnymi elementami demograficznymi.
Zastanawiam się, dlaczego kobiety wchodzą do rolnictwa.
Jest taki też stereotyp, że kobieta, rolnik szuka żony i kobieta jest jakby zaciągana do tego gospodarstwa.
A tu się okazuje, że
po połowie, połowę kobiet dziedziczy gospodarstwo i przyciąga męża, czy tam partnera.
Są tak zwane jej dziedziczkami.
Tak, a bywa też dokładnie w drugiej stronie, druga połowa jakby wchodzi do gospodarstwa, które odziedziczył mąż.
To jest bardzo ciekawe i tę rozmowę będziemy kontynuować po informacjach Radia Tok FM, prof. Monika Stanny, dr. Rzuta Śpiewak, obie z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN.
Anna Piekutowska, rozmawiamy o kobietach w rolnictwie z moimi gościniami, a są nimi prof. Monika Stanny i dr Rzuta Śpiewak, obie z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.
I tak mnie zatrzymało przy tym, co pani mówiła, że rolnik szuka żony.
Właśnie nam się kobiety na wsi też często kojarzą właściwie z żonami rolników, a nie z rolniczkami pełnoprawnymi.
Ale też kiedyś miało to swoje praktyczne konsekwencje.
Kobietom na wsi pięć lat później niż mężczyznom przyznano uprawnienia emerytalne.
Jeszcze dłużej zajęło, zanim dostały prawo do urlopu macierzyńskiego.
Teraz jak rozumiem, te prawa są równe?
A jak jest z postrzeganiem i ze stereotypami?
Według raportu w tej próbie, którą miałyśmy możliwość zanalizować, to aż 58% badanych rolniczek czuło się, że są na równi traktowane z mężczyznami.
Czyli to jest pytanie oczywiście, czy to jest dużo czy mało.
My same miałyśmy...
Aż 42% czuje się nierówno traktowane i dyskryminowane.
I te, które czują się gorzej traktowane zwracają głównie uwagę właśnie na ten nierówny podział obowiązków domowych oraz, że jako rolniczki czują się gorzej traktowane w takim wymiarze wsparcia przez państwo, przez instytucje unijne, przez instytucje otoczenia rolnika.
Ale tu wracamy, to jest zamknięte koło.
Kobiety nie angażują się, nie czują się jakby chciane w tych organizacjach i instytucjach rolniczych, więc też one nie są zmieniane pod nie i przez nie.
Oczywiście to wynika przede wszystkim ze słabości tych organizacji rolniczych, że one nie widzą tej potrzeby jakby włączania w dyskusję.
kobiet, rolniczek, a to jest o tyle ważne, że po pierwsze, no spada w ogóle, mamy ogromny problem przecież z następcami w gospodarstwach, jeżeli nie będzie kobiet, no to siłą rzeczy nie będzie tych następców, ale też z naszego raportu,
ale z bardzo różnych badań Instytutów Spraw Publicznych, ale nie tylko w Polsce, wynika, że kobiety są bardziej innowacyjne, czyli też bardziej reagują na sytuację zmian klimatu, katastrofy klimatycznej, próbują dostosować swoje gospodarstwa do zmieniającej się, do pogarszającej się sytuacji środowiskowej, więc tak naprawdę państwo polskie, każde państwo potrzebuje kobiet w rolnictwie, wspierać ich
i wspierać ich innowacyjność.
W naszym raporcie mówiliśmy o tym, że wyszło, że 30% kobiet nie wzięło udziału w żadnych szkoleniach przez ostatnie 3 lata, bo z braku czasu.
To można by się zastanowić, co takiego się dzieje, że te kobiety są aż tak zajęte, czy to wynika z tego, że tak dużo jest pracy w gospodarstwie, czy na przykład one nie mają z kim zostawić pracę.
Zostawić osób zależnych, które jednak, no tak samo jak w miastach, jednak statystycznie rzecz biorąc w dalszym ciągu spada częściej na ich barki.
Mimo tego, że deklarują też potrzebę.
A mimo tego, że deklarują też potrzebę, część mówiło i w moich badaniach jakościowych i tutaj, że same się dokształcają.
Na szczęście teraz jest duża możliwość, ale część mówiło, że chciałoby w czymś wziąć udział, ale nie ma czasu.
Myślę, że to dotyczy nie tylko rolniczek.
Większość kobiet w tym kraju jest dużo bardziej obciążona niż ich partnerzy opiekunad osobami zależnymi.
Nie tylko dziećmi, mam na myśli.
Ja bym chciała tutaj uzupełnić, bo
Ten raport, o którym mówimy, właściwie powstał z inicjatywy Fundacji Agroumen.
Ta fundacja posiada bardzo dobrą współpracę z ambasadami, głównie ambasadą Francji, Niemiec.
I Holandii.
I to bym chciała podkreślić, że my się też trochę podglądamy, jakie tam doświadczenia są w tych państwach.
I na przykład Francja tutaj pokazuje bardzo dobre praktyki.
Jest wprowadzony parytet w różnych organizacjach rolniczych, we wszystkich projektach, we wszystkich inicjatywach.
On już jest zapisany ustawowo.
To jest rzecz, o której my tu dopiero w Polsce zaczynamy rozmawiać.
Ale to są te praktyki, które powinniśmy właśnie przejmować na nasz rynek.
Natomiast jeszcze bym chciała uzupełnić odnośnie, tak jak Ruta powiedziała, tej innowacyjności.
No cóż, z tego raportu wyszło, że połowa rolniczek się nie kształci.
Połowa bierze udział w szkoleniach, druga połowa nie.
Jak biorą udział w szkoleniach, no to głównie szkolą się w kwestiach prowadzenia gospodarstwa.
Dobrostanu zwierząt, rolnictwo ekologiczne, jak sobie z tymi ekoschematami poradzić, to były te główne tematy.
Ale jak się zapytaliśmy je, dlaczego się nie szkolą, bo to też jest istotne, no to oczywiście były odpowiedzi mówiące o tym, że nie mają czasu, ale głównie to był brak ciekawej i adekwatnej oferty.
Tak więc to też pokazuje, że to nie jest takie czarno-białe, że oczywiście...
Ta próba nasza trochę pozwoliła nam, nie mówię, że trochę zniekształcić obraz, ale ten obraz pewnie nie jest taki jeden do jednego, że ta Polska jest bardziej zróżnicowana.
Jednak w wywiadach tego typu prowadzonych przez ankietę uczestniczą głównie kobiety z wyższym wykształceniem, te, które potrafią się posługiwać ankietą.
Czyli ogólnie pani profesor chce powiedzieć, że jest trochę mniej pozytywnie niż wyszło w raporcie.
My mamy takie odczucie jako właśnie naukowczynie, że raport jest ciekawy, bo jest to faktycznie od lat pierwsze takie pogłębione badanie i miałyśmy okazję zapytać się o wiele rzeczy w dosyć dużej grupie, bo to jest prawie 600 ankiet przeprowadzonych.
Natomiast my zdajemy sobie sprawę z pewnych wad tej próby, która była prowadzona.
U nas to jest strasznie ciężkie, dlatego że definicja rolnika jest trudna.
I jak dotrzeć do tych osób, które faktycznie się zajmują rolnictwem?
Bo kim jest rolnik?
To naprawdę, tak jak Ruta powiedziała, to jest dyskusja na odrębną audycję pewnie.
Przecież samo rolnictwo jest ogromnym spektrum i tak jak pani powiedziała, dr Ruta Śpiewak, o tym, że kobiety częściej na przykład sięgają po bardziej ekologiczne rozwiązania i interesują się tym, no to też automatycznie rodzi się we mnie pytanie o to,
W których obszarach rolnictwa tych kobiet jest jakoś szczególnie więcej?
Czy one też są w pewnym sensie dopasowane do płci?
Nie wiem, bardziej uprawa roślin niż hodowla zwierząt, jak to jest?
Tego w tym badaniu nie sprawdzaliśmy, no w ogóle w Polsce i tutaj ta próba się akurat pokrywała z rozkładem badań w Polsce, że dużo więcej osób zajmuje się uprawą roślinną niż zwierzęcą, bo jest bardzo trudna i wymagająca też tak rodzinnie, tak no...
Zboże można zostawić, krowy nie można zostawić, więc tutaj w tej naszej próbie, w tym sensie jest to dobrze zrobiona próba, no bo mamy tyle samo rolników, którzy zajmują się zieloną uprawą roślin.
co statystycznie wszyscy rolnicy.
Tak jak mówiliśmy, z danych wiemy, że średnio rzecz biorąc kobiety prowadzą, są głowami gospodarstw mniejszych i gorzej wyposażonych w sprzęt.
Ale to nie do końca nam odpowiada na pytanie, czym te gospodarstwa się zajmują.
Tutaj proszę podkreślić, że w naszej próbie dotarliśmy nie do osób, które są współprowadzące, tych liderek osób, które są głównymi gospodarzeniami.
Nie było tak znowu dużo w próbie.
Moim zdaniem to jest bardzo ciekawe, że kobiety czują się na równi ze swoimi mężami.
Nie czują się od nich w żaden sposób, czy tam ojcami, czy kimkolwiek prowadzą.
Gorsze moim zdaniem to jest kluczowe.
I tak samo to wychodziło nam z badań jakościowych.
Tylko dobrze byłoby, żeby państwo, żeby instytucje zachęciły kobiety do większego angażowania się w sprawy publiczne, też swoje własne sprawy, ich jako rolniczek.
Ale też z kolei tam było w raporcie, że okej, w gospodarstwie nie czują się dyskryminowane, ale kiedy na przykład muszą, nie wiem, rozmawiać z bankami, czy kontrahentami i tak dalej, no to już sytuacja wygląda trochę inaczej.
Tak i wydaje mi się, że nawet mężczyźni też jakby widzą wagę i siłę swoich kobiet w tym gospodarstwie.
To też taka uwaga z naszych badań, że jak jedziemy w teren i prowadzimy bezpośrednie już wywiady z rolnikami,
Wchodząc do takiego gospodarstwa, prosząc rolnika o rozmowę, pytamy się zawsze o głowę gospodarstwa domowego, no to wychodzi rolnik, odpowiada na pytanie, ale kiedy dochodzi do pytania, a jaką na przykład ostatnią składkę krusy pan zapłacił w gospodarstwie zostało zapłacone?
To podstawowa informacja dosyć.
Bo to przecież jest, płaci się co prawda w odstępach trzymiesięcznych, ale ważna informacja, to zawsze jest, to niech pani poczeka, ja zawołam żonę.
Te kobiety też są cenne na wsi, no bo wszyscy wiemy o warunkach demograficznych, o tym, że panuje taka pewna nierówność, że mężczyzn na wsi jest więcej, a kobiet w miastach jest więcej.
I po prostu te osoby nie mogą się ze sobą trochę spotkać i to chyba częściej kobiety w ogóle wyjeżdżają za wsi niż mężczyźni, prawda?
Tak, to jest takie prawo migracji, że kobiety częściej zmieniają swoje warunki, znaczy chętniej poprawiają swoje warunki niż mężczyźni.
Kobiety częściej migrują ze wsi, głównie migrują oczywiście osoby młode, więc siłą rzeczy też kobiety młode i ta nierównowaga płci występuje głównie w młodym wieku, to znaczy tam niedobór kobiet jest większy.
W miarę upływu czasu i starzenia się populacji i niestety ciągle jednak krótszej długości życia mężczyzn niż kobiet,
średnio u nas w Polsce jest to 8 lat, to na starość wieś ma taką twarz kobiety.
Kobiety, która jest właśnie w gospodarstwie jednoosobowym, korzystająca z świadczeń emerytalnych.
To już tak na koniec, podsumowując naszą rozmowę, jak kobiety mówią o swoim życiu na wsi?
Czy są zadowolone ze swojego życia?
Tak, to chyba wyszło w naszych badaniach, że są, chociaż jak się zapytaliśmy ich, na co by wydały 10 tysięcy złotych, gdyby miały wolne, to te odpowiedzi były bardzo zróżnicowane.
Gdyby mogły dysponować dziesięcioma tysiącami, no to bardzo dużo, najwięcej wskazań wyszło na różnego rodzaju pomoc medyczną.
W tym, co jest ciekawe, 7% wskazało, że chciałoby wydać to na terapię, a w sumie, no to tam prawie 40% na dentystę, różne formy pomocy zdrowotnej.
Pytanie to jest, czy ta pomoc zdrowotna jest tak niedostępna na obszarach wiejskich?
Czy to, co wszystkich nas dotyczy, w ogóle jest jakość publiczna i dostępność jest ograniczona?
Czy one nie mają czasu z tego skorzystać?
Proszę pamiętać, wciąż i wciąż ogromnym problemem na obszarach wiejskich, chyba wszyscy wiedzą,
Jest ogromny brak komunikacji publicznej, więc nawet jeśli kobieta chce iść do lekarza, który już nigdy nie znajduje się na wsi, tylko w najlepszym wypadku w mieście powiatowym czy gminnym, no to nie ma jak dojechać, jeśli nie ma prawa jazdy.
Oczywiście, że nasze badane, nie pytałyśmy o to, ale możemy założyć, większości mają zdecydowanie prawo jazdy, ale ogólnie trzeba pamiętać o tym, że problem z dostępem do służby zdrowia na obszarach wiejskich jest jeszcze większy niż w miastach.
Ale też taka zawalowana informacja o tym wyszła, że nie omijają jak również kryzysy zdrowia psychicznego, jak rozumiem, skoro chciałyby wydać na terapię.
Ciekawe, że znalazło się te 7% wskazań na to.
Ale jak pani się zapytała, czy one są zadowolone, to chyba najlepszą odpowiedź daje pytanie nam o to, czy one planują pozostać w rolnictwie.
I okazuje się, że aż 72% badanych chce zostać w rolnictwie, z czego 47% w swoim gospodarstwie, a około 25% w rolnictwie, ale nie do końca w swoim gospodarstwie.
To jest chyba bardzo dobra, optymistyczna informacja.
Panią właśnie kończymy naszą rozmowę.
Doktor Ruta Śpiewak i profesor Monika Stanny z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk były moimi gościniami.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękujemy.
A ja Państwa zapraszam w imieniu Przemysława Pozowskiego na jeszcze więcej sportu.
Jego gościem będzie Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tennis Club, więc pewnie będzie o tenisie.
Anna Piekutowska.
Ja się z Państwem żegnam.
Do usłyszenia.
Ostatnie odcinki
-
Trzęsienie ziemi na rynku złota i srebra: co da...
03.02.2026 13:40
-
KSeF jest już rzeczywistością. "Pojawia się duż...
03.02.2026 11:40
-
Ponad 330 szkół w całej Polsce zostało zamknięt...
02.02.2026 15:50
-
"Teraz to już nie umiemy rozpoznać, czy to prze...
01.02.2026 11:20
-
Jak wyglądała kapitulacja niemieckiej armii pod...
31.01.2026 16:00
-
"W dni smogowe rośnie śmiertelność na zawały se...
30.01.2026 17:10
-
Nominowana do Oskara i Globa rekonstrukcja zbro...
29.01.2026 14:00
-
"Bez telefonu, bez makijażu, skromne kieszonkow...
29.01.2026 11:00
-
Amerykańskie wojsko przerzuca siły na Bliski Ws...
28.01.2026 05:20
-
Kolejny dyskont wycofuje jaja z chowu klatkoweg...
27.01.2026 19:00