Mentionsy
Poglądy antysystemowe stały się powszechne (gość: Michał Fedorowicz) | TECHNOFOBIA
W tym odcinku moim gościem jest Michał Fedorowicz z Res Futura – analityk internetu i mediów społecznościowych, specjalizujący się w cyfrowych kampaniach politycznych.
Rozmawiamy o kulisach prowadzenia kampanii wyborczych w Polsce i na świecie, o tym, dlaczego sztaby wyborcze coraz bardziej przypominają działy marketingu wielkich firm i jak social media zmieniły reguły gry.
Michał wyjaśnia, dlaczego polska scena polityczna bywa prekursorem trendów, jak wygląda praca sztabu działającego w permanentnym kryzysie i co naprawdę oznacza „algorytm zwycięstwa”.
▶️ W naszej rozmowie usłyszysz m.in. o tym:
↳ jak media społecznościowe w ciągu dekady przeprogramowały polską politykę,
↳ czym różni się kampania polityczna od klasycznego marketingu,
↳ jak działa „programowanie wyborców” i sprzedaż całego światopoglądu zamiast programu,
↳ dlaczego algorytmy premiują proste narracje i jakie emocje stają się paliwem kampanii,
↳ co oznacza rosnąca siła populizmu i jakie wyzwania stawia przed liberalnymi partiami.
To szczera i momentami mocna rozmowa o polskiej polityce, technologii i przyszłości demokracji w epoce mediów społecznościowych.
📌 Jeśli interesuje Cię jak naprawdę robi się kampanie polityczne w Internecie, jak działają algorytmy i dlaczego emocje wygrywają z faktami – koniecznie obejrzyj ten odcinek.
Partnerami audycji "Technofobia Algorytmy" są:
XTB - Wykorzystaj możliwości aplikacji inwestycyjnej XTB!
Uważasz, że brakuje Ci odpowiedniej wiedzy? Teraz, rejestrując się w XTB z kodem “ARTKUR” otrzymasz pełny kurs edukacyjny dedykowany początkującym inwestorom. Inwestowanie jest ryzykowne. Inwestuj odpowiedzialnie.
Komputronik - technologia dla Firm. Od doradztwa i sprzedaży sprzętu po integrację systemów i serwis. Całościowa opieka dla firm i instytucji. Skontaktuj się z nami. Zapytaj naszych ekspertów. Odpowiemy na każde pytanie!
ING Księgowość – wystawiaj faktury i rozliczaj firmę z pomocą osobistej księgowej. Z kodem KSKURAS masz rabat na księgowość i dodatkowe 200 zł bonusu otwierając konto firmowe w ING.
SD Worx - to wiodący europejski dostawca rozwiązań kadrowo-płacowych, który wspiera blisko 100 000 klientów w 27 krajach. W Polsce firma dynamicznie rozwija swoją działalność, oferując kompleksową obsługę kadrowo-płacową dla firm każdej wielkości – od MŚP po globalne marki, w których bazuje na rozwiązaniach SAP.
Jestem również tutaj:
YT
X
WWW
#ArturKurasiński #Technofobia
Szukaj w treści odcinka
Wywiad Ustanowskiego zrobił z Nawrockiego prezydenta.
Rafał Trzaskowski miał jakiekolwiek szanse na wygraną?
Po pierwsze, nie uważam, żeby Prawa i Sprawiedliwość wygrały te wybory.
Duopol przegrał przed populizmem.
Pierwszy raz w historii Polski prezydenta wybrał antysystem.
W 2027 roku myślę, że na listach, chyba też wydaje mi się, części partii populistycznych powinni być, będą influencerzy.
Użytkownik prawicowy wie więcej.
Skąd on to wie?
Dlatego, że te wszystkie konta dystrybucyjne opisują całą rzeczywistość.
I generalnie mówią, jest tak, tak, tak, tak, tak, to jest dobre, to jest złe.
Pierwszy raz od 10 lat, jak nie więcej.
bycie prawicowcem jest modne.
Dzisiaj bycie prawicowcem to jest tak naprawdę bycie królem internetu.
Masz na wszystko odpowiedź.
Generalnie rzecz biorąc, wszyscy ci klaszczą, tak?
I ty wiesz, że masz moralną przewagę nad resztą.
Partnerami audycji Technofobia Algorytmy są XTB, polska aplikacja inwestycyjna, w której znajdziesz tysiące akcji i ETF-ów tak sprawnie jak najnowsze modele AI, zaś z kodem ARTKUR otrzymasz darmowy kurs inwestowania od podstaw.
Zaufany europejski dostawca rozwiązań kadrowo-płacowych.
Obsługuje blisko 100 tysięcy klientów w 27 krajach, a w Polsce oferuje kompleksowe usługi dla firm każdej wielkości.
Od MŚP po duże, globalne marki.
Computronic.
Technologia dla firm.
Od doradztwa i sprzedaży sprzętu po integrację systemów i serwis.
ING Księgowość.
Wystawiaj faktury i rozliczaj firmę z pomocą osobistej księgowej, a z kodem KSKURAS masz rabat na księgowość i dodatkowe 200 złotych bonusu, otwierając konto firmowe w ING.
Dzień dobry, witaj Michale.
Dzień dobry.
Oj, coś czuję, że dzisiaj będzie bardzo fajny odcinek.
Michale, jesteś analitykiem mediów społecznościowych.
Analityk mediów społecznościowych i analityk internetu, specjalizujący się w badaniu cyfrowych kampanii politycznych.
Jak dotąd wszystko się zgadza?
Zwraca uwagę na decentralizację przekazów, rosnące znaczenie emocji i tożsamości w politycznej komunikacji oraz zjawisko inżynierii percepcji zamiast klasycznego przekonywania wyborców.
Już mniej.
Pytanie numer jeden.
Kiedy zacząłeś się interesować polityką?
Od dziecka.
Od dziecka.
Jeżeli mi się zapytasz, czym jest dla mnie polityka, jest z mojej perspektywy wszystkim.
To znaczy ja, nie wiem, pamiętam w podstawówce, jak czytałem Gazetę Wyborczą.
Zamiast uczyć się fizyki w klasie siódmej.
Więc dla mnie polityka jest wszystkim.
Jest taką dziedziną społeczną, która z jednej strony niewiele znaczy, w sensie takim społecznym, a z drugiej strony znaczy wszystko, bo polityka interesuje się nami.
Ona decyduje o biznesie, o tym, gdzie jesteśmy, jakie mamy światopoglądy, czy mamy spokój w kraju, czy mamy niepokoje, gdzie jest nasz kraj, gdzie jest nasze społeczeństwo.
Także polityka tak naprawdę jest czymś takim troszeczkę jak...
Powietrze.
Jak oddychanie.
Nie interesuje, że oddychamy w sposób naturalny, ale oddychamy tak naprawdę wolnością albo sukcesem.
Oddychamy tylko i wyłącznie dzięki polityce.
Bo gdyby była inna polityka, czy polityki, to bylibyśmy w innej sytuacji, w innym kraju, w innym systemie.
Więc polityka jest, dla większości jest to polityka tam w Sejmie, co siedzą ludzie i się kłócą, czy dzisiaj tak naprawdę, co sobie wypisują na Twitterze, ale polityka jest,
czymś więcej.
Jest tak naprawdę wszystkim tym, co dzisiaj umożliwia nam bycie w tym kraju i tak naprawdę robienie biznesów, edukację, podróżowanie, etc.
Ponieważ temat dzisiaj będzie zahaczał o szeroko rozumianą politykę i pewnie niektóre elementy, te, o które się będę pytał, mogą być na przykład, strzelam, nie mówię, że tak będzie, a mogą w jakiś sposób być kontrowersyjne, albo z uwagi na coś, co robiłeś w przeszłości, może nie będziesz chciał mówić, to na przykład powiedz mi pomidor i będziemy pomijali ten temat, dobra?
Czy brałeś udział w tworzeniu kampanii politycznych w Polsce?
Czyli możesz się do tego przyznać.
Tak, to nie jest żadna tajemnica.
Byłeś na tyle blisko, że faktycznie pracowałeś ze sztabem wyborczym?
Byłeś częścią takiego teamu ludzi, którzy pracują de facto codziennie w takim sztabie?
Tak byś opisał, wiesz, bez chodzenia w szczegóły, to jest faktycznie, tak pokazują w telewizji czasami, w tych serialach, że to jesteś, wiesz, takim zespołem, który non-stop jest po telefonach, trzy telefony, biegasz, spotkania, zmieniają planek, polityk A mówi to, polityk B trzeba reagować.
To jest jednak zupełnie inaczej wygląda.
Po pierwsze...
Sztab jest emanacją sytuacji, która następuje.
To znaczy sztab wyborczy powstaje wtedy, kiedy jest akt zwany kampanią wyborczą, który gdzie zadanie każdej z partii politycznej jest przekonanie, powiem ci dobre pytanie, jest przekonanie społeczeństwa, tak naprawdę ludzi, użytkowników, wyborców, żeby relokowali swoje...
Czyli nie różni się on w zasadzie, cały sztab, to jest pierwszy jakby taki wielki mit, nie różni się niczym innym od sztabu sprzedażowego w każdej jednej firmie.
Czyli to jest marketing.
Jest to marketing, PR, komunikacja zewnętrzna, wewnętrzna, są to cele, strategie, są to i komunikacja socialowa, i digitale, i media, masz całość.
Czyli tak naprawdę sztab z takiej perspektywy, powiedzmy sobie stricte, gdybyśmy wzięli przełożyć jeden do jednego, to jest tak naprawdę cały ten tygiel marketingowo-komunikacyjny, jaki jest w każdym porządnym biznesie.
Czy w Polsce faktycznie kampanie polityczne z tego, co ty wiesz, czym uczestniczyłeś, o czym wiesz, są prowadzone bardzo profesjonalnie i tak bardzo jest to już zasadniczo taka sama kampania jak w przypadku zachodnich polityków?
Tak, znaczy żebyśmy się tutaj jedną rzecz zrozumieli, bo to jest najważniejsze.
Nasze kampanie, to znaczy Polska jest, jak to się mówi, prekursorem, a w języku tym nowoczesnym transco, w sensie trendseterem, tak?
Jeśli chodzi o kampanie polityczne, w ogóle jeśli spojrzymy z perspektywy Europy i świata.
To u nas w 2015 roku, na skalę masową, pierwszy raz użyto mediów społecznościowych w wyborach 2015 roku Duda Komorowski.
Dopiero później, koledzy Amerykanie, patrząc na to, co się dzieje w Polsce, tutaj jakby też musimy pamiętać, że w sztab wchodzą różnego rodzaju firmy, różnego rodzaju ludzie, o tym później, ale z tej perspektywy musimy pamiętać o jednej rzeczy, że my narzucamy w wielu momentach, patrząc na całą resztę, bo też analizujemy...
co się dzieje w innych krajach, jeśli chodzi o kampanię, jeśli chodzi o komunikację polityczną, to tak naprawdę my jesteśmy pod tym względem mistrzami, jeśli chodzi o wymyślanie pewnych nowych form, które później oczywiście można poprawiać, one się lepiej sprzedają, ale nasze kampanie są naprawdę prowadzone w sposób bardzo profesjonalny.
Nie da się dzisiaj wygrać wyborów w Polsce, opierając się tak naprawdę na starych modelach sztabów.
Co rozumiem przez stary model sztabu?
To są takie sztaby, które zbierają się politycy, zbierają się jacyś doradcy, ustalają jakieś cele działania i tak naprawdę robią wszystko w oparciu o to, co im się wydaje lub co przeczytają sondaże.
Mamy całe działy dotyczące jak komunikację przerobić na roleczki, na wywiady, gdzie być, jak dystrybuować informacje.
I z tej perspektywy, gdybyśmy spojrzeli, to przez ostatnie 10 lat, no bo media społecznościowe w Polsce są dekadę.
Weszliśmy w 2015 roku, no i dzisiaj mamy 2025 rok, mamy dekadę politycznych internetów i tak naprawdę tego, jak media społecznościowe decydują.
o tym, kogo wybieramy, albo mają wpływ na to, kogo wybieramy, albo kogo nie wybieramy.
Więc z tej perspektywy, jeżeli byśmy spojrzeli, sztab sam w sobie, one są bardzo profesjonalne.
Dwa, składają się z ludzi, którzy w odróżnieniu, to jest pierwsza, największa jakby różnica.
O ile w korporacjach, w firmach każdy ma jakieś zadanie, zespoły są bardziej rozbudowane, ponieważ dynamika jest dużo mniejsza.
No umówmy się, niewiele się dzieje w skali dziennej, jeżeli sprzedajemy jakieś produkty.
W sensie nie dzieje się, nie ma co 6 godzin kryzysu, prezes nie musi co 3 godziny występować na konferencjach, nie dostaje pytań, które są...
niewygodne o konkurencję i tak naprawdę tu jest dużo, dużo spokojniej.
Jeśli spojrzymy sobie na to, jak pracuje sztab, on działa w permanentnym kryzysie, który jest generowany z jednej strony z zewnątrz, bo cały czas musimy sobie wyobrazić, że cały czas inne, nazwijmy to wprost, no bo inne firmy nas atakują, ale to nie atakują, nie wiem, cenowo zjeżdżają tam o 5%, przyjeżdża handlowiec, mówi zjechali z ceny.
Wstoją nam pod firmą i mówią, że mamy niedobry produkt, który jest, nie nadaje się, a w ogóle my nie potrafimy w ogóle składać tych rzeczy.
Wyobraźmy sobie taką sytuację.
Sam ten fakt daje nam pewien rodzaj absurdu, pod jakim ciśnieniem działa sztab.
Z drugiej strony w sztabie, jeśli chodzi o komunikację, te osoby, które pracują, muszą potrafić wszystko.
Od nagrywania, ustawiania mikrofonów, czyli konferencje prasowe, poprzez obcinanie rolek, poprzez wrzucanie, pisanie kopii.
To nie jest problem.
W polityce też jest ważne, że opiera się ona też na zaufaniu.
Tych ludzi jest mało paradoksalnie.
Muszą czuć pewne rzeczy, dlatego bardzo trudno jest często agencjom, które przychodzą z rynku, które sprzedają fajne produkty użytkowe i jest trudno się przedstawić na politykę, bo polityka jest inaczej troszkę poukładana.
To nie jest biznes, to nie jest jedno do jednego.
Inne są czynniki, inne są emocje.
I z tej perspektywy ten sztab, jeżeli kampania trwa sześć miesięcy, to niech każdy, kto nas ogląda dzisiaj, zastanowi się największy kryzys w biznesie, jaki miał, pomnożył go razy trzy i to trwa sześć miesięcy.
I codziennie się wstaje i codziennie się walczy i tak naprawdę co jest najlepsze?
Dane, które przychodzą, czyli sondaże,
Są tak naprawdę niepełne.
To nie są twarde dane.
To jest jakiś obraz rzeczywistości z wczoraj, który dostajemy dzisiaj i musimy na jej podstawie podejmować decyzje, które będą jutro.
Ale z tej jakby perspektywy to nie są twarde wyniki sprzedażowe, nie mamy twardych, fokusy wiadomo są miękkie, każdy sondaż ma inną metodologię badania, jest inne nastroje, inne grupy, inne wagi w tych sondażach.
I na sam koniec działamy w środowisku tak naprawdę, gdzie nam się wiele rzeczy może wydawać, wiele rzeczy też wiemy, ale które jest całkowicie wrogę przeciwko nam.
I to jest sztab, który wygląda.
Więc z perspektywy filmów nie ma czy seriali, nie ma tej poczucia grozy i nie ma tego poczucia stresu, jaki jest codziennie przez kolejne miesiące budowany.
Ile zazwyczaj osób jest w takim sztabie wyborczym?
Sztab ma, jeśli zobaczymy sobie, to nie jest kwestia ludzi, jest to kwestia pewnego rodzaju modułów.
Z jednej strony mamy polityków, którzy są potrzebni.
Opowieści o tym, że zróbmy sztab bez polityków, to tak naprawdę to się nie dzieje.
Polityka ma to do siebie, że nie można wszystkiego w polityce powiedzieć.
Wiele rzeczy, jeżeli powiemy jedną rzecz, to ona się wiąże z drugą.
Poza tym polityka, no mówmy się, to jest dzieli rządź.
Nie robi się polityki, można oczywiście robić politykę na badaniach, ale na samym końcu te badania mówią nam o pewnych nastrojach wśród użytkowników społeczeństwa.
Ale z drugiej strony musimy pamiętać, co z tego, że coś się będzie podobało o 70 czy 90 procentach.
Dlatego, że dla polityka na samym końcu chodzi o to, że był obóz A i obóz B. My jesteśmy w danym obozie i nie zgadzamy się, nasz światopogląd, nasze rozwiązania, nie zgadzamy się tak naprawdę z drugą stroną.
I musimy tutaj budować te polityczne podziały, które są, żeby było jasne, bez nich demokracji nie ma.
Jeżeli ktoś wierzy, że demokracja to jest
piękny system, gdzie ludzie sobie siedzą, spijają z dzióbków i się zgadzają na wszystko, to nie jest demokracja.
Są na wschodzie takie systemy, natomiast w naszej perspektywie tutaj demokratycznej spór jest immanentną cechą w ogóle demokracji.
To, że jest polaryzacja i tak dalej, to są jakby jakość tej debaty, natomiast spór musi być sam w sobie.
I z tej perspektywy, jeżeli sobie powiemy, to są tak, politycy i oni mają bardzo ważny wpływ na to, mają wpływ na decyzyjność.
To są tak naprawdę top managerowie.
To są ludzie, którzy zostali, a, zweryfikowani wyborczo, czyli sami podlegli pewnej weryfikacji i mają wiedzę, bardzo często szeroką, której nie ma kolejne inne działy.
Kolejną rzeczą to są tak zwane analitycy-badacze.
To są ludzie, którzy zajmują się badaniami, socjologią, analityką.
Oni
próbują uzyskać obraz społeczny, nie tylko dotyczący kandydata partii, ale dotyczący nastroju w danym temacie, dotyczących dziennego naprawdę tak nastroju, co się dzieje, jakie są trendy społeczne, gdzie idzie fala.
czy dane grupy będą głosowały, czy nie będą głosowały, jak to się przekłada na odpowiednie okręgi.
Kolejny ważny element sztabu to są tak znane, nazwijmy to grafice.
To są ludzie, którzy tworzą całą wizualizację wszystkiego.
Paradeks polega na tym, że na przykład robiąc daną kampanię trzeba mieć setki formatek, setki...
różnego rodzaju grafik, graficzek, ikonek, ikon.
To nie bierze się z niczego.
Musi mieć to swoją akceptację, musi mieć to swoją linię, musi się przebijać.
Ci graficy tak naprawdę, sama obróbka
powiedzmy sobie, do digitali reklam, to są tak naprawdę dziesiątki godzin cięcia różnego rodzaju zdjęć.
Potem mamy sztab, który się zajmuje tak zwanym copy, czyli wszyscy pisarze, to jest trochę bardziej PR-owo, czyli pisanie, budowanie copy, budowanie przemówień, cała sekcja pisarska.
I na końcu mamy, co jest najważniejsze w tym wszystkim, mamy dystrybucję, czyli osoby, które dystrybuują informacje sztabu w sieć, czyli udostępniają je, przerzucają je na grupy, tworzą koło nich zainteresowanie.
Powiedzmy sobie, to są nano, nano, nano influencerzy, ale bardzo wpływowi, dlatego, że na samym końcu, jeżeli sobie spojrzymy na algorytm, jak działa, no to doskonale wiesz, że co z tego, że możesz mieć doskonały content, jeżeli nie ma dystrybucji, nie idzie on w świat, nie pokazujesz go ludziom,
to on się nie sprzeda.
I to jest jakby taki, powiedzmy sobie, hierarchicznie ustawiony sztab, który mniej więcej wygląda tak samo we wszystkich partiach, organizacjach partyjnych.
Algorytm zwycięstwa.
Taki tekst powstał po kampanii wyborczej rezydenckiej.
Ty go napisałeś?
Ja plus dwóch chłopaków ode mnie.
Tu był viral, wiesz o tym.
Pewnie wiesz, bo badałeś to.
Albo byłeś świadom.
Nie, nie podszedłem do tego tak.
To jest pewien rodzaj, jakby tworząc cały tekst, nigdy nie, a wiesz, że też jakby czytasz raporty nasze i tak dalej, czyli wiesz, że tak naprawdę dużo się pisze.
To nie był tekst zamierzony do tego, żeby zrobić zasięg.
To był bardziej tekst, który był fotografią tego, gdzie dzisiaj jesteśmy.
Bo tutaj jesteśmy, jakby pewne wytłumaczenie jest ważne dla widzów.
To nie chodzi tylko o to, wiesz doskonale, że nasza praca nie dotyczy tylko tego, że analizujemy tak samo i biznesową, i polityczną przestrzeń, jeśli chodzi o to, jakie są nastroje, ale też są rzeczy, polityka to jest pewien rodzaj odpowiedzialności.
I ten tekst z jednej strony opisuje, jak wygląda dzisiaj kampania, albo jaki jest w wielu momentach, bo często nie wiesz pewnych rzeczy, więc może być ona, otwarzasz je na podstawie danych, czyli to może być tak naprawdę teoria dodana, ale to już jest jakby wtórne.
Natomiast z perspektywy 10 lat, widząc zmiany technologiczne i widząc zmiany społeczne i widząc jak media społecznościowe
strasznie spłciły, skróciły debatę polityczną w Polsce, ale to dzięki politykom, żeby to było jasne.
To jest pewien rodzaj obrazka, który też pokazuje, jak w kolejnych latach będą wyglądały kampanie wyborcze.
Bo z mojej perspektywy, zanim przejdziemy do tekstu,
Co jest najgorszą rzeczą, jaką kiedykolwiek chyba przeczytałem albo gdzieś widziałem.
Mianowicie, jak powinna być debata w 2030, powiedzmy, jak będzie wyglądać kampania wyborcza w 2030 roku.
My dzisiaj mówimy tu, są darze tego.
A wyobraź sobie, że będziesz stała w twoim domu.
Masz kubeczek, takie białe narządko, niech ono się nazywa Bielik Voice, albo niech to będzie jakiś rodzaj zmodyfikowanej Aleksy.
zadasz pytanie, ona ci albo to przypomni, albo ty jej zadasz pytanie, na kogo mam zagłosować?
Ona ci powie, słuchaj, według twoich wszystkich tutaj behawioralnych zachowań z ostatnich 24 miesięcy, najlepszym kandydatem jest dla ciebie X. Czyli tak naprawdę wybiera nam od razu produkt poddany za potrzebowanie.
Bo z jednej strony, jeżeli zaproponuje nam produkt, na którym się nie zgadzamy, czy polityka, którego się nie zgadzamy, a który odpowiada naszym, to będziemy się buntować.
A z drugiej strony, ten, który będzie posiadał ten kubeczek, będzie miał nad nami władzę totalną.
I w tym momencie pewne procesy demokratyczne albo wpływ na nie...
No już nie będziemy podejmować własnych, indywidualnych decyzji, nawet jej nieważne, jakie są one głupie, tak?
Natomiast, czy mądre, natomiast będzie za nas maszyna podejmować, de facto będzie uczestniczyć w procesie demokratycznym, czyli wyborczym.
Co oczywiście poza hakowaniem i tak dalej, to jest jakby osobny temat, ale patrząc z tej perspektywy takiej behawioralnej, nagle może się okazać,
że tak naprawdę, jeżeli nam się coś zdaje, że jesteśmy, popieramy pewnych polityków, pewne opcje, wybieramy pewne produkty polityczne, nagle się może znaleźć, że nas zachowania, a później jesteśmy z nich bardzo niezadowoleni, mimo że nam się wydawało, że jest super, może się okazać, że maszyna będzie odczytywać nasze prawdziwe potrzeby i wskazywać nam rozwiązania, na które nie jesteśmy dzisiaj gotowi.
I ten tekst...
Wiesz, prawda jest dość prosta.
Mam ten luz, że rozmawiamy 10 lat, znamy się dłużej.
O polityce i o przemianach rozmawiamy od dekady.
I doskonale widzisz, jak z tych takich pierwszych prób
lajkowania, liczenia lajków i tworzenia pewnych jakichś takich prób, co tam w tych mediach społecznościowych jest.
Dojechaliśmy do momentu, po 10 latach, trochę krótko, trochę króciutko, dojechaliśmy do momentu tak naprawdę, gdzie dzisiaj w kampanii jest zaszyta sztuczna inteligencja praktycznie w 100%.
Większość rzeczy budowane jest na bazie czatów, różnego rodzaju rozwiązań i zaczyna w tym wszystkim brakować z jednej strony człowieka, a z drugiej strony zaczynamy wchodzić na takie poziomy, gdzie nie do końca każdy wie, gdzie jesteśmy.
I algorytm zwycięstwa, to był tekst napisany...
bo oczywiście obserwowaliśmy kampanię, robiliśmy raporty, dostarczaliśmy dane, ale od samym początku tej kampanii, jeszcze od jesieni, coś w tym było nie tak.
Ta kampania po prostu cały klimat wobec wyborów w Polsce...
wszedł w ogóle całkowicie w kierunku, który był bardzo z perspektywy tego, co się wyświetlało i pokazywało, nasycenia, był bardzo dziwny, nie nasz, nie mówię, że ktoś ingerował, po prostu taki, gdzie nagle ta polityka troszeczkę bardzo się komunikacyjnie zmieniła.
I dlatego powstał algorytm zwycięstwa, żeby uzmysłowić tak naprawdę decydentom politycznym.
że ta miła zabawa z mediami społecznościowymi, które są tanie, szybko robią zasięgi, można powiedzieć wszystko i nieważne co się powie, bo się dostanie lajki, przestała być zabawą.
A czym się stała?
A stała się tak naprawdę zakładem ludzie kontra maszyny.
Bo dzisiaj większość, wszyscy politycy używający mediów społecznościowych
Nie mają zielonego pojęcia, jak one naprawdę działają.
Kto ma algorytm, kto ma dostępy, kto tak naprawdę tym dystrybuje, jak to działa.
Wyobraź sobie, że wsiadasz do maszyny, która ma cię przewieźć z punktu A do punktu B i o niej nic kompletnie nie wiesz.
To znaczy, jest to maszyna nowa, która cię gdzieś zabiera.
Mało tego, wyobraź sobie, że jesz rzeczy, kupujesz rzeczy do jedzenia, gdzie nie wiesz tak naprawdę, gdzie one były robione.
Przy okazji w kontekście polityki to jest o tyle przerażające, że mówimy o osobach, które będą odpowiedzialne za kształtowanie bezpieczeństwa Polski, tego, kogo wybierzemy na prezydenta, kto będzie stał na czele armii i tak dalej, i tak dalej.
Więc to, co powiedziałeś, powiem szczerze, pomimo tego, że jestem po tej stronie technologicznej od też już ponad dwóch albo trzech dekad, to mnie zmroziło i to nie jest kwestia klimatyzacji w naszym studio.
Tylko dotarło do mnie, mam serię pytań jeszcze oczywiście, o groka, o maska i tak dalej.
Takie wiadome rzeczy, tak?
Ale tak, jak sobie uświadomimy to i zaczniemy myśleć o tym w ten sposób, że politycy w Polsce korzystają z narzędzi, którzy... Na świecie.
Na świecie.
No tak, ale w Polsce szczególnie, bo mówimy o naszym kontekście.
My korzystamy z jakiegoś elementu końca takiego, tak się ładnie to mówi po staropolsku, touchpointa, który wrzucamy tam dane, my wyświetlamy się ładnie, wszystko i tak dalej, ale wpływ, jak to jest mielone, tak naprawdę kto podejmuje decyzję i jakie, jak ten algorytm, ten magiczny, właściwie nieprawdopodobnie dziwny algorytm, na którym już nikt nie ma panowania, bo ten algorytm, mówmy się, to już tak naprawdę jest czysta emanacja AI.
Już nie mówimy o czymś, co jest zaprogramowane przez dziesięciu programistów w mecie czy w X. Nie.
I my podejmujemy, i nam wyborcom po drugiej stronie wyświetla się jakiś obrazek.
I my potem idziemy i w tym lokalu podejmujemy decyzję na poziomie tak, skreślam tego, a daję szansę temu politykowi, czy polityczce.
I dlatego powstał ten tekst.
Ten tekst jest... W skrócie, co w nim jest? ...
Najpierw muszę, tekst się zaczyna tak naprawdę, to muszę zacytować ciebie, bo to, co kiedyś mi zostało sprzed trzech lat, chyba gdzieś robiłeś jakąś prezentację, ja ją oglądałem, powiedzieliś jedną bardzo mądrą rzecz, nie to, żebyś mówił, nie to, że jedną, ale w ogóle, tak?
Że przez, nie zwiększył nam się wcale mózg, natomiast konsumujemy bardzo dużo informacji.
I nadmiar tych informacji powoduje, że nie wiemy po południu, co oglądaliśmy rano.
Nie mamy zielonego pojęcia, nie pamiętamy tego, gdzieś nam coś minęło, jak nas zainteresowało, jak nie było interesujące.
Oczywiście jak filmik ma jedną minutę, scrollujemy go, bo nie mamy czasu, etc.
Jesteśmy przebodźcowani.
I to jest wyzwanie.
Bo na samym końcu mamy przebodźcowanych użytkowników, którzy są wyborcami przy okazji,
I którzy w tym wszystkim już się po prostu pogubili.
To znaczy oglądają, czytają to internet, oglądają, patrzą na tą politykę.
Nie za bardzo większość z nas rozumie, co się dzieje, no bo też jakby umówmy się w drugą stronę, no gdybyśmy przyglądali, nie wiem, przegląd wędkarski, nie wszyscy rozumieją te emocje.
Wszyscy wiedzą, że polityka jest ważna, bo wpływa na nasze życie.
I teraz...
Zadaniem, to co obserwowaliśmy w czasie kampanii, to była sytuacja, gdzie od samego początku jedna strona, prawicowa strona sporu politycznego bardzo efektownie, i tutaj liczymy, jako prawicy kwalifikujemy zarówno i Konfederację, jak i Prawo i Sprawiedliwość, jak i Grzegorza Brauna.
w sposób niespotykany wcześniej, potrafiła przekonywać swoich użytkowników, że to, co robi, ma sens, a bez względu na to, jakie się dzieją fuck-upy, jakie się dzieją rzeczy złe, to i tak jest jakiś element szerszej strategii i nie należy nią się kompletnie przejmować.
A z drugiej strony, po stronie tych centrystów progresywno-liberalnej, mieliśmy cały czas, widzieliśmy to przy zachowaniach, klikach, komentarzach, z wyjątkiem oczywiście jakichś tam małych grup, ale widzieliśmy rosnące z jednej strony powiedzmy sobie jakieś przerażenie, z drugiej strony jakiś strach, a to, co było najgorszą emocją, to był pewien rodzaj niepewności, co się wydarzy.
No i teraz...
Najważniejsze pytanie, jakie sobie należy zadać zawsze, to jest dlaczego klient jeden chce ten produkt, a drugi nie chce go, ale jest niepewny, czy coś może wybrać, nie wie, czy jego produkt jest dobry itd.
I to nie było takie od samego początku oczywiste.
W tekście założyliśmy jedną prostą tezę.
Dzisiaj w starej demokracji...
była bitwa na argumenty.
Przekonowujemy się.
Ja mówię jedno, ty mówisz drugie.
Jest jakaś widownia, ona uznaje, że ty jesteś bardziej racjonalny, a ja mniej.
Może ocenić co najwyżej twój wygląd, jak wypadłeś, jak mówiłeś.
To jest ta szkoła, prawda, wszyscy pamiętają.
Kennedy wygrał, bo był wyższy, przystojniejszy.
A co z tego, że w radio przegrał?
Nieważne.
Skąd się to wzięło?
Pierwszą debatę, która możemy powiedzieć, że w mediach społecznościowych była zaprogramowana od początku do końca, to była debata w 2015 roku.
Kandydatka na premiera wtedy Beata Szydło versus Ewa Kopacz, która była premierem.
I ta debata wydawała się z tych relacji pierwszych, że ją wtedy premier Kopacz wygrała, obroniła się, wyszła zwycięską ręką.
Ale wtedy pierwszy raz w historii polskiego internetu
Nagle pojawiło się masa komentarzy, żeby było jasne, nie mówimy tu o botach, po prostu użytkowników wspierających wtedy Beatę Szydło, że wypadła świetnie.
I tak naprawdę pierwszy raz okazało się, że mało kto oglądał debatę, ale wszyscy czytali komentarze, co o tym sądzić.
I okazuje się, że coraz częściej, a właściwie w większości przypadków, my nie wiemy, co sądzić, nam się wydaje, co sądzić o pewnych sprawach, ale musimy to sprawdzić w czacie, musimy to sprawdzić w Google, musimy to sprawdzić po prostu w komentarzach.
Czyli ktoś nam ma powiedzieć, co mamy myśleć.
Tak, bo jest społeczny dowód słuszności, czyli zachowujemy się jak większość, tak?
Jak się zachowuje nasza bańka, jak się zachowują nasi odbiorcy.
I pierwszy raz mieliśmy ten przypadek 10 lat temu, dzisiaj on jest normą.
To była jakaś zabawka, to był jakiś, powiedzmy, trik, który polegał na tym.
Natomiast pierwszy raz w tej kampanii zauważyliśmy coś jeszcze innego, co jest jakby, z jednej strony mi się wydaje, chyba świętym gralem marketingu.
Nie zobaczyliśmy użytkowników, którzy mówią, ten mówił lepiej, ten gorzej, przyróżniających się, ale którzy mieli gotowy, sprzedany cały światopogląd.
Chimi i gotową, sprzedaną jakby takie pudełeczko, w którym wiedzieli doskonale, co jest dobre, co jest złe, który profil jest dobry, który profil jest zły, które media są dobre.
Nieważne, czy mówią prawdę, czy nieprawdę.
Od razu jakby to wszystko, ten cały taki światopogląd, każdy użytkownik dostał i od razu mówiono mu, co ma myśleć o świecie.
Taka instrukcja rozumienia rzeczywistości.
najlepsze produkty marketingowe, no bo jeżeli mówimy sobie na przykład, nie wiem, o iPhone'ach i tak dalej, czy o Samsungach, no to generalnie rzecz biorąc od razu sprzedajemy pewien światopogląd.
Ale nie robimy go aż tak agresywnie, jak pierwszy raz nam się zdarzyło w Polsce.
Jeżeli sobie sięgniemy do 2024 roku, to muszę powiedzieć, że oczywiście pisaliśmy, że Trump wygra wbrew wszystkim, zresztą dobrze pamiętasz.
Dlatego, że miał lepsze media społecznościowe, a tak naprawdę lepiej programował wyborców.
To jest odkrycie moim zdaniem republikanów sprzed dwóch lat.
Stwierdzili, że nie ma sensu mówić językiem korzyści do wyborców, bo i tak generalnie rzecz biorąc część kupi, część nie kupi, będzie musiała się zastanawiać, ale sprzedajemy mu całą wizję świata.
zamknięty obrazek.
Czyli jeżeli kupisz nasz produkt, to nie tylko jest to, że, nie wiem, będzie ci lepiej świecić latarka.
Tą latarką zrobisz wszystko.
Tym produktem tak naprawdę twoja rodzina będzie lepsza.
Ten produkt pokazuje, że jesteś prawdziwym patriotą.
Ten produkt mówi coś więcej.
To jest to, co bardzo często w marketingu zapominamy w ogóle, żeby zastanowić się nad produktem, jego placementem,
zróbmy jedną, drugą, trzecią kampanię, ale zapominamy tak naprawdę, po co my to w ogóle robimy.
Oczywiście sprzedawać, ale tak naprawdę, jeżeli ktoś wchodzi do sklepu, kupuje coś, nie wiem, zapoznaje się z czymś, chce coś, to on musi od razu cały ten świat obogą chcieć.
I to widzieliśmy, że pierwszy raz politycy przestali, a głównie politycy prawiczy, przestali się przejmować tak naprawdę, jak, co myśli o nich tam świat i tak dalej, dlatego, że dawali swoim...
tym pierwszym użytkownikom, który wspierali od samego początku, dawali pewien rodzaj takiego świata w pudełeczku, który oni mogli sprzedawać dalej, dystrybuować dalej i zarażać.
System operacyjny, system wartości, ale kompleksowy.
Zwróć uwagę, nieważne co, jeżeli sobie ktoś się skupi, na przykład zobaczy, jak wygląda program dany, jak wygląda, gdziekolwiek się nie poruszy w mediach społecznościowych, zacznie wyszukiwać.
Od razu z jednej strony algorytm ci narzuca, skoro szukasz tego, to chcesz tego więcej oglądać.
To jest, wiemy, wszyscy to jakby działamy.
Do tego działa bardzo dobry remarketing zbudowany na podstawie twoich ciasteczek.
I w tym wszystkim tak naprawdę nagle cię otacza, że masz poczucie pewności, której wcześniej jakby nie było.
To znaczy, oczywiście część była zawsze przekonana, część nie, ale mieliśmy pewne poczucie jakby pewności.
Więc z tej perspektywy
zaobserwowaliśmy sytuację, w której następuje programowanie wyborcze.
To znaczy, nie idziemy tylko, bo my jesteśmy lepsi, tamci gorszy, ale jest cała za tym.
Ideologia dotrząca gospodarki, światopoglub, bezpieczeństwa.
Mało tego, jeżeli jakieś media mówią, że ten produkt jest zły, to nie patrzymy, czy on jest zły.
Wiemy, że te media są złe.
Wiemy, że tamci są źli.
Mamy ich wszystkich rozpracowanych.
Jesteś w naszej paczce, jesteś naszym użytkownikiem.
To są twoi wrogowie i twoi przyjaciele.
I to jest coś tak naprawdę, co jest całkowicie, czego nie było nawet w 23 roku w czasie wyborów.
Dalej była tam jakaś negocjacja, dalej były jakieś próby budowania programów.
Zwróć uwagę, w tych wyborach nie było programów.
Nie było programów, dlatego że była sprzedaż całego światopoglądu.
Na samym końcu wychodzi na to, że nawet przy takich ważnych rzeczach jak polityka, jak produkty polityczne, które oferują politycy, już nie jest ważne, jaki on ma unique selling points.
On musi mieć tak naprawdę, dawać ci poczucie czegoś więcej.
I tu się cofamy, bo czasy są niepewne.
Bo w pięknych czasach, gdzie jest bezpiecznie, miło i przyjemnie, ty sobie możesz grymasić.
To tam, to tam, ta, a ta mi się podoba, ta mi się nie podoba.
Tutaj już kupujesz pewien rodzaj pewności, pewnego rodzaju światopogląd.
I ktoś, kto siadł w 23, 24 roku w Stanach i zaczął pisać nowy rodzaj strategii, stwierdził, że nie jest w stanie wygrać na tych bazowych elementach.
Musi tak naprawdę rozwinąć coś więcej.
I nagle mamy sytuację, kiedy mamy kampanię, że z narzędzi, o jakim są media społecznościowe, wjeżdżamy z całymi światopoglądami, gotowymi rozwiązaniami i tak naprawdę sprzedajemy coś więcej.
Nie musimy rozmawiać o programie.
My ci dajemy pewien rodzaj pewności.
Czy też jest tak ewentualnie, stawiam teraz tezę, którą wielokrotnie słyszałem, że algorytmy platform społecznościowych bardziej lubią narrację prawicową i pozwalają na większe zasięgi, budują większe zasięgi, dają...
Czy to według ciebie jest odpowiedź inaczej?
Próba wytłumaczenia, dlaczego liberałowie i strona szeroko rozumiana centrowa przegrywa?
Bo słyszałem o tym w kontekście TikToka kilka razy.
No wiem, że na X mamy dowody na to, że Elon Musk w trakcie kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych kręcił algorytmami, demokraci mieli zasięgi o wiele niższe, Republikanom strzelało w kosmos.
Czy masz jakieś poczucie, czy ty masz jakąś swoją teorię na ten temat?
Nieważne jaka jest narracja, ważne, że musi być opowiedziana w jednym zdaniu i musi być zrozumiała.
Ona może być nawet anarcho-syndakalistyczna.
Jeżeli jest, potrafimy opowiedzieć.
I tutaj znowu wracamy do programowania.
jeżeli nie wiemy, po co chcemy rządzić, nie wiemy, gdzie jest północ, gdzie południe, co jest dobre, a co złe, to możemy mieć jakąkolwiek narrację.
Możemy mieć najbardziej piękną narrację prawicową.
Ona się nigdy nie sprawdzi.
Ona się nigdy nie sprawdzi, jeżeli będzie zbyt skomplikowana.
Doskonale wiesz, zbyt skomplikowane produkty, zbyt skomplikowane biznesy są bardzo problematyczne.
Więc nie oszczekujmy od algorytmu, znowu,
Jeżeli, ile tam jest?
W 2024 roku jest ta grafika 60 minut w internecie, ładowanych było, ile?
Na minutę 695 tysięcy storiesów.
Ja pamiętam, dlatego, bo w 2016 było ich 39 tysięcy zdjęć na Instagram ładowane.
Znowu się odwołam do ciebie.
Mózg na mnie urósł.
Dalej to jest opowieść przy ognisku.
Jeżeli nagle wpada ci 700 prawie tysięcy opowieści,
to algorytm wybiera tą najbardziej logiczną.
Nie niuansuje.
Nam się wydaje, że jemu się coś wydaje.
On wybiera tak naprawdę, gdzie jest A, gdzie jest Z. Przy tym natłoku.
Musi dawać jak najprostszą opowieść.
Opowieści, tak zwane prawicowe, czy populistyczne, one same w sobie są bardzo dobrze skrojone pod widza.
Dzisiaj część polityków mówi de facto mediami społecznościowymi algorytmem.
Mówi nimi, po prostu jeden do jednego opowiada tak, jakby to mieli opowiedzieć pisząc jednego posta, czy robiąc jedną setkę.
Oni w odróżnieniu od większości firm na polskim rynku nie piszą wiekopomnych postów z 16 zdjęciami czytaj dalej, czytaj dalej, czytaj dalej.
Oni wiedzą, że tak naprawdę jest taki natłok tego wszystkiego, że liczą się 2-3 zdania.
I dlatego te opowieści prawicowe, które mówią o czymś,
wolności, suwerenności i silnych facetach, którzy bronią swojego kraju.
To jest to, co nam na początku całej tej kampanii wyskoczyło.
Mamy sytuację, która jest jakby na chwilę obecną nieodwracalna i jeszcze przez następne 2-3 lata może być nieodwracalna.
Mianowicie mamy tak zwany, myślę, że to nazwali bunt białego heteroseksualnego mężczyzny w Polsce.
Czyli mamy facetów, którzy dzisiaj
są w naszym wieku, powiedzmy, którym nic z jednej strony państwo nie dawało, którzy muszą o wszystko walczyć.
Większość reklam, jak jest do nich skierowana, to nie są reklamy, większość reklam jest do kobiet, powiedzmy sobie gdzieś tam, bo kobieta decyduje zakupowo i tak dalej.
Którzy muszą na to wszystko zarobić.
Którzy nie robią wielkiej kariery w korporacjach.
Kolesie, którzy siedzą, pracują 8 godzin, praca jest ciężka, czasami fizyczna, po prostu mają normalne, zwyczajne zajęcia, które na samym końcu świat z jednej strony mają chaos na granicy, z drugiej strony mają niezrozumiałe coraz bardziej działania Unii Europejskiej, zielone łady, jakieś w ogóle rzeczy.
Ktoś im chce coś zabrać.
Chce im zabrać samochód, grilla, po prostu chce im coś zabrać.
Wiadomo, może się to wydawać śmieszne, ale na samym końcu taka jest po prostu Polska, taka jest Europa.
No i kobiety jeszcze im uciekają z małych miejscowości i wsi, a potem się wampcypują.
Mało tego, widzimy tak naprawdę, jak są wkurzeni, jak przeglądają Instagrama, widzą się właśnie kobiety, które mają sukces, chwalą się tym sukcesem.
I tak naprawdę coś jest dla nich potrzebne.
I to republikanie od razu wyłapali.
I on chce, żeby przynajmniej mu się to wszystko poukładało.
A że mu się poukładało, no to właśnie na tych punktach stycznych możemy zrobić tą opowieść.
I ta opowieść jest super fajna.
To jest jak Konfederacja pierwszy raz w 2023 roku wypłynęła, jak Mencen nagle stwierdził, że niczym Milej w Argentynie balonikami będzie zbijał podatki.
I stwierdził, że ZUS jest organizacją, piramidą finansową, tak?
No i wszyscy mówią super.
I nie robiąc polityki, zrobił politykę.
Zrobił politykę odrzucenia, zrobił politykę buntu.
I dlatego to jest tak naprawdę lepiej się sprzedaje.
Z drugiej strony, gdybyśmy sobie przyłożyli, jak perswazyjni byli politycy w latach dwudziestych zeszłego wieku...
którzy sprzedawali narracje lewicowe, nie mieli kompletnie by dzisiaj problemu z algorytmem.
To nie jest kwestia dotycząca tego, że ta czy inna strona ma lepszą, znaczy lepiej się klika czy nie klika.
Chodzi o to, o pewną opowieść.
Opowieść i zrozumienie, i tu znowu wracamy do pierwszej rzeczy, zrozumienie swojego klienta.
który nie ma czasu siedzieć i oglądać 3 godziny, czy 2 godziny, czy nawet pół godziny, czy nawet 15-minutowej konferencji na temat dodatków mieszkaniowych, ponieważ jest ona dla niego zbyt skomplikowana.
Dwa, siedzi w pracy, a konferencja jest o 12, więc on ma przerwę.
Albo zje, posłucha muzyki, albo po prostu będzie tego słuchał, a wieczorem tak naprawdę algorytm już mu dostosowuje, jak dzieci śpią po 23, co on będzie oglądał.
Jeżeli ten materiał jest długi, nie uzyskał dobrej ilości lajków, szybki wyświetleń, nikt go nie pokaże.
Natomiast jeżeli ktoś powie...
ma być bezpiecznie, jesteś bohaterem tu w tym kraju, klikam.
Czytając twój tekst, czytając wiele innych opowieści o kampanii, która się zakończyła, mówię o kampanii prezydenckiej w Polsce w 2025 roku, mając z tyłu głowy tą wiedzę, która oprócz ciebie jest myślę, że częściowo też dostępna u innych osób, będziemy jeszcze mówili o Sadurze i Sierakowskim,
Mam pytanie, czy ty widzisz, żeby strona liberalna umiała skonstruować podobną opowieść i zastosować ten sam algorytm zwycięstwa, tylko we własnym, że tak powiem, aby odnieść własny sukces?
Dzisiaj, gdy analizujemy zmianki liberalne tak naprawdę całego tego elektoratu, jest jedna prosta rzecz, która jest dzisiaj kluczowa.
Strona liberalno-progresywna, bez jakichś tam oczywiście skrajnych, już bardzo lewicowych, chce silnego państwa.
Chce ochrony przed populistami.
Teza robocza, jaką my sobie nazywamy, to jest liberalny autorytaryzm.
Wydaje się absurdalne, ale daje jedną rzecz, co dzisiaj daje poczucie sprawczości.
Z jednej strony siła państwa.
Dzisiaj klasa średnia, w większości liberalowie, chcą ochrony państwa przed populistami.
Chcą, żeby państwo nie zapewniło, że populiści, którzy idą, nie ważne, że będą prawicowi, lewicowi, populiści, to nie jest ich świat.
10 lat temu, 15 lat temu pewnie by to było, 10 lat temu to była ta walka, no prawda, dajemy programy socjalne, patologii i tak dalej.
Liberałowie...
Absolutnie gdzie.
Dzisiaj wiedzą, że tak naprawdę państwo, wybierają państwo po to, żeby państwo było po ich stronie i zapewniło im spokój ducha.
Zapewniła im pewne standardy, które bronią ich, ale to nie jest tylko tak, że im bronią przed populistami, ale bronią ich też przed populistami, którzy na przykład są...
szaleją w sprawie Zielonego Ładu.
Czyli ma ich chronić ich życie.
Wybierają dzisiaj partii, które mają chronić ich bieżące życie, ich wakacje, samochody, tak naprawdę ich cały lifestyle.
Nie są w stanie za to płacić podatki, są w stanie nawet generalnie rzecz biorąc...
uznać, że pewne zasady są do zawieszenia, ale ma ich chronić.
Natomiast państwo, które ich nie chroni, przestaje w ogóle pełnić jakąkolwiek dla nich funkcję.
To znaczy, jeżeli widzą, że populiści są bezkarni, to powoduje ich frustrację.
Z jednej strony część odsuwa się, jakby wycofuje się z życia i w ogóle nie podejmuje żadnych decyzji politycznych, a część się radykalizuje i szuka odpowiedzi.
Teraz wracając, to jest podobny mechanizm, który mieliśmy praktycznie 100 lat temu w Europie.
Dzisiaj dojechaliśmy do tej samej, jakby mamy te same emocje.
Mamy podobne emocje, gdybyśmy wzięli w Europie lat dwudziestych niepewnego czasu.
Bardzo niepewnego czasu.
Bo ten czas, to co się dzieje dookoła, wiesz, my żyjemy w kraju, znaczy żyjemy w świecie, w którym ostatnich 3 lat masz z jednej strony wojnę pełnoskalową, napaść Rosji na Ukrainie, z drugiej strony masz jakieś sytuacje dotyczące, nie do pomyślenia, tak, Iran, Izrael wysyłają rakiety, masz jakieś tarcia, ktokolwiek kto czyta internet, co chwilę mu gdzieś się wyświetla jakieś Chiny, jakiś Tajwan, jakieś rzeczy w ogóle niezrozumiałe,
Trump i Ameryka.
A tu, przepraszam bardzo, były wakacje w Egipcie.
Wiesz, to w tej perspektywie oczekujesz, że twój wybór zainwestowany, prawda, głos wyborczy, to jest kwestia dotycząca właśnie, że państwo on cię chroni.
Więc dzisiaj gdyby, gdybyśmy... I sorry, tutaj możemy oczywiście sobie mówić, ale nie wypada.
Tylko mówienie nie wypada będzie oznaczało na samym końcu, że ci politycy, którym nie wypada, którzy nie zrozumieją, polityka nie jest stała.
Nigdy nie była.
Fluktuuje, zmienia się.
Dziesięć lat temu, kto by sobie wyobraził, że na przykład rząd może powiedzieć, mam w nosie wyroki Trybunału Konstytucyjnego.
W życiu.
Świętość na świętość.
Dzisiaj jakaś tam sytuacja, która generalnie, że biorąc, nikt o niej w ogóle nie mówi, zapomina i w ogóle nie jest ważna.
Więc media społecznościowe doprowadziły do tego, do pewnej rodzaju radykalizacji po tej stronie.
Dzisiaj mamy de facto elektorat, mamy większości ludzi, którzy uważają, że państwo powinno być silne, czy siły liberalne powinny być sprawniejsze, silne.
Jeżeli jest prawo, które mówi, że nie można, a trzeba, to można.
Czyli ma być państwo sprawne.
Ma być sprawne, ale w ochronie ich.
Po to, żeby się nie znaleźć, tak jak mówię, po drugiej stronie, bo oni wiedzą tak naprawdę na samym końcu, że jeżeli przyjdą populiści, to oni będą po drugiej stronie
Zresztą przeżywali to będą po drugiej stronie pałki policyjnej.
Dlatego się tak mobilizowali, dlatego poszli.
Rządzący dzisiaj wydają się tego nie do końca rozumieć.
To jest pytanie tak naprawdę o wyzwania, o ten social listening zarządzących.
Tego w sondażach nie widać.
To widać w sieci, to widać jakby w zachowaniach tych miękkich.
I teraz z tej perspektywy dzisiaj, gdybyśmy proponowali takie singapurskie rozwiązania, tak?
To wydaje się dzisiaj, że to jest jedyny kierunek i odpowiedź na populistów.
Znaczy, uświadamiając sobie, że jeżeli staniemy i będziemy bronić wartościami pewnych rzeczy, tak, to ich w mediach społecznościowych obronić się nie da, ponieważ algorytm ich nie rozumie.
Nie będzie algorytm się zastanawiał, kiedy się kończy liberalizm i jak mu pomóc.
Ma to w nosie, bo cytując znowu ciebie, liczy się tak naprawdę cashback do platform za wyświetlenia z reklam.
Dzisiaj między wyborcą a politykiem nie stoją media, stoi maszyna.
Maszyna, która ma ograniczone potencja i musi wybierać to, co jest dla niej najważniejsze, a najważniejsze jest dla niej system rekomendujący użytkowników.
A jeżeli większość użytkowników, teraz znowu strona populistyczna, jest bardziej sprytniejsza, jest bardziej kreatywna, jest bardziej mobilna, ze wszystkiego robi aferę,
to algorytm mówi, no ich jest więcej.
Muszę pokazywać ich treści.
Ktoś powie, dobra, tam w internecie nie ma życia.
Tylko na samym końcu te wybory w 25 roku całe były w mediach społecznościowych, mediów klasycznych praktycznie nie było, a wyborcy nagle okazali się, że nie chcą słuchać sondaży, a chcą słuchać swojego feedu.
Czy w takim razie po tym, co do tej pory powiedziałeś,
Rafał Trzaskowski miał jakikolwiek szansę na wygraną?
To co... Zostawmy to na poziomie, postarajmy się zostać na poziomie takiego profesjonalnego oglądu sytuacji.
Co można było zrobić lepiej, albo z twojej perspektywy, jako osoby, która ma bardzo dużo doświadczenia, co można było zrobić takiego, żeby to wizję zwycięstwa jednak zrealizować?
Po pierwsze, nie uważam, żeby...
Prawo i Sprawiedliwość wygrały te wybory.
Raczej wynikająca z danych, które widzimy, a nie wynikająca... Oczywiście ono gospodaruje Nawrockim, że to Prawo i Sprawiedliwość wygrały wybory, ale tak naprawdę Duopol przegrał przed populizmem.
Pierwszy raz w historii Polski prezydenta wybrali
Można powiedzieć, że w 2015 roku troszkę, ale też.
Podobna nawet grupa, dwadzieścia parę procent, wybrał antysystem.
Ludzie, którzy odrzucają wszystko.
W sensie odrzucają w ogóle dzisiejszą kraj, jaki mamy.
Uważają, że powinien się zmienić.
Prawa i Sprawiedliwość dowiozły swoich wyborców na niecałym poziomie 30%, to jest ich max.
Rafał Trzaskowski oczywiście mógłby, można powiedzieć dzisiaj, mógłby grać, bo by zmienił tamto, czy owamto.
Problem był jeden, a mianowicie największe niebezpieczeństwo
Nie szło ze strony Prawa i Sprawiedliwości, tylko szło ze strony sił, nazwijmy je dzisiaj populistyczno-wolnościowych, czyli gdzieś tam z okolic Męcena, gdzieś tam z okolic Brauna.
I to, co się nie wydarzyło i to, gdzie jest, to jest największym wyzwaniem.
Nieważne, kto dalej, kto wygra kolejne wybory.
Ta siła będzie rosnąć, ponieważ mamy pewien rodzaj strachu zewnętrznego, ale też strachu gospodarczego.
Wydaje się dzisiaj, że te wybory powinny się rozpocząć, czyli ta kampania powinna się rozpocząć dużo wcześniej.
Dlatego, że paradoks polega na tym, że można powiedzieć pół roku kampanii masa czasu, ale pół roku, tak jak rozmawiałem, pół roku kampanii, stricte kampanii, to jest ciężka rzecz.
Natomiast gdyby ta kampania rozpoczęła się pół roku wcześniej, w sierpniu, czerwcu, z większą rozbiegówką, z większym przygotowaniem, a przede wszystkim...
Tego nigdy się nie dowiemy, tak?
Bo każdy powie, aby pro wybory, bo mógł wygrać tamten, owamten.
To są takie rzeczy, które tak naprawdę mógłby, aby nie mógł, tak?
Tysiące razy.
Natomiast wydaje się mimo wszystko, że tutaj cała jakby kampania Rafała, ona była w terenie.
Natomiast powinna jeszcze bardziej wchodzić w ten teren.
Natomiast z drugiej strony...
Czy mógłby wygrać, nie wiedząc jak opowiadać tego świata?
To jest to pytanie.
Więc tak naprawdę ja powiem w ten sposób.
Politycy dzisiaj powinni wrócić do...
korzeni, a mianowicie, gdzie idą i po co robią politykę.
W sensie, w jakich ideach.
I tak naprawdę, czy mógłby wygrać wybory?
Przegrał 360 tysięcy głosów, tak?
To jest dużo, nie dużo.
Ja w dalszym ciągu uważam, że te wybory przegrał ten Duopol do Opisu.
On je przegrał ogólnie.
Nie przegrał jeden czy drugi kandydat, bo jakby...
Z tej perspektywy dzisiaj łatwo jest powiedzieć, łatwo jest być rozczarowanym, bo były nadzieje i tak dalej.
Natomiast uważam, że... Pytanie jest inne.
Czy miał szansę?
O, może w ten sposób zadaje mi pytanie.
Czy Rafał Przaskowski miałby szansę przed rosnącym populizmem obronić się, czyli wygrać?
Na to pytanie uważam, że jest to odpowiedź negatywna.
Nie miał szans.
To znaczy, liberałowie i w ogóle siły progresywne są bardzo zaskoczone rosnącą siłą populizmu.
Uważam, że gdyby, tylko znowu, odczytywanie tego, odczytywanie sygnałów z Niemiec, jakie były w luty w czasie wyborach, gdzie z jednej strony mieliśmy rosnące AFD, ale znowu pojawił się mask, obudziło się Dlinkę, zresztą wracaliśmy uwagę, czyli odpowiednik naszego Razem, który z 4% dorosło sobie na 8-9%.
Nie do końca, uważam jedną rzecz, że nie do końca chyba ten czynnik buntu, tego antysystemu rosnących przewidziano w tej kampanii.
Ale pytanie znowu, czy można było, bo to nie chodzi o to, bo można wiedzieć pewne rzeczy, że wiemy, że ktoś obniży ceny, że konkurencja schodzi z nowym produktem.
No nie wiem, jak Nokia i iPhone pierwszy, tak?
Wejdzie, nie wejdzie, prawda?
Nie wiemy, co się wydarzy.
Nie mamy na to wpływu.
Nie wymyślimy telefonu w tydzień nowego.
To jest pewien determinizm historyczny.
W sensie nie ma dzisiaj tak naprawdę, bo o ile wiem, że w 20 roku jeszcze dwa tygodnie kampanii spokojnie by wygrał, bo to była bardzo krótka wtedy kampania, trwała niecałe 45 dni, była w ogóle...
z zagraniczonym budżetem i tak dalej.
Mało kto sobie zdaje sprawę, że wtedy budżet Andrzeja Dudy był trzykrotnie większy ustawowo niż Rafała Czasowskiego, ponieważ wynikało to z... Monopol telewizji publicznej.
Wynikało to z ustawy, gdzie tak naprawdę tego.
Natomiast tutaj...
Może być tak, że jeszcze trwałaby ta kampania dwa, trzy tygodnie i faktycznie mielibyśmy gdzieś Mencena czy innych ludzi w drugiej turze po prostu z rosnącym jakimś tam rosnących, prawda, populistów.
Więc nie wiem, to jest trudne pytanie, bo ono zawsze, wiesz, staramy się na nie odpowiedzieć z perspektywy wiedząc, co wiemy, tak?
Na ten czas wydawało się, ja uważam, że sztab miał jakby podstawy do tego, że się prześlizgnie, że te 200 tysięcy będzie w drugą stronę, że
Może nie zadziałało, po prostu, może zadziałało albo nie zadziałało, ale ten hamulec przed populizmem, nie włączyły się pewne rzeczy.
No i zaskoczenie ogromne Brownem.
Nikt nie brał pod uwagę, że Brown będzie miał, dostanie milion głosów.
To jest out of space, to jest coś, co się pojawia i tak naprawdę nie wiemy skąd.
W ogóle nikt nie, powiedzmy 2%, dostanie 1,5% i to jest maks, a facet dostaje nagle 5-6%, czyli tak naprawdę milion dwieście...
tysięcy ludzi w Polsce głosuje na Grzegorza Brauna.
To też jest nie do przewidzenia.
I oni później wszyscy idą głosować oczywiście na Karola Nawróckiego.
Więc pod tym względem, no tu jest zaskoczenie, więc ten czynnik był nieprzewidywalny i tak naprawdę dzisiaj możemy powiedzieć sobie, że wszystkie partie systemowe przegrały.
One dzisiaj wszystkie, one dzisiaj wszystkie są na, tak naprawdę zaczynają być powoli na garnuszku.
Zobaczmy, kolejny rząd będzie zależał od...
de facto populistów, lewicowych i prawicowych.
Więc dzisiaj te wszystkie partie, znaczy właśnie jakby cała struktura się zaczyna zwijać.
I pod tym względem to jest coś całkowicie nowego, czyli możemy obserwować sobie dobry upadek Noki.
Ale o wielkości i ciężarze państwa.
Sadura i Sierakowski.
Wspomnienie.
Jeszcze algorytm zwycięstwa.
Programowanie.
O tym rozmawialiśmy.
Ważne jest, żeby pamiętać przy prowadzeniu jakby kampanii o bardzo dużych narracjach, których znowu siłom centrowym zabrakło.
Mieliśmy jakieś... Mówisz o CPK i tak dalej?
Tak, mówię, ale CPK z czego wynosi?
Bo to już jest znowu wyliczanka.
W sensie zrobimy to, to, to i to.
A wyliczanka wynika z jakiejś większej filozofii polityki i produktu.
I na samym początku tu jest mądrość pewnego rodzaju, której jedna strona nie tyle co ma, czy nie ma, tylko zwraca lub nie zwraca uwagę.
Pisanie jakiejś wielkiej opowieści.
Po co my w ogóle do tej władzy idziemy?
Ja pamiętam, miałem rozmowę w listopadzie z jedną z dziennikarek z TokFM i rozmawialiśmy wtedy a propos, po naszym evencie wiesz w którym, a propos no bo ten dułka z kartki i tak dalej.
A tu jest, zobacz, bardzo prosta opowieść.
drużynę pierścienia, rusza bohater, którego na początku nikt jest underestimated, zbiera sobie drużynę, buduje się, przechodzi, zwróci uwagę.
Ja powiedziałem, sondaże nie wybierają.
One, tak jak mówię, są obrazem.
Jest kampania.
W tej kampanii on sobie szedł.
Tak naprawdę, żeby wrzucić ten pierścień, wiesz, i pokonać Sauron.
To była cała przygoda, gdzie kluczem, i znowu, jak programować wyborców i jak jest przy algorytmie zwycięstwa.
Momentem kluczowym dla tej kampanii było wystąpienie prezydenta Nawrockiego w kanale Zero.
To jest moment przełomu dla niego.
To znaczy, do tego momentu praktycznie rzecz biorąc szedł na starcie, na stracenie.
w sondaży niezadowalające, bardzo zły PR, masa problemów, facet wchodzi do, nie do studia telewizyjnego, nie wchodzi do jakiejś telewizji, nie wchodzi na setkę, nie rozmawia 20 minut, rozmawia ponad 2 godziny, już niepewnie chcę powiedzieć, że 3, ogląda go, co najważniejsze,
bije rekord popularności wyświetleń, to jest w ogóle, Polacy kochają politykę, pobiliśmy wtedy rekord wyświetleń live na streamie w ogóle na świecie.
Oczywiście.
Jest bardzo dobry serwis, który liczy, jak na live podaje ci na bieżąco.
Wyobraź sobie, że w pewnym momencie tam było 400-500 tysięcy na live.
Rekord chyba do tej pory należy do live'u, wydaje mi się, że Trzaskowski-Stanowski albo Mencen-Trzaskowski, gdzie na tym live'ie było 700 tysięcy, czy nawet więcej, 800.
Wyobraź sobie, no...
Umówmy się, cała Polska ogląda.
To tylko pokazuje, że nic się w internecie tej polityki nie dzieje.
Dzieje się wszystko.
I teraz tak, znowu, pewien rodzaj programowania i pewien rodzaj rozumienia danych.
To znaczy, Prawa i Sprawiedliwość wiedziało, czy sztab, nazwijmy to sztabem, wiedział, że kandydat ma problem z wizerunkiem.
I teraz tak, nie wybrał opcji, idę się tłumaczyć, tylko na podstawie, i tutaj umówmy się,
wiedząc, jakie są nastroje w sieci, wiedząc dokładnie, po co idzie się do programów internetowych, zbudował swój wizerunek na zasadzie fajnego faceta, który z jednej strony opowiada swoją historię, ale nic na siłę.
Zresztą tam były takie przecieki, że nie szedł się podobać, tylko pokazać, że jest normalny.
I cały ten program wywrócił z jego perspektywy, to mu dało prezydenturę.
Wszystko, co się później już wydarzyło, wszystkie złe rzeczy.
On prostymi hasłami, opowiadając od początku, że jest normalnym chłopakiem z bloków, że tu się lał, tu nie lał.
Mówił do ludzi, którzy są tacy sami jak on.
skopiowane jeden do jednego z Trumpa i Rogana podcastów, że jestem taki sam jak wy.
Oczywiście Trump udawał.
Miliarder będący takim chłopakiem z dziennik to trochę... Ale ktoś przeanalizował w sposób...
Nie tyle co, bo w Stanach to robią tak, to choć tak zróbmy, tylko ktoś przerobił lekcje.
Jakie były pytania i jakie były odpowiedzi.
Trump u Rogana i u tych wszystkich podcasterów de facto zalał wtedy sieć.
Mówił rzeczy, które były bardzo zrozumiałe.
Gdzie w normalnym studiu telewizyjnym, przy dzisiejszej debacie politycznej, która umówmy się w telewizjach...
Jest jeszcze wiele do zrobienia, tak?
I to jest kolejna rzecz, której nie rozumieją politycy i media starego typu.
To zmieniło całą.
Jeżeli zobaczysz, licząc sentymenty, licząc przełamania, jak wyglądały emocje, to zmieniło wszystko.
I teraz znowu, zaprogramowanie, bo było miejsce, czas.
Były tak naprawdę wszystkie rzeczy, które musiały się zgadzać i perfekcyjnie dowieziony wywiad, który zmienia wszystko.
Jeżeli ktoś by mi się zapytał za 10 lat, jak pamiętamy Nixon-Kennedy debatę, wywiadu Stanowskiego zrobił z Nawrockiego prezydenta.
Czyli Stanowski jest kingmakerem.
Można tak powiedzieć.
To teraz przejdę do Sadury i Sierakowskiego.
To będzie cytat.
Każdy liberalny rząd w Polsce prędzej czy później upadnie, jeśli nie znajdzie sposobu na to, żeby pod presją bieżących problemów zrealizować wreszcie program reform społecznych, który zbudowałby zaufanie ludu do elit.
I to jest mniej więcej przekaz tego raportu.
Oczywiście teraz bardzo dużym uproszczeniem to przekazałem.
To jest rzecz, nie chciałbym tu się zatrzymywać, bo można by było cztery programy i parę filmów o tym nagrać.
Natomiast są wnioski z tego raportu.
Postanowiłem je sobie wynotować i chciałbym o tym z Tobą porozmawiać.
Wniosek numer jeden.
O tym już wspomniałeś.
Radykalizm polityczny stał się normą w polskim społeczeństwie.
Chyba nie mamy z tym problemu, żeby się zgodzić.
W Europie.
Wzrosła akceptacja dla autorytaryzmu we wszystkich elektoratach.
Rozmawialiśmy przez chwilę o tym.
Dokładnie tak jest.
Także zgadzamy się.
Postawy antysystemowe są już niemal powszechne.
Tak, co z drugiej strony należy zadać pytanie, jeżeli dzisiaj polityk nie może być systemowy.
I teraz wracając jeszcze do to, co się udało, jeśli chodzi o programowanie.
Media społecznościowe lubią rebeliantów.
Idziesz z biznesem, idziesz na ostro, robisz rebel, tak?
Robin Hood, jak pięknie wypłynął, prawda?
Nie bierzemy, będziemy brali od ciebie pieniędzy, inaczej zarobimy.
Generalnie wszystkie marki rebel i tak dalej są bardzo popularne.
I to, co się też stało, i znowu, republikanie, ale też, umówmy się tutaj, nasi europejscy populiści, stwierdzili, trzeba zrobić, to jest tekst z Lamparta,
musi zmienić wszystko, żeby nie zmieniło się nic.
Musimy wszystko wywrócić, żeby się nie zmieniło nic.
A cytując podstawy prawicowych sił politycznych we Włoszech, musimy doprowadzić do takiego chaosu, gdzie wyborcy wybiorą nas po to, żebyśmy ten chaos ogarnęli.
A już my będziemy go ogarniać.
Mówiąc bardzo obrazowo, w analizie i czy w tym algorytmie zwycięstwa, czy wcześniej, jak pisaliśmy drugą, taką mieliśmy a propos debaty, antysystem był kluczowy.
To znaczy Nawrocki miał bardzo duży problem.
Rafał Trzaskowski absolutnie nie był w stanie, to znaczy to może być jakiś błąd brandingu.
mimo prób nie był w stanie stwierdzić, że jest antysystemowy.
Pewnie jakby chodził w... Tylko znowu, to jest kwestia pewnego rodzaju... To jest problem liberałów.
Jak nie wiesz, jaki masz być, to nie możesz jednocześnie chodzić w smokingu i w bluzie z kapturem.
Albo jednocześnie starać się być antyukraiński i patrzeć z przyjemnością na stronę prawicową, a z drugiej strony próbować być mężem poczęściowym lewicy.
Bo to jest jakby, mówię, żeby było jasne,
strona centrowo-liberalna bez nowego jakby swojego takiego modlitewnika, zgadzam się, nigdy nie przekona do niczego.
Natomiast antysystemowość, Nawrocki był takim systemowym antysystemowcem.
To znaczy niby, że tak, że niby tu, ale on jest poza...
kandydat obywatelski.
Tak, ale to było właśnie, to było takie granie i w pewnym momencie poleciał już w ogóle wam to systemować.
To znaczy, moment, kiedy u Stanowskiego znowu zaprzeczył kilku takim dogmatom obowiązującym w prawie sprawiedliwości, okazało się, że jest...
Mencen był bardzo, tu Mencen był antysystemowy do pewnego momentu, ale w pewnym momencie, prawda, przeszedł z innej planszy i tu też, zresztą w kanale Zero jego kariera troszkę się zatrzymała, ponieważ przesadził jakby z pewnymi deklaracjami.
Natomiast wracając, tak, antysystem dzisiaj i liberałowie, i populiści są dzisiaj antysystemowi.
Znaczy każdy chce dzisiaj zmieniać świat.
żeby ochronić przed tymi drugimi.
Okej, jedziemy dalej.
Kampania negatywna przyniosła efekt odwrotno zamierzonego.
Rozumiem, że tutaj mówimy o kampanii negatywnej w stronę Karola Nawrockiego.
Tak, ale oczywiście jest to racja, tylko jest jeden warunek, o którym wszyscy zapominają.
A mianowicie, gdyby nie było programowania, to by wyszło,
gdyby użytkownicy prawicowi nie byli zaprogramowani, że są wyjątkowi.
A będąc zaprogramowanym, że mamy po sobie siłę polityczną, mamy po sobie, że tak powiem, sprawczość polityczną, to jest to, o czym mówimy, o sile państwa, o tym, że jesteś wojownikiem.
To uratowało absolutnie cała ta kampania negatywna, której... To jest też tak, że jest zawsze duża pokusa, że kampania negatywna załatwi nam kampanię.
Nigdy tak się nie wydarzyło.
Może kiedyś dawno temu w Polsce jeden kandydat się wycofał, ale tak naprawdę takie rzeczy się nie zdarzają.
Jeżeli każdy, kto przez ostatnie 10 lat śledzi kampanie polityczne, zna zasadę Trumpa, czy tam Bannona chyba bardziej, atakuj, atakuj, atakuj.
Jeżeli przychodzą do ciebie i cię atakują, to atakuj ich trzy razy częściej, atakuj ich o trzy razy różne inne rzeczy.
Nie przepraszaj.
Nie przepraszaj, jedziesz.
I to jest dzisiaj standard polityki.
Czy to jest dobry standard, czy nie?
Zawsze polityka jest emanacją społeczeństwa.
Jeżeli sobie zobaczymy, jaki jest dzisiaj pewien rodzaj radykalizmu i gdyby wyborcy prawicowi nie byli impregnowani przez przekazy nie dotyczące samego Nowrockiego, tylko dotyczące jesteście wyjątkowi, jesteście wojownikami, walczymy o to, o to i o to, to było miękko robione w 2023 roku, żeby było jasne.
W pewnym sposób nieświadomie, ale tu to już było systemowe.
to może i by się tą negatywną kampanią przejęli.
Natomiast, no niestety, impregnowany użytkownik na to, że wie, co oglądać, czego nie oglądać, gdzie być, gdzie nie bywać i wie doskonale, bo mu codziennie ci dystrybutorzy, o których mówiliśmy, dostarczają gotowe opowieści na każdy temat, bo zwróć uwagę, użytkownik prawicowy wie więcej.
Skąd on to wie?
Dlatego, że te wszystkie konta dystrybucyjne opisują całą rzeczywistość.
I generalnie mówią, jest tak, tak, tak, tak, tak, to jest dobre, to jest złe.
Mało tego, zwróć uwagę, kampania toczyła się w momencie najgorszej polityki z perspektywy Warszawy, jaką mógł prowadzić Waszyngton.
gdzie wydawałoby się, że w sposób, nastroje amerykańskie to wszystko co widzę w sondażach, antyamerykańskie, rosnące, strach, przerażenie, że dzisiaj Ukraina, to jutro możemy, państwa 3B zaraz.
A jednocześnie Karol Nawrocki jedzie do Waszyngtonu, robi fotę z Trumpem i wszyscy mówią sukces.
I tutaj znowu wracamy do podstawowych jakby problemów produktów, które są dla wszystkich.
Produkt, który jest dla wszystkich, który generalnie rzecz biorąc ma być i taki, i taki.
Nie będziemy zmieniać.
Jest w pewnych sytuacjach niepewności zmniejszenia się rynku.
Nagle zaczyna być tak naprawdę nie znaczyć nic, bo skoro jeden mówi Ameryka, drugi mówi 100% Europa.
Trzeba być tak naprawdę, to też pokazuje, że liczą się, to jest ciekawe, w tym świecie liczą się coraz silniejsze marki.
Marka musi być coraz bardziej agresywna, coraz bardziej przebojowa i musi być silna.
Oczywiście pewnie gdzieś tam jest miejsce na jakimś takim miękkim, ale marka musi być coraz bardziej dominująca.
I w tej perspektywie znowu mamy sytuację pewnego rodzaju zagubienia, ale wynikającego nie z tyle, co z błędów sztabu, tylko jaki masz background za sobą, jaki masz tak naprawdę, kim jesteś, dokąd zmierzasz.
Polaryzacja społeczna, miasto-wieś pozostaje fundamentalnym podziałem.
Miasto-interior.
Bardziej.
Wynika ona z bardzo prostej rzeczy, a mianowicie ci, którzy zostają, nienawidzą tych, którzy wyjechali.
To zawsze było, tylko dzisiaj, po pierwsze, ci, którzy, żeby było jasne, oczywiście...
tutaj zacytuję Michała Sadowskiego, jest na pewno jakiś biznesmen pod Białymstokiem, który z hurtowni dywanów zarabia takie miliony, że żaden startup ich nigdy nie zarobi.
Jest ich setki, więc nie róbmy tutaj, że tam, prawda, że na terenach powiatowych ludzie, prawda, nie wiedzą jak telewizja wygląda.
Nie, nie, nie, nie.
Absolutnie tu też widać jakby jak rosną powiaty w siłę i jakie są tam się wykształcające elity, w ogóle cały biznes i tak dalej.
Ale z drugiej strony jest coś takiego, że ten konflikt miasto-wieś, on dotyczy kwestii życia, w sensie lifestyle'u.
W mieście jesteś w stanie ograniczyć, czy inaczej głosować na party, które ci mówią, że nie będziesz mógł jeździć swoim samochodem.
co jest okej twoim wyborem, ale z drugiej strony dla większości, które jest na tak zwanym interiorze... To jest podstawowy średek komunikacji.
To jest podstawowy średek komunikacji.
Oczywiście jak wszyscy lubią te bajki o tym wykluczeniu transportowym, nikt to nie wie, że wszyscy to opadają.
To jest taka historia grana na skrzypeczkach, bo będziemy budować PKS-y, tylko że na samym końcu i tak będą rentowne albo nieważne.
To jest takie tam opowieści.
Natomiast na samym końcu samochód jest podstawowym urządzeniem mobilnym, więc nikt nie chce rezygnować, no przepraszam bardzo, a z czym ja, gdzie ja będę jeździł.
To nie jest konflikt bardziej wieś, ja bym go powiedział bardziej powiaty versus miasta wojewódzkie.
Powiaty są wyjątkowe, powiaty czują więcej się lokalnie, mają paradoksalnie inne poczucie wolności, mają poczucie wolności, że im wiele można.
Nie muszą się pytać kogoś, czy...
Mogą się nad rzeką wykąpać, po prostu idą się kąpią.
Nie mają jakby ograniczeń i tak dalej.
Miasta same zamykając się, stworzyły sobie same ograniczenia.
Nasze pokolenie jest wybitnym pokoleniem, które się samo ogranicza w wielu momentach.
Zamyka sobie osiedla, niby dla bezpieczeństwa, zamyka sobie różne rzeczy, buduje sobie swój świat.
Odmawiam sobie też paru rzeczy, bo przecież nie wypada, bo nie ekologiczne.
Tak, że nie będę, bo ślad CO2.
Natomiast cała reszta absolutnie uważa, że to jest jakiś taki inaczej, inaczej.
Znowu, prawica opowiada bardzo prostą rzecz.
Europa wytwarza tam 3, 7, 8, nieważne ile procent całego CO2.
Zobaczmy na Chinę.
Jak Chiny, to my będziemy.
Jest to bardziej logiczne dla algorytmu, czyli korzyść, niż argumenty.
Znowu wracamy do Brexitu.
Mówmy po prostu emocjami korzyści, a nie tematami, które są nudne.
Natomiast z tej perspektywy dzisiaj ten konflikt jest to, co jest bardzo ważne w 2025 roku.
Pierwszy raz od dziesięciu lat, jak nie więcej, bycie prawicowcem jest modne.
Bycie osobą, która jest patriotą, w takim rozumieniu, jak to rozumiemy, która jest dumna z tego, że jest Polakiem, która jest dumna, gdzie mieszka, która jest dumna z tego, gdzie mieszka, co robi, jak żyje, na to dzisiaj algorytmy wierzy, to jest to.
Zależy jak się zmieniło.
W 23 roku raczej był bardziej zastrojkiem kobiet i kobietami.
Natomiast przez dwa lata pracy organicznej marketerów politycznych udało im się zbudować obraz, że jednak tak nie jest.
To się nie zmienia.
Nie jest tak, że ci ludzie obudzili.
No to dzisiaj będę... Nie.
Setki filmów wdrażanych o tym, jak wygląda społeczeństwo.
Pamiętasz?
Nieraz trafiłeś na TikToku.
Jak tam w dzieciństwie, prawda?
Jesteś u babci, jest miło.
Trafiłeś na takie filmiki?
To są te filmiki.
One nie powstają po to, bo ktoś robi to dla wyświetleń.
Tylko to jest cała operacja, to ładnie nazywamy, to jest operacja informacyjna.
Żadna jedna z informacji.
To jest normalna operacja informacyjna, którym celem jest
Najpierw w sposób miękki.
Odwołanie się do twoich, takich jakichś tam pierwotnych było miło, kiedyś było lepiej.
Jak u babci.
Jak u babci.
Mało tego, w Warszawie można było więcej.
Odwołujesz się do pewnego rodzaju... To samo zresztą obserwujemy we wszystkich krajach.
Te filmy się pojawiają, nikt nie wie skąd, nikt nie wie dlaczego i tak dalej.
I w ogóle nie są agresywne.
One po prostu zmieniają jakby...
programują cię, że są rzeczy ważne i nagle stajesz się... Dzisiaj bycie prawicowcem to jest tak naprawdę bycie królem internetu.
Masz na wszystko odpowiedź.
Generalnie rzecz biorąc, wszyscy ci klaszczą.
I ty wiesz, że masz moralną przewagę nad resztą.
I to jest coś, co przez dwa lata zostało wytworzone z jakichś tam zasobów, ale na tyle sprawnie i na tyle skutecznie, że można programować całego wyborcę.
Po prostu my dzisiaj nie mówimy, że my ci damy tam 500+, czy tam damy ci jakieś tam babciowe i tak dalej.
To jest w ogóle cały system wartości kraju, pięknego, który musisz bronić, a z drugiej strony to jest twoja dzisiaj ta wolność i ci ludzie, tamci ludzie chcą ci tą wolność zabrać.
Nowa prawica to przede wszystkim młodzi, wykształceni mężczyźni z miast.
Z powiatów też, ale młoda prawica to faceci, którzy mają dość
którzy chcą poukładać świat na nowo.
Według norm, które są ich normami, a nie normami ich rodziców sprzed 20-30 lat.
Chcą państwa, które im się wydaje i mają dzisiaj siłę i wolę polityczną, a przede wszystkim wolę polityczną, to nie są ci politycy, którzy idą do polityki po pieniądze.
Też po przywileje na pewno.
Ale oni w większości jakieś środki mają, z czegoś żyją,
Potrafią zrobić zakupy, potrafią zapłacić podatek, potrafią sobie sami zamówić, kupić bilet, potrafią sobie zorganizować wycieczkę na drugi koniec świata.
I tak naprawdę, jak w odróżnieniu od większości polityków, jeżdżą bardzo często drugą klasą PKP i słuchają ludzi.
I wiedzą doskonale, o wiele więcej wiedzą o świecie niż politycy ci starsi.
Nie znaczy.
I z nich robią dzisiaj elitę.
Zawsze jakie są elity.
Natomiast to są ludzie, którzy dzisiaj idą i oni chcą poukładać świat na nowo.
Wiedzą, co jest dobre, co jest złe.
Chcą odrzucić wszystko to, czego myśmy nie wiedzieli, nasze pokolenie nie wiedziało, jak wygląda Zachód.
Widzieliśmy jedną stronę, widzieliśmy absolutnie innych rzeczy.
Zawsze jest kilka dobrych książek na ten temat.
Natomiast z tej perspektywy, tak, my to widzieliśmy od jesieni i te osoby idą.
Dzisiaj możemy powiedzieć, że to jest siła między 20 a 25%.
Za chwilę będzie to siła 30%.
Czyli de facto żaden rząd, żaden prezydent, nic bez tych sił nie będzie w stanie w tym kraju się odbyć.
Zawsze trzeba się będzie z nimi dogadywać.
I tak się zmienia społeczeństwo.
Wyłania się ostatni wniosek z raportu Sadury i Sierakowskiego, wyłania się nowy Duopol, Konfederacja i Razem.
Z jednej strony wyświetlając bardzo dużo treści prawicowych, czy populistycznych, zwróć uwagę, on zawsze szuka w drugą stronę.
Jakby szukał kontrapuntu, bo nie wiemy znowu, jak jest zbudowany,
Ale w pewnym momencie następują, jeżeli coś jest bardzo, bardzo popularne, w pewnym momencie szuka ci drugiej strony.
Zaczyna ci odbijać.
Zaczyna szukać jakiegoś kontrapunktu, żeby mu się do niego odnieść.
Na swój sposób jest to jakoś tam inteligentne i jest to jakoś wytłumaczalne.
I w tym wypadku, obserwowaliśmy to w Niemczech, mas przyjeżdża, wspiera AfD, czyli Alternatywę dla Niemiec, bardzo prawicową partię, absolutnie populistyczną.
Wydaje się, że pomoże AFD, to jest to.
Algorytm go pokazuje, wszystko się wyświetla i nagle następuje, i tu ja też nie wierzę w totalną kontrolę platform nad tym, co robią.
I nagle następuje stop.
Wyniki jakby AFD się zatrzymują.
I uruchamia się lewicowa fala.
Czyli tak naprawdę nagle uruchamia się z drugiej strony razem.
Zwróć uwagę, popularność Mencena w pewnym momencie wyświetla się de facto, co trzeci post był Mencena w całej kampanii, był taki moment, luty, marzec.
I nagle wjeżdża Magda Biejat, za chwilę ją przejmuje Zandberg i lewica dzisiaj rozbita ma więcej procent niż była razem.
To oznacza, że algorytm szuka drugiej strony.
A to oznacza, to jest bardzo niebezpieczne dzisiaj z perspektywy Duopolu.
Eliminuje PC Platformę jako podmioty, które miałyby w ogóle cokolwiek do powiedzenia w tym sporze.
Od razu idzie do najbardziej...
Z jednej strony intelektualnie, ale z drugiej strony na adekwatnej potrzeby.
Więc dzisiaj całe pokolenie dzisiejszych dwudziestoparolatków jest w tym sporze i to jest ich spór.
To jest spór przyszłości.
I to jest spór, który tak naprawdę ich programuje, uczy, definiuje ich życie.
bo też musimy pamiętać, spór dzisiejszego Duopolu PO-POPIS to jest trochę, dlatego wszyscy są zmęczeni, bo nie wyrośliśmy w tym sporze.
Ten spór nas jakoś tam zastał, a politycy rozczytali i całkiem przypadkiem wyszło, że się to sprawdza.
Ale to jest przypadek, to nie jest zaplanowane.
Spór radykalnej prawicy i radykalnej lewicy gdzieś z jakimś słabym centrum, no to jest idealna sytuacja dla algorytmu.
Bo może tak naprawdę dla niego musi to uporządkować, ten chaos musi być uporządkowany.
On sobie go porządkuje.
Ci są za tym, szukam najbardziej.
I to eliminuje stare partie.
I stare partie, jeżeli nie odnajdą dzisiaj tych rozwiązań...
będą po prostu uciszane w rozmowie.
Nie to jest, że nikt nie będzie nikt negował.
One będą po prostu wyciszane.
Nie będą się wyświetlać.
Dlatego na przykład widzimy, jak na przykład Prawo i Sprawiedliwość radykalizuje pewne rzeczy.
Musi je radykalizować nie dlatego, bo chce, tylko dlatego, że w pewnym momencie zostanie wyciszone.
Na tym to dzisiaj polega.
Prywata na koniec.
Powiedzmy, że chciałbym zostać kiedyś prezydentem.
Albo założyć partię, która będzie na tyle... Prezydentem albo partią, to nie ma tak.
Chodzi mi o to, że chciałbym wejść do polityki, przypuśćmy i moje pytanie jest takie, ile to kosztuje, żeby przeprowadzić dobrą kampanię, która pozwoli mi właśnie, nie wiem, zostać partią, która ma dużo miejsc w parlamencie albo prezydentem Polski.
Dobra, zróbmy, bo to jest na kilku poziomach.
Dzisiaj mamy kilka możliwości.
Prosty wybór, nie musimy mieć partii, przy dobrej współpracy, przy dobrej kampanii są okręgi jednomandatowe, wygrywa ten, który zbiera najwięcej.
Więc jeżeli faktycznie masz dobrą kampanię, jesteś w stanie wygrać.
Żeby założyć partię, musisz liczyć z tym, że musisz mieć komitet, ludzie, jakieś struktury, cała Polska.
To nie jest tak, że zarejestrujesz
Na prezydenta, no zebrać te tysięcy podpisów i możemy startować.
Czyli najprościej.
Możemy też jeszcze, są najbardziej popularne, bo tu nie należy od razu zaczynać.
Zresztą moje doświadczenie polega na tym, że ktoś, kto ma doświadczenie samorządowe, lepiej jest mu później w polityce.
Natomiast ludzi, którzy od razu idą z marszu do ław sejmowych, to wydaje się, że są bardzo rozczarowani całą pracą tam.
Ja startowałem do Radosiedla i nie wybrano mnie.
Zabrakło mi 12 głosów.
Znajdź nazwiska tych 12 głosów.
Ale mówiąc poważnie, więc to są różne kampanie, ale tak naprawdę w zależności, czy startujemy i jesteśmy bardziej singlem, czyli robimy se sami, idziemy na prezydenta kandydować, czy mamy jakąś... Zawsze w drużynie jest lepiej.
Polityka mimo wszystko jest grą zespołową.
Nawet jak startujemy na prezydenta, musimy mieć zespół ludzi.
Mniej na senatora, ale też musimy mieć osoby, które będą te rzeczy rozwozić.
Sama kampania w sobie ma ograniczenia z powodu budżetu.
Mało kto wie, ale taki poseł startujący z ósmego miejsca, to ma budżet na kampanię całą, ustawowo napisany, ma jakieś 600 zł.
Żartuj się.
Absolutnie, to są limity.
Absolutnie musisz kogoś kiedyś zaprosić i będą ci są limity.
Nie możesz sobie wydawać tak o pieniądze, rozumiesz, wiesz, nie wiadomo jakich.
Każda partia ma limit w Polsce i musi go trzymać.
Limit na kampanię prezydencką chyba w tym roku wynosił 28 czy 25 milionów złotych.
To jest całkiem dużo.
Tak, ale nie możesz tego limitu przełożyć.
Jeżeli położysz sobie na przykład, ale podobny limit jest na kampanię do Sejmu.
Więc teraz masz kampanię krajową, na której muszą być szmal i masz kampanię dla kandydatów.
Są inne limity chyba w parlamencie europejskim, czy senatorowie mają troszkę inny limit, natomiast absolutnie muszą się trzymać limitów, więc to tyle kosztuje i tak jest zgodnie z prawem i tak to powinno być.
Oczywiście...
Jak wiesz, w Polsce jest to... Obchodzone.
Jest to tak, gdzieś tam umowne, prawda?
Bo na samym końcu nikt nie jest w stanie wyliczyć, ile kto miał plakatów i tak dalej, i tak dalej.
Serio?
Nie ma takiego mechanizmu?
Rozumiem, że Państwowa Komisja Wyborcza powinna to jakoś z Państwa kontrolować.
Nie, Państwowa Komisja Wyborcza nawet nie może używać biblioteki reklam Facebooka jako dokument.
Nie.
No absolutnie.
Ale absolutnie.
Interpretacje są na mailach, no w każdej partii.
Czyli nie jest tak, że po kampanii wyborczej ktoś idzie, szuka tych spotów reklamowych zapłaconych i mówi, słuchajcie, tutaj wam się nie będzie zgadzało, bo za dużo wydaliście na outdoor, bo to nikt tego nie liczy?
Do PKW zanosisz faktury.
Ile wydajesz na kampanię, musisz zmieścić w limicie.
Jeżeli to były dobrze wydane środki, to jest wszystko.
Nie ma korelacji między ile wydałeś, w sensie nie ma takiego narzędzia w ustawie, nie ma wpisane korzystaj z biblioteki Facebooka.
Znaczy, dziękuję, do widzenia.
Oczywiście każdy się pilnuje, żeby tych limitów tam nie przekraczać, ale z drugiej strony nie ma żadnej konsekwencji za to, że ich nie przekroczysz, bo tak naprawdę na sam koniec nie ma narzędzia prawnego, żeby to zweryfikować.
Nie ma.
Tak samo jak nie ma, to nie są w Francji plakaty ponumerowane.
No u nas plakaty są, jakie są i każdy ma swój plakat.
Były przypadki, że jakieś dziury odkrywano.
Tak, ale więc tak naprawdę limity są, tak?
Natomiast jeżeli patrzymy na to w perspektywie, umówmy się, że mamy jakiś limit, startujemy, nie wiem, prezydenta miasta, powiedzmy, czy burmistrza, wtedy jakiś mamy większy limit i tak dalej.
Znam kampanię, gdzie kandydaci wydawali bardzo dużo pieniędzy.
Bardzo dużo pieniędzy to jest jakieś na kampanię 200, 300, pół miliona złotych.
To jest dużo na politykę.
Pamiętaj, że rozmawiam o budżetach kampanijnych, gdzie na całą kampanię krajową możesz wydać budżetu 25 milionów na prezydenta.
no to przejdź sobie, ile to jest tak naprawdę, wiesz, na kampanię, znaczy to jest duża kampania krajowa, natomiast na kampanię taką, no to są jednak, wiesz, to są kwoty, oczywiście ktoś może powiedzieć milion, tak, ale znowu są limity i tak dalej, i tak dalej.
Rozmawiając tak w sposób całkiem naturalny, bo to jest głównie, są dwie rzeczy w polskiej polityce, które się sprawdzają.
Na pewno zawsze się sprawdza outdoor, on jest podstawą wszystkiego i na pewno sprawdzają się reklamy na Facebooku, bo wszyscy klikają.
Reklama na Facebooku jest podstawą w ogóle egzystencji polskiej politycy, jeśli chodzi o dotarcie.
To, że to jest w ogóle nieefektowne, nie ma to najmniejszego sensu.
Pewnie polska klasa polityczna dojdzie za to za pięć lat, natomiast generalnie rzecz biorąc dzisiaj reklama na Facebooku źródłem wszelakiego dobra.
No i outdoor.
Outdoor jest dzisiaj w polityce, jest coś takiego, że po prostu jeżeli kandydujesz, musisz owiesić pół miasta.
bo też jest tak, że musimy pamiętać dwie, jest kilka takich praw, które obowiązują od lat i są najważniejsze.
Kampania, sam proces decyzyjny u części wyborców tej decydującej odbywa się na dwa do trzech tygodni przed wyborami.
Nigdy wcześniej.
Ludzie bardzo oczywiście konsumują politykę, ale tak naprawdę gdzieś ją się interesują, ale wchodzą w kampanię na dwa tygodnie, wtedy zaczynają się widać ruch w internecie, rozmowy na kogo, jak, co, wyszukiwanie itd.
Są badania, które pokazują, że 5% podejmuje stojąc tam przy tym, przy urnie podejmuje ten czy tamten.
Więc musisz wydać na outdoor, on jest najważniejszy.
Im bardziej agresywny outdoor, im bardziej przekonujący outdoor, tym lepiej cię widać, żeby się nie zlewać.
To jest największy twój koszt.
Drugi koszt to jest działanie w mediach społecznościowych, ale tu znowu musisz być obecny.
To nie są rzeczy drogie, umówmy się, i są to rzeczy policzalne, czyli musisz wprowadzić.
Poza tym do prowadzenia kampanii, no jeżeli robisz to w mieście, to musisz mieć jakieś eventy, jakieś spotkania, jeździć, ale to wszystko jest, wiesz, no mikrofon dzisiaj zwróć uwagę, jak robienie kampanii jest dzisiaj bardzo proste.
Wszystko masz w komórce, kupisz sobie tam 80 złotych modny mikrofon, będziesz z nim chodził i tak naprawdę robisz całą kampanię.
To, co jest najważniejsze i najbardziej rozczarowujące, to jest to, że na końcu większość ludzi powiedziała, nie wiedziałem, że ty kandydowałaś.
Ja bym właśnie zagłosował i oni mają w większości rację.
Bo liczy się też znowu.
Dostała się rekordowa, wysoka liczba kandydatów z piątego, siódmego, czwartego miejsca.
To było niespotykane.
Które zawsze jedynka, tam dwójka, trójka wchodziły i tyle.
Natomiast pierwszy raz w tym roku.
Okazuje się, że jeżeli przejrzałbyś sobie, to są w większości młodzi posłowie.
Nie, jeden jest...
Znaczy, większość młodzi posłowie tak do trzydziestki, którzy mieli kampanię robioną w innym rytmie i czasie, czyli mieli ją bardzo internetową, mieli masę pomysłów, masę kondentów i mieli to przemyślane.
Nie jechali sztampą.
O, tu głosuję, tu opowieści o rządzie i tak dalej.
Nie, jechali tak naprawdę tym, co czuli w środku.
I znowu, obaj wiemy doskonale, że media społecznościowe też lubią uczciwość.
Lubią autentyczność.
I ci, którzy byli bardziej autentyczni, na przykład taki pewien rodzaj fenomenu, czyli
Takie kampanie, które były robione w 23 roku, były robione naprawdę tak w sposób, no wręcz domowy, tak?
Ale bardzo taki ciepły, ale też bardzo przemyślany, bardzo autentyczny.
I te osoby się dostawały, czyli no...
jednak dzisiaj miejsce nie gwarantuje, że wejdziemy, czy nie wejdziemy i z drugiej strony wszystko zależy od ludzi, którymi się otaczasz.
No jeżeli im płacisz, no to ci będzie kosztować.
Jeżeli masz ich oddanych i pracują, zresztą widać też już całkowicie nowy typ robienia kampanii.
On był widoczny w 23 roku, on będzie widoczny tak naprawdę w 27.
Coraz więcej jest profesjonalizmu, to znaczy dzisiejsze pokolenie Z, które wchodzi, czy tam powiedzmy sobie 30-latków.
To są profesjonalni ludzie, oni wiedzą jak zrobić rolkę, żyją z tym.
Znajmy sobie sprawę, że mając dzisiaj 20 lat, urodzili byli w 2005 roku i znają politykę, która jest przez ostatnie 5 lat temu, czyli znają politykę od 2020 roku.
I dla nich pewne narzędzia są już dzisiaj profesjonalne.
Jest to, co jest ciekawe, Z-ki widać bardzo lepiej, potrafią pracować w grupach, potrafią, wiesz, jakby zespoły lepiej działają.
I to też wydzierżuje tych młodych ludzi, że ten podział obowiązków, to myślenie, to myślenie grupowe, myślenie, co jest ważne, ustalenie priorytetów.
Kampania sama w sobie oczywiście może być droga, tylko jeżeli sobie prześledzimy, można wydać bardzo dużo pieniędzy, jeżeli sobie zobaczymy na ostatnie wybory samorządowe, gdzie byli kandydaci, którzy naprawdę wydawali w wyborach na prezydenta ogromne sumy, jeżeli sobie tak spojrzeliśmy, oczywiście w ramach nieliczenia limitu, jak się oblapiali i nie dowozili, dlatego, że wszędzie na samym końcu liczy się ta...
Opowieść marki o tym, po czym jestem i po co jestem.
Wracając jakby do Sierakowskiego.
Kampania negatywna, bo idę na wyborów, żeby tamtych pogonić nie sprawdza się.
Dzisiaj chcemy się zakochać w tej marce.
Ona musi być nowa.
I ta marka ma nam dostarczyć nie tyle, że wyremontuje trasę warszawską, toruńską,
Chcę miasta, które za, nie wiem, 10-20 lat będzie miało, prawda, będzie samowystarczalne, energetyczne i nie będziemy w ogóle płacić za prąd, bo wszystko będziemy mieli po prostu za darmo z paneli, tak?
I chcę, żeby tu w ogóle były panele wszędzie i wizje.
Znaczy, kupujemy jakieś wizje, kupujemy jakieś opowieści, mówimy, ten facet mądrze mówi.
Jeżeli to się przebija, tak?
nawet jeżeli ktoś opowiada głupoty, to i ludzie tam, a to tam głupota, dezinformacja, gadasz, to mało tego, dzisiaj polityk mówi, nie, to nie jest prawda, to są nasłani ludzie.
Znowu, mamy jakieś tam programowanie.
Więc nie są to, to są z jednej strony drogie rzeczy, ale z drugiej strony nie aż tak, jakby się mogło wydawać, bo, no mówię, no największą kampanię, jaką możesz przeprowadzić, to jest kampania prezydencka.
Więc ona jest ogólnokrajowa i ma największy dzisiaj budżet, tak?
Natomiast no mówię, no a z takiej perspektywy PKW, no to jest, no musisz się zmieścić w limicie, no czyli jak masz 500 zł, to dajesz 500 zł i tyle, tu się zmieściłeś, zrobiłeś ten ulotek i tyle i cię wybrali.
Nie pocieszyłeś mnie.
Myślałem, że powiesz słuchaj, to teraz tylko wystarczy, że będziesz miał, nie wiem, tam 200 tysięcy złotych i cała Polska jest twoja.
Czyli jednak jest coś takiego, że jesteśmy limitowani.
Ta polska polityka nie jest taka jak amerykańska, że po prostu trzeba być miliarderem, kiedy wgrywasz.
Jest troszkę inaczej.
Oczywiście, jakbyś się zapytał, każdy ci powie, że zawsze tych pieniędzy jest za mało w budżecie itd.
I też nieprawidłowości, o których słyszymy, to nie biorą się znikąd.
Gdybyśmy się zaryzykowali, to pewnie gdzieś w nieprawidłowościach może być dużo jakichś dziwnych kosztów, ale to jest jakby sprawa PKW.
Natomiast nie, dlatego że na samym końcu to jest jednak, jesteśmy bardziej 51 stanem niż Stanami Zjednoczonymi, więc to jest jakby cały czas stanowo, myślmy.
Ale nie, dlatego że my się też łatwo podpalamy do polityki.
Wiesz, to jest tak, że tu jak ktoś wychodzi, zaczyna coś opowiadać, wiesz, jest klimat do bycia politykiem, do politykowania, tak?
Dlatego nie musisz, no masz niski próg wejścia, no wchodzisz i tyle.
Tylko pytanie jest, jak później to mądrze tym zagospodarować, jak to ułożyć, jak tym dystrybuować i tak naprawdę jaką ścieżkę kariery wybrać.
Ja dzisiaj na pewno wiem, że tak jak ci powiedziałem, osoby, które wychodzą z samorządu, nawet jeżeli tam przyjdziały dwa lata, trzy lata i poznały, na czym polega kampania, na czym polega jakby cała polityka, to im jest łatwiej w sensie robić pewne kampanie.
Ostatnie kilka takich może mówmy się, że będziesz mówił jakimiś równoważnikami zdań, żeby jak wytniemy, zrobimy z tego fajne rolki.
Czy kampanię online można wygrać, nawet jeśli się przegra w realu?
Jeśli się przegra w realu, to znaczy, że się nie wygrało online.
Czy i dlaczego TikTok to dziś najważniejsze medium polityczne?
TikTok jest najważniejszym medium politycznym.
W kampanii 25 roku odpowiedział, że 65% wszystkich interakcji politycznych jest dzisiaj najczęściej konsumowanym medium w ogóle w Polsce.
Bym zaryzykował takie stwierdzenie.
I TikTok jest najpopularniejszy, dlatego że jest najbardziej leniwą aplikacją na świecie, która nie wymaga od nas kompletnie niczego, tylko... Czy polityk jeszcze kiedykolwiek powie nie wiem i przeżyje to medialnie?
A ktoś powiedział, że nie wie czegoś?
No właśnie, to jest dobre pytanie.
Nie słyszałem.
Nie, nie, nie.
Kolejne wybory wygra nie algorytm, ale influencer z TikToka.
W pewnym sensie to jest to samo.
Tak, wiem.
Gdybyśmy założyli, że dzisiaj startuje w 2023 roku znany influencer.
Znany influencer startował w tym roku.
Krzysztof Stanowski zdobył 1%.
Oczywiście umówmy się, wiedząc, że nie do końca... Jego wyborcy wiedzieli, że to jest jego forma.
Natomiast wydaje się, że dzisiaj na samym końcu w polityce ważne są, i to jest właśnie dramat wszystkich third party, z tych trzecich stron i tak dalej, liczy się dystrybucja.
To znaczy, jeżeli masz dobrze zbudowaną społeczność, która jest karna i nie tyle, że cię ogląda, bo cię lubi, tylko jest karna i w sensie dystrybuuje, organizuje się i tak dalej...
Więc tak, czy jest miejsce na partię influencerów w Polsce, czy influencerską?
Myślę, że inaczej.
W 2027 roku myślę, że na listach chyba też, wydaje mi się, części partii populistycznych powinni być, będą influencerzy.
Dlatego, że zasięgi, atrakcyjność, pewnego rodzaju przekonań, to wszystko będzie sprawiać, że będzie im łatwiej.
To znaczy wejście do polityki, Krzysztof Stanski przetarł jakąś drogę.
Znaczy nie trzeba być wcale, polityka nie trzeba być passe.
I tak, ja uważam, że może nie wygra wyborów prezydenckich, ale na pewno może się okazać, że jeden czy drugi będzie, nie wiem, podsekretarzem stanu i będzie decydował na przykład o tym i o wam tym.
Michał Fedorowicz, nie wiem, czy można podsumować naszą rozmowę, że powiedzieliśmy o polityce w sposób pozytywny czy negatywny.
Na pewno ja przynajmniej, intencją moją było dzisiaj, żeby się z tobą spotkać i opisać rzeczy, jakie są.
a nie próbować dorabiać swoją opinię i tutaj emocjonalnie jakoś podsycać.
Mam nadzieję, że to się udało.
Czekam na informacje, na feedback, w związku z tym, jeżeli dobrnęliście z nami do tego momentu, to bardzo chętnie bym posłuchał, czy ja i Michał zrealizowaliśmy cel opowieści o tym, jak się robi w Polsce politykę.
Jeżeli tak, to powiedzcie nam, to jeżeli nie, to również konstruktywna krytyka jest mile widziana.
Michale, bardzo ci dziękuję.
Ja dziękuję bardzo.
Mam nadzieję, że to nie było nasze jedyne spotkanie i że dasz się jeszcze zaprosić.
Tym bardziej, że polityczne tematy nie odpuszczą w Polsce.
Sam powiedziałeś, że jesteśmy bardzo rozpolitykowanym narodem.
Bardzo ci dziękuję za twój czas, za twoją wiedzę i mam nadzieję, że to, co robisz, przyczyni się do budowania po prostu dobrej i fajnej Polski.
Dzięki serdecznie.
Ja dziękuję za zaproszenie i liczę, że tak naprawdę
No, jeszcze będziemy rozmawiać nieraz.
Warto rozmawiać.
Warto rozmawiać.
Dzięki serdecznie.
A jeśli chcesz dołączyć do technologicznego wyścigu i zostać współwłaścicielem firm, o których dziś rozmawialiśmy, to akcje cyfrowych gigantów, a także fundusze ETF skupione na cyfrowej rewolucji znajdziesz w aplikacji XTB.
Zaufany, europejski dostawca rozwiązań kadrowo-płacowych.
Obsługuje blisko 100 tysięcy klientów w 27 krajach, a w Polsce oferuje kompleksowe usługi dla firm różnej wielkości.
Od MŚP po duże, globalne marki.
Computronic.
Technologia dla firm.
Od doradztwa i sprzedaży sprzętu po integrację systemów i serwis.
ING Księgowość.
Wystawiaj faktury i rozliczaj firmę z pomocą osobistej księgowej, a z kodem KSKURAS masz rabat na księgowość i dodatkowe 200 złotych bonusu otwierając konto firmowe w ING.
Ostatnie odcinki
-
Co to jest EU Inc? (gościni: Iwona Biernat) | T...
03.02.2026 17:10
-
Jak AI zmienia pracę działów HR? (gościni: Paul...
02.02.2026 16:05
-
Jak AI zabrał biznes prawnikom? (gość: Jakub Ba...
26.01.2026 16:00
-
Jak Polska buduje własną AI? (gościni: Pamela K...
19.01.2026 16:00
-
Od rozwożenia pizzy po panele słoneczne (gość:...
12.01.2026 16:00
-
Jak powstał BLIK? (gość: Zbigniew Jagiełło) | T...
05.01.2026 16:00
-
Czym jest russkij mir? (gość: Michał Gołkowski)...
29.12.2025 16:00
-
Historia seryjnego przedsiębiorcy (gość: Bartło...
22.12.2025 16:00
-
Tajemnica sukcesu Radia Naukowego (gościni: Kar...
15.12.2025 16:00
-
Jak się inwestuje w jednorożce? (gość: Tomasz K...
08.12.2025 16:00