Mentionsy

Szkoła Bardzo Wieczorowa Radia Katowice
23.09.2025 15:23

Tragedia Górnośląska

W latach 1945-1956 władze polskie i radzieckie prowadziły wobec mieszkańców Górnego Śląska represyjne działania, obejmujące zbrodnie, gwałty, zabójstwa, dewastacje, rabunki oraz osa­dzenia ludności rodzimej w obozach pracy  czy internowania i deportacje części ludności autochtonicznej do ZSRR. Dziś mówimy o tym okresie, który rozpoczął się 80 lat temu (ale czy nie było to tak nazywane wcześniej) Tragedia Górnośląska.
Ten czas w rozmowie z Markiem Mierzwiakiem przypomni Sabina Waszut - pisarka, która o tym okresie napisała 2 książki: "Rozdroża" i "Ogrody na popiołach".
Ona o tej Tragedii słyszała od swoich Czytelników, ale też od dziadków, których ta tragedia bezpośrednio dotykała.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 23 wyników dla "Ili Ehrenburga"

A w myśl powiedzenia Ili Ehrenburga, że dzień stracony to jest taki dzień, kiedy nie zabiło się jednego Niemca, więc oni wszystkich uważali za Niemców.

Tu przychodzili, zabijali, mordowali, gwałcili i oczywiście rabowali.

No tutaj na pewno pamiętamy wydarzenia związane z wieżą spadochronową, gdzie rozstrzelano harcerzy, którzy tą wieżę bronili.

No mówiliśmy o tych pierwszych tygodniach, czyli o zabójstwach, o gwałtach.

Zresztą, kiedy oni tu wchodzili na Górny Śląsk, oni tutaj widzieli zupełnie inną kulturę.

Tak jak mówiliśmy, to byli często żołnierze, którzy pochodzili już z tych kresów.

To była zupełnie inna cywilizacja, z czym oni się też nie godzili.

Akt drugi rozpoczyna się w chwili...

Pani Sabino, to jest mniej więcej tydzień po, jak Sowieci już tutaj się rozgościli.

Dlatego wywozili całe przedsiębiorstwa i oczywiście, jak gdzieś przeczytałem, na przykład całą załogę kopalni też wsadzono do bydlęcego wagonu i wywieziono na wschód.

I ludzie, którzy, mężczyźni, którzy wychodzili z szychty, zaraz zostawali na te ciężarówki

To znaczy właśnie w tych wagonach bydlęcych, krowiokach, jak oni mówili, tak?

Już chwilę wcześniej mówiliśmy o liście narodowościowej, która dostała się w ręce funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, no i na podstawie tej listy postanowiono po raz kolejny podzielić mieszkańców Górnego Śląska.

Ja po napisaniu ogrodów na Popiołach otrzymywałam i zresztą otrzymuję do dzisiaj mnóstwo maili, mnóstwo informacji.

Była to filia obozu Auschwitz i tam były umieszczane osoby, które pracowały w pobliskiej hucie pracownicy przymusowi.

Był taki moment, że oni równocześnie pełnili właśnie funkcję komendanta tego obozu.

Ale co warte podkreślenia, w tym obozie nie było tylko właśnie tych dwójkarzy, czyli tych osób, które musiały poczekać na tą swoją rehabilitację.

Czy Rosjanie nie postawili sobie za cel, żeby wyrugować Ślązaków?

Część uciekała, dezerterowała, ale oni w tych mundurach byli, robili sobie zdjęcia, przysyłali te zdjęcia do domów, tak jak i właśnie Kaszubi, jak i ludzie tam na Pomorzu.

gdzie był obóz, on pamięta bramę obozu i pamięta, jak razem ze swoją mamą podchodzili pod tą bramę, żeby przekazać jedzenie więźniom.

Właśnie też o tym mówiliśmy, jak dziwnie ludzie byli właśnie przyporządkowywani do tych grup folklisty.

To też było powodem przypisywania górnoślązaków do trójki, jeśli wchodzili w związek małżeński z kimś pochodzenia niemieckiego.

Tu mówiliśmy już, że można sobie podjechać na zgodę, można sobie pojechać do Radzionkowa.

Ostatnie odcinki