Mentionsy
Stefan Banach
Stefan Banach wielkim matematykiem był. Gdyby przyznawano Nagrodę Nobla za osiągnięcia w matematyce, tych nagród mógłby zapewne otrzymać kilka. Niestety, takiej kategorii nie ma, co wcale nie znaczy, że Stefan Banach wraz z całą matematyczną szkołą lwowską, nie był doceniany. I Amerykanie, i Rosjanie chcieli, aby on dla nich i u nich pracował, ale on konsekwentnie mówił NIE. Moje miejsce jest w Polsce, a konkretnie we Lwowie. Nie miał łatwego życia właściwie od początku. I o tym życiu, jak i jego dokonaniach naukowych, wykłada w Szkole Bardzo Wieczorowej Maria Trzeciak. Rozmowę przygotował Marek Mierzwiak.
Szukaj w treści odcinka
Szkoła Bardzo Wieczorowa w Radiu Katowice.
To ma wynikać z dzisiejszego wykładu, a poza tym takim moim celem pozawykładowym jest sprawienie, żebyśmy się zastanowili trochę na tym, czy rzeczywiście nie za bardzo tę matematykę lekceważymy.
Bardzo dobry matematyk, który urodził się w Krakowie, no i potem było o nim głośno z różnych powodów.
Na świecie, w środowiskach matematycznych i ogólnie uczonych jest naprawdę bardzo znany i bardzo sławny.
Ale z mamą nie miał potem absolutnie nic do czynienia i bardzo długo nie mógł się w ogóle dowiedzieć, kim ta mama była.
Miał podgórkę rzeczywiście i chyba nie był z tego powodu bardzo zadowolony, aczkolwiek pan profesor Kozielecki, psycholog, który zajmował się postacią Banacha twierdzi, że jakby w jego osobowości nie widać śladów.
Może dlatego, że on trafił do tej rodziny zastępczej, takiej bardzo dobrej i spokojnej, która mu stworzyła dobre warunki do życia.
Widziałam te zdjęcia i rzeczywiście bardzo wdzięczne dziecko na nich jest uwidocznione.
Juliusz Mien, ponieważ był Francuzem, rozmawiał z małym Stefanem po francusku i szybko się okazało, że Stefan jest bardzo zdolny, ma lingwistyczne zdolności duże i szybko łapie i że ogólnie jest bardzo bystry.
Miał bardzo dobre oceny, zwłaszcza z matematyki, fizyki oraz języków.
Z pozostałych przedmiotów również bardzo dobry, ale niekoniecznie celujący i tak trwało przez kilka lat.
Był chłopcem podobno spokojnym, pewnym siebie, bardzo towarzyskim, ponieważ nie miał dużo pieniędzy, musiał się utrzymywać trochę sam z korepetycji i udzielał tych korepetycji na mieście oraz uczniom młodszych klas, natomiast kolegom z klasy udzielał tych korepetycji za darmo, po prostu po koleżeńsku.
Spotykał się z kolegami, których poznał w gimnazjum i których znał od tej strony, że oni też bardzo interesują się matematyką.
Z tym, że studiował z przerwami i tak jakoś nie bardzo systematycznie.
Tak, bardzo miał duży rozstrzał zainteresowań.
Przy czym nigdy nie sprawiał wrażenia, że był bardzo zainteresowany humanistyką.
Ich bardzo fascynowała matematyka czysta, jej piękno, jej wewnętrzna logika, jej elegancja.
Wówczas już dosyć słynny, bardzo zdolny matematyk Hugo Steinhaus przysłuchiwał się im od czasu, kiedy usłyszał, że używają pojęcia całka Lebega.
I to było bardzo owocne spotkanie.
Na pewno była to bardzo bliska znajomość.
Oni byli bardzo, bardzo różnymi osobami.
No przeczytałem gdzieś, że on bardzo lubił zapisywać te swoje przemyślenia, ale na serwetkach, na karteczkach, kiedy odwiedzał jakieś restauracje, czy mówiąc krótko, knajpki.
i nawet kiedy już był bardzo zmęczony w środku nocy, potrzebował jeszcze popracować, to się wtedy udawał do baru dworcowego.
Czasem, już w czasach kawiarni szkockiej właśnie, bardzo często opisywał on i nie tylko on na blatach marmorowych stolików.
Ale nie bardzo się do tego przykładał.
Trzeba mu było to umożliwić, ponieważ Steinhaus bardzo szybko odkrył, że Banach jest autentycznym geniuszem.
Wybrał astronomię, uczył się tej astronomii, rzeczywiście bardzo rzetelnie zrobił, co tylko mógł, ale kiedy przyszło do zdawania egzaminu, to właściwie odmówił.
W tej chwili oczywiście matematyka się bardzo rozrosła.
I to, że my sobie tego nie umiemy wyobrazić, to jest bardzo źle.
To jest bardzo źle i to świadczy o tym, że mamy małą wyobraźnię może i nie potrafimy do tych nauk ścisłych podejść właściwie.
A może my nie chcemy, my się ich boimy i w związku z tym je lekceważymy, ale oprócz tego, że większość z nas niestety funkcjonuje w ten sposób, to na szczęście są jeszcze tacy ludzie jak Banach i ta cała lwowsko-warszawska szkoła matematyczna,
I ta szkoła lwowska była sławna na cały świat.
w takim skupieniu wysilonym pozostawać bardzo długo.
Ale to miało liczne i bardzo znaczące w światowej matematyce efekty, które potem były publikowane i okazywały się takimi odkryciami, że matematycy ze wszystkich stron uczonego świata przyjeżdżali do Lwowa na tę sympozję doszkockiej
Włodzimierz Stożyk na przykład bardzo chętnie jadał parówki z musztardą, ponieważ mówił, że to przeciwdziała melancholii.
Mówiono, że wypić lubił i pił dużo oraz, że miał bardzo mocną głowę, co się okazywało w różnych okolicznościach, na przykład na jakimś kongresie w Gruzji, gdzie musiał przy okazji przyjęcia brać udział w gruzińskich toastach i ustał.
I Ulam, który potem jako uczestnik prac nad projektem Manhattan długie lata spędził w Los Alamos, mówił, że to co się działo wtedy w kawiarni szkockiej miało takie natężenie merytoryczne i było tak bardzo zespołowe, że z czymś takim nie spotkał się nigdy indziej właśnie poza Los Alamos.
W Szkole Bardzo Wieczorowej pani Maria Trzeciak wykłada o Stefanie Banachu, znakomitym polskim matematyku, który dokonał rzeczy wiekopomnych.
Kiedyś przyszedł na przykład na wykład poranny, ubrany we frak, bardzo elegancko, ale nieco rozczochrany i niedogolony, bo przyszedł prosto z balu.
A studenci, którzy bardzo go lubili i szanowali, postanowili pana profesora nie budzić.
Podkreślali, że starał się mówić językiem prostym, a nawet bardzo prostym, jakby specjalnie upraszczał i tak przyziemiał ten swój wykład.
Jedne naprawdę skomplikowane, inne bardzo proste, takie w charakterze kalamburu czy zgadywanki jakiejś matematycznej.
Doczekały się rozwiązania i Szkoci na przykład byli bardzo zainteresowani nazwą tej księgi.
Tymczasem karmiciele, którzy bardzo szybko się pogrupowali w dwa stoły, humanistyczny i matematyczny, wdawali się przy tych swoich stołach w matematyczne dyskusje przy stole z Banachem.
Po pierwsze dlatego, że zawsze potrzebował pieniędzy, bo mimo, że jako profesor zarabiał 1040 zł, czyli bardzo dużo, to jednak nieustannie miał długi.
Pieniędzy nieustannie brakowało i dlatego pisał te podręczniki, które nawiasem były bardzo dobre i podobno jeszcze po wojnie były długo używane, no bo dzięki temu dostawał zastrzyk gotówki właśnie, a raz udało mu się, co miało rozwiązać jego wszystkie problemy finansowe, dostać nagrodę Polskiej Akademii Umiejętności tuż przed wojną, 20 tysięcy złotych, to była najwyższa wtedy nagroda naukowa w Polsce.
Ale nie bardzo zdążył z niej skorzystać, na pewno nie w całości, bo choć miał ją na koncie, to wybuchła wojna.
Bardzo, bardzo dużo.
To Banacha dosyć przygnębiało, dlatego że on właściwie przez cały czas wierzył w to, że Lwów zostanie przy Polsce i nie bardzo mógł podjąć decyzję, co ma zrobić.
Z tym, że Banach był już wtedy naprawdę bardzo, bardzo chory.
Chociaż był tak bardzo chory, to właściwie do końca pracował matematycznie.
Jego choroba poczyniła bardzo szybkie postępy w ostatnich miesiącach życia.
Banach miał bardzo duży pogrzeb z trzema księżmi, co na owe czasy było już dziwne i się nie zdarzało, ale Łucja Banachowa jakoś zdołała to przeforsować.
Ja tylko chciałem dodać, że został pochowany bardzo blisko grobu Marii Konopnickiej na cmentarzu łyczakowskim.
Dziś proszę Państwa o wielkim polskim uczonym i bardzo, bardzo ciekawym człowieku, Stefanie Banachu.
W szkole bardzo wieczorowej wykładała pani Maria Trzeciak.
Szkoła Bardzo Wieczorowa w Radiu Katowice.
Ostatnie odcinki
-
Hannah Arendt
03.02.2026 21:05
-
Zmiany w ortografii
29.01.2026 21:00
-
Bertha Morisot
27.01.2026 21:05
-
Drony bojowe i nieposłuszne roboty
22.01.2026 21:00
-
Antysemityzm i Pogrom Kielecki
20.01.2026 21:00
-
Jan Wypler
15.01.2026 21:00
-
Stefan Grabiński
13.01.2026 21:00
-
Matematyka
08.01.2026 21:15
-
Ewa Kierska
07.01.2026 15:37
-
Maria Szymanowska
30.12.2025 21:05