Mentionsy

Szkic Kryminalny
26.04.2025 17:30

Opolskie: Jak (nie) być rodziną zastępczą? (2004-2014) | Zaginięcie Małgorzaty Horodyskiej

Małgorzata i Dariusz z Opola decydują się zostać rodziną zastępczą dla dwójki dzieci. Po kilku latach kobieta znika.

--------------------------

Przygotowany materiał jest streszczeniem informacji  z ogólnodostępnych źródeł. | ŹRÓDŁA: https://docs.google.com/document/d/1wWj81IHDknQtJJGLthtN_OWzlH30-ukrG3Foz1Tg6cA/edit?usp=sharing

JEDNORAZOWE WSPARCIE PODCASTU: buycoffee.to/szkickryminalny

KONTAKT: [email protected]

MUZYKA TŁO: Arthur Vyncke - Uncertainty https://www.youtube.com/watch?v=0RRWCxfkmtA&t=0s

MUZYKA INTRO: Soundridemusic - Countdown Cinematic Trailer https://www.youtube.com/watch?v=J3MTjOpLCxA&t=0s

MUZYKA POCZĄTEK: Dylan Owens - Black fingerprint https://www.youtube.com/watch?v=Uk5zngU-aAE

YT: https://www.youtube.com/channel/UCCXBjEraOsVscigiY8Rszbg

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 284 wyników dla "Sąd Rodzinny w Opolu"

Dzień dobry słuchacze, witam w nowym odcinku, drugim i ostatnim z województwa opolskiego.

Dziś opowiem Wam o pewnym oficjalnie zaginięciu, które stanowiło początek ciągu przykrych zdarzeń, które są kolejnym przykładem na to, jak bardzo system prawny w Polsce potrafi zawodzić.

W tej historii jest tyle dziwnych wątków, że spokojnie mogłaby posłużyć za scenariusz do jakiegoś serialu.

I szczerze mówiąc, ja bym sobie bardzo życzyła, żeby to był tylko scenariusz, a nie prawdziwa tragedia.

Ale że to podcast o prawdziwych zbrodniach, to możecie się domyślać jak jest.

Więcej nie zdradzam, po prostu zapraszam do wysłuchania odcinka.

Dzięki za uwagę!

Przenosimy się do stolicy województwa opolskiego, czyli do Opola, miasta powszechnie znanego, dlatego bez dodatkowych opisów od razu przechodzimy do sprawy.

Jest rok 2004, a w jednym z bloków przy ulicy Srebrnej w Opolu mieszka główna bohaterka dzisiejszej historii, czyli Małgorzata Chorodyska.

Małgorzata przyszła na świat 13 marca 1965 roku, więc w 2004 roku kończy 39 lat.

Urodziła się w miejscowości Rzeki Małe.

To taka, jak sama nazwa wskazuje, mała wieś w województwie śląskim, niedaleko Częstochowy, więc spory kawałek od Opola, bo obie miejscowości dzieli ponad 100 kilometrów.

O rodzinie pochodzenia Małgorzaty wiadomo, że jej rodzice to Janina oraz Julian, ma też brata Jana i to tyle, więcej informacji nie ma.

Gdy rozgrywają się kluczowe wydarzenia, mama Małgorzaty nadal żyje, tata być może też, ale to właśnie z mamą kontaktuje się ona najczęściej, opowiada jej co u niej słychać i ogólnie mówiąc mają ze sobą dobry kontakt.

A jak to się stało, że Małgorzata znalazła się w Opolu?

Trudno powiedzieć.

Może na pewnym etapie, jak wielu młodych ludzi, wyprowadziła się na studia, a może skłoniło ją do tego uczucie, bo wiadomo, że w Opolu mieszka wraz ze swoim mężem, o rok starszym Dariuszem.

Do niego przejdziemy za chwilę, ale najpierw jeszcze kilka słów o samej Małgorzacie.

Widzicie ją teraz na zdjęciu, ma ciemne proste włosy, tak samo ciemne oczy, miły uśmiech, poza tym jest średniego wzrostu około 1,60 m, a na co dzień zajmuje się domem.

Nie pracuje zawodowo, rodzina utrzymuje się z pensji Dariusza, ale skoro ta pensja starcza, to czemu by nie, a Małgorzata i tak ma sporo obowiązków w domu, bo na co dzień poświęca się wychowywaniu synów.

Tych synów jest dwóch.

Starszy ma na imię Michał, imię młodszego nie zostało podane, więc żeby nie mówić tak ciągle naokoło młodszy syn, to wymyślę mu imię i nazwijmy go na przykład Marek.

Wiek synów nie został doprecyzowany, ale z kontekstu wynika, że mają po kilka lat, młodszy obstawiałabym, że około pięciu, a starszy jakieś dziewięć.

Dariusz, czyli jedyny żywiciel rodziny, jest policjantem, a w policji pracował na różnych stanowiskach.

Wiadomo, że w pewnym momencie był zatrudniony w wydziale dochodzeniowym, później zajmował się przystępczością nieletnich, aż w końcu został po prostu dyżurnym na komendzie, więc do jego głównych zadań należy przyjmowanie zgłoszeń od petentów.

Na swojej ścieżce kariery zmieniał nie tylko stanowiska, ale i miejsca pracy, bo najpierw pracoww Zdzieszowicach, to jest takie małe miasteczko leżące jakieś 30 kilometrów od Opola, a później przeniósł się już do samej stolicy województwa.

W obu jednostkach spędził trochę czasu i w obu dorobił się nie najlepszej opinii.

To znaczy może nie jakoś skrajnie negatywnej, nikt nie ma mu niczego wielkiego do zarzucenia, po prostu znajomi z pracy określają Dariusza jako dziwnego i trochę aspołecznego.

Wiadomo jak to bywa jak się gdzieś pracuje przez dłuższy czas i do tego nie jest to praca zdalna, siłą rzeczy nawiązuje się jakiejś znajomości.

Może nie zawsze są to przyjaźnie, ale takie luźne, koleżeńskie relacje, żeby od czasu do czasu gdzieś wyjść, już tak.

Tak właśnie robią koledzy i koleżanki z komisariatu, ale Dariusz na te spotkania nigdy nie chodzi.

Nigdy nie rozmawia też na żadne tematy prywatne, nie wspomina nawet jakichś takich ogólnikowych rzeczy typu gdzie jadą na wakacje albo co u jego dzieci.

Po prostu przyjeżdża do pracy, robi swoje, odjeżdża i tak codziennie.

W związku z tym, że Dariusz jest tak zamknięty w sobie, to jego koledzy z pracy mało co o nim wiedzą, np.

nie znają jego marzeń, a te marzenia są mocno sprecyzowane, bo Dariusz bardzo chciałby mieć dużą rodzinę, w tym najlepiej więcej niż dwójkę dzieci.

Nieraz rozmawia o tym z Małgorzatą, która niestety nawet jeśli by chciała, to nie jest w stanie spełnić tego marzenia, ponieważ nie może mieć więcej dzieci.

Prawdopodobnie to właśnie z tego powodu małżonkowie podejmują decyzję, że zostaną rodziną zastępczą.

Dopełniają wszystkich niezbędnych formalności i tak w 2004 roku pod ich dach trafia dwójka małych domowników.

Jest to rodzeństwo, czteroletnia dziewczynka i pięcioletni chłopiec.

Imiona tych dzieci nie zostały nigdzie podane, wiadomo tylko tyle, że imię dziewczynki zaczyna się na literę K, więc znów, żeby nie mówić naokoło, wymyślę te imiona.

Żeby było łatwo zapamiętać, to nazwijmy ich Karolina i Karol, więc podsumowując, jest dwójka biologicznych dzieci, Michał oraz Marek, i dwójka dzieci w ramach rodziny zastępczej, czyli Karolina oraz Karol.

Rodzice tych przysposobionych dzieci żyją, natomiast jak podają źródła zostali uznani za niewydolnych wychowawczo, dlatego nie mogą nad nimi sprawować opieki i dzieci zostały im odebrane.

Mogły być różne powody dlaczego tak się stało, natomiast w tym przypadku sytuacja chyba nie była tak skrajnie zła.

Bo mimo trudnych przejść, obie strony chcą ze sobą podtrzymywać kontakt, na co sąd wyraża zgodę, więc rodzeństwo odwiedza biologicznych rodziców w weekendy, a czasem nawet na dłużej, na wakacje lub na ferie.

Mimo tego, że to Dariusz koniecznie chciał mieć więcej dzieci, to całą czwórką opiekuje się głównie Małgorzata, ale trzeba przyznać, że w roli opiekunki spisuje się naprawdę rewelacyjnie.

W stosunku do dzieci jest bardzo ciepła i taka pozytywna, nie różnicuje ich, nie jest tak, że swoich biologicznych synów traktuje lepiej, do wszystkich podchodzi równo, więc też Karolina i Karol szybko nawiązują więź z pozostałymi członkami rodziny.

Przy tym ma sporo cierpliwości, nigdy nie krzyczy na dzieci, wręcz przeciwnie, wszystko stara się spokojnie tłumaczyć, okazuje uczucia, przytula, ogólnie jest taką idealną opiekunką.

Dzieci jak to dzieci mają sporo energii, więc stara się aktywnie organizować im czas, często zabiera ich na plac zabaw, pokazuje o pole, chodzą do kina, teatru, na spacery czy na basen.

W domu mają sporo zabawek, ale za to nie ma telewizora, więc wieczory spędzają w gronie rodzinnym, na przykład grając w planszówki.

Dariusz najczęściej nie bierze w tym wszystkim udziału, bo sporo pracuje, często na nocki, które później odsypia, dlatego też dzieci rzadko mają z nim styczność.

Z czasem do pozadomowych obowiązków Dariusza dochodzi jeszcze jeden duży projekt, bo jako, że dla teraz sześcioosobowej rodziny dwupokojowe mieszkanie zrobiło się trochę za ciasne, on i Małgorzata podejmują decyzję o budowie domu.

Ten dom decydują się wybudoww Sławicach.

Brzmi to jak nazwa wsi, ale administracyjnie jest to część Opola.

Chociaż kiedyś pewnie była to osobna wieś, bo obszar ten leży zupełnie na obrzeżach.

Mimo przyłączenia do miasta panuje tam typowo wiejski klimat.

Zabudowa to głównie domki jednorodzinne, dookoła są pola uprawne, jedna główna ulica, kilka od niej odchodzących.

Można się poczuć zupełnie jak na wsi.

Dariusz buduje dom właśnie przy tej głównej ulicy, czyli przy Opolskiej, więc odległość stamtąd do ich mieszkania jest spora, ponad 15 kilometrów, bo Srebrna w sumie też leży na obrzeżach, tylko z drugiej strony jest wysunięta bardzo na południe, z kolei Słowice bardzo na północ.

W związku z tym każdy wyjazd na budowę to taka mała wycieczka.

I tym samym atrakcja dla dzieci, które lubią jeździć do Sławic, bo to jednak zupełnie inne otoczenie, mają tam więcej miejsca do zabawy, więc gdy już powstają fundamenty, Małgorzata i Dariusz w każdy weekend starają się je tam zabierać.

To znaczy czasem jadą oboje, a czasem sam Dariusz, albo może nawet nie sam, bo co szybko zauważają sąsiedzi, gdy nie ma z nim Małgorzaty, zazwyczaj jest inna kobieta.

On wobec tej kobiety zachowuje się bardzo jednoznacznie.

wiąc wprost, traktuje ją jak swoją żonę czy partnerkę, okazuje uczucia, trzyma za rękę itd., co dla sąsiadów jest szokujące, bo mimo, że to część Opola, to mentalność jest jak na wsi, więc raczej w cenie są tradycyjne wartości rodzinne.

Sam Dariusz w sumie też ceni takie wartości, ale po części, bo on zgodnie z tradycyjnym podejściem chciałby mieć dużo dzieci, ale już mniej tradycyjnie, niekoniecznie z jedną kobietą.

Budowa domu, zwłaszcza gdy większość rzeczy robi się samodzielnie, trochę trwa, więc dopiero po czterech latach, czyli w wakacje 2008 roku, rodzina się przeprowadza.

Dzieci od początku roku szkolnego zaczynają naukę w nowej szkole, a Małgorzata i Dariusz koncentrują się na urządzaniu domu, który mimo, że nadaje się już do mieszkania, wymaga jeszcze wykończenia i drobnych poprawek.

Nie jest w całości ocieplony, trzeba dokupić trochę rzeczy z wyposażenia, ale ogólnie ten dom zdaje się być dla nich idealnym miejscem.

Przede wszystkim zyskują sporo przestrzeni, bo są aż trzy kondygnacje, parter, piętro i poddasze.

Jest też ogródek za domem, gdzie można rozstawić grilla czy basen, pomieszczenie gospodarcze oraz ogólnie mówiąc spora działka otoczona małymi drzewkami.

Małgorzata w trakcie rozmów z mamą oraz z bratem wydaje się tym wszystkim podekscytowana, regularnie opowiada im co kupiła do domu, co już udało się zrobić, a co jeszcze planują, a jak już jesteśmy przy temacie krewnych, to nie mówiłam wcześniej o rodzinie pochodzenia Dariusza, ale to dlatego, że na ich temat właściwie nie ma informacji.

Wiadomo jedynie tyle, że ma on ojca, z którym utrzymuje jakiś kontakt i który jeszcze pojawi się w tej historii.

Przeskakujemy o kilka miesięcy od przeprowadzki.

Jest wtorek, 28 października 2008 roku.

Zdawałoby się dzień jak co dzień.

Zaczyna się zwyczajnie, dzieci jedzą śniadanie, wychodzą do szkoły, ale problemy zaczynają się, gdy wracają.

Jako pierwsi prawdopodobnie pojawiają się Karolina i Karol, którzy odkrywają, że drzwi są zamknięte, w domu nikogo nie ma, a oni przyzwyczajeni do tego, że zawsze czeka na nich Małgorzata, nie mają ze sobą klucza.

Chwilę czekają, ale jako, że rodzice nie wracają, to idą posiedzieć u sąsiadów.

Tak mijają kolejne godziny, nadal nie widać, żeby ktoś wracał, więc Karol wychodzi na spacer ze swoimi kolegami ze Sławic.

Gdy wraca w okolice domu, widzi, że w końcu pali się tam światło, wchodzi więc do środka, gdzie zastaje Dariusza, a także siostrę oraz przyrodnich braci, ale nadal nigdzie nie ma Małgorzaty.

Wszyscy dopytują, gdzie jest mama, na co Dariusz mówi wprost, mamy nie ma, zaginęła.

Przedstawia im jakąś historię bez żadnych szczegółów, którą zresztą później powtórzy policji, że odwiózł Małgorzatę na ulicę Głogowską, czyli do centrum Opola, gdzie miała iść do jakiegoś sklepu.

Ona wysiadła z samochodu i po tym już jej więcej nie widział.

Brzmi to bardzo lakonicznie, ale Dariusz nie ma nic więcej do powiedzenia.

Co jest oczywiście podejrzane, bo kto tak bez emocji na spokojnie przyjmuje, że jego żona zaginęła?

Chyba tylko ktoś, kto doskonale zna powód tego zaginięcia.

Tak czy inaczej rozmowa z dziećmi kończy się na tym jednym oszczędnym komunikacie i zresztą podobnie rozmowa z pozostałymi członkami rodziny.

Dzień później, czyli w środę 29 października, Dariusz dzwoni do brata Małgorzaty, Jana, którego informuje, że nie wróciła ona na noc, że ostatni raz widział ją pod sklepem i wszystko inne co już wiemy.

Dodaję, że Małgorzata nie odbiera telefonów od niego, mimo że on do niej cały czas wydzwania, ale jeśli Jan chce, to może też sam spróbować.

Brat próbuje i skutek jest faktycznie taki, jak Dariusz zapowiadał.

Więc podsuwa mu dość oczywiste rozwiązanie, mianowicie proponuje, żeby Dariusz podzwonił do jej koleżanek, bo może one będą coś wiedzieć, na co on odpowiada tylko, że okej, potem się rozłącza i jak się później okazało, nigdzie nie zadzwonił.

Nie szuka jej również w szpitalach, jedyne co to zgłasza zaginięcie policji, ale podaje tak oszczędny opis, że już na samym starcie utrudnia poszukiwania.

Mimo, że widział żonę jako ostatni, jak twierdzi, sam ją odwiózł, to nie umie powiedzieć, jak była ubrana, a co więcej, nie umie nawet powiedzieć, jaki ma kolor oczu.

Brak opisu ubioru to duży problem w początkowej fazie poszukiwań, bo nie ma żadnej sugestii, za kim rozglądać się na ulicy, gdyby np.

komunikat o poszukiwaniach został przekazany do jednostek patrolujących.

Dariusz musi o tym wiedzieć, skoro sam zawodowo zajmuje się przyjmowaniem zgłoszeń, m.in.

Idąc dalej, gdy policjanci pytają go, jak nazywają się najbliższe koleżanki jego żony, bo chcą je przesłuchać...

On nie wie, a gdy proponują, że użyją do poszukiwań psów tropiących i proszą, żeby dał jakąś rzecz Małgorzaty jako próbkę zapachu, odmawia.

Zachowuje się dokładnie tak, jakby chciał maksymalnie utrudnić proces poszukiwań i nie tylko sam nie współpracuje, ale zabrania tego również dzieciom.

Zakazuje im rozmów na temat zaginięcia, zarówno ze sobą nawzajem, z policją, jak i z kimkolwiek innym.

Dwa dni po tym, jak Małgorzatę widziano po raz ostatni, czyli w czwartek, Dariusz zleca dzieciom umycie jego samochodu, w czym nie byłoby niczego zastanawiającego, bo leży to w zakresie ich obowiązków, tylko że jest jeden mały szczegół, od ostatniego mycia nie minął nawet tydzień.

Dzieci trochę zdezorientowane słuchają więc instrukcji, które swoją drogą są tym razem bardziej szczegółowe niż zazwyczaj, ponieważ Dariusz każe im dokładnie umyć auto zarówno z zewnątrz jak i w środku, ale pod żadnym pozorem mają nie otwierać bagażnika.

Niestety ta informacja nie dociera do policji w momencie, kiedy jest na to czas, czyli na początku poszukiwań,

Bo jak wspominałam, dzieci mają zakaz rozmów ze śledczymi.

Na kolejną zastanawiającą wskazówkę nie trzeba długo czekać, bo pojawia się już w ciągu kolejnych kilku dni.

Niestety znów natrafiają na nią dzieci, które nie mogą z tym zbyt wiele zrobić.

Jeżeli Małgorzata odeszłaby z własnej woli, albo nawet nie zapędzając się tak, gdyby tak jak twierdził Dariusz, wybierała się po prostu do sklepu, to chyba można się spodziewać, że wzięłaby ze sobą tak istotne rzeczy jak torebka, dokumenty, portfel i telefon, prawda?

Tymczasem Karol oraz Michał, którym Dariusz każe posprzątać sypialnię, znajdują tam torebkę Małgorzaty właśnie z telefonem, portfelem i wszystkimi dokumentami, co jest dla nich niemałym zaskoczeniem.

Ogólnie nie zniknęło nic z jej osobistych rzeczy, ale Dariusz wszystkie logiczne pytania na ten temat jakoś zbywa i najwidoczniej na bieżąco zaciera ślady, bo gdy tydzień później chłopcy sprzątają ten sam pokój ponownie, torebki już nie ma.

Niedługo później Dariusz finalizuje transakcję sprzedaży samochodu Małgorzaty i tak krok po kroku usuwa ją z życia rodzinnego.

Mimo, że mąż chce zatrzeć pamięć o niej, to policjanci oczywiście pamiętają i, czego chyba wszyscy się spodziewają, zmieniają klasyfikację śledztwa z potencjalnego zaginięcia na zabójstwo.

Wydaje się wręcz oczywiste, że Dariusz coś ukrywa, więc śledczy zaczynają prowadzić coraz szerzej zakrojone działania.

Zlecają wykonanie portretu psychologicznego Małgorzaty, sprawdzają dane z kart płatniczych, prowadzą wywiad, aby zebrać jak najwięcej informacji o rodzinie i tak dochodzą do wniosku, że to musiało być zabójstwo.

Sprawdzane są również bilingi, z czego wynika kolejny ciekawy wątek, bo mimo, że Dariusz tak zarzekał się, że dzwonił do Małgorzaty...

To okazuje się, że nie dzwonił ani razu, a w dniu, kiedy widziano ją po raz ostatni, jego telefon przez cały czas był wyłączony.

Policjanci stawiają sensowną tezę, że do zabójstwa musiało dojść w domu.

Prokurator wystawia więc nakaz przeszukania, a technicy przekupują całą posesję.

Na tym działania się nie kończą, bo nawiercają też ściany, biorą nawet wymaz z komina, bo teoretycznie zwłoki mogły zostać spalone, ale nie udaje się tam znaleźć śladów ludzkiego DNA.

Natrafiają jednak na ślady, które sugerują, że ciało mogło trafić do odry, tylko że po dwóch miesiącach taka informacja niewiele wnosi.

Płetwonurkowie co prawda przeszukują starorzecze, ale bez żadnych rezultatów.

Po tym jak śledczy zaczęli badać sprawę pod kątem zabójstwa, tematem coraz mocniej zaczęły interesować się media, co doprowadza do ujawnienia wcześniej nieznanych informacji.

Dziennikarze emitowanego na TVN-ie superwizjera docierają do świadka, który informuje, że dzień przed zaginięciem Małgorzata i Dariusz byli w pewnej restauracji na obrzeżach Opola.

Z jakąś kobietą, z którą prowadzili rozmowy na temat wspólnego zamieszkania.

W trakcie spotkania miało dojść do kłótni, po której następnego dnia Małgorzata dziwnym trafem zaginęła lub też zginęła.

Jej imię nie zostało podane w żadnym ze źródeł, bo wszędzie, gdzie występuje, zachowuje pełną anonimowość, ma zamazaną twarz i zmieniony głos, ale tradycyjnie, żeby nie mówić przyjaciółka to przyjaciółka tamto, zwłaszcza, że to tak nie do końca tylko przyjaciółka, to nazwę ją na przykład Katarzyna.

Katarzyna mieszka gdzieś w centrum Opola, a ona i Dariusz znają się od lat.

Utrzymują bliskie kontakty, w tym jak wynika z kontekstu seksualne, o czym Małgorzata być może nawet wiedziała, a skoro tak, to widać w jakimś stopniu się na to godziła, skoro nadal byli razem, więc można powiedzieć, że byli w otwartym związku, tylko że widać, której ze stron ten układ przestał odpowiadać.

Katarzyna w jednej z rozmówwi nawet, że ona i Małgorzata się przyjaźniły, a po przeprowadzce co jakiś czas odwiedzała ich w Sławicach i pomagała w urządzaniu domu.

Zapewne to właśnie z nią Dariusz pokazywał się w okolicy jeszcze kiedy trwała budowa, przez co, jak już wiemy, stał się obiektem plotek wśród sąsiadów.

Według Katarzyny Małgorzata po przeprowadzce była szczęśliwa, podobało jej się w nowym domu, cieszyła się na świeży start i chętnie urządzała się w nowym miejscu.

Co do relacji jej i Dariusza, to nie wiadomo jak się poznali, ale ona chyba na początku nie do końca wiedziała jakie on ma intencje i że w ogóle jest jeszcze jakaś inna kobieta.

Z czasem powiedział jej o Małgorzacie, mówił też wprost, że chciałby mieć dwie żony i jeszcze więcej dzieci, najlepiej szóstkę lub ósemkę.

czwórka już jest, ale dla niego idealnym scenariuszem byłoby, gdyby Katarzyna urodziła na przykład kolejną czwórkę.

Nie wiem, jak on to tłumaczy obu stronom, ale jak widać z czasem obie panie się poznają, gdzieś tam w tle przewija się też temat wspólnego zamieszkania.

Wygląda to tak, jakby ona była zakochana w Dariuszu, miała problem z zakończeniem tej znajomości, bo chciałaby z nim być, ale pewnie nie jako jedna z dwóch albo nawet większej ilości kobiet, skoro takie pomysły przychodziły mu do głowy.

konsekwentnie więc odmawiała, ale jak mówi w jednym z wywiadów, on jest cierpliwy, więc kto wie, co by było.

Co by było chyba odnosi się do tego, jakby Małgorzata nie zaginęła w dziwnych okolicznościach, bo tak ogólnie to Katarzyna i Dariusz, mimo tego, że teraz jest on powiedzmy wolny, nie wchodzą w związek.

W późniejszych wywiadach ona też dość niepochlebnie się wypowiada na jego temat, np.

wi, że Dariusz, gdy jest przekonany, że coś dla niego będzie najlepsze, to już w ogóle nie zwraca uwagi, czy tym samym nie krzywdzi innych, po prostu idzie po swoje, więc chyba ich relacja z czasem się trochę rozjechała.

Katarzyna w trakcie śledztwa poddaje się badaniom wariografem.

Wynika z nich, że ma ona świadomość, że Małgorzata mogła zostać zamordowana, ale nie ma wiedzy na temat tego w jaki sposób i w jakich okolicznościach, więc może właśnie to skutecznie zniechęciło ją do wchodzenia w jakiekolwiek bliższe relacje z Dariuszem.

Zwłaszcza, że wiele faktów świadczy na jego niekorzyść, a poza tym on sam odmawia udział w badaniu wykrywaczem kłamstw.

W trakcie kolejnych miesięcy Dariusz zdecydowanie nie zachowuje się jak mąż załamany stratą żony, wręcz przeciwnie.

Żyje normalnie, zapuszcza nawet włosy i nie ogranicza się, bo co chwilę spotyka się z inną kobietą, które to pomieszkują u niego nawet przez dwa czy trzy tygodnie.

Jedna wyjeżdża, kolejna przyjeżdża i tak w kółko, z jakiegoś niejasnego powodu Dariusz ma spore powodzenie.

Ma czas na te miłosne podboje, bo w momencie, gdy policja zaczęła go podejrzewać o dokonanie zabójstwa, wziął roczne zwolnienie z pracy, a później, już trochę wyskoczymy w przyszłość, z racji przepracowanych lat przeszedł na emeryturę.

Mimo, że na zewnątrz wydaje się zadowolony z życia, to jak się bliżej przyjrzeć, coś złego się z nim dzieje.

Zmiany w pierwszej kolejności zauważają dzieci, których komfort życia znacznie się pogarsza.

Dariusz stał się bardzo niecierpliwy, jest też nerwowy, łatwo go wyprowadzić z równowagi, a swoje frustracje wyładowuje właśnie na dzieciach.

Zaczyna im wymyślać coraz surowsze kary, które sprawiają, że w domu zupełnie nie da się wytrzymać.

Informacje na ten temat wychodzą na światło dzienne bardzo szybko, bo już dwa miesiące po zaginięciu Małgorzaty, czyli też mniej więcej wtedy, gdy policja przeszukiwała dom i ogólnie wszystkie działania mocno eskalowały.

O problemach w domu otwarcie opowiedział Marek, biologiczny syn Dariusza, który zdecydował się zwierzyć szkolnemu pedagogowi.

Ze szczegółami mówi, że zarówno on, jak i jego rodzeństwo doświadczają przemocy, że ciągle są jakieś sytuacje konfliktowe, że tata każe mu klęczeć na dywanie, bije go paskiem i inne tego typu historie.

Te informacje potwierdzają Karolina i Karol, którzy dodają, że w wymierzaniu kar często pomaga Michał, czyli starszy z biologicznych synów,

A do tego po domu kręcą się obce kobiety i nie tylko, bo jedna z koleżanek taty często nocuje u nich wraz ze swoimi dziećmi.

Co do kar, to oprócz klęczenia na dywanie jest też klęczenie na grochu oraz pomijanie posiłków, przez co dzieci często chodzą głodne.

Każde z nich wprost mówi, że boi się taty, widać, że mają znacznie obniżony nastrój, a Karolina wspomina, że często płacze, nawet jak akurat nic takiego się nie dzieje, po prostu ciągle jest smutna.

Szkoła na szczęście traktuje te doniesienia bardzo poważnie, zawiadamia powiatowe centrum pomocy rodzinie, a w rezultacie sprawa trafia do sądu.

Początkowo rozpatrywany jest przypadek Marka, nad którym sąd ogranicza Dariuszowi władzę rodzicielską i dodatkowo wprowadza nadzór kuratora.

Co do Karoliny i Karola, to postępowanie w ich sprawie jest prowadzone osobno, ponieważ Dariusz ma nad nimi trochę inny rodzaj opieki.

W tym przypadku Centrum Pomocy Rodzinie wnioskuje po prostu o rozwiązanie rodziny zastępczej, ale wniosek ten zostaje odrzucony.

Według sądu sam fakt bicia nie jest powodem do rozwiązania rodziny, więc dzieci mają tam zostać, aczkolwiek też pod nadzorem kuratora.

Po procesie faktycznie te wizyty kontrolne są.

Tylko, że jest pewien problem, bo według nich temat nagłego, oficjalnie zaginięcia matki to jest temat, który powinien być omawiany z dziećmi, ale Dariusz niezmiennie, kategorycznie zabrania rozmów na ten temat.

wi, że nie życzy sobie, aby z jego dziećmi poruszać temat Małgorzaty i ogólnie w trakcie tych wizyt zachowuje się w bardzo kontrolujący sposób, więc pracownikom społecznym ciężko w ogóle dotrzeć do dzieci.

Niby z nimi rozmawiają, niby wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę one będąc cały czas pod kontrolą ojca mogą się zamykać w sobie i nie mówwszystkiego.

Tymczasem do sądu rodzinnego docierają kolejne alarmujące sygnały, tym razem od policji, która nadal jest mocno zaangażowana w sprawę Małgorzaty i której udaje się dotrzeć do istotnego świadka, czyli do jakiegoś znajomego Dariusza.

Ten znajomy opowiada, że Dariusz miał mu się kiedyś zwierzyć ze swoich co najmniej niepokojących planów względem Karoliny.

Powiedział, że chciałby, żeby w przyszłości przybrana córka została jego partnerką.

Dokładnie użył słów, tutaj cytuję, ja ją wszystkiego nauczę, żaden facet nie będzie jej dotykał.

Opowiadał też znajomemu o swoich fantazjach na temat tego, jak w przyszłości ma wyglądać jego dom.

wił, że chce, żeby to był harem, gdzie będzie żył z kilkoma kobietami, będzie nimi dowodził, a one będą mu rodzić dzieci.

Co ciekawe, nawet takie argumenty nie przekonują sądu do rozwiązania rodziny zastępczej, bo póki co nic się nie dzieje, nie ma żadnych dowodów, aby stało się coś złego, więc dom Dariusza nadal jest uznawany za bezpieczne środowisko dla dzieci.

W międzyczasie Karolina i Karol nadal utrzymują kontakt ze swoimi biologicznymi rodzicami, którzy zauważają, że coś chyba jest nie tak.

Każdorazowo pytają dzieci o dwie rzeczy, jak tam w szkole i jak tam w domu.

I o ile z odpowiedzią na pytania o szkołę nigdy nie ma problemu, dzieci zawsze odpowiadają, że dobrze i coś tam jeszcze zazwyczaj dodają, o tyle pytania o dom zbywają milczeniem.

Pod tym względem są bardzo zamknięci w sobie, otworzyli się co prawda raz przed szkolnym pedagogiem, ale na tym koniec.

Natomiast ma to swoje uzasadnienie, bo jak się po czasie okazało, oni bardzo bali się, że jeśli zostaną zabrani od Dariusza, to trafią z powrotem do domu dziecka, czego za wszelką cenę chcieli uniknąć.

Kilka miesięcy później, w 2010 roku, śledztwo w sprawie Małgorzaty zostaje umorzone.

Prokuratura nie znalazła ani ciała, ani narzędzia zbrodni, ani żadnych innych dowodów bezsprzecznie świadczących o winie Dariusza, więc nie ma jak postawić mu zarzutów.

Nie wiadomo co się dzieje z rodziną przez kolejne dwa lata, natomiast w grudniu 2012 roku pojawia się kolejny sygnał, świadczący o tym, że sytuacja u nich jest mówiąc wprost tragiczna.

To właśnie wtedy nastoletni Marek podejmuje dość desperacki krok, bo ucieka z domu i samodzielnie zgłasza się do opolskiego domu dziecka.

Tam prosi pracowników, aby go przyjęli.

wi, że nie da rady dłużej wytrzymać w swoim domu rodzinnym, że jego ojciec jest okropny, nie mogą się porozumieć, ciągle słyszy tylko słowa krytyki i nigdy nie otrzymuje wsparcia.

Dariusz wiecznie wytyka mu porażki, a Marek nawet swego czasu próbowwyciągnąć rękę na zgodę, ale na nic się to nie zdało.

W domu panują tak chłodne i oschłe relacje, że nie da się tam mieszkać.

Wychowawcy, gdy to słyszą, są w szoku, bo to pierwszy taki przypadek w ich karierze, żeby dziecko zgłosiło się samodzielnie i wręcz błagało, żeby przyjąć je do placówki.

Sprawa Marka ponownie trafia więc na wokandę, gdzie sędzia wydaje zgodę na to, żeby skoro chce, został w domu dziecka, ale to nie koniec, bo pojawia się inny problem, mianowicie jak człowiek, który nie jest w stanie zapewnić bezpiecznego domu dla swoich własnych dzieci,

może tworzyć rodzinę zastępczą.

Widać tu pewien paradoks, zwłaszcza, że były i są też inne sygnały, a dokładnie już od dłuższego czasu uwagę zarówno kuratora, jak i nauczycieli zwraca słaby stan Karoliny.

Dziewczyna wygląda na bardzo zaniedbaną, często ma na sobie wymięte, nieświeże ubrania, a rówieśnicy w szkole regularnie dokuczają jej, mówiąc, że śmierdzi.

Zarówno przez to, jak i przez fakt, że jest bardzo zamknięta w sobie, nie ma żadnych koleżanek ani kolegów, przerwy spędza sama, a dodatkowo niepokój budzi też duża ilość jej nieusprawiedliwionych nieobecności, bo w trakcie jednego semestru było to ponad 70 godzin.

To wszystko brzmi jak mocne przesłanki, żeby rozwiązać w końcu rodzinę zastępczą, ale ponownie niestety nie dla sądu.

Dariuszowi znów zostaje jedynie ograniczona władza rodzicielska i to nad Markiem, ale Karolina i Karol mają nadal u niego mieszkać i tak mija kolejne półtora roku.

Część wakacji w 2014 roku dzieci spędzają u swoich biologicznych rodziców i całe szczęście, bo sąsiedzi ze Sławic w ostatnim czasie zauważyli, że Dariusz w bardzo dziwny sposób zaczął zachowywać się wobec swojej przybranej, wtedy 14-letniej córki.

Pierwsza kwestia to, jak mówi jeden z sąsiadów, wycieczki.

Dariusz jeździ w tamtym czasie kabrioletem, więc łatwo zobaczyć, co się dzieje w środku.

I tak nieraz widać, że zabiera on Karolinę na przejażdżki, tylko ją, jeżdżą tylko we dwoje, a w trakcie tych wycieczek ona jest ubrana zupełnie inaczej niż na co dzień, w taki dojrzały sposób, bardziej jak dorosła kobieta niż nastolatka.

Także osoby, które ich nie znają, na pierwszy rzut oka mogłyby uznać, że to para, a nie ojciec i córka.

To samo w sobie, może jeszcze nic takiego, ale jak się połączy z drugą rzeczą, znacznie dziwniejszą, to naprawwygląda to źle.

Ich przydomowy ogródek, tak jak wspominałam, jest ogrodzony drzewkami, ale te drzewka nadal są dość małe, nie rosną gęsto, więc z zewnątrz doskonale widać, co się dzieje na posesji.

I tak sąsiedzi widzą, że w ogrodzie stoi dmuchany basen, w którym latem Dariusz ma w zwyczaju codziennie zażywać kąpieli.

Nic wartego uwagi, gdyby nie robił tego całkiem nago i gdyby po każdej takiej kąpieli nie wołał do siebie Karoliny, aby przyniosła mu ręcznik.

Na szczęście dzieci mają szansę oderwać się od tego, wyjechać na dłużej, w czym chyba widzą dla siebie jakąś szansę, bo pod koniec wakacji kategorycznie odmawiają powrotu do Sławic.

Nadal nie chcą powiedzieć rodzicom, co dokładnie się dzieje, ale z całą pewnością nie zamierzają wracać.

Dariusz chyba też nie podejmuje żadnych specjalnych działań, żeby ściągnąć ich z powrotem, więc po prostu siedzą u swoich biologicznych rodziców.

Nie wiem, czy dojeżdżają codziennie do szkoły, czy po prostu opuszczają zajęcia.

W każdym razie jakimś sposobem do kuratora szybko dociera informacja, że Karolina i Karol nie mieszkają już w domu przy Opolskiej.

Dariusz Pytany nie potrafi tego racjonalnie wyjaśnić, ale paradoksalnie to, że ich nie dopilnował, aby wrócili, czyli właściwie najlżejsze z jego przewinień, decyduje o tym, że rodzina zastępcza w końcu zostaje rozwiązana.

Sąd Rodzinny w Opolu podejmuje taką decyzję 25 września, a dzieci póki co zostają z biologicznymi rodzicami.

Mimo przeprowadzki chyba cały czas chodzą do tej poprzedniej szkoły, gdzie pojawia się kolejny problem.

Karolina, która od tego roku szkolnego zaczęła naukę w trzeciej klasie gimnazjum, z jakiegoś powodu regularnie odmawia ćwiczeń na WF-ie.

Jest bardzo uparta, początkowo jej tłumaczenia jakoś przechodzą, ale z czasem nauczycielka zaczyna dopytywać coraz bardziej, a Karolina w końcu trafia do szkolnej pielęgniarki.

To właśnie tam pojawia się pierwsze podejrzenie, potwierdzone później badaniem ginekologicznym, że Karolina jest w ciąży.

Dokładniej mówiąc, w czwartym miesiącu i poza oczywistymi problemami, które to generuje, bo wiadomo, jest bardzo młoda i nadal się uczy, dochodzi kwestia tego, że gdy w tą ciążę zaszła, z całą pewnością nie miała jeszcze ukończonych 15 lat, więc była poniżej tzw.

wieku zgody.

To wszystko łączy się z podejrzeniami rodziców, którzy w ciągu ostatnich kilku tygodni zauważyli, że córka regularnie budzi się w nocy albo mówi przez sen, zazwyczaj coś w stylu zostaw, nie ruszaj.

Początkowo, gdy próbowali ją o to podpytywać, tylko wzruszała ramionami, ale gdy kwestia ciąży wychodzi na jaw, w końcu otwiera się przed mamą, której zwierza się, że Dariusz regularnie wchodził jej do łóżka.

Do samych stosunków dochodziło przez niecały rok, od listopada 2013 do sierpnia 2014 roku.

Natomiast według jednego ze źródeł inne czynności, czyli ogólnie mówiąc molestowanie, zaczęły się, gdy Karolina miała już 9 lat, czyli niedługo po zaginięciu Małgorzaty.

Ich kontakty seksualne miały miejsce najczęściej wieczorem, kiedy inni domownicy siedzieli pozamykani w swoich pokojach albo spędzali czas gdzieś poza domem, bo z tego co udało się ustalić, bracia o niczym nie wiedzieli.

Dariusz zapraszał Karolinę do swojego pokoju albo przychodził do niej, dotykał ją, a czasem też domagał się, żeby ona odwzajemniała ten dotyk.

Nie stosował przy tym otwartej przemocy, nie groził jej ani nie szantażował, po prostu miał nad nią znaczną przewagę psychiczną i to wystarczyło.

Wcześniej uważała go za dobrego opiekuna, można powiedzieć, że mu ufała i w jej ocenie nie miała innego wyboru, chociaż przy tym wszystkim jasno komunikowała, że nie lubi tych spotkań i nie chce tego robić, ale Dariusz nie ustępował.

Co obrzydliwe, on nawet wyliczał, kiedy Karolina ma dni płodne, żeby móc z nią współżyć bez zabezpieczenia, ale jak już wiemy, pomylił się w tych wyliczeniach.

O sprawie szybko zostaje zawiadomiona policja, czego efektem jest aresztowanie Dariusza, które ma miejsce 4 listopada.

Po zatrzymaniu go na komisariat zostaje również przywieziona Karolina, która ma złożyć zeznania,

i która, gdy widzi Dariusza, siada najdalej od niego, jak to tylko możliwe.

W trakcie przesłuchania on od razu przyznaje się do winy, dodaje też, że przez lata powoli oswajał przybraną córkę z nowymi doświadczeniami, aż w końcu doszło do pełnego stosunku, który wielokrotnie powtarzał.

Kiedy Dariusz już siedzi w areszcie, Karolina zaczyna zastanawiać się co z dzieckiem.

To znaczy minął już taki czas, że musi je urodzić, ale nie jest pewna czy chce je wychowywać, czy może będzie lepiej jak oddaje do adopcji.

W międzyczasie zostaje podjęta decyzja, że ona i Karol zostaną pod opieką biologicznych rodziców, ale z uwagi na to, że im też kiedyś opieka została ograniczona z jakiegoś powodu, to dzieci będą przebywać pod nadzorem kuratora, a rodzice muszą przejść terapię, co obiecują zrobić.

W międzyczasie uwaga mediów zostaje skierowana na sąd rodzinny w Opolu, który mimo wielu przesłanek cały czas podtrzymywał, że dla Karola i Karoliny dom Dariusza jest odpowiednim miejscem.

Gdyby chociażby po tej ucieczce Marka sąd odpowiednio zareagował, nie doszłoby do przestępstwa.

Jedna z dziennikarek pyta prezesa wprost, czy je dobro ma przede wszystkim zabezpieczać sąd rodzinny, na co on bez wahania odpowiada, że dziecka, aczkolwiek na to, dlaczego w takim razie przez tyle lat rodzina nie została rozwiązana, nie umie odpowiedzieć.

Wspomina tylko, że informacje o czynnościach seksualnych zostały potwierdzone dopiero w tym roku, ale co z tego?

Wcześniej były przecież inne przesłanki.

TVN zdobywa komentarz sędzi z innego sądu, która również zajmuje się sprawami rodzinnymi i ona mówi, że ta sprawa to jest kompletny absurd, bo jeśli tylko zachodzi zagrożenie molestowaniem, nawet nie sam akt, a tu były zeznania świadka, który opowiadał o planach Dariusza,

to rodzina powinna zostać natychmiast rozwiązana.

Na sądzie w takich sprawach ciąży ogromne poczucie odpowiedzialności, a w tym przypadku system kompletnie zawiódł.

W związku z tym w sądzie w Opolu zostaje wszczęte postępowanie dyscyplinarne przeciwko sędzi, która przez te wszystkie lata nadzorowała rodzinę, ale po tym jak doszło do tak dużego nadużycia, to średnie pocieszenie.

W międzyczasie Dariusz w areszcie nie próżnuje i wysyła kolejne listy zarówno do Karoliny jak i jej rodziców, z których to wynika, że w przyszłości zamierza się z nią związać i wspólnie stworzyć rodzinę dla ich dziecka.

On chyba nie do końca rozumie, w czym dokładnie leży problem i co w ogóle zrobił źle, co zresztą trafnie podsumowuje Katarzyna, która w jednej z rozmów z mediami mówi, tutaj cytuję, Jemu się wydaje, że on przyjedzie i wszyscy go przywitają z otwartymi rękami, oddadzą mu Karolinę i on będzie dalej sobie z nią żył, a ona będzie mu następnie dzieci rodziła.

Jak już jesteśmy przy cytatach, to też od razu przeczytam wam jeden z jego listów do Karoliny.

Często myślę o tym, jak się czujesz, czy jesteś zdrowa i czy ktoś ci dokucza.

Na razie siedzę w więzieniu, ale kiedyś mnie stąd wypuszczą i będę mógł ci pomóc.

Czy jesteś zdrowa i czy brzuch cię nie boli?

Serdecznie cię pozdrawiam, Darek.

Jak widać, Dariusz chyba nie ma żadnej refleksji odnośnie swojego zachowania.

Co więcej, cały czas stara się o zwolnienie warunkowe, aby na żywo porozmawiać z Karoliną i namówić ją, żeby do niego wróciła.

Jakby tego było mało, to jeszcze wypisuje do jej rodziców, do których listy zaczyna od słów I tutaj ponownie cytuję.

Witaj droga rodzinko.

Głupio wyszło, ale myślę, że wszystko dobrze się skończy.

Teraz musimy wspólnie działać dla dobra Karoliny.

Wreszcie będziecie dziadkami.

Pozdrawiam Was wszystkich.

Przy okazji tej sprawy znów na tapetę trafia zaginięcie, aka zabójstwo Małgorzaty, ale niestety znów bez żadnych znaczących rezultatów.

Policjanci typują nowe miejsca ukrycia zwłok, próbują też znaleźć ten sprzedany przed laty samochód, ale to na nic.

Wygląda na to, że za zbrodnię, którą prawdopodobnie popełnił, Dariusz nie zostanie już pociągnięty do odpowiedzialności.

Jedyne co, to w trakcie procesu, który odbywa się kilka miesięcy później, w maju 2015 roku, zostaje skazany za wykorzystywanie Karoliny.

Zanim jednak do tego przejdziemy, to jeszcze słowo o samej Karolinie, u której przez te kilka miesięcy sporo się zmienia.

Po pierwsze trafia ona pod opiekę psychologa, więc powoli zaczyna przepracowywać traumatyczne wydarzenia, staje się bardziej otwarta i jest w stanie coraz więcej opowiadać rodzicom.

Mimo wszystko nie jest gotowa, aby występoww procesie, więc na sali sądowej reprezentuje ją mama.

Po drugie rodzi córkę, Julię, którą decyduje się wychować.

Dariusz nie ustaje w próbach podejmowania z nią kontaktu zza więziennych murów.

Wręcz przeciwnie, po narodzinach Julii te próby przybierają na sile, a do rozmów włącza się jego ojciec.

Rodzicom Karoliny deklaruje, że chciałby pomóc w wychowaniu wnuczki,

Co zrozumiałe, oni raczej nie wyrażają zgody, aby widywał ją na żywo, ale podtrzymują kontakt, więc mniej więcej wie, co się dzieje.

Regularnie udziela im też pomocy materialnej, czego Dariusz z wiadomych względów nie może robić samodzielnie.

Pieniądze przekazuje przelewami pocztowymi, a w zamian za to rodzina przedstawia mu paragony i faktury, żeby było wiadomo, że środki faktycznie idą na utrzymanie Julii oraz Karoliny.

Przechodząc już do procesu, to jest on naprawdę ekspresowy, bo trwa zaledwie jeden dzień.

Sąd ogranicza przewód sądowy, nie przesłuchuje więc świadków, wysłuchuje jedynie wyjaśnień oskarżonego, które nie wnoszą niczego nowego.

Dariusz, tak jak wcześniej, przyznaje się do winy i otwarcie mówi, że wie, że to co zrobił było złe.

Dodaje też, że ma poczucie obowiązku wobec Karoliny i Julii i że chce uczestniczyć w opiece nad córką, dlatego też prosi o łagodną karę.

Prokurator wnioskował o zakaz kontaktów i zbliżania się Dariusza do Karoliny na okres 4 lat, ale on prosi, aby skrócić ten czas do 3 lat, aby gdy Karolina osiągnie pełnoletność, mogła sama zdecydować, czy chce takie kontakty podejmować, czy też nie.

Dariuszowi groziło od 2 do 12 lat pozbawienia wolności, ale niestety sąd zdecydował się na prawie że najniższy wymiar kary.

Sędzia uznał, że choć stopień szkodliwości działania oskarżonego był znaczny, to jednak są też okoliczności łagodzące, mianowicie, uwaga, jego dotychczasowy niebudzący zastrzeżeń sposób życia, a także to, że od razu przyznał się do winy,

W trakcie procesu przyprosił Karolinę oraz jej rodziców i ogólnie mówiąc okazał skruchę.

W związku z tym zostaje skazany zaledwie na 3 lata pozbawienia wolności, chociaż dobrze, że bezwzględnie, a nie w zawieszeniu i dodatkowo ma zakaz zbliżania się do Karoliny na odległość mniejszą niż 20 metrów, a ten zakaz ma obowiązywać, tak jak wnioskował, przez 3 lata.

Co jest śmieszne, bo niby jak miałby się do niej zbliżać w czasie, gdy i tak będzie siedział w więzieniu.

Mama Karoliny jest oburzona wyrokiem, wnioskowała o najwyższą możliwą karę, czyli 12 lat, natomiast sam Dariusz, no cóż, podsumowuję to wszystko słowami, dużo przeze mnie przeszła i prawdopodobnie jeszcze różne trudności przeze mnie będzie miała.

Jest jednak silna psychicznie i zapewne przy pomocy najbliższych da sobie radę z obciążeniem.

Dziękuję za wysłuchanie odcinka.

Jeśli podoba Ci się w jaki sposób przedstawiam sprawy i chcesz wesprzeć moją dalszą podcastową działalność, możesz postawić mi kawę na BuyCoffee2.

Link znajdziesz w opisie.

0:00
0:00