Mentionsy

Stan Wyjątkowy
20.12.2025 17:01

Najtajniejsza wigilia w PiS. Kaczyński chce wykończyć Brauna. Czarnecki walczy w klatce #OnetAudio

Twórcy słuchowiska politycznego „Stan Wyjątkowy" ujawniają najgłębiej skrywaną, świąteczną tajemnicę PiS. Otóż w partii były nie dwie - jak się dotąd wydawało - ale aż trzy wigilie. Pierwszą zrobił dla wszystkich pisowców prezes Jarosław Kaczyński. Drugą, dla swoich ludzi, były premier Mateusz Morawiecki. A najtajniejszą zorganizował były wicepremier Jacek Sasin. Jak mówią jedni, przy opłatku - pardon - "rzygał" on na Morawieckiego. Drudzy są bardziej dyplomatyczni. Twierdzą, że Sasin prowadził ze swymi gośćmi świąteczne dysputy o Polsce - Polsce bez Morawieckiego, rzecz jasna. W tym wydaniu „Stanu Wyjątkowego" ujawniamy też, co wynika z analiz Nowogrodzkiej w sprawie sytuacji na prawicy. Co musiałoby się stać, aby Kaczyńskiemu udało się odbić wyborców Grzegorzowi "Grigorijowi" Braunowi? Otóż najpierw trzeba zbić jego partię Korona do poziomu 5 proc., by w konsekwencji jego wyborcy uznali, że lepiej nie marnować głosu i postawić na PiS. Patrząc na notowania Brauna, to marzenie. Bardzo sprawnie, co przyznają w PiS, Donald Tusk przykleja bowiem prawicy twarz Grzegorza Brauna. 
W części rozrywkowej programu mówimy, ile na walce w klatce zarobi były poseł PiS Przemysław Czarnecki, syn Ryszarda i były facet Marianny. On sam przyznaje, że jest póki co "jest bardziej freak niż fighter". Chyba pierwszy raz się z nim zgadzamy.

Zapraszamy na wyjątkowe wydanie "Stanu Wyjątkowego", w którym prowadzący w konstytucyjnym składzie podsumują dla państwa 2025 rok w polskiej polityce. Pierwsza część już w drugi dzień świąt - 26 grudnia o godzinie 18. Więcej informacji pod tym linkiem: https://wiadomosci.onet.pl/kraj/podsumowanie-roku-ze-stanem-wyjatkowym-pierwsza-czesc-juz-w-drugi-dzien-swiat/lksfhl1 

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 312 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

Najlepszy podcast roku w konkursie Best Stream Awards 2025.

Dzień dobry, witam serdecznie wszystkich widzów i słuchaczy stanu piątkowego.

A dzisiaj porozmawiamy sobie o takim niespodziewanym kandydacie na premiera z Prawa i Sprawiedliwości, o uwolnieniu psów z łańcuchów, co na razie jednak się nie dzieje, ale jest na to perspektywa w przyszłości, o wojnie, o takiego najważniejszego człowieka prezydenta, czyli o Sławomira Cenckiewicza.

O wojnie kury z Morawko, czyli byłego prezesa TVP z byłym premierem z Prawa i Sprawiedliwości.

Będziemy również mówić o tym, że Komisja Europejska, a potem SUE dały zielone światło do zmiany w Trybunale Konstytucyjnym.

Z kolei w części rozrywkowej porozmawiamy sobie o tym, ile Przemysław Czarnecki może zarobić na walce w Oktagonie, a także o tym, jak to się stało, że Donald Tusk spotkał Świętego Mikołaja i dlaczego Marek Suski, człowiek wielce utalentowany, zwłaszcza artystycznie, nazwał posłów i posłanki debilami.

Ze mną jest Dominika Długosz.

Dzień dobry, witam Państwa bardzo serdecznie.

Ale najpierw poczekaj, bo zaprosimy jeszcze Państwa na specjalne wydania Stanu Wyjątkowego.

Właśnie, bo jest przed nami jeszcze specjalne wydanie Stanu Wyjątkowego, a w zasadzie dwa wydania.

Zapraszamy Państwa na specjalne wydanie podsumowanie roku 2025 w polskiej polityce.

Będzie to podsumowanie w składzie pełnym, konstytucyjnym, a więc Dominika Długosz, Andrzej Stankiewicz, Kamil Dziubka i ja, Jacek Gądek, będziemy rozmawiać o wszystkim, co się ważnego w ciągu tego roku działo.

A więc z jednej strony o tym, jak to się stało, że obóz władzy przerżnął wybory prezydenckie.

O tym, jak to się stało, że w PiS-ie, który miał już po prostu być na autostradzie do władzy, doszło do takiego ostrego konfliktu, że niektórzy mówią wręcz o rozpadzie tej partii.

Porozmawiamy również w tym specjalnym wydaniu stanu wyjątkowego o braunie, o męcenie, o bosaku.

i jeszcze o tylu innych rzeczach, że musimy to pomieścić w dwóch częściach.

Pierwsza część tego specjalnego wydania Stanu Wyjątkowego będzie do obejrzenia w piątek, 26 grudnia o godzinie 18, a druga 1 stycznia o godzinie 12, w samo południe, 1 stycznia w Nowy Rok.

Zapraszamy serdecznie na te dwa wydania.

Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek.

Stało się w końcu to, na co wszyscy czekali i co było bardzo opóźniane.

Ale jednak doszło do pierwszego takiego face to face i rozmowy spotkania prezydenta Polski Karola Nawrockiego i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego.

Nawrockiemu bardzo zależało na tym, żeby Zeleński przyjechał do Polski i tak też się stało.

Panowie długo rozmawiali, Zeleński rozmawiał nie tylko z Nawrockim, ale też z premierem Donaldem Tuskiem, z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, ale oczywiście spotkanie prezydentów przykuło uwagę wszystkich.

Zobaczmy może fragment ich konferencji prasowej.

Tam pojawiły się oczywiście różne pytania, ale było też pytanie o to, co najbardziej interesuje prezydenta, czyli kwestie historyczne i ekshumacje ofiar rzezi wołyńskiej.

Zobaczmy, co Karol Nawrocki odpowiedział.

Po to właśnie zaprosiliśmy przedstawicieli Instytutu Pamięci Narodowej, a ja też w agendzie naszego spotkania wspólnie z Panem Prezydentem odnosiliśmy się do tej kwestii, żeby wskazać właśnie na to, co powinno być rozwiązane.

I tak, w istocie chodzi tutaj już nie tylko o symbole, o gesty, ale o realne działania.

Odnosiliśmy się do 26 wniosków złożonych przez Instytut Pamięci Narodowej.

Swoje wystąpienie ma

Pan Prezes Instytutu Pamięci Narodowej, profesor Polejowski, do którego odniósł się także przedstawiciel Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.

I wychodzimy dzisiaj z Panem Prezydentem Zełeńskim z przekonaniem, że wszystkie te kwestie formalne, administracyjne, które do tej pory stawały naprzeciw rozwiązaniu tej sytuacji, zostaną po stronie ukraińskiej rozwiązane.

Odnosiliśmy się do konkretnych 20

sześciu wniosków.

Myślę, że w naszym wspólnym interesie jest pochowanie ofiar ludobójstwa wołyńskiego.

Pochowanie ofiar, oddanie im czci, to wynika z istoty wartości chrześcijańskich, które także przecież łączą Polskę i Ukrainę.

Ją także poruszaliśmy podczas spotkania i chciałbym, żeby ona wybrzmiała podczas naszego...

Drodzy Państwo, dla Federacji Rosyjskiej, dla dzisiejszej Federacji Rosyjskiej instrumentalizowanie historii, przeszłości, kłamstwa na temat przeszłości i historii dla Federacji Rosyjskiej są jednym z fundamentów

jej imperialnego działania.

Więc my mamy z prezydentem Zeleńskim świadomość, że wyjaśniając tą sytuację, realizując 26 wniosków, wybijamy właśnie Federacji Rosyjskiej pewien argument i próby dzielenia nas i dezinformowania.

Tak, to jest kwestia, która jest najbardziej wrażliwa na dzień dzisiejszy między naszymi państwami i wierzę, że nasze dzisiejsze spotkanie ją po prostu rozwiąże.

Karol Nawrocki powiedział, że kwestia ekshumacji to jest kwestia najbardziej wrażliwa.

Od razu więc widać, co jest dla Nawrockiego najistotniejszą rzeczą, a takie inne sprawy, jak np.

pomoc militarna Ukrainie, pomoc finansowa Ukrainie...

To są sprawy, które Nawrocki ceduje, przerzuca na stronę rządową.

Karol Nawrocki stara się wymagać od Ukrainy, a jednocześnie pomaganie Ukrainie to spycha na obóz rządowy, na ekipę Donalda Tuska.

Powiedz mi Dominika, czy to jest przemyślana strategia, czy po prostu Karola Nawrockiego na przykład pomoc militarna Ukrainie zwyczajnie nie interesuje?

To na pewno jest przemyślana strategia.

Ja mam wrażenie, że jakoś o ile nie miałam tego wrażenia w przypadku Andrzeja Dudy, to mam wrażenie, że wszystko co robi Karol Nawrocki jest dość precyzyjnie przemyślane.

Ale przez niego samego czy może przez jego pałac?

Nie, raczej przez jego otoczenie niż przez jego samego.

Ale tutaj chyba też trzeba zaznaczyć, wiesz co, że prezydent Włodymir Załęski też chyba rozumie, że to jest istotne dla prezydenta Nawrockiego.

Chyba przyjechał już z tą wiedzą, że to jest sprawa, która jest istotna, dlatego że w tej sprawie powiedział...

że w tym roku już są pierwsze efekty tych prac ekshumacyjnych na Wołyniu i przedstawiciele naszych narodowych instytutów pamięci rozmawiali o tym dziś w naszej obecności.

Będziemy nadal wspierać te instytucje w ich działaniach.

Szanujemy polski pogląd na wspólną historię i liczymy na zrozumienie naszego punktu widzenia.

No tutaj między polską historią a zrozumieniem ukraińskiego punktu widzenia jest pewna przepaść, spora.

A czy strona ukraińska liczy na takie symetryczne potraktowanie o to rzeź wołyńskie, a z drugiej strony jakieś zbrodnie na ludności ukraińskiej z rąk polskich?

Ale my rzeź wołyńskie nie potraktujemy symetrycznie.

Nie ma takiej możliwości po prostu, ale mam wrażenie, że to jest, wiesz, że akurat w tych sprawach jest coraz lepiej.

Nieważne za czyją sprawą i dlaczego, ale naprawdę to ekshumacje ruszyły, przynajmniej.

To przynajmniej zostało załatwione w tym roku.

Są pierwsze efekty.

Można trochę uznać tę sprawę za załatwioną.

A wracając do tej polityki Pałacu Prezydenckiego i Karola Nawrockiego w tej sprawie.

Po pierwsze mam głębokie przekonanie, że on w ogóle się nie chciał z Dołeńskim spotkać.

Przecież zapraszał jego ludzie, zwłaszcza Marcin Przydasz.

Zapraszali do Polski, aczkolwiek do Kijowa, broń Boże, Nawrocki nie chciał jechać.

No właśnie, a wiesz, praktyka jednak w dyplomacji jest taka, że prezydent z krótszym stażem jedzie do prezydenta z dłuższym stażem.

Ale co powiedziałby elektorat, zwłaszcza taki twardo-prawicowy, konfederacki.

Dlaczego ten Nawrocki?

Jedzie do Kijowa.

Jak petent, jak petent w pociągu.

No dajcie panie spokój.

A tutaj Nawrocki raczej liczył na to i w sumie nawet mu się to chyba udało, żeby Zeleński przyjechał i złożył pewien, może nie hołd, ale podziękowania, żeby okazał wdzięczność narodowi polskiemu i to jest ten urobek dla Karola Nawrockiego.

Tak, to jest ten urobek, bo właśnie on i jego pałac bardzo chcieli uniknąć w moim przekonaniu tego obrazka, tego jechania do Kijowa, no bo przecież to też się nie leci, tylko się jedzie w pociągu.

Tego obrazka, który był bardzo wykorzystywany przez polityków, równiPrawa i Sprawiedliwości na samym początku wojny, dla Karola Nawrockiego w tej chwili ten obrazek w przekonaniu jego i jego ludzi jest po prostu obciążający.

A jeszcze by było koleje ukraińskie, czyli państwo ukraińskie posadziło do wagonu drugiej klasy.

I to już byłoby upokorzenie straszne.

Albo któryś przydacz, czy któryś tam by jechał w innym wagonie.

No to wszystko byłoby analizowane i oglądane, zwłaszcza właśnie przez wyborców Konfederacji, a ich Karol Nowrocki szczególnie obrazić nie chce.

W tej formule ta wizyta jest do zaakceptowania, nawet, znaczy nie nawet, zwłaszcza dlatego, że prezydent poruszył sprawę historyczną, a nie sprawy bieżące.

Bo co on ma powiedzieć Załęskiemu publicznie?

Nie damy ci więcej pomocy?

Nie, on tego zrobić nie może, bo jednak...

Wiesz co, co by nie myśleć o Karolu Nawrockim?

On jest historykiem.

Jest doktorem historii.

On doskonale wie, jakie są apetyty Rosji.

Co Rosja jest skłonna zrobić, jak tylko zajmie Ukrainę.

I on musi sobie zdawać z tego sprawę.

Więc zdaję sobie też głęboko w swoim historycznym serduszku też na pewno sprawę z tego, że odmowa pomocy Ukrainie w tej chwili jest działaniem na szkodę nie tylko Polski, ale całej Europy.

Rząd dawał migi, rząd dawał pieniądze, gwarantował pożyczki.

A on będzie potem pytał, dlaczego tak dużo dajecie.

Tylko nie zrobi nic, żeby tego nie dawać.

Bo też sobie zdaję sprawę, że to jest po prostu potrzebne i że to jest konieczne.

Ta wizyta oczywiście była bardzo ważna w takim wymiarze międzynarodowym, ale przechodząc na grunt czysto krajowej, naszej krajowej polityki, dosłownie na nasze podwórko, to prezydent Karol Nawrocki zajmował się ostatnio jego ludzie ustawą łańcuchową.

To jest owszem drugi biegun polityki, ale dla takiej emocji społecznej również bardzo ważne.

Może nawet, nie powiem, że ważniejsze, aniżeli kwestie takie ukraińskie, ale też kwestia ustawy łańcuchowej budzi dużą emocję, dużo empatii jest w ludziach, na to wskazują sondaże, wobec psów, które były trzymane, cały czas są trzymane na uwięzi.

Na początku grudnia Karol Nawrotki zawetował ustawę łańcuchową, za którą...

chyba ponad 300, grubo ponad 300 posłów, w tym duża część Prawa i Sprawiedliwości i Jarosław Kaczyński głosowali.

Karol Nawrocki ją zawetował.

I potem w Pałacu Prezydenckim...

analizowano dokładnie tę ustawę.

Jeszcze przed wetem to czyniono, ale potem również zbierał się cały zespół w Pałacu Prezydenckim, żeby tylko odeprzeć ten atak ze strony obozu rządowego, ze strony obrońców zwierząt i też starać się przekonać zwykłych ludzi, którzy w większości popierają uwolnienie psów z łańcuchów.

Ja rozmawiałem z ludźmi z Pałacu Prezydenckiego i oni mówili tak, że ta ustawa, no to...

To była jak pułapka, łańcuchowa pułapka na prezydenta, a prezydent, owszem, zdawał sobie sprawę z tych nastrojów bardzo prozwierzęcych wśród Polaków, ale zdecydował się tę ustawę zawetować.

Miał różne powody ku temu.

Taki koronny powód, który był artykułowany przez samego prezydenta i jego ludzi, to był taki, że oto psy nie mogą mieć większych końców, aniżeli bywają w mieście kawalerki.

Wedle tej ustawy największe psy powyżej 30 kilogramów to musiałby mieć kojce wielkości 20 metrów kwadratowych.

Minimalna kawalerka to wedle przepisów jest 25 metrów, więc troszkę do tej kawalerki jeszcze brakuje.

Ale zdarzają się, Jacek, zdarzają się patokawalerki po paręnaście metrów, zwłaszcza w twoim rodzinnym Krakowie ja takie widziałam, wiesz?

Ale dobrze powiedziałaś, patokawalerki.

Patokawalerki, tak, to są absolutnie patokawalerki.

20 metrów wydaje się być bardzo dużą przestrzenią, ale pamiętajmy, że jednak psy, które ważą powyżej 30 kilogramów, to już jest naprawdę duży pies.

To są psy, które raczej nie są trzymane przez biednych, bo to jest ten argument biednych emerytów na polskiej wsi, czy ludzi, którzy sobie nie poradzą z takimi psami.

Nie, biedna emerytka przy całym szacunku.

do pana prezydenta, nie trzyma 30-kilogramowego psa na łańcuchu.

Po prostu, bo on jest po prostu już psem bardzo niebezpiecznym.

I te 20 metrów, no to ja widziałam takie filmiki też w internecie, wiesz, ludzi, którzy się zajmują opieką nad zwierzętami, którzy pokazywali, ile to jest te 20 metrów, bo nam się wszystkim wydaje, że to jest jakaś potężna przestrzeń.

I to naprawdę nie jest dużo.

Karol Nawrocki mówił i szef jego kancelarii, Zbigniew Bogucki, że oto takie prawo będzie w istocie martwe.

Bo psy będą musiały zostać uwolnione, ale kogoś nie będzie stać na taki duży kojec, więc prawo będzie martwe.

Jeszcze te psy agresywne, bo zaniedbane przez ludzi, będą po prostu stwarzać zagrożenie.

Niemniej taka argumentacja, ona może trafić do bardzo małego ułamka polskiego społeczeństwa, więc było tutaj duże ryzyko dla Karola Nawrockiego, że okaże się katem psów.

I dlatego też wystąpienie przedstawiciela prezydenta w Sejmie przy okazji próby odrzucenia weta prezydenckiego do tej ustawy przykuło taką uwagę.

Zbigniew Bogucki wyszedł na mównicę sejmową, bardzo dobrze przygotowany, bo przez parę tygodni w pałacu, jak powiedziałem, pracowano nad jego wystąpieniem i wygłosił tyradę wymierzoną w obóz rządowy.

Posłuchajmy Zbigniewa Boguckiego.

Jakie były tego motywy?

Wystarczy popatrzeć na wpisy pana premiera.

Panie premierze, pana wpisy.

Weto prezydenckie, ale jednocześnie inicjatywa ustawodawcza.

Co pan premier wpisuje?

I co ci psy zawiniły?

Szanowny panie premierze, ja mógłbym zapytać dzisiaj, a co panu zawinili pacjenci, którzy nie mogą dostać się do lekarza?

A co panu zawiniły dzieci, kobiety w ciąży, osoby starsze, których pan chce pozbawić tak naprawdę w większości darmowych leków?

Co panu zawinili ci pracownicy sądów, którzy wywiesili tutaj transparent i proszą o podwyżki?

Wreszcie, co panu zawinili pana wyborcy, że pan nie potrafił spełnić swoich obietnic?

Panie premierze, co wszyscy ci ludzie panu zawinili?

Kolejny wpis pana premiera.

Pan premier na Instagramie także jest aktywny, więc pan premier powiedział tak.

Weto prezydenta Nawrockiego wobec ustawy łańcuchowej nie mieści mi się w głowie.

To już nie jest polityka.

A następnie pan, panie premierze, kilka dni później, 8 grudnia, mówi tak, kochają psy i Polskę.

Na łańcuchu PiS, Nawrocki, Konfederacja.

Czym to panie premierze jest, jak nie podłością?

To nie jest podłość zwracać się do parlamentarzystów i mówić w taki sposób?

A gdybym chciał być złośliwy, to bym zapytał, na czym był pan łańcuchu kilkanaście czy kilka lat temu?

Na czyim łańcuchu Pan wtedy był?

Kiedy nazywano Pana ich człowiekiem w Warszawie.

Kiedy Pan mówił, że Pan będzie pilnował, żeby razem z premierem Putinem nie sypać piachu w tryby.

To po czyjej stronie Pan był i na czym Pan był w łańcuchu?

I Pan dzisiaj ma czelność do prezydenta Rzeczypospolitej wybranego w wolnych, demokratycznych wyborach.

Przez to, że przegraliście.

Mówić o podłości?

Panie premierze, naprawdę są granice.

Kolejna rzecz, zwracam się także do pana marszałka.

Zwracam się do pana marszałka, bo pan marszałek zdaje się

Chcę stanąć w szranki z panem premierem.

Kto będzie bardziej antyprezydencki?

Kto będzie bardziej antyobywatelski?

Panie marszałku, pan ostatnio powiedział, walka nie zakończy się tak długo, jak prezydentem będzie Nawrocki.

Człowiek zbudowany z nacjonalistycznych obsesji.

Prezydent Nawrocki.

jest zbudowany na idei wolnej, suwerennej, niepodległej, dumnej Polski.

A pan, panie marszałku, jest zbudowany na idei Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Nie ma pan prawa tak mówić do prezydenta.

Bogucki wyszedł do takiego bardzo krótkiego, a czy końśliwego tweeta Donalda Tuska, a co ci zawiniły psy.

No i potem przeszedł, a co zawiniły i zawinili pacjenci rządowi, a co na przykład emeryci zawinili temu rządowi, że oto na przykład rząd chce odbierać część darmowych leków tymże osobom.

Było to retorycznie...

nie wiem, jakie jest twoje zdanie, bardzo dobrze wygłoszone przemówienie, ale ten taki most, taki, jak się mówi w PR, taki bridge, po prostu od jednego tematu do drugiego, no to wyjątkowo śmiały, wyjątkowo brawurowy.

Ja nie wiem, czy można to powiedzieć, że śmiało i brawurowym.

Nie podzielasz tego zakresu.

Nie, nie podzielam.

O ile, wiesz co, bardzo mnie interesuje rozwój w ogóle Zbigniewa Boguckiego jako polityka, bo jestem zaskoczona.

Ja za każdym razem, i strasznie przepraszam, ja wiem, że w ogóle ten komentarz już jest skandaliczny, ale za każdym razem, jak patrzę na pana ministra Boguckiego, to widzę Bolesława Prusa.

Mówiłam już o tym, zdaje się.

Zresztą wtrącę ci się, w momencie kiedy, a było to już ponad rok temu, szukano wpisie kandydata na prezydenta, Zbigniew Bogucki pojawił się w tym gronie i ludzie z samego PiS mówili, że jest podobny do Bolesława Prusa.

Ale poczekaj, może oni do mnie to też mówili i ja to zassałam po prostu jakoś jak swoje.

I mi to po prostu wlazło do głowy.

Może chłonę spinę PiSu po prostu.

I za każdym razem się dziwię, że on się tak wyostrzył, że on jest taki, zresztą jego koledzy z Prawa i Sprawiedliwości też o tym mówią, że to jest dla nich duże zaskoczenie, że raptem po pół roku w Pałacu Prezydenckim Bogucki

zaczął być takim jastrzębiem totalnym.

Po prostu rzuca się i atakuje, zwłaszcza Tuska.

Akurat ten bridge mnie jakoś nie przekonał.

I wiesz co, ja nie wiem, czy się wybronił prezydent od tego, bo...

Trochę żyjemy w demokracji social mediowej i trochę najważniejsze jest kto co z tym zrobi.

Wystąpienie w Sejmie, jakby nie było trafne, ostre i błyskotliwe, niewiele zmienia.

I mam wrażenie, że jednak bardziej rozsiewa się historia pod tytułem Nawrocki trzyma psy na łańcuchu.

Widziałam już takie, wiesz, oczywiście przez Ejaja robione zdjęcia z...

z psem przykutym do Pałacu Prezydenckiego i tak dalej.

Ale Karol Nawrocki najwyraźniej zdawał sobie sprawę z tego ryzyka, że zostanie wykreowany na kata psiaków.

Dlatego też wyszedł od razu, wetując na początku miesiąca tę ustawę łańcuchową, wyszedł z własnym projektem ustawy, tylko że ta ustawa nie zakłada żadnych konkretów, jeśli chodzi o wielkość kojca.

Więc ma być po prostu jakiś humanitarny kojec o odpowiednim rozmiarze, ale nie ma żadnego tam konkretu, więc to jest duża słabość tej ustawy.

A w drugiej części porozmawiamy z Dominiką o tym, jak wygląda walka Kury z Morawką, czyli Jacka Kurskiego z Mateuszem Morawieckim.

Przyszedł poniedziałek i wtedy Jacek Kurski opublikował na serwisie X, Twitterze.

Swoje dzieło, bardzo długie, które szykował od tygodni, bo to nie była żadna godzinna impresja, tylko od tygodni Jacek Kulski pisał takie dzieło, konsultował ten długi tekst z różnymi ludźmi w obozie PiSu.

Poprosił Jarosława Kaczyńskiego o zielone światło na publikację tego bardzo ostrego ataku na Mateusza Morawieckiego.

Ludzie, którzy znają Kurskiego, to wiedzą, że zapewne poprosił, bo przecież sam z siebie by tego nie zrobił.

On by nie wyskoczył i bez zgody Jarosława Kaczyńskiego by niczego nie opublikował, zwłaszcza tak mocarnego.

Ale byłby to bardzo długi wpis i wszyscy powątpiewają, znając Jacka Kurskiego, że zapewne nie przedstawił tego tekstu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Więc Kaczyński dał zielone światło, ale nie do końca wiedział na co.

A Jacek Kurski puścił ten tekst, tylko że kłopot jest taki, że jak Jacek Kurski puścił ten tekst, to Jarosław Kaczyński telefonicznie zaczął rozmowę z Mateuszem Morawieckim.

Rozmowa poszła tak dobrze, że Jarosław Kaczyński stwierdził, że trochę głupio będzie, jeśli Jacek Kurski opublikuje ten wpis na Twitterze uderzający Morawieckiego.

Tylko, że ten tekst już wisiał.

I wówczas wybuchła po prostu w tym pisie wręcz panika.

Będzie też o Wigiliach.

Nie jednych, nie dwóch, ale aż trzech Wigiliach w Prawie i Sprawiedliwości.

Chwilę później po pierwsze była ta Wigilia, która miała być jedyną oficjalną Wigilią.

Kolejnego dnia, we wtorek, wigilia.

Miała być o godzinie 18 na Nowogrodzkiej i przed tą wigilią Biuro Prawa i Sprawiedliwości dzwoniło do parlamentarzystów.

I mówiło.

Jedyną oficjalną wigilią partii jest spotkanie przy ulicy Nowogrodzkiej o godzinie 18.

Każda inna wigilia jest szkodliwa dla Polski i dla partii.

Przynajmniej część posłów PiSu usłyszało taki komunikat, czyli

Idziesz na Nowogrodzką, a jak idziesz gdziindziej, czyli do Mateusza Morawieckiego na przedświąteczne takie spotkanie o godzinie 21 czy po 21, to już będzie źle widziane, bo to będzie antypartyjne.

No i okazało się, że tam było około 60 osób, które się skusiły jednak na afterek u Morawieckiego.

Będziemy również rozmawiać o tym, jaki desant szykuje obóz rządzący w Trybunale Konstytucyjnym.

Ja nie wiem, jaki jest plan w sprawie Trybunału Konstytucyjnego.

A czy plan jest taki, żeby w końcu zacząć wybierać?

Żeby nie było tam Gojilli.

Ale jest kilka wakatów, no i rząd, przynajmniej większość sejmowa będzie chciała wybierać nowych sędziów, fajterów, a nie tam jakichś letnich prawników, ale naprawdę fajterów, żeby uzupełnić te wakaty, mając podkładkę w postaci orzeczenia SUE, żeby w przyszłym roku już ci nowi nominaci mieli większość.

A jak będą mieli większość, no to będzie można się rozprawiać.

z prezesem Bogdanem Święczkowskim.

I o wzroście Brauna w najnowszym sondażu.

Ostatni sondaż.

I tam.

Pierwsze miejsce Koalicja Obywatelska.

Stabilnie.

Drugie miejsce PiS.

Też stabilnie.

Trzecie miejsce.

Korona, Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna.

Jest trzecia.

I dopiero na czwartym miejscu

Allianz Bosaka i Mencena nieco ponad 10,5%.

Czy to jest jakiś przewrót kopernikański, czy to może jednak jedna jaskółka, która może się okazać, że jest fałszywa?

A w części trzeciej, rozrywkowej, powiemy o tym, ile Przemysław Czarnecki może zarobić na jednej walce z byłym partnerem swojej byłej partnerki.

To może być 300, a nawet i 400 tysięcy złotych.

Rozmawiałem z panem Przemysławem Czarneckim o tej walce.

Powiedział tak.

Sam się śmieję, że póki co jestem bardziej freak niż fighter.

Znaczy ja doceniam tę szczerość, naprawdę.

Ale jaka może być motywacja do podjęcia rękawicy z byłym partnerem swojej byłej partnerki?

Byłej żony posła PiSu.

Przemysław Czarnecki to wyjaśni.

Powodem podjęcia walki jest konflikt z osobą, z którą mam zamiar walczyć.

Czyli jakby to było dziwne, to byłem partnerem mojej byłej partnerki.

Skoro federacja uznała, że to będzie atrakcyjne, to się zgodziłem.

I dalej.

Przyczyny są również merkantylne, czyli pieniądze.

Jeśli będą z tego dobre pieniądze, to czemu nie?

A skoro się zgodziłem, to pieniądze są wystarczająco dobre.

Zresztą Przemysław Czarnecki ma stoczyć nie jedną walkę, ale kilka.

Czyli kilka razy po 30 sekund ma wytrzymać.

Chociaż ten Korczarowski też nie miał jakichś sukcesów specjalnych, bo z Dżagą przegrał, z tego co wiem.

A potem jeszcze zebrał po ryju, co już mnie totalnie zaskoczyło, od Jasia Kapeli, nie?

Wydaje mi się, że przeciwnicy są godni siebie nawzajem po prostu.

Może to naprawdę nie skończy się na 30 sekundach.

To nie jest dajman.

Ja też rozmawiałam z kimś tam z tego środowiska prawicowego,

Jakiś czas temu i trochę żeśmy się śmiali, że może trzeba by jakiś tam Sejm MMA zorganizować i to w pay per view, czyli zarobić na tym jeszcze pieniądze, że troszkę by się takich par tam zebrało.

Jak się pojawiła ta informacja o Czarneckim, pisze, no ale my żeśmy żartowali o tym Sejm MMA.

Nie wiem jak pani, ja nie.

I wiesz co, idziemy chyba w tym kierunku.

Ja ostatni czas zadzierzgnąłem trochę informacji w tym środowisku freakfighterów.

Właśnie miałam cię spytać dlaczego?

A akurat pisałem tekst o Danielu Nawrockim, który też ma pewną słabość.

Do freak fightów nawet nakręcił taki długi reportaż, który zakrawa na reklamę po prostu tych walk.

I on po prostu pokazywał od kulis taką galę.

Więc dlatego zadziergnąłem pewnych znajomości w tym środowisku.

No i Przemysław Czarnecki za taką jedną walkę to...

300-400 tysięcy może dostać.

Więc jeśli stoczy, powiedzmy, że trzy walki, to może dobić nawet do bańki.

Powiemy również o tym, kogo za debila uważa Marek Suski, o tym, gdzie spotkał świętego Mikołaja premier Donald Tusk, a także o zabawnych pomyłkach Jarosława Kaczyńskiego, który o mały włos, a nazwałby swoją partię furiacją.

Debile.

Do widzenia, debile.

Jakie to lapidarne, prawda?

Ale wiesz co, tutaj wszystko jest, nie no, tu wszystko jest w ogóle, po prostu wszystko jest.

Jeśli jest Marek Suski, to już nic więcej nie trzeba.

Nie, nic więcej nie trzeba, on jeszcze to podbił.

Wiesz co, ja kiedyś go o to pytałam.

Ja kiedyś go pytałam, nie o to, bo o to miałam okazję zapytać Marka Suskiego, ale on mi też bardzo lapidarnie odpowiedział, należało im się.

I to wszystko, co miał mi do powiedzenia w tej sprawie.

Ja go kiedyś pytałam o to, czy to nie jest dla niego problem, że czasem coś powie i potem wszyscy tym żyją, no bo to są takie rzeczy, które zostają, jak o to, czy zna Carycę Katarzynę, czy nie.

I on mówi, że to jest jego problem od maleńkości, że on szybciej mówi niż myśli.

Co prawda Jarosław Kaczyński nie dokończył tego słowa, ale byłoby bardzo malownicze.

Chciał powiedzieć formacja, a zaczął mówić furia.

Furiacja.

I w sumie, by to dobrze oddawało, by to charakter pisu.

W tej chwili oddaje to absolutnie atmosferę w prawie i sprawiedliwości.

Tak jest w tej chwili to jedna wielka furiacja.

Coś ten Mikołaj nie dał żadnego prezentu, przynajmniej takiego zapakowanego, ładnego premierowi Donaldowi Tuskowi.

Ale Ruski też nie dał.

No w sumie jest to jakiś uzysk, że premier nie dostał dania.

Jest to uzysk, bo mógł dostać, zdecydowanie.

Ale tak pytając na serio, to jak sądzisz, czego Donald Tusk może sobie życzyć w polityce, bo w życiu prywatnym to jego sprawa, ale w polityce?

W polityce?

I żeby to powiedzieć jakoś elegancko, tak?

Nie tak jak Marek Suski.

Nie tak jak Marek Suski, dobra.

W polityce to Donald Tusk może sobie życzyć, żeby jednak przynajmniej PSL przeszło przez próg wyborczy za dwa lata, bo w tej chwili jego radość z rosnących sondaży jest radością raczej

przez łzy, bo nie będzie miał z kim rządzić, jak tak dalej pójdzie.

No chyba, że jednak przeciągnie tego Morawieckiego na swoją stronę, nie wiem, co tam się... Ja też takie sugestie już usłyszałam w tym tygodniu, że o, trzeba zwrócić uwagę, czy im doradcą był Mateusz Morawiecki.

Teraz sobie przypomnieli, rozumiesz.

że współpracował z Tuskiem przez jakiś czas.

Ale Morawiecki twierdzi, że w zasadzie to nie doradzał, bo tam premier nie przychodził.

To wszystko się nie działo w ogóle.

Albo druga rzecz, żeby Braun rósł w siłę.

To drugie się sprawdza.

Bo rosnący w siłę Brown jednak, wiesz, straszenie pisem to może nie działa, ale straszenie Brownem to już zadziała, bo tutaj jest naprawdę czym postraszyć.

I to może być coś, co dla Donalda Tuska byłoby idealnym prezentem od choinka.