Mentionsy

Sonder. Nieznane historie
02.12.2025 18:47

Udawał gwiazdę Hollywood. Oszukał ludzi na $230 milionów

🟠50 dni za darmo w Storytel dla nowych użytkowników ⤵️LINK: https://www.storytel.com/pl/c/sonder


Instagram @konradshymansky

https://www.instagram.com/konradshymansky/


Autor podcastu

Konrad Szymański

Opracowanie

Piotr Kostrzewski

Źródła: https://ntpd.eu/l3eag

kontakt/współpraca: [email protected]

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 313 wyników dla "One in a"

To plakat filmu Furia z 2014 roku z Bradem Pittem w roli głównej.

A to jedna ze scen, na której możecie zauważyć tego oto dżentelmena.

Zacka Averego.

Zack to aktor, którego większość widzów nie kojarzy nawet z nazwiska.

w filmie pojawia się dosłownie na kilka sekund.

I właśnie w tym tkwi cała ironia.

Człowiek, którego prawdziwa historia była o wiele bardziej spektakularna niż jakakolwiek rola, którą kiedykolwiek zagrał.

Bo zanim świat usłyszał o Zacku Averym, nazywał się on Zachary Horwitz.

Zupełnie zwyczajny chłopak, który postanowił zdobyć Hollywood.

I przez chwilę wyglądało, że naprawdę mu się to udaje.

Czerwone dywany, zdjęcia z gwiazdami, luksusowe życie.

Wszystko to tworzyło obraz mężczyzny, który zrobił karierę.

W jego historię uwierzyli mu przyjaciele, rodzina, a przede wszystkim inwestorzy.

Jak kiepski aktor doprowadził do największego oszustwa finansowego w dziejach Hollywood?

Poznajcie tę historię.

Poznaj nieznane historie.

Drodzy słuchacze, w ramach kolejnej współpracy ze Storytel trafiłem na audiobook, którego nie mogłem pominąć w tym odcinku.

I już mówię dlaczego.

Tytuł, który chcę wam polecić to Kobieta, która oszukała świat.

To historia Belle Gibson, młodej influencerki, która zdobyła ogromną popularność w internecie, twierdząc, że pokonała raka dzięki zdrowej diecie i sile pozytywnego myślenia.

Miała swoją aplikację, wydawała książki, była traktowana jak autorytet i inspiracja dla tysięcy ludzi.

Problem w tym, że cała jej opowieść była zmyślona.

Gibson płakała przez cały czas, niekiedy w sposób niekontrolowany i głośniej niż inni.

To było tak, jakby chciała być widziana i słyszana.

I właśnie dlatego wybrałem ten audiobook do dzisiejszego odcinka.

Bo choć sprawa Bell Gibson dotyczy zupełnie innego świata niż historia, którą za chwilę omówimy, to łączy je jedno.

Siła dobrze sprzedanej iluzji.

Historie, które na pierwszy rzut oka wyglądają pięknie i przekonująco, a dopiero później okazuje się, że ktoś tym wszystkim sprytnie sterował.

Audiobook Kobieta, która oszukała świat znajdziecie w aplikacji Storytel.

A w opisie odcinka zostawiam link, dzięki któremu możecie słuchać Storytel przez 50 dni za darmo.

Jeśli lubicie reportaże i true crime o ludziach, którzy zbudowali swoje życie na fikcji, będzie to świetny wybór.

A teraz przechodzimy do dzisiejszej sprawy.

Zachary Joseph Horwitz urodził się w grudniu 1986 roku w Berkeley w stanie Kalifornia.

Po rozwodzie rodziców pozostał pod opieką matki Susan.

Kobieta ledwo wiązała koniec z końcem.

Wkrótce jednak szczęście się do nich uśmiechnęło.

Susan ponownie wyszła za mąż, za Roberta Kozłowskiego, dobrze usytuowanego kierownika produkcji.

Oboje zamieszkali wraz z nim w Fort Wayne, w stanie Indiana.

Jeżeli spojrzymy na zdjęcia Horwitza z młodości, od początku wyróżniał się ogromną charyzmą.

Przystojny, dobrze zbudowany mężczyzna o niezwykle głębokich, zielonych oczach.

Tak pokrótce można było opisać Zacka.

Jego największy atut tkwił jednak w osobowości.

Był przebojowy, pewny siebie i ambitny.

Przejawiał wrodzony magnetyzm, który w naturalny sposób zjednywał mu ludzi.

W dokumencie Hollywood Hasner.

Jeden z jego najbliższych przyjaciół wyznał.

Wtedy wszyscy go podziwialiśmy.

Cholera, my chcieliśmy być jak Zack.

My to Joseph, Jacob, Matthew i Tyler, nieodłączni towarzysze Horwitza od czasów studenckich.

Chłopaki z prostych rodzin, tak zwanych niebieskich hołnierzyków.

Imponował im jego lepszy status materialny i pewność siebie.

Paczka lubiła nazywać siebie Watahą, co dobrze oddawało łączącą ich silną więź.

Wtedy mężczyźni zrobiliby dla swojego przyjaciela wszystko.

Jak się później okaże, ten nie będzie miał żadnych skrupułów przed wykorzystaniem ich oddania.

W 2009 roku na Uniwersytecie Indiany Zachary poznał Mallory Hedgdorn.

Przystojny i charyzmatyczny student psychologii zrobił ogromne wrażenie na dziewczynię z niewielkiego miasteczka.

Był wszystkim, co mogła definiować jako chłopak idealny.

Potrafił nieoczekiwanie zostawić kwiaty pod drzwiami jej pokoju albo zabrać na wycieczkę po samotnej, dzikiej plaży.

Kiedy w 2010 roku Horwitz ukończył studia, matka kupiła mu mieszkanie w Chicago.

Mallory zamieszkała tam razem z nim.

Para miała psa, suczkę Rottweilera o imieniu Lucy.

Na zdjęciach z tamtego okresu są młodzi, uśmiechnięci, po prostu szczęśliwi.

Raz wychodziliśmy z siłowni.

Naprzeciwko stał pusty lokal.

Wtedy Zak powiedział.

Byłoby super, gdybym otworzył tu bar ze zdrowym smoothie.

Zaczął więc pojawiać się na spotkaniach biznesowych i promować swój pomysł.

Ktoś powiedział mu, porozmawiaj z moim szefem, Howardem Schulzem.

Tak była żona Horwitza, opisała początki jego pierwszego biznesu.

Zak od zawsze miał wielkie ambicje.

Czuł presję ze strony otoczenia, oczekiwanie, że osiągnie sukces.

Matka uważała go za wybitnego, a on sam stawiał sobie za wzór ojczyma, majątnego człowieka o udanej karierze zawodowej.

Dlatego, kiedy tylko dostrzegł pusty lokal naprzeciwko swojej siłowni, w jego głowie zrodził się pomysł na biznes.

Bar ze zdrowymi koktajlami i żywnością.

Tak właśnie narodził się Fiul.

Do realizacji tego marzenia Zack ściągnął swoich oddanych przyjaciół.

Jake Wonderlin bez namysłu porzucił dotychczasowe zajęcie i przeprowadził się do Chicago.

Inni przyjaciele razem z Horwitzem remontowali lokal, który już wkrótce miał stać się barem ze zdrowymi koktajlami.

Problem w tym, że żaden z nich nie miał pojęcia o prowadzeniu takiego interesu.

Zack zdawał się tym jednak wcale nie przejmować.

Ciągle powtarzał, że muszą myśleć jak zwycięzcy i najwięksi gracze na rynku.

Jeżeli będą iść ich śladami, na pewno odniosą podobny sukces.

Był o tym całkowicie przekonany, ponieważ powiedział mu to Howard Schultz, amerykański przedsiębiorca i założyciel sieci Starbucks.

Horwitz miał go poznać podczas szukania ludzi chętnych do zainwestowania w fuel.

Chociaż wydawało się to nieprawdopodobne, biznesmen wcielił się w rolę mentora młodego przedsiębiorcy.

Zak utrzymywał z nim kontakt mailowy, którym wielokrotnie chwalił się swojej partnerce.

Znający jego przebojowość przyjaciele również nie podważali tej znajomości.

Jeżeli ktoś miał zaimponować właścicielowi Starbucksa, to tylko Zak.

W 2011 roku nastąpiło otwarcie baru.

Niecodzienny plan rozwoju marki pod tytułem Ful był konsekwentnie realizowany.

Lokal traktowano jako zalążek potężnej sieci.

Na stronie internetowej Ful, w zaadce z pracownikami, wszyscy mieli poprzypisywane do siebie funkcje ze skrótowcami typowymi dla wielkich korporacji.

Zak, rzecz jasna, widniał tam jako CEO.

O ile takie postępowanie można uznać za ekscentryczną formę budowania wizerunku, to podejście do polityki płacowej Ful zaskoczyło wszystkich.

Posiadający jeden, świeżo założony bar mężczyźni wypłacali sobie honoraria wynoszące dziesiątki tysięcy dolarów.

Nawet tak oddani Zakowi przyjaciele dziwili się, jak mężczyzna może znaleźć na to pieniądze.

Podejrzewali, że ma to związek z Howardem Schultzem.

Mężczyzna w końcu dodał go nawet na stronie baru jako mentora.

Cóż, w rzeczywistości pieniądze, z których Zach wypłacał wynagrodzenia i rozkręcał swój biznes, w dużej mierze pochodziły od jego niedawno zmarłego ojczyma, który miał zostawić po sobie spory majątek.

O dziwo, pomimo braku wiedzy Horwitza na temat prowadzenia tego typu lokalu i, powiedzmy, nieortodoksyjnego podejścia biznesowego, Phil zdawał się prosperować.

Zdobył nawet pewną grupę stałych klientów.

Codzienna, ciężka praca za barem nie była jednak czymś, co satysfakcjonowałoby Zacka.

Dlatego po niespełna trzech miesiącach zawiesił działalność Phila.

Jednak w jego głowie dojrzewała już nowa wizja, znacznie bardziej odpowiadająca jego wrodzonym talentom i aspiracjom.

Pamiętacie maile, które Zachary rzekomo otrzymywał od byłego CEO Starbucksa?

W jednym z nich Schultz zaproponował mu intratną posadę w Los Angeles.

Zach miał zostać liderem programu marketingu influencerskiego należącej do biznesmena firmy Mavron.

Nie będzie wielkim zaskoczeniem, jeżeli powiem wam, że Howard Schultz oczywiście nigdy nie kontaktował się z Zackiem w tej sprawie.

Nie utrzymywał z nim też żadnej prywatnej znajomości.

Co więcej, Howard Schultz nigdy nie spotkał Zacka Horowitza.

To kłamstwo przekonało jednak Mallory, żeby wyprowadziła się ze swoim partnerem do Los Angeles.

Jak się potem okazało, nie było ostatnim, którym Horwitz karmił swoich najbliższych.

Im bardziej ściemniasz, tym bardziej ludzie to kupują.

Te słowa dziennikarza śledczego Iwana Osnosa z artykułu o Horwitzu w New Yorkerze doskonale oddają jego dalsze poczynania.

Zaczął od zapisania się na lekcje aktorstwa.

Chciał rozpocząć karierę w Hollywood.

Mallory była tym zaskoczona, jednak przywykła już do niecodziennych zachowań swojego partnera.

Żeby przekonać ukochaną, spełnił nawet jej dziecięce marzenie.

Mianowicie zabrał na gaAmerican Music Awards i pozwolił się przejść po czerwonym dywanie.

Kiedy mężczyzna zaczął grać niewielkie role w reklamach, bliskich ucieszyło, że nareszcie ma jakąś w miarę stałą pracę.

W 2013 roku Zak nawiązał kontakt z braćmi Julio i Diego Halewisami, właścicielami niewielkiego studia filmowego.

Specjalizowali się w niskobudżetowych produkcjach klasy B, thrillerach i horrorach.

Wkrótce po ich spotkaniu historia o pracy dla Howarda Schulza zaczęła ewoluować.

Otóż biznesmen miał założyć fundusz mający na celu finansowanie produkcji filmów.

Za stronę techniczną odpowiedzialni byli bracia Halivis.

Zakowi z kolei powierzono koordynację projektu.

Tak oto narodziła się firma One in MM.

Największe osiągnięcie Horwitza, a zarazem początek największego przekrętu finansowego w dziejach Hollywood.

Jednak najpierw Zack zadbał o odpowiednią oprawę.

Zaczął sam grać w filmach realizowanych przez braci Halewis.

Przyjął też pseudonim artystyczny Zack Avery i to pod tymi personaliami jest znany najbardziej do dzisiaj.

Z tym, że Zack był aktorem, mówiąc bardzo oględnie, przeciętnym.

Jednak wiedział, że od prawdziwego talentu i sukcesu ważniejsze są ich pozory.

Dlatego kupił dla siebie i braci Halewis drogie samochody i skórzane kurtki.

Od tego czasu trójka mężczyzn pojawiała się publicznie jedynie w tym budzącym jednoznaczne skojarzenia anturażu.

Dla uwierzytelnienia swojej pozycji czołowego aktora, Zack pojawiał się na najważniejszych galach Hollywood.

Fotografował się w towarzystwie znanych i bogatych członków śmietanki towarzyskiej, jakby był jednym z nich.

Nie jest przy tym powszechną wiedzą, że na wiele takich gal można było wślizgnąć się bez zaproszenia.

Wystarczyło jedynie wynająć pokój w hotelu obok, kupić drogi smoking i mieć dużo pewności siebie.

Tej ostatniej zakmiał aż zbyt wiele.

Teraz pozostało mu jedynie zdobyć pieniądze.

Zaczął od zdrady zaufania swoich przyjaciół.

Ludzi, którzy niczego się nie spodziewali.

Nie mogli sobie nawet wyobrazić, że człowiek, którego znają przecież od tylu lat, mógłby oszukać ich i ich rodziny, pozbawiając oszczędności całego życia.

To słowa prokuratora zajmującego się sprawą Horwica.

Kiedy Zak skończył budować podstawy wizerunku człowieka sukcesu, swoją uwagę skupił właśnie na przyjaciółach, aaściwie na ich kontach bankowych, ponieważ potrzebował trzymanych tam pieniędzy.

Żeby zrozumieć, co wydarzyło się w 2014 roku, musimy wyobrazić sobie następującą sytuację.

Stary przyjaciel, którego zawsze podziwiałeś, chce się z tobą spotkać.

Przyjeżdża drogim samochodem, dobrze ubrany i opowiadający anegdoty o swojej karierze w Hollywood.

Nie masz prawa mu nie wierzyć, przecież znasz go od zawsze i taki olśniewający sukces jest czymś totalnie w jego stylu.

Nagle Zak oznajmia, że trafił na świetną szansę biznesową.

Strzał dosłownie jeden na milion.

Możliwość zarobienia na dystrybucji filmów Netflixa i HBO w krajach Ameryki Łacińskiej.

Na dowód pokazuje dokumenty wyglądające na autentyczne.

Słyszysz więc znajome nazwy gigantów streamingowych.

W tamtym czasie ten rynek dynamicznie się rozwijał.

Wszyscy wiedzieli, że można na tym zarobić.

Patrzysz więc na liczbę, patrzysz na zaka i zaczynasz myśleć, że chyba też chcesz w to wejść.

aśnie w ten sposób 28-letni Horwitz wciągnął do swojego przedsięwzięcia czterech dawnych przyjaciół z Watahy.

Josepha D'Alterisa, Jacoba Wanderlina, Matthew Schweinsgera i Tylera Crookstona.

Tak rozpoczął się największy schemat Ponziego w historii Hollywood.

Sonder, poznaj nieznane historie.

Ale czym właściwie jest schemat Ponziego?

To forma oszustwa inwestycyjnego, w której zyski dla wcześniejszych inwestorów wypłacane są z pieniędzy wpłacanych przez nowych uczestników.

Nazwa pochodzi od Carlo Ponziego, włoskiego oszusta, który w latach dwudziestych XX wieku przeprowadził w USA jeden z pierwszych przekrętów tego typu.

W swoich założeniach schemat jest podobny do o wiele bardziej znanej piramidy finansowej.

Tutaj jednak wielkość zwrotu funduszy uczestnika nie jest zależna od liczby zwerbowanych przez niego nowych członków.

W rzeczywistości to uproszczony układ, gdzie stojący na szczycie oszust, czyli w tym przypadku Horwitz, wypłaca pieniądze kolejnych oszukanych osób, tym, którzy zostali przez niego naciągnięci w pierwszej kolejności.

Kluczowe jest jedno – wiarygodność.

Oszust musi wyglądać i brzmieć jak ktoś, komu warto zaufać.

I właśnie dlatego Zack tak dbał o swój wizerunek.

Aktora, biznesmena, kogoś z branży z kontaktami i możliwościami.

Co ciekawe, przedstawiane przez niego dokumenty, świadczące o współpracy z Netflixem i HBO, były prawdziwe.

Otóż udostępnił mu je kiedyś Gustavo Montadon, menedżer odpowiedzialny za dystrybucję filmów studia 20th Century Fox, jednego z największych i najbardziej znanych hollywoodzkich wytworni filmowych.

Nie do końca wiadomo, w jakich okolicznościach Horwitz nawiązał z nim kontakt.

Wiadomo natomiast, że wykorzystał otrzymana materiały w nieuczciwy sposób.

Zak wziął prawdziwe dokumenty Foxa i przerobił je w programie graficznym tak, by wyglądały jak oficjalne umowy z Netflixem i HBO, idealnie pasujące do historii, które sprzedawał inwestorom.

Pierwszym, który ponownie dało się przekonać, był Jacob Wanderlin.

Wraz z żoną zainwestowali 37 tysięcy dolarów w firmę OneInMM.

Zach osobiście zapewniał ich o bezpieczeństwie transakcji.

I rzeczywiście, po upływie umówionego czasu wypłacił im nie tylko całą kwotę, ale też obiecany zysk na poziomie 35%.

Przez kolejne sześć miesięcy do grupy inwestorów dołączyli wszyscy członkowie Watahy.

Wkrótce zaczęli namawiać swoich krewnych i znajomych do wejścia w interes Zakiem.

Zebrany przez nich w tym czasie kapitał wynosił niebagatelny milion dolarów.

Stworzyli nawet spółkę, dzięki której mogli sprawniej wyszukiwać ludzi chcących zarobić na dystrybucji filmów.

Nazwali ją JJMT od pierwszych liter swoich imion – Joseph, Jacob, Matthew i Tyler.

Oczywiście Horwitz spłacał wszystkich swoich inwestorów regularnie, a przynajmniej w tamtym czasie.

Każdy hollywoodzki oszust musi stworzyć postać sceniczną.

W końcu fabryka snów to miejsce, gdzie możesz być kimkolwiek zechcesz.

Zack doskonale rozumiał, jak ważny jest odpowiedni wizerunek.

Dlatego bywał tam, gdzie trzeba i z tymi, z którymi warto się pokazać.

Otaczał się pieniędzmi.

Sprawiał wrażenie człowieka, który załatwia duże sprawy.

I to działało.

Tak dalszy sukces Zacka tłumaczył dla magazynu Guardian dziennikarz śledczy Allison Weiner.

Ale przekonanie oddanych sobie przyjaciół i członków ich rodzin to jedno.

Co innego zdobyć zaufanie osób, które naprawdę znają się na biznesie.

Dlatego Zack postanowił nie bawić się w półśrodki.

Potencjalny inwestor z górnej półki odbierany był prywatnym odrzutowcem lub drogim autem, a następnie zabierany na tak zwane negocjacje.

Te były bowiem suto zakrapianymi imprezami, gdzie odpowiednio dobrane panie dbały o samopoczucie i otwartość biznesmenów na propozycje zaka.

Jeden z nich, zawodowy inwestor Scott Cohen, wspomina w dokumencie o Horwitzu tygodniową imprezę na farmie marihuany.

Pamięta, że świetnie się wtedy bawił.

Sądził, że właśnie tak robi się interesy w Hollywood.

Oczywiście dołączył do społeczności One in a Man.

W tym samym czasie Horwitz kontynuował swoją karierę aktorską, jako oczywiście Zack Avery.

Bracia Halewis nadal dawali mu rolę w swoich produkcjach.

Pewną rozpoznawalność przyniósł mu krótkometrażowy film The Laughing Man, inspirowany postacią Jokera.

Zak miał też swoje 5 minut w kinie mainstreamowym, choć to wiele powiedziane.

Zagrał epizodyczną rolę sanitariusza SS w filmie Furia z Bradem Pittem.

Na ekranie pojawił się dosłownie na kilka sekund.

Problem nie leżał jednak w wielkości jego ról, a sposobie ich dostawania.

Zak bowiem zwyczajnie płacił producentom za możliwość wystąpienia na ekranie.

Ci, zawsze skorzy do zmniejszenia kosztów produkcji, szli na taki układ.

Oni zyskiwali pieniądze.

Zack wpis do swojego aktorskiego portfolio.

Przez kolejne lata wszystko działało jak w zegarku.

Spółka JJMT skutecznie zdobywała kolejnych inwestorów, a firma One in MM rzekomo obracała ich pieniędzmi.

Przedstawiano nawet szczegółowe raporty roczne i listę praw do dystrybucji 52 filmów na rynek latynoamerykański.

Inwestorzy otrzymywali obligacje na 6 do 12 miesięcy z gwarantowanym zyskiem sięgającym 40%.

Żeby uśpić ich czujność otrzymywali prezenty, np.

butelki drogich alkoholi.

Gdy termin inwestycji mijał, Zak wypłacał pieniądze, ale już z wpłat pozyskanych od nowych klientów.

Część z tych środków zatrzymywał oczywiście dla siebie.

Aby pokazać, jak lukratywny był to biznes, przedstawię Wam pewne liczby.

W czasie trwania swojego oszustwa Zach Horwitz wydał 135 tysięcy dolarów w kasynach i klubach nocnych Las Vegas, 345 tysięcy na wycieczki jachtem oraz loty prywatnymi odrzutowcami, 605 tysięcy na zakup dwóch samochodów i prawie 6 milionów dolarów na luksusowy dom w Beverly Wood.

Jego przyjaciele z JJMT również nie narzekali na brak gotówki.

Być może dlatego nikt nie był skory do zadawania pytań.

Żona Horwica, wtedy już matka dwójki dzieci, narzekała jedynie na częste wyjazdy biznesowe męża.

Dziś twierdzi, że w pełni mu ufała i nie znała prawdziwego charakteru tych podróży.

Podróże, które w rzeczywistości były serią wystawnych imprez za pieniądze oszukanych ludzi.

Wieczorów w ekskluzywnych lokalach i kobiet.

Utrata zaufania Dozaka przez jego przyjaciół nastąpiła mniej więcej w 2019 roku, a nasiła się po wybuchu pandemii.

Dotąd sprawnie działający system wypłat zaczął się sypać.

Inwestorzy coraz częściej nie dostawali pieniędzy na czas.

Zaczęli się niepokoić.

Oczywiście, jak przystało na dobrego naciągacza, Zak potrafił opóźniać zawalenie się całego systemu.

Opóźnienia tłumaczył rzekomą restrukturyzacją Netflixa i HBO.

Na zaległe wypłaty zaciągał kolejne pożyczki, a dla najbardziej nerwowych inwestorów zorganizował nawet rozmowę z przedstawicielką HBO.

Kobieta zapewniała, że wszystko jest pod kontrolą.

Problem w tym, że nikt do dziś nie wie, kim była ta osoba, bo w HBO nikt taki nigdy nie pracował.

Żadne z tych działań nie mogły jednak zapobiec nieuniknionemu.

Wraz z pierwszymi problemami z wypłatami zaczęły pojawiać się rysy na wizerunku Horwitza.

Przyjaciele zaczęli zauważać, że wiele jego medialnych wypowiedzi i anegdot to tak naprawdę cytaty z filmów, lekko przerobione i podane jako własne historie.

Coraz częściej pojawiały się też nieścisłości w jego opowieściach o działalności One in a Man.

Jednym z sygnałów ostrzegawczych była odmowa współpracy ze strony renomowanego banku, który obsługiwał klientów z branży filmowej.

Otóż bank nie chciał prowadzić rachunków JJMT.

Wspólnicy znaleźli inny bank, ale to wydarzenie było wyraźną czerwoną flagą.

Dał swoim wspólnikom do zrozumienia, że JJMT jest zamieszana w nielegalną działalność.

On zaś nie chce mieć z nią nic wspólnego.

Tymczasem presja innych inwestorów narastała.

Musimy pamiętać, że wielu z nich było członkami rodzin założycieli JJMT.

Mężczyźni wciągnęli do interesu swoich rodziców, którzy inwestowali oszczędności emerytalne.

Ci z kolei wciągali innych, tworząc familijny łańcuch inwestycji.

A teraz wszyscy ci byli grupą ludzi, którzy stracili pieniądze i zaczynali rozumieć, że nie mają jak ich odzyskać.

Gdy zaczęły pojawiać się pierwsze pozwy przeciwko Horwitzowi, dla pozostałych członków JJMT stało się jasne, że wszystko wymknęło się spod kontroli.

Za namową prawnika sami zgłosili się do FBI.

Tym samym oddana sobie na śmierć i życie Wataha rozpaa się w jednej chwili.

Uwaga!

Uwaga!

Uwaga!

Uwaga!

Uwaga!

Uwaga!

6 kwietnia 2021 roku, we wczesnych godzinach porannych, agenci FBI dokonali nalotu na luksusowy dom Zacka Horwitza w Beverly Wood.

Trzymająca na rękach dwójkę ich dzieci Mallory patrzyła jak uzbrojeni funkcjonariusze skuwają, a następnie wyprowadzają jej męża.

Dzień później Komisja Papierów Wartościowych i Giełd USA złożyła pozew przeciwko Zakaremu Josephowi Horwitzowi.

Zak przez 7 lat oszukał 250 osób na sumę ponad 650 milionów dolarów.

4 października 2021 roku Horwitz przyznał się do winy.

14 lutego 2022 roku został skazany na 20 lat pozbawienia wolności oraz obowiązek zwrotu ponad 230 milionów dolarów faktycznie zdefraudowanych środków.

Na sali sądowej potrafił z siebie wydusić jedno zdanie.

Zagubiłem się.

W tej historii wiele wątków budzi słuszne pytania.

Dlaczego jego przyjaciele i żona przez tyle lat nie zauważyli tej manipulacji?

Dlaczego tak długo wierzyli w każde jego słowo?

Czy naprawdę nie dostrzegali, że Horwitz wykorzystuje ich zaufanie do realizacji własnych ambicji?

A może po prostu to akceptowali, tak długo jak trwała ta hollywoodzka bajka.

W końcu sami czerpali z niej korzyści.

Pieniądze, prestiż, życie u boku człowieka sukcesu.

Inwestorzy, czy im nie zapalała się czerwona lampka?

Czy perspektywa 40% zysku aż tak przysłoniła im zdrowy rozsądek?

Wielu z nich było prostymi ludźmi, których Horwitz zostawił zniszczonych zarówno finansowo, jak i emocjonalnie.

Jak mówiła jedna z ofiar, cytowana w podcaście z Confluencers.

Nigdy nie będę w stanie zarobić tej kwoty ponownie poprzez pracę.

Straciłem wszystko.

Muszę pobierać bony żywnościowe.

Gdyby nie moja wiara, już by mnie tu nie było.

Jednak wśród nich było też wielu poważnych inwestorów.

Ludzi, którzy powinni znać się na tego typu przekrętach.

Wystarczyłby jeden telefon do Netflixa albo HBO i cała historia mogłaby się skończyć zanim na dobre się zaczęła.

Jednak uwierzyli w bajkę Horwitza.

A może po prostu chcieli uwierzyć?

Przecież od tego jest właśnie Hollywood.

Fabryka snów.

Jednak chyba największą niewiadomą pozostają motywy stojące za Zakiem.

W swoim życiu miał niemal wszystko.

Stabilną sytuację finansową, szacunek otoczenia, przyjaciół, którzy skoczyliby za nim w ogień.

Do tego oczywiście kochającą żonę i dwójkę dzieci.

Skończył zaś z wyrokiem na 20 lat i długiem na 230 milionów dolarów.

Wielu dosłownie przyznaje, że go nienawidzi.

Przyjaciele pozrywali wszelkie kontakty, a zaraz po aresztowaniu żona złożyła pozew o rozwód.

Co za tym kierowało Zakiem?

Czy mogła być to presja otoczenia, które zawsze widziało go w roli człowieka sukcesu?

Podobno bardzo podziwiał swojego ojczyma, stawiał go sobie za wzór i tak jak on, chciał coś w życiu osiągnąć.

A może wpływy matki?

Wiele wskazuje na to, że sama pragnęła szybkich pieniędzy i natychmiastowego awansu społecznego.

Jej pasierb wspominał, jak próbowała manipulować mężem i uzyskać dzięki temu kontrolę nad jego finansami.

Posunęła się nawet do podrobienia pozostawionego przez mężczyznę testamentu.

Brzmi dziwnie podobnie do późniejszych działań Zacka.

Niezależnie od wszystkiego, zdaje się, że odpowiedzi przepadły na 20 lat razem z Horwitzem, a być może nigdy nie dowiemy się, co nim kierowało.

a nigdzie zniknęło kilka z 230 milionów zdefraudowanych dolarów, których FBI do dzisiaj nie potrafi się doliczyć.

Przypominam Wam o specjalnym linku do Storytel na 50 dni darmowego słuchania, który zamieszczam w opisie tego filmu.

Sprawdźcie również poprzedni odcinek Sondera.

Słyszymy się za chwilę i za tydzień we wtorek.

0:00
0:00