Mentionsy
Z punktu widzenia Potem
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam
Szukaj w treści odcinka
Magazyn Opinii Karolina Lewestam Rozmowy z K. Z punktu widzenia potem Czytają Karolina Lewestam i Magdalena Celmer
Jak streścić rodzinną tragedię?
W mojej rodzinie w ciągu pięciu lat zmarły trzy osoby.
W tym dwie, w chorobie, a może przez nią, targnęły się na swoje życie.
Zachorowań na tle psychicznym w rodzinie było i jest więcej.
Podejrzewam, że chorobę afektywną dwubiegunową miał już pradziadek, choć nikt wtedy tego tak nie nazywał.
Żyję mi się dobrze, z kochaną osobą, pracuję w zawodzie, który lubię, zdrowie mi dopisuję.
Nauczyłam się skupiać na tym, na co mam wpływ.
Jednak co jakiś czas powraca do mnie poczucie winy, że nie pomogłam, gdy jeszcze był na to czas, że odcięłam się od tych, którzy żyją, lecz nie chcą się leczyć i pogrążają się w szaleństwie, a ja nic już nie mogę zrobić.
Na koniec zostaje strach, który stale mam z tyłu głowy, że choroba i mnie dopadnie, bądź w przyszłości zachorują na nią moje dzieci.
Śni mi się niekiedy, że spotykamy się na rodzinnym obiedzie, rozmawiamy o robocie, kredytach, może nawet trochę się kłócimy o politykę.
Każdy sobie radzi w życiu, choć ma problemy i obawy.
Ale siedzimy razem, rozmawiamy, a toast mojej mamy nie brzmi, wypijmy za to, że żyjemy.
Życzę wszystkiego co najpiękniejsze.
M. Droga M. Francuzi mówią na to après coup, Anglicy – afterwardness, a Freud, od którego pochodzi to pojęcie, mówił nach treglichkeit.
Potem.
To moment, kiedy patrzymy wstecz i nagle przeszłe zdarzenia odsłaniają przed nami zupełnie inną twarz.
Maski zdarzeń spadają.
Oszukiwały, że zdarzenia są zwykłe.
Teraz widzimy, że były trudniejsze niż nam się zdawało.
Nie znam twojej rodziny i nie wiem, kim byli dla ciebie ci, którzy odeszli.
Może jedną z tych osób był, powiedzmy, twój kuzyn.
Powiedzmy, że nazywał się Adam.
Zdarzenie.
Adam zadzwonił do ciebie pewnego dnia.
Zadzwonił tak samo jak dnia poprzedniego i każdego dnia z tysiąca wcześniejszych.
Tego dnia był już wieczór.
Wróciłaś z pracy.
Zmęczona.
Marzyłaś o ciepłej herbacie i Netflixie.
Może chciałaś w końcu zacząć ostatni sezon Doktora House'a, który wiadomo nie jest tak dobry jak wcześniejsze sezony, ale podobno jednak znośny.
Koło ciebie, skulona na sofie, siedziała ukochana osoba.
Ze słuchawki popłynęło to, co zawsze.
Sieczka dziwnych wypowiedzi, nieskładnych, nieprawdziwych.
Może twój kuzyn z czeluści nieleczonej manii dowodził ci, że ma przepis na uratowanie świata.
Że spisek międzynarodowych elit może zostać zatrzymany dzięki konsumenckiemu bojkotowi produktów mlecznych, a zwłaszcza białego sera.
Ty oglądałaś doktora Hausa na wyciszonym telewizorze, wiedząc, że nie ma sensu prosić rozmówcy o kontakt z jakimkolwiek doktorem.
Robiłaś tak już wiele razy.
W końcu go zbyłaś.
Tak, tak, nie będę iść sera, pogadamy kiedy indziej.
Powiedziałaś zniecierpliwiona.
I pomyślałaś, że przecież masz swoje własne życie, że nie możesz spędzać wieczorów na takich rozmowach, że zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy, aby pomóc mu się leczyć i że teraz musisz wreszcie zacząć dbać o swój związek, o swoje dobro, o swój spokój ducha.
Że musisz postawić granicę, zwłaszcza komuś, kto odrzuca wszelką pomoc.
Ile swojego życia jesteś winna rodzinie, bo chyba nie całe, prawda?
I to była wasza ostatnia rozmowa.
Nagle, z punktu widzenia potem, niezwykła, ale trudna, brzemienna wznaczenie.
Przez apheku?
Twoje zwyczajne myśli.
Ile jeszcze będę musiała tego słuchać?
Niech skończy.
Stają się zdradą i moralną klęską.
Dlaczego mu nie pomogłaś?
Dlaczego nie wstałaś z kanapy?
Nie wyłączyłaś serialu?
Nie otworzyłaś mu siłą ust, jak kotu, któremu trzeba dać tabletkę.
I nie wcisnęłaś mu w gardło pigułek przepisanych przez psychiatrę.
Czemu siedziałaś jak ta krowa pod kocem z pilotem w ręku, podczas gdy w nim działy się rzeczy straszne?
No oczywiście nic tego się nie zdarzyło.
Twój kuzyn nie nazywa się Adam, a ty wcale nie oglądałaś doktora House'a.
Ale gdyby się zdarzyło, to powiedziałabym ci, pamiętaj, Em, nigdy nie można zanadto ufać temu, co widać z potem.
Potem jest bowiem znanym kłamcą i działa zwykle na rzecz swoich skorumpowanych lobbystów, poczucia winy i wstydu.
O, one uwielbiają potem.
To właśnie dzięki potem mogą się wcisnąć tam, gdzie wcześniej nie było dla nich miejsca.
Na przykład w spokojne wieczory, które ci się należały.
W normalność, na którą zasługujesz.
W zmęczenie, które jest twoim sprzymierzeńcem, jest po to, żeby cię chronić.
Nie daj się zwieść potem.
Wtedy było teraz, teraz, teraz i w tamtym teraz wiedziałaś, że nie dasz rady nikogo uratować i że nie możesz tracić z oczu samej siebie.
Może i potem ma swoje mądrości.
Ale równie dużo ma ich teraz.
To w teraz ludzie spotykają się na rodzinnych obiadach.
Rozmawiają o robocie, kredytach, kłócą się o politykę.
A gdyby siedzieli przy stołach z całą świadomością potem, rozpadliby się na kawałki.
Próbując bezskutecznie zapobiec każdej śmierci, każdej chorobie, każdemu złu.
Ja też życzę ci wszystkiego, co najpiękniejsze.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09