Mentionsy

Pismo do słuchania
05.08.2025 16:00

Mankamęt

Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.


Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]

Karolina Lewestam

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 71 wyników dla "Rozmowy z Ka Man"

Magazyn Opinii Karolina Lewestam Rozmowy z Ka Man Kamend Czytają Karolina Lewestam i Agata Turkot

ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy.

Zawsze chciałam to robić, słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.

Mankament Droga K. Czy dziecko ma prawo odrzucić swoją matkę?

Moja córka tak zrobiła.

Dorosła córka.

Już po studiach i z własną rodziną.

Nie pisze do mnie i nie odbiera telefonów.

Czasem na święta rozmawiamy, ale krótko i ona ucina każdą próbę głębszej rozmowy.

Wychowałam ją samotnie od piątego roku życia, bo mój mąż zmarł.

Z partnerem zeszliśmy się, kiedy miała 12-13 lat.

Nie był dla niej najmilszy, to prawda.

Ale nigdy nie przekraczał żadnych granic.

Kilka lat temu wykrzyczała mi w nerwach, dlaczego nie chce się z nami więcej widzieć.

Mówiła na przykład, że zawsze miałam ją gdzieś, z powodu związku i parę innych okropnych oskarżeń, ale to wszystko były rzeczy wyolbrzymione, po prostu nieprawdziwe i bardzo rozczarowujące było słuchanie tego.

Jej oskarżenia były dziecinne, przynajmniej z mojej perspektywy nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.

Nie było łatwo wychowywać dziecko samotnie i popełniłam błędy, ale przecież nie aż takie.

Boli mnie to do dziś, ale tęsknię za nią i chciałabym odnowić kontakty.

Bo przecież nie można tak bez żadnego lepszego powodu zostawić własnej matki, prawda?

Nie rozumiem, co się stało.

Czy wiesz, co to jest mankament?

O mankamencie pisał Stanisław Barańczak w swoim osobistym leksykonie gatunków poezji nonsensu.

Książka pod tytułem Pegas Zdębiał.

Otóż mankament to utwór, w którym mankament powoduje zamęt.

Poeta gubi jakiś ważny element swojej pracy i pisze wiersz bez niego.

Niech takim elementem będą na przykład...

polskie znaki diakrytyczne.

Barańczak wyobraża sobie więc, jakby to wyglądało, gdyby Mickiewicz musiał pisać pana Tadeusza, nie mając w ogóle polskich krojów pisma.

Litwo, ojczyzno moja, przypominasz zdrowie.

Jaka jest twoja cena, ten tylko odpowie, komu ciebie zabraknie.

Uroda twa w dobie obecnej trwa w mym oku i pozwala sobie tam na zmartwychwstanie w kompletnej ozdobie.

Przy okazjach wykrycia przeze mnie w zasobie inspiracji pisarskich.

Jak widać, i tak się da jakoś przekazać wiodącą myśl.

Gorzej, kiedy poecie zgubi się coś innego.

Na przykład najważniejsza scena w dramacie.

Scena, która wszystko wyjaśnia i wszystko zmienia.

Wtedy to dopiero jest zamęt.

Mam takie dziwne wrażenie, że coś takiego ma miejsce w twoim liście.

Piszesz o tym, że nie rozumiesz, jak córka może się tak bardzo oddalić od matki.

Jesteś zdziwiona, rozczarowana, zdezorientowana.

Skąd się wzięła jej wrogość?

Oto wielka, niezgłębiona tajemnica.

Któż to może wiedzieć?

Co siedzi w głowie takim córkom?

Nikt do prawdy, oprócz tych oczywiście, którym córki wszystko bardzo dokładnie powiedziały.

Kiedy biorę twój list, nie potrzebuję łomu, którym mogłabym w hermeneutycznym zapamiętaniu podważać słowa, by dostać się do ich ukrytych znaczeń i odnaleźć zgubione elementy.

Te słowa są mocno obluzowane.

Wystarczy lekko je trącić i od razu widać, co?

To, co najważniejsze.

Na przykład, że twoja córka wykrzyczała w nerwach, dlaczego nie chce się z nami więcej widzieć.

Zaryzykuje stwierdzenie, że powody niechęci twojej córki zostały ci dokładnie przedstawione, być może nawet w boleśnie odmalowanych detalach.

Kiedy mówisz, partner nie był dla niej najmilszy, to prawda.

Ta prawda pojawia się jak niechętne przyznanie czegoś, o co ktoś, córka, już cię kiedyś oskarżył.

kiedy mówisz, nie przekraczał żadnych granic.

Myśl czytelnicza szybuje w strefę przygraniczną, w którą najprawdopodobniej udał się twój partner za twoim dyskretnym przyzwoleniem.

Czy niczego nie da się wyczytać z jednego listu?

Czy właśnie da się wyczytać prawie wszystko?

Może twoja córka jest mitomanką, która bez żadnego powodu opowiedziała sobie ciebie tak boleśnie, że nie miałaś prawa się odnaleźć w jej wykrzywionych portretach.

Twoje dziecko, które nie zdążyło strząsnąć z siebie żałoby po śmierci ojca, musiało się wpasować w świat, w którym na miejscu taty znalazł się ktoś, kto nie kochał, nie lubił.

Może ty tego nie widziałaś, a raczej nie chciałaś widzieć.

Może łatwiej, bezpieczniej, sensowniej było wybrać związek niż dziecko.

I może tak dalece ten wybór cię zawstydza, że do dziś nie słyszysz, kiedy ktoś ci go przypomina.

To chyba jednak nie poezja nonsensu.

To ucieczka z miejsca wypadku.

Masz wszystkie litery.

Masz głoski.

Masz polskie znaki diakrytyczne.

Lepiej niż ten wyobrażony Mickiewicz.

Możesz zadzwonić do córki.

Możesz napisać.

Możesz jeszcze przeprosić.