Mentionsy
Mankamęt
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam
Szukaj w treści odcinka
Magazyn Opinii Karolina Lewestam Rozmowy z Ka Man Kamend Czytają Karolina Lewestam i Agata Turkot
ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy.
Zawsze chciałam to robić, słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Mankament Droga K. Czy dziecko ma prawo odrzucić swoją matkę?
Moja córka tak zrobiła.
Dorosła córka.
Już po studiach i z własną rodziną.
Nie pisze do mnie i nie odbiera telefonów.
Czasem na święta rozmawiamy, ale krótko i ona ucina każdą próbę głębszej rozmowy.
Wychowałam ją samotnie od piątego roku życia, bo mój mąż zmarł.
Z partnerem zeszliśmy się, kiedy miała 12-13 lat.
Nie był dla niej najmilszy, to prawda.
Ale nigdy nie przekraczał żadnych granic.
Kilka lat temu wykrzyczała mi w nerwach, dlaczego nie chce się z nami więcej widzieć.
Mówiła na przykład, że zawsze miałam ją gdzieś, z powodu związku i parę innych okropnych oskarżeń, ale to wszystko były rzeczy wyolbrzymione, po prostu nieprawdziwe i bardzo rozczarowujące było słuchanie tego.
Jej oskarżenia były dziecinne, przynajmniej z mojej perspektywy nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.
Nie było łatwo wychowywać dziecko samotnie i popełniłam błędy, ale przecież nie aż takie.
Boli mnie to do dziś, ale tęsknię za nią i chciałabym odnowić kontakty.
Bo przecież nie można tak bez żadnego lepszego powodu zostawić własnej matki, prawda?
Nie rozumiem, co się stało.
Czy wiesz, co to jest mankament?
O mankamencie pisał Stanisław Barańczak w swoim osobistym leksykonie gatunków poezji nonsensu.
Książka pod tytułem Pegas Zdębiał.
Otóż mankament to utwór, w którym mankament powoduje zamęt.
Poeta gubi jakiś ważny element swojej pracy i pisze wiersz bez niego.
Niech takim elementem będą na przykład...
polskie znaki diakrytyczne.
Barańczak wyobraża sobie więc, jakby to wyglądało, gdyby Mickiewicz musiał pisać pana Tadeusza, nie mając w ogóle polskich krojów pisma.
Litwo, ojczyzno moja, przypominasz zdrowie.
Jaka jest twoja cena, ten tylko odpowie, komu ciebie zabraknie.
Uroda twa w dobie obecnej trwa w mym oku i pozwala sobie tam na zmartwychwstanie w kompletnej ozdobie.
Przy okazjach wykrycia przeze mnie w zasobie inspiracji pisarskich.
Jak widać, i tak się da jakoś przekazać wiodącą myśl.
Gorzej, kiedy poecie zgubi się coś innego.
Na przykład najważniejsza scena w dramacie.
Scena, która wszystko wyjaśnia i wszystko zmienia.
Wtedy to dopiero jest zamęt.
Mam takie dziwne wrażenie, że coś takiego ma miejsce w twoim liście.
Piszesz o tym, że nie rozumiesz, jak córka może się tak bardzo oddalić od matki.
Jesteś zdziwiona, rozczarowana, zdezorientowana.
Skąd się wzięła jej wrogość?
Oto wielka, niezgłębiona tajemnica.
Któż to może wiedzieć?
Co siedzi w głowie takim córkom?
Nikt do prawdy, oprócz tych oczywiście, którym córki wszystko bardzo dokładnie powiedziały.
Kiedy biorę twój list, nie potrzebuję łomu, którym mogłabym w hermeneutycznym zapamiętaniu podważać słowa, by dostać się do ich ukrytych znaczeń i odnaleźć zgubione elementy.
Te słowa są mocno obluzowane.
Wystarczy lekko je trącić i od razu widać, co?
To, co najważniejsze.
Na przykład, że twoja córka wykrzyczała w nerwach, dlaczego nie chce się z nami więcej widzieć.
Zaryzykuje stwierdzenie, że powody niechęci twojej córki zostały ci dokładnie przedstawione, być może nawet w boleśnie odmalowanych detalach.
Kiedy mówisz, partner nie był dla niej najmilszy, to prawda.
Ta prawda pojawia się jak niechętne przyznanie czegoś, o co ktoś, córka, już cię kiedyś oskarżył.
kiedy mówisz, nie przekraczał żadnych granic.
Myśl czytelnicza szybuje w strefę przygraniczną, w którą najprawdopodobniej udał się twój partner za twoim dyskretnym przyzwoleniem.
Czy niczego nie da się wyczytać z jednego listu?
Czy właśnie da się wyczytać prawie wszystko?
Może twoja córka jest mitomanką, która bez żadnego powodu opowiedziała sobie ciebie tak boleśnie, że nie miałaś prawa się odnaleźć w jej wykrzywionych portretach.
Twoje dziecko, które nie zdążyło strząsnąć z siebie żałoby po śmierci ojca, musiało się wpasować w świat, w którym na miejscu taty znalazł się ktoś, kto nie kochał, nie lubił.
Może ty tego nie widziałaś, a raczej nie chciałaś widzieć.
Może łatwiej, bezpieczniej, sensowniej było wybrać związek niż dziecko.
I może tak dalece ten wybór cię zawstydza, że do dziś nie słyszysz, kiedy ktoś ci go przypomina.
To chyba jednak nie poezja nonsensu.
To ucieczka z miejsca wypadku.
Masz wszystkie litery.
Masz głoski.
Masz polskie znaki diakrytyczne.
Lepiej niż ten wyobrażony Mickiewicz.
Możesz zadzwonić do córki.
Możesz napisać.
Możesz jeszcze przeprosić.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09