Mentionsy
Gnijąc na redzie
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca. Raz w miesiącu wybiorę list, na który odpowiedź może przydać się nam wszystkim. Nie musi być poważny, nie musi być głęboki – ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy. Zawsze chciałam to robić: słuchać i myśleć o tym, co usłyszałam.
Napisz do mnie, a może uda nam się przeżyć moment prawdziwej rozmowy: [email protected]
Karolina Lewestam
Szukaj w treści odcinka
Magazyn Opinii Karolina Lewestam Rozmowy z K. Gnijąc na Redzie Czytają Karolina Lewestam i Magdalena Celmer
Napisz do mnie, tak jak się mówi czasem do księżyca.
Co miesiąc wybiorę list, na który odpowiedź może się przydać nam wszystkim.
Nie musi być poważny, nie musi być głęboki, ale może też być niezwykle istotny i prawdziwy.
Karolina Lewestam Droga K
Nie napisałabym do ciebie, gdybym nie przeczytała wczoraj w onecie zwierzeń matki, której dorosła córka poszła na terapię.
Popłakałam się czytając.
Też córka.
Zbliża się do trzydziestki.
Ma za sobą dwa długie, ale koniec końców nieudane związki.
W każdym razie zachęciłam ją do terapii, bo wszyscy teraz twierdzą, że rozwiąże wszystkie problemy.
Po półtora roku czuję się tak, jakbym straciła najbliższą osobę.
Nie chce ze mną rozmawiać, chociaż wciąż razem mieszkamy.
Byłam samotną matką, miałam ją wcześniej.
Dziś dowiaduję się, że powodem wszystkich jej problemów jest mój nieudany życiorys.
Nieudane związki to wina braku dobrego przykładu i nieobecność ojca.
W pracy jej się nie układa, bo przeze mnie ma problemy psychiczne.
Nie kochałam jej tak, jak należy.
Moja obecność zagraża jej psychice, więc wychodzi z kuchni, kiedy się pojawiam.
Zachowuję się jak w hotelu.
A najgorsze, że czuję się jak w domu dla obłąkanych, bo wszystko pamiętam inaczej.
Pamiętam miłość, nasze wspólne, całkiem dobre życie, na które ciężko pracowałam i... tak, poświęcałam się jej.
Nie wiem, czego oczekuję od ciebie, ale piszę.
Przyznam, że źle mi się o tym rozmawia z przyjaciółkami, bo wszystkie mają świetne stosunki z dziećmi, a ja im zazdroszczę.
Droga sama.
Kiedyś dużo żeglowałam po świecie.
I wielokrotnie dochodziłam potem do wniosku, że nigdy później nie udało mi się zrobić już nic równie mądrego.
Naprawiasz statek, zalepiasz dziury w burtach, wzmacniasz liny, kupujesz prowiant.
I tak jest do czasu, kiedy trzeba na powrót wejść po trapie, wdrapać się na reję, postawić żagle.
Statek jako tako działa.
Jeśli nie walnie o skałę, nie będziesz poprawiać ściegów na żaglach i wymieniać klepek w pokładzie.
Zamiast eksplorować i badać i naprawiać, ciągniesz za liny, kreślisz po mapie i ruszasz sterem.
Droga sama, zawsze dla bezpieczeństwa zakładam, że każdy opis jest po trosze nieprawdziwy.
Córka ma pewnie trochę racji, kiedy mówi, że czasem krewiłaś jako matka.
Ale nawet jeśli jesteś przyczyną niektórych jej problemów, zresztą która matka nie jest, to i ona jest tu winna.
Jest winna za siedzenia w porcie, a także bardziej dosłownie w twoim, tak, twoim domu.
Jej statek.
A ona zamiast naprawiać co trzeba, łazi po kei, brodzi w wodzie po kostki i spisuje bez końca listę wszystkich najdrobniejszych usterek ze wskazaniem win.
Klepkę w pokładzie naruszyła mama.
Jej terapia trwa już półtora roku.
To może i krótko, ale na pewno nie bardzo krótko.
Przez te półtora roku, tak przynajmniej wynika z Twojego listu, nie udało jej się dobrze zszyć ani jednego żagla.
Lista wciąż rośnie, także lista Twoich win.
To piękne, kiedy terapia pokazuje nam przyczyny naszych porażek i smutku.
Piękne i uwalniające.
ale jeszcze piękniejsze jest, kiedy zaraz potem uświadamia nam, że sami sobie jesteśmy sterem i żeglarzem, a również i okrętem, że niezależnie od tego, kto nam nadpróg grota, to my musimy się wspiąć na reję z igłą i cerować.
A już najpiękniejsze jest, kiedy zaczynamy rozumieć, że jednak nie tylko sobie jesteśmy okrętem, ale i innym ludziom też.
Naknagi i kabestany.
Jak długo można mieć naście lat?
Naprawdę aż do trzydziestki?
Nawet gdybyś była matką z koszmarów, chyba nadszedłby już przecież czas, gdy twoje dawne przewiny zostają jakoś tam przepracowane i wybaczone, a twoje dorosłe dziecko pomaga ci trzymać sterii, tylko czasem wznosi oczy do góry, bo matka głupio coś powie.
Być może ten bunt przeciwko tobie to jakaś konieczna faza uzdrawiania duszy.
to może nadejdzie czas wręczyć jej nakaz opuszczenia portu.
Ona ma prawo szukać siebie.
A ty masz prawo tęsknić za tym, by wreszcie ci przebaczyła.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09