Mentionsy
Apteczka. Co w niej trzyma Bombino?
Apteczka. Kulturalny niezbędnik złożony z najważniejszych książek, reprodukcji obrazów, filmów i płyt, ale też wspomnień o miejscach, formujących doświadczeń. Moich rozmówców i rozmówczynie pytam o to, co przynosi im spokój, napędza do działania i ratuje w momentach kryzysu. Z czego składa się kulturalna apteczka niegeryjskiego gitarzysty i wokalisty Bombino?
Zapraszam do słuchania cyklu
Mateusz Roesler
-------
Słuchaj więcej materiałów audio w stałej, niższej cenie. Wykup miesięczny dostęp online do „Pisma”. Możesz zrezygnować, kiedy chcesz.
magazynpismo.pl/prenumerata/dostep-online/
Szukaj w treści odcinka
Apteczka, czyli kulturalny niezbędnik złożony z najważniejszych książek, reprodukcji obrazów, filmów i płyt.
Moich rozmówców i rozmówczynie pytam o to, co przynosi im spokój, napędza do działania i ratuje w momentach kryzysu.
Nazywam się Mateusz Ressler i zapraszam do słuchania cyklu.
Rozmawiał Mateusz Ressler.
Czyta Krzysztof Zimoch.
Wiele z tego, co dziś wiem o życiu, zawdzięczam mojej babci.
W społeczności Tuaregów to właśnie nestorka rodziny odgrywa kluczową rolę w wychowaniu dzieci.
Dzięki niej już w bardzo młodym wieku zrozumiałem, jak ważne są relacje z bliskimi i poszanowanie tradycji.
Babcia nauczyła mnie też empatii wobec drugiego człowieka oraz otwartości na inne kultury.
Dlatego moja apteczka nie ma materialnego wymiaru.
Zamiast przedmiotów wypełniają ją codzienne praktyki i wspomnienia doświadczeń, które mnie ukształtowały.
Jednym z nich jest nauka gry na gitarze.
Swój pierwszy instrument dostałem w prezencie od mojego wujka, nigeryjskiego artysty wizualnego, Risi Xa, przypis redakcji, gdy miałem 12 lat.
Na początku grywałem głównie na weselach, politycznych wiecach i innych lokalnych imprezach.
Mój ojciec nie był jednak do tego przychylnie nastawiony.
Nie chciał, żebym zawodowo zajmował się muzyką.
Jako nastolatek w akcie buntu wyjechałem do Libii, gdzie samotnie ćwiczyłem chwyty pilnując owiec na pustyni.
W przerwach od pracy analizowałem też nagrania z koncertów Jimiego Hendricksa i Marka Knopfler'a z Dire Straits.
W ten sposób, podpatrując technikę mistrzów, doskonaliłem swój warsztat.
W końcu na przekór ojcu udało mi się zrealizować swoje marzenie.
Nie było jednak łatwo.
Do tej pory pamiętam dzień, gdy po raz pierwszy ubiegałem się o wizę umożliwiającą podróż do Los Angeles.
W ambasadzie zapytano mnie wówczas, kogo uważam za najlepszego muzyka na świecie.
Bez chwili namysłu odpowiedziałem, że jest nim Hendrix.
Konsul odmówił mi wtedy wydania dokumentu.
Dopiero po interwencji przyjaciół urzędnicy zgodzili się na kolejną rozmowę.
Tym razem musiałem zabrać ze sobą gitarę i udowodnić, że naprawdę jestem artystą.
Po krótkim, prywatnym koncercie w ambasadzie otrzymałem zgodę na wyjazd.
Od tego czasu wielokrotnie występowałem za oceanem.
Międzynarodowy sukces wiąże się jednak z wyrzeczeniami.
Chociaż ciągłe życie w trasie bywa źródłem inspiracji, to jednak często towarzyszy mu ogromne zmęczenie, a także tęsknota za domem.
Wśród wielu Afrykanów wciąż pokutuje mit, że tylko wyjazd do Stanów lub Europy umożliwi im zrobienie kariery.
Z biegiem lat zrozumiałem jednak, że aby tworzyć coś wartościowego, wcale nie trzeba opuszczać swojej ojczyzny.
Wystarczy skupić uwagę na tym, co ma się w zasięgu wzroku.
W swojej twórczości garściami czerpię z kulturowego dziedzictwa Tuaregów.
Szczególnie bliskie są mi hipnotyczne brzmienia takamby, energetyczne rytmy tende oraz dźwięki tuareskich skrzypiec, znanych w naszej społeczności pod nazwą imzat.
Od lat muzyczną inspiracją są dla mnie również pochodzący z Mali Ali Farka Ture.
oraz legendarny tuareski zespół Tina Riven i jego współzałożyciel Liaak Ablil.
Aby nasza kultura mogła przetrwać, nie wystarczy samo podtrzymywanie muzycznych tradycji.
Równie ważne są pielęgnowanie wartości przekazywanych nam z pokolenia na pokolenie, dostrzeganie cudzej krzywdy i gotowość do niesienia pomocy.
Tuaregowie zamieszkują tereny, które obecnie należą do Algierii, Libii, Mali, Burkina Faso i Nigru.
Gdy kolonizatorzy dzielili Afrykę, nikt nie zastanawiał się nad tym, jak nowo wytyczone granice wpłyną na życie lokalnych społeczności.
W efekcie członkowie jednej wspólnoty zostali od siebie odseparowani.
W dzisiejszym świecie muzyka nie zna barier.
Nie potrzebuje wiz ani zgód na wyjazd.
Inaczej jest z ludźmi.
Dlatego kiedy tylko mogę, poza graniem koncertów, angażuję się społecznie.
Na przykład wraz z bliskimi organizujemy wysyłkę leków do sąsiedniego kraju.
albo pomagamy rodzącej kobiecie dotrzeć do szpitala oddalonego o kilka miejscowości.
Właśnie dzięki temu czuję, że nauki mojej babci nie idą na marne.
Rozmawiał Mateusz Ressler.
Przełożyła z francuskiego Agnieszka Chodorowska-Kłosińska.
Partnerem tekstu jest Stołeczna Estrada, która obchodzi w tym roku jubileusz 70-lecia, organizator festiwalu Skrzyżowanie Kultur.
21. edycja wydarzenia odbędzie się w dniach 12-14 września w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.
Więcej tekstów mojego autorstwa, w tym cykl Apteczka, znajdziesz w serwisie magazynpismo.pl.
Miłego słuchania.
Mateusz Ressler.
Ostatnie odcinki
-
Christelle Oyiri. Szukając wytchnienia w ciągły...
27.01.2026 16:07
-
List od K.
22.01.2026 15:57
-
Premiera Pisma. Czy medycyna estetyczna wyklucz...
21.01.2026 12:39
-
Ottessa Moshfegh. Stop hierarchii doświadczeń
15.01.2026 09:36
-
Mała troska
08.01.2026 10:16
-
Wiersz na do widzenia
29.12.2025 08:00
-
Susan Seidelman. Jak odnalazłam Susan?
23.12.2025 11:33
-
Ella Eyre. Dokładnie taka, jaka jestem
22.12.2025 14:00
-
À propos relacji rodzinnych
18.12.2025 15:21
-
O śmierci internetu i technologicznych symetrys...
11.12.2025 14:09