Mentionsy

Ślady Zbrodni
23.10.2024 17:21

Petycja ws. Pauliny Antczak już w Sądzie Najwyższym

Olga Herring udała się do Warszawy aby wspólnie z Michałem Otrębą ze stowarzyszenia Niepokonani 2012 złożyć petycję ws. Pauliny Antczak. Dziękujemy naszym słuchaczom za podpisy, to między innymi dzięki Wam złożyliśmy ich aż 36 000!

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 111 wyników dla "Sądzie Najwyższym w Warszawie"

Na pewno pamiętacie poruszającą historię śmierci Pauliny Antczak, którą niedawno przedstawiałam w śladach zbrodni.

Zrozpaczeni rodzice od dekady walczą o sprawiedliwość dla swojej córki.

Poświęcili mnóstwo czasu i pieniędzy, żeby odpowiedzieć na dręczące ich pytanie, dlaczego zmarła nasza córka.

Zrobili to na własną rękę, bo prokuratura i sąd nie wydawały się być tym zainteresowane.

Antczakowie od lat oprawwalczyli sami na dziesiątkach rozpraw.

Przeżyli nawet piekło ekshumacji najbliższej im osoby, by wykonać badania toksykologiczne, które w końcu czarno na białym potwierdziły ich przypuszczenia.

Paulina została zamordowana, a z akt sprawy wynika, że sprawcą może być tylko jeden człowiek.

Pomimo tego, wrocławski sąd jest nieprzejednany i wciąż nie prowadzi sprawy w sposób, który zmierzałby do odkrycia prawdy.

Iwona i Kazimierz ze wsparciem Stowarzyszenia Niepokonani 2012

oraz zaangażowanych mediów, w tym kanału Ślady, rozpoczęli zbiórkę podpisów pod petycją skierowaną do Sądu Najwyższego o przeniesienie sprawy Pauliny poza Wrocław do sądu nie znajdującego się w sieci niejasnych lokalnych powiązań.

21 października pojechałam do Warszawy, żeby sprawdzić czy petycja dostarczona przez Michała Otrębę trafi do adresata Najwyższego Organu Sądownictwa w Polsce.

To jest dla sądu najwyższego, rozumiem.

Michał, jesteśmy teraz w Sądzie Najwyższym w Warszawie.

Powiedz mi, co tutaj robimy, dlaczego tu jesteśmy?

Właśnie złożyliśmy podpisy poparcia dla przeniesienia sprawy tajemniczej śmierci Paulina Anczak do innego sądu i zebrało się tych podpisów, o dziwo, bardzo się cieszę, ponad 35 tysięcy.

To jest bardzo duży czynnik taki społeczny, żeby jednak sąd zauważył problem tej sprawy.

Bo tak naprawdę to ganiamy się dookoła Stoliczka już ósmy rok w sądzie we Wrocławiu i jesteśmy w punkcie wyjścia.

Trzeba przenieść tę sprawę.

Trzeba przenieść tę sprawę, analogiczna sprawa.

która była nierozwiązywalna we wrocławskim sądzie, jest sprawa pana Marka Kubali.

Czyli jest duża szansa, że ten głos ludzi, który jest ogromny... To jest bardzo duży czynnik społeczny taki, żeby jednak sąd zauważył, że to nie jest dwoje ludzi, którzy, że tak powiem, czekają na sprawiedliwy wyrok, tylko...

Jednak społeczeństwo patrzy się i przygląda tej sprawie całej, bo to, tak jak powiedział to z katedry kryminalistyki jeden z profesorów, to jest klasyczny przykład, jak nie prowadzić postępowania.

Zwłaszcza, że ci ludzie, którzy podpisali tę petycję, te wszystkie nazwiska, oni będą czekali na dalszy rozwój.

Składamy wniosek o przeniesienie.

Zobaczymy, co się wydarzy.

Powinien sąd to zauważyć i nie bać się przenieść tego do innego sądu.

Jej rodzice ciągle walczą.

Czy myślisz, że w końcu poznają prawdę?

Czy uda nam się dotrzeć do tego, żeby wskazać tych, którzy są winni jej śmierci?

Bo już dzisiaj wiemy, że to nie była przypadkowa śmierć.

Mamy na papierze dowód na to, że Paulina została zamordowana.

Kauczasto wierzę, że jednak finał będzie w sądzie.

Bo tutaj nie ma cienia wątpliwości, kto to zrobił.

Czy myślisz, że przeniesienie tej sprawy rzeczywiście posunie ją do przodu?

Inny sąd nie będzie, że tak powiem, nie będzie z tego samego terenu przede wszystkim.

Powiedzmy sobie szczerze, prokuratorzy, sędziowie, policjanci znają się z tamtego.

Ja wiem, że na samym etapie, samego początku już zostają kardynalne błędy popełnione i trudno się przyznać też do błędów.

Dajcie tą sprawę gdzie indziej, jakiegokolwiek sądy w Polsce.

Dajcie tym ludziom sprawiedliwość.

Sprawiedliwy wyrok.

Nastroje tonuje mój znajomy karnista, mecenas Michał Krysztofowicz.

To logiczne, bo często meandry postępowania sądowego mogą wprawić ludzi nie mających na co dzień do czynienia z sądami w osłupienie.

Oczekiwanie strony względem procesu, jak on ma wyglądać, czasami różni się od tego, jak musi wyglądać proces, ze względu na obowiązujące przepisy prawa.

Myślę, że tutaj mamy do czynienia z taką sytuacją, że rodzice pani Poliny chcieliby, żeby to wyglądało

Ale mam wrażenie, że sąd się porusza mniej więcej, no bo jest człowiekiem, który stosuje prawo w ramach procedury karnej.

Opierając się na przepisach prawa,

Mam uprawnienie do tego, żeby taki wniosek formułować, ale skuteczność w praktyce i wydaje mi się też w skali ogólnopolskiej wniosków o przeniesienie sprawy, szczególnie ze względu na, jak to mówi nasz światło ustawodawca, dobro wymiaru sprawiedliwości,

takich wniosków nie jest za dużo.

Ja wiem, że w tej sprawie pojawiła się petycja podpisana przez kilkadziesiąt tysięcy osób i ja rozumiem, że jest to swego rodzaju moralne wsparcie, tak ja na to patrzę, to jest moralne wsparcie rodziców, wyraz zrozumienia ich rozpaczy i tej chęci domagania się wymiaru sprawiedliwości, który miałby wyglądać tak, jak oni by chcieli.

Niemniej ja nie znajduję w przepisach Kodeksu Postępowania Karnego podstawy do tego, żeby petycja jako taka była taką procesową formą, która może pojawić się w procesie.

Jako swego rodzaju moralne wsparcie psychiczne.

Może nawet nazwijmy to swego rodzaju presją.

To rozumiem, ale w przepisach nie znajduję podstawy do tego, żeby na skutek petycji sprawa została przeniesiona z sądu X do sądu Y. Jednocześnie mecenas Krysztofowicz widzi, że w sprawie Pauliny Antczak popełniono szereg błędów, szczególnie na początkowym etapie postępowania.

To niestety nie wyjątek, bo takie rzeczy zdarzają się na porządku dziennym.

To zwróciłem uwagę, jak mama pani Pauliny się wypowiadała, że kwestia tych pierwszych minut, godzin na miejscu, one są zawsze kluczowe dla postępowania.

Tutaj rzeczywiście wydaje mi się, że można by było się przyjrzeć temu, czy tu było wszystko zrobione to, co być powinno, ale to jest z kolei choroba w ogóle wymiaru sprawiedliwości, moim zdaniem, na całym świecie.

Zawsze te pierwsze godziny czy pierwsze minuty na miejscu zdarzenia są kluczowe.

Każdy zawodowiec analizujący akta sprawy wie, że często klucz do rozwiązania sprawy jest na pierwszych 5, 10, 20 czy 30 kartach akt postępowania.

Nie mam powodu nie wierzyć.

Jeżeli jest tak, jak mówi mama pani Pauliny, że nie zabezpieczono szeregu różnych i dowodów rzeczowych na miejscu i te oględziny zostały zrobione w sposób pobieżny, no to przychodzi na myśl sprawa zabójstwa generała Popały, zabójstwa premiera Jaroszewicza.

Wygląda na to, że przy mniej więcej 100 tysiącach policjantów w Polsce zawsze jest jakiś procent, promil tych, którzy niezbyt poważnie potraktowali swoje obowiązki właśnie myśląc o tym, że tu nic wielkiego się nie stało, czyli przyjmowali jakąś tezę, która potem okazała się być nieuprawniona albo dowodowo nieudowodniona.

Sędzia prowadząca sprawę śmierci Pauliny okazję do odniesienia się do petycji będzie miała już niedługo.

30 października już za moment będzie kolejna rozprawa w sprawie śmierci Pauliny.

Czy myślisz, że już teraz możemy oczekiwać jakiejś reakcji?

My zadamy pytanie sądowi.

Zadamy pytanie co z naszym wnioskiem.

Czyli możemy się szybko jej spodziewać.

Stąd też nasza wizyta dzisiaj w Sądzie Najwyższym.

Żeby ta wetycja nie leżała w Sądzie we Wrocławiu i nie czekała na to, że ktoś ją spakuje, wyśle na pocztę, będziemy czekać.

Została złożona osobiście, jest już w rękach, jest podpis.

A 35 tysięcy głosówwi samo za siebie.

Właśnie.

Tysiące osób poparło rodziców Pauliny walczących o prawdę i sprawiedliwość.

Dla Iwony Antczak to na pewno wielkie wsparcie, ale przecież ta dzielna kobieta przeżyła przez ostatnie 10 lat tyle, że niełatwo w jej sytuacji być optymistką.

Dzień dobry, pani Iwonko.

Dzwonię razem z... Tutaj pan Michał ze mną stoi i dzwonimy do pani, żeby powiedzieć, że złożona została petycja, wniosek, wszystko jest złożone.

Więc jesteśmy bardzo szczęśliwi.

Pani Olgo, to jest jedyna nadzieja na to, żeby dojść do sprawiedliwości za zabójstwo naszego dziecka, no bo innej możliwości już nie widzę.

Po prostu nie widzę.

No, to jest nasza naprawdę jedyna nadzieja.

Zobaczymy jeszcze, jak pani sędzia zareaguje, bo tu mam też pewne obawy, czy pani sędzia wniosek zaakceptuje.

Według mnie powinna.

A to jest cząstka tego czynnika, bo naprawdę, gdyby cztery miesiące zbierania podpisów i jest prawie 36 tysięcy, to o czym tu mowa, jakbyśmy zbierali pół roku?

Oczywiście.

Myślę, że to już jest taka wystarczająca ilość, że no widać, że ludzie chcą znać prawdę.

Ja po prostu mówię, już dość tego, po prostu już dość.

10 lat chodzę, pukam i wszyscy wiedzą, że Paulina została zamordowana i nikt z tym nic nie robi.

Cały miast sprawiedliwości ma głęboko gdzieś.

Ja to powiem tak dosadnie, bo już inaczej nie potrafię tego powiedzieć.

Nie dociera do nich w ogóle.

Dzisiaj idziemy po nowe, Pani Iwonko.

Zobaczymy, czy to rzeczywiście będzie droga już chociaż taka pagórkowata, a nie górzysta.

To przecież dzięki nagłośnieniu sprawy udało się zebrać ponad 35 tysięcy podpisów pod petycją o przeniesienie sprawy śmierci Pauliny Antrzak z dala od Wrocławia.

To wasze głosy.

Teraz czekamy, jak na wniosek zareaguje sędzia.

Czy stanie na wysokości zadania i postąpi z prawością i mądrością, niczym patronująca sądom Temida?

Czy może prawda o zabójstwie młodej dziewczyny wciąż będzie ukryta głęboko w gąszczu niejasnych powiązań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości?

Przekonamy się już wkrótce.

W imieniu bliskich Pauliny dziękuję za każdy głos.

Zapraszam też do zapoznania się ze sprawą Pauliny na kanale Ślady.

To jest straszne, jeżeli pani wie, że dziecko zostało zabite, a zabica chodzi po ulicach i się śmieje w twarz.

Jeśli kogoś to nie dotknęło, nie jest w stanie uwierzyć, że coś takiego może się dziać w państwie prawa.

I może spotkać każdego w każdej chwili.

Prokuratura zniszczyła dowody w sprawie śmierci córki.

Nie zabezpieczono połączeń, był dywan poplamiony krwią, było lustro rozbite.

Trafiła kosa na kamień, bo ci ludzie naprawdę mają bardzo dużą moc, żeby doprowadzić to do końca.

Badania laboratorijne i sekcja nie wyjaśniły przyczyny zgonu.

Musiało upłynąć 7 lat, żeby doktor Kawecki powiedział, że to się przecież da z tych wycinków, które pobrali w sekcji.

Czeka Was jeszcze prawda?

Tutaj nikt tej sprawy nie wyjaśni.

Nie ma nawet najmniejszych złudzeń co do tego.

0:00
0:00