Mentionsy

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 121 wyników dla "Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie"

Witamy Państwa bardzo serdecznie.

Przed mikrofonem Beata Hołbowicz-Stachaczyk, a moim i Państwa gościem jest dzisiaj młodszy aspirant Edyta Daroch, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie.

Dzień dobry Pani redaktor, witam wszystkich słuchaczy.

Pani Edyto, zacznijmy od tego, czy praca w policji jest tylko pracą, czy jest również służbą?

Praca w policji jest przede wszystkim służbą.

W każdym momencie możemy być wezwani na alarm, jeśli pracujemy na tak zwanej linii.

Wiadomo, że jadąc na interwencję nie przerwiemy jej, bo właśnie nam się kończy 8 godzin, tylko kończymy swoje zadania.

A specjalnie o to zapytałam, bo często słyszy się, że policjant po służbie, po godzinach zatrzymał na przykład pijanego kierowcę, pomógł ująć kogoś.

Czyli wy macie chyba we krwi już coś takiego, że nie będziecie patrzyli z boku na coś, na to, na co nie powinniście patrzeć tylko, a musicie również się angażować.

Tak naprawdę policjantem jest się cały czas.

To nie jest tylko te 8-12 godzin, tylko to jest 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu.

Naszym obowiązkiem jest reagowanie na wszystkie wykroczenia, na każde przestępstwo i obowiązkiem jest naszym również przede wszystkim pomaganie obywatelom.

Ale mówi Pani o obowiązku, ja mam wrażenie, że to trzeba po prostu czuć, że człowiek, który tego nie czuje nie powinien być policjantem, bo tak jak Pani mówi jest 15 godzina, wypadałoby pójść

do domu, a tu jednak okazuje się, że nawet rodzina czasami nie ma prawa wiedzieć, gdzie wy się podziewacie.

To wszystko zależy od komórki, w jakiej służymy.

Nie możemy tak naprawdę poprzestać na tym, tylko cały czas jesteśmy w tej służbie.

Ale powiem tak, że jako kobieta, patrząc na panią, to ma pani chociaż taką wygodę, że ma pani mundur.

Nie musi pani rano myśleć, w co się ubrać, bo zawsze się pani ubiera w to samo i nikt nie powie, ona chodzi ciągle w tym samym.

Czy tak to rzeczywiście wygląda?

Rzeczywiście jest to wygoda.

Przychodząc do pracy zakładamy mundur, ale każdy pozostaje sobą, pozostaje tym człowiekiem.

Wstępując w szeregi policji,

Myślę, że każdy z nas ma świadomość tego, na co się pisze i z czym będzie wiązała się jego codzienność.

A jeśli chodzi o mundury, to teraz kobiety, mężczyźni jest różnica w tych mundurach?

W gabardynie.

To jest ten mundur wyjściowy.

Panowie mają spodnie, panie mają spodniczki.

Mundur codzienny, ćwiczebny nie różni się.

Koszula, koszula, spodni bądź bluza ćwiczebna i spodnie ćwiczebne.

Pewnie jest mundur zimowy i mundur letni, bo trudno w tym samym, kiedy jest upał, chodzić zimą, na przykład z kolei w letnim.

Do munduru służbowego różnią się też buty.

O właśnie, chciałam zapytać.

To są jakieś takie typowe buty do spódniczki, podejrzewam, że macie takie bardziej galowe te buty.

Tak, do tego wyjściowego muszą być buty na tak zwanym słupku, a na co dzień mamy trzewiki.

Co ile lat należy się wymiana munduru?

Czy to jest tak, że macie kilka mundurów w domu na przykład, no bo trzeba prać i tak dalej?

Czy to jest tak, że kiedy się zniszczy, to zamawiacie kolejny mundur?

Jak to wygląda na co dzień?

Mundur ćwiczebny wymieniamy raz na trzy lata, tak nam przypada, pozostałe mundury dostajemy raz, a później na poczet tego dostajemy tak zwaną mundurówkę, za którą ewentualnie dokupujemy, wymieniamy odzież.

Najgorzej jak się figura zmieni, jak się nie daj Boże utyje albo schudnie, to tutaj no trochę chyba trzeba poprawek zrobić.

No właśnie, właśnie, ale to jest też dobre, bo człowiek musi się pilnować i u nas nie wchodzą tylko w rechubę postanowienia noworoczne, tylko są całoroczne, żeby jednak w ten mundur wejść.

No właśnie, kiedy pani podjęła decyzję, że zostanie pani policjantką?

Tak naprawdę to gdzieś cały czas za mną chodziło.

Gdzieś ten mundur się przewijał.

Już od dawna.

A to jeszcze powiedzmy na jakim instrumencie?

Trudny, ale taką satysfakcję to dawało.

Dobrze, to wróćmy do tego, jak pani została policjantką.

Wiemy, że w Ochotniczej Straży Pożarnej, czyli tam już odpowiedzialność i dyscyplina, no właśnie i pomysł na policjanta.

No i stąd właśnie tu był ten mundur, chęć pomocy innym ludziom.

I tak naprawdę jak już odchowałam dzieci, mogłam pozwolić sobie na to, żeby poświęcić się tak naprawdę tej służbie, wtedy doszłam do wniosku, że to już jest ten czas, kiedy mogę wstąpić do policji i się realizować.

No tak, ale podejrzewam, że to nie było takie proste, to znaczy nie jest moment, kiedy podejmuję decyzję i już jestem w tej policji.

Trzeba przejść szereg testów, również test fizyczny.

Pani mówi, że po dzieciach to jednak trochę kondycję się na pewno straciło i tu nie było problemów?

Miałam duże wsparcie ze strony męża i ze strony dzieci.

Pamiętam, jak przygotowywałam się do testu sprawności, dzieci cały czas mnie dopingowały, biegały ze mną.

Ale to jest piękne, bo z reguły jest odwrotnie.

Najpierw się zostaje na przykład policjantką, rodzi się dzieci i jakoś układamy tę pracę, żeby się dało to pogodzić.

A tu odwrotnie.

Pani się zrealizowała jako matka,

Tak, dzieci cały czas mnie wspierają do tej pory.

No dobrze i zdała pani egzaminy i poszła pani do policji.

Czy to się udało za pierwszym razem?

Tak, udało się to za pierwszym razem, zdałam test wiedzy, test sprawności, później był multiselect, później była rozmowa z psychologiem, z psychiatrą, były badania lekarskie.

I wstąpiłam w szeregi policji, później był kurs podstawowy i kolejno kurs sierżancki jaspianski.

A teraz jest pani rzecznikiem i musi pani, bo taka rola, współpracować z dziennikarzami.

Podejrzewam, że czasem jest...

trudno, bo my dziennikarze lubimy wiedzieć więcej niż można na przykład nam powiedzieć.

Uciążliwa jest to praca?

Myślę, że jest to praca do przyzwyczajenia.

Do przyzwyczajenia tak naprawdę ja zawsze lubiłam kontakt z ludźmi.

Osoby, które mnie znają z mojego bliskiego otoczenia wiedzą, że

nie jestem osobą, która lubi siedzieć w miejscu lubię, gdy cały czas coś się dzieje.

Tego troszkę bałam się tej funkcji, z tego względu, że po przyjęciu pracowałam na komisariacie policji w Wolborzu, byłam dzielnicową na terenie Czarnocina, tam też cały czas działałam z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej, ze szkołami,

Organizowałam pikniki profilaktyczne.

Czyli rzeczywiście praca z ludźmi w zasadzie na różnym poziomie i zawsze trzeba było mieć dobry kontakt.

Tutaj rzeczywiście praca w policji opiera się na kontakcie z ludźmi.

Jeśli człowiek daje coś od siebie, to ludzie też dają coś od siebie.

To tak naprawdę jest transakcja wiązana.

Pani Edyto, mnie troszeczkę tak, no można powiedzieć, zaintrygowało to, że pani powiedziała, trzeba przejść testy psychologiczne i psychiatryczne.

Czy patrząc na to, że pani jest człowiekiem, który w tej chwili już służy w policji, to są trudne testy, to są jakieś takie rzeczywiście, gdzie bardzo dogłębnie jest sprawdzana technika kandydata, ta psychika kandydata na policjanta?

Czy to są takie testy, które w zasadzie każdy przeciętny człowiek jest w stanie przejść?

Ciężko tak naprawdę powiedzieć, bo każdy z nas jest inny.

Ten multiselect składa się z różnych etapów tak naprawdę.

Część jest bardzo zbliżona do testów dla kieroww zawodowych, ale jest też dużo pytań takich podchwytliwych pod kątem

Także tutaj też trzeba, myślę, że to oni sprawdzają po prostu naszą odporność na reakcje stresowe, na to jak zachowujemy się wobec ludzi.

Myślę, że jeśli jestem tu, gdzie jestem w tym miejscu, to wydaje mi się, że tak.

No właśnie, bo powiedziała pani, że w policji bardzo ważny jest kontakt z ludźmi.

Państwo na co dzień spotykają się z różnymi sytuacjami.

Na ogół to nie są miłe sytuacje, bo policja jest od tego, żeby pomagać, ale również od tego, żeby wymagać.

No właśnie i...

Była Pani w komisariacie, miała Pani kontakt z ludźmi, którzy przychodzili z różnymi problemami i Pani musiała reagować na różne problemy.

Myślę, że dla każdego z nas najtrudniejsza jest krzywda dziecka.

Z tym jest się ciężko uporać tak naprawdę.

Jeśli jeszcze jest się rodzicem, dodatkowo jest to bardzo, bardzo ciężkie.

Gdy patrzy się na skrzywdzone dzieci, na niezaopiekowane dzieci,

porzucone, tak naprawdę pozostawione same sobie.

Także to jest, chyba to są najcięższe interwencje.

Pani Edyto, ja sobie tak pomyślałam, że właściwie to w ogóle patrzenie na krzywdę ludzką, obojętnie z jakiej strony, jest bardzo trudne, żeby później wrócić do domu i tak jak pani mówi, nawet jeśli chodzi o te dzieci, ma pani swoje, trzeba się odciąć, umie pani

odciąć służbę i wrócić do domu i tam poświęcać czas rodzinie i nie przenosić tego?

Wypracowaliśmy z mężem, mąż też jest policjantem.

Oj, to rzeczywiście, a dzieciaki też chcą być?

Rodzinnie, także myślę, że tutaj wypracowaliśmy

taki sposób, że dom jest naszym azylem, wyłączamy się i nie myślimy o pracy.

Czyli też nie rozmawiacie o pracy?

Staramy się nie rozmawiać o pracy, o tym, co się działo, ewentualnie o jakichś takich kontaktach ludzkich, to tak, ale o tym, co się działo, czego dotyczyły jakieś interwencje, tak jak wcześniej, to starałam się tego nie przenosić, żeby po prostu się odciąć i nie rozdrapywać tego, co się działo.

Pani Edyto, kiedy poznawałam Panią, wydawało mi się i wydaje mi się nadal, że jest Pani bardzo wrażliwą osobą.

Zresztą mówiąc o dzieciach, wcześniej rozmawiałyśmy poza anteną, o zwierzętach, też Pani bardzo ciepło się wypowiada.

Często ma Pani kontakt z ludźmi, którzy wyglądają jak wyglądają.

czy to bezdomni, czy nałogowcy i takimi ludźmi też się zajmujecie.

Jest to rzeczywiście ciężkie zadanie, żeby odciąć to.

Musimy wypracować sobie taki schemat, że po prostu musimy myśleć zadaniowo, żeby nie rozdrapywać tego cały czas.

Jako dzielnicowa wcześniej miałam ten komfort współpracując z GOPS-em w Czarnocinie.

Dziewczyny bardzo, bardzo też są ciepłymi osobami.

I wspomagały te akcje, które gdzieś tam mi się zalęgły, żeby właśnie zorganizować jakąś niebieską paczkę przed świętami Bożego Narodzenia, żeby wspomóc te rodziny, gdzie są chore dzieci, gdzie rzeczywiście te warunki bytowe są ciężkie.

I zawsze odzew tam był pozytywny.

No dobrze, ale kiedy przychodzi taki moment, że trzeba pomóc człowiekowi, który, no o człowieczeństwie pamiętamy, natomiast on już dawno zapomniał, jakie są właściwie te człowieka możliwości higieniczne i tak dalej, i tak dalej, to tu chyba jest trudno.

Jest trudno, ale wie pani, to jest akcja i reakcja tak naprawdę.

Nie ma czegoś takiego, że zastanawiamy się jak on wygląda, tylko priorytetem jest to, żeby pomóc tej osobie, żeby uratować jej życie, zdrowie.

Czyli chyba odnalazła się pani w tym, co chciała pani dawno już robić.

Edyta Daroch, młodszy aspirant i rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie.

Ostatnie odcinki