Mentionsy

SBS Polish - SBS po polsku
12.12.2025 05:38

Zmarł Jerzy Żelazowski - weteran AK z Sydney

Wspominamy jednego z ostatnich weteranów Armii Krajowej/AK mieszkających w Australii. George „Jurek” Żelazowski walczył w szeregach Armii Krajowej w 1944 roku podczas Powstania Warszawskiego. Po zakończeniu wojny służył w Armii Polskiej na Zachodzie, w Kompaniach Wartowniczych Armii Stanów Zjednoczonych, mówi Maciej Jarysz, członek Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koła nr 1 w Sydney...

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 60 wyników dla "Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koła nr 1 w Sydney"

Starting a new life in Australia isn't easy.

Work in Progress is a podcast to help skilled migrants rebuild their careers in a new country.

Work in Progress.

Listen now wherever you get your podcasts.

Zmarł jeden z ostatnich żyjących w Sydney weteranów Armii Krajowej, George Jurek Żelanowski.

Podczas powstania warszawskiego służył w Armii Krajowej w 1944 roku.

Po zakończeniu wojny służył w Armii Polskiej na Zachodzie w kompaniach wartowniczych Armii Stanów Zjednoczonych.

Potem wyemigrował do Australii, gdzie był cenionym i zasłużonym członkiem polskiej społeczności w Sydney.

Posłuchajmy, jak wspomina Dżodża Jurka Żelazowskiego, członek Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koła nr 1 w Sydney.

Nazywam się Maciej Jaryś.

Jestem członkiem Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koła nr 1 w Sydney, a od niedawna członkiem Zarządu Krajowego SPK.

Jerzy Żelazowski urodził się 27 sierpnia 1927 roku w Warszawie.

Żołnierz Armii Krajowej, uczestnik szeroko rozumianych działań powstańczych o pseudonimie Iza i Morus.

Starszy strzelec zgrupowania Campinos 612.

Brał udział w akcjach zbrojnych w lasach pod Warszawą w ramach działań 228 Dywizji Piechoty Warszawa-Rembertów Legionowo.

Trafił do niewoli w Stuttgarcie Ludwigsburg.

Po wyzwoleniu obozu został żołnierzem kompanii wartowniczej pod flagą amerykańską, a następnie pracownikiem wywiadu CIC.

Odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Partyzanckim, Akowskim Krzyżem za Warszawę, Krzyżami SPK, Akcji Burza, Medalem Wojska Polskiego oraz wieloma innymi odznaczeniami i dyplomami za wierną służbę.

Komisła Główna Skarbu Narodowego utworzonego w 1949 roku w Londynie

Odznaczyła go wielokrotnie tym dwa razy złotym medalem w uznaniu szczególnych zasług w zakresie prac i świadczeń na rzecz Skarbu Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej.

Po wojnie mieszkał w Holandii, gdzie dotarła do niego depesza od rodziny o treści nie wracaj.

Utrzymywał korespondencję z poznaną w obozie sympatią Józefą Widuch.

Kiedy dowiedział się o jej pożycie w Australii, zostawwszystko i w 1952 roku emigrował na Antypody.

Pobrali się 27 grudnia 1952 roku w kościele św.

Wincentego w Ashfield, błogosławieni przez księdza Franciszka Arciszewskiego.

Ze swoją ukochaną Józią spędził ponad 55 lat w małżeństwie.

W dowód uznania w 2005 roku otrzymał z rąku wczesnego konsula medal za długoletnie pożycie małżeńskie.

Jerzy Żelazowski był wieloletnim członkiem Klubu Polskiego w Ashfield, Koła AK oraz Stowarzyszenia Polskich Kombatantów Koła nr 1 w Sydney.

Przez ponad 35 lat pełnił funkcję chorążego pocztu sztandarowego Koła AK.

Pożegnaliśmy weterana II wojny światowej, uczestnika walk zbrojnych.

oddanego całym sercem sprawie działacza społecznego.

Ale żegnamy także człowieka o wielkim sercu, naszego mentora i przyjaciela.

Szczególne wrażenie zrobił na mnie sposób, w jaki wypowiadał się o rodzicach.

Kiedy o nich wspominał, traktował z ich najwyższą czcią, używając słów mamusia i tatuś.

Rodzice dali mu wiele miłości, ale także i dyscypliny.

Jako syn kapitana statku uczestniczył w pogrzebie generała Gustawa Orlicza Dreschera.

który odbił się 20 lipca 1936 roku na cmentarzu marynarki wojennej na Oksywiu w Gdyni.

Podkreślając jakichś czasów świadkiem był Jerzy, warto dodać, że w uroczystościach uczestniczyli najwyżsi rangą przedstawiciele władz państwowych, w tym prezydent Ignacy Mościcki i marszałek Edward Rydz-Śmigły.

Wspominam o tym, ponieważ ta historia była dla niego szczególna.

Potrafił doskonale opisać, jak był ubrany jako dziecko i gdzie dokładnie stał podczas tego wydarzenia.

Przyglądając archiwalne zdjęcia, natrafiłem na fotografię chłopca dokładnie odpowiadającego jego opisowi.

Był przeszczęśliwy, kiedy przyszedłem z oprawionym w ramkę zdjęciem.

Jerzy był bardzo serdeczny i otwarty, dzieląc się swoją wiedzą i doświadczeniem, ale także bywał stanowczy, kiedy wymagała tego sytuacja.

Wieloletnia praca z ludźmi przekładała się na bezcenne rady i motywację do działania.

Wiem, że życzyłby sobie, pomimo różnic, jakie wśród nas występują, a jakimi on żył w okresie swojej działalności, abyśmy byli zjednoczeni w sprawach najważniejszych.

W sprawach społecznych był na bieżąco.

Był bardzo wdzięczny za możliwość uczestnictwa w uroczystościach, w uroczystych mszach świętych w intencji ojczyzny, obchodach ważnych rocznic i koncertach w pięknej oprawie patriotycznej na terenie ośrodka w Marią, którego był rezydentem.

Mieszkał w domku numer 17, a przez ostatnie lata w części brata Alberta, gdzie mogliśmy go odwiedzać.

Podczas pandemii, kiedy była możliwość, zabraliśmy go z Krzysiem Mączyńskim na spacer.

Nagle podjechał do nas samochód, z którego wysiadła jakaś kobieta.

Kiedy żartowaliśmy sobie, że zbliżają się kłopoty, owa pani pogratulowała nam odwagi i powiedziała, że ma nadzieję, że mamy dla naszego bohatera dobrego drinka.

Jerzy uczył szacunku do drugiego człowieka.

Był wspaniałym świadectwem tego, jak można godnie dożyć późnej starości i że jest ona tylko kolejnym etapem życia.

W sierpniu świętowaliśmy jego 98. urodziny.

Pogrążeni w żalu członkowie Stowarzyszenia Polskich Kombatantów oraz przyjaciele.

Chwała bohaterom.

Zainteresowało Cię?

Chcesz usłyszeć więcej?

Słuchaj nas na podcastach dostępnych w Apple Podcast, Google Podcast czy Spotify lub w jakimkolwiek innym, który używasz.

Wszelkie prawa zastrzeżone.

0:00
0:00