Mentionsy

SBS Polish - SBS po polsku
05.09.2025 07:08

Audycja dla polskich seniorów - odc. 273

273 mini-program dla polskich seniorów. W dzisiejszej audycji o Głowach Wawelskich..

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 77 wyników dla "Ferdynanda I Habsburga"

Sbs live streams and podcasts are supported by advertising.

Dzień dobry drodzy słuchacze.

Witam Was Małgosia Żuchowska z Polskiego Biura Opieki Polker w Mount Waverly.

Ciekawostki o Polsce

Dzisiaj przeniesiemy się na Wawel i dowiemy się co nieco o głowach wawelskich, czyli najbardziej niezwykłej pozostałości po renesansowej siedzibie polskich królów.

Bryła rezydencji królewskiej na Wawelu dotrwała do naszych czasów w formie bardzo podobnej do tej, jaką oglądano w wieku XVI i XVII.

Z oryginalnego wyposażenia domów monarchów nie zachowało się jednak niemal nic.

Meble, ozdobne stropy, dekoracje, wszystko zniszczono, spalono lub rozkradziono.

Przetrwała cudem kolekcja arrasów Zygmunta Augusta, a poza tym zbiór zagadkowych rzeźb nazywanych głowami wawelskimi.

Jedną z najbardziej niezwykłych, a dzisiaj na pewno też najsłynniejszych ozdób krakowskiego Zamku Królewskiego są tak zwane głowy wawelskie.

Uświetniają one strop w ostatni od południa największej sali na drugim piętrze wschodniego skrzydła pałacu.

Izba, w której je umieszczono, często jest nazywana salą pod głowami.

To na pewno określenie bardziej uzasadnione historycznie od innego, którego się używa, czyli sali poselskiej.

Jak pisał Kazimierz Kuczman, wiodący znawca tematu i autor całej książki o głowach wawelskich, te były dekoracją jednego z najbogatszych i najpiękniejszych stropów w ówczesnej Europie.

Wprawdzie poza granicami Polski nie rodziły większego zainteresowania, ale na samym dworze krakowskim niewątpliwie zrobiły furorę.

Już w źródłach XVI-wiecznych pada wiele wzmianek o izbie gdzie głowy, pokoju pod głowami, czy wreszcie o izbie głównej.

Nie w sensie takim, że była najważniejsza na Wawelu, ale że wiązała się z głowami.

Wydaje się, że dekoracja, o której mowa stanowiła ostatni element planowanego wystroju nowego skrzydła pałacu.

Jej montaż miał zakończyć wielką przebudowę Wawelu, podjętą na początku XVI wieku przez Aleksandra Jagiellończyka i kontynuowaną przez niemal trzy dekady pod okiem Zygmunta Starego.

Zachowała się umowa ze stycznia 1535 roku, w której wielkorządca Seweryn Boren zlecał stolarzowi królewskiemu Sebastianowi Tauerbachowi wykonanie sufitu zupełnie innego od wszystkich, jakie już wieńczyły pomieszczenia Wawelu.

W ostatnim pokoju głównym od strony klasztoru św.

Bernarda miał znaleźć się strop złożony z 88 kasetonów okrągłych i ośmiobocznych takiej samej liczby w kształcie krzyża.

a także łącznie 176 roze wielobocznych i krzyżastych.

Już wspomniane elementy stworzyły wspaniałą kompozycję.

Ponadto Bonner zamówił 194 rzeźbione głowy ludzkie, które po pomalowaniu i po złoceniu miały zostać wprawione w pola pomiędzy kasetonami stropu.

Skomplikowane dzieło faktycznie mogłoby nie mieć równego sobie w całej Europie.

Nigdy jednak nie powstało w przewidzianej formie.

Zanim remont pałacu się zakończył, w rezydencji wybuchł niszczycielski pożar.

Zniszczeniem uległa znaczna część skrzydła wschodniego, gdzie montowano głowy.

Zawaliła się też partia świeżo wzniesionych krużganków.

Po porzodze w roku 1536, która zapewnie zniweczyła przynajmniej część pracy nad stropem z głowami, zdecydowano się na kompozycję prostszą, tańszą i szybszą w montażu.

Zgodnie z jednym z inwentarzy stanu zamku powstał sufit staroświecki, misternie z drzewa stolarską robotą robiony i przed nimi farbami malowany.

Ale nawet po nim nie ma dzisiaj śladu.

W sali pod głowami znajduje się elegancki, ale mało wyszukany strop z początku XX wieku.

W ikoregularne kasetony o kształcie prostokątów wprawiono 30 głów, a więc tylko 15% wszystkich, jakie pierwotnie istniały.

Tylko tyle udało się odnaleźć po tym, jak wzgórze wawelskie powróciło w ręce Polaków.

Jak pisał Kazimierz Kuczman, indywidualne głowy nie stanowią dzieł o klasie porównywalnej np.

z wytworami Wita Stwosza.

Od Tauerbacha nie oczekiwano zresztą aż takiego kunsztu.

Bądź co bądź, za wykonanie jednej facjaty Bonner zgodził się zapłacić zaledwie 24 grosze.

Równowartość około 600 zł w dzisiejszych pieniądzach.

Są to jednak rzeźby intrygujące swoim realizmem i ekspresyjnością.

Każda głowa zdaje się należeć do prawdziwego człowieka o charakterystycznej mimice, rysach twarzy, przemyślnych detalach ubioru.

Wśród zachowanych głów widać przedstawicielu obchci, reprezentantów różnych stanów, a nawet epok historycznych.

Są służący czy pachałkowie oddani tak wiernie, że niegdysiejszy kustosz muzeum na Wawelu, Tadeusz Mańkowski, wysyłał przypuszczenie, iż utalentowany mistrz stolarski musiał portretować żywe typy, jakie widział na królewskim dworze.

Niektóre sylwetki próbowano nawet wiązać z konkretnymi postaciami.

Na przykład głowa młodzieńca w płaskim kapeluszu i z wydatnymi wargami ukazuje według Mieczysława Morki facetę króla i przyszłego cesarza Ferdynanda I Habsburga.

Wśród rzeźb są też te nie w pełni ludzkie albo przynależące do bardzo odległych czasów.

Widać koronę w stylu wiązanym zwykle z postaciami biblijnymi.

Postać z rogami, kolejną ze skrzydłami nad czołem.

Od stulecia rozliczni badacze usiłują odnaleźć ideę, jaka stała za tak zróżnicowanym i niezwykłym zbiorem.

Wysunięto wiele wzajemnie sprzecznych teorii.

Kazimierz Kuczman domyślał się, że głowy nawiązywały do zabaw kostiumowych, jakie towarzyszyły zaślubionym Zygmunta Starego i Bony.

Był to więc swoisty panegiryk na cześć związku dynastycznego Jagielonów ze Sforcami.

Profesor Stanisław Mossakowski przed laty zasugerował, że pierwotny projekt stropu z głowami, ale też rozetami w kształcie krzyży i wieloboków powinien być rozumiany raczej jako gwieździste niebo.

Symbolizował drogę do nieśmiertelności zgodnie ze starodawną wiarą, iż dusza ludzka po zejściu z tego świata może osiągnąć najwyższą sferę nieba i zostać zamieniona w gwiazdę.

Historyk sztuki sądził, że taka symbolika dobrze korespondowałaby z publicznymi funkcjami izby.

Przypominała bowiem gościom o znaczeniu przyzwoitego życia myśl cnót zapewniających zbawienie.

W nowszych pracach profesor Mosakowski zwrócił również uwagę na możliwy wpływ Kurlowej Bony.

Ta jeszcze we Włoszech, w neapolitańskiej rezydencji Castelnowo, zetknęła się z rzeźbionymi głowami zdobiącymi sklepienie bramy wjazdowej.

Mogła je zapamiętać, a potem podsunąć pomysł mężowi.

Jak podkreśla Marcin Fabiański, dawny wicedyrektor Muzeum na Wawelu, geneza stropu z głowami wciąż nie doczekała się przekonującego wyjaśnienia.

Nie każdy podziela podobny sceptycyzm.

Ostatnio dużą popularność zdobyła sobie koncepcja prof. Ewy Śnieżyńskiej-Stolot.

Również ta badaczka doszła do przekonania, że planowany pierwotnie strop miał ukazywać niebo.

Widziała w nim jednak kompozycję nieduchową, nawołującą do życia zapewniającego zbawienie, tylko astrologiczną.

W takiej wersji poszczególne głowy byłyby ucieleśnieniem planet i gwiazdozbiorów.

Teoria brzmi intrygująco, bo też Kraków uchodził za jeden z wiodących ośrodków astrologii w Europie.

Dziedzinę tę uważano w XVI stuleciu za w pełni naukową.

Była traktowana nierozdzielnie z astronomią, zaś na Akademii Krakowskiej działała nawet nie jedna, ale dwie katedry astrologii.

Również na dworze królewskim przywiązywano ogromną wagę do horoskopów i innych prób interpretacji Woltborzej, ponoć zapisanej w gwiazdach.

Sam Zygmunt Stary jeszcze przed wyniesieniem na tron chętnie czytywał prognostyki astrologiczne.

Skądinąd wiadomo, że wielka izba w skrzydle północnym, gdzie znajdowała się ceremonialna komnata ślubna króla, była ozdobiona znakami Hermesa, a więc zapewnie wyobrażeniami bogów, którzy w myśl tradycji egipskiej rządzili kolejnymi dziesięciodniowymi okresami roku.

Ten fryz podstropowy się nie zachował, ale fakt, że kiedyś istniał, tym bardziej pozwala domniemywać, że i sala pod głowami miała magiczne, jakbyśmy dzisiaj stwierdzili, czy też naukowe, jak sądzili ludzie XVI wieku, konotacje.

Dziękuję za wysłuchanie dzisiejszej audycji.

Żegnam się z Wami, życząc wspaniałego tygodnia.

Polub nas na Facebooku, udostępnij innym, skomentuj, bądź z nami na polskim Facebooku SBS.