Mentionsy

Podcasty Rzeczpospolitej
11.12.2025 11:00

Szkoła na nowo | Czy można karać ucznia za wygląd?

Czy dyrektor krakowskiego LO mógł umówić ucznia do fryzjera? Co mu za to grozi? I jak powinien zostać napisany szkolny statut, by nie godził w prawa ucznia?


Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” podadresem: https://czytaj.rp.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 335 wyników dla "Szkoła na Nowo"

Robiąc źle, ten chłopiec nie może mieć naruszanych swoich praw.

Nie może, rozliczając ucznia z obowiązków zachowania szacunku wobec drugiego człowieka, nie wolno naruszać jego praw.

A tych naruszeń tu jest co najmniej kilka, jeżeli w ogóle takie zdarzenie miało miejsce i o takim przebiegu.

Chłopiec powinien być przede wszystkim na lekcjach.

I sytuacja, w której uczeń znajduje się w takich okolicznościach jest niedopuszczalna, bo uczeń jest poniżony, naruszona jest jego godność osobista, jego poczucie własnej wartości, jego prawo do prywatności, prawo do samostanowienia, a to już zmuszenie, przymuszenie do golenia, zmiany włosów, do zmiany fryzury, też jest jakimś zachowaniem, które dalece narusza zasady etyki nauczycielskiej i obowiązki nauczycielskie,

To jest młody człowiek, który się kształtuje, który może eksperymentować jak najbardziej, a naszym zadaniem jako nauczycieli, jako szkoła jest nieocenianie.

Najgorsze, co może być, to jest ocenianie wyglądu ucznia ze względu na to, jak on wygląda, a nie ze względu na to, co on prezentuje.

Chodzi o to, że chłopak przyszedł do szkoły z irokazem na głowie, co nie spodobało się nauczycielom.

Nauczyciele wysłali chłopaka do dyrektora.

Jak donoszą media, powiedział podobno mu, że z takimi włosami, jakie ma teraz na głowie, do szkoły wstępu nie ma.

Prezydent Krakowa Aleksander Misztalski napisał na Platformie X, że sprawą jest zbulwersowany i zszokowany.

Finalnie dyrektor został zawieszony.

Dlatego w dzisiejszym odcinku podcastu Szkoła na Nowo porozmawiamy nie tylko o tym, co stało się w Krakowie, ale także zastanowimy się, gdzie są granice ingerowania szkoły w wygląd czy w ubiór ucznia.

Bo z pewnością ten krakowski przypadek to jest przypadek jednostkowy na szczęście, ale jest wiele szkół, które w swoich wewnętrznych dokumentach, swoich regulaminach, swoich statutach decydują jaka ma być spódniczka, jakiej długości, jakiego koloru włosy, jakiej długości paznokci.

A poza tym też zastanowimy się nad tym, dlaczego niektórzy uczniowie starają się wyróżnić fryzurą lub strojem.

Zapraszamy na program.

Pani kurator, co się u Was w tych szkołach w Krakowie dzieje?

Mam na myśli oczywiście sprawę z ostrzeżeniem ucznia.

Natomiast zdarzyło się coś, o czym nas poinformowali rodzice.

Wpływała do nas skarga 18-19 listopada, opisująca wydarzenie w jednym z krakowskich liceów, gdzie według skarżących się dyrektor szkoły miał polecić dziecku państwa skarżących się, uczniowi swojej szkoły, wyjść ze szkoły i zgolić irokeza strój.

w trybie nadzoru pedagogicznego.

Uznaliśmy, że...

Uznaliśmy, że sama rozmowa z dyrektorem to jest za mało.

Będzie klasyczna sytuacja werba kontra werbam.

To jest tak zwany tryb dyscyplinarny, chociaż pierwszy fragment tego postępowania to jest działanie w sprawie.

Nie formuje się wtedy jeszcze zarzutów dyscyplinarnych.

Po pierwsze z dyrektorem jak najbardziej, po drugie z uczniem, uczniami i rodzicami.

Co było, jak było, jakie są dowody na wersję przedstawioną przez rodziców i ucznia, czy są jakieś inne wydarzenia, które temu zdarzeniu towarzyszyły.

Mamy dzisiaj kilka wersji, nie umiemy powiedzieć i nie można tego na dzisiaj stwierdzić, która wersja jest prawdziwa i w jakim zakresie.

Przede wszystkim nie wolno wydawać wyroków za szybko i jestem za tym, o co gorąco apeluję, żeby też nie podbijać bębenka emocjonalnego.

pana prezydenta, czyli organu prowadzącego o zawieszenie w czynnościach ze względu na to, bo to jest istotne, że mogły zostać, a nie zostały, mogły zostać naruszone prawa ucznia.

Drugie to jest oczywiście postępowania tego chłopca, bo wiemy, że jest to chłopiec, który naruszał określone fragmenty statutu w zakresie praw i obowiązków i dyrektor go karał zgodnie z trybem.

Tych spraw w mojej ocenie nie należy łączyć, wręcz przeciwnie, wyraziście rozłączać.

Wprawdzie jest uruchomiona taka narracja, że w wyniku zemsty za te kary rodzice złożyli ową skargę.

Według mnie nie jest to prawdą, że rodzice przyjmowali te kary, bo rzeczywiście chłopiec ma różne pomysły, w tym bardzo nieelegancki, mówiąc grzecznie, sposób zwracania się do nauczycieli.

Nauczyciel jest chroniony w trybie artykułu 63, kartę nauczyciela, jak funkcjonariusz.

W sensie takim, że wyraziste została mu określona granica, że nie wolno postępować tak, tak, tak.

Ale robiąc źle ten chłopiec nie może mieć naruszanych swoich praw.

Nie może, rozliczając ucznia z obowiązków zachowania szacunku wobec drugiego człowieka, nie wolno naruszać jego praw.

A tych naruszeń tu jest...

co najmniej kilka, jeżeli w ogóle takie zdarzenie miało miejsce i o takim przebiegu.

Chłopiec powinien być przede wszystkim na lekcjach.

W drugiej, pani jeszcze zauważa następną rzecz, uczeń nie może samowolnie opuszczać szkoły, a gdyby próbował wyjść...

Opuścić szkołę mógłby ewentualnie, gdyby miał stosowną kartkę od rodziców, proszę o zwolnienie mojego dziecka w tych i w tych godzinach.

Nie ma innego sposobu opuszczenia szkoły, no chyba, że jest ewakuacja, czyli sytuacja alarmowa albo klasa gdzieś wychodzi, ma zajęcia na zewnątrz.

Zdaje sobie sprawę, że bardzo oryginalny potrafi młodzież mieć fryzury.

Niemniej zostaje nam również rozważenie, gdzie jest granica ingerencji szkoły.

Czasami dosyć oryginalne, a to kółka, a zygzaki i kolory.

Pani w średnim wieku będzie się tak ubierać i może, a ja się będę ubierać inaczej.

Natomiast...

Obowiązki są ważne, należy je egzekwować, tłumaczyć, uczyć wypełniania, nie ustępować, bo to nie o to chodzi, żeby młodemu człowiekowi ustępować.

Ja podam jeszcze jedną rzecz, która także powinna brzmieć w przestrzeni publicznej.

Strój, aczkolwiek swobodny, w miarę swobodny, myśmy też powinni uczyć młodzież, co to znaczy odpowiedniość i stosowność, ale bardziej w rozmowie, powinien być bezpieczny.

To często z młodymi ludźmi pojawiający się motyw i młodzież zaczyna rozumieć, że jakiegoś typu wisiory na wychowaniu fizycznym, tipsy jakżeż modne,

nie pozwalają uczestniczyć na lekcji wychowania fizycznego w sposób bezpieczny zarówno dla właściciela, jak i również kolegi, koleżanki, która gra w piłkę, czy też lepią pierogi.

Nie da się, proszę Pani, bezpiecznie pracować na obrabiarce, jak się ma włosy zostawione luzem, a nie związane.

Przelała się taka fala i chyba dalej ona, że tak powiem, biegnie przez Polskę, że w statutach było stosowane słowo schludne.

Dzisiaj okazuje się, że jak zadamy pytania temu słowu, co to tak naprawdę znaczy, to każdy z nas będzie miał inne znaczenie podłożone pod to właśnie słowo, pod ten przymiot.

Wycofujemy się więc, znam wiele szkół, które się po prostu wycofało z określenia

I wierzę, że po tej rozmowie takiej i no niestety w wyniku nienajszczęśliwszego wypadku

Będziemy dalej rozmawiać, co to znaczy strój.

Gdyby ode mnie zależało, ja bym młodzież ubrała w mundurki, ale wie pani, to jest moje zdanie, a prawo stanowi inaczej.

W szkołach angielskich jest, bardzo mi się to zawsze podobało, natomiast ja bym chciała, żeby dzieci były ubrane w takim stylu, dzisiaj już tak...

Jedni się dogadują, inni się nie dogadują i zawsze nawet w tym takim poukładanym, tradycyjnym

w takim tradycyjnym nazwie, w tradycyjnej społeczności szkolnej wypracowaliśmy pewne sposoby i nagle przyjdzie taki jeden rogata dusza, skojarzył mi się w tej chwili...

Cudowny McMurphy z lotu nad kukułczym gniazdem, nonkonformista, który irytował wszystkich, podważał wszystkich i prowokował.

To jest akurat historia śmieszna, bo ta, od której zaczęłyśmy, nie jest historią śmieszną, bo rodzice się czują głęboko dotknięci

w naruszeniu ich prawa, no i ten uczeń, który ponoć miał to przyjąć z uśmiechem, ale wykonał, że to była rozmowa jakaś tam taka bardziej serdeczna i żartobliwa.

Był egzamin gimnazjalny

I znakomity uczeń, świetnie uczący się przyszedł na ten egzamin, gdzie myśmy obawiali, co to znaczy sytuacja egzaminacyjna.

Mieliśmy zresztą nauczyciela dyżurnego, który z chłopcami naprawdę wiązał krawaty.

Przyszedł w rewelacyjnej marynarce, w białej koszuli,

prawidłowo fantastycznie zawiązanym krawacie, nawet jakby był lekko po skosie, to liczyło się, jakby było dobrze.

Świetne budki kościółkowe, lakierkowe wręcz, ciemne skarpetki i spodnie bermudy w kwiaty za kolana.

I wszyscy patrzyli na mnie, co ja zrobię.

Zacząć wymątrzać się, kiedy oni za chwileczkę wejdą na salę?

Ja powiedziałam, tak jak królowa Bona, bene.

Ja mówię, dobrze, wchodzisz, działasz, bo to jest najważniejsze, czyli ustal priorytety, co jest ważne.

We właściwym czasie powiedziałam, słuchaj, mam nadzieję, zbyłam to żartem, na ślub tak nie przyjdziesz ubrany.

Sam wybrałeś, sam masz, a on mówi mi, będę miał opowieść na całe życie.

Natomiast chłopiec tu wyszedł, to wiemy i musimy po prostu wyjaśnić, jak ta rozmowa przebiegała.

Odzywają się różne osoby, które nam wyjaśniają, jedni za, drudzy przeciw.

Nieznajomość prawa szkodzi.

Prawo oświatowe mówi, że statut szkoły musi określać zasady ubierania się uczniów na terenie szkoły.

I tyle prawo oświatowe na ten temat, reszta to już statuty szkół.

Natomiast tutaj diabeł tkwi w szczegółach.

W statucie tak naprawdę można coś więcej uregulować.

Oczywiście to nie znaczy, że można wszystko, ale jest to katalog otwarty.

Więc szkoły zostawiły sobie te kwestie dotyczące wyglądu w statutach szkół i nie dokonały tam żadnych istotnych zmian.

Natomiast nie zauważono, nie dostrzeżono gdzieś

że jeśli nie mamy w ustawie upoważnienia do tego, żeby w statucie szkoły regulować wygląd, to nie możemy tego zrobić w akcie prawa wewnętrznego, jakim jest statut szkoły, ponieważ jest to ingerencja w wolność człowieka chronioną konstytucyjnie i ona jako taka musi mieć swoje zakotwiczenie w ustawie, zwłaszcza jeśli ingeruje w kwestie tak bardzo dotyczącą sfery prywatności, jak to jak wyglądamy, bo o ile...

zasady ubierania się na terenie szkoły tak mocno w to nie ingerują, bo możemy przecież w szkole być ubrani tak jak należy, a po szkole tak jak już sobie sami chcemy, to z wyglądem już tak nie jest.

I ta zmiana ustawowa, która nastąpiła w roku 2016, była argumentowana między innymi w ten sposób, że pojęcie schludnego wyglądu jest bardzo nieostre, nieoczywiste, każdy je rozumie trochę inaczej, więc zrezygnowano z obowiązku określenia tego w statutach szkół.

Natomiast naszym zdaniem, i nie tylko naszym, bo część kuratorów w oświaty popiera ten pogląd,

Jednocześnie w ogóle odpada możliwość regulowania wyglądu w statucie szkoły, ponieważ brakuje ku temu podstawy ustawowej, a patrząc na konstytucjonalną ochronę wolności nie możemy takiej regulacji w statucie wprowadzić.

Ale z tym wyglądem to chyba też nie jest, czy ze strojem, nie jest do końca tak prosto, bo są szkoły, które mają na przykład mundurki.

To są szkoły prywatne i rozumiem, że jeżeli człowiek idzie i wysyła tam dziecko i podpisuje umowę, to się godzi na to.

mundurki, czyli jednolity strój szkolny, mogą być i w szkołach publicznych, i w szkołach niepublicznych.

Oczywiście restrykcje dotyczące tego, jak to wprowadzić, są w szkołach publicznych dość rozbudowane, natomiast w szkołach niepublicznych jest to kwestia osoby prowadzącej taką szkołę.

Natomiast tu też trzeba mieć na uwadze, że w szkole niepublicznej taki mundurek może być odpłatny

Być może będzie wprowadzony bez porozumienia z rodzicami czy uczniami na jakichś innych zasadach.

Natomiast powinien on być uregulowany również w statucie szkoły i to też nie jest tak, że szkoła niepubliczna może wszystko.

Szkoły niepubliczne dostają finansowanie z budżetu państwa, realizują zadanie publiczne z zakresu edukacji i też muszą pamiętać o tym, że prawo dotyczy również ich.

I te w ogóle kwestie dotyczące i stroju, i wyglądu, wydaje mi się, powinny być przynajmniej bardzo podobnie regulowane i w szkołach niepublicznych, i w szkołach publicznych, ponieważ dotyczą takich dość kwestii fundamentalnych, jeśli mówimy o prawach człowieka i prawach dziecka.

Nie są to kwestie związane z przedmiotami, które są nauczane, czy z upłatnością za te przedmioty, a z tym, jak ten młody człowiek musi w szkole funkcjonować.

I pamiętajmy przecież o tym, że nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa, więc to też nie jest tak, że szkoły są takimi zakładami, gdzie całkowicie dobrowolnie sobie można uczęszczać.

I można tego wymagać, albo uczyć, wychowywać, namawiać.

punkty ujemne wpisywać za nie taki jak należy się strój, ale też żeby uczniom tłumaczyć, dlaczego tak a nie inaczej się ubieramy i kształtować prawidłowe postawy społeczne.

A to też nie jest tak, że uczniowie bez tych przepisów chodziliby do szkoły pół nago.

Znam szkołę, w którym było to problemem i...

To była taka sytuacja, że wiem, że uczennice, znaczy opowiadała mi nauczycielka, że uczennice przychodząc do szkoły, to była szkoła podstawowa, miały bluzy takie na suwak i rozpinały te bluzy wchodząc do szkoły, jak już rodzice nie widzieli, no i potem miały jakieś krótkuse topy, biustonosze, coś takiego.

No i był problem w szkole, czy można zabronić, czy nie zabronić.

schodzenie z bielizną na wierzchu, to może nie jest najlepszy strój szkolny.

Tak, i to można uregulować jak najbardziej, ale zawsze też trzeba podjąć jakieś działania wychowawcze, pewnie z rodzicami, bo to jest trochę system naczyń połączonych.

I to jest jak najbardziej do regulowania, to jest jak najbardziej do egzekwowania, pamiętając o tych celach wychowawczych.

Natomiast z tym wyglądem to już jest trochę inna bajka, że tak powiem.

I też trudno chyba, żeby szkoła aż tak mocno ingerowała w to, jak ktoś wygląda.

Bo to jest sprawa dość indywidualna, dość prywatna i nie ma dobrych racji, które by za tym stały, żeby na przykład szkoła mówiła, jak długie mogę mieć włosy i czy mogę je sobie pofarbować na przykład na blond.

Statuty szkół często są pisane tak, że pozwalają na pomalowane paznokcie, ale tylko u dziewcząt.

No i to też jeśli mówimy o dyskryminacji.

A znowu krótkie spodenki mogą mieć tylko chłopcy, więc tutaj w ogóle takich też kwestii związanych z dyskryminacją ze względu na płeć jest sporo.

I my tego tak nie dostrzegamy na co dzień, natomiast jak się w to wgłębić, no to jeśli pozwalamy na malowanie paznokci, bo uważamy, że to nie jest nic złego z punktu widzenia celów i zadań szkoły, to dlaczego tylko dziewczętom?

Tak, i zasady bezpieczeństwa są tym, co nas tutaj powiedzmy ogranicza, bo to nie tylko sala gimnastyczna, ale również pracownie, zajęć technicznych, pracownia chemiczna, tam gdzie ten wygląd, tak szeroko rozumiany, może wpływać na to bezpieczeństwo.

rozpuszczone włosy nad jakimiś... Sztanga na przykład.

Albo nad jakimiś roztworami chemicznymi.

Więc to są te obszary, gdzie wręcz wskazana byłaby ingerencja taka powiedzmy prawna, ale to znów w granicach tego, co wyznaczają nam zasady BHP w szkole.

Bo to jest coś, na co też szkoła musi zwracać uwagę.

gdzieś można by było pod tym kłopotem rozpatrywać, ale to, czy one są czerwone, czy żółte, czy naturalnego koloru, no to chyba nie ma żadnego znaczenia.

Na szczęście już mniej.

Mogę tak powiedzieć chyba, że już mniej, bo wzrosła świadomość prawna wśród dyrektorów i nauczycieli, a także samych uczniów, również kuratorów oświaty.

Już wiemy, że regulowanie wyglądu ucznia to nie jest coś, na co prawo polskie pozwala.

Natomiast tak, takie przepisy w statutach szkół dalej są i to jeszcze jest nie tak duży problem.

To jest właśnie tak, zawsze moje pytania, ale dobrze, to można faktycznie gdzieś to jeszcze zrozumieć, że powiedzieć tylko okej, to to zmieńcie, żeby było tak jak należy, ale przynajmniej nie dzieje się to taka realna krzywda w związku z tym, że przepisy są egzekwowane.

Natomiast gdy już dochodzi do egzekwowania tych przepisów, to widzimy, do jakich absurdów może dojść.

Bo to oczywiście może skończyć się na uwadze w punktach ujemnych, zależy jak sobie tam to szkoła...

No i uznajmy, że to jednak trochę chyba zbyt duży środek do rangi tego przewinienia, bo tak już skrajne, bo to przypadek krakowski jest skrajny, jak nakazanie uczniowi zmiany tej fryzury.

Ten uczeń z tą fryzurą jakąś do szkoły przyszedł i do dyrektora trafił, ponieważ jego nauczycielka, bodajże wychowawczyni, kazała mu tam pójść, żeby się dowiedzieć, czy ma dobrą fryzurę.

Więc to nam pokazuje, że ten mechanizm szkolny działał.

Jeśli tak patrzymy na szkołę, jeśli taką szkołę widzimy, to ona się nam jawi jako instytucja totalna i represyjna.

Na szczęście takich szkół nie ma wiele.

Mam nadzieję, że to naprawdę przypadek jest jednostkowy, ale jeśli on się pojawia, to każe nam się zastanowić nad tym, co zrobić, żeby do tego nie dochodziło.

I sytuacja, w której uczeń znajduje się w takich okolicznościach,

jest niedopuszczalna, bo uczeń jest poniżony, naruszona jest jego godność osobista, jego poczucie własnej wartości, jego prawo do prywatności, prawo do samostanowienia, a to już zmuszenie, przymuszenie do golenia, zmiany włosów, do zmiany fryzury,

też jest jakimś zachowaniem, które dalece narusza zasady etyki nauczycielskiej i obowiązki nauczycielskie, które są zapisane w karcie nauczyciela.

I to nam pokazuje, dlaczego statut powinien być dobrze napisany.

Bo tutaj problem zaczyna się właśnie w statucie szkoły, który niezgodnie z przepisami regulował wygląd ucznia.

I od tego zaczęła się cała historia z tym, że na końcu ten uczeń trafia na stołek u fryzjera.

Pewnie szkoła nie... Raczej szkoła nie płaciła.

Ucznia, który w czasie tym powinien w ogóle być na zajęciach.

na tych lekcjach być, co więcej miał prawo na nich być, bo prawo do nauki również oznacza to, że powinien w tych lekcjach uczestniczyć i może w nich uczestniczyć.

I cię nawet umówiłem.

I tutaj mamy, tutaj takich naruszeń pewnie można by wiele wskazać, bo tak właśnie, prawo do nauki, obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa uczniowi, obowiązek dbania o jego też taki komfort psychiczny i fizyczny pobytu w szkole, dbałość o jego edukację.

Więc to jest drugi wątek w tej historii, który pewnie nam trochę ucieka, bo jest może mniej kontrowersyjny, jeśli tak się o tym rozmawia, ale dziwi mnie o tyle, że na punkcie bezpieczeństwa akurat i tego, żeby nie wypuszczać uczniów ze szkoły, to znów dyrektorzy i nauczyciele są bardzo mocno na to uczuleni i na to uwrażliwieni.

I raczej nie zdarza się im mówić uczniom, wyjdźcie sobie na przerwie.

Nawet uczniom ponoletnim, tu są inne spory.

I to jest trochę szokujące i też pokazuje, że w całej tej historii zabrakło też takiej zwykłej, prostej refleksji nad tym, czy na pewno to, co...

Bo nawet jeśli ktoś by doszedł do wniosku, że uczeń powinien zmienić fryzurę, no to na pewno nie powinien go wypuszczać ze szkoły w trakcie jego lekcji do fryzjera i go tam jeszcze samodzielnie umawiać.

Pamiętajmy, że żyjemy w świecie, w którym są dylematy, czy można uczenia wypuścić w czasie lekcji do toalety.

Oczywiście to jest znów nie, że ci sami nauczyciele tak robią, tylko chodzi o hipokrycję systemu bardziej.

która gdzieś się nam tworzy i która znów skłania do refleksji o tym, że chyba potrzebujemy jakiejś zmiany systemowej, jakiegoś uporządkowania tego, żeby takie sytuacje się nie zdarzały.

Tak jak mówię, szkoły, a także organy nadzoru pedagogicznego już wiedzą na co zwracać uwagę.

Natomiast, tak jak powiedziałem, zdarzają się te przepisy, które mówią o tym, że uczeń nie może farbować włosów.

W jednym statucie był taki fragment o konieczności posiadania włosów o naturalnej strukturze.

Zakręcić nie można, ja bym... Może tak, byśmy mogli debatować.

Natomiast kolczyki mogły nosić tylko dziewczęta i tylko po jednym w jednym uchu, żeby komuś czasem nie przyszło do głowy, żeby mieć dwa.

Tak, a tutaj dlatego ten przykład podaję, bo często się zdarza, że dyrektor, czy pani dyrektor, czy nauczycielki w swoim tak zwanym stroju galowym przychodzą właśnie w jakimś żakiecie.

Mnie to najbardziej ciekawi to, czy jest regulowana wysokość obcasa, bo do stroju galowego, jak przypuszczam do spódniczek, obcas wygląda zawsze lepiej, ale jak wysoki, żeby było zgodnie z przepisami BHP?

spotkałem, natomiast sądzę, że pewnie gdzieś takie pomysły się pojawiają, jak nawet nieformalnie, to w sposób półformalny gdzieś to się wprowadza.

Natomiast co ciekawe, szkoły bardzo intensywnie regulują te kwestie dotyczące wyglądu i stroju, natomiast nie regulują, czyli tego, co w ogóle nie potrzeba regulować, a nie regulują tego, co jest konieczne, na przykład stroju na zajęciach wychowania fizycznego.

niewielu statutach szkół znajdują się przepisy o tym, jaki powinien być strój na zajęciach wychowania fizycznego.

I to nam pokazuje, że te akcenty są źle rozłożone i to wynika trochę z nieświadomości prawa i tego, jak powinno być.

A co za problem z tym strojem na WF?

Tak, dlatego powinna być pewnie nie brudząca, ale trochę też technikalia pewnie może nie wynika to koniecznie ze złej woli, tak?

Czyli właśnie zasady ubierania się na nawlewie, bo one są inne niż...

powiedzmy na normalnych innych lekcjach od stroju codziennego.

I tutaj nam trochę brakuje, i tutaj jeszcze jest właśnie z tym problemem według mnie ciągle, że brakuje nam takiego...

podejścia do statutu jako dokumentu, który ma nam uporządkować pracę szkoły.

Czyli właśnie, jak zachowujemy się na zajęciach wychowania fizycznego, jak w pracowni biologicznej, jak w pracowni chemicznej.

W szkołach branżowych, to jest ważne.

W warsztatach samochodowych, w szkołach mechanicznych, stolarskich.

Naprawdę nieistotne jest to, jaki ktoś ma kolor włosów czy kolor paznokci.

I tutaj brakuje nam przełożenia tych akcentów odpowiednio.

I jeszcze na koniec pytanie.

Mogą być, natomiast to muszą być kary, które są określone w statucie szkoły.

Karą nie może być nakaz zmiany tego stroju natychmiast w strój zaoferowanym przez szkołę.

Tak, no to są zwykłe sankcje administracyjne, tak je nazwijmy, chociaż to brzmi trochę groźnie, jeśli mówimy w ogóle o szkole i o dzieciach.

Tutaj stawiamy w ogóle na działania wychowawcze szkoły.

To jest takie powiedzenie szkole, że najpierw działania wychowawcze, które mają skorygować niewłaściwe postawy, które mogą naruszać przepisy prawa, dopiero potem takie sankcje... Najpierw upomnienie, a potem karzemy.

Tak, w uproszczeniu, tak mówiąc, mamy w kodeksie wykrocznie możliwość nałożenia tylko upomnienia.

Tak trochę chcemy zrobić tutaj, żeby przełożyć akcent skarania, takiego formalnego, na działania wychowawcze.

Jeśli chodzi o szkoły podstawowe, są to naprawdę dzieci i młodzi nastolatkowie, gdzie bardzo ważne jest to, żeby ich przede wszystkim uczyć i wychowywać, wspierać wychowawczą rolę rodziny, a mniej istotne jest to, żeby karać.

powinny być zarezerwowalne na tych większych przewinień.

Nie wszystkie to mają, ale niektóre właśnie mając na względzie wychowawczą rolę szkoły, układają sobie te kary w jakieś drabińce, w jakiejś hierarchii i stosują te kary stopniowo.

Czyli najpierw jakieś upomnienie, a potem kary surowsze.

Jeśli chodzi o zasadę ubierania się, to trzeba mieć na uwadze, że to nie są jakieś bardzo duże przewinienia,

To czasem mogą być jakieś nieświadome w ogóle naruszenia tych przepisów.

I tutaj bardzo ważny jest kontekst rozmowy z uczniem, z rodzicami, no bo to też często jest tak, że rodzice mają wpływ na to, jak się dziecko ubiera.

I ważna jest ta współpraca.

I myślę, że tutaj kary powinny być naprawdę, naprawdę ostatecznością.

Kiedy się spotkałam z taką sytuacją, to już na koniec przypomnę, że kara, to były punkty ujemne, za zbyt krótkie spódniczki była wyższa niż za bujkę.

No to jest, myślę, klasyk, że jak się przejrzy te statuty, gdzie są punktowe systemy oceny zachowania i popatrzy się na to, jakie są sankcje tych punktów minusowych, to można się chwycić za głowę, a jeszcze bardziej można się chwycić za tę głowę, jeśli się sprawdzi, czym sobie można, mówiąc w cudzysłowie, nadrobić te punkty ujemne, bo taką bójkę pewnie...

Więc ten system punktów w ramach oceny zachowania jest w ogóle demoralizujący i nieprzystający do nie tylko wiedzy pedagogicznej, ale takiej naszej wiedzy o życiu i tego, jak chcielibyśmy w ogóle być traktowani w takich instytucjach jak szkoła.

Miejmy nadzieję, że takich statutów będzie jak najmniej.

Są jednak szkoły, w których to, jak wygląda uczeń, nie ma większego znaczenia.

Tak jest w jednej z łódzkich placówek, w których przez lata dyrektorem był nasz ostatni gość, Marcin Józefaciuk, obecnie poseł na Sejmie, niezrzeszony, ale startujący wcześniej z list Koalicji Obywatelskiej.

Józefa Ciok uczył w szkole kształcącej fryzjerów, przyszłych fryzjerów, gdzie eksperymenty z włosami były stałym elementem szkolnego krajobrazu i zapewnia nas, że nikomu ani nie przeszkadzało to w prowadzeniu lekcji, ani w przyswajaniu wiedzy.

Ale czy taka chęć wyróżniania się w społeczności szkolnej mówi nam coś o uczniu?

I nauczyciel.

I nauczyciel, i dyrektor.

Po zostaniu posłem nie mogę być nauczycielem w szkole publicznej, ale codziennie, jeżeli nie ma posiedzenia Sejmu, jeżdżę po szkołach z takim cyklem warsztatów na temat cyberhejtu i spotykam się z różną młodzieżą, bo robię takie warsztaty w całej Polsce.

Ze względu na to, że akurat byłem dyrektorem w szkole bardzo specyficznej, bo m.in.

szkoła, która kształciła i ciągle kształci technika usług fryzjerskich, tak więc u nas nawet oczekiwana była częsta zmiana kolorów włosów, bo dzieciaki na sobie praktykowały.

To jest ten wiek, kiedy się próbuje, kiedy się testuje i testuje się w takim środowisku bezpiecznym, bo od razu widać, jak znajomi reagują, ale to jest środowisko bezpieczne, które da tobie informację zwrotną.

To więc jak najbardziej szkoła jest od tego, żeby też wychowywać i kształcić postawy całego środowiska i młodzieży.

A jakie właśnie fryzury u pana w szkole mieli uczniowie, fryzjerzy?

Jakie najdziwniejsze?

To były różne asymetrie i rokezy, później różne kolory włosów też do zupełnie łysych albo postrzępionych, tak więc wszystko, ale to nie tylko były fryzury, bo jeżeli ktoś mi przyszedł nie tak ubrany, a fryzura jakaś awangardowa, no to już wtedy był proszony na rozmowę na zasadzie, ale czy wiesz, że strojem też możesz się wyróżniać, nie?

Jak najbardziej.

Jak najbardziej tak.

Czy ze względów dla danej osoby, która nosi, bo jest na przykład zbyt skąpy i jest za zimno, albo jakieś ćwieki ponabijane na skórę, wtedy jest niebezpieczny jak najbardziej na przerwach.

Dokładnie, tak więc ja moim dziewczynom niestety mówiłem, a miałem pod sobą ponad 500 uczennic, ale niestety mówiłem im, że jednak należałoby do zajęcia wychowania fizycznego zabezpieczyć się na tyle, że te tipsy jednak trzeba będzie pozdejmować.

Trudno zdjąć na sam WF.

Dokładnie, ale to akceptowały też, staraliśmy się tak z WF-istami dobierać zajęcia ze względu na specyfikę, żeby jednak uczennice mogły na spokojnie też eksperymentować z tipsami.

Może na optyce?

Albo na fizyce.

Wręcz przeciwnie, na fizyce i na optyce ten rok jest fryzura postawiona do góry, nawet jest bardziej wskazana, bo nic nie wpada w całą aparaturę, więc jak najbardziej nie.

Może na wychowaniu fizycznym mogłoby być to trochę.

Na niektórych zajęciach, tak jak gimnastyka, mogłoby być to problematyczne.

Ale po to mamy później pracownię fryzjerską u nas w szkole, żeby ewentualnie... A to wy byliście ogarniać, jak się włos rozwiał.

To jest młody człowiek, który się kształtuje, który może eksperymentować jak najbardziej, a naszym zadaniem jako nauczycieli, jako szkoła jest nieocenianie.

Najgorsze, co może być, to jest ocenianie wyglądu ucznia ze względu na to, jak on wygląda, a nie ze względu na to, co on prezentuje.

Fajne jest to, znaczy wszyscy oczekujemy...

od uczniów tego, żeby jednak reprezentowali się poprzez siebie i nagle tak mocne ograniczanie, nie wiadomo dlaczego, tak jak tutaj dyrektor, ze względu na to, że się może komuś nie podobać, no i jest kuriozalnym, jest tak naprawdę wypaczeniem idei szkoły.

Nie mieści mi się to i myślę, znaczy nie wiem, jaki jest statut szkoły.

Czy uczeń idąc do tej szkoły, bo to jest szkoła ponadpodstawowa, czy uczeń idąc do tej szkoły zaakceptował statut szkoły?

Bo tak naprawdę wygląd szkoły, wygląd ucznia zależy od tego, co jest w statucie napisane.

Jeżeli w statucie było napisane od samego początku, że to jest szkoła, w której nie nosimy tak, tak, tak i tak,

no to uczeń zaakceptował, może zacząć z tym walczyć, bo jak najbardziej uczniowie są od tego, żeby walczyć, ale przez samorząd uczniowski na przykład, czy przez większą ilość uczniów.

Tak więc nie wiem, czy zaakceptował, czy nie, ale sama ingerencja dyrektora jako przymus do ścięcia włosów dla mnie jest już naruszeniem niemalże nietykalności ucznia.

Tak więc dla mnie to jest bardzo mocne wykroczenie poza kompetencje nauczyciela, poza kompetencje dyrektora.

Definitywnie powinna być kara dyscyplinarna.

Wszystko zależy od tego, czy nauczył się odpowiedniej lekcji, czy zrozumiał to, co zrobił, bo to nie jest zwykła pojedyncza akcja, czy żałuje tego.

ingerując w prawa ucznia i to podstawowe prawa ucznia do godności samowyrażania się, to rzeczywiście nie jest to osoba, którą ja jako poseł pracujący też w Komisji Edukacji i Nauki do niedawna, to nie jest tego typu osoba, którą chciałbym, żeby daną placówką zarządzała.

Natomiast jeżeli wyciągnął z tego lekcję, a był dobrym dyrektorem i wcześniej nie było na niego żadnych...

Znaczy tutaj na pewno organ prowadzący i organ nadzoru pedagogicznego prowadzą teraz kontrolę i powinny się wypowiedzieć, czy taką osobę chcą, bo tak naprawdę dyrektor prowadzi też politykę miasta, politykę danego organu prowadzącego i czy to jest zgodne z organem prowadzącym.

Ale czy nawet jeżeli było coś takiego w regulaminie, a wiemy, że z tymi statutami szkolnymi bywa bardzo różnie.

I czy w ogóle coś takiego powinno się tam znaleźć, taki zapis?

No to jest jednak prawo takie stanowione.

Znaczy są różne szkoły.

My w Łodzi mamy szkołę, która na przykład, publiczną szkołę, która ma mundurki, obowiązek noszenia mundurków i uczniowie są bardzo dumni z tego.

I jak najbardziej to akceptują.

Natomiast jeżeli...

Tutaj, jeżeli ktoś idzie do szkoły ponadpodstawowej z jakimiś tradycjami, to oczywiście zgadza się z nimi, ale teraz jest właśnie pytanie, na ile one są intruzywne, na ile one wchodzą w dobro i w godność człowieka, bo tak naprawdę wszystkie prawa regulowane statutem powinny zabezpieczać zarówno prawa ucznia, jak i prawa nauczyciela, czyli powinno się eliminować coś, co jest...

A tutaj jak najbardziej fryzura nie jest czymś niebezpiecznym, nie jest czymś gorszącym innych, więc nie powinna być w żadnym wypadku zapisana w statucie, poza tym, że powinna być czysta.

Ja jeszcze zastanawiam się nad takim kontekstem kulturowym.

Jesteśmy w Polsce, gdzie golenie włosów kojarzy się jednoznacznie.

I tutaj ten przymus nie budzi pana takiej wątpliwości etycznych, właśnie biorąc pod uwagę historię i to, w jakich okolicznościach golono włosy.

Może dlatego, że w tym momencie młodzież może nie patrzy na to w taki sposób.

Natomiast to jest gardzące.

Myślę, że każdy z nas w pewnym momencie swojego życia stracił na szybko dużą część włosów.

Tak samo jak widzimy znajomą, która mocno obcięła włosy, to jest szok.

Tak więc uczniowi, któremu dyrektor, ktoś kto w hierarchii w cudzysłowie jest, oczywiście jest wyżej, nakazuje ścięcie włosów, jest czymś, co nie możemy ani na to wyrazić zgody.

ani rzeczywiście może przywoływać te najgorsze historycznie rzecz ujmujące fakty.

Jeszcze zastanawiam się, bo ten uczeń poszedł do tego fryzjera na lekcji angielskiego zresztą.

On był w trzeciej klasie, prawie dorosły, ale jednak niepełnoletni.

Znaczy z punktu widzenia nauczyciela, bo podejrzewam, że dziecko sobie umiało na ulicy poradzić z przechodzeniem przez pasy.

Ale z punktu widzenia nauczycieli i odpowiedzialności, to nie jest strach wypuścić dziecko z lekcji, niech sobie pójdzie, coś załatwi?

Czyli jako nauczyciel jestem odpowiedzialny za ucznia od samego, od początku, od dzwonka do dzwonka jestem odpowiedzialny za ucznia, później przejmuje nauczyciel dyżurujący, tak więc szkoła jest odpowiedzialna za ucznia.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie nauczyciel wypuszcza świadomie ucznia poza teren szkoły, znaczy w ogóle jest problem, nauczyciele często mają problem z wypuszczeniem do toalety.

To dopiero poza teren szkoły, gdzie wiadomo, że uczeń będzie w traumie, że uczeń nie będzie zachowywał się racjonalnie, gdzie będzie roztrzęsiony.

Tak więc nawet taki siedemnastolatek, który umie przechodzić przez pasy, nie będzie umiał przechodzić przez pasy, będzie roztrzęszonym nastolatkiem i ma do tego jak najbardziej prawo.

Następnie będzie przebywał w pomieszczeniu, gdzie jest dużo ostrych narzędzi.

Nie wiemy, jak może reagować na stres.

A więc tutaj ja dziwię się, że nauczyciele nie przewidzieli tego, co może się stać z danym uczniem później, jak on już będzie po zabiegu.

No i pojawia się wtedy w szkole na korytarzu i są inni uczniowie i mówią, a miał irokezę, a teraz ten kazał im iść mu do fryzjera, dyrektor.

Mowa nienawiści?

Jak najbardziej.

To jest sytuacja, która może wywrzeć traumę, ja nie powiem, że do końca życia, ale traumę taką, że będzie potrzebny specjalista, żeby to na spokojnie później przeszło.

Bo rzeczywiście znajomi czy koledzy ze szkoły będą patrzyli się.

Na pewno zacznie się hejt, czyli zarówno ośmieszanie, jak i robienie zdjęć.

Bo dyrektor pokazał, że można?

Irokes jest formą buntu jak najbardziej.

Tak więc tutaj młody człowiek będzie się na pewno buntował.

Tym bardziej, że został mocno spacyfikowany i zostało mu zabrane coś, co było dla niego najważniejsze.

Tak naprawdę jego godność.

W tym wypadku na pewno dzieciak

Młody chłopak jest ciągle narażony na stres zarówno fizyczny jak i psychiczny, bo teraz nagle zaczął być inną osobą.

Więc tutaj znowu nie wiem na ile szkoła otoczyła danego ucznia później pomocą psychologiczną, bo powinien być otoczony.

Natomiast rozmawiałam dzisiaj z panią kurator małopolską, panią Gabrielą Olszowską, która mówiła, że z uczniem bywały problemy, że on nie był takim grzecznym, potulnym, był karany, ale to właśnie ona podkreślała, ale to nie jest powód.

My jesteśmy uczeni na studiach, my jesteśmy uczeni naszym doświadczeniem, jak sobie radzić, na ile jest to akceptowalne.

Tych niegrzecznych się najbardziej pamiętasz, to że mówiąc.

A nauczyciele?

Czy jest problem, czy bywa problem z wyglądem nauczyciela?

Często bywa tak, że największy problem z wyglądem ucznia mają ci nauczyciele, którzy również mają problem ze swoim wyglądem.

Czasami jest to na zasadzie zawiści i zazdrości.

Czasami jest tak, że niektórzy nauczyciele zazdroszczą uczniom, że no bo już tak nie wyglądają, bo już nie mogą takich rzeczy nosić.

Czasami jest tak, że nauczyciele sami mocno odstają albo zupełnie drugą stronę są bardzo, bardzo konserwatywni i szczerze mówiąc ci najbardziej konserwatywni mają chyba najmniejszy problem z wyglądem innych uczniów.

Więc bywa taki problem, że to zarówno nauczyciele mają sami problem z danym uczniem lub sami przychodzą do pracy.

Czasami zwracają uwagę niektórym nauczycielom, że przychodzą do pracy może niekoniecznie w taki sposób, w jaki oni oczekują swoich uczniów, żeby przychodzili do szkoły.

Bo ja się zastanawiam, bo na przykład jak są zakazy telefonów, to uczniowie często się buntują.

My mamy zakaz, ale nauczyciel scrolluje.

Nie wiadomo, co robi oczywiście na tym telefonie.

Ale zarzucają, że scrolluje, a my nam nie wolno.

Nam nie wolno mieć irokę za nauczyciel może?

Znam też takie sytuacje, sam jestem wytatuowanym nauczycielem, ale znam takie sytuacje, zgłosił się do mnie jeden nauczyciel, który ma być zwolniony ze względu na to, że ma na przedramieniu jakiś niewielki tatuaż i dyrektor mu powiedział, że albo usunie,

tatuaż laserowo na swój koszt albo traci pracę jakiś nowy dyrektor.

Tak więc jestem w trakcie rozmowy z tym dyrektorem czy na pewno to jest poprawna forma współpracy z pracownikiem.

Natomiast rzeczywiście znaczy trzeba rozgraniczyć prawa i obowiązki zarówno uczniów jak i nauczycieli.

Ponieważ nauczyciele scrollują, to uczniowie też powinni scrollować.

Może odwrotnie, jak uczniowie nie scrollują, to nauczyciele też nie powinni.

Natomiast prawa nie możemy zrównać praw nauczycieli i praw uczniów.

Bo jednak jedni są w pracy, drudzy są w szkole.

Natomiast te prawa i obowiązki powinny być podobne.

Przynajmniej prawa powinny być podobne, bo jesteśmy wszyscy w jednych warunkach.

A prawa, tym bardziej te, które ograniczają, czy zasady, które ograniczają dotyczą wszystkich, bo wychodzą się tak naprawdę z zasad bezpieczeństwa.

Czyli nie scrollujemy my wszyscy, bo to jest niebezpieczne, mamy zwracać na siebie uwagę.

Nie nosimy ćwieków, zarówno nauczyciele, jak i uczniowie, bo jest to niebezpieczne i to wszystko.

Natomiast jeżeli, znowu, jeżeli dany wygląd zarówno nauczyciela, czy ucznia jest zgodny z takim nauczycielem, nie ma żadnych naszywy, które są niezgodne z prawem, tak jak na przykład propagowanie

nazizmu, czy jest ogólnie rzecz ujmując schludny i czysty.

Ja nie widzę powodów, dla którego miałbym czy nauczycielowi powiedzieć proszę zmienić strój, czy uczniowi powiedzieć proszę zmienić strój.

Dziewczyna przyszła, no niestety jak na plażę.

Ze względu na to, że to jest egzamin państwowy, poprosiłem.

Jak najbardziej dziewczyna to zrozumiała.

Tutaj był od razu odgórny nakaz, a zabrakło rozmowy.

Tutaj uczeń tak naprawdę pokazał wyższą dojrzałość emocjonalną i inteligencję emocjonalną, bo dostosował się do zasad, poszedł wbrew sobie niż dyrektor,

który jako pedagog, jako doświadczona osoba powinien się najpierw dowiedzieć, dlaczego uczeń chce wyróżnić się, bo tak naprawdę on chciał się wyróżnić, nie wiadomo dlaczego.

Ja wiem, że to jest sprawa szkolna i sprawy szkolne są drobne i powinny być rozwiązywane w murach szkoły i nie powinny wychodzić gdzieś tam ponad to.

Mówię o zmianach przepisów prawa, ale może jakoś to należałoby, czy powinno się może uregulować systemowo?

Ja jestem przeciwnikiem tak naprawdę regulowania systemowo, bo widzimy nawet po przykładzie reformy, że cokolwiek zaczyna się regulować odgórnie systemowo, przestaje odpowiadać temu, co jest na dole.

czy możliwości, żeby dać szkołom podstawy prawne, żeby można było niektóre rzeczy zrobić, a każda szkoła, każdy nauczyciel w ramach swojej autonomii niech każda szkoła zadecyduje, bo tak jak u mnie, ja sobie nie wyobrażam, żeby nagle u mnie wprowadzono brak różnych kolorów włosów, brak eksperymentowania na włosów, no jesteśmy w końcu szkołą, która kształci techników usług fryzjerskich.

I okej, tak więc prawo powinno dawać możliwości, a każda szkoła lokalnie, u siebie samorządowo powinni zadecydować, czy my idziemy w tą, w tą, czy w tą stronę.

Wtedy szkoła zyskuje autonomię, wtedy uczniowie dostosowują się do tych zasad, bo oni tworzą te zasady.

Prawo ma tylko dawać możliwość, a nie nakazywać odgórnie.

Zapraszamy na RP.pl, gdzie publikujemy więcej informacji o systemie oświaty w Polsce.

Joanna Ćwik-Świdecka, dziękuję za uwagę.