Mentionsy

Podcasty Rzeczpospolitej
18.10.2025 15:00

Powiedz to kobiecie | Studenci już nie chcą tylko dyplomu. Czym się różnią uczelnie lat 90 i współczesne?

Współczesne studia to już nie tylko droga do dyplomu, lecz przede wszystkim przestrzeń rozwoju. W najnowszym odcinku podcastu „Powiedz to kobiecie” Marzena Tabor-Olszewska rozmawia z prof. Dorotą Niedziółką, prorektorką SGH, o tym, jak zmieniają się oczekiwania młodych ludzi wobec uczelni, czym dziś jest misja akademicka i jak polskie szkolnictwo wyższe odpowiada na wyzwania ery cyfrowej i AI.


Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 242 wyników dla "Centrum Analiz i Wykorzystania AI"

Podcasty Rzeczpospolitej.

Współczesne studia wyższe to droga do zdobycia dyplomu i przepustka na rynek pracy, ale dla młodego pokolenia to przede wszystkim czas intensywnego rozwoju, poszukiwania własnej drogi i budowania kompetencji.

Polskie uczelnie stając wobec nowych oczekiwań muszą balansować pomiędzy wymaganiami rynku, oczekiwaniami studentów, a swoją tradycyjną misją akademicką.

Jak to wygląda tuż po rozpoczęciu nowego roku akademickiego?

Porozmawiam o tym z gościnią podcastu Powiedz to kobiecie, prorektorką Szkoły Głównej Handlowej, profesor Dorotą Niedziółką.

Ja nazywam się Marzena Tabor-Olszewska.

Dzień dobry pani profesor.

Dzień dobry, witam państwa.

Witam serdecznie.

Pani profesor, no właśnie, taki trójpodział tych oczekiwań wobec uczelni mi się narysował.

Tak jak powiedziałam we wstępie, z jednej strony wymagania rynku, no bo przecież biznes potrzebuje konkretnych specjalistów.

Biznes, przemysł, społeczeństwo.

Z drugiej strony oczekiwania studentów.

Jest moda czasami na pewne kierunki.

No i tradycyjna misja akademicka, jakieś uczelnie są tradycyjne.

Jak to pogodzić i czym dzisiaj szkoła główna handlowa się głównie kieruje?

To istota, jaką fantastycznie pani nakreśliła, czyli to oczekiwania z jednej strony rynku, a ten rynek ma i aspekt ekonomiczny i społeczny i to jest niezwykle ważne, że

To funkcjonowanie nas w tej przestrzeni jest bardzo takim istotnym elementem, nie tylko formatującym same uczelnie, ale też formatującym kandydatów, studentów, a potem w jakimś stopniu także absolwentów wszystkich wyższych uczelni.

Zmiany, które obserwujemy w samym społeczeństwie, szczególnie oczywiście jak zawsze w soczewce, w tym młodym pokoleniu, ogniskują się ich potrzeby, nadzieje, pasje, ale też taka świadomość tego, że wybór studiów, chociaż jak zawsze elektryzujący, to jednak dokonuje się w bardzo specyficznych współcześnie warunkach i z trochę większą ilością.

i oczekiwaniem właśnie całego tego anturażu, ale też z takim bardzo istotnymi zmianami, które dokonują się na uczelni, które mają już nie tylko misję edukacyjną, ale też w coraz większym zakresie taką misję badawczą, ale też taką misję swojej relacyjności z otoczeniem.

No i to wszystko trochę jak w takim tyglu pokazuje nam, w jak ciekawych czasach żyjemy, ale też w czasach, które wymagają...

Ja nie wiem, czy takiej jednej wizji, ale na pewno wizji uczelni, która jest takim z jednej strony może akceleratorem, drugim może takim mikrośrodowiskiem, w trzecim takim znakomitym miejscem do tego, żeby być.

Bo to studiowanie zaczyna mieć bardzo różne wymiary.

To jest to, co pani powiedziała, że młody człowiek przychodzi z głową pełną marzeń, z jednej strony, ale z drugim z pełnym oczekiwaniem tego, że jak już ten dyplom osiągnie, to on ma także marzenia.

skomercjalizowania tego osiągnięcia pewnego sukcesu, który ma nie tylko taki wymiar osobisty, tylko w coraz większym stopniu ma pewien taki wymiar materialny, ma taki element budowania ścieżki kariery albo takiej satysfakcji życiowej, bo to jest znowu coś innego niż obserwowaliśmy w latach 90.

Wtedy paradoksalnie łatwiej było powiedzieć, że dyplom jest przepustką do satysfakcjonującej pracy, do satysfakcjonujących zarobków

I do pewnego komfortu życia.

Dzisiaj oczekiwania młodych ludzi nie wiążą się jedynie z taką stabilnością, pewnością, a raczej z możliwościami zmiany, z możliwością rozwoju, z ciągłym szukaniem albo dobudowywaniem tej swojej wiedzy, kompetencji w zależności od zainteresowań albo oczekiwań.

Właśnie trochę pani uprzedziła moje kolejne pytanie, bo chciałam zapytać o te różnice studentów dzisiaj i powiedzmy swoich poprzedników sprzed jednej, dwóch, trzech dekad.

Ja akurat właśnie w latach dziewięćdziesiątych studiowałam.

W tym roku moja córka rozpoczęła studia, więc jakieś tam rodzinne porównanie mam, ale pani doskonale widzi to, jak to wygląda na przestrzeni różnych roczników, tak bym powiedziała.

Czy ci studenci się jakoś zmieniają, bo powiedziała pani trochę o oczekiwaniach, ale czy też jakoś mają zupełnie inne pasje, inne chęci, inne możliwości?

Czy jednak ten materiał, że tak brzydko powiem ludzki jest podobny, tylko czasy się zmieniły?

Ja myślę, że tutaj możemy pokazać całe spektrum jednak dokonujących się zmian.

To, co jest stałe, to entuzjazm młodego człowieka, ta otwarta głowa, te wielkie nadzieje, energia, która dla mnie jest zarazliwa i sprawia, że pracując kolejny rok na uczelni, a to będzie już 26. rok pracy na uczelni, daje mi ogromną satysfakcję, ale też właśnie tę, jak pani rektor powiedziała, możliwość porównywania i przyglądania się tym młodym ludziom.

Na pewno mają dużo większe możliwości i one m.in.

opierają się na tym, że młody człowiek może nie tylko skorzystać z tej oferty dydaktycznej, którą wydziały i uczelnie, kierunki przedstawiają, ale też z bardzo dużą elastycznością tego studiowania.

Czyli ma możliwość wyboru sobie.

Szkoła Główna Handlowa była tą pierwszą uczelnią, która już w latach 90. zaproponowała wraz z reformą

Wybór nie tylko przedmiotów, ale także wykładowców i jesteśmy w tym konsekwentni i młody człowiek może sobie tę swoją ścieżkę uszyć na miarę swoich ambicji i możliwości.

Z drugiej strony rynek pracy odpowiada na potrzeby tego młodego człowieka i daje możliwości łączenia.

edukacji, ze zdobywaniem doświadczeń praktycznych i ten zakres, ta elastyczność także pracodawców jest niespotykana nigdzie wcześniej.

To jest nie tylko możliwość pracy w niepełnym wymiarze godzin, ale także możliwość pracy zdalnej, czy możliwość świadczenia różnego rodzaju działań na rzecz firmy, które mają te wymiary, których nie znaliśmy jeszcze w latach 90.

No i wreszcie

Współpraca międzynarodowa, którą uczelnie rozwijają i wiedzą, że to jest ten element budowania pewnej przewagi, nie tylko w konkurencji pomiędzy sobą, ale w konkurencji międzynarodowej, że im szersze spektrum współpracy z innymi uczelniami zaoferujemy, możliwości wymiany, realizacji podwójnego dyplomu,

możliwości skorzystania z bardzo wielu różnych opcji, wykorzystania tych doświadczeń innych uczelni, tym dostajemy lepiej wykształconego, bardziej kompetentnego, świadomego, ale przede wszystkim sięgającego dalej absolwenta, a to jest nasza najlepsza wizytówka.

Ale zwróciłabym też uwagę na to, że o ile w tych latach 90., a jeszcze oczywiście dekady wcześniej było to jeszcze mocniej zaznaczone, student to był

Ktoś, kto gdzieś swoje słabości, braki nadrabiał, bym powiedziała, ukryty w bibliotece bądź przy pomocy kolegów.

Dzisiaj mamy młodych ludzi, którzy mówią, nie wiem.

Ale to ty mi powiedz, jak ten moją, moją brak wiedzy albo pewnych kompetencji nadrobić, a więc jest w istotny sposób też przełożenie pewnej roli uczelni, ale też myślę, że już wcześniej szkół średnich i szkół wyższych.

na to, żeby wesprzeć tego młodego człowieka.

Nie wiem, bo z jednej strony mogę powiedzieć, że taki młody człowiek jest świadom tego, że ja czegoś nie wiem, nie potrafię, nie umiem i wesprzyj mnie.

To jest też jeden z nowych zadań uczelni, żeby być inkluzywnym, żeby rozumieć zróżnicowanie różnych naszych możliwości.

tych różnych doświadczeń, tej różnej wiedzy i na pewno to się znowu wpisuje z jednej strony w zwinność zarządzania, a w drugiej taką elastyczność jednak poziomów kształcenia po to, żeby odpowiedzieć na potrzeby bardzo wielu kandydatów, którzy pochodzą i z różnych środowisk, mają różne te doświadczenia edukacyjne z wcześniejszych okresów.

To jest też pewnego rodzaju, no bym powiedziała, rzemiosło, warsztat, w którym dobrzy wykładowcy, profesorowie mogą pokazać, jak szlifują swoje diamenty na te najlepsze brylanty.

A pewnie każdy kamień trzeba inaczej oszlifować, czyli bardzo mądre jest to, co pani mówi.

Myślę sobie też, że o edukacji tej szkolnej bardzo dużo się mówi ostatnio.

Bardzo dużo jest zastrzeżeń, bardzo dużo jest pomysłów, bardzo dużo jest nietrafionych pomysłów.

Natomiast mniej się mówi o kształceniu wyższym, mniej się mówi też o potrzebach uczelni.

co uczelnie potrzebują dostać od państwa polskiego, od rządu, jakich zmian, ale wyobrażam sobie, że jednak te potrzeby są.

Dlaczego mniej się mówi i czy wszystko jest tutaj tak, jak być powinno?

Czy te potrzeby jednak są i uczelnie też potrzebują wsparcia rządu?

Na pytanie, dlaczego mnie się mówi, to nie powinno być do mnie skierowane pytanie, ale faktycznie tak jest.

Może to jest kwestia jakiejś takiej medialnej atrakcyjności określonych tematów.

Uczelnie wyższe stanowią pewnego rodzaju, bym powiedziała, taki stabilny fundament edukacyjny i świadomość być może, że one poradzą sobie.

Niezależnie od czasu.

Nie są tak bardzo podatne na te zmiany, chociaż nie wiem czy to słowo podatność jest słowem właściwym i tutaj bym go pozostawiła w takim cudzysłowie.

Natomiast prawdą jest, że uczelnie wyższe potrzebują przede wszystkim finansowania po to, aby mieć pewien komfort działania i myślę, że wypowiem się tutaj w imieniu wszystkich rektorów uczelni wyższych.

że komfort działania polegający na tym, aby w wystarczającym sposób sprzęgać zarówno najnowsze badania naukowe z możliwością dostosowania do tego oferty dydaktycznej, ale jednocześnie na tyle dużą zwinnością i łatwością dostosowania także metod edukacyjnych.

że rozwój nauki dokonuje się i on się dokonuje w zaciszu laboratoriów, on się dokonuje często w zaciszu gabinetów, wtedy kiedy formujemy koncepcje, teorie, paradygmaty, kiedy je potem udowadniamy i zdajemy sobie sprawę, że ten świat nauki, bez względu często jakby na otoczenie, on się dzieje, bo to jest efekt po prostu...

pracy mózgu i świadomości i wiedzy ludzi.

Natomiast żeby potem to implementować, żeby mieć z tego ten efekt, o którym nam wszystkim zależy, czyli mieć wykształconych młodych ludzi, którzy niosą ze sobą tę wiedzę, ale przede wszystkim ten pomysł nam...

I komercjalizację tych badań i na skalowalność i na to, żebyśmy jako społeczeństwo zaczęli odgrywać coraz większą rolę w niesieniu tego kaganka innowacyjności, które przekłada się potem na wdrażanie chociażby patentów czy rozwiązań, czy to w produkcji przemysłowej, czy w zmianach w strukturze gospodarki.

No tylko tyle, że żeby to się dokonywało w sposób spójny, komplementarny i żeby dawało taki efekt, no to to musi się dziać na styku funkcjonowania uczelni w relacjach z otoczeniem, czyli prowadzimy badania, publikujemy je, wykonujemy szereg kolejnych kroków związanych właśnie z wymienioną przeze mnie wykorzystaniem tego w praktyce, ale jednocześnie uwzględniając to otoczenie i te zmiany i dzisiaj najłatwiej jest powiedzieć chociażby o transformacjach, które się dokonują, cyfrowych, energetycznych,

ale wykorzystaniu chociaż narzędzi AI, no to my musimy to realizować w programach edukacyjnych, żeby potem ci nasi studenci nie tylko poprzez koła naukowe, ale także umiejętności zastosowania tych rozwiązań chociażby w laboratoriach czy w trakcie zajęć.

potrafili nadbudowywać poprzez swoje pomysły i ten rozwój, żeby następował w sposób ciągły.

Dlatego użyłam na początku wypowiedzi, że uczelnie są akceleratorami, bo one nie tylko tworzą, ale one są inkubatorami do tego, żeby to, co jest tym tworzywem kreowanym przez naukowców, rozwijało się potem w myślach i koncepcjach naszych studentów, absolwentów, kolejnych pokoleń, kolejnych generacji naukowców.

No właśnie, wspomniała Pani o sztucznej inteligencji i tutaj sięgnę do raportu, który publikowaliśmy na stronach RPPL, który pokazuje, że 82% studentów w Europie Środkowo-Wschodniej aktywnie korzysta ze sztucznej inteligencji, ale tylko 5% uczelni, oczywiście mówię o skali Europy Środkowo-Wschodniej, oferuje takie dedykowane kursy z tego zakresu.

Ciekawa jestem, jak szkoła główna handlowa odpowiada na tę przepaść jednak, jak popatrzymy na te całościowe dane.

I czy uczelnie rzeczywiście, pani zdaniem, jakoś pozostają w tyle za tą rewolucją?

Czy to jest tak, że ten rozwój sztucznej inteligencji się dzieje i gdzieś uczelnie muszą gonić, nadganiać?

No bo wydawać by się mogło, że właśnie uczelnie powinny być tym miejscem, gdzie te innowacje i te metody wykorzystania sztucznej inteligencji właśnie się tworzą.

Ja myślę, że my za mało mówimy o tym dorobku i doświadczeniu i polskich naukowców i polskich uczelni i polskich informatyków, jeśli mamy tutaj kategoryzować wszystkich, bo

PrzeciAI w znacznym stopniu tworzony jest przez polskich informatyków, tylko niestety poza granicami.

Niestety albo stety, bo to oczywiście zależy od optyki.

Polskie uczelnie biorą udział nie tylko w programach wykorzystujących sztuczną inteligencję, w analizach.

różnego rodzaju ryzyk związanych z wykorzystaniem i przygotowaniem chociażby projektów do powszechnego wykorzystania jaj, bo to nie jest już tylko kwestia takiego wykorzystania, o którym mówimy w umiejętności wykorzystania dużych zbiorów danych, czy pewnych umiejętności przeszukiwania tych zbiorów, ale to jest zastosowanie między innymi w procesach zarządzania, czy już realizacji działalności gospodarczej w drugim i trzecim sektorze, ale o pierwszym też nie można zapominać.

Szkoła Główna Handlowa dość szybko utworzyła AI Lab, Centrum Analiz i Wykorzystania AI w rozwoju tej technologii i między innymi razem z naszym partnerem Google oferujemy projekt, już jest druga edycja programu,

w którym edukujemy małe i średnie przedsiębiorstwa, jak wykorzystywać je, bo głównym elementem jest znowu wiedza, czyli jeżeli mam świadomość tego, w jaki sposób mogę wykorzystywać te nowe narzędzia, no to w kolejnym kroku jej aplikacja już jest w gestii właściciela, no i taką rolę,

Dzisiaj my postrzegamy jako uczelnia wyższa, aby wraz z naszym partnerem tę wiedzę na temat możliwości wykorzystania jej rozwijać.

Ale to jest jeden z tych projektów, który bardzo wcześnie rozpoczęliśmy, bo jak mówię mamy już drugą edycję.

Natomiast to co robią inne uczelnie, ale także o czym my myślimy,

To są kolejne oferty, czy to studiów podyplomowych, czy krótszych kursów, bo dzisiaj taką też zainteresowaniem cieszę się, jak mówimy o zmianach, jakie na rynku postępują.

To są różne krótsze formy edukacyjne, gdzie ten niecierpliwy młody człowiek może budować swoją karierę, ale też ten swój dorobek edukacyjny poprzez mikropoświadczenia, certyfikaty potwierdzające osiągnięte efekty uczenia się.

I to jest niewątpliwie kolejny element.

Ale oczywiście chciałoby się, aby te zmiany następowały w jeszcze większej skali, bo to nawet nie chodzi o głębokość zmian, tylko o taką możliwość znacznie szerszego implementowania.

I to staramy się zrobić na wszystkich etapach kształcenia, czyli włączać do programów edukacyjnych na wszystkich etapach, czyli zarówno studiach pierwszego stopnia, drugiego stopnia, studiach podyplomowych, studiach MBA.

te nowinki technologiczne, ale także te rozwiązania, które dzisiaj, modele biznesowe, formy działania, które z jednej strony młodych ludzi interesują, ale z drugiej strony dla nas zdają się określać przyszłość.

Pani profesor, a tak już patrząc z punktu widzenia totalnie przyziemnego i praktycznego, dużo jakichś prac zaliczeniowych studenci przynoszą, które wiecie państwo, że są wygenerowane przez sztuczną inteligencję?

Czy to jest problem dla uczelni teraz, a może problem dla studentów?

Oczywiście, podobnie jak to było we wcześniejszych okresach, ta uczciwość w ustalaniu, co jest wkładem własnym autora, a co pochodzi z źródeł innych, to jest problem odwieczny.

Dzisiaj ta być może, że szybkość pozyskania materiału generowanego przez czat GPT

powoduje, że stajemy wobec pytania w takim razie jak formułować problemy badawcze i jak pytać studentów o problemy badawcze, abyśmy uzyskali ich zdanie, ich opinię, kreatywną odpowiedź.

No i przechodzimy.

do tego, co nas wszystkich interesuje, a mianowicie jakie będą kompetencje przyszłości.

Dzisiaj już zdajemy sobie sprawę, że nie tylko w trakcie całego procesu edukacyjnego, a potem jego weryfikacji, czy to w postaci prac zaliczeniowych, czy prac dyplomowych, musimy tę formułę zmienić po to, abyśmy de facto...

stykając się po drugiej stronie stołu z tym studentem, który przedstawia swoją koncepcję, to była jego koncepcja, a nie koncepcja, która została wykorzystana czata.

Oczywiście, ale to nie jest tylko kwestia właśnie prac zaliczeniowych, tylko to jest kwestia świadomości tego, że te warunki

dydaktyczne, cały ten etap weryfikacyjny, ale to przede wszystkim jakby świadomość i nad tym pracujemy, czyli uświadamiamy nie tylko studentów, ale także pracowników, że sposób korzystania z czata, GPT czy ze sztucznej inteligencji to jest...

pewna koncepcja i trzeba to robić świadomie, mając zarówno wiedzę na temat rodzajów ryzyka, jak i chociażby halucynacji, które się w trakcie pojawiają, nieprawdziwych informacji, które potem mogą być wielokroć powtarzane, a w pewnym momencie dla niektórych mogą stać się prawdą.

Te zagrożenia, szczególnie dla świata nauki, mają ogromne znaczenie, no bo w końcu to zaufanie, które przez stulecia było pokładane w tym świecie, nie powinno być nigdy nadwyrężone.

Absolutnie się z tym zgadzam, ale widzę, że pokusa jest, dlatego zadałam to pytanie.

Ale też myślę sobie, że dzisiejszy student to jest nie taki student właśnie jak ja pamiętam sprzed 30 lat.

To znaczy to jest student częstokroć pracujący, zabiegany.

Taki, który jednocześnie studiuje na kilku kierunkach na przykład.

Chce nałapać tej wiedzy.

To są ludzie zajęci, więc pewnie po prostu stąd pokusa jakiegoś wspomagania się, albo pokusa, albo no też jakby sensowna pomoc.

Dzięki sztucznej inteligencji można też sobie właśnie jakiś research zrobić, to nie jest zakazane.

Natomiast pytanie moje dotyczy właśnie tej zajętości studentów.

Jak pani profesor obserwuje tych młodych ludzi, czy dla nich ta praca jest normą w tej chwili na studiach i jak to wpływa na proces właśnie kształcenia, na to na ile oni są w stanie podzielić, inwestować ten czas pomiędzy pracę a uczelnię?

Ja bym powiedziała, że obserwuję dwa nurty, że na pewno jest grupa studentów, dla których praca jest niezwykle ważna, dlatego że życie w Warszawie jest bardzo drogie.

Jest bardzo kosztowne, ale z drugiej strony też ten młody człowiek jest bardzo silnie bodźcowany potrzebami, wobec których trudno jest być obojętnym.

Nie wiem, potrzeba wypicia kawy w modnej wiosce.

Kawiarni, zjedzenia, śniadania w mądrej śniadaniowni, czy spędzenia miło weekendu jest czymś, co wymaga... Jest naturalne też.

Jest naturalne i wymaga środków.

Ale z drugiej strony też, już żeśmy o tym powiedziały,

że to nowe pokolenie jest świadome swojej wartości, ale też takiej świadomości inwestowania w swój czas i ten wolny czas nabiera bardzo szczególnego znaczenia.

Oczywiście to jest gdzieś...

w relacji do zamożności, bo ja pamiętam po raz pierwszy użyte pojęcie wolnego czasu w latach 90., którego my w Polsce nie rozumieliśmy, ale doskonale rozumieli go już Niemcy.

Dzisiaj jesteśmy w warunkach ekonomicznych, społecznych, w których my rozumiemy pojęcie wolnego czasu i wartości tego wolnego czasu i mam świadomość, że to młode kolejne

Przychodzące pokolenie także i jeśli ma do wyboru wyjechać na weekend gdzieś, surfować, wędrować to wybierze to, bo to jest coś co traktuje jako inwestycje w siebie, ale też proszę zwrócić uwagę, że to młode pokolenie jest także,

Co mnie niezwykle cieszy, świadome tego, że musi o siebie zadbać i to zadbanie o siebie przejawia się w różny sposób, no nie wiem, licznym uczestnictwem, nie wiem, obecnością w siłowniach, ale także często pytam młodych ludzi, czy byli na wystawach, czy oglądali premiery, nie wiem, czy śledzą konkurs szopenowski.

Oni na to też znajdują czas i to jest coś niesamowitego, że ten młody człowiek oprócz tej pogoni, z jednej strony na pewno

za pewnym komfortem finansowym i pewną świadomością też, że budowanie tej swojej przewagi na rynku pracy powinno się zacząć dość wcześnie.

Jest jednak świadomy, że to jest długodystansowy bieg.

W związku z tym on musi też o siebie zadbać, on musi mieć czas dla siebie.

I to na pewno także Państwo widzicie i w rozmowach wychodzi z pracodawcami, że mają oczekiwania co do warunków pracy, co do czasu wolnego.

Zupełnie inaczej niż to było we wcześniejszych pokoleniach, w których chociażby oferta służbowego laptopa czy telefonu satysfakcjonowała w zupełności.

Dzisiaj młody człowiek oczekuje, aby ta satysfakcja była większa.

I teraz oczywiście, czy my powinniśmy to oceniać?

Chyba nie.

My powinniśmy się tylko przyglądać w takim razie, jak dostosowywać się wzajemnie, bo każde nowe pokolenie przynosi nam pewnego rodzaju swoje własne spojrzenie, które dla mnie jest nie tylko świeżym,

odkrywczym, ale też w pewien sposób pokazującym nam jakich chociażby nie tylko kompetencji, ale też jakie powinniśmy przygotować rozwiązania tak, aby sprostać oczekiwaniom kolejnych pokoleń i też nie tylko z perspektywy rynku edukacyjnego, który mi nie jest bliski, ale także rynku pracy, bo to będzie miało wpływ chociażby na to, w jakim stopniu będzie automatyzacja, robotyzacja procesu produkcyjnego, świadczenia usług.

Pytanie, czy chcemy mieć wciąż kawiarni

kogoś, kto nas zapyta, jaką kawę lubimy, czy wystarczy nam, że podejdziemy do ekranu i tam wprowadzimy informację o tym, jaką kawę zamawiamy.

To są chociażby dylematy tych, którzy będą nie tylko architektonicznie planowali przyszłe restauracje, ale będą organizowali nam funkcjonowanie usług w przyszłości.

To jest bardzo ciekawe, ale wspomniała pani o tym, że młodzi ludzie teraz mają właśnie wymagania trochę, nie chcę powiedzieć, że większe, ale takie może są bardziej świadomi tego, co jest dla nich dobre.

Personalizowane.

Personalizowane i jest to większe spektrum, prawda, że to nie tylko chodzi w pracy na przykład o...

Pensje właśnie i to, gdzie będę siedzieć, przy którym biurku i na jakim komputerze pracować, ale też o szersze.

Ja osobiście pozwolę sobie na swoją tutaj uwagę.

Jestem wdzięczna tym młodym ludziom za to, bo uważam, że nasze roczniki tak trochę też przeginały w drugą stronę z takim etosem takiej pracy do upadłego.

Z pozycyjności.

A to się kończy brakiem dyspozycyjności, bo po prostu nasze organizmy są takie, jakie są.

Ale właśnie dlatego chciałam też zapytać, bo wątek zdrowia psychicznego myślę, że jest bardzo ważny i w pracy.

I w szkołach podstawowych i w liceach.

A jak jest z uczelniami?

Czy na uczelni jest przestrzeń, miejsce do tego, żeby wspomóc tych młodych ludzi, którzy też pewnie jeszcze są w tej fazie rozwoju, jeszcze mają różne dylematy, pragnienia, często już rozczarowania, a jednocześnie właśnie są pewnie bardziej świadomi tego, jak to zdrowie psychiczne jest ważne.

Czy to jest w ogóle temat na uczelniach?

To jest temat i to jest bardzo ważny temat i ja myślę, że na dyskusję o tym powinno być miejsce wszędzie.

W Szkole Głównej Handlowej nasi studenci, ale też pracownicy mogą liczyć na wsparcie psychologów, którzy są do ich dyspozycji.

Ale także mamy świadomość tego, że w obrębie kampusu muszą być miejsca, w których młody człowiek musi odpocząć.

I my z jednej strony aranżujemy tę przestrzeń tak, żeby mogli w przerwach pomiędzy zajęciami pozostać, zjeść coś przyniesionego albo nabytego w kantynach SGH, ale żeby mogli ze sobą albo rozmawiać, albo się wyciszyć.

widzę, że to młode pokolenie używa często słuchawek wytłumiających dźwięk otoczenia po to, żeby wyciszyć się i to staje się coraz bardziej powszechne i to mnie cieszy, ale najbardziej chyba mnie cieszy ta odwaga, którą niesie to nowe pokolenie i wracamy znowu do tego, że ja zawsze z entuzjazmem przyglądam się temu, co niesie kolejne pokolenie, tej odwadze mówienia o swoich i potrzebach, ale też no właśnie słabościach albo

świadomości tego, jak ważne jest to zdrowie psychiczne, bo im będziemy odważni o tym mówić, albo im będziemy bardziej tolerancyjni, będziemy akceptować nie tylko tę swoją odmienność, ale także wrażliwość chociażby na dźwięki, na zachowania różne.

Tym nie tylko stworzymy takie otwarte, inkluzywne społeczeństwo,

ale też będziemy mieli wokół siebie coraz więcej szczęśliwych osób, bo największym problemem to jest jakaś obojętność.

No moim marzeniem jest, żeby Szkoła Główna Handlowa to było takie miejsce, w którym chce się być.

Chce się przebywać nie tylko ze względu na ofertę edukacyjną, ale jako takie ważne miejsce na mapie Warszawy i Mokotowa, blisko pola mokotowskiego, sąsiadujące ze stacją metra.

gdzie ja jestem w stanie nie tylko skorzystać z biblioteki, jestem w stanie wykorzystać wygodny fotel, usiąść z książką i po prostu pobyć w miejscu, które ma doskonałą atmosferę.

I ta atmosfera, która w efekcie ma oddziaływać na wszystkich tych, którzy tworzą wspólnotę SGH, to jest to moje osobiste marzenie, żeby tam po prostu chciało się być.

To piękne marzenie.

Myślę, że pomoże państwu w nim chyba zakończenie remontu.

Nie wiem, czy jeszcze to chyba uciążliwe.

Budynku A, bo remontujemy, ale też przebudowy skrzyżowania, bo będzie tramwaj ulicą Rakowiecką.

Powracamy do elementów infrastruktury, które kiedyś już w Warszawie były.

Tramwaj kiedyś Rakowiecką jeździł i teraz powróci.

Pani profesor, mam jeszcze takie pytanie o takie podwójne wyzwanie dla uczelni, bo z jednej strony mamy, to akurat niedawno rozmawiałam z panią profesor Moniką Stanny, demografką na ten temat, mamy te demograficzne wyzwania, czyli dzieci rodzi się mniej, ale tych studentów też już jest znacznie mniej niż 15 lat temu.

Z drugiej strony potrzeby biznesu, nauki, naszego życia codziennego, naszego samorozwoju takiego osobistego są takie, że właściwie całe życie się musimy uczyć.

To jest, jak przeczytałam, lifelong learning, takie zjawisko.

Ale uczelnia daje możliwość tylko tych pięciu lat, czy tam sześciu, siedmiu w zależności od wyboru i też jakiego kierunku.

Czy uczelnie w jakiś sposób odpowiadają na to, że właśnie jest mniej studentów, ale trzeba kształcić może już tych wykształconych w innych kierunkach, w innych jakichś aspektach?

Czy to jest realne wyzwanie dla uczelni dzisiaj?

To jest nie tylko wyzwanie, ale to już jest dzisiaj nasza rzeczywistość.

Mamy świadomość tego, akurat Szkoła Główna Handlowa jeszcze nie odczuwa tego,

skutków zmian demograficznych, dlatego że tę liczbę kandydatów mamy zawsze wysoką.

Natomiast będąc liderami tego rynku edukacyjnego, jeśli chodzi o biznesy, ekonomię, mamy świadomość tego, że wyzwania przyszłości dotyczą także nas, ale także taka potrzeba, ja bym jeszcze na jeden element zwróciła uwagę, o którym powiedziała pani redaktor,

że nasi absolwenci wracają do nas po kolejne porcje wiedzy, tylko w innych formach.

I tutaj już dzisiaj wymieniałam, czy to studia podyplomowe, czy studia MBA.

To są oczywiście te kolejne etapy kształcenia, które rozwijają albo uzupełniają zdobytą wcześniej wiedzę i dają możliwości awansu zawodowego.

I taki schemat myślenia panował właściwie w ostatnich trzech dekadach, bo on był tożsamy z tymi zmianami

gospodarczymi.

Proces transformacji, wyzwania otoczenia międzynarodowego sprawiały, że menadżerowie najwyższego szczebla tę swoją wiedzę dokumentowali chociażby dyplomem MBA albo kolejnymi studiami podyplomowymi, które uzupełniały kształcenie wyższe zdobyte na przykład na filologii albo innym typie studiów, innym kierunku studiów.

Natomiast dzisiaj oczekuje się nie tylko tego uczenia przez całe życie, ale też takiej zdolności do zmiany i ofertę jakiej szyjemy, bardzo zindywidualizowane, takie spersonalizowane już na potrzeby.

osób, ale też ja użyłam takiego określenia trochę odpowiadające na tę niecierpliwość dzisiejszego świata.

I to nie tylko tych najnowszych, najmłodszych pokoleń, ale także nas, którzy mamy świadomość tego, że studia podyplomowe mają swój wymiar, dwóch semestrów, mają swoje zobowiązania.

Nie zawsze jesteśmy w stanie, w związku z tym, co też pani redaktor powiedziała,

Doba ma swoje ograniczenia, potrzeby rodziny, nasze własne potrzeby gdzieś nam limitują ten czas na kształcenie i doskonałą formą do tego są krótsze formy, czyli kursy, szkolenia kończące się certyfikatami czy mikro poświadczeniami, które z jednej strony mogą odpowiedzieć na tę potrzebę uzyskania tego efektu w krótszym czasie, ale też ja bym powiedziała, że to nie jest jedyna

Zaletą jest też to, że mogę sobie wtedy swobodnie, my to nazywamy trochę taką ofertą bufetową, sięgać po te tematy, te zagadnienia, których mi brakuje.

Proszę zobaczyć, że jeśli my dzisiaj patrzymy na menadżerów zarządzających największymi podmiotami, to są niezwykle dobrze wykształceni ludzie, o ogromnym doświadczeniu.

ale mający gdzieś swoje, nie wiem czy słowo słaby punkt, ale gdzieś świadomość tego, że powinni uzupełnić w czymś edukację albo wiedzę, bo może to nie jest tylko kwestia edukacji, ale wiedzy i wtedy taki uszyty krótki kurs specjalnie dla określonej grupy znacznie węższej,

która nie tylko dostosowuje się na przykład czasem trwania, dyspozycyjnością słuchaczy, to jest wyzwanie uczelni wyższych, w tym oczywiście szkoły głównej handlowej.

I mamy świadomość tego, że całe kształcenie postdyplomowe to jest kształcenie, które dzisiaj się będzie bardzo wyraźnie rozwijało.

Dlatego, że młody człowiek zaczyna kontestować, czy mi na pewno dyplom jest potrzebny.

Robi to w różny sposób, trochę czasami z takiej charakterystycznej przekory.

Skoro rodzice chcą, to ja zadam pytanie, czy na pewno.

A trochę z tej swojej takiej niecierpliwości, a może trochę też z tego wszystkiego, o czym powiedzieliśmy, że chce też podróżować, że chce budować tę swoją ścieżkę trochę inaczej, niż to robiły wcześniejsze pokolenia, bo to eksperymentowanie jest naturalną cechą młodości.

Ale ta oferta, że mogą wrócić w każdej chwili, mogą skorzystać z różnych form kształcenia, będzie tym, co będziemy oferowali w najbliższych latach po to, żeby nauczyć, że możesz zawsze wrócić albo możesz przyjść ponownie, a my będziemy gotowi i zaoferujemy Ci najlepszy produkt, jaki możemy edukacyjny.

To myślę, że świetne wiadomości dla wielu osób.

A jeszcze zapytam tak praktycznie, ile zajęć teraz odbywa się stacjonarnie, a ile online?

Czy to się zmieniło po pandemii?

Bo w pracach, w biurach...

W przedsiębiorstwach u nas w redakcji też to się zmieniło, to znaczy więcej osób korzysta z tej pracy zdalnej.

Czy z uczelniami też to tak jest, czy jednak preferują Państwo, żeby studenci byli na miejscu, byli w tej sali wykładowej czy na ćwiczeniach?

Zdecydowanie preferujemy obecność studentów na uczelni z wielu różnych powodów.

To nie jest tylko możliwość wykorzystania tych metod edukacyjnych, które dają warunki do tej bezpośredniego kontaktu i relacji z wykładowcą.

To jest możliwość przebywania w grupie.

To jest cały ten networking, który...

tak cenią sobie już później osoby o pewnym doświadczeniu zawodowym i możliwości budowania kompetencji jutra, czyli pracy zespołowej, krytycznego myślenia, priorytetyzacji zadań i wielu jeszcze innych elementów.

To wszystko tworzy się wtedy, kiedy jesteśmy w grupie osób bardzo różnych, o bardzo różnym stylu pracy i jesteśmy w stanie nauczyć się nie tylko współpracować, ale też na przykład nabyć kompetencje lidera.

Obecność na uczelni to jest jeszcze ten dodatkowy aspekt, o którym mówiliśmy, czyli możliwości wykorzystania wszystkiego tego, co uczelnie ze sobą niosą, czyli możliwości skorzystania i z kampusu, i z chociażby opieki psychologicznej, ale także bycia wśród młodych ludzi.

Proszę zobaczyć, że to jest widoczne także chociażby w dzisiejszych wyborach.

młodych ludzi, jeśli wynajmują mieszkanie.

Już częściej pytają się o możliwość wynajęcia mieszkania w akademiku i ta popularność akademiku versus wynajęcie pokoju czy mieszkanie samemu, bo samotność zaczyna być doskwierająca, bo to oznacza, że pozostaje sam ze swoimi myślami, problemami.

zbiorowość rówieśników daje mi możliwości zderzania się ze swoimi lękami i potrzebami i rozwiązywania wielu z nich bez pomocy specjalistów.

Ale jest jeszcze jeden bardzo ważny element, jeśli mówimy o tej dydaktyce, że wychodząc naprzeciw z jednej strony oczekiwaniom, ale z drugiej strony też mając świadomość tych doświadczeń okresu

pandemicznego, oferujemy wykłady, ale to jest tylko ta jedyna forma zajęć w odróżnieniu do laboratoriów, konwersatoriów i ćwiczeń, w której student może być na sali, bo na sali jest wykładowca, ale może też skorzystać w tym samym czasie z zajęć online.

po to, aby tę elastyczność w przypadku wykładów, które są od katedra, wykładowca je wygłasza, dać taką możliwość większej elastyczności.

Ale z rozmów i ze studentami, ich przedstawicielami, samorządem widać, że to dążenie do tego, żebyśmy funkcjonowali jako społeczność w tej rzeczywistej obecności jest bardzo duże.

Dobrze to słyszeć, no właśnie, bo ja też wspominam te studenckie czasy najlepiej właśnie z tego, że byliśmy razem, że mieliśmy otwarte głowy, mogliśmy przedyskutować różne rzeczy, ale wróćmy do 2025 roku.

Na koniec zapytam pani profesor...

Czego życzyć z okazji tej niedawnej inauguracji roku akademickiego w Szkole Głównej Handlowej, ale całej też społeczności akademickiej?

Nieustającego entuzjazmu i pasji, która powinna być z nami codziennie po to, aby te wielkie nasze marzenia, ale też ambicje, oczekiwania i potrzeby udało nam się zrealizować i żebyśmy w trakcie tej drogi tego ani entuzjazmu, ani pasji nie stracili.

No i mam nadzieję, że ten rok, który rozpoczyna w Szkole Głównej Handlowej rok jubileuszu, bo to 120 lat.

No to tym bardziej życzenia się należą.

Mam nadzieję, że będzie takim rokiem, który pozwoli nam nakreślić jeszcze bardziej odważne plany i śmiało ich realizację.

Biwat Akademia.

Bardzo dziękuję serdecznie.

Pani profesor Dorota Niedziółka, prorektor Szkoły Głównej Handlowej była moim i Państwa gościem, gościnią.

Dziękuję bardzo.

Dziękuję Państwu.

Podcasty Rzeczpospolitej.

0:00
0:00