Mentionsy

Podcasty Rzeczpospolitej
15.01.2026 13:00

Magazyn o biznesie | Domarecki o Brazylii: To wspaniały rynek. Selena chce się umacniać w Brazylii

– To jest znakomity rynek – mówi o Brazylii Krzysztof Domarecki, założyciel Seleny, podczas rozmowy o szansach płynących z umowy UE z Mercosurem w Magazynie o Biznesie.


Więcej odcinków podcastu „Magazyn o biznesie” znajdziesz pod adresem https://pro.rp.pl/pro/podcasty


Kup subskrypcję „Rzeczpospolitej” pod adresem: https://czytaj.rp.pl

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 315 wyników dla "Polską Agencją Inwestycji i Handlu"

Podcasty Rzeczpospolitej.

Umowa z Mercosurem zostanie sfinalizowana prawdopodobnie już w tym tygodniu.

A my w studiu mamy jednego z niewielu polskich inwestorów, który ma wspaniałe doświadczenia na rynku brazylijskim.

Aleksandra Ptak-Iglewska, magazyn o biznesie, zapraszam.

Naszym gościem w studiu jest dzisiaj pan Krzysztof Domarecki, przedsiębiorca, a przede wszystkim założyciel i główny akcjonariusz firmy Selena.

Dzień dobry panu.

Dzień dobry pani redaktor, dzień dobry państwu.

Rozmawiamy z okazji Mercosuru.

Po 25 latach ta umowa handlowa i polityczna dobiega końca, ma szansę na zostanie sfinalizowaną w sobotę 17 stycznia.

Umowa pozwoli też na łatwiejsze inwestowanie europejskim spółkom w tych czterech krajach Ameryki Południowej, czyli Argentynie, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju.

A dzisiaj mamy w studiu założyciela jednej z bardzo niewielu polskich firm, która w Brazylii ma już bardzo bogate doświadczenia, bo weszliście Państwo do Brazylii w roku, kiedy Polska wchodziła do Unii Europejskiej, czyli w 2004 roku.

To już są 22 lata, więc jest o czym rozmawiać.

I chciałabym pana dzisiaj wypytać o to, jak państwo oceniacie ten rynek Brazylii, jakie są, jak się tam prowadzi interesy.

O pana wszystkie dobre rady dla firm, które mogą nas słuchać i mogą rozważać na przykład wejście na rynek Mercosuru z inwestycjami albo z handlem.

Wszystkie złote rady dzisiaj bardzo w cenie.

Ale najpierw zacznijmy od tego, czym się w ogóle Selena zajmuje.

Selenę z producentem chemii budowlanej, uszczelniacze, kleje, hydroizolację, materiały izolacyjne.

Mamy 20 zakładów produkcyjnych w Europie i na świecie.

W Europie to jest, zaczynając od zachodu, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Rumunia, Turcja, oczywiście Polska, a na świecie to jest Kazachstan, Chiny, Korea i oczywiście Brazylia, o której dzisiaj rozmawiamy.

Macie Państwo ostatnio bardzo dobry okres w spółce.

Jak patrzyłam na notowania Seleny, to od połowy listopada do dzisiaj kurs wzrósł z około 36 zł do ponad 60 w półtora miesiąca.

Jeśli ktoś był akcjonariuszem Seleny, to chyba sobie bardzo chwaliinwestycję, ale proszę powiedzieć, czemu to zawdzięczacie?

Giełda zawsze reaguje z opóźnieniem.

My wyniki finansowe poprawiamy od wielu kwartałów.

Natomiast teraz nastąpił zbieg kilku okoliczności.

Z jednej strony zaraportowaliśmy wyniki finansowe za półrocze na giełdę i to był pierwszy taki impuls do zobaczenia, że Selena dostarcza znacznie lepsze zyski niż jej wycena.

Później drugim impulsem było to, że w krótkim okresie zrobiliśmy przejęcia zarówno w Polsce, jak i kupiliśmy firmę francuską, dystrybutora i na końcu jeszcze podpisaliśmy umowę na przejęcie dużej firmy portugalskiej.

To będzie nasza druga inwestycja w Portugalii.

No i kiedy inwestorzy sobie to wszystko poukładali, jak to mówi młodzież, połączyli kropki, no to kurs zareagował.

No dobra, to przechodzimy do Brazylii.

Weszliście tam państwo w 2004 roku.

To tak long story short, czy dzisiaj po 22 latach wszedłby pan tam ponownie na ten rynek?

O tak, oczywiście.

To jest znakomity rynek, my się tam doskonale czujemy.

Pamiętajmy, że Brazylia, a raczej cała Ameryka Południowa, to jest kontynent bardzo bliski Europie kulturowo.

Bezwzględno to, jak oceniamy kolonializm i epokę kolonialną, to jej późnym skutkiem jest to, że kultura i prowadzenia funkcjonowania państw, funkcjonowania instytucji, również biznesu jest dość zbliżona do Europy.

Oczywiście najwięcej z tego korzystają Hiszpanie, Portugalczycy i Europa Zachodnia, ale Polska powoli też, z czego widokiem jest na przykład coraz większa liczba pracowników z Kolumbii na przykład w Polsce, bo oni się asymilują dość łatwo.

Jeżeli zaś chodzi o samą Brazylię, to z jednej strony jest to kraj bardzo wielu możliwości i to olbrzymich możliwości niespotykanych obecnie w Europie.

Z drugiej strony bardzo dużych wyzwań.

Jeśli chodzi o możliwości, to dam taki przykład.

W Polsce Selena ma mniej więcej 6 tysięcy klientów.

I to jest mniej więcej 60 procent klientów, którzy w ogóle są w Polsce, bo liczba dystrybutorów w Polsce jest około 10 tysięcy w branży budowlanej, materiałów budowlanych.

W Brazylii jest ich 70 tysięcy.

I teraz wyzwaniem jest dotrzeć do nich, dlatego że pomiędzy północą a południem Brazylii odległość jest dłuższa niż pomiędzy Warszawą a Lizboną.

W związku z tym zbudować... A do Lizbony lecimy 5 godzin.

A do Lizbony tak, albo jedziemy 2,5 dnia autem, prawda?

A jak wysyłamy auto, to w sensie ciężarówki z towarem, to jeszcze dłużej.

W związku z tym to są gigantyczne wyzwania, ale też ze względu na wielkość rynku duże możliwości.

To może tak po kolei.

Bo będę chciała pana zaraz wypytać też o pana dobre rady, czyli takie do's and don'ts dla Polaków, którzy by chcieli tam pojechać.

Bo chciałabym też, żeby nasza rozmowa była trochę daleka od hura optymizmu, że hej, jedźmy wszyscy do Brazylii.

Powiedział pan, że jest to rynek wielu możliwości i o to zapytam, ale chciałabym też zapytać o przestrogi.

Ale najpierw, na co według pana obserwacji jest tam w ogóle popyt?

Co możemy tam z Polski sprzedawać?

Pamiętajmy, że Brazylia jest krajem, który ma bardzo rozwinięte rolnictwo i tego się boją rolnicy w Polsce i w Europie, zresztą nieprzypadkowo.

Natomiast jeżeli chodzi o bazę przemysłową, to ta baza też jest nieźle rozwinięta.

Tym niemniej technologicznie odstaje trochę zarówno od Europy, jak i od np.

Chin czy Stanów Zjednoczonych.

W związku z tym w Brazylii jest popyt na coraz bardziej zaawansowane produkty.

w tym również w branży materiałów budowlanych, ale nie tylko, praktycznie w każdej branży.

Dlatego, że Brazylia z roku na rok jest krajem coraz bardziej zamożnym.

Oczywiście ta zamożność jest na znacznie niższym poziomie niż w Polsce.

My jednak cieszymy się tym, że jesteśmy jednak naprawdę jednym z bogatszych krajów świata i czasami nie doceniamy sami siebie.

na 20. gospodarka świata, tak?

Nie tylko.

Ja mówię tu bardziej o poziomie zamożności Polaków i tym, do czego mają dostęp.

Natomiast jeśli chodzi o Brazylię, to ten poziom dochodów cały czas się podnosi i w związku z tym cały czas mamy boom w budownictwie, cały czas budownictwo się rozwija, rozwija się konsumpcja, a ponieważ Brazylia bardzo korzysta na globalizacji, nawet jeśli globalizacja pęka na bloki, to Brazylia jako eksporter żywności i nie tylko zresztą,

zarabia na tym coraz większe pieniądze, na tym światowym handlu.

Brazylia jest wielkim dostawcą produktów rolno-spożywczych do Europy, do Chin, do Stanów Zjednoczonych.

Praktycznie wszędzie na świat eksportuje.

Niewiele eksportuje dóbr przemysłowych.

Natomiast eksportuje też różnego rodzaju kopaliny, więc ma podstawy do tego, żeby wzbogacać się, a jednocześnie ludzie wewnątrz są bardzo głodni, w sensie głodni podnoszenia swojego standardu życia i to widać.

Węd do podnoszenia standardu życia, wbrew temu co nam się wydaje, jest większy niż u nas.

to może być dobrą wiadomością dla osób, które chcą na wyborach konsumentów zarobić.

To teraz przechodząc do tego, co Polska ma do zaoferowania, na co pan widziałby na przykład popyt z polskich specjalizacji eksportowych, czy z tego, co w ogóle tu produkujemy?

Pamiętajmy, że Polska ma bardzo zdywersyfikowaną gospodarkę.

My nie mamy zbyt wielu specjalności narodowych albo prawie wcale.

Trochę w niektórych branżach rozwinął nam się eksport ze względu na rynek Unii Europejskiej typu meble, typu produkty rolno-spożywcze, w tym np.

kurczaki, artykuły mleczne, przetwórstwa mlecznego itd.

Natomiast jeśli chodzi o Brazylię, to każda z tych branż

jest w stanie znaleźć swoje specyficzne nisze rynkowe i obszary, dzięki którym może zarabiać.

Natomiast biorąc pod uwagę reguły handlu międzynarodowego i reguły tego, żeby wejść, co trzeba robić, to przede wszystkim w Brazylii, żeby odnosić sukcesy, to tam trzeba być i to być na stałe.

Mówiąc krótko, nie wystarczy, że jakiś eksport manager wyjedzie stąd raz na trzy miesiące i tam coś tam poszuka, czy się wystawi na targach.

Tam trzeba mieć swojego stałego przedstawiciela lub przedstawicielstwo, a jeszcze lepiej spółkę handlową, większą lub mniejszą, dlatego że rynek jest tak wielki, tak potężny.

i ma tylu oferentów, bo tam nikt na nas nie czeka.

Tam są Koreańczycy, tam są Chińczycy, tam są Japończycy, tam jest Nowa Zelandia, Australia, Stany Zjednoczone, tam jest cała Europa Zachodnia.

Oni wszyscy już tam są, prawda?

I wszyscy się w jakiś tam sposób walczą o ten rynek brazylijski, co nie znaczy, że tam nie można wejść i zarobić.

Myśmy i weszli i zarobiliśmy i czujemy się tam bardzo dobrze.

Z tego co pan mówi, że trzeba tam otrzymywać co najmniej jednego pracownika albo przedstawicielstwo, albo złożyć spółkę, to to jest gra raczej dla już średnich i dużych spółek.

Ewidentnie.

Eksport, czy w ogóle ekspansja międzynarodowa poza Europę, to jest zadanie głównie dla średnich i dużych firm, ale to jest tylko w zakresie, jeśli mówimy o firmach gospodarki tradycyjnej.

Jeśli mówimy o digitalu,

to Digital, cała gospodarka cyfrowa, czyli zarówno gry, jak i różnego rodzaju software oprogramowanie, sprzedaje się według zupełnie innych reguł.

No i tam oczywiście, jeśli ktoś chce sprzedawać na większą skalę, też powinien utrzymywać swoje przedstawicielstwo tam i pracowników.

Ale w Digitalu zdobywać rynek jest łatwiej.

No tak, nie trzeba wizy.

W takim razie, jak, mówi pan, że tam trzeba wejść i być, ale jak zacząć poznawać ten rynek według pana?

Jakie są, czy są tam na przykład jakiimprezy, które warto obejrzeć?

Przede wszystkim imprezy targowe różnego rodzaju, których jest w Brazylii sporo i w oparciu o nich budowanie relacji i poznawanie tamtego rynku.

Dalej korzystanie ze wsparcia naszego PAIH-u, co na pewno może być pomocne.

Ja zresztą będę zachęcał polską dyplomację zarówno tą oficjalną, jak i

dotyczącą spraw zagranicznych, jak i tą gospodarczą, żebyśmy zwiększyli obecność polskiej obsady w Brazylii.

Dlatego, że biorąc pod uwagę, że mamy coraz bardziej ograniczone możliwości eksportowe, mówię tu o różnego rodzaju taryfach, które

wraz ze światem pękającym na bloki, będą rosły, to jednak handel z Mercosurem, czy tam umowa z Mercosurem, zachęca do tego, żeby bardziej państwo się również zaangażowało w obecność naszych placówek tam.

Wspomniał pan, że miał pan okazję współpracować z Polską Agencją Inwestycji i Handlu.

Jakie ma pan doświadczenie i co okazało się, co z ich oferty było dla pana najbardziej pomocne?

To znaczy, jeżeli chodzi o PAIH, to obecnie on jest w dość trudnej sytuacji, dlatego że ilość tam lat temu w drodze decyzji przedstawiciele PAIH-u zostali pozbawieni paszportów dyplomatycznych i jeżdżą na zwykłych paszportach, takich jak my, prawda, i pracują, co obniża ich rangę w relacjach z miejscowymi władzami.

W Bryzylii to się liczy?

Wszędzie na świecie to się liczy.

Nie ma kraju, w którym by się to nie liczyło.

Może wewnątrz Unii Europejskiej, gdzie mamy Schengen i to nie jest aż tak potrzebne.

Natomiast zwiększanie, natomiast jeżeli chodzi o PAIH, to pamiętajmy, że PAIH zarówno wspiera udział w targach lokalnych, tylko trzeba z nim rozmawii namawiać go, żeby bardziej się koncentrował na jednym czy na innym rynku.

Po drugie organizuje różnego rodzaju misje.

Zresztą KIG podobnie też, czyli Krajowa Izba Gospodarcza.

Po trzecie może udostępnić albo zbierać określone dane podstawowe na temat rynku.

Czyli na tym wstępnym etapie rozpoznawczym to jest dość pomocna instytucja.

Tym niemniej

Żadna inna instytucja nie zrobi roboty za nas przedsiębiorców.

To my musimy wysłać tych naszych pracowników tam, to my musimy zaangażować się, samemu tam pojechać, rozpoznać rynek i podejmować decyzje menedżerskie.

Czy można w Brazylii robić interesy nie znając języka portugalskiego?

Tak, oczywiście można robić po angielsku, aczkolwiek warto mieć pracownika, który zna portugalski, bo wtedy zasięg potencjalnych klientów niesamowicie się rozszerza.

My zawsze, kiedy robimy ekspansję międzynarodową, to dbamy o to, żeby mieć pracowników znających lokalny język.

Kiedy wchodziliśmy na giełdę w 2008 roku, to taką anegdotę pani, zresztą prawdziwą, musieliśmy sprawdzić różne dane o własnej firmie, bo audytor tego wymagał i się okazało, że u nas w centrali pracują ludzie z 16 językami.

Tłumaczę sukces tej ekspansji.

No tak, to się nie wzięło tak z powietrza.

Po prostu to trzeba było określonej polityki, między innymi związanej z kompetencjami językowymi pracowników.

Bardzo mnie kuszą pytania o ekspansję, więc je zadam na koniec, ale jeszcze chciałabym trochę dopytać o tą Brazylię, jeśli możemy.

będą nas słuchały osoby, które mogą rozważać wejście do Brazylii albo zainteresowanie się Brazylią, więc jeszcze raz wracam do takiego pytania.

Jakie są pana dobre rady jako doświadczonego, jakby twórcy holdingu na całym świecie, więc nie jest to pana jedyne międzynarodowe doświadczenie.

Czy Brazylia czymś się wyróżnia, odróżnia od innych krajów, w których państwo jesteście?

Tak, ma kilka pozytywnych cech.

Po pierwsze,

My zresztą mamy w Selenie taką politykę, że markę Tytan sprzedajemy na całym świecie i wszystko co możemy sprzedajemy pod naszą własną polską marką Tytan.

Mamy ją zarejestrowaną w ponad stu krajach świata i chronioną prawnie.

W Brazylii też i jest to marka obecnie dobrze rozpoznawalna.

Oczywiście my na to pracowaliśmy od zera, czyli od 2004 roku.

Więc pierwszym dobrym elementem jest to, że polska marka i w ogóle Polska dobrze się kojarzy.

Pamiętajmy, że w Brazylii jest duża Polonia, mniej więcej od XVIII-XIX wieku i później XX też.

I ta Polonia też się dobrze w Brazylii kojarzy.

My mamy część pracowników, którzy przyznają się do polskich korzeni, mimo że ich przodkowie wyemigrowali 4-5 pokoleń temu i polskiego w ogóle nie znają, ale pamiętają o tym, że ich przodkowie byli z Polski.

Zresztą tam są też potomkowie Włochów i innych nacji, Hiszpanów, oczywiście Portugalczyków.

W związku z tym Polska się dobrze kojarzy i tym Brazylia się pozytywnie wyróżnia.

Drugi element.

Brazylijczycy, mimo że są relatywnie rynkiem szukającym niższej ceny, bo oni nie są zbyt zamożni, to doceniają jakość.

To brzmi podobnie do polskiego rynku.

Dokładnie, dokładnie.

Więc w tym sensie, jeśli ktoś się przetarł na polskim rynku i umie grać pomiędzy ceną a jakością albo grać w różnych segmentach rynku, to Brazylia jest rynkiem dla niego.

Trzeci element jest taki, że to są ludzie bardzo pogodni, bardzo otwarci.

To już nie brzmi tak bardzo po polsku.

Dobrze, ale tak powiem, Polak w Brazylii też się bardzo cieszy, jest bardzo pogodny, bo ma więcej słońca.

Pamiętajmy, że jesteśmy w tej części Europy, która jest szara i zimna.

Dzisiaj jest minus 5 na dworze.

I jak jechałem tu taksówką, to się spóźniła 15 minut, mimo, że byłem sporo przed czasem.

Założyłem tyle, no bo po prostu nawet w Warszawie ulice są, jakie są.

W związku z tym w Brazylii tego nie ma.

W Brazylii jest lato zawsze, tylko raz jest lato mokre, raz jest lato suche.

No dobra, to jakie są pana dobre rady w takim razie wobec wchodzenia na rynek brazylijski?

Uważam, że Mercosur, znaczy umowa Mercosur stwarza wielką szansę dla polskiego przemysłu i dla polskich prywatnych firm.

z której warto korzystać, bo na pewno koledzy z Europy Zachodniej będą korzystali.

Brazylia przez dziesięciolecia była rynkiem o jednej z największych barier protekcjonistycznych i taryf celnych importowych na świecie.

Brazylia chroniła swój rynek do tego stopnia, że wszystkie największe firmy samochodowe tam lokowały swoje zakłady, bo nie można było importować aut albo rzeczy.

Taryfy były tak wysokie, że się nie opłacało.

Podobnie dotyczyło to innych produktów.

Na pewno problemem w Brazylii jest to, że mają jeden z najbardziej skomplikowanych systemów podatkowych na świecie.

przez który ciężko jest przejść również miejscowym księgowym i to jest wyzwanie.

Natomiast per saldo umowa z Mercosur powoduje, że wejście na tamten rynek będzie łatwiejsze.

My kiedy wchodziliśmy 24 czy 22 lata temu, to jedną z przyczyn, dla których tam uruchomiliśmy produkcję, były te bariery taryfowe.

Więc nie mieliśmy wyboru, musieliśmy produkcję uruchomić.

Oczywiście mamy tam import z naszych zakładów w Europie, zarówno z Hiszpanii, jak i z Polski, jak i z zakładów w Turcji.

Mamy też tam import z naszego zakładu w Chinach, czyli zaopatrujemy naszą spółkę brazylijską z różnych naszych lokalizacji na świecie.

Tym niemniej teraz...

Europa będzie miała dużo lepszą pozycję przetargową.

W związku z tym ja liczę na to, że handel wymienny Polska-Brazylia nie będzie polegał tylko na zalewie taniej żywności, ale przede wszystkim na wzroście eksportu towarów wysoko przetworzonych.

Mam teraz takie dwa pytania.

Jeśli rozważałby pan ponownie inwestycje w Brazylii, to zacząłby pan budowanie od zera, taki greenfield, czy raczej przejąłby pan jakąś istniejącą spółkę?

Pani, to zależy od branży.

Jeśli mówimy w ogóle o wejściu.

No powiedzmy w branży budowlanej.

Jeśli mówimy o wejściu, to dla firm, które tam nie działały, zacząłbym od przedstawicielstwa, dwie osoby maksimum i budowanie rynku w oparciu o eksport z Europy, bo właśnie po to jest umowa z Mercosur, żeby ten eksport był możliwy.

Na pewno bym się nie angażował od razu w jakieś większe przedsięwzięcia, bo ten rynek trzeba poznać, jego specyfikę.

Trzeba zbudować tam kadry, zbudować procesy i wtedy można szukać jakichś przejęć.

No ale to jest etap trzeci.

To ile może przy takim bardzo optymistycznym scenariuszu, ile lat może minąć, żebyśmy doszli do etapu trzeciego?

Od dwóch do trzydziestu.

A pan na którym jest etapie?

My mamy tam swoją produkcję, mamy spółkę, która już ma dwadzieścia parę lat i która ma dystrybucję po całej Brazylii, czyli mamy spółkę sprzedażowo-handlową, sprzedażowo-marketingową z niewielką produkcją.

Natomiast teraz nie wykluczamy, że zrobimy kolejny krok i na pewno szukamy firm do kupienia w Brazylii, ale to jest bardzo trudne.

Firmy nie chcą się wiązać z zagranicznymi inwestorami?

Niech do kupienia jest dużo.

My nie jesteśmy jedyni.

Rozumiem.

Wspomniał Pan o Mercosurze.

Z Pana słów wnioskuję, że dobrze Pan ocenia tą umowę.

Chciałabym Pana zapytać jeszcze o Pana opinię na ten temat.

Nie ma umów, które by dawały same korzyści albo same straty.

I same ryzyka.

Ta umowa niewątpliwie jest wyzwaniem dla europejskiego rolnictwa, w tym polskiego.

I ta umowa będzie powodowała, że będzie większa presja na sektor rolno-spożywczy, żeby mniej sprzedawał takie czyste commodity, czyli produkty nisko przetworzone, prawda?

A bardziej starał się robić to przetwórstwo i sprzedawać produkty wyżej przetworzone z większą wartością dodaną i marżą.

I to jest moim zdaniem takie przesuwanie się w górę ma sens, bo wtedy więcej tej marży zostanie w Polsce.

Niewątpliwie jeśli chodzi o przemysł zaś, czy w ogóle szeroko rozumiany przemysł i w tym również sferę cyfrową, to ta umowa jest wielką szansą dla Europy, bo pamiętajmy, że Europa i Polska ma coraz mniej możliwości eksportowych w związku z tym, że ten świat pęka na bloki.

Chiny nas wypychają na wielką skalę i Chiny wcale nie są, zwłaszcza na terenie Chin, przyjazne dla producentów europejskich.

Nie ma tej wzajemności, o której... Nie ma żadnej wzajemności z Chinami.

Nie ma żadnej wzajemności.

Jak wiadomo, Stany Zjednoczone też pod rządem administracji prezydenta Trumpa podnoszą taryfy, więc co ta Europa ma zrobić?

Musiała między innymi podpisać umowę z Merkosurem.

Ja rozumiem dążenia państw zachodnich do tego, dlatego, że Merkosure, szerzej Ameryka Południowa, to jest jeden z nielicznych kontynentów, w którym będzie możliwy wolny handel.

I o to właśnie pana chciałam zapytać.

Według Komisji Europejskiej opublikowała w ubiegłym tygodniu taką swoją analizę ekonomiczną tego, co Mercosur zrobi z rynkiem.

Znaczy jakie są korzyści, jakie pokazywali ich symulacje wzrostu.

Oczywiście są bardzo korzystne dla Europy.

Ale piszą tam również, że w zasadzie to jest to momentum, kiedy ta umowa naprawdę już musi wejść w życie, mimo że jakby czekaliśmy na to 25 lat.

eksport amerykański jest trochę mniej konkurencyjny.

Też na rynku amerykańskim, na rynku Ameryki Południowej.

W związku z tym oni robią trochę miejsca, w które możemy wejść my, Europa, albo Chiny.

Chiny są na pewno bardzo chętne.

Więc czy widzi pan tam jakieś takie ruchy na tym rynku między towarami amerykańskimi i chińskimi?

Po pierwsze Chiny już tam są od dawna.

Chińskie produkty są w Brazylii i w ogóle w całym Mercosurze, bo w Argentynie też bardzo szeroko dostępne.

Według też danych Komisji Chiny wyprzedziły Unię Europejską w imporcie tam jakieś 10 lat temu.

Prawie, niecałe.

I mnie to nie dziwi.

Natomiast Unia Europejska, jeśli chce, żeby ta umowa Mercosur przyniosła pozytywne efekty do Europy,

to musi posprzątać własne podwórko, które sama zabagniła.

Myślę tu o dwóch głównie rzeczach.

Pierwsze o kosmicznie wysokich cenach energii.

Jeśli mówimy o Brazylii, to ja dam pani przykład.

W naszym zakładzie na południu w Brazylii my płacimy za energię pomiędzy 90 a 130 złotych z wszystkimi opłatami.

Z wszystkimi.

W zakładzie?

W Brazylii, produkcyjnym.

Tak, za megawattogodzinę.

W Polsce, przeliczam to na złotówki, żeby widzowie mogli łatwiej rozumieć.

W Polsce płacimy, podobnie jak we Włoszech, podobnie jak w Hiszpanii, płacimy między 700 a 800.

No właśnie stąd było moje zdziwienie.

Zresztą w Chinach płacimy poniżej 500 złotych, 480, a płacimy dużo jak na Chiny.

Natomiast w Kazachstanie, w naszym zakładzie produkcyjnym płacimy 220 złotych za megawattogodzinę.

W związku z tym, zresztą w Stanach płacimy też mniej niż 300 złotych za megawattogodzinę.

A skąd Brazylia ma taki tani prąd?

Dlatego, że Brazylia ma dobry miks energetyczny.

Brazylia wcześniej inwestowała, prawda?

Oczywiście na północy Brazylii jest drożej, bo tam jest mniej produkcji energii elektrycznej i tam cena dochodzi do 280-300 zł.

Ale na południu, w zależności od sezonu, mówię 90 do 130 i mamy megawatt energii.

W związku z tym mówię, jeśli Europa chce skorzystać na handlu z Mercosur i na tej umowie, to Unia Europejska musi zrewidować założenia do polityki energetycznej i zielonego ładu i to bardzo głęboko.

I priorytetem musi się stać obniżenie cen energii, a nie spełnianie jakiś tam fikcyjnych czy wymarzonych celów Fit for 55.

To jest po pierwsze.

Po drugie Unia Europejska musi zmniejszyć bariery.

do rozwoju przemysłu w Europie.

Proszę zwrócić uwagę, bo my w Polsce tego nie odczuwamy, bo do nas napływa część przemysłu z Europy Zachodniej, ale Europa Zachodnia traci przemysł z bardzo dużą prędkością.

Pomiędzy 2020 a 2025, czyli w ciągu pięciu lat, Niemcy straciły 20% przemysłu chemicznego.

A Niemcy są największą potęgą chemiczną świata.

A z jakiego powodu?

Ze względu na między innymi ceny energii i na przepisy.

Największe koncerny łącznie z BSF-em pozamykały swoje zakłady, przynajmniej ich część, i rozwijają produkcję albo na Bliskim Wschodzie, albo w Chinach.

Bo tam między innymi energia jest tańsza i nie ma takich regulacji.

Jeżeli chodzi o Brazylię, myśmy ostatnio studiowali taki przypadek nowego zakładu produkcyjnego.

od momentu podjęcia decyzji, że chcemy budować poprzez zaprojektowanie pozwolenia i zbudowanie, to w Brazylii jest mniej więcej półtora roku.

Z wszystkim.

W Polsce ile to by było według pana obserwacji?

No tak cztery lata jak nic.

Budowaliśmy zakład, więc tam budujemy regularnie coś w Europie.

Więc to jest problem.

Więc Unia Europejska, tak jak powiedziałem, jeśli chce skorzystać na tym traktacie, to nie wystarczy, że go podpisała i się ogrzała w świetle fleszy, tylko dzisiaj musi odrobić zadanie domowe, wzmocnić konkurencyjność europejskiego przemysłu, bo rolnictwo już ma problem z Brazylią, prawda?

Ale przemysł też będzie miał.

Mi się opłaca niektóre rzeczy produkować w Brazylii i przysyłać do Europy, a nie na odwrót.

Żebyśmy się dobrze rozumieli.

A co pan tam produkuje i przysyła tutaj?

Piany montażowe, z których słyniemy w Europie i w Brazylii zresztą też.

marka Tytan w pianach montażowych do montażu okien i drzwi, no to w Brazylii jest top jakościowy i brand, do którego wszyscy się odnoszą.

Zresztą podobnie jak i w Korei i w innych państwach.

Pracowaliśmy na to 30 lat, żeby mieć najlepszą jakość na świecie i na razie na tym zarabiamy.

Nasza rozmowa dobiega końca.

Ostatnie pytanie o tą ekspansję.

Bardzo lubię zadawać to pytanie.

Zadawałam je też Maspexowi, ale zastanawiam się, czy pan ma zupełnie inną branżę, więc może odpowiedź na to samo pytanie może być inna i równie prawdziwa.

Jakie są pana takie główne wskazówki dla firm, które chciałyby zacząć wychodzić za granicę?

Jak się w tym nie pogubić na przykład?

Jeśli pani rozmawiała z Maspexem, to oni są chyba w Polsce najlepszą pod tym względem firmą, od której się można uczyć, bo Krzysztof Pawiński i ekipa zrobili niesamowitą ekspansję.

Oni postawili wcześniej niż inni i na większą skalę na przejęcia różnych marek i różnych firm, głównie w regionie.

W regionie, a pan jest wszędzie.

Dlatego chciałabym spytać, jaka jest pana recepta na ekspansję?

Przede wszystkim trzeba być ciekawym świata.

Po drugie trzeba mieć ludzi wokół siebie, którzy też są ciekawi świata i którzy kiedy jadą zdobywać rynki, to nie traktują, że tylko pracują i muszą odbębnić godzinówkę, ale cieszą się, że pracują z danym rynkiem.

Ja kiedy ląduję w dowolnej części świata i pracuję z miejscowymi ludźmi, siedzę tam na przykład tydzień, rozwiązuję ich problemy marketingowe, sprzedażowe, finansowe, ludzkie i pracuję z nimi.

kolega z kolegą, to ja z jednej strony pomagam ich, z drugiej strony uczę się od nich i również sam się rozwijam.

W związku z tym pewna pasja rozwoju i takiego światowego jest tu bardzo istotna.

Natomiast od strony takich już bardziej twardych reguł trzeba przede wszystkim mieć konkurencyjny produkt.

Ten produkt po drugie musi być dopasowany do rynku.

Trzeba rozumieć, że rynki nie są takie same.

produkty chemii budowlanej, które sprzedajemy w Skandynawii albo w Kanadzie, różnią się w sposób naturalny od produktów, które sprzedajemy we Włoszech albo właśnie w Brazylii.

Ja bym chciała zapytać, jakby pan miał znaleźć, jak pan jedzie do takiej Skandynawii albo do, no Brazylii już pan zna, jak pan poznaje na rynku, na jakie pana produkty będzie tam popyt?

Jak pan to tak... Wysyłam ludzi, głównie product managerów, rozmawiamy z miejscowymi klientami

testujemy miejscowe produkty, porównujemy parametry zarówno techniczne, jak i aplikacyjne tych produktów i patrzymy, w których aspektach nasze produkty mają przewagę, na ile ta przewaga jest atrakcyjna dla miejscowego klienta, bo nie zawsze musi być.

I ewentualnie, gdzie mamy deficyty w stosunku do tego, czego szuka klient i wtedy nasz zespół badawczo-rozwojowy, który jest w centrum w Dzierżoniowie, doskonali, zmienia, przekształca produkt, dopasowuje do potrzeb danego rynku.

Dobrze, to w takim razie podsumowując, najlepsze rady, jakie by pan dał sobie jako eksporterowi, jako inwestorowi, kiedy wchodził pan do Brazylii, to jakie rady by się panu wtedy przydały?

Pojechać, oglądać, kontaktować się z ludźmi, wykonywać normalną robotę.

To nie jest żaden rocket science.

To jest dla ludzi zwykłych, którzy urodzili się tu nad Wisłą.

Jeszcze tak jak ja w czasie komunizmu.

To się da zrobić naprawdę.

Tu nie ma jakichś tam złotych rad czy złotych potrzeb.

To jest normalna praca na dodatek bardzo atrakcyjna w sensie poznawczym.

Bo ja tam w Brazylii czuję się jak u siebie.

Doskonale się czuję.

z tamtymi ludźmi.

I trzeba też to oczywiście lubić.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję za rozmowę.

Naszym gościem był pan Krzysztof Domarecki, przedsiębiorca i założyciel i główny akcjonariusz firmy Selena.

Program prowadziła Aleksandra Ptak-Iglewska.

Bardzo dziękuję.

Dziękuję panu.

Dziękuję pani redaktor.

Dziękuję państwu.

0:00
0:00