Mentionsy

Rysław i UV - GRUV
29.07.2025 15:51

Rok 1987

Zgodnie z obietnicą, dziś czas na kolejny odcinek retro, w którym przyjrzymy się najlepszym - naszym zdaniem - grom wydanym po raz pierwszy w 1987 roku. Nie zabraknie niespodzianek i to już na starcie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 28 wyników dla "Wings of Fury"

Beholdery, Lance of Lore, później Ishar, no i całkiem niedawno Grimrock.

Jak Eye of the Beholder wyszedł, to był Dungeon Master-like.

Pierwsza gra o Draven Software, nie?

Ale oficjalnej wersji nie ma na peceta.

Raven Software to robił, elektronicy wydawali, że to też wyszło na peceta.

I wprowadzenie później do części drugiej, która moim zdaniem była Dungeon of Drugs, która była naprawdę bardzo ciekawym pomysłem.

Ale ja wolałem tę wersję od firmy Palace Software, czyli piękną bijatykę albo z komputerem, albo z drugim graczem.

Szczególnie mając tylko magnetofon.

Wings of Fury.

Więc nigdy Wings of Fury mi nie leżała po prostu.

Asus chyba, na konsolach obecnych, gdzie dokładnie jest ten sam pomysł, tylko wykonanie trochę wiadomo, lepsza grafika, no i trochę bardziej rozrywkowa jest ta gra, to znaczy nie ma takiego ciężkiego klimatu, bo to Wings of Fury z tamtych czasów, z tych lat 80-tych, to my nie mieliśmy tam nieba na przykład, nie?

I w pewnym momencie, po prostu jak się dużo grało w Wings of Fury, to można było się perfekcyjnie nauczyć lądować na tym lotniskowcu.

Może nawet spróbuję zarejestrować podejście do lądowania po latach, bo kupy czasu nie grałem w to Wings of Fury.

Bo w Day of the Tentacle już były.

Tak, po raz pierwszy przedmioty w wersji graficznej pojawiły się w Secret of Monkey Island drugim i w pierwszym na PC-cie chyba.

Bo ja ogólnie nieoficjalny tytuł Day of the Tentacle to jest Maniac Mansion 2.

Dobra Rysofo, daję Ci głos.

Day of the Tentacle też jest oczywiście.

Bardzo dobry jest Day of the Tentacle.

Nazywa się Leisure Suit Larry in the Land of Longe Lizards.

Magic Land czwórka, piątka to było Spellbound, szóstka Prince of the York Folk i siódemka to już nie pamiętam.

Była też taka gra Seven Cities of Gold na Atari, która też samym tytułem budziła emocje tutaj piraci.

No właśnie, bo trzeba powiedzieć, trochę taki case Defender of the Crown i tego typu gier, że to było wszystko w jednym.

Jest przede wszystkim Sea of Thieves.

No, może kiedyś przetestuję na poważnie to Sea of Thieves, ale to już raczej na playaku.

Wydaje się to zabawne, ale wtedy operując magnetofonem już z taką dziurą od grzebania mikrofonem, żeby ustawić głowicę.

Jakąś albo Day of the Tentacle 2, albo Maniac Mansion 3.

To niekoniecznie, ale... Secret Weapons of the Luftwaffe.

Ostatnie odcinki

0:00
0:00