Mentionsy

Kolasinska Podcast
26.07.2025 04:36

Tak reaguje mózg na traumy dzieciństwa.

Dlaczego tak wiele kobiet nie potrafi zaakceptować siebie? Dlaczego wciąż próbujemy zasłużyć na miłość, uznanie, akceptację – nawet kosztem siebie? W tym odcinku „Rozmów w dresie” zagłębiamy się w emocjonalne dziedzictwo dzieciństwa: perfekcjonizm, syndrom grzecznej dziewczynki, toksyczne wzorce rodzinne i nieoczywiste tabu – jak to, że nie każda matka kocha swoje dziecko.Psycholog Tatiana Mindewicz-Puacz opowiada o tym: • dlaczego perfekcjonizm to często forma ucieczki przed oceną i porażką, • jak dzieci uczą się tłumić emocje, by zasłużyć na akceptację, • co się dzieje, gdy kobieta całe życie żyje według cudzych oczekiwań, • jak rozpoznać, że nosisz w sobie „wewnętrzne dziecko”, które nigdy nie zostało zobaczone, • dlaczego terapeuci zajmują się przeszłością – i czemu to nie jest „grzebanie się”, • jak przestać się bać, że zostaniesz odrzucona, gdy pokażesz prawdziwą siebie.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 103 wyników dla "Ani"

Jak zaczęłam pracować jako psychoterapeutka, zobaczyłam, że to jest zmora większości kobiet, wspaniałych kobiet, które poznawałam.

Jedna rzecz, która mi się rzuciła od razu w ogóle przed przeczytaniem książki, jak przeczytałam jej opis, to takie zdanie, które dla mnie jest bardzo ważne, że ta książka nie serwuje złotych myśli, nie zachęca do pokochania siebie w trzy dni.

Bardzo to jest w ogóle trudne, bo po pierwsze tutaj poruszasz tak dużo głębokich rzeczy w jednym zdaniu, że ja muszę sobie zapisać w takich rubryczkach, wiesz, którą z nich najpierw wyjąć.

Osiem lat jest od pierwszej edycji tej książki, to jest znowienie i ja naprawdę nie miałam jeszcze takiego pytania przy niej, żebym się musiała porządnie zastanowić.

I takiej dojrzałej miłości, która opiera się na zaufaniu, na akceptacji, czyli odmówieniu bycia własnym wrogiem, jak pięknie mówi Nataniel Brander, że akceptacja, sama akceptacja nie polega na tym, że pijemy z zachwytu, tak jak wszystko jest we mnie wyrąbiste, zarąbiste.

Tylko, że właśnie wtedy, kiedy zrobimy rzeczy słabe, czasami podłe, czasami niefajne, to potrafimy być przy sobie, nie chwalić się za to, powiedzieć, to mnie jeszcze nie definiuje, to definiuje tylko moje zachowanie.

Ale zazwyczaj mówimy o tej miłości, która po prostu wychodzi z lodówki, wychodzi z Instagrama, wychodzi z TikToka, która jest po prostu miłością na zawołanie i masz rację, od niej bardziej się chce wymiotować.

Także dlatego, że ktoś cię kiedyś dawno temu nauczył, że tylko spełniając pewne warunki nadajesz się do kochania.

I jak na to nałożysz tą maskę i staniesz przed tym lustrem, powiesz kocham siebie, kocham siebie, to w ogóle nie masz szansy dotarcia do tego, co jest w tobie prawdziwe.

I poczucie własnej wartości, budowanie poczucia własnej wartości, tak jak ja to rozumiem, czemu poświęcam swoje serce i życie, to jest właśnie pomieszczenie tych różnych części siebie, to jest ta miłość oparta na zaufaniu.

To jest to, żeby cię nigdy nie zaskoczył czymś o sobie, czym jest w stanie cię zniszczyć, tylko dlatego, że ci mówi, a wiesz co Tatiana, a ty to naprawdę jesteś, nie wiem, impulsywna.

Takie zdanie teraz mi przychodzi do głowy, że kocham cię nie za coś, tylko mimo wszystko.

która w momencie, kiedy ja w ogóle, a propos perfekcjonizmu, od wielu lat nosiłam się z zamiarem, że może coś napisać, coś zrobić, ale ja nie powinnam, no gdzie tam w ogóle, to nie jest książka, takie wspaniałe książki ludzie piszą i takie poradniki, z czym ja wystartuję.

Nie wiem, czy ona nawet wie, czy ona w ogóle nawet to pamięta, ale ja wtedy, korzystając trochę z tej jej energii, tej pewności siebie, napisałam, najpierw pamiętam, do Ani Sekielskiej, potem do mojej koleżanki Gosi Skowrajskiej.

To jest zmora większości kobiet, wspaniałych kobiet, które poznawałam i że ten stereotyp, że brak poczucia własnej wartości chodzi w takiej skromności i takiej nieśmiałości jest bardzo szkodliwy, bo najwięcej perfekcjonistek, które mają trudność z poczuciem własnej wartości, widziałam właśnie w kobietach, które osiągają ekstremalne sukcesy.

No i mają coś wspólnego z dbaniem o siebie bez spiny.

Macie minus 200 zł przy zakupie trzech opakowań i 10% zniżki z kodem w dresie do wyczerpania zapasów.

Jest to forma płynna, szybkie szoty, szybkie wchłanianie.

Czy to jest znowu ta, wiesz, zmora wychowywania tych lat moich dziewięćdziesiątych i późniejszych, wcześniejszych właściwie, nie późniejszych?

Rozumiem, jak bardzo się myliłam i to wcale nie chodzi o sposób, w jaki my to manifestujemy, bo każdy może to robić tak, jak lubi.

Ale jest coś w naszej latami, w tej kulturowości, w tych kobietach, jest potrzeba tego pełnienia ról, zasługiwania, sprawdzania się.

I to nie chodzi o rozstawianie po kątach mężczyzn, ani o nazywanie ich winnymi, bo tego też bardzo nie lubię.

Nasze mamy, babcie, jeszcze ty, tak, jeszcze pewno może i twoje dzieci, moje dzieci, ja mam dwóch synów, więc jeszcze jest taki odruch tego zasługiwania, ale to, co chyba jest najistotniejsze, że w naszej kulturze

On musiał być jakąś formą radzenia sobie, zasługiwania.

na wyczerpanie już, wiesz, naprawdę.

potocznie nazwać DDD, DDA bez diagnozowania, ale to też będą 15 tysięcy walk, czy to się mieści w jednostce.

Bo po pierwsze to wynika z parentyfikacji, czyli brania odpowiedzialności za tą rodzinę.

W dodatku byłam typem dziewczynki, która ani ładna, ani dusza towarzystwa, więc przeprowadzałam się wielokrotnie w podstawówce, więc byłam też mocno dosyć przez tych rówieśników nieakceptowana.

po prostu miałam tak dosyć, wiesz, tej baby, tego feedbacku i tego po prostu oglądania świata za szybę i bycia w tej części ludzi gorszych, takich, ja się czułam gorsza przez to, że w mojej rodzinie nie mówiło się o tym, że można osiągnąć wiele, ale też przez to właśnie zadania, które były ponad moje siły jako dziecka.

Bardzo trudno było mnie kochać, ale nie dlatego, że jak myślałam, że moi rodzice, że jestem trudna do kochania, tylko dlatego, że byłam niedopuszczalna.

To było wspaniale.

I takim pierwszym pytaniem, które dla mnie było...

On może być jakoś tam uciążliwy, ale generalnie wydaje się lepszym rozwiązaniem niż alkohol czy narkotyki na przykład.

Wszystko jedno, że ich życie zaczęło wyglądać jak takie zasługiwanie na coś.

Spełnianie tych oczekiwań.

To jest trochę tak, potem użyłam analogicznie, że jak przychodzisz do domu i najpierw sprzątasz, a potem odpoczywasz, to znaczy, że odpoczynek jest cały czas w drugim planie, nie?

I trochę w drugim planie stajesz się ty w momencie, kiedy byłaś niekochanym dzieckiem, albo dzieckiem, które się nie czuło widziane.

Ale tam w środku nie puścisz tego, wiesz, nie uwierzysz, że naprawdę zasługujesz na tą miłość, że naprawdę Aniu, Taniu, moja siostra też ma Ania na imię, jesteś kochaną, wspaniałą dziewczynką, taką jaka jesteś, jesteś stworzona do kochania.

Dopóki tego nie zrobisz, to korzyści perfekcjonizmu są żadne w porównaniu ze stratami.

On jest jak wieczne staranie się o to, żeby to usłyszeć tak głośno, że w to uwierzysz.

I jak patrzę na swoją córkę, która rysuje po ścianach i ma wiecznie nieogarnięte włosy i przy tym jest też skrajnie szczęśliwa, ale to tak sobie myślę i wtedy mnie to tak głęboko dotyka, bo ja widzę wtedy taką małą Anię, a nie małą Zoję, że...

Ania to była taka grzeczna, nigdy nic nie ściągała ze stołu, nigdy nie rysowała po ścianach i tak dalej.

Perfekcjonizm na pewno nie jest o fikaniu, nie jest o odrobinie szaraństwa i kreatywności, a więc jak ktoś już chce zacząć teraz, dzisiaj, po obejrzeniu naszego spotkania pracować, to

to nie sobie zmierzy, ile ma w życiu fanu, ile ma właśnie tego rysowania po ścianach w dorosłym życiu.

Choć obaj są wspaniali i bardzo cudowni.

rano, a przypomniało mu się dzień wcześniej, w ostatniej chwili, że ma jakąś pracę zrobić, wiesz, no to po prostu szaleństwo, do przedszkola też to za chwilę będzie, wiesz, tu arkusz znaleźć, tu kredki, tu to, ja, on już spał, a ja tą pracę kończyłam, on tylko zrobił to, co dziecko musiało zrobić, potem mu ją pięknie zapakowałam i jedziemy do tego, do tej szkoły, pierwsza albo druga klasa, on siedzi na tym foteliku przypięty, tak potrzebuje dostać jakieś uznanie za to i mówię, Kubuś,

No miałam klientkę, która spała w makijażu przez ileś lat, bo nie była w stanie się totalnie zaakceptować takiej jaka jest i jak ktoś mi powie, że to było o jej pysze, to mnie rozśmieszy, bo to nic, nawet nie siedziało koło pychy czy próżności.

To było takie głębokie poczucie zdefektowania, które najłatwiej jest przenieść na wygląd, bo on jest namacalny.

I dlatego jest wysyp diagnoz różnej maści, bo nagle odkryliśmy, że poza wyglądem mamy też inne miejsca, gdzie możemy manifestować swoje stresy i one po prostu się tam zapisują i coś tam się dzieje.

Ale lęk jest chyba tą lęk, wstyd, rozczarowanie.

Jeśli jest po prostu nieadekwatne przeżywanie jak na sytuację, to jest oczywiste, że to się zapisało tam.

ustawiając sobie jeden mebel w mieszkaniu w takiej wysokości, w jakiej trzylatek, czterolatek widzi świat.

On nie ma żadnej możliwości, ani ona, w momencie, kiedy słyszy grzeczna dziewczynka i jest chwalony za grzeczność, albo niedobra dziewczynka czy chłopiec, nie ma żadnej możliwości, żeby zweryfikować to, co słyszy z kimkolwiek i z czymkolwiek.

Ona po prostu została utrwalona w pewien wzorzec postępowania, w pewien styl zachowania, że nadal dziś, jako dorosła kobieta, w momencie, kiedy ktoś ci trafi w ten punkt,

A ty czujesz, że cię to boli, bo jakaś pani, która po prostu ci zwraca uwagę i zamiast powiedzieć, nie zgadzam się z tą opinią, to masz ślad i pamiętasz to głębiej, mocniej.

I to jest o tym takim, to co mówiłaś na początku, o oczekiwaniu na to, że w końcu jak pojadę teraz do tej mamy w niedzielę na obiad, to ona mi w końcu, i to jest prawdziwa historia, może niekoniecznie przy obiedzie, to ona w końcu mi powie, jak ja pięknie wyglądam na przykład.

no to to jest, wiesz, trochę fantazjowanie, nie?

Pierwszy to jest to, żeby usłyszeć, że tego nie dostaniesz.

Nie dostaniesz.

No właśnie, bo to jest znowu o tych takich oczekiwaniach, ale zastanawiam się, skoro jesteśmy przy perfekcjonizmie, zanim porozmawiamy o tym, co można z nim zrobić, bo ja w sumie tak próbuję dostać odpowiedź na to pytanie od różnych gości, jeszcze wiesz, średnio mi to wychodzi.

Ale jak na perfekcjonizm działa porównywanie się?

No bo jednak żyjemy teraz w takim świecie i ja jestem daleka od takiego oskarżania twórców internetowych, że ty jesteś teraz złym przykładem, bo ktoś będzie się porównywał do ciebie, a ty jesteś idealną matką.

Ona nie jest idealną, jakby każdy powinien z drugiej strony brać odpowiedzialność za siebie samego pod warunkiem, że mówimy o osobach dorosłych, a nie dorosłe moim zdaniem nie powinny mieć w ogóle dostępu do social mediów, ale to już tak abstrahując.

Ja mam bardzo dużo... Łatwiej mi z wiekiem przychodzi ocenianie zachowań innych, nawet nie innych, ale zachowań.

I to, co się dzieje dzisiaj na świecie, już tak zabrzmiałam jak pani lat 75, podsumowuję życie, ale ty jesteś młodziutka, a masz podobne wrażenia, sprzyja... Dziękuję za to młodziutka.

To co się dzieje, wiesz, to sprzyja takiemu przygnębieniu, wycofaniu, uruchamianiu perfekcjonizmu i zaniżaniu tej własnej wartości, że muszę ciągle biec, muszę się bardziej starać, bo nawet jak się postaram, to zawsze znajdzie się ktoś, kto to zrobi lepiej i dlaczego ja w takim razie tego nie zrobiłam albo nie zrobiłem, no to sprzyja.

dużo odwagi i to mówię teraz jako twórca internetowy, bo to jak turnolotnie brzmi, influencer, podcaster, że i to już nawet nie chodzi o pokazywanie się bez makijażu, nie?

Bo jakby to jest spłacanie, bardzo duże spłacanie tematu, że to tylko o to chodzi.

Ale bardziej myślę o takim pokazywaniu się w internecie nawet w kontekście swoich poglądów, tego, co się myśli.

To się dzieje też dlatego, że pewną kompensatą, bardzo szkodliwą zresztą dla tych naszych deficytów z dzieciństwa jest możliwość zabierania głosu w ważnej sprawie.

Ja nigdy nie odpowiedziałam sobie na pytanie, czy to przez lata pracując w public relations, marketingu, wiesz, wcześniej jeszcze zanim zdecydowałam się na tę drogą zawodową, to nigdy nie odpowiedziałam sobie na pytanie, czy naprawdę tak jest, że wszyscy wolą takie treści, czy po prostu one są łatwiejsze i gdyby twórcy mądrych tematów, twórcy nie bronili się przed mówieniem w prosty sposób,

Że dwie mądre osoby, mój kupa tak powiedział już jakiś czas temu młodszy, że to jest takie super, że dwie osoby tak samo mądre mogą mieć inne zdanie.

Nie wszystkie social media, ale ten i on bardzo sprzyja perfekcjonizmowi, ale sprzyja też otumanieniu.

Oni zostali tam po prostu zmieszani z błotem, no bo wiadomo, jakby zdrada jest zła, okej, jakby przyznaliśmy to.

Tak, mam bardzo podobne uczucia, co ty, też nawet o tym rozmawiam ostatnio i ze znajomymi wtedy, że i też jakby nie zmieniałem z mojego osobistego zdania na temat zdrady, czy nieodpowiedzialności, też mogłabym analizować reakcję, bo to też tak w tym moim świecie...

wiecznych przyglądania się ludziom, że reakcja tego mężczyzny też dużo pokazała o tej relacji, że zostawił samą tę kobietę tam z tą... Wiedzieli, co robią, byli odpowiedzialni.

Jak w manifestacjach, w których myślimy sobie o tym, że siła wyższa na pewno pomyśli o tym, żeby przyjść do Ani albo do Tatiany i dać jej ten upragniony samochód w czerwonym kolorze z takimi kołami, bo przecież jestem tak ważna wśród tych problemów spektakularnych na świecie, że wystarczy, że zamanifestuję i to zrobię.

i wystarczy manifestować pozytywnie, to też tutaj ja uważam, że jak ja na swoim profilu pokażę zdjęcie z kis kamery Coldplaya, to ja wpłynę na świat, stanę się częścią czegoś.

Ale też myślałam sobie w innych kategoriach, że gdyby on nie był multimilionerem, to pewnie też wokół tego nie byłaby zrobiona taka gówno burza, jaka została, bo my też lubimy takie ściąganie ludzi, którzy mają więcej w dół.

Ja bardzo lubię w całej psychoterapii, w psychologii używać takich rzeczy, słów typu audyt, porządkowanie, dowody.

Byłam uzależniona w mojej firmie, ktoś kto nie przeszedł fazy researchowania, to nie mógł się rozwijać.

I się okazało, że znajdowałam słuchaj badania, że paradoksalnie, w tym między innymi dotarła do mnie wtedy książka Jedna rzecz, nie pamiętam autora, że paradoksalnie to skupienie, a nie presja idealności sprawia, że pewne rzeczy wychodzą, że jest kilka innych narzędzi, które można próbować stosować, jeśli jesteś osobą, która jest zmotywowana do odnoszenia sukcesu.

To są te przekonania, albo robisz 100%, albo wcale.

Zobaczyć, co wchodzi, takie rozłożyć, mówię, matematyka w humanizmie, czyli rozłożyć na czynniki pierwsze.

Jak ja słyszę z moim temperamentem, wiesz, o zaczęciu medytowania zawsze, albo odpowiedzi na takie rzeczy, albo że mam regularnie coś robić i w ogóle, gdybym była systematyczna, to moje życie wyglądałoby inaczej, to ja jestem, bardziej jestem jeszcze, bardziej jestem jeszcze pogrążona w tej presji, żeby się odkuć za to, jak tu jest tak źle, to coś robię.

nawet jak to coś w twoim mniemaniu będzie już takie perfekcyjne, no to i tak się znajdzie ktoś, kto to skrytykuje i uzna, że ono nie jest wcale takie idealne.

Ale tak naprawdę ta nadzieja to jest na to, że jak coś zrobimy, to stanie się coś.

I jeżeli ja mam dzisiaj przekonanie, a mam, że co do zasady, okej, jedne odcinki są lepsze, inne są gorsze, chociaż znowu wychodzę z założenia, że jest to bardzo subiektywna opinia i ktoś, kto uzna nasz dzisiejszy odcinek za najlepszy, może uznać, druga osoba uzna, że to był, wiesz, najsłabszy na przykład.

Bo dokładnie tak jak mówisz, że w momencie kiedy zaczynasz, to zaufanie do siebie, które jest ważną składową perfekcjonizmu i ono nie jest raz na całe życie, bo będziemy je mieć, potem mieć gorsze.

Im bardziej budujemy rezyliencję, im bardziej budujemy tą umiejętność takiego przetwarzania tych informacji w nowy sposób, nie po tych utartych dziecięcych szlakach,

tym jesteśmy silniejsi i jeśli ty masz już na dzisiaj tak to wypracowane, że wiesz, że to są twoje standardy i umiesz powiedzieć, że to są twoje standardy, co prawda ja bym jeszcze tutaj się przyczepiła do wycofywania się z każdego określenia, które w twojej głowie jest nadmiarowe, a według mnie to, że jesteś twórcą jest oczywiste,

No twórca, tworzysz rzeczy, autorskie są twoje pomysły, autorskie są twoje pytania i taką to też ma nazwę.

To jest jakby też kolejna kwestia, ale myślę, że tak, że jak czasami dostaję dzisiaj w tym momencie swojego życia pytania od kobiet gdzieś na Instagramie, wiesz, co zrobić, żeby być pewniejszym siebie.

Nawet jak masz różne historie w przeszłości, trudne, z tą akceptacją siebie full, to przez to, że coś robisz, jesteś sprawcza, że się tego uczysz, zwiększa się twoje zaufanie do siebie.

że naprawdę jestem fajna, niezależnie, że w ustu jestem generalnie fajna, bo po prostu fajnie jest ze mną być, że cieszę się, że jestem w ciele takiej osoby, w duszy takiej osoby, bo ja ostatnio nie wiem, że to zostanie odebrane jako, ale ja naprawdę, wiesz, tak myślę, myślę sobie o moich przyjaciółach, moje psy to w ogóle mają życie jak w Madrycie, naprawdę, dobrze im się trafiło bardzo, zresztą tak się zachowują, jak odpalone w kosmos, zapominają, że są tylko psami.

Ja mam hejtu też, to już teraz mniej, ale wystarczy, że powiem jakieś jedno zdanie w okolicach zborów albo w jakiejś innej sytuacji, to natychmiast się okazuje, co ludzie o mnie myślą.

Albo pani Wojdyło zobaczymy.

Ona ma fajne takie pomysły, że zaprasza do pisania fachowców, gdzie można się wypracować sobie metodę radzenia sobie z tym, co jest, ale to zaprogramowanie na szczęście jest trochę za mocnym słowem.

Jeśli jesteś w toksycznej relacji, jeśli coś cię dotyka, to pytanie jest, co jest dla ciebie lepsze.

Czy to, że powiesz sobie, ale jest cudownie, mam to wszystko, ale jest wspaniale, czy że przyjrzysz się i zdecydujesz się na inną relację.

I to ja bardziej jeszcze obserwuję, już depresje to są jedna rzecz, to jest bardzo ważne, ale obserwuję to, że jest mnóstwo kobiet, które utknęły gdzieś w przyznawaniu sobie prawa do tego, co chcą i wmawiają sobie, że jeśli będą bardziej szczęśliwe w tym, w czym trudno być szczęśliwym, bo nie ma mowy o ich potrzebach w ogóle i to nie pomaga kobietom, programowanie na szczęście, zaklinanie rzeczywistości.

To, jak ich dokonała pani Ewa, czy Ewa Wojdało, wyborów, to jest jej absolutna sprawa, szapoba, wiesz, miała takie życie, ale ludzie mają prawo dokonywać swoich wyborów, a wtedy trzeba się programować na życie, a nie na szczęście i na to, żeby sobie umieć radzić z nadawaniem sensu różnym rzeczom, a czasami niektóre rzeczy nie mają sensu i już.

I oczywiście do przeczytania książki zapraszam, bo nowa okładka, szczerze powiedziawszy, nie kojarzę poprzedniej, ale ta jest... Zresztą mówiłam ci poza kamerą, nie żebym się bardzo...

0:00
0:00