Mentionsy
Prof. Sowiński: Sytuacja z Polską 2050 pokazuje, jak bardzo słaba jest demokracja wewnątrz partii politycznych w Polsce
"Ta sytuacja z Polską 2050 pokazuje, jak bardzo słaba, kulawa, niedojrzała jest demokracja wewnątrz partii politycznych w Polsce" - mówił w Radiu RMF24 prof. Sławomir Sowiński, politolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Do poniedziałku potrwa przerwa w obradach Rady Krajowej ugrupowania. W związku z tym w dalszym ciągu nie ma decyzji, czy powtórzyć II turę unieważnionego głosowania na nowego szefa Polski 2050, czy też przeprowadzić całą procedurę wyborczą od początku. "Jeśli chodzi o demokrację wewnątrzpartyjną, to tam, gdzie ona się pojawia, to na ogół kończy się właśnie tak, jak w Polsce 2050" - dodał gość Bogdana Zalewskiego.
Szukaj w treści odcinka
Sporo już mówiliśmy o sytuacji w Polsce 2050, ale będzie jeszcze więcej informacji i komentarzy.
Ja tak w skrócie może przypomnę, bo z naszym reporterem Michałem Dobrowiczem już omówiliśmy ten temat wcześniej troszkę.
Polska 2050 postanowiła wybrać nowego szefa, tak demokratycznie, jak to w naszych partiach, nowocześnie, online, no ale system się zawiesił, druga tura zniknęła, Rada Krajowa debatuje, czyli wszyscy gotowi, nikt nie wybrany, na razie wygrał komputer.
A tak mniej satyrycznie, jak informowaliśmy, do poniedziałku potrwa przerwa w obradach Rady Krajowej tego ugrupowania.
W związku z tym w dalszym ciągu nie ma decyzji, czy powtórzyć drugą turę unieważnionego głosowania na nowego szefa Polski 2050, czy też przeprowadzić całą procedurę wyborczą od początku.
No to zacznijmy od początku z profesorem Sławomirem Sowińskim.
Politolog, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, naszego Bermasa.
Panie profesorze, jaka jest sytuacja w Polsce 2050, w Polsce 2026 roku?
Gdyby nie chodziło o trzecią czy czwartą co do wielkości siłę polityczną w polskim parlamencie, no to można by powiedzieć, że jest zabawne, że jest śmieszne, że się ociera o groteskę, ale sprawa jest poważna i to bym powiedział na dwóch poziomach.
Po pierwsze, w takiej bieżącej polityce de facto, w całej tej kuriozalnej sytuacji, na temat której chyba powiedziano już wszystkie dowcipy, rozgrywa się los większości parlamentarnej, bo można sobie wyobrazić taką sytuację, że...
sytuacja w Polsce 2050 wymyka się spod kontroli i jakaś część posłów sfrustrowana, zmęczona, ale też politycznie jakby niedoświadczona wybiera jakiś scenariusz w rodzaju na przykład sojuszu z partią Razem, no i wtedy de facto koalicja traci większość, więc to jest sytuacja dość poważna, ale wydaje mi się,
Ale na ile ona jest, panie profesorze, hipotetyczna?
Myśli pan, że tutaj, no nie wiem, politycy zachowają się troszkę jak karfi przed Wigilią?
Myślę, że to jest jeden ze scenariuszy, który przynajmniej używany jest jako argument w sporach, które się tam toczą.
To znaczy, że ta część taka, powiedzmy, bardziej...
rebeliancka Polski 2050, rebeliancka w stosunku do rządzącej koalicji, no może pomyśleć, że właśnie nie ma czego szukać pod skrzydłami PO i może na przykład właśnie już teraz rozpocząć jakąś taką grę o pewną samodzielność, wyrazistość w przyszłym roku.
Ale chcę powiedzieć jeszcze jedno zdanie, bo ono wydaje mi się równie istotne.
Znaczy ta sytuacja z Polską 2050 pokazuje, jak bardzo
słaba, kulawa, niedojrzała jest demokracja wewnątrz partii politycznych w Polsce.
Znaczy, że partie polityczne, jeśli chodzi o taki demokratyczny pojedynek między sobą, jakoś sobie radzą i jakoś pewne standardy zostały wypracowane.
Jeśli chodzi o demokrację wewnątrzpartyjną, to tam, gdzie ona się pojawia, to na ogół kończy się właśnie tak, jak w Polsce 20-50.
Więc albo mamy takie partie, w których ta wewnętrzna demokracja jest dosyć pozorna i facadowa, prawda, i wiadomo od początku, kto będzie przewodniczącym przy kolejnych wyborach,
Tam zaś, gdzie rzeczywiście politycy chcą w takiej demokratycznej procedurze zastanowić się nad...
swoim przywództwem, to się na ogół wewnątrz partii politycznych kończy jakąś mniejszą, bądź wielką awanturą, czy też katastrofą.
Panie profesorze, może my nie mamy takich amerykańskich tradycji właśnie, bo to nastąpiła taka amerykanizacja tej naszej polityki.
Tak, natychmiast tego się wycofała, więc to trochę mówi też o tym, że nie mamy w partiach politycznych, tak powiem, takiego mechanizmu zmiany wypracowanego.
Po drugie, nie mamy mechanizmu, no właśnie, który gwarantuje funkcjonowanie kilku skrzydeł w partii politycznej.
Nasze partie są wodzowskie po prostu, prawda?
Nawet na końcu widzimy, że w jakimś sensie Polska w OSI 50 też jest partią wodzowską i w związku z tym ma gigantyczny problem, żeby, że tak powiem, przejść od tej
powiedział, hamletyczność wodza przekłada się na kłopot partii politycznej, prawda?
Partia polityczna nie może uwolnić się od takiego zagubienia swojego lidera.
Na tym też polega tutaj kłopot, ale wydaje mi się, że to też jakby dotyczy trochę innych partii politycznych, prawda?
Że ani Platforma nie potrafi wyjść...
z tej fazy takiej założycielskiej, prawda, bycia pod skrzydłami ojca i założyciela, ani w gruncie rzeczy PiS, jak widzimy na razie, nie jest na to gotowy.
Właściwie chyba jedyną z takich nielicznych partii, które poradziły sobie z tą instytucjonalizacją jest PSL w gruncie rzeczy, prawda, który przeszedł już w wolnej Polsce kilka zmian przywódców.
Oczywiście dzisiaj PSL może nie jest partią najbardziej popularną, ale jeśli chodzi o ten moment wewnętrznej demokracji, to oni przynajmniej tego się jakoś nauczyli.
No i Władysław Kośniak-Kamysz ma tę pozycję lidera jednak, prawda?
Tam nikt nie podkopuje jego pozycji.
Pojedynek, jaki dosyć powiedziałbym poważny o to, kto będzie szefem ich Rady Naczelnej.
Ostatecznie wygrał go Piotr Zgorzelski, więc w tym sensie tamten demokratyczny pojedynek przytoczył.
Wracając do Polski Wiesza 50.
Niezależnie od tego, że to wygląda wszystko dość kuriozalnie, czasami zabawnie, żartobliwie, sprawa jest dość poważna i moim zdaniem to jest jeden z takich dzisiaj istotniejszych progów, które musi pokonać koalicja rządząca, żeby zachować spójność, żeby zachować całość, więc przypuszczam, że premier Tusk przygląda się temu z pewną uwagą, a może nawet nerwowością.
Myślę, że to jest zbyt doświadczony polityk, żeby ulegać emocjom.
Raczej po prostu przegląda się temu z uwagą i być może też zastanawia się, jaki scenariusz, prawda, tak powiem, użyć, żeby jednak zachować poparcie rządu.
Bo oczywiście nie jest w interesie premiera, żeby Polska 2050 była silną, popularną partią.
Taka maskulinizacja nastąpiła w polskiej polityce.
W drugim szeregu za Szymonem Hołownią pojawiło się kilkoro takich polityków, którzy zyskali i doświadczenie, i pewną rozpoznawalność, i nawet polityczek.
I to bardzo dobrze, że Polska 2050 wprowadziła też kilka kobiet do polskiej polityki.
Natomiast myślę, że też warto popatrzeć na ten kryzys, który dzisiaj przeżywa Polska w 2050 w takiej perspektywie historycznej.
Przypomnijmy, że dzisiaj Polską rządzą politycy, którzy kiedyś byli w porozumieniu centrum, które też kiedyś się rozpadło.
Więc wydaje mi się, że być może jest tak, że jeśli nawet Polska 2050 dobiega swojego okresu jako projekt polityczny, to z całą pewnością politycy, którzy w tym projekcie wystartowali i nabrali doświadczenia, mają przed sobą jakąś przyszłość, tylko że być może pod innymi sztandarami.
No właśnie, pod innymi sztandarami, panie profesorze, to może to jest rzeczywiście taka polityczna jędka jednodniówka, że to się pojawiło, bo było potrzebne.
Sześć lat to nie jest mało, ale też przypomnijmy taki powiedzmy epizod polityczny nowoczesny czy też Pawła Kukiza.
To jest jedna z, można powiedzieć, osobliwości polskiej polityki, że pojawiają się takie partie trochę rebelianckie i one po pewnym czasie kończą swoją misję.
Natomiast część polityków
pozostaje, jakby to powiedzieć, politycznie dojrzewa, wchodzi do projektów znacznie takich poważniejszych, trwalszych i w tym sensie też zasila polską politykę, więc ja bym też...
Taki wstępny bilans Polski 2050 wcale moim zdaniem wygląda jakoś bardzo negatywnie, bardzo źle.
Na kogo by pan postawił tutaj?
Wydaje się, że chyba w tej chwili większą popularność ma pani Paulina Channing-Kloska, ale to chyba jest też taka popularność trochę negatywna, wszyscy przeciwko dotychczasowej, że tak powiem, linii Szymona Hałowni.
Natomiast moim zdaniem, z całym szacunkiem dla wszystkich tych osób, które pan wymienił, żadna z nich nie będzie chyba w stanie skleić, zszyć na nowo, połączyć polskie 2050 i niezależnie od tego, kto
Obawiam się, że w tym środowisku nastąpi głęboki podział, głęboki rozłam, że politycy rozejdą się pod różne sztandary polityczne i będziemy właśnie liczyli, prawda, tylko ile szabel poszło w jedną stronę i szabel poszło w drugą stronę.
Ale chyba takie największe ambicje, prawda, przywódcze, no bo tutaj takie starcie też z premierem Tuskiem nastąpiło, prawda, na pozycję wicepremier, wiceszefowej rządu, prawda, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, no ona, jak ja ją obserwuję, prawda, no to ma taką charyzmę przywódczą i w dodatku jeszcze zapamiętałem takie jej zdanie, bo utkwiło mi w pamięci, że ona zamyka Excela w głowach innych ludzi, więc ona ma takie też porządkujące jakby też cechy.
Na pewno pani minister Pełczyńska-Nałęcz jest taką polityczką, która już nabyła umiejętności pewnego politycznego fechtunku.
Już wie, że polityka to jest tak, że dość twarda, czasami brutalna walka czy gra.
I chyba potrafi też już tę grę prowadzić.
jak by to powiedzieć, zdobyć jej takiego szerokiego, pełnego zaufania w jej własnym środowisku politycznym, albo być może właśnie ta asertywność, którą prezentuje, ona też zbytnio ją, że tak powiem, do wewnątrz
Polityczka innego rodzaju, to jest raczej polityczka, która ma doświadczenie gdzieś tam jeszcze, o ile pamiętam, ze świata banków, korporacji, więc to jest taki bardziej polityk w dobrym tego słowa znaczeniu biurokratyczny, który rozumie procedury, który potrafi budować zespoły.
Z tej strony jeszcze nie znamy pani minister, ale przypomnę, że Donald Tusk w latach 90-tych też nie był przecież fajterem, prawda?
Lub też raczej ktoś, kto tak powiem lubi na weekend pojechać do Gdańska, do domu, jak był, o ile pamiętam, wicemarszałkiem Senatu.
Taki powiedziałbym wojownik polityczny narodził się dopiero paradoksalnie po dwóch przegranych wyborach w roku 2005.
Więc kto wie, czy tutaj też nie mogą podobne takie, powiedziałbym, procesy...
pewnej zmiany, prawda, politycznej następować także w tym przypadku.
W końcu w nazwie partii jest Polska 2050, więc mamy jeszcze sporo czasu na ocenę.
Politolog, Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
No zajrzeliśmy troszkę za te kulisy polityczne.
Więcej było powagi tutaj niż ironii, ale przecież politykę też nie musimy tak poważnie od początku do końca traktować.
Mimo, że polityka bardzo często nas z dużą powagą traktuje.
Ostatnie odcinki
-
Czy da się "bankować" sen? "Bard...
03.02.2026 21:05
-
Jak na rozwój sztucznej inteligencji wpłynie fu...
03.02.2026 20:59
-
Czy układ Nowy Start wygaśnie? "Wejdziemy ...
03.02.2026 20:48
-
Ruch polskich władz ws. afery Epsteina. "P...
03.02.2026 14:55
-
Koniec z czekoladową drożyzną? Analityk: Ma być...
03.02.2026 14:15
-
Zimowe awarie infrastruktury kolejowej. "N...
03.02.2026 11:55
-
Nie żyje Marian Kasprzyk, legenda polskiego bok...
03.02.2026 10:55
-
Kolejna runda negocjacji Rosja-Ukraina-USA. &qu...
03.02.2026 10:30
-
Chińskie auta zaleją Europę? Ekspert: Większość...
03.02.2026 09:50
-
Pokolenie Z i seniorzy szczególnie narażeni na ...
02.02.2026 19:30