Mentionsy

Rozmowy w Radiu RMF24
08.01.2026 10:30

Prof. Kasińska-Metryka: Żadna ze stron politycznego sporu nie ma interesu, żeby go zakończyć

Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiada, że jeszcze w tym tygodniu spotka się z Donaldem Tuskiem w sprawie Państwowej Inspekcji Pracy. W czwartek rozpocznie się też pierwsze w tym roku, dwudniowe posiedzenie Sejmu. Czy w tym roku możemy spodziewać się przełomu w relacjach między premierem a prezydentem? "Trudno znaleźć wyjście z układu zamkniętego. W perspektywie długoterminowej nikt nie zyskuje. Nikomu nie opłaca się wyjść z modelu bipolarnego, w którym tkwimy już bardzo długo. Podstawowa zasada polityki to dzielić i rządzić. W perspektywie opartej na tym, że my chcielibyśmy, ale druga strona blokuje, łatwo wskazać, że jest figura oponenta, kogoś, kto hamuje. W perspektywie doraźnej żadna ze stron politycznego sporu nie ma interesu w tym, żeby go definitywnie zakończyć" – stwierdziła w rozmowie z Piotrem Salakiem w Radiu RMF24 prof. Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 70 wyników dla "Prawa i Sprawiedliwości"

To jest program przedpołudniowy w radiu RMF24 w czwartek 8 stycznia, a właśnie mu marszałek Sejmu Włodzimierz Czarasty powiedział, że jeszcze w tym tygodniu spotka się z premierem Donaldem Tuskiem w sprawie Państwowej Inspekcji Pracy.

Jak oni to wszystko zrobią?

Jeszcze za godzinę rusza dwudniowe posiedzenie Sejmu, a wiadomo, że jeszcze w tym tygodniu, najprawdopodobniej w piątek, spotkanie prezydenta z premierem, o i rzeczywiście polska polityka przyspieszyła.

tuż po tym okresie świątecznym.

Razem z nami pani profesor Katarzyna Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Dzień dobry pani profesor.

Dzień dobry, od razu korekta Agnieszka Kasińska-Metryka.

Oj, najmocniej przepraszam pani profesor.

Najmocniej przepraszam pani profesor.

To w takim razie pytanie, jeśli chodzi o spotkanie premiera i prezydenta.

Pani się spodziewa jakiegoś przełomu, jeśli chodzi o relacje między dużym pałacem a małym?

Nie, jeżeli chodzi o to, czy może być przełom, to ja tutaj się nie spodziewam.

Jest to taki prognostyk, jeden z kolejnych, które się pojawiają, że być może te relacje staną się mimo wszystko trochę bliższe.

Według mnie raczej pod wpływem opinii publicznej, która dostrzega, że te spory rzeczywiście w polityce wewnętrznej nikomu nie służą.

Natomiast gdyby to miała być strategia taka długoterminowa, no to ja myślę, że w tym momencie jeszcze nie mamy przesłanek, które mówiłyby o tym, że rzeczywiście dojdzie do koabitacji takiej, jaka mogłaby być, której wielu zresztą tutaj wyborców od początku oczekiwało.

Raczej jest to jeden z sygnałów bardziej o charakterze doraźnym niż coś, co przesądzałoby długofalowo, długoterminowo o jakiejś wolcie wręcz politycznej.

A jak pani sądzi, pani profesor, bo jak patrzę na wyniki badań, to mam takie wrażenie, że te sympatie czy też może oceny tego konfliktu między prezydentem a premierem rozkładają się porówno.

Niektórzy twierdzą, mniej więcej tyle samo badanych, że główną odpowiedzialność za ten konflikt ponosi prezydent Karol Nawrocki.

Podobna część wyborców, podobna część respondentów mówi, że odpowiedzialność za ten konflikt ponosi Donald Tusk.

A komu bardziej opłaca się wygaszenie tego konfliktu, pani zdaniem?

No właśnie tutaj dotknął Pan redaktor kluczowej kwestii, od której ja zaczęłam swoją wypowiedź, dlaczego nie widzę końca tego konfliktu, a raczej taką doraźną reakcję, ponieważ z jednej strony w tych badaniach najnowszych, do których mamy dostęp opinii publicznej, wyraźnie jest wskazanie, że prawie trzy czwarte...

respondentów ocenia negatywnie w ogóle istnienie tej polityki konfliktu pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Kancelarią Premiera, ale z drugiej strony no właśnie ta polaryzacja społeczna daje o sobie znać przy odpowiedzi na pytanie, kto tak naprawdę ten konflikt powoduje.

Więc jesteśmy cały czas w sytuacji takiego

politycznego pata, czyli ci, którzy są zwolennikami polityki Karola Nawrockiego mówią, że wina jest po stronie premiera, z drugiej strony zwolennicy premiera upatrują tutaj, no jak gdyby twórcy tej sytuacji konfliktowej w osobie prezydenta.

A zatem bardzo trudno znaleźć wyjście z tego typu układu, no właściwie zamkniętego, jeżeli chodzi o te nasze sympatie polityczne.

Więc tak naprawdę nikt nie zyskuje w perspektywie długoterminowej.

Natomiast też proszę zauważyć, że tak naprawdę nikomu nie opłaca się wyjść z tego modelu bipolarnego, w którym tkwimy już bardzo długo.

No bo wiadomo, podstawowa zasada, czy jedna z podstawowych zasad politycznych to znaczy, żeby...

dzielić i rządzić, więc w takiej perspektywie doraźnych interesów, czy budowania doraźnej narracji opartej na tym, że my chcielibyśmy, ale druga strona blokuje, czy prezydent mówi, że on chciałby oczywiście, żeby ta polityka szła do przodu, ale żeby wcześniej te projekty ustaw, które są później

poddawane poszczególnym tutaj działaniom legislacyjnym, były z nim konsultowane, no więc łatwo wskazać, że jest jakaś figura oponenta kogoś, kto jest tym hamulcowym.

Więc w perspektywie doraźnej myślę, że żadna ze stron politycznego sporu nie ma właściwie interesu w tym, żeby go definitywnie zakończyć.

Inny zupełnie rodzaj sporów Prawie i Sprawiedliwości.

Wczoraj PiS, mam takie wrażenie, chce pokazać przede wszystkim jedność, bo odbyło się w prezydium partii przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie, a potem prezes występował obok i Mateusza Morawieckiego i Jacka Sasina, no i zapewniał.

Posłuchajmy, jak zapewniał.

Dyskusje merytoryczne w ramach tej operacji przygotowania programu, kolejnych konferencji będą trwały.

To z całą pewnością nie będą to dyskusje, które będą miały cokolwiek wspólnego z jakimiś napięciami, już nie mówię o rozłamach w partii.

To są marzenia naszych przeciwników, te marzenia się z całą pewnością nie spełnią.

I tutaj Pani Profesor również pytanie.

Uważa Pani, że ten konflikt w Prawie i Sprawiedliwości już został wygaszony całkowicie, czy to jest tylko przyklepywanie tego, co tam się pod powierzchnią dzieje?

No ja jednak uważam, że ten konflikt się rozlewa i im więcej zapewnień ze strony lidera czy czołowych polityków po prawej stronie sceny politycznej, tym więcej mam wątpliwości, co tak naprawdę się dzieje i jak daleko te rozłamy idą.

To, że tak duża formacja, tak duże ugrupowanie jest podzielone frakcyjnie wewnątrz, no jest rzeczą oczywistą.

Natomiast do tej pory i tutaj się pojawia nowum, że do tej pory jednak te podziały były sprawą taką skrzętnie ukrywaną wewnątrz partii.

W tej chwili one po raz pierwszy ujrzały światło dzienne, głównie za sprawą byłego premiera Mateusza Morawieckiego.

I to, co słyszymy, nawet tutaj przytoczona ta wypowiedź prezesa Kaczyńskiego, jest to jednak w mojej ocenie próba takiego zarządzania kryzysowego.

Czy to są słowa, które uspokajają wyborców, którzy mają coraz więcej wątpliwości, co też badania pokazują?

No chyba niekoniecznie.

Mam wrażenie, że to jest tak po trosze zaklinanie rzeczywistości, a nie obraz tego, co realnie się dzieje.

No ale przede wszystkim najważniejsze pytanie, co może się zadziać właśnie jeżeli chodzi o ten obóz prawicy.

No więc podejrzewam, że gdyby nie te rosnące notowania czy Konfederacji, czy Konfederacji Grzegorza Brauna, no to wtedy nie słyszelibyśmy o tym konflikcie w Prawie i Sprawiedliwości.

Tak, ale proszę zauważyć, że to jest pewien efekt uboczny, który jednak też idzie na konto Prawa i Sprawiedliwości.

Tutaj jednak robiony taki ukłon w stronę środowisk skrajnie prawicowych, przyzwolenie na taką narrację wykluczającą.

która w głównej mierze jest teraz udziałem formacji Grzegorza Brauna, no one spowodowały te zmiany na scenie politycznej.

To ujawnienie się tych wyborców, którzy do tej pory albo nie byli wprost zaangażowani w politykę, albo z tą swoją skrajnością nie eksponowali się w przestrzeni publicznej.

Więc niejako na marginesie tych działań Prawa i Sprawiedliwości zostały zasilone te ugrupowania, których teraz wyborcy grupują się albo...

po stronie pana Bosaka i Mencena albo po stronie Grzegorza Brauna.

Więc to jest naturalny proces.

Te ugrupowania nie wzięły się znikąd.

No i te problemy, które pojawiły się, żeby właśnie tych wyborców zatrzymać po stronie Prawa i Sprawiedliwości, też nie wzięły się znikąd.

Pani profesor, na koniec jeszcze to, co się wydarzy w weekend, czyli w weekend i być może w poniedziałek.

Czyli wybory przewodniczącego, szefa, szefowej Polski 2050.

Ugrupowanie ma słabe notowania polityczne, a uważa pani, że to ma duże znaczenie, jeśli chodzi o krajową politykę?

No bo jednak to jest ugrupowanie, które wchodzi w skład koalicji rządzącej.

No dokładnie tak jest.

Jest to istotne, co się wydarzy, jeżeli chodzi o wybory, bo tak naprawdę to już nie personalia są tutaj na pierwszym planie, tylko te wizje, to znaczy co z partią Polska 2050 może się zadziać dalej.

na ile ona będzie gotowa przejść wewnętrzną transformację, a na ile będzie to polityka trwania.

A z kolei ten scenariusz i jego korzystne lub nie zakończenie jest istotne z perspektywy utrzymania koalicji, bo jednak bez tych posłów, bez tych głosów ze strony Polski 2050, ta koalicja byłaby bardzo osłabiona, a to jak wiadomo ma fundamentalne znaczenie w ogóle dla układu sił politycznych.

I o tym wszystkim mówiła nam w Radiu RMF24 pani profesor Agnieszka Kasińska-Metryka, politolożka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Pięknie dziękujemy za spotkanie pani profesor.

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

Pozdrawiamy gorąco oczywiście w 2026.

0:00
0:00