Mentionsy
Nowa Strategia Bezpieczeństwa USA. "Europa sama nie da sobie rady"
Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych wyznacza priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa kraju. Podkreślono między innymi przywrócenie warunków stabilności w Europie i stabilności strategicznej w relacjach z Rosją, a także wzięcie przez państwa europejskie głównej odpowiedzialności za własną obronę. "To nie osłabia, ani nie wzmacnia Sojuszu Północnoatlantyckiego. To dokument, który pokazuje sposób myślenia Waszyngtonu. On nie wyrzeka się solidarności z sojusznikami, ale nie mówi też ‘będziemy za was ponosić odpowiedzialność’. Jest to dojrzały dokument pokazujący, jak wielkie mocarstwo chce ułożyć sobie stosunki z sojusznikami na poważnie i na wiele lat naprzód" – mówił w rozmowie z Piotrem Salakiem w Radiu RMF24 amerykanista prof. Zbigniew Lewicki.
Szukaj w treści odcinka
Słuchacie porannego programu w Radiu RMF24, teraz o nowej strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych.
Dokument wywołał duże emocje, przede wszystkim w stolicach europejskich, także u nas ten dokument wyznacza priorytety, nowe priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa USA.
Dużo zaskakujących stwierdzeń w tym dokumencie, m.in.
o przywróceniu stabilności strategicznej w relacjach z Rosją.
Dużo też krytyki dotyczącej Starego Kontynentu.
Co na ten temat myśli amerykanista profesor Zbigniew Lewicki?
Profesor jest razem z nami.
Dzień dobry, panie profesorze.
Dzień dobry.
Panie profesorze, co pan myśli o tej strategii?
Europa jest przestraszona, przerażona?
Wie pan, przede wszystkim myślę, że jest to bardzo dobrze napisany dokument.
W odróżnieniu od niektórych wcześniejszych tego typu dokumentów,
Widać, że Hekset jest dziennikarzem i potrafi pisać wyraźnie i czytelnie.
To po pierwsze.
Po drugie, w tym dokumencie nie ma niczego nowego.
Jest tylko bardzo wyraźnie powiedziane coś, co właściwie wiemy już od pewnego czasu, a jak na upartego od kilkudziesięciu lat, jak ktoś śledzi te sprawy.
Stany Zjednoczone nie mają zamiaru płacić za Europę.
To jest podstawowe zdanie.
Europa przywykła do tego, że jej bezpieczeństwo to jest problem amerykański, a ona może w tym czasie rozwijać programy socjalne itd.
A panie profesorze, ale przecież, jeśli wejdę, pozwoli pan, że wejdę w słowo, ale przecież podstawą tego sojuszu euroatlantyckiego jest gwarancja bezpieczeństwa, którą dawały Stany Zjednoczone staremu kontynentowi.
Podstawą sojuszu jest współdziałanie, jest wspólne zapewnianie sobie bezpieczeństwa.
jest działanie razem, a nie na koszt jednego z uczestników.
Myśmy przywykli do tego, że Ameryka za nas, my Europejczycy, że Ameryka za nas płaci, ale tego Pan Sojuszu nie znajdzie.
Tu wszyscy powinni być równi.
Oczywiście wkład amerykański będzie największy, bo to jest najbogatszy kraj.
I to jest jasne, ale mimo wszystko nie może być tak, że my jedziemy za darmo.
Po prostu to jest najprostsza sprawa, jaka z tego dokumentu wynika.
Jednoznacznie po tramposku, że tak powiem, powiedziane, bo inni politycy to też mówili, ale nieskutecznie.
A po tramposku to znaczy taki sposób merkantylny, w taki sposób handlowy, a takie handlowe podejście do bezpieczeństwa, nie uważa pan, że to trochę ryzykowne?
Ale dlaczego handlowy?
Wie Pan, jeżeli Stany Zjednoczone mają płacić, załóżmy wszystko jedno, za Litwę, powiedzmy, prawda?
A Litwa nic nie płaci, to jest kiedy Stany mówią, płacicie ile możecie, a wtedy my Wam zapewnimy bezpieczeństwo.
To to jest merkantylne?
Nie, to jest uczciwe.
Polska chce wydawać 5%, przepraszam, co jest bardzo uczciwe.
To nie wystarczy oczywiście.
I większość sprzętu i tak dalej ciągle będzie amerykańska.
Ale każdy kraj musi pokazać, że wnosi tyle do wspólnego bezpieczeństwa, ile może.
A nie, że siedzi z boku i czeka, aż ktoś za niego zapłaci.
Panie profesorze, w tym dokumencie też pada takie stwierdzenie, kilka takich stwierdzeń, ale między innymi zwróciłem uwagę na to, że Europa zmaga się z upadkiem cywilizacyjnym.
No tak, to może lekka przesada, ale tam pada takie zdanie, które mną wstrząsnęło.
Nie wiem, czy pan to zauważył.
Otóż mówi się tam, że do 1990 roku Europa to było 25% globalnego PKB.
Świata to na ROP wypadało 25% w 1990 roku, a teraz wypada 14%.
I to jest dramatyczne.
Europa nie dotrzymuje kroku.
Produkcja w Europie, wydajność i tak dalej nie dotrzymuje kroku światu.
I to jest nasz problem.
Nie to, czy będziemy na pierwszym, czy na drugim miejscu, tylko że my sami jesteśmy twórcami własnego nieszczęścia.
A panie profesorze, czy pan czytając tę strategię bezpieczeństwa jest przekonany, że Stany Zjednoczone użyją wszystkich swoich zasobów, wszystkich swoich zasobów do obrony starego kontynentu przed zagrożeniem z Rosji?
To znaczy...
Wie Pan, artykuł 5 mówi wyraźnie o tym, że użyją takich środków każdy z tych państw, jakie uznają za stosowne.
Nigdzie nie było powiedziane, że Amerykanie zareagują z pełną siłą zawsze.
Więc to się nie zmieniło.
O tym pamiętajmy.
Strategia bezpieczeństwa to nie jest dziesięcioro przykazań.
To jest pokazanie drogi, pokazanie priorytetów.
I potem się realizuje to na różne sposoby.
Już dzisiaj, jak oglądałem, prawda, internet, to w Ameryce się o tej strategii w zasadzie nie mówi.
My o tym mówimy więcej niż Amerykanie.
Bo to jest taki dokument, który się ukazuje raz na, nie wiem, dwa, trzy, cztery lata i pokazuje kierunek myślenia, a nie konkretne decyzje.
Jeżeli Rosja by na nas napadła, to i pięć lat temu, i trzy lata temu, i za trzy lata musimy liczyć na to, że pomogą nam Stany Zjednoczone, bo sami sobie nie damy rady.
I to się nie zmieniło.
A stabilność strategiczna w relacjach z Rosją, jak należy to odczytywać?
Powrót do normalnych interesów?
Wie pan, no...
Rosja jest wielkim mocarstwem.
Rosja jest wielkim państwem.
Oczywiście złośliwości, że Rosja to jest tylko stacja benzynowa z flagą i tak dalej.
Można się zadowalać tego typu złośliwościami, ale nie można udawać, że Rosji nie ma.
Nie bądźmy niepoważni.
Rosja jest i będzie jako wielkie państwo z ogromną liczbą ludności.
Oczywiście gospodarczo w tej chwili w gorszym stanie i tak dalej.
Wiemy, agresywna, niepokojowa, to wszystko wiemy.
Ale nie możemy udawać, że Rosji nie ma.
A skoro Rosja jest, to trzeba z nią rozmawiać.
Bo jaka jest alternatywa?
Wypowiadać wojnę rosną?
Przecież nikt tego nie chce.
Ale pytanie, czy robić interesy z kimś, kto jest ścigany międzynarodowym listem, przez Międzynarodowy Trybunał Karny za zbrodnie wojenne?
Nie wiem, kto jest ścigany, szczerze mówiąc, ale niech będzie.
Proszę pana, wie pan, niestety na tym polega biznes, że nie sprawdza się do końca, czy ten ktoś się znajduje w rejestrze przestępców, czy nie międzynarodowym, prawda?
Na tym to polega.
Nie jest to pierwszy tego typu przykład.
Ilu było dyktatorów, z którymi się inne kraje dogadywały?
A Korea Północna to co?
A Panie Profesorze, w Pańskiej ocenie, po tym dokumencie, którego zarys poznaliśmy w tej chwili, Pan uważa, że silniejszy jest Sojusz Północnoatlantycki, czy ten dokument osłabia siłę Sojuszu?
Ani nie osłabia, ani nie wzmacnia.
To jest dokument, który pokazuje sposób myślenia Waszyngtonu.
Waszyngton nie wyrzeka się tam solidarności z sojusznikami, ale Waszyngton nie mówi, będziemy za Was ponosić odpowiedzialność.
Jest to dojrzały dokument pokazujący, jak wielkie mocarstwo chce sobie ułożyć stosunki z sojusznikami na poważnie, na serio i na wiele lat naprzód.
Czy to jest początek rozwodu z Europą Stanów Zjednoczonych?
Absolutnie nie.
Nie ma mowy o żadnym rozwodzie.
Europa, jak słusznie napisał premier Polski, jest naturalnym partnerem Stanów Zjednoczonych.
I co się nie zmienia?
Mówiło się o zwrocie ku Azji, to już wiadomo, od kilku prezydentów i nic z tego nie wynikało.
Oczywiście kwestia Azji, kwestia Chin, kwestia Morza Południowo-Chińskiego, co jest bardzo wyraźnie w tym dokumencie podkreślone,
jak bardzo Stany Zjednoczone będą pilnować tego morza, jest ważna.
Ale dojrzałym partnerem Stanów Zjednoczonych jest Europa.
Tylko my musimy zadbać o to, by być także bogatym partnerem.
Partnerem, który potrafi samo siebie zadbać i wtedy będziemy dobrym partnerem dla Stanów Zjednoczonych.
Timothy Galton aż napisał w tekście analizującym ten dokument o zdradzie dyplomatycznej Stanów Zjednoczonych.
Wie pan, to jest bardzo wybitny badacz o bardzo oczywistych przekonaniach politycznych i cokolwiek by się w takim dokumencie pokazało, to na pewno będziemy miały dokładnie ten sam komentarz z góry przygotowany.
Zdrada polityczna.
Kto kogo zdradził.
To jest po prostu niepoważne, niepotrzebne i drażniące.
Bardzo panu dziękuję za pański komentarz.
Profesor Zbigniew Lewicki, amerykanista, razem z nami w Radiu RMF24 o Strategii Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych.
Nowym dokumencie, który poznaliśmy pod koniec zeszłego tygodnia.
Bardzo dziękuję panie profesorze.
Ostatnie odcinki
-
Braki pelletu na składach. Ekspert: Nikt nie pr...
04.02.2026 11:50
-
Możliwości odbudowy Ukrainy. Piotr Arak: Najist...
04.02.2026 10:05
-
Ppłk Korowaj o zatrzymaniu szpiega w MON: Zasko...
04.02.2026 09:40
-
Czy da się "bankować" sen? "Bard...
03.02.2026 21:05
-
Jak na rozwój sztucznej inteligencji wpłynie fu...
03.02.2026 20:59
-
Czy układ Nowy Start wygaśnie? "Wejdziemy ...
03.02.2026 20:48
-
Ruch polskich władz ws. afery Epsteina. "P...
03.02.2026 14:55
-
Koniec z czekoladową drożyzną? Analityk: Ma być...
03.02.2026 14:15
-
Zimowe awarie infrastruktury kolejowej. "N...
03.02.2026 11:55
-
Nie żyje Marian Kasprzyk, legenda polskiego bok...
03.02.2026 10:55