Mentionsy

Rozmowa o 7:00 w Radiu RMF24
16.10.2025 05:00

Płaczek z Konfederacji: Przygotowujemy się do przejęcia władzy

"Prezes PiS jest mistrzem w wykonywaniu wojny podjazdowej. Obrażanie posłów Konfederacji nie ułatwia. Jeśli będziemy ważyć, która osoba którą bardziej obrażała, to z pewnością moglibyśmy mieć więcej zarzutów do prezesa Kaczyńskiego" - powiedział w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 Grzegorz Płaczek, szef klubu parlamentarnego Konfederacji. "Przygotowujemy się do przejęcia władzy. Robimy wszystko, aby być gotowym" - dodał.

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 238 wyników dla "Prawo i Sprawiedliwość"

A gościem rozmowy o siódmej jest Grzegorz Płaczek, szef klubu parlamentarnego Konfederacji.

Dzień dobry, panie przewodniczący.

Dzień dobry, panie redaktorze.

Witam państwa.

Tak twierdzi Jarosław Kaczyński.

A co twierdzi szef klubu Konfederacji?

No, że to oczywiście fejk.

Rozmawiałem wczoraj z marszałkiem.

Proszę, wystrzegajmy się takich fejków.

Jarosław Kaczyński mówi fejki?

Pan prezes Kaczyński mówił wiele rzeczy, ostatnio dosyć często miała się z prawdą, no i oczywiście zupełnie niepotrzebnie atakuje Konfederację.

A pańskim zdaniem ta współpraca z Platformą jest wykluczona całkowicie, jeśli chodzi o Konfederację?

Konfederacja stoi na stanowisku, że nie wykluczamy współpracy z żadną partią polityczną, która będzie realizować program Konfederacji w momencie, jeżeli wyborcy tak zdecydują.

A to zaraz, to jednym słowem mówicie dokładnie to, czego obawia się, przynajmniej tak twierdzi Jarosław Kaczyński, nie wykluczacie współpracy z Platformą Obywatelską.

Nie wykluczamy współpracy z nikim, kto zgodzi się na to, aby Konfederacja realizowała swój program wyborczy.

Przy czym proszę panie redaktorze nie nadinterpretować moich słów.

To nie oznacza, że się skłaniamy w tą stronę politycznie.

To właśnie o to chodzi.

To jest takie główne polityczne pytanie.

Czy Konfederacji bliżej do PiSu, czy do Platformy?

Bliżej nam z pewnością do środowisk prawicowych.

No to w takim razie dlaczego nie chcecie podpisać tego deklaracji polskiej, którą podsuwa Jarosław Kaczyński?

Oto jest deklaracja już sprzed kilku miesięcy, deklaracja, która w wielu punktach przeczy temu, jak podchodzimy do wielu kwestii, chociażby kwestii związanych z budownictwem.

To był zabieg polityczny ze strony PiSu i próba wciągnięcia nas w polityczną bitwę i wojnę i my nie ulegliśmy tej pokusie.

No ale przecież taka bitwa czy wojna, no to jest normalna część polityki.

Oczywiście, pod warunkiem, że szanuje się partnera i drugą stronę.

Ale Prawo i Sprawiedliwość nie szanuje Konfederacji?

Wystarczy posłuchać prezesa Kaczyńskiego.

Ostatnio rzeczywiście jest prezes mistrzem w wykonywaniu wojny podjazdowej i obrażanie posłów Konfederacji z pewnością nie ułatwia.

Bardzo pocieszne.

To jest obrażanie, czy nie?

To jest jeden z tych cytatów, które są pewnego rodzaju eufemizmem.

Gdybyśmy sięgnęli do innych cytatów, to myślę, że moglibyśmy mówić o innym przykładzie.

Ale to nie jest cytat Jarosława Kaczyńskiego, tylko słowo Mira Mencena o Jarosławie Kaczyńskim.

Widać, że prezes miał dobry dzień, bo zareagował w sposób bardzo spokojny.

Spokojny, ale mówi pan o prezesie męcenie, rozumiem to?

I pańskim zdaniem to są odpowiednie słowa?

Słowa, które pomagają w dialogu politycznym, czy nie?

Jeżeli będziemy ważyć to w jakiś sposób, która osoba kogo bardziej obrażała, to myślę, że z pewnością...

moglibyśmy mieć więcej zarzutów do prezesa Kaczyńskiego.

Ale nie jesteśmy po to, żeby się dzielić, tylko próbujmy się łączyć.

Ale panie pośle, po co takie wymiany uprzejmości, takie złośliwe szpilki wbijane z jednej i z drugiej strony?

To jest bardzo dobrze postawione pytanie, ale to pytanie, panie redaktorze, należy zadać prezesowi Kaczyńskiemu.

To bardzo często ta agresja rozpoczyna się właśnie z tej strony sceny politycznej.

Ale to trochę jest tak, że teraz siedzimy i mówimy na temat tych złośliwości.

Nie, to nie ja, to kolega zaczął.

To trochę jak dzieci w podstawówce.

No tak, ale to z drugiej strony politycznie proszę nie oczekiwać, że lider obecnie największej partii opozycyjnej strzela w kolejną, inną, drugą, trzecią właściwie obecnie teraz w polskim sejmie partię.

w polskim parlamencie, a my będziemy siedzieć cicho i nie będziemy reagować.

No to też nie na tym polega polityka.

Ale panie przewodniczący, może pan zaklinać rzeczywistość lub nie, ale jesteście postrzegani wyraźnie jako ewentualny przyszły koalicjant Prawa i Sprawiedliwości po wyborach w 2027 roku.

Znaczy słusznym będzie, jeżeli będziemy rzeczywiście definiowani, bo taką partią jesteśmy jako partia prawicowa i taką partią jesteśmy, więc oczywiście z naturalnych przyczyn bliżej nam do polskiej prawicy, czujemy się polską prawicą, natomiast to nie oznacza, że chcemy być przystawką dla PiSu, na to się nie zgodzimy.

A to może być tak, że szeregowi działaczy partyjni Konfederacji wymuszą na was sojusz z Prawem i Sprawiedliwością?

Wszyscy w partii są ważni, ale decyzje kluczowe podejmowane są przez Radę Liderów oraz przez prezesów naszych partii.

My niezależnie od tego, co się dzieje w mediach i jak prezesi wymieniają się uprzejmościami i tak pracujemy, nazwijmy to na dołach i my jako posłowie i jako przewodniczący klubu, proszę wierzyć, jestem zobligowany i robię to

do tego, aby rozmawiać zarówno z prawicą, jak i z lewicą.

A Konfederacja mówi jednym głosem w sprawie ewentualnej koalicji z PiS-em, czy nie?

Czy tak samo mówi... Teraz powiem dokładnie.

Czy tak samo mówi Sławomir Mencen, Krzysztof Bosak, nie wiem, Przemysław Wipler, Grzegorz Płaczek?

Nie rozmawiamy zbyt często na ten temat na klubie, również poza klubem, ale mówię zupełnie tak, jak jest.

Dlatego, że mamy klub parlamentarny 16-osobowy i mamy naprawdę bardzo dużo codziennej pracy i kiedy będzie taki odpowiedni moment do tego, żeby się przygotować do kolejnych wyborów i zacząć konkretnie rozmawiać ewentualnie o przyszłości i roli Konfederacji w wierze głęboko w przyszłym rządzie, to wtedy zaczniemy rozmawiać.

Konfederacja jest już za długo w opozycji?

Działacze Konfederacji się szykują do przejęcia władzy?

Konfederacja przyszykowuje się oczywiście do przejęcia władzy.

My zdajemy sobie sprawę, jaki jest nasz cel.

Naszym celem jest odsunąć od władzy obecny rząd, ale jak doskonale pan wie, przejęcie władzy to jest ogromna odpowiedzialność.

W związku z tym robimy wszystko, żeby być...

w stu procentach gotowi na pełnioną nową rolę.

Przyjęcie władzy to jest ogromna odpowiedzialność, zgadzam się, ale też to są też frukty.

I też dlatego niektórzy politycy, czy wielu polityków idzie do władzy właśnie po to, żeby te frukty brać.

Ciężko pewnie będzie pana teraz przekonać.

Natomiast ja osobiście jestem też jednym z tych posłów Konfederacji, a jest nas wielu, którzy nie patrzą się na władzę z perspektywy fruktów, ale z perspektywy wielkiej odpowiedzialności.

Wiem, w jak trudnym momencie jesteśmy teraz jako kraj,

I mamy świadomość, że jeżeli nam się nie uda, to potem Polacy będą musieli czekać dekadę na jakiekolwiek zmiany.

Bardziej pytam o to, czy działacze, czy członkowie Konfederacji, którzy w tej chwili patrzą w sondaże i widzą poparcie na poziomie 13-15%, myślą sobie, no tak, to jest ten najwyższy czas, żebyśmy my również uczestniczyli, czy to w zarządach spółek, czy to w zarządzaniu przedsiębiorstwami, czy to w zarządzaniu najważniejszymi urzędami w Polsce.

Mogę pana uspokoić, nie ma u nas absolutnie takich apetytów.

Perzesi wielokrotnie, również ja, wypowiadali się w sposób krytyczny.

Wiemy, że to jest jeden z głównych zarzutów od dekad, to jest rak polskiej polityki, wprowadzanie własnych ludzi do spółek Skarbu Państwa.

Spółki Skarbu Państwa powinny być w rękach ekspertów i fachowców.

Jeżeli tacy będą...

gotowi, to te osoby powinny decydować o przyszłości spółek.

Ale to znaczy, chce mi pan powiedzieć, że jeżeli Konfederacja będzie rządzić, to nikt z Konfederacji nie będzie zarządzał i nie będzie się zasiadał w zarządach spółek Skarbu Państwa?

Proszę spojrzeć, żeby na miasto Bełchatów.

Tam mamy naszego prezydenta miasta.

W żadnej spółce miejskiej nie zasiada nikt z Konfederacji.

Panie przewodniczący, Pakt Senacki to jest dobry pomysł?

bardzo dobry, to dlaczego w takim razie nie będzie jakaś podpisana umowa, jeśli chodzi o Konfederację i Prawo i Sprawiedliwość?

Prawica jest gotowa, myślę, do tego, żeby zacząć na poważnie rozmawiać na temat tego paktu.

Lewica i centra Lewica pokazały w ostatnich latach, że skutecznie przejęły Izbę Wyższą.

Obecnie 66 senatorów, to jest druzgocąca przewaga, więc zdajemy sobie sprawę, że powinniśmy również jako prawica sięgnąć po to rozwiązanie.

w naszej ocenie gwarantem osoby, która gwarantem paktu i gwarantem pewnych odpowiednich reguł, które należy przestrzegać jest prezydent naszego państwa.

A jak pan sobie wyobraża rolę właśnie Karola Nawrockiego w podpisaniu tego paktu sanackiego?

Musi być zawsze osoba, która będzie firmować swoją osobą, swoim autorytetem pewne porozumienie się stron.

Pamiętajmy, że wspólny pakt senacki to nie tylko wspólne listy, ale to również pewien wymóg polityczny zrezygnowania z czegoś.

Dlatego, że partie muszą się zdecydować w jakim okręgu, jaki senator potencjalnie ma większe szanse, żeby sięgnąć po...

w fotel senatora, więc do tego trzeba pewnej finezji politycznej i umiejętności również zrezygnowania z własnej ambicji.

Wydaje się, że w przypadku prezydenta będzie to łatwiejsze niż w przypadku prezesa Kaczyńskiego.

To była inicjatywa bardziej Sławomira Męcena, czy bardziej Karola Nowa?

Myślę, że to jest oczekiwanie środowiska.

W kolorowych rozmowach wielokrotnie partie prawicowe na ten temat niezobowiązująco rozmawiały i wydaje mi się, że to jest oczekiwanie wszystkich.

Myślę, że marszałek nie rozmawiałem bezpośrednio o pakcie z marszałkiem, ale myślę, że marszałek popiera takie rozwiązanie.

Bo pan mówi, że to jest oczekiwanie, ale ktoś ten pierwszy ruch musiał wykonać.

Czy to bardziej Konfederacja, czy bardziej Karol Nawrocki?

Rozczaruję pana redaktora, ale to jest coś, co się po prostu pojawiło w sposób naturalny.

To nie było tak, że ktoś przyszedł z propozycją i powiedział słuchajcie, teraz będziemy rozmawiać o pakcie synackim.

To po prostu się pojawiło nam w przestrzeni.

A uważa pan, że partia Grzegorza Brauna to też jest ugrupowanie, które powinno wejść do takiego paktu sądowskiego?

To wszystko będzie uzależnione myślę od tego, jak przez dwa lata partia Grzegorza Brauna będzie rozwijać siebie i będzie przygotowywać swoich członków i to również uzależnione jest od tego, jakie będą sondaże.

Ale rozumiem, że pan tego nie wyklucza.

A to już decyzja, panie redaktorze, która będzie podejmowana w przyszłości.

Grzegorz Braun i jego ugrupowanie to jest taka partia, z którą Konfederacja mogłaby zawiązać koalicję?

O tym będziemy, panie redaktorze, mówić w przyszłości, na ten temat się nie pojawia.

No ale to już jest, skoro rozmawiamy o pakcie senackim, a do wyborów mamy jeszcze dwa lata, to możemy też porozmawiać na temat tego, co będzie z Grzegorzem Braunem i jego ugrupowaniem i jaka będzie jego rola w...

Wolałbym jako przewodniczący klubu poselskiego Konfederacji rozmawiać o Konfederacji, bo to jest klub, do którego biorę odpowiedzialność.

Ale to dlatego pan nie chce mówić o Grzegorzu Brownie, bo to jest niewygodny temat?

Nie, absolutnie.

O Grzegorzu wielokrotnie się wypowiadałem.

Natomiast teraz jeszcze podkreślę, że wolałbym mówić i brać odpowiedzialność za klub, któremu przewodniczę.

Awiduje się pan z Grzegorzem Beraunem i rozmawia pan z nim?

Nie pamiętam, kiedy ostatnio z Grzegorzem się widziałem, natomiast gdybym go, nazwijmy to przysłowiowo, mijał na kwertażach, z pewnością bym podszedł, porozmawiał, zapytał, co słychać.

A porozmawiałby pan o jego posunięciach, chociażby te, za które grozi mu w tej chwili sankcja prokuratorska?

Porozmawiałby pan i zapytał, dlaczego to robi?

Z pewnością tak.

No i co by pan chciał usłyszeć, albo czego bym się pan chciał dowiedzieć?

No nie mam oczekiwań, co bym chciał usłyszeć.

Wolałbym usłyszeć prawdę w związku z tym... A pan uważa, że to były dobre zachowania?

Wiele zachowań jest takich, które myślę, że są dla mnie zaskakujące i ja bym tak się nie zachowywał.

Ale które zachowania są dla pana zaskakujące?

Panie redaktorze, spotkaliśmy się o poranku, żeby rozmawiać o Grzegorzu, czy żeby rozmawiać o ważnych sprawach?

Nie, ale to ma istotne znaczenie, dlatego że to jest człowiek, który się wywodzi z Konfederacji.

To jest człowiek, któremu blisko do Konfederacji.

Sam pan powiedział, że nie jest to ugrupowanie dalekie.

W związku z tym pytam pana, jako przewodniczącego klubu, czy te zachowania, które pokazuje, czy reprezentuje jego ugrupowanie i on sam, czy te zachowania są akceptowalne dla polityków Konfederacji?

Często przeze mnie nie.

Ja jestem akurat tym posłem, który stara się wykorzystywać inne formy ekspresji i zwrócenia na siebie uwagę.

Grzegorz zdecydował się na inną formułę.

Przynosi mu to poparcie obecnie na poziomie 5-6% i zobaczmy ostatecznie, co powiedzą wyborcy.

Pan wspomniał o roli Karola Nawrockiego w podpisywaniu paktu sanackiego.

Karol Nawrocki to jest prezydent, któremu bliżej do wyborców Konfederacji czy Prawa i Sprawiedliwości?

Liczę, że tak.

Że tak, że to znaczy, że gdzie?

Że bliżej do Konfederacji jest to przecież wybór polskiej prawicy.

I z pewnością, idąc do wyborów prezydenckich, liczyliśmy na to, że to Suwomir Męce stanie prezydentem.

A potem, kiedy zostało dwóch innych kandydatów, to jasno wypowiadaliśmy się, że na pewno nie będziemy popierać pana Rafała Trzaskowskiego.

Czyli to jest wasz prezydent?

To jest prezydent, który z pewnością jest bliższy naszym poglądom niż byłoby to w przypadku pana Rafała Trzaskowskiego.

A czy prezydent Karol Nawrocki powinien podpisać ten kompromisowy projekt dotyczący związków partnerskich?

Tego projektu jeszcze nikt nie widział, w związku z tym to jest hipotetyczna bardzo rozmowa.

Ale wie pan, że znane są jego założenia, wszyscy wiedzą o jego założeniach, on pewnie też.

No właśnie chodzi o to, że nie do końca.

Wczoraj na ten temat debatowaliśmy również z posłami Koalicji Obywatelskiej.

Czekamy zdaje się do piątku, kiedy ten projekt się ukaże i zobaczmy w jakiej formule on wyjdzie nam z komisji.

Dlatego, że już wielokrotnie w dziesiątej kadencji Sejmu pojawiła się ustawa na stole i potem w efekcie prac w komisji okazywało się, że ustawa jest wypaczona.

Więc zobaczmy czy Lewica nie będzie zgłaszać jakichś swoich poprawek.

jakichś wniosków mniejszości i wróćmy do tej rozmowy wtedy, kiedy będę mógł przeczytać ostateczny tekst.

Ale z tego co wiem, będzie jeden projekt, najprawdopodobniej przedstawiony jako projekt rządowy.

Pewnie tych poprawek nie będzie dużo.

Jest to bardzo ciekawe.

Pamiętam konwent seniorów i spotkanie z marszałkiem Hołownią kilka tygodni temu, kiedy wydawało się, że już ten projekt będzie na stole.

Przecież przypominam, że na...

W poprzednim posiedzeniu Sejmu ten projekt miał być już omawiany.

Ale to chodziło o inny projekt, panie przewodniczący.

Właśnie, okazało się, że jest inny projekt.

Teraz jest jeszcze inny projekt.

I tak długo, jak mogę głęboko wierzyć, że w tym projekcie nie będą zaszyte żadne tematy ideologiczne, tym jako Konfederacja jesteśmy otwarci do tego, żeby ze zrozumieniem przeszedź ten dokument i żeby na ten temat dyskutować.

A co dla pana jest tematem ideologicznym w związkach partnerskich?

Jeżeli nie będzie tam żadnych kwestii związanych z otwarciem furtki dotyczącej możliwości adopcji dzieci przez pary np.

jednopłciowe, będzie to rzeczywiście uregulowanie pewnych kwestii związanych ze związkami wolnymi, tak je zdefiniujmy, to rozumiem, że jest też dosyć szeroka grupa takich osób, które potrzebują wsparcia i zobaczmy, czy ustawa będzie pomocna, czy nie.

Jeżeli nie będzie kwestii dzieci, ale będzie informacja o tym, że notariusz będzie musiał zanieść taki dokument do Urzędu Stanu Cywilnego i będzie wpisany do rejestru Związek Partnerski, to będzie wystarczające dla Konfederacji?

To jest oczywiście jeden z postulatów wyjętych z ustawy, więc zobaczmy po pierwsze znowu, jakie będą zapisy w tej ustawie.

Natomiast jeżeli będzie coś, co nie wymaga ustawy, co się może wydarzyć bez ustawy, to nie widzimy potrzeby ustawy.

Natomiast poczekajmy i przeczytajmy ten dokument.

Ale nie będzie dyscypliny w tej sprawie w Konfederacji?

U nas bardzo rzadko narzucam dyscyplinę w klubie.

Nie pamiętam szczerze powiedziawszy, kiedy była taka dyscyplina narzucana.

Tym myślę, że się charakteryzujemy od innych, czyli każdy głosuje zgodnie z sumieniem.

Panie pośle, pan jest człowiekiem ze Śląska, człowiekiem Śląska, posłem ze Śląska.

Budżet powinien ratować JTZW?

A budżet to jedno, ale my jako państwo powinniśmy się zastanowić, co zrobić z kopalniami.

Nie, nie, ale to jest proste pytanie.

Czy budżet powinien uratować SW?

SW potrzebuje wsparcia państwa, dlatego że wrzuciliśmy w ostatnim czasie, o ile pamięć mnie nie myli, ponad 5 miliardów złotych na koncie.

Zdaje się około 260 milionów.

Jeżeli nie przyjdziemy z pomocą, to nawet nowy prezes, całkiem niedawno powołany, nie znajdzie stosownych rozwiązań do tego, żeby tą spółkę ratować.

Już wiemy, że 15% mniej pracownicy zarabiają.

Wychodzą już na ulii już strajkują, ratują swoje miejsca, praca.

W Polsce wciąż potrzebujemy węgla kamiennego.

Ale to pan mówi jako przedstawiciel wolnorynkowego skrzydła konkuracyjnego.

Pan to mówi jako przedstawiciel wolnorynkowego skrzydła Konfederacji o tym wsparciu budżetu dla... Ja nie mówię o wsparciu budżetu, mówię o wsparciu w tym, w jaki sposób tą spółkę uratować z punktu widzenia strategicznego i bezpieczeństwa państwa.

Ale to ratowanie polega na dawaniu pieniędzy.

No nie zawsze.

Oczywiście to jest jeden z najprostszych i z najczęściej wykorzystywanych czynników i narzędzi.

Natomiast samo dosypywanie nic nie da.

Jesteśmy właśnie dokładnie w takim momencie, że ktoś dosypał pieniędzy i nic nie da.

Ale nie, teraz bezpośrednio rozmawiamy o takiej kwocie chociażby jak miliard sześćset milionów, czyli chociażby tej opłaty Solidarności.

I teraz, czy budżet powinien on dać o te zwłoczynie państwa?

Jeżeli strategia państwa zakłada, że potrzebujemy węgiel koksujący i potrzebujemy spółki, która zapewnia nam ten węgiel, to musimy się zastanowić, czy inwestycje z budżetu, bo traktuję to jako inwestycję, której nie należy i nie można przejeść, jeżeli inwestycja ma zapewnić na to bezpieczeństwo, to warto się nad tym zastanowić.

Czym innym jest...

nieplanowane dorzucanie pieniędzy do węgla, a czym innym jest próba ratowania polskiego górnictwa.

Proszę zwrócić uwagę, że patrząc się z szerszej perspektywy, skupmy się przez sekundę, jeśli pan redaktor pozwoli, na węglu kamiennym.

Jeżeli popatrzymy na statystycznego Polaka, 400 zł rocznie każdy z nas dorzuca do węgla.

To jest po prostu nienormalne.

Jak to rozwiązać w takim razie?

Musimy...

Temat oczywiście rzeka, bo pierwsze ministerstwo powinno zacząć rozmawiać z tymi, którzy chcą ratować górnictwo.

Po drugie musimy się zastanowić, w jakiej perspektywie czasu ten węgiel potrzebujemy.

Wiemy na pewno, że jest to perspektywa dekady, jak nie dwóch.

Wiemy, że opieramy się już na tą chwilę, na pewnym pomyśle, że będziemy...

wdrażać tylko i wyłącznie ozę i gaz, ale nikt nie myśli o zagrożeniu strategicznym.

Ale wygaszanie kopalń to chyba jest po prostu przyszłość, która nas czeka.

Tak, ale jeżeli wygaszamy kopalnie, to myślę, że zdroworozsądkowa osoba i tu nie trzeba być ekspertem w tej dziedzinie, zgodzić się z tym, że powinniśmy się opierać o jakichś wskaźnikach efektywności, wskaźnikach ekonomicznych.

Nie można po prostu zamykać tak, jak komuś jakiś pomysł przyjdzie do głowy, tylko musimy się zastanowić...

czego nie potrzebujemy w pierwszej kolejności.

Pamiętać cały czas na samym końcu, że czekamy jednak na tą elektrownię jądrową, która niby ma powstać za 10 lat, a na pewno nie powstanie za 10 lat.

Skandynawia potrzebowała 20.

I na bazie wskaźników ekonomicznych takie decyzje się podejmuje.

Mamy dokument PEP 2040, który się zmienia co chwilę, który jest torpedowany przez górnictwo.

Ministerstwo wydaje się w ogóle nie słuchać ekspertów.

Ale to nie usłyszałem wprost odpowiedzi od pana.

Dopłacać z budżetu do kopalni, czy nie?

Jeżeli polskie górnictwo wymaga wsparcia finansowego ze strony budżetu państwa i te wydatki są uzasadnione od strony strategicznej, od strony bezpieczeństwa państwa i od strony wydłużenia wydobycia, ale nie poprzez wydawanie tych pieniędzy tylko i wyłącznie na głupoty, tylko na coś, co nam stabilizuje system energetyczny, to to jest na pewno rzecz, którą warto rozważyć.

A gdy rozmawiamy o pieniądzach, to dlaczego Konfederacja...

Jak to powiedzieć delikatnie?

Położyła swoje sprawozdanie finansowe, jeśli chodzi o dotacje dla partii.

Został popełniony błąd, ale poczekajmy jak ta sprawa się na samym końcu zakończy.

My niezależnie od tego czy... A kto popełnił ten błąd, panie przewodniczący?

A to już szczerze powiedziawszy...

Z imienia i nazwiska jest im ta osoba do końca, może nie tyle znana, ale nie wiem, gdzie ten błąd został do końca popełniony.

Sam osobiście zbyt dużo czasu nie spędziłem, żeby dojść do szukania odpowiedzi na pytanie, kto popełnił błąd.

Jest to dla mnie o tyle zaskakujące.

że jeżeli na czele partii stoi człowiek, który ma się za specjalista od podatków i od księgowania i generalnie od rozliczeń finansowych, a jednocześnie jego partia kładzie czy położyła sprawozdanie finansowe, no to wygląda to, przyzna pan, niepoważnie.

Jeżeli został popełniony błąd, to oczywiście ten błąd nie powinien zostać popełniony i na pewno nam to nie pomaga.

I rozumiem, że my jako podatnicy nie będziemy płacili za alkohol, który kupowała Konfederacja w ramach działań politycznych.

Nie znam do końca głęboko tego wątku.

Jestem osobą niepijącą, więc mi alkohol do życia nie jest potrzebny.

Tak mówi gość rozmowy o siódmej w Radiu RMF24 Grzegorz Płaczek, czyli szef Klubu Parlamentarnego Konfederacji.

Pięknie dziękujemy za spotkanie.

Bardzo dziękuję.

0:00
0:00