Mentionsy

Rock i Borys
19.01.2026 04:00

Roman Giertych ocali wasze dzieci

Sponsorem odcinka jest dystrybutor filmu Wielki Marty.


(00:00) Dlaczego nie było ostatniego odcinka

(01:49) Wielki Marty - segment sponsora

(13:10) StarRupture

(20:27) Animal Crossing: New Horizons – Nintendo Switch 2

(27:34) Uznany za niewinnego - Apple TV

(28:46) Nocny Recepcjonista - Prime

(30:36) Wszystko z nami w porządku w Łodzi

(37:50) Hytale

(51:31) Polska planuje zakazać social mediów dla dzieci


Wszystko z nami w porządku + spotkanie z Borysem Nieśpielakiem w Łodzi

https://ec1lodz.pl/narodowe-centrum-kultury-filmowej/repertuar-kina/wszystko-z-nami-w-porzadku-spotkanie-z-borysem-niespielakiem


Animal Crossing: New Horizons – Nintendo Switch 2 Edition & Free Update – Announcement Trailer

https://youtu.be/7nODHyw3lgs?si=vFVnJwttudQKk0yk


Hytale - Official 'Breaking the Curse' Gameplay

https://youtu.be/SNgROdNmM34?si=eTlyTTkN_TDYGC6q


StarRupture - Official Early Access Launch Trailer

https://youtu.be/eVIlsU1-Tqg?si=sIIQKUkMeUHSYwWr


Polska pójdzie śladem Australii? KO pracuje nad zakazem mediów społecznościowych dla dzieci

https://www.wirtualnemedia.pl/polska-pojdzie-sladem-australii-ko-pracuje-nad-zakazem-mediow-spolecznosciowych-dla-dzieci,7243017195243840a


W Australii zakaz social mediów dla dzieci. Jak działa? Które inne kraje go chcą?

https://www.wirtualnemedia.pl/w-australii-zakaz-social-mediow-dla-dzieci-jak-dziala-ktore-inne-kraje-go-chca,7230671135214496a


Can you ban kids from social media? Australia is about to, but some teens are a step ahead

https://www.bbc.com/news/articles/crk7xgzj8y8o


„Internet dzieci” – pierwszy raport z monitoringu aktywności dzieci i młodzieży w internecie

https://gemius.com/pl/internetdzieci/


RODZICE NASTOLATKÓW 3.0

Raport z ogólnopolskiego badania społecznego

https://cyberprofilaktyka.pl/badania/Raport_rodzice_nastolatk%C3%B3w_3.0.pdf


NASTOLATKI

Raport z ogólnopolskiego badania uczniów i rodziców

https://www.nask.pl/media/2025/09/Nastolatki_RAPORT-2.pdf


Beyond the Ban: Integrating Australia’s Social Media Age Restriction into Global Compliance Strategy

https://fiscalnote.com/blog/beyond-the-ban-integrating-australias-social-media-age-restriction-into-global-compliance-strategy


Grupa Rock i Borys na FB - https://www.facebook.com/groups/805231679816756/


Podcast Remigiusz "Pojęcia Nie Mam" Maciaszek

https://tinyurl.com/yfx4s5zz


Shorty Rock i Borys

https://www.facebook.com/rockiborys

https://www.tiktok.com/@borysniespielak



Serwer Discord podcastu Rock i Borys!

https://discord.com/invite/AMUHt4JEvd


Słuchaj nas na Lectonie: https://lectonapp.com/p/rckbrs

Słuchaj nas na Spotify: https://spoti.fi/2WxzUqj

Słuchaj nas na iTunes: https://apple.co/2Jz7MPS


Program LIVE w niedzielę od osiemnastej - https://jarock.pl/live/rock


Rock i Borys to program o grach, technologii i życiu 😎

W każdy poniedziałek i czwartek będziecie mogli zobaczyć dyskusję, którą toczyć będą Borys Nieśpielak oraz Remigiusz Maciaszek. Panowie poruszą wiele aktualnych tematów zazwyczaj związanych z grami, branżą, technologiami, filmami, nauką i kulturą.


WSPÓŁPRACA: [email protected]


Autopromocja


Rock

Twitter - https://twitter.com/RockAlone2k

Instagram - https://www.instagram.com/jarockie/

Twitch - https://www.twitch.tv/rockalone

TikTok - https://www.tiktok.com/@rock1977


Borys

TikTok - https://www.tiktok.com/@borysniespielak

Twitter - https://twitter.com/borysniespielak

Instagram - https://www.instagram.com/borys8/

Twitch - https://jarock.pl/live/borys

Mój film dokumentalny "Wszystko z nami w porządku" -

https://wearealright.com/

YT - https://www.youtube.com/c/Zdjeciewminute


Audycja zawiera lokowanie produktu:

https://yumisu.pl/

Fotel Borysa 2054



Ważne linki:

^^ Internet od MOICO - http://www.moico.pl

^^ Sprzęt Rocka - https://jarock.pl/sprzet-rocka

^^ Forum - http://forum.jarock.pl/

^^ Facebook:

^^ Rock - https://www.facebook.com/RockAlone2k

^^ JaRock - https://www.facebook.com/jarockpl


#RCKBRS

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 812 wyników dla "Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi"

Dzień dobry, witamy Państwa bardzo serdecznie w poniedziałkowym podcaście Roki Borys.

Dzień dobry Panie Remigioszu i witam Państwa serdecznie.

Po tygodniu przerwy muszę się usprawiedliwić i przeprosić Państwa za naszą nieobecność.

W poprzedni czwartek to wynikało tylko i wyłącznie z mojego fatalnego planowania, chociaż w zasadzie na pewne rzeczy się nie ma wpływu.

Zmieniałem instalację alarmową, nie dlatego, że tam jakieś włamania czy coś, ale dlatego, że nam się poprzedni alarm zepsuł i nam się włączą regularnie, co raczej nie uprzyjemnia pobytu w domu.

Więc musieliśmy w końcu zainwestować i to wymienić.

Akurat ta cała robota przeciągnęła się praktycznie przez cały dzień w środę, a wtedy właśnie podcast nagrywamy.

Nie sądziłem, że tyle czasu to zajmie, więc ostatecznie się nie wyrobiłem i przeniesiemy sobie te rozmowy na dzisiaj.

Bardzo Państwa przepraszam za to opóźnienie.

Postaram się następnym razem planoww inne dni tego typu inwestycje.

Państwo wybaczą na pewno.

Być może wybaczą, być może nie.

Ty tak się nie wypowiadaj w cudzym imieniu.

Ważne pytanie.

To samo hasło masz, czy nowe?

Każdy użytkownik u mnie w domu ma swoje własne hasło teraz, więc jak wiem, jak ktoś wchodzi i jak wychodzi z domu, rejestruje się wszystko.

Naszadek, twoja żona albo twój syn wpisują swoje hasło i wejdą do ciebie do piwnicy?

Nie, na to nie wpadłem, ale to dobry pomysł.

Żeby strefy przeznaczyć dla odpowiednich domowników.

Ale wiem, o której kto wchodzi, wychodzi, bo tam się rejestruje informacja.

O, inwigilacja.

Będziemy o tym dzisiaj rozmawiać, ale proszę państwa, mamy bardzo dobrą wiadomość dla państwa.

Sponsorem podcastu jest dystrybutor kinowy filmu Wielki Marty i, czyli Marty Supreme w oryginale.

Film będzie miał proszę Państwa premierę 30 stycznia, ale już teraz są przedpremiery w kinach, więc szukajcie u siebie w mieście.

Właściwie znalazłem, ale w takich fatalnych godzinach ja nie spodziewałem się, że to są przedpremiery.

O takich rzeczach to musisz mi dawać znać, bo ja to nie kumam na filmach.

Myślałem, że to jest normalny film kinowy, ale to nie szkodzi, jako że to jest i tak współpraca Borys, to państwu opowiem mniej więcej.

Natomiast ja akurat na 14 godzinę był jedyny seans i praktycznie bilety były już wyprzedane na dzisiaj, więc to trochę mnie wzięło z zaskoczenia, ale myślę, że to jest chyba żaden problem.

Z państwa perspektywy ja opowiadający o filmach to jest...

Ale to świadczy o jednym.

I rzeczywiście, to prawda, ja byłem w piątek o 14 i była ponad połowa kina, a dzisiaj patrzyłem, to rzeczywiście tam pojedyncze miejsca w pierwszych rzędach były.

Więc usprawiedliwiony jesteś.

Ale to ja Państwu opowiem o tym filmie, bo jest o czym opowiadać.

Wielki i szybki.

Wielki jak Marty, jak szybki, a okej.

Proszę Państwa, to jest historia Marty'ego, sprzedawcy butów i wybitnego sportowca oraz... Hattler, to jest takie słowo, ja nie wiem jak to po polsku, taki cwaniak, taki... Cwaniaczek.

Taki człowiek to jest, który ponad wszystko chce się odegrać na japońskim mistrzu tenisa stołowego.

W tytułową rolę wciela się Timothée Chalamet.

No i najprawdopodobniej na tegorocznych Oscarach będzie miał moim zdaniem spore szanse na nagrodę na Oscara.

I reżyserem jest Josh Safdie, czyli człowiek, który odpowiada połowa duetu braci Safdie.

I proszę państwa, tak jak tamte filmy, tutaj mamy też bohatera, który przez cały film gdzieś biegnie.

gdzieś pędzi, rozwiązuje jeden problem, po czym jak już rozwiąże ten problem, to pojawiają się dwa większe i z minuty na minutę atmosfera staje się coraz cięższa, problemy się piętrzą, a tempo tylko rośnie.

Jest to bardzo intensywny film i ja uwielbiam takie filmy, nie będę ukrywał.

Jak wyszliśmy z kina z żoną, to moja żona mówi...

A ja mówię, oj tak, ewidentnie.

No to tam nie ma, to jest taki film, że tam jest mało oddechu, że właściwie nie wiesz, kiedy mija dwie i pół godziny, siedzisz na skraju po prostu fotela po pół godzinie i tam już zostajesz.

dystrybutor nie ma wpływu na to, co mówię tutaj o tym filmie.

Naprawdę mi się bardzo podoba ten film.

I ważna rzecz.

I o ambicjach człowieka, który...

Jest to pewne takie zwierciadło dla wielu sportoww, jakich mamy, w szczególności kilku myślę, że takich by się znalazło w tenisie ziemnym.

takich, którzy muszą wygrać.

No Djokovic, no to jakby tutaj jest bardzo, że tam, no jak mu trochę nie idzie, to od razu musi się rozmasować i posiedzieć trochę i przeczekać przeciwnika, żeby tam już mu tętno spadło, ale oprócz tego sportu, bo tego, wbrew pozorom tego sportu nie ma tam aż tak bardzo dużo, to jest historia o ludziach,

kombinowaniu.

I co ciekawe, ten film przypomina mi trochę filmy Tarantino, trochę Pulp Fiction, bo główny wątek głównym wątkiem, cały czas film idzie do przodu, ale ten film ma masę ciekawych wątków pobocznych.

Właściwie nawet nie wątków pobocznych, ale anegdot.

Dawno nie widziałem, dawno nie widziałem filmu, który by tak sprawnie popadał w dygresję, a tych historii, i to jest, że one wszystkie...

raczej nie dopowiadają historii, ale dopowiadają bohaterów.

I jak my jesteśmy w połowie filmu, to jesteśmy mega z żyć.

Znaczy ci bohaterowie, oni są bardzo mocno podbudowani.

I wiadomo, to jest bohater, który może się... Co jest problemem pewnie dla niektórych ludzi, że on... Niekoniecznie musimy mu kibicować, że to jest taki gościu, który odnosi sukcesy, ale tak...

Wiemy, że jest dobry, nie?

W sensie jest dobry, ale niedobry.

Ale metody, jak on do tego doprowadza i jakby nie bierze konsekwencji, nie dopuszcza do siebie ani przegranej, ani negatywnych konsekwencji.

Niesamowicie to jest zdrowe.

No i do tego ja nie będę ukrywał, już państwu parę razy odpowiadałem, ale lata mojej młodości w dużej mierze poświęciłem na tenis stołowy, więc tutaj mi się tak nostalgicznie wręcz bym powiedział zrobiło, aż bym sobie pograł z kimś.

A, tylko wiarze mam niestety, pingla.

No ale jakby państwo nie byli pewni mojej oceny, opinii, to na Rotten Tomatoes ma 93% pozytywnych opinii od krytyków i 83% pozytywnych od widzów.

Właściwie mogę powiedzieć, że powszechnie jest bardzo, bardzo chwalony.

Co było dziwnie, bo ten film jest świetnie sfotografowany.

Znaczy tam sfilmowany on jest naprawdę tak... Jest ziarnisty, ale bez przesady.

Jest w takich dość ciemnych kolorach zrobiony.

prawdziwe, a trochę tam nieostrości się zdarzyło.

No i tutaj nie jestem pewien, więc to tutaj może ktoś, kto już oglądał ten film, to może mi powie.

Wydawało mi się parę razy, że oni nieprawidłowo serwowali.

Że serwowali z tego samego, z tego samego boku, bo jest ta prawa i lewa połówka kortu, nie?

i z jednej na tą samą po drugiej stronie serwowali.

I właściwie nie wiem, czy mi się przewidziało tylko, że tak było, no bo to bardzo szybkie sceny, a może wtedy były inne przepisy, bo te przepisy też się zmieniły.

No widać, że oni grają tam na starych.

Jak ja byłem dzieckiem, to przepisy się jakoś tak zmieniały wtedy, że na przykład, co tam było takiego, że opadający lot piłki musi być, nie?

Więc zapraszam państwa w fantastyczne kino.

Jezu, jakby to jest... No naprawdę, to jest dobre filmy.

To jest, że reklamować, proszę państwa, takie rzeczy, to jest czysta radość.

Na pewno, żeśmy obaj oglądali Uncut Games, to dlatego zwróciłem uwagę o tym tempie, o którym mówiłeś.

To jest chyba, zaczyna to być jego znak rozpoznawczy, że on nadaje tempa rzeczom, które w zasadzie na pierwszy rzut oka wcale tempa nie muszą mieć.

Okej, no to brzmi apetycznie, niewątpliwie.

No, wiesz co, bracia Savdy mają tak, no Smashing Machine na pewno było trochę wolniejsze, ale też to był taki film, który był... Ale Smashing Machine to robili obaj?

Wcześniej razem pracowali, ale tam, ale ten Smashing Machine jest trochę, jest taki...

Nie wiem jak to powiedzieć, arthazowy troszeczkę w takim swoim podejściu.

To są dwóch braci, jeden jest wolny, drugi jest szybki, jak są razem to tak wychodzi po środku, jak są osobno to tak jest jeden za szybko, a drugi za wolno.

No nie, właśnie nie, właśnie ten Wielki Marty jest bardzo w stylu tych dwóch poprzednich filmów.

Bardzo, to tak bym powiedział bezpośrednia kontynuacja.

Bardzo, bardzo Państwu polecam ten film.

Tak, 30 stycznia wchodzi do pełnej dystrybucji.

Już będzie wszędzie.

Się nazywał laserowy.

Ten laserowy projektor.

Ja przez chwilę myślałem, że trafiłem na jakiś pokaz zabawnych technologii kinowych.

Co to znaczy, że jest ten laserowy?

Ja zaraz powiem, co to dokładnie było, bo ja ci wkleiłem to dzisiaj.

To nowa technologia projektorów.

Musiałbyś to albo zobaczyć sobie jakiś YouTube, który to wytłumacza i pokazuje, albo najlepiej w kinie.

Po prostu dwa projektery odpalone i raz świeci jeden, raz drugi.

Oni się chwalą tym, bo jakby w sensie takim, że kina o tym informują.

wią, że u nas jest lepsza jakość.

się nazywa projekcja laserowa Barco.

Tak dziwnie się nazywa.

Nie, już dawno nie widziałem, żebyś ty się jakimś filmem tak zachwycał do tego stopnia, więc... No, wiesz co?

Kurczę, no bo też takie filmy nie wychodzą.

No, poprzedni taki, żebym naprawdę tak się, żeby mnie tak złapał, no to był Resurrection Bigana.

On będzie w marcu czy w lutym w kinach?

To państwu oczywiście powiem.

Ale no ten jest... No wiesz, oglądasz film i wszystko tam działa, nie?

Wszystko jest pod ciebie.

To ja tak mam pode mnie z tą grą, o której mówiłem w zeszłym tygodniu z Star Rapture.

To jest po prostu... Nie wiem w ogóle jak to określić.

Jeżeli mnie coś swędzi, to ta gra dokładnie w tym miejscu mnie podrapie.

Wszystkie moje zapotrzebowania spełnia nawet te, o których nie wiedziałem, że je mam.

Zwłaszcza, że to jest produkcja w Early Accessie, więc ona siłą rzeczy nie musi być wybitna, ale to jest tak zaspokaja moje potrzeby.

Ja chyba nie przypominam sobie, kiedy ostatni raz zdarzyło mi się, że miałem 14 godzin siedział przy komputerze, nie mogąc się oderwać od grania.

Po prostu zjada mi czas, ale niesamowicie dobrze się bawię, układanie tamtych rzeczy.

Układanie tych fabryk to jest rzecz jasna, jedna historia, ale to, że tak sprawnie deweloperom udało się połączyć z jednej strony eksplorację, z drugiej strony strzelanie, z trzeciej strony właśnie budowę fabryk, to jest coś niesamowitego.

Ja strasznie się wciągnąłem w tę produkcję i jestem pod ogromnym wrażeniem tego, co można z tego ostatecznie ułożyć, jeżeli deweloperzy będą nad tym mocno pracować, a mają podstawy, żeby mocno pracować, bo im się to bardzo dobrze sprzedało.

Jest naprawdę moje najszczersze gratulacje.

Ja wiem, że też mój gust, to pewnie nie jest jakiś tam gust, który charakteryzuje większość graczy, ale może trafi to do większej liczby osób, bo to jest coś niesamowitego.

Zwłaszcza, że to dzisiaj jest dosyć tanie do kupienia, bo tam w okolicach 50 zł jest Star Rapture.

Więc jestem pod ogromnym wrażeniem.

Naprawdę doskonale się przy tym bawię.

Ale ty w coś innego chyba, nie?

Nie, no w Star Rapture też grałem.

Twórcy się też pochwalili, że sprzedano 500 tysięcy kopii.

Gratulacje dla Creepy Jarów.

Przede wszystkim, powiem szczerze, co mnie... Ja nie grałem długo, ale ta gra świetnie wygląda.

Kwestia optymalizacji to pewnie jest do obgadania.

U mnie chodzi wyśmienicie i to nic nie znaczy, rzecz jasna.

Różne są opinie w tej kwestii, ale ja też poświęciłem, ja mam ponad 60 godzin w tej grze.

Zważywszy na to, kiedy ona wyszła, to jest bardzo, bardzo dużo.

I w zasadzie ja w nią gram niecały tydzień, więc może data premiery Early Accessu nie jest dobrym punktem odniesienia, ale moje szaleństwo w niej owszem tak.

Ja bardzo dużo czasu spędziłem budując, praktycznie całą planetę zabudowałem budynkami i cały czas jakby to nie wpłynęło na optymalizację, ona bardzo dobrze chodzi mimo tego.

Więc powiedziałbym, że to w zależności od sprzętu jednego pójdzie lepiej albo gorzej, ale to, że rozbudowujesz tę planetę, tak dużo rzeczy możesz tam postawić, które działają, są połączone ze sobą i to nie pogarszyło moich wrażeń wizualnych.

Tam zresztą hotfixy się przytrafiają co chwilę.

Więc może na bieżąco to poprawiają.

Ja jestem pod wrażeniem.

Jestem naprawdę, ja zresztą jak grałem trochę z widzami, rozmawiałem na ten temat, jestem super ciekaw, co stało za tym pomysłem.

Bo jakby ja rozumiem na przykład zamiłowanie do Factorio, do Satisfactorio, to jest coś, co na pewno tam jest zauważalne i trudno z tym dyskutować i bardzo dobrze.

Natomiast zastanawiam się, ta wizja spalenia tej planety, która widowiskowa jest niezwykle.

Czy ktoś wpadł na pomysł i powiedział, oj słuchaj, mam pomysł, będziemy robili grę o tym, że co chwila planeta jest palona i gracze mają tam czas, żeby coś zrobić, znaleźć i uciekać przed tym wszystkim.

Czy po prostu zrobili grę w stylu Satisfactory i uznali, szukamy jakiegoś mechanizmu do resetowania tego, żeby ten świat się zmieniał i wpadli na coś takiego.

Ja naprawdę dawno nie byłem pod takim wrażeniem.

tego, jak to wygląda i jak to jest muzyką też przyozdobione.

Fajna rzecz, naprawdę jestem ciekaw, jakie tam jeszcze pomysły mają i co z nimi zrobią.

Ja powiem ci, że ja krótko grałem, więc jeszcze nie doszedłem, ale nie doszedłem do tego momentu, gdzie możesz zmienić widok na ten taktyczny, jakby, nie wiem, taki strategiczny.

Ale to wydaje się tak mega dobry pomysł.

Że łączysz te dwie perspektywy.

Możesz trochę na izometrię jakby postawić, patrząc z tej strony.

To jest w ogóle optymalizacja tych fabryk, to jest tyle zabawy, tyle sposobów, w jakie ja próbowałem wznieść te miasteczka praktycznie.

które by ze sobą współdziałały, to jest po prostu niebywałe.

Każdy gracz sobie własny system znajdzie.

To jest tak bardzo sandboxowe, tak bardzo fajne.

Nie wiem, czy tam są uniwersalne, najlepsze rozwiązania.

Nie sądzę też, żeby deweloperzy już doskonale wiedzieli, co jest najlepszym sposobem, bo to jest cholernie złożony system i dużo jeszcze przede mną, żeby go poznać w pełni.

Ale robi to na mnie ogromne wrażenie.

Ja mam tam 60 i końca nie widzę.

No a przecież są inne gry, Hytale wyszło, o którym chyba ty czy będziesz dzisiaj opowiadał?

Będę opowiadał.

No właśnie, też bym chciał po to sięgnąć.

Mam listę gier do przejścia tego rodzaju i muszę się najpierw przejeść Star Rapture.

Mam nadzieję, że mnie ta pasja grania w to niedługo opuści, chociaż pewnie też bym nie chciał.

No, ale też, no wiesz, to ja w różnych grach lubię opowiadać u siebie i jak się skupię tylko na jednym, no to, wiesz, to źle, to też niedobrze.

To zabójstwo dla mojego zawodu.

Grasz w to, jakieś dramy zaraz będą.

Chociaż ja powiem szczerze, my jako Polacy powinniśmy pielęgnować polską wymowę, czyli chytale, tak jak Tom Brider.

Ja już próbowałem się dogadać z ludźmi, jak to należy wymawiać.

Świetnie to brzmi.

Jak taka jakaś zabawa, jak byłeś dzieckiem.

Gramy w chytale?

Ale to sobie zaraz o tym porozmawiamy.

Star Rapture zapowiada się super.

No ja trochę nie jestem, to nie jest trochę moja taka fantazja, ale jeszcze sobie pogram na pewno w to, bo też tak mówię, no to tak klarownie wygląda, dobrze mi chodzi ta gra, a ja mam trochę słabszy komputer, więc jeszcze raz gratulacje dla creepyjarów.

To też, wiesz, jak sobie opowiadam o tym, co bardzo, bardzo mi pasuje, to też jakby cholernie wyraźnie widać, że wiesz, dla mnie Star Rapture to jest coś takiego jak dla ciebie, ja wiem, Mario Kart.

Że ja też nie jestem w stanie w ogóle pojąć, jak można w te Mario Karty grać tyle, ile ty czasu w to grasz.

Nie no, ja mam 34 godziny tylko w Mario Kartach.

No tak, ale wiesz, wszystkie wyścigi przejechałeś w te i we w te.

Dla mnie każdy wyścig to w zasadzie nie różni się jeden od drugiego.

W ogóle mnie to nie kręci.

Są różne gusta i wiem, że ta konkretnie gra jest specyficzna, ale ona jest piękna.

Ja nawet, tak jak powiedziałem na początku, nawet nie wiedziałem, że aż tak bardzo lubię tego typu rzeczy.

W Faktoriu dużo pograłem, ale nie sądziłem, że się wkręcę tak bardzo tutaj.

Ale się wkręciłem, no.

To świetnie.

A ja, panie Remigiuszu, wróciłem do Animal Crossing New Horizon.

Bo wyszło na Switcha dwójkę, wersja natywna i dostałem kod od dystrybutora.

Co ciekawe, pierwszy raz kod, a nie pudełko.

I co w sumie w przypadku tej gry...

Nawet jest na plus, muszę zaliczyć, bo ja kiedyś sobie kupiłem tą grę w pudełku i miałem tam, nie wiem, 60 ponad godzin.

Ale jakoś tak mi, ja rozbudowałem tą wyspę trochę i tak mi się jakoś znudziło i sprzedałem.

Ale to, wiesz co, ja tak właściwie pośród różnych produkcji Nintendo Animal Crossing brzmi jak coś takiego, co mogłoby mi się teoretycznie spodobać.

To jest, to jest, od razu mi się rozbudowałem wyspę, to znaczy co, to się buduje wyspę?

No tak, tak, tak, zaraz ci powiem, bo to jest w ogóle też gra, która...

to jest gra, która spełnia pewną bardzo konkretną fantazję.

Ogólnie jest wiele gier, które bazują na tym, nie na mechanikach, tylko właśnie na takiej, znaczy też muszą na mechanikach, ale jakby podstawą jest to, że ty musisz poczuć, że tam coś przeżyjesz takiego, co spełni twoje oczekiwania.

Nie wiem, jak to w ogóle określić dokładnie.

A, no właściwie ta fantazja to jest taka, że chcę mieć święty spokój, najlepiej uciec na wyspę przed tymi wszystkimi natłokami życia codziennego.

Odpalasz sobie tą grę i larpujesz ten taki ostateczny wypoczynek.

No bo ty masz tam obowiązki takie.

Tak, znaczy takie naprawdę, że to jest takie, że jakby ja to rozumiem, bo to jest też taka gra, która działa w czasie rzeczywistym, czy jak ty odpalisz ją rano, to w grze jest rano, teraz jest zima, to na wyspie jest zima.

wieczorem, no to będzie wieczór i tam nie ma takiego... Jeżeli masz poczekać dzień, to masz poczekać dzień.

W sensie dosłownym?

I to nie jest mechanizm, który ma spowodować, że kupisz mikrotransakcje, bo tam raczej nie ma żadnych mikrotransakcji, przynajmniej nie kojarzę.

Nintendo raczej jest takie dosyć dobrze robi z mikrotransakcjami, ponieww ogóle ich nie wprowadza.

ale tutaj masz, że ta gra jest taka uspokajająca, nie, że tam wstaję rano na tym Animal Crossingu, mówię tak, co dziś, a no to muszę jakąś rybę złowić, sprawdzić, co tam może na brzeg wyrzuciło, spytać się pana Tomka Nuka, czy tam coś, jakieś rzeczy ma dla mnie, o tutaj trzeba jakiś typ, mówi, znajdź dla mnie tam piętnaście różnych rodzajów zwierzątek, nie.

Nie wiem jak to pamiętam.

Jest świetna, że jest jakby w ogóle po ile rzepa dzisiaj.

Ja zresetowałem sobie wyspę i gram od początku w tą grę.

I rzeczywiście też nie będę ukrywał, mam tak, że ten pierwszy etap, kiedy ta wyspa jest taka dzika i tam mieszkasz w namiocie, to mi sprawia najwięcej radości, ale nie skończyłem mówić, czym to się różni od tej wersji na Switcha zwykłego.

Właściwie niewiele jest różnic poza rozdzielczością, ostrością tej gry.

Upgrade kosztuje 5 dolarów, no więc trochę kosztuje.

Wprowadzono obsługę myszki, ale do dekorowania domu.

Dalej są ekrany ładowania, jakieś takie długie, tam wchodzisz, wychodzisz z namiotu czy z domku, to to trwa, ale jest... Urocza jest ta gra, muszę przyznać.

To jest taki... Nie dziwię się, że tam oni sprzedali jakieś w ogóle tam... Skoro to jest gra dla relaksu, to może idą za taką myślą Toda Howarda i Bethesdy, że te ekrany wczytywania są po to, żebyś się trochę oderwał i zrelaksował dodatkowo, nie?

Gdzieś widziałem, jakieś takie są dla fanów odwołania na wirtualnej stronie Fallouta.

Widziałem już jakieś informacje, że to nie jest związane z ogłoszeniem gry, ale nie wiadomo, co to będzie.

No fajnie by było, gdyby ten remake, a jeszcze wrócę, Animar Crossing sprzedało się, wiesz ile?

48 milionów.

Chciałem powiedzieć 24, ale trochę bym chybił.

No, więc raczej popularna, raczej popularna gra.

No tak, tak, tak, niewątpliwie.

48 milionów.

Wlarpowanie po prostu, nie robienia nic.

Wakacji na wyspie, nie?

Pomyślałbym sobie, że to zabawny byłby pomysł na robienie gry, która się dzieje w czasie rzeczywistym.

Znaczy idziesz do kowala i on ci mówi za tydzień przyjdź po miecz odebrać.

To też nie głupi wam, jest ciekawe, jakby to zadziałało.

Bo też jest tak, że gracze się bardzo szybko przegryzają przez content i przynajmniej ci, których ja znam z YouTube'a, oni się przegryzają szybko i szybko też tracą zainteresowanie tą grą.

Fajnie byłoby, gdyby od czasu do czasu gry trochę nas przytrzymały dłużej, a nie pozwalały nam na takie szarżowanie przez content.

Nie mówię, że każda, tylko że to był ciekawy eksperyment.

No to nie jest trochę domena właśnie streamerów, youtuberów?

Że tam musisz szybko to zrobić, że jest wyścig, że właściwie to delektowanie się grą to tak trochę jest na drugim planie.

No, ale wiesz co, to też zależy, specyfika publiczności.

Myślę, że są też widzowie, którzy lubią na spokojnie sobie posiedzieć, pogadać i ja na pewno mam sporo takich.

To jest kwestia tego podejścia.

Może takich widzów, którzy szukają szybkiej, dynamicznej i gwałtownej rozrywki jest więcej?

Tak mi się wydaje, że może być więcej, bo w ogóle zapotrzebowanie na szybkie wrażenia jest chyba rosnące.

I to też jest właściwie temat trochę zahaczający o to, o czym będziemy dzisiaj rozmawiali, ale myślę, że spokojnie można też odnaleźć widzów, którzy lubią posiedzieć i pogadać tam, więc wszystko dla wszystkich.

Znaczy dla każdego coś się znajdzie, o tak chciałem powiedzieć.

Ja się trochę pogubiłem przez tą przerwę.

A, no obejrzałem sobie seriale, stare to są seriale, więc pewnie państwa nie zaskoczę, ale to z rekomendacjami, ale dlaczego by państwu nie polecić serial, o którym ty opowiadałeś już jakiś czas temu i on jest z 2024 roku, uznany za niewinnego z Jake'iem Glenn Hallem.

Bardzo dobry serial, bardzo dobry, bardzo dobrze zagrany i z przyjemnością z żoną go żeśmy obejrzeli, nie spodziewałem się, że będzie aż taki dobry.

Trzyma w napięciu, zaskakuje bohaterowie, których nie sposób polubić swoją drogą, ale też, ale mimo to da się obejrzeć.

Dobrze, że jest to zagrana rzecz, potwierdzam, bo to są opinie już z zeszłego roku, to był dobry serial, ale nie wiem, czy u nas na topkach on ulądował, gdzieś u was, u ciebie chyba nie, nie specjalnie.

To jest dwa lata temu był.

No właśnie.

Faktycznie, no to jeszcze dodatkowo starszy.

A to teraz mam dla Państwa jeszcze coś starszego.

Poniewwrócił... Twoją starą.

Wrócił serial, który został zrealizowany pierwszy sezon w 2016 roku, teraz drugi sezon jest w 2026.

Bardzo dobry był pierwszy sezon, chociaż dosyć powolny, ale z przyjemnością go oglądałem.

Teraz się pojawił drugi, więc z żoną sobie oglądamy pierwszy, bo ona nie oglądała, więc żeby się wciągnęła w tę historię, to ją namówiłem na ten pierwszy sezon i sobie zerkam i sobie oglądamy i potwierdzam, że pierwszy sezon niezły, nawet po tych dziesięciu latach.

Nie zestarzał się, ale trzeba brać pod uwagę, że to taka powolna dosyć historia, ale zagmatwana, ciekawa i z takim thrillerowym wątkiem.

I bardzo jestem ciekawy, jak ten drugi sezon się potoczy.

Pierwszy był zaskakujący, zobaczymy.

I to jestem też super ciekawy, jak to się stało, że po dziesięciu latach nagle on powraca, jakie były powody.

To sobie sprawdzę, jak sobie obejrzę ten drugi sezon.

No to zważywszy na te strajki i inne rzeczy tego rodzaju, to może wymagało trochę czasu.

Swoją drogą sytuacja post-strajkowa zakładam, że już wszystko wróciło do normy, a może już nigdy nic nie wróci do normy.

Nie wiem, bo po tych strajkach czy rzeczy się wyjaśniły i wszyscy zadowoleni są uczestnicy tego?

Tego nigdy nie wiadomo, ale jakby już powiedzmy jest ogarnięte.

Święty spokój.

Całe szczęście, bo byśmy nie dostali czwartego sezonu Wiedźmina i to byłaby wielka tragedia.

No właśnie.

Nie wiem, czy to teraz warto w ogóle się zabierać.

No, abyś sobie obejrzał, abyś sobie pohejtował.

Był wykonywany.

Jakbym sobie pohejtował, to jeszcze pół biedy, a jakby mi się spodobał, to była załamka.

No właśnie.

A ja, panie Remigiuszu, ogłoszenie mam ważne.

Ważne ogłoszenie.

Proszę państwa, wszystko z nami w porządku, czyli mój film dokumentalny będzie w kinie po dziewięciu latach od premiery.

Znaczy w kinach to już tam robiłem jakieś pokazy, ale proszę państwa, Narodowe Centrum Kultury Filmowej w Łodzi.

a dokładnie pan Filip, pozdrawiam serdecznie, zaproponował mi zrobienie takiego pokazu specjalnego, a ja w Łodzi dawno nie byłem, no to mówię, wybiorę się jak najbardziej, więc i państwa zapraszam.

Oczywiście link do tego wydarzenia jest w opisie, bo trzeba kupić bilet, ale 7 lutego o 16 w łódzkim NCKF-ie odbędzie się właśnie pokaz Wszystko z nami w porządku.

Dziewięć lat od premiery.

Wiesz co, dziewięć lat dziewięcioma latami, ale prawda jest taka, że temat jest ciągle bieżący.

Nawet powiedziałbym, że jest bardzo bieżący.

Więc będziesz miał okazję z łódzkimi widzami się spotkać.

To ja pozdrawiam od razu wszystkich, którzy się pojawią.

Mamy sporo widzów z Łodzi, więc mam nadzieję, że wpadniecie.

Po dziewięciu latach?

Pod koniec produkcji zrobiłem parę rzeczy, których właściwie żałowałem.

Mianowicie, zadzwonił do mnie Łukasz Urbański, który robił mi kolory i powiedział, ty, Boris, nie chcesz sobie tam wystabilizować niektórych ujęć?

A ja to po prostu już tam, wiesz...

Wszystko na ostatnią chwilę, już nie ma na nic czasu.

Ja mówię, ale co, uważasz, że trzeba?

On mówi, no nie wiem, no zastanów się nad tym.

Ja mówię, no w panikę.

I po prostu... I pewne rzeczy wystabilizowałem za bardzo.

Znaczy... Teraz tak sobie jakiś czas... Znaczy nie teraz, ale już tam parę lat temu wróciłem sobie i tak popatrzyłem na to.

No i właściwie jest parę takich ujęć, które są za bardzo... Jest za duża stabilizacja wrzucona i jest taka...

Nikt tego nie widzi praktycznie.

Nie, nie, nie, na pewno nie, ale stabilizacja się przeprowadza kadrując dodatkowo, obcinając trochę, w ten sposób, tak?

To w premierze, no to jakimś tam systemie, to było dziewięć lat temu, nie?

No jakby tam wszystko jest, wszystko już okej, jakby nic nie zmieniam więcej w tym filmie.

To też w sumie świadczy o mojej dojrzałości, że tam nie zmieniam wszystkiego.

Powstrzymałem się.

To jakby zaraz po dziewięciu latach, to wiesz, to jakby zaczęło teraz zmieniać.

Ale to jakby to taka chęć, że tam przemontować, no to jest zawsze jakaś spora, nie?

Możesz zrobić wersję reżyserską.

To jest wersja reżyserska.

Już tam nie było producenta nawet.

Ale chodzi mi o to, że na pewno były jakieś ujęcia, które żeś powycinął, tak jak w tym filmie, który teraz robiłeś.

Nie, wszystko to było takie, jak ja chciałem zrobić, no.

To jest jakby, tam nie było, nie miałbym czego usuwać, bo wszystko to była moja decyzja wtedy, nie?

Jedyna wersja taka... Ale to sam mówisz, pewne decyzje mówisz, nie do końca jesteś zadowolony.

Tak, ale tutaj akurat to są decyzje, które przez lata myślałem, że nie da się cofnąć, bo myślałem, że najpierw ustabilizowałem to, a potem był kolor korekcji, a okazało się, że nie.

że najpierw była kolorkorekcja, a potem na kolorkorekcję jest tą stabilizację, więc sobie siadłem w nocy raz i właściwie, no nie wiem, z 90% zdjąłem tych stabilizacji i jestem zadowolony.

Państwo w Łodzi mają dodatkową okazję przeżyć wrażenie.

Nie dość, że będziecie mogli Państwo z Borysem obejrzeć film, to jeszcze ten film będzie niestabilny.

Ale film na pewno.

I to taka, wiesz co, nie sądzę, żeby ktokolwiek, to musiał być, nie wiem, film do filmu i to tylko w tam, niektórych takich, to są delikatne rzeczy, nie?

Delikatne rzeczy, więc cały czas ten duch oryginału zostaje, ale ja się cieszę, że mogłem to zmienić.

Wiesz, teraz jest tak, że ja sobie to zmieniam, eksportuję projekt w premierze.

Już w ogóle mogę sobie sam zrobić w domu DCP, co kiedyś było dosyć utrudnione, czyli tą wersję taką do kina.

Wtedy chyba tysiąc złotych za to zapłaciłem normalnie, żeby mieć tą wersję kinową.

Więc zobaczymy, czy to będzie działać w ogóle.

jak to sam wszystko zrobię.

Będę ja, będzie Rafał Zaremba, czyli bohater, jeden z bohaterów filmu, więc będzie tak nostalgicznie.

Ty, a powiedz mi to, że wtedy trzeba było płacić za tą wersję kinową.

To programy mają nowe funkcje, czy to jakaś dodatkowa?

Chyba nie było wtedy nawet jakiegoś, albo musiałeś kupić jakiś bardzo drugi program, ja nie pamiętam już, ale pamiętam, że

Bo DCP to jest format, który czytają serwery kinowe, te Dolby.

No i właściwie to polega na tym, że on osobno eksportuje klatki filmu, jako pliki graficzne.

I to jest bardzo dużo zajmuje miejsca, bo tam w ogóle nie ma kompresji, więc po prostu jest tak 80 giga godzina zajmuje chyba.

Więc no to tyle.

Tam trzeba dokładnie zakodować informacje, jaki format, jaki klatkaż.

No tak jak sobie tam wpiszesz, to...

To tak to wwietli, no.

Ja w Moskwie, jak miałem pokaz, to źle mi wwietli film w złym formacie.

I tam... W wertykalnym?

Nie no, zamiast 16x9 to 16x10 wwietli.

I nie wiem dlaczego, zupełnie.

Garnąłem, że źle musieli to ustawić.

Nikogo tam nie było w środku.

Więc zasiadłem w kinie i mówię, dobra, nikt nie zauważył i tak...

Bo to jest taka delika... Wiesz, jak znasz dokładnie materiał, no to widzisz, jak jest taka minimalna dyspropo... Minimalna.

A jak nigdy tego nie widziałeś, to nie ma właśnie różnicy, nie?

No to ktoś jest grubszy, ktoś jest krótszy tam w 1%.

Link, proszę państwa, w opisie.

Wszystko z nami w porządku w Narodowym Centrum Kultury Filmowej w Łodzi.

Panie, do Wrocławia to bym się może wybrał.

Chyba, że byłoby o 14.00 w porze obiadu.

Czy pan Remigiusz jeszcze ma jakieś historie do opowiedzenia?

Bo ja zagrałem sobie w chytale.

No tak, a nie rozmawialiśmy o tym?

Nie rozmawialiśmy właśnie.

Jakby ktoś z Państwa nie wiedział, to Hytale.

Oczywiście Hytale się to czyta, ale ja będę tutaj... Ja uważam, że jesteśmy w Polsce, czytajmy to po polsku, jak jest ładnie.

To jest sandboxowa gra akcji z takim podejściem RPG.

której historia sięga 2015 roku, kiedy twórcy popularnych modów do Minecrafta rozpoczęli pracę nad własnym projektem.

I był to zespół znany z tworzenia z jednych najpopularniejszych customowych map do Minecrafta, czyli Hypixel.

Ci twórcy stwierdzili, że zrobią swojego Minecrafta, ale z naciskiem właśnie na te mechaniki RPG.

Prace rozpoczęli w 2015.

W 2018 wypuścili zwiastun, który obecnie ma 62 miliony odtworzeń.

I wtedy też był mega popularny od razu.

Sukces nie uszedł jakby uwadze branży i w 2020 Riot Game przejął Hypixel Studio, stając się wydawcą gry.

Przez pięć lat gra była rozwijana w ślimaczym tempie, bez oficjalnych testów.

W czerwcu zeszłego roku Riot Game anulowało projekt i zamknęło studio, uznając, że nie można powołać chytale do życia w sposób, który spełniałoby

W listopadzie tego samego roku pan Simon, czyli współzałożyciel Hypixel Studio, odkupił prawa do gry od Riotu i zatrudnił z powrotem 30 byłych deweloperów.

Zespół powrócił do Legacy Engine i starej wizji gry.

A 13 stycznia tego roku gra zadebiutowała we wczesnym dostępie.

Stała się też tego dnia najczęściej oglądaną grą na Twitchu.

Nie ma właściwie danych o sprzedaży, ale już pojawiają się informacje, że ponad 2 miliony ludzi zagrało w to.

Co jest bardzo prawdopodobne, bo jest ewidentnie szał.

Widać to też na stronie z takiej raporty, ile modów już tam powstało.

Już chyba 2 miliony modów ściągnęli do Hytale.

Jeżeli właściwie powiedzieć, co to jest za gra, no to jest taki Minecraft klon.

I tam jak ja sobie trochę pograłem, to różnice są takie, że ładniej ta gra wygląda, moim zdaniem.

Porównuję Minecrafta takiego...

kolasa, tak, wanila, do chytale wanila, więc mi się bardziej podoba to, jak chytale wygląda, ale też są takie drobne usprawnienia, wiesz, jak chcemy ściąć drzewo, to wystarczy, że ten jeden klocek na dole rozwalimy i całe się sypie i możemy sobie zbierać.

automatycznie wchodzimy po schodkach, w Minecraftie w którejś wersji to było, tylko nie pamiętam w której, czy to było w jakiejś takiej na konsole chyba.

Nie pamiętam szczegółów, tak, dużo się pozmieniało.

Walka jest trochę inna, też w tym hytale jest ciekawsza, animacje bohatera, mamy mapę, kompas na górze ze wskazanymi ważnymi punktami, można wskakiwać na dwa klocki, co najmniej on się tam podciąga, ten bohater.

No, właściwie to jest taki Minecraft z kilkoma modami.

Gra jest dostępna tylko na PC, znaczy właściwie nie tylko na PC, bo jest też na Maca i na Linuxa, ale jest dostępna w swoim launcherze na komputerach PC.

To jest taka rzecz, na którą wiele osób czekało, to żadna jest niespodzianka.

Właśnie też mam praktycznie na pierwszym miejscu na liście rzeczy do ogrania, jak mi się skończą te, które ogrywam aktualnie.

Ale to akurat odkładanie tej gry na odrobinę później wcale chyba nikomu specjalnie nie zaszkodzi, bo ona będzie tylko lepsza z czasem, zważywszy na to, że się sprzedała, a to deweloperzy mają czas, żeby nad tym opracować i usprawnić.

Deweloperzy powiedzieli, że oni mają kasę na dwa lata developmentu tylko z preorderów.

To dobrze świadczy raczej.

To jest zacna informacja, więc myślę, że się uspokoiła sytuacja, zważywszy na to, że przecież były problemy i ten projekt praktycznie był zaorany gdzieś tam w pewnym momencie, o czym zresztą opowiadałeś.

Więc mam nadzieję, że wszyscy, którzy już teraz grają i testują są zadowoleni i ja na pewno się za to zabiorę.

No jedyna strata to taka, że pewnie bym wwietleń naklepał, gdybym to robił na bieżąco, ale jak już się wciągnąłem w coś innego, to nie potrafię się oderwać.

Byłbym się nieswojo czuł.

Więc poczekam trochę, jak mówię.

Na pewno z czasem to się tylko i wyłącznie rozwinie.

Zastanawiam się, czy dobrym pomysłem było wyrzucenie tego poza Steama.

Jakby rozumiem, że sprzedając tę grę przy użyciu swojego własnego launchera, no to mają 100% dochodu z tego i to ma ręce i nogi.

Ale zakładam, że obecność tej gry na Steamie, zważywszy na jej sprzedaż poza Steamem, raczej wpłynęłaby pozytywnie.

Myślę, że sprzedałoby się jeszcze więcej.

więc ja na ich miejscu bym po prostu sprzedawał i tu, i tu, ale pewnie mają swoje jakieś pomysły, które za tym stoją.

Mi ciężko sobie wyobrazić, jaki jest, bo też spierałem się trochę, część osób uważało, że to w ogóle jest świetny pomysł, nie dzielenie się ze Steamem, ale zważywszy na ilość użytkowników Steama i na popularność tej gry,

to jej obecność gdzieś tam na topkach Steama raczej by jeszcze bardziej wpłynęła na jej rozpoznawalność, na zainteresowanie.

Więc nie wiem, dlaczego taki pomysł został podjęty.

Jeżeli sprzedali milion kopii, to ten powód to jest 6 milionów różnicy, czyli mniej jest 6 milionów dolarów by zarobili, a jakby sprzedali 5 milionów kopii, to 30 milionów różnicy.

To jest pierwsza rzecz.

Ale lepiej sprzedać 5 milionów niż milion, to wtedy i tak są na plusie, nie?

Po drugie, ja bardzo propsuję, znaczy uważam, że dominacja i monopol Steama to jest niebezpieczeństwo dla BC Gamingu.

Żeby wszystko było jasne, na razie Steam jest, można go chwalić i robi rzeczy dobre, ale to się skończy prędzej czy później i zapłacimy grubą cenę za takie zaufanie wobec jednej platformy.

Ale na razie tak, ja nie patrzę na to z perspektywy mojej jako gracza,

tylko z perspektywy twórcy gry, który chce spopularyzować swój produkt i wydaje mi się, że Steam oprócz tego, że tam zabiera swoje pieniądze, no to jest jednak platformą o ogromnym zasięgu i dostarcza informacje też graczom, nie?

Ale no taką podjęli decyzję, są zadowoleni z zarobionych pieniędzy, więc...

Stawiam, że sobie to przeliczyli.

Wiesz, Minecrafta też nie ma na Steamie.

Więc stwierdzili, że jak są znani w tym środowisku, które jest domyślne dla nich, czyli ci, którzy lubią Minecrafta i trochę są zawiedzeni tym, że

nie rozwija się bardziej Minecraft, że właściwie dodawany jest content, a nie ulepszane są mechanizmy, no to tutaj mogą po prostu to zrobić.

Dla studia, które ma tam 30 czy trochę więcej może ludzi, to mieć, nie mieć 6 milionów dolarów?

Wiesz, 6 milionów to jest procent z tego, co mieliby, więc... Nie, nie, mówię o milionie sprzedanych.

Ja też zastanawiam się, właściwie jedyna taka rzecz, która wydaje mi się sensowna i racjonalna, to taka długoterminowa wizja, że być może z tej gry uda się zbudować taką platformę, jaką ma Fortnite albo jaką ma Roblox, gdzie...

Już teraz widać zainteresowanie modami, więc zainteresowanie trybami.

Tam wokół tego można naprawdę zbudować osobny launcher, który będzie spełniał swoją rolę i być może, jeżeli taką wizję mają, to ma to ręce i nogi.

Ale wierzyć w taką wizję na dzień dobry, trzeba mieć dużo, dużo...

Dużo trzeba mieć... Odwagi.

Do odważnych świat należy.

To prawda.

Właśnie nie odwagi, ale też wiary w swój własny projekt.

Wracamy do filmu... Bo to się może udać.

Wielki Marty, tak?

Że to możesz mieć umiejętności, ale trzeba mieć jeszcze bardzo silną wiarę w to, że ci uda.

Ale też trzeba być wredniakiem na to wyglądach, bo to... No, jakby twój sukces jest najważniejszy.

Ale to nie zawsze trzeba iść po trupach, nie?

Nie no, my to wiemy, ale czy wielki Marty o tym wiedział?

On nie wiedział, na pewno.

Na pewno.

I co ciekawe, widziałem to w nagłówku, więc to powiem Państwu jako ciekawostka.

Chytale można zwrócić po czterech godzinach, a nie po dwóch, jak jest na Steam.

Tam jest jakiś system rozwoju postaci?

Wiem, że tam są umiejętności jakieś, że w walce się używa więcej niż tylko... Wiesz co, dużo testowałem, więc sobie chodziłem, patrzyłem, jakie są biomy, tworzyłem nowe światy, odpalałem na Macu, w ogóle na moim M1 Max.

No na niskich, ale chodzi w 60 klatkach.

W ogóle to, jak zmienia się z wysokiego na niski,

wartość, jakość grafiki.

Więc ja tam sobie więcej testowałem niż jakoś tak się wkręcałem w tą grę, bo też nie będę ukrywał, ja bardzo dużo grałem w Minecrafta.

Ja trochę mam dość właśnie takich gier survivalowych, gdzie...

Tak, ja właśnie mam teraz straszne, straszne ciśnienie na takie gry.

Ja trochę czekałem na Hytale od momentu, kiedy się pojawiły pierwsze informacje, bo właśnie spodziewałem się, że to będzie Minecraft z tymi całymi mechanikami zbierackimi, plus z jakąś przygodą, z ciekawszymi podziemiami, z jakimiś takimi rzeczami, które są charakterystyczne dla RPGów i także z rozwojem postaci.

I na to liczę ostatecznie pewnie, gdyby się chciało mody tworzyć,

Na bazie tego pomysłu to pewnie będzie ich sporo.

Wiem, że w Minecraft'cie też były mody RPG, ale jakoś nigdy mnie to nie wkręciło za bardzo.

Bo w Hytale są dużo ciekawsze mechaniki walki.

To z tego, co widziałem na gameplayach, bardzo ładnie to wygląda.

Więc wokół tego już można coś całkiem sensownego zbudować.

I będę obserwował na pewno.

Cieszę się, że to wygrało.

Jest na pewno jakiś sukces, zobaczymy na jak długo, ale też od razu powiem ci...

ten świat jest ciekawszy niż w Minecrafcie.

Znaczy dużo szybciej znajdujesz jakieś ciekawe miejsca.

No właśnie, właśnie.

No i też nie jest jakoś specjalnie tam droga ta gra, bo poniżej stówki chyba kosztuje.

Zaraz sprawdzimy.

Zastanawiam nawet, ja nie mogę tego, ale jeżeli ta wizja, wiesz, takiego, ta perspektywiczna wizja klienta, na którym jest, wiesz, gra plus dużo różnych atrakcji, jeżeli ona jest sensowna, to spoko?

Natomiast zupełnie nawet mogli, zważywszy na to, że mają dosyć niską cenę u siebie, to mogli nawet o te 30% podbić cenę na Steamie i nadal to byłaby ekspozycja dosyć dobra.

Więc nie mogę przeboleć tego, że tego na Steamie nie dali.

W ogóle to nie jest mój problem, ani to moje pieniądze, ale mam wrażenie, ja w ogóle też...

Ja myślę, że też Steam tak dla mnie jest ciekawym narzędziem analitycznym i przez to, że go nie ma tam na Steamie, to wielu rzeczy nie wiemy, których byśmy mogli wiedzieć, więc z tej perspektywy także na to patrzę, bo co, ani mnie to ziemia nie grzeje, czy oni zarobili 6 milionów więcej, czy mniej, to ja nie jestem ani biedniejszy, ani bogatszy, więc nie wiem, czułasz się tak bardzo.

Jeszcze była taka teoria, że dlatego nie dają na Steama, ponieważ gra jest zabagowana i boją się review bombingu.

W bardzo dobrym stanie jest.

Ja po tych kilku godzinach właściwie nie miałem żadnych problemów, żadnych błędów.

Aż byłem taki zdziwiony, że to wszystko tam działa.

To jest oczywiście bardziej Minecraft na modach niż Minecraft 2.

Ale to był wczesny dostęp.

Więc trzymam kciuki.

Jestem bardzo ciekaw, ile feature'ów musieli wyciąć ostatecznie, bo na pewno mieli wiele pomysłów, które nie trafiły do finalnej wersji, bo gdyby nie mieli problemów z wprowadzeniem tych pomysłów, to by nie mieli problemów z Riotem.

Zakładam, że o to chodziło, że to, co dowieźli, a to, co obiecali, to były różne rzeczy i doszło do tego rozejścia dróg, ale rozumiem, że to, co dostarczyli jest na razie spoko.

Ja nie wiem dokładnie, z tego co kojarzę, nie chcę tutaj ściemniać, ale wydaje mi się, że oni Riot, że oni robili grę na nowym silniku i właściwie to, co mamy teraz, to jest ta wersja z 2018 roku?

No tam nie widać za bardzo, żeby... Przy takiej konfiguracji grafiki.

Nie, później na pewno.

Nie chcę tutaj... Coś tam czytałem, ale ile tam jest prawdy w tym, ile nie.

Nie ma innej możliwości.

Nie ma chyba jakiegoś celu w tej grze?

No ale to mi nigdy w Minecrafcie nie przeszkadzało zupełnie.

Czy możemy do wątku naszego głównego naczelnego dobrnąć?

Proszę Państwa, polski rząd pracuje nad zakazem mediów społecznościowych dla dzieci.

Jak czytamy na wirtualnych mediach platformy takie jak...

między innymi jak TikTok, Instagram czy Facebook, mogą zostać czasowo zakazane dla najmłodszych użytkowników.

Koalicja Obywatelska szykuje projekt ustawy ograniczającej dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci do 15 roku życia.

Jest to inicjatywa szefowej MEN posłanki Koalicji Obywatelskiej Barbary Nowackiej i posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha.

Propozycję zaakceptowało Kolegium Klubu.

dając polityczne zielone światło dla projektu.

Jak wyjaśnia w rozmowie z Pap Giertych, który był ministrem edukacji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego.

Kto pamięta, ten wie, że nie był specjalnie lubiany jako minister edukacji.

Przepuścił ludzi przez matury, to wszyscy, co zostali przepuszczeni, to go polubili chyba za to.

Inicjatywa zrodziła się w ławach poselskich, dlatego będzie złożona jako projekt poselski.

One już częściowo trwają, ale jest decyzja polityczna, polityczno-kierunkowa, żeby to przyspieszyć i jak najszybciej spróbowwprowadzić.

Powiedział Giertych.

Dostępu dzieci i młodzieży do mediów społecznościowych mają odpowiadać platformy społecznościowe.

Podał przykład przepisów w tej sprawie wprowadzonych w Australii.

Giertych zauważył, że badacze wskazują, że dostęp dzieci i młodzieży do 15 roku do mediów społecznościowych wywołuje u nich...

U nich poważne problemy natury psychicznej, ma też negatywny wpływ na naukę i życie społeczne.

Trzeba to po prostu przerwać.

Będziemy podążać za tą linią, która się kształtuje w Europie i w świecie cywilizowanym, wskazał poseł.

To są takie rzeczy, których ja cieszę się, że one są wprowadzane w Polsce, tylko nie jestem do końca pewny, czy moja wizja tego, jak powinno to wyglądać, jest właściwa, bo moja wizja wynika z tego, w jakim ja się świecie wychowałem, więc wydaje mi się, że świat, który jest mi bliski z czasów mojej młodości, powinien także być światem tych moich dzieci i współczesnej młodzieży.

Nie jestem do końca pewny, czy to nie jest takie boomerskie trochę podejście, ale zgadzam się z tym, że idź na dwór, pokop piłkę.

Ja staram się raczej unikać tego typu myślenia, ale cieszę się, że ostatecznie rząd wprowadza tego typu pomysły.

Bardzo się ucieszyłem, że kiedy Australia to wprowadziła, bo ja też jestem bardzo zaniepokojony social mediami i tym, jak pływają na dzieciaki i rozumiem, że reszta świata też trochę pójdzie za tym ciosem.

Znacznie dłużej to trwało niż należało się spodziewać.

Ja byłem przekonany, że pierwszym zakazem, który już powinien dawno się wydarzyć, to sprawdzanie, czy dziecko zakłada konto, bo tam też są ograniczenia wiekowe i one są bardzo łatwe do obejścia.

I właściwie pierwsze zakazy, jakie się pojawiły, to byłem przekonany, że bardziej chodzi o to, że dziecko...

Nie może publikować swoich rzeczy, nie może publikować swoich zdjęć, nie może w ten sposób uczestniczyć w internecie, natomiast żeby będzie mogło oglądać te rzeczy, co też nie było idealnym rozwiązaniem, ale zawsze już jakimś.

I bo zakaz publikacji swoich treści, publikacji treści na temat innych dzieci byłby już jakimś dobrym pomysłem.

Też mam takie przekonanie, że to bardzo wpływa na umysł dzieci i nie do końca dobrze, albo ja nie jestem w stanie w zasadzie przewidzieć, jakie tam pozytywne skutki mogą być tego typu.

uczestnictwa dzieci w social mediów, w mediach pewnie jakieś będą.

Na pewno jakaś forma, mniej alienują się dzieci, jeżeli musimy tutaj jakieś pozytywy wymyślać, ale tych negatywów myślę, że jest bardzo dużo, później o tym chwilę powiemy.

Ja mam taką wizję, my jesteśmy dosyć elastyczni w ogóle ludzie jako gatunek i niezależnie od tego, jakie czynniki na nas wpływają, czy są to czynniki pozytywne, czy negatywne, to jakoś potrafimy się z tego wybronić i wyjść obronną ręką i jednak budujemy tę cywilizację.

Zastanawiam się, czy będziemy w stanie stworzyć taką rozrywkę gdzieś tam w przyszłości, która totalnie zrujnuje kolejne pokolenie.

Przecież za każdym razem moje pokolenie, to znaczy pokolenie to starsze, patrząc na pokolenie młodsze zawsze było przekonane, że ci młodzi to się interesują takimi rzeczami, robią takie rzeczy, które są szkodliwe i które zrujnują przyszłość.

straszakiem bardziej i który nie będzie miał ostatecznie negatywnego skutku.

Jestem gotów wierzyć, że ma to negatywny skutek, żeby wszystko było jasne.

Akurat to jest temat, który jest bardzo mocno zbadany, znaczy tych badań o negatywnym działaniu social mediów.

Po drugie, same insajderskie info nawet z Facebooka, które tam wyciekały, pokazują jak bardzo nie interesuje dobro użytkownika social mediów, właśnie właściciela tych i właściwie robi się wszystko, żeby uzależniać i do tego tak się konstruuje.

te algorytmy, żeby uzależniały cię, żeby pokazywały coraz bardziej skrajne rzeczy.

To jest bardzo dobrze udokumentowana rzecz.

Nie, nie mam złudzeń co do tego, natomiast też jestem przekonany, wiem, że trochę brzmi jak obrońca social mediów, a nie jestem taki.

Wiele razy żeśmy o tym rozmawiali.

Zniknąłem na chwilę, zaraz się pojawię pewnie.

No, więc... Boże, jeszcze raz nadaję znowu signal, więc żeby wrócić do tego wątku.

Jestem przekonany, że dorośli podlegają tym samym manipulacjom, którym są poddawane dzieci i jakoś my też powinniśmy się przed tym bardzo, bardzo, bardzo bronić, a nie do końca mamy narzędzia.

Natomiast, tak jak powiedziałem na początku, cieszę się, że to zostało, że nad tym się pracuje i że to będzie wprowadzone.

Pewny, zakładam, że tam 10% może być jakieś omyłki z mojej strony.

Natomiast cieszę się, bo to jest także narzędzie dla rodziców, żeby móc z dzieckiem, żeby łatwiej podjąć walkę z social mediami, bo do tej pory narzędzi nie mamy i u mnie to tak działa, że...

Wiem, że rówieśnicy mojej córki korzystają z social mediów, to jest taki bardzo ważny temat, to ich łączy, to jest coś, co powoduje, że jest częścią grupy i wykluczenie dziecka z tego środowiska jest trudne.

Na tablecie mojej córki jest jasno ustalony zegar, ile ona czasu może spędzić w danym miejscu i potem jak się skończy ten czas, no to nie ma, nie ma powrotu.

Więc ona to akceptuje, szuka sobie innych zajęć, ale zakładam, że po pierwsze nie każdy tak robi.

No i to też jest trudne, bo moja córka nie jest szczęśliwa z tego powodu, że ona może mniej czasu spędzić niż inne dzieciaki.

I ze strony innych rodziców nie ma za bardzo wsparcia.

Nie ma takiego myślenia, że nie ma dyskusji na wywiadówkach, że social media są złe.

Mam takie poczucie, że rodzice nie do końca zdają sobie sprawę z tego.

W naszej bańce, kiedy często o tym rozmawiamy, to ja też znam tylko ludzi, którzy mniej więcej się orientują.

na ile to jest szkodliwe, na ile to jest niebezpieczne, ale mam takie poczucie, że ta bańka jest dużo mniejsza niż jest faktycznie i że jest mnóstwo ludzi, którzy nie poświęcają temu zbyt wiele uwagi i przez to tworzy się taka normalizacja tego zachowania, a rząd wprowadzając przepisy albo dyskutując nad tymi przepisami, przynajmniej zwraca uwagę rodziców, że tutaj się dzieje coś niedobrego.

Więc idzie głos, że przynajmniej rodzicom daje się znać, że po pierwsze trzeba uważać, po drugie, że są jakieś narzędzia, żeby dziecku tego...

skrócić trochę czas poświęcany na te social media.

Powiedzieliś tutaj o dwóch bardzo ważnych rzeczach.

O tym, że trochę ile dzieci spędzają czasu w internecie i o rodzicach, którzy mogą z tym coś robić albo nie.

Ale mamy takich kilka raportów, na przykład raport internet dzieci.

Mamy też taki raport, który się nazywa rodzice nastolatków w sieci i nastolatkowie w sieci.

Dobrze, to rodzice nastolatków 3.0.

To jest trochę stary, ale tam jest w ogóle ciekawe rzeczy.

Z tego pierwszego, czyli internet dzieci i to są dane 2024-2025.

85% dzieci w wieku 7-14, to jest polski raport, 7-14 korzysta z internetu średnio przez 4 godziny 29 minut dziennie.

45 minut więcej niż dorosły, przeciętny użytkownik.

co niepokojące, 58% dzieci wieku 7-12 aktywnie korzysta z platform społecznościowych, które są oficjalnie przeznaczone dla dzieci powyżej 13 roku życia.

jeżeli weźmiemy sobie ten raport nastolatki, to jest raport z 2025 roku, to tam wychodzi to jeszcze gorzej.

Tam jest, że nastolatkowie spędzają przez 4 godziny 59 minut, czyli 5 godzin dziennie spędzają w social mediach.

Sen, szkoła, jakieś aktywności...

No to jeżeli sobie to wszystko podsumujesz, to naprawdę to jest bardzo, bardzo dużo, nie?

To jak etat, wiesz, to jest... Plus szkoła jeszcze, nie?

Etat pięć godzin dziennie to nawet nie jest... To jest etat youtubera.

W badaniu rodzice nastolatków 3.0, to jest bardzo ciekawe w ogóle, ale to jest trochę stare, bo to jest 18-19.

Nie mogłem znaleźć jakiegoś tego nowszego rodzice nastolatków, bo ci nastolatki to jest.

Ale tam jest ciekawa rzecz, bo to jest już stare, stawiam, że jest 10 razy gorzej teraz.

Rodzice szacują, że ich dzieci spędzają w internecie 2,5 godziny dziennie.

Rzeczywisty czas wtedy to było 4 godziny dziennie, a w przypadku nastolatków to jest prawie 5.

91,8% rodziców jest przekonanych, że ich dzieci korzystają z sieci głównie w godzinach popołudniowych i wieczornych, czyli 16-22.

W rzeczywistości dzieci korzystają z internetu przez cały dzień, w nocy, nawet przez całą noc.

57% rodziców twierdzi, że ustala dzieciom zasady korzystania z internetu.

Ponad 65% dzieci zadeklarowało, że w ich domu nie ma takich reguł.

Takie rzeczy jest ciężko bardzo kontrolować, to po pierwsze.

Po drugie, ja myślę, że jest taka przypadłość, którą ma większość rodziców, że jak jest cisza i spokój, to nie jest to alarmujące.

To mieliśmy w adolescence ten motyw.

W dojrzewaniu, tak.

Że jak jest w domu, w pokoju, to jest bezpieczne.

No, no, a tymczasem to wygląda zupełnie inaczej.

Te takie rodzicielskie instynkty tutaj są poddane bardzo dużej próbie, bo to wygląda na to, że to jest właśnie ten moment, kiedy rodzic powinien się dzieckiem zainteresować, kiedy jest cisza i spokój, bo kiedy dziecko szaleje i tam hałasuje, to najwyraźniej nic złego się nie dzieje.

Ale my akceptujemy ciszę i spokój jako taki docelowy stan rzeczy, jaki powinien w domu się odbywać.

I jak to dostajemy, to bardzo, bardzo nie chcemy wnikać dlaczego.

Ja też jestem rodzicem, staram się zwracać uwagę na internet, na social media, ale wiem, że od czasu do czasu jak potrzebuję odpocząć i akurat są ku temu warunki, to raczej jestem szczęśliwy i darowanemu koniu w zęby nie zaglądam.

I podejrzewam, że większość ludzi ma dokładnie to samo podejście i to trudno winić, zresztą zwłaszcza jeżeli oboje rodziców pracują, są zmęczeni, przychodzą do domu.

I potem muszą jeszcze się użerać z dzieckiem, a tymczasem wystarczy tablet i już ktoś inny się tym dzieckiem zajmuje.

No, to jest właśnie, to jest też problem, że żyjemy, przynajmniej w Polsce, ze wszystkich, znaczy Polacy dużo pracują i zwykle jest tak, przynajmniej ja mam tak, bo praktycznie wszyscy znajomi, co mają jakieś dzieci, to i ojciec i matka pracuje.

Więc jak człowiek wraca po pracy, to też chce mieć trochę spokoju.

Znaczy to jest ciężko to pogodzić w ogóle wszystko, ogarnąć.

To jakby ja to rozumiem, ale koszt właściwie takiego długiego spędzania, właściwie tam już ponad, jeżeli jest ponad, to zależnie od wieku dziecka, ale ogólnie ponad dwie godziny w internecie dziennie, to już jest duży problem.

Koszt to jest pogorszenie zdrowia psychicznego, epidemia, depresji, stanów lękowych, problemy ze snem, zaburzenia samoakceptacji, zaburzenia postrzegania własnego ciała, uzależnienie od internetu, zaburzenie koncentracji i pamięci i do tego, jak dodamy, że algorytmy platform promują bardzo angażujące, coraz bardziej skrajne treści.

To dla dzieci to jest bardzo niebezpieczne i mocno niewskazane.

I muszę przyznać, że wydaje się to dobry ruch.

Nie wiadomo, jak będzie z egzekwowaniem tego, ale mamy, proszę państwa, trop.

Pan Roman Giertych powiedział, że będzie to tak jak w Australii.

Znaczy Australia to wprowadziła niedawno, bo 13 grudnia.

Chyba nie lubią Polaków, że w taki dzień wprowadzają.

Ale oprócz Australii to zakazanie platform społecznościowych nieletnim do lat 15 zapowiedział prezydent Francji Emmanuel Macron.

Rząd Danii chce wprowadzić zakaz korzystania z platform, przy czym tam chyba byłby niższy wiek, bo to 13-15 mogliby korzystać za zgodą rodziców.

Rząd Szwecji zlecił już ekspertom analizę, czy i w jaki sposób należałoby ograniczyć.

Dyskusja jest w Grecji, Nowej Zelandii, Malezji, Singapurze, Norwegii, Kanadzie, w USA, w kilku Stanach, w

wprowadzono ustawy regulujące czas spędzany dzieci w social media.

To się dzieje właściwie w każdym cywilizowanym świecie.

W miejscu, tak.

A w samej Australii wygląda to tak, że osoby poniżej 16 roku życia nie mogą korzystać z platform społecznościowych takich jak Reddit, Facebook, Instagram, Snapchat, Trits, TikTok, X, YouTube.

Filmy technologiczne, które nie wdrożą skutecznych przepisów mogą zostać ukarane grzywwysokości, no w przeliczeniu na euro to jest 28 milionów euro.

Wiesz, to jest bardzo dobrze, że to się odbywa globalnie.

Ja jestem daleki od teorii spiskowych, ale nie jest wymysłem, że social media mogą mieć zdecydowany wpływ także na sytuację polityczną w kraju, jeżeli się to wyszło... To mamy potwierdzone w Cambridge'ie analityka, nie?

Tak właśnie, więc gdyby jeden kraj próbował tę walkę podjąć, co też zrobiła Australia, no to platformy social mediowe mają bardzo dużo takich nieprzyjemnych narzędzi, żeby się przed tym bronić.

Natomiast kiedy cały świat generalnie razem szuka odpowiedzi na pytanie, czy to jest zdrowe, czy to jest niezdrowe i uzyskuje odpowiedź, że jest niezdrowe, to raczej jesteśmy bezpieczni, bo to jest pewnego rodzaju solidarne działanie.

Więc wydaje mi się, że te zmiany zostaną wprowadzone.

Wydaje mi się, że one są potrzebne, jakby też z mojej perspektywy, bo inaczej wydaje mi się, że świat dziecka powinien wyglądać niż spędzany w tablecie czy w telefonie.

Czy to się uda wyegzekwować?

Czy to przetrwa próbę czasu?

Jak to wpłynie na dzieci?

Na pewno ten świat się zmienił i ten zakaz tej zmiany na pewno nie cofnie.

Ale może trochę przyhamuje, bo jestem absolutnie przekonany, że umysł dziecka nie jest przygotowany na to, żeby dostawać to, co internet ma do zaoferowania.

Ma do bardzo dużo i to czasami zbyt wiele.

Ja też sprawdziłem mniej więcej, jak to wygląda w tej Australii, bo myślę, że warto, bo może to na nas wpłynąć dosyć mocno.

Tam na przykład wolno od zakazu jest Discord, GitHub, Google Classroom, Lego Play, Messenger, Pinterest, Roblox, Steam, WhatsApp, YouTube Kids i 4chan.

Więc to nie jest tak, że jakby cały internet jest blokowany, tylko te największe social media.

I oczywiście też jest tam tak, że lista może być modyfikowana.

Teraz jest dyskusja, czy nie wprowadzić zakazu na gry online.

Ja bym na pewno wprowadził od razu zakaz na wszystkie gry, które mają mikrotransakcje.

O tak, tak, to zdecydowanie.

I na wszystkie te gry, gdzie ludzie po 40 grają, to też dzieciaki nie powinny być dopuszczone, bo to jest bardzo krzywdzące dla 40-latków.

Tak, i w drugą stronę też jakby krzywda się dzieje w każdą możliwą stronę, tak.

Bardzo ważna rzecz...

Czyli właściwie ty możesz stwierdzić, ja, moje dziecko może korzystać ze wszystkiego i mu wszystko na swoim koncie na przykład pozwalać, nie?

To jest... Tam już w tym... No, w sensie...

Ja jakby rozumiem, że wprowadzać te przepisy trzeba ostrożnie i nie od razu z grubej rury, bo to jest, można by się spotkać z protestem i to też może takie zaburzać poczucie wolności.

Powiedziałeś zaburzać poczucie wolności?

W jaki sposób?

decydowania o tym, co dziecku twojemu wolno, czego nie wolno.

Ale tam jest realnie taka furtka, że ty możesz zdecydować, że dziecko może, nie?

No właśnie dlatego jest ta furtka, żeby nie wzbudzać takiego poczucia, że się mówi rodzicom, jak należy dzieci wychowywać.

Natomiast jeżeli jakby mam trochę mieszane uczucia w związku z tą furtką, bo faktycznie może się okazać, że ta cała...

że cały ten pomysł i to ograniczenie może szlak trafić, jeżeli rodzice nie uznają, że to jest warte walki, bo tam trzeba jednak z dzieckiem walkę stoczyć i rząd dostarcza narzędzi do toczenia tej walki.

Ja mam takie przekonanie, jeżeli są badania, opowiadałeś o tym, ja też zresztą z tymi badaniami się zapoznawałem i wiem, że one są i że są wiarygodne.

Jeżeli wiemy, że to jest szkodliwe dla dziecka i że jest to forma używki, że to jest uzależniające, no to trudno mi sobie wyobrazić taką sytuację, w której my mówimy, okej, tutaj macie narzędzie, które uzależnia i które jest szkodliwe, ale możecie dawkować dziecku z absolutną swobodą.

To jest akceptacja wobec czegoś, co jest ewidentnie szkodliwe.

Ani nie ma obostrzeżeń takich wiekowych.

W moim rozumieniu internet i social media potrafią być dużo bardziej uzależniające i dużo bardziej szkodliwe dla dziecka niż cukier i dużo bliżej jest alkoholu, moim zdaniem, social media stoją.

Więc jakby rozumiem, że to się wprowadza ostrożnie i że nie ma takich ostrych zakazów i konsekwencji tego, ale martwi mnie ta...

ten za mały nacisk na odpowiedzialność rodziców, bo ja już nawet nie mówię, że to musi być odpowiedzialność prawna, ale warto byłoby edukować, że to jest jednak znacząco szkodliwe.

To jest wartość.

My też nie wiemy, bo też Australia tamto przez miesiąc działa.

Znaczy ja bym jeszcze nie mówił o efektach.

Nie ma o czym mówić.

Nie wiemy.

albo na przykład jak u nas będzie gotowa ustawa, to wtedy możemy sobie mówić o tym, jak to będzie wyglądać.

Ja myślę, że to niekaranie rodziców i dzieci to jest bardzo dobra decyzja, bo to by było, myślę, że mogło być bardzo nadużywane.

Uważam, że nie ma opcji innej.

Ale ciekawostką jest to, że tam, że Australia nie narzuciła jednej konkretnej technologii weryfikacji wieku,

Zamiast tego platformy mediów społecznościowych muszą samodzielnie wdrożyć rozsądne kroki, aby zapobiec właśnie posiadaniu kont.

Australia skasowała już tam 5 milionów kont.

I odpowiedzialność za wybór i implementację metody spoczywa na platformach, a nie na użytkownikach, rodzicach czy na państwie.

No i tam wygląda w taki sposób w większości przypadków, że masz trzy etapy weryfikacji wieków, jakby trzy poziomy.

No i pierwsze...

To jest wnioskowanie wieku, czyli analiza danych, zachowanie użytkownika na platformie bez bezpośredniego pytania o wiek.

Czyli wykorzystywane jest to, co właściwie platforma ma te dane i może z nich skorzystać.

Czyli historia, geolokalizacja, wzorce użytkownika aplikacji, grupy zainteresowań, słownictwo, język komunikacji i zachowania

To jest w tym pierwszym, czyli to jest tak jakby, jak się mówi, biały wywiad.

Czyli chcesz się dowiedzieć coś o człowieku, no to sprawdzasz te rzeczy, które są publiczne.

Tutaj są takie, nie wiem, czy to wszystko jest publiczne, ale platforma ma dostęp.

To jest coś, co jest w twoim koncie.

Drugi etap to jest wykorzystanie technologii biometrycznych opartych na sztucznej inteligencji do szacowania wieku.

analiza zdjęcia lub wideo, selfie, czy w czasie rzeczywistym po prostu... Chyba Chińczycy to robią w ten sposób, prawda?

Tak, i system szacuje przedział wiekowy użytkownika, dane biometryczne są zazwyczaj nieprzetrzymywane, czyli przetwarzane i niszczone po weryfikacji.

Ja ostatnio tak miałem, że jak się logowałem na Vimeo, to jest taki serwis wideo,

z którego nikt nie korzysta poza filmowcami i amatorami chyba, tak mi się wydaje.

No i on mi tutaj, musimy cię potwierdzić i on tak, miałem dwie opcje.

Skan dokumentu albo weryfikacja przez kamerkę.

No i ja po prostu tu mi się jakby powiedziałem, dobra, no to przez kamerkę, nie?

Kazał mi się tam w prawo, w lewo przechylić, powiedział, dobra, jesteś, to jesteś ty, typie.

Więc takie rzeczy już istnieją.

YouTube już w Polsce od jakiegoś czasu, nie wiem, czy wymaga dla wszystkich, ale na pewno dla części użytkowników do weryfikacji wieku wymagał podania, pokazania skanu dowodu.

To są takie rzeczy, ale to dowód to tam inna rzecz, bo to jest tylko drugie.

Czyli tutaj aplikacja prosi nas o to, żebyśmy w jakiś sposób się sfotografowali czy pokazali live i na podstawie naszego zdjęcia może nas zweryfikować.

No i trzeci etap to jest sprawdzenie oficjalnych dokumentów tożsamości lub systemów cyfrowych, czy tak powiedzmy ID cyfrowego.

potwierdzających dane urodzenia.

No i tam są takie dozwolone dokumenty jak dowód osobisty, prawo jazdy, paszport, dane finansowe, czyli na przykład karta kredytowa i digital ID, czy to jest ten elektroniczny portfel tożsamości.

Platformy nie mogą wymagać dokumentu tożsamości rządowej jako jedynej metody weryfikacji.

Muszą zawsze oferować jakąś rozsądną alternatywę.

Więc tam po prostu tak to wygląda, więc będzie to na nas wpływać, pewnie jak to u nas zostanie wprowadzone, pewnie te systemy mogą sprawdzać nie tylko nieletnich, ale jak ktoś jest wielkim fanem Minecrafta, to system może uznać, że to jest tam 90...

procent użytkowników Minecrafta to jest tam dzieci, chociaż nie wierzę w to.

Nie, prawda, nie, to możesz mówić.

W Polsce Lego jest bardzo popularne wśród dorosłych, nie?

To jest hobby takie, które ludzie uwielbiają i też to może być jakiś sygnał dla tego systemu, że okej, no ktoś tam lubi Lego, no to może jest dzieckiem, a może nie.

Więc tylko pytanie, czy to ma sens?

No bo jak ja tak popatrzyłem sobie na to, to te dwa pierwsze to łatwo obejść.

Znaczy pierwsza rzecz, już pojawiły się od razu w Australii informacje, że bardzo duży popyt jest na VPN-y.

Albo pojawiły się też informacje, że to nastolatki migrują na podobne, ale niszowe platformy, które nie są zakazane.

Podobnie, że ten trend bardzo szybko stracił na sile, bo to było sprawdzane przez popularność aplikacji na danym regionie, na App Store i Google Play.

No i tam było tak, że w te pierwsze dni to rzeczywiście tam pikowały, a potem to już tam zdechło.

Ale najciekawsze jest, no tutaj możesz sobie fałszować testy biometryczne, nie?

czy coś, ale było takie badanie z maja 2024, albo 2020, nieważne, zrealizowane dla rządu australijskiego przed wprowadzeniem tej ustawy i to badanie wykazało, że jedna trzecia rodziców planowała pomóc obejść swoim dzieciom tych restrykcji.

Jeżeli rodzice nie będą tutaj tego wspólnego frontu z tymi przepisami, nie będą stać w tym samym miejscu, no to cała ta historia trochę sensu nie ma.

Ja też się zastanawiałem, że zważywszy na to, że dla platform social mediowych ta grupa odbiorcza 15 i mniej, to jest bardzo duża grupa.

Te dzieciaki są obecne w internecie, ja zresztą widzę.

że jest bardzo dużo kontentu dla tych dzieciaków, nie bez powodów.

Kanały, które są przeznaczone dla dzieci, mają gigantyczne odsłony, więc to jest niezaprzeczalne, to nawet nie trzeba jakoś tam przesadnie badać, wystarczy taka obserwacja swobodna.

Zwykle najpopularniejsi youtuberzy mają bardzo młodą publikę, nie?

Tamten jakiś, wiesz, tam freeze ekipa, jak są jakieś z nimi spotkania, tam widać, że to są po prostu dzieci, nie?

Tam dziesięć, dwanaście.

No i mam takie wrażenie, że jakby może nam się wydawać, że te przepisy są znaczące, są potrzebne i wpłyną trochę na sytuację, ale platformy social mediowe jakby w ogóle nie próbują z tym podjąć jakiejś walki i myślę sobie tak, że albo opcja A, która raczej nie wchodzi w rachubę, że uznali, że no może faktycznie dla dzieci to jest niewłaściwe.

Ja nie sądzę, żeby u nich jakaś moralność na jakimkolwiek poziomie stała, tam się liczą tylko pieniądze.

Albo dwa, uznali, że w zasadzie rządy sobie toczą tę walkę, a i tak dzieciaki nadal wchodzą do internetu, nadal oglądają, to w ogóle nie ma żadnego znaczenia, więc dajmy im takie pozory, że jakąś walkę podjęli, że się starali, a i tak nic z tego nie będzie.

Mam taką obawę, że to nie przyniesie niestety żadnego efektu.

Może trochę uczuli rodziców przynajmniej w kwestii publikacji własnego wizerunku, może na to dzieci będą zwracały uwagę, żeby nie dało się ich zweryfikować.

To jest jakby taki drugi etap tej weryfikacji.

To jest taki, że okej, internet chce wiedzieć kim ja jestem, więc zrobię wszystko, żeby się nie dowiedział.

Nie będę publikował swoich zdjęć, nie będę publikował zdjęć swoich rówieśników.

W ramach pewnej zachowania anonimowości.

Więc to już byłaby jakaś poprawa.

Natomiast obawiam się, że to nie przyniesie żadnego skutku.

Jeżeli tak, to będzie krótkoterminowy i potem nikt nie będzie zwracał na to uwagi i to będzie kolejny przepis, który będzie martwym przepisem.

Ale w jaki sposób nie będzie zwracał uwagi?

powiedzmy jest rodzina i tam jest dziecko i ci rodzice mówią nie, nie możesz korzystać i łapią kolejny raz to dziecko, że w jakiś sposób oszukuje ten system no i zgłaszają to, nie wiem, na policję czy gdziekolwiek, mówią dziurawy system, no to oni 28 milionów kary, nie?

To akurat, że jedna z tych opcji, która w moim mniemaniu jest korzystna, to znaczy rodzice są świadomi, zwracają uwagę na to, wiedzą, że dzieje się coś, co się dzieć nie powinno.

Ja bardziej się boję takich sytuacji, że albo rodzice olewają, albo intencjonalnie obchodzą te systemy, żeby ułatwić dziecku dostęp do social mediów, ponieważ jest im wygodniej albo nie widzą w tym niczego złego.

Tego się obawiam, że tu jakby nie będzie społecznego zapotrzebowania poza naszą bańką na te sprawne mechanizmy.

rozmawiasz z ludźmi, albo tak jakby między sobą.

Czy jak my podchodzimy do social mediów?

Czy my uważamy, że są spoko i więcej korzystać, czy raczej nie?

Jakie jest takie, że tak naturalne, jakie jest twoje podejście?

Nawet jak korzystamy...

Ja na przykład dużo pracy włożyłem w to, żeby mocno ograniczyć, przede wszystkim shorty.

W ogóle, bardzo rzadko oglądam, nie mam w ogóle TikToka na telefonie.

Głównie korzystam z X i z grupy na Facebooku.

Nawet na Facebooka też za bardzo nie wchodzę, tylko na grupę.

Ja dużo pracy wkładam w to, żeby mniej korzystać, bo widzę, że to źle na mnie działa.

Ja też bardzo rzadko korzystam z social mediów jakichkolwiek poza YouTubem, rzecz jasna.

I tylko obawiam się i już parę razy się na tym przejechałem, że to, co ja myślę i to, co myślą moi najbliżsi znajomi, to nie zawsze ma się, czy jest korelacja między tym, co myślą ludzie, którzy trochę poza tym internetem przebywają.

Bo nasz świat jest jednak zbudowany wokół takiej, chociażby być może nawet...

pozornej wiedzy na temat tego, co się dzieje, co jest groźne, co nie jest groźne, to mam takie poczucie, że bardzo jest dużo osób, moich rówieśników takich także, którzy nie przykładają do tego przesadnej uwagi.

Uważają, że to jest technologia nowa i ten świat tak wygląda i nie ma co się za bardzo nad tym zastanawiać, zwłaszcza, że jest chwila spokoju i wytchnienia, co i tak jest mile widziane.

I ja się z tobą zgadzam i uważam, że wprowadzenie zakazu...

to nie jest nagle, to nie wydarzy się tak, że rozwiążemy problem.

Znaczy uważam, że to jest im bardzo daleko.

To, co wszystko mówisz o tym, że obejścia, że może to nie skutkować, zgadzam się z tym absolutnie, ale uważam, że to jest bardzo mocny sygnał dla wszystkich rodziców.

To ja też mówiłem na początku.

Że ludzie się nagle dowiedzą, że mogą zacząć, no okej, to jest tak jak, nie wiem, no wódka jest zabroniona dla dzieci, nie?

Nie trzeba było tego ogłaszać, to żeśmy wiedzieli, ale... Ale jest zabroniona, nie?

I nie wiem, czy ty pamiętasz sytuację, która była w Polsce z dopalaczami.

I była taka luka i właściwie nie wiadomo, każdy mógł sobie to kupić, nie?

a potem wszedł i był problem i tam dzieci lądowały w szpitalach i tam, wiesz, no były tragedie od tego, bo przede wszystkim też lekarze na przykład nie wiedzieli, ci ludzie nie wiedzieli, co zażywają.

Nie mogli powiedzieć składu, więc leczenie było właściwie utrudnione bardzo mocno, ale tak jak mówię, ten sam sygnał, że robi się o tym głośno,

że mówi się, to źle działa na dzieci.

To jakby obiektywnie możemy stwierdzić, że dzieci, które siedzą w social mediach, no to mają problemy, o których mówiłem już wcześniej.

Do tego powinna dojść...

Edukacja i dzieci, może i przede wszystkim rodziców.

Co jest ciężkie edukować dorosłych ludzi?

No ale to robi się jakieś kampanie społeczne, organizuje się spotkania w szkołach.

no to wiemy, że raz na jakiś czas muszą pójść do szkoły.

No to można to wykorzystać.

Ja mam takie wrażenie, że ten czas, który w tym momencie dzieci wykorzystują na social media, no to coś musi się pojawić innego.

Wiadomo, że pewnie przeskoczą na Discorda albo na coś, co nie jest...

No ale to też jest taki moment, że te alternatywy niecyfrowe, może nad tym powinien być jakiś większy.

Masz na osiedlu świetlicę dla dzieci?

Pamiętam, jak 20 lat temu chodziłem przez osiedle, była tam opuszczona świetlica, więc wyobrażam sobie, że dzisiaj jest opuszczona jeszcze bardziej.

Słuchaj, zgadzając się z tym, co mówisz, ja też właściwie zacząłem ten temat od tego, że oto rodzice mają sojusznika w postaci rządu, jeżeli chcą walczyć z tym.

Natomiast tam na podstawie tych rzeczy, które żeś przedstawiał i tych badań, trochę mnie przeraziło to,

że tam 30% rodziców było gotowych wspierać dzieci w walce z tym zakazem.

To jest dla mnie szokująca wartość, bo ja, widzisz, to jest po raz kolejny, funkcjonuję w jakiejś bańce, kiedy myślę sobie, że okej, pojawiły się przepisy, które ułatwią mi wytłumaczenie córce, ułatwwytłumaczenie innym rodzicom, że ja nie muszę toczyć walkę nie tylko z moim dzieckiem, ale też z pozostałymi dzieciakami, które...

jakby wciągają moją córkę w takie rzeczy, których ja bym wolał unikać.

Więc dla mnie to jest dobra informacja, że to się dzieje.

Natomiast sam czynny udział rodziców, żeby podważać tego typu działania, jest dla mnie mocno niepokojący.

Ale wiesz co, my nie wiemy...

Jakie są powody takiej odpowiedzi rodziców?

Dzieci mają na przykład po 14-15 lat, różnie są rozwinięte te dzieci, różny stopień wolności jest dawany przez rodziców tym dzieciom, więc po drugie też ludzie z natury nie lubią zmian i zakazów.

Ja uważam, że te zakazy powinny się pojawić, jakaś forma kontroli powinna się pojawić, zwłaszcza dla dzieci i cieszę się, że jakieś kroki zostały wykonane w tę stronę, bo może po tym pierwszym kroku nastąpią kolejne, które będą dużo bardziej się przebijać do świadomości społecznej.

Więc jestem jak najbardziej za.

W życiu bym nie powiedział, że to jest zły pomysł.

Uważam, że to jest doskonały pomysł.

Natomiast mam nadzieję, że po pierwsze zadziała, że będzie rozsądnie wprowadzany i że to będzie z pomysłem zrobione, bo to jest niewątpliwie potrzebne.

Jestem też super ciekaw, w jaki sposób platformy social mediowe będą z tym walczyć, bo nie mam absolutnie żadnych złudzeń, że dla nich to jest duży cios, jeżeli chodzi o ilość użytkowników, a to jest znaczące dla finansów, więc myślę, że będą próbowali się bronić przed tym,

Nie wiem, jakich narzędzi użyją do tego.

Bo tu nie wyobrażam sobie, żeby Google, czy TikTok, czy jakakolwiek inna instytucja tego rodzaju posypała głowę popiołem i powiedzieli, bo faktycznie trochę żeśmy przesadzili troszkę.

Może być duży opór społeczny przed takimi zachowaniami.

No, chociaż podejrzewam, zważywszy na różne działania tych wielkich korporacji, że oni są gotowi przyjąć parę kar, ponieważ korzyści, jakie odnoszą z tego, są często większe niż kary, jakie mogą dostać.

No tak, ale też jest tak, że okej, te dzieci, to mi się wydaje, że tam youtuberzy więcej zarabiają i streamerzy na tych dzieciach niż Facebook, no bo co tam to dziecko, no ogląda jakieś reklamy może...

je zrobi ruch, ale no nie płaci ci za, wiesz, za sponsorowanie, nie wpłaca pieniędzy do Facebooka.

No iluś użytkowników się zwiększa, więc twoja moc jako reklam, jako, wiesz, sprzedawcy reklam rośnie.

Jest walka, żeby nie profilować reklamy poniżej 13 roku życia.

Wiesz, to już te procesy... Nie jestem pewien, czy ten użytkownik poniżej 13 roku życia jest tak wartościowy dla platform, poza tym, żeby chcieli go uzależnić od platformy, żeby tutaj robić jakieś walki z...

z ustawodawcą, ale też biorę pod uwagę, że mogę się bardzo mylić.

Z obserwacji moich to o profilowaniu, co mówiłeś, żeby nie profilować pod młodszych użytkowników.

Jak widzę shorty, które na YouTubie ogląda moja córka, to błyskawicznie jakby widać kierunek, w którym te shorty zmierzają.

One są tam coraz więcej z AI slopu.

Te platformy na pewno doskonale o tym wiedzą.

Ale ile twoja córka ma lat?

No nie, nie założyła ona, wiesz, no to jest ta... To ją profilują w takim razie.

Ten element swobody.

Tylko, że platforma, w związku z tym, że już są teraz sposoby na to, żeby określić wiek odbiorcy na podstawie tego, co ogląda, na podstawie tego jakby Google pracuje, więc oni wiedzą, że mają do czynienia z dzieckiem.

Oczywiście, że wiedzą.

Nie próbują w ogóle nic w tej kwestii zrobić.

Ale to oczywiste, znaczy jakby to jakby... No, no, więc... Jesteśmy zgodą.

więc tutaj to słabo wygląda, ale okej, doszło do jakiejś zmiany i bardzo dobrze, że ona się odbyła, miejmy nadzieję, że to tylko na plus wyjdzie.

Jeszcze poczekamy sobie, zobaczymy, co będzie treścią tej ustawy, bo to jest bardzo ciekawe, ile tam, bo ja, moja obawa i to bardzo duża jest taka, że tam można przepchnąć bardzo dużo w tej ustawie.

Takich rzeczy, które... To samo chciałem zapytać, co tam będzie, kurde, w podparagrafach kwitło na tej ustawie.

A tam pełna inwigilacja.

Majątku państwowego.

To mam duże obawy, w szczególności, że zajmuję się tym Roman Giertych.

To jakby podwaja moje obawy.

O czym żeśmy nie wspomnieli na początku, żeby w polityce nie brnąć.

No, więc nie mam specjalnie dużego zaufania do tego człowieka.

Jakby była ta ustawa, jako że teraz mało wiemy, ja bym z chęcią zrobił z jakimś przystojnym ekspertem z długimi włosami sobie taki odcinek o tym, co tam się może dziać.

Ale to poczekamy sobie pewnie trochę na to.

Na efekty na pewno warto będzie obserwować Australię pod tym kątem.

Teraz jest za wcześnie, ale... Myślę, że takie prawdziwe dane to będziemy mieli po roku.

Nie ma co się oszukiwać.

Nic nie wiadomo.

Nic nie wiadomo, proszę państwa.

To, co mówiłem tam wcześniej, że tam kombinują, żeby tego nie podważajmy, ale to...

To jest za mały czas, żeby cokolwiek sensownego mówić.

Co państwo o tym sądzą?

Czy są państwo za?

Ja mam w ogóle takie wrażenie, że gdziekolwiek czytam o tym w internecie, to ludzie są za.

Tak, tak, w internecie absolutnie.

Więc jeszcze raz, mówimy o dostępie social mediów dla najmłodszych użytkowników.

Komentarze są do państwa dyspozycji.

Pozdrawiamy bardzo serdecznie.

0:00
0:00