Mentionsy

Rap MATTers
25.10.2025 20:08

Powrót królów | Clipse - Let God Sort Em Out

Kawa dla Matta: https://buycoffee.to/rapmattersPatronite: https://patronite.pl/brakkulturypodcasthorrypaz na Instagramie: https://www.instagram.com/horrypaz/Napiwek dla horrego: https://tipply.pl/@horrypazWspiera nas: https://bezafiszu.pl/SPIS TREŚCI: https://docs.google.com/spreadsheets/d/1kjXqjA13Py7pTb_SUhFt_YhIeBLm02K4GhjI9sdxcOs/edit?gid=0#gid=0Dobre artykuły znajdziecie na: https://brakkultury.pl/Autor grafiki: https://www.instagram.com/man1eq/Oprawa graficzna: https://www.instagram.com/szarnowski/Intro: Michał Tomasik (Audiosynteza.pl)Grupa na FB: https://www.facebook.com/groups/RapMATTersPodcast/Fanpage: https://www.facebook.com/rapmatterspodcast/Instagram: https://www.instagram.com/rapmatterspodcast/Twitter: https://twitter.com/MateuszOsiak_Discord BK: https://discord.gg/AsSk3Z68vt

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 409 wyników dla "Pusha T"

Ja bym widział MAPA, bo to jest gość, który jest wydaje mi się, że w zasięgu, a ja nawet nie wiem, jak on wygląda z ryja.

A wiesz, no jednak taki... Muzykę robi ładno, no to i człowiek ładny pewnie.

Jest totalnie ponad tymi beatmakerami polskimi, no bo robi bardzo, bardzo znane rzeczy.

Światowo, nie?

Znaczy bardzo znane, to tam może aż tak bym nie przegadzał, ale w tej dziedzinie tak, w sumie jest duży.

W tej dziedzinie, no i właśnie to jest taka muzyczka, którą sobie gdzieś tam można puścić w tle, ale jednak jest bardzo dobra.

No, bo to już nie są tylko beat type'y, to są albumy, wiesz, instrumenty.

No, ale z tej płyty mojej ulubionej jego, czyli Seeds Roots & Fruits, to tam są w ogóle milionowe wyświetlenia, wiesz, 10 milionów prawie ma jazzy.

Laka ma pięć, Strange Seed ma osiem, siedem, sorry.

Siemanko, tu Mati Horypas, Rap Matters Podcast.

Widzimy się z okazji wielkiego powrotu zespołu Clips i ich nowego albumu Let God Sort Them Out, wydany po 16 latach przerwy od albumu z 2009 roku, czyli Till The Casket Drops.

Tęskniłeś?

Ja już nie mam tak, że się hypeuję jakąś płytą, że na coś czekam.

Nie myślałem o nowych klipsach ostatnie 16 lat od ostatniej płyty.

Ja uwielbiam Pusha T, jeden z moich ulubionych raperów.

Uważam go w ostatnich latach za spokojnie top 5 najlepszych raperów, a ja nie lubię jego płyt poza Daytoną.

I czy on sobie nagra z bratem z Virginii płytę na bitach Pharrella, czy jej nie nagra, czy nagra z kimś.

Nie interesuje mnie to.

Ja czekam tylko aż Max B z więzienia wyjdzie.

To jest jedyna rzecz, na jaką w rapie czekam.

Od dawna już nie mam tak, że na coś czekam, za czymś tęsknię, czy coś.

Nie śledziłem całego rolloutu, który ponoć był wybitny i był świetny.

Wyszła płyta, to posłuchałem, no ale żeby tam się interesować tym, no już chyba tak nie mam, a na pewno nie mam tak płytami, czy to solowymi, czy w zespole Pushatego.

Nie lubię jego płyt po prostu.

Poza Daytonu.

Fantastyczna płyta 10 na 10.

Ja też.

Coraz bardziej byłem bardzo spóźniony na hype i gdzieś tam nie od samego początku trafili do moich głośników, ale jak już trafili, to

to uwielbiam ich albumy, uwielbiam pushe i w przeciwieństwie do chorego też uwielbiam jego płyty.

Może nie wszystkie, ale... Ja w całości tylko Daytona.

Ta, co ostatnio wyszła, to z trzy kawałki może, a także w całości.

Ale te trzy kawałki są wybitne na przykład.

Świetny raper.

Świetny raper, totalnie.

Ale też powiem Ci, że...

że tak, tęskniłem bardzo, ale uświadomiłem sobie to dopiero jak włączyłem ten album, a włączyłem ten album nie od razu, bo też jakoś mnie to nie robi, że okej, wrócili i tyle, w sensie nie śledziłem, chociaż widziałem jak wychodził ten single, gdzie był diss na Jima Jonesa, czyli Chains and Whips i to było na jakimś tam...

Zajebiste to było.

To prawda, koncert... A nie na Trevora Scootera?

Na Jim Jonesa to było?

Nie, na Trevora Scootera jest gdzie indziej.

A w ostatnim kawałku jest na Trevora, tak.

A tutaj jest na... To jest na Jim Jonesa coś, tak?

To bardzo dobrze, jebać Jim Jonesa.

To akurat props, no.

I to takie mocne w chuj, ale to przejdziemy sobie dalej może do tego później w sensie. ...

Ten koncert w Watykanie też bardzo śmieszna sprawa.

No grali, normalnie w Watykanie grali koncert.

No to probzdanie.

Przed papierzem, czy po prostu w Watykanie?

Mam nadzieję, że przed i tam tańczyli Polacy na głowie.

Breka, tak?

Także, no, bo mamy kolegę w redakcji, który śledził, słuchał i się jarał i wielkie wow.

Ja gdzieś tam byłem troszkę z boku, ale to ja tak się nauczyłem przez lata, że by się nie napalać jednak na te wielkie

rollouty, tylko zrobić dwa kroki do tyłu i w odpowiednim czasie sobie tą płytę odpalić.

Jak sobie tą płytę odpaliłem, to wszystkie moje wielkie uczucia do klipsów wróciły, cała moja miłość do tego, co zrobili kiedyś.

Odświeżyłem sobie w tym tygodniu większość ich albumów, plus ten mixtape kapitalny We Got It For Cheap Volume 2 na kradzionych bitach.

Zajebista to jest sprawa i tak się robi hip-hop.

Jaram się nie w tu procentach, będę miał jakieś żale, ale kurde, od początku jest grubo.

Ja posłuchałem od razu, jak wyszło oczywiście i tak myślałem, że no dobra, wróciła miłość do Puszatego i do Malisia jak najbardziej, ale dalej uważałem tak, że

że Farel jest najsłabszym członkiem klipsów, najsłabszym ogniwem.

No bo tak można mówić o tym, że Farel jest członkiem klipsów.

I tak posłuchałem raz, zapomniałem.

Widzisz, nieprawdę mówię, tak?

I się przeprosiłem bardzo z tą płytą.

Jak teraz słuchałem do podcastu...

Nadal uważam, że na innych bitach by było lepiej, ale nie byłyby to klipsi wtedy.

Wiele rzeczy mi się tu podoba jak najbardziej.

No przeprosiłem się z tą płytą, o tak, może od tego zacznę.

Na tym skończę również.

Ale tak, to można by chyba ten wątek trochę pokontynuować, bo ta płyta jest bardzo klipsowa, jeśli chodzi o bity.

Te bity Pharrella są, wydaje mi się, że pod nich, w sensie tak bym sobie wyobrażał powrót klipsów.

bo oczywiście oni mogli pójść w inne bity, mogli pójść w bity grizzledowe powiedzmy i by to brzmiało, mogli pójść we wszystko tak naprawdę, nie wiem, w Kanye Westowe bity by mogli pójść i jakoś by to poszło i byłoby to być może nazwane jakimś eksperymentem, cudowaniem na kiju, ale teraz czuję, że po prostu wrócili klipsi i po takiej przerwie to fajnie, że wrócili na takich bitach.

Wiesz co, ja bym nie powiedział, że to są takie klipsowe, może najbardziej klipsowy jest ten chyba, to było Mike Tyson Blow to the Face, tak, to te literki się rozwijały, to to był najbardziej klipsowy numer, taki jak pamiętam klipsów, nie, że w ogóle każdy ma pierwszą ósemkę bez bitu, a później wchodzą bębny i tylko właściwie jeden dźwięk robi za całą melodię.

I to jest najbardziej klipsowy numer chyba.

Tak samo jak ten e-beat, nie wiem jak to się czyta, ten kolejny numer z tracklisty.

On też jest bardzo farelowy, bardzo klipsowy.

Dla mnie to jest słaby beat, bo tam bębny tak szybko idą, są jakieś akordy dziwne, ale i farel dobrze na nim rapuje.

I oni, tam jest taki...

taki pisk, taki dźwięk jeden, który zmienia troszkę tonację i on nadaje jakby tempo temu numerowi, to te dwa kawałki są, tak jak pamiętam, klipsy właśnie sprzed 20 lat, to są najbardziej klipsowe, ale od pierwszego numeru, na przykład w Birds On Sync, no to jest taka aranżacja, której chyba nie było wcześniej na klipsach, tak rozbudowana, wiesz, taka kurwa duża, nie?

I do tego ten John Legend w refrenie,

i tekstowo, i całe brzmienie kawałka, no to to już jest takie... To jest bardziej Kanye Westowe niż Pharrellowe mi się wydaje, ten pierwszy kawałek.

No tak, to prawda.

Tak może bardziej sprecyzuję w swojej myśli, bo faktycznie tak jakby się zostawiło Hell Have No Fury czy Lord Willing z bitami tutaj, to to jednak słychać, które jest gdzie indziej.

Nie da się pomylić tych bitów jednych z drugimi, ale

Tak jakby bardzo mi pasują te bity do tego, o czym oni tutaj nawijają i dlatego je nazywam klipsowymi.

To pasują, tak.

O w tę stronę, nie?

I tak bym sobie gdzieś tam też wyobrażał ten powrót, bo jakby wrócili z takimi stuprocentowo bitami jak sprzed lat, no to by się czuło pewnie trochę taki smrodek, nie?

Myślę, że można by powiedzieć, że są cringe'owi teraz, jakby na takich nawijali, nie?

Tak, ale tutaj właśnie pod tym względem dobrania bitów do postaci i do tego, o czym rapują i do tego, że mają jednak 16 lat więcej, to pod tym względem jest to bardzo klipsowe.

W ogóle słychać, że mają 16 lat więcej był już pierwszy kawałek, gdzie Pusza nawija o matce, a...

Przepraszam, moim zdaniem jest Malice w tym kawałku.

Chociażby o tym, że te... You ain't let her go alone.

O tym, że matka odeszła.

Albo o tym, jak jego ojciec był smutny, jak znalazł ten koks gdzieś tam w pokoju.

W ogóle bardzo mocny był ten tekst.

Później jeszcze był taki wers chyba też Malisa...

O tym, że hasło ojca do jakichś tam różnych rzeczy to było to, że kocha dwóch synów.

I to wiesz, taki dorosły chłop o czymś takim nawijać, no pewnie się wzruszył, jak to nawijał.

Bardzo mocny, w ogóle bardzo mocny tekstowo kawałek, chociaż głównie ze względu na Malisa, bo Pusha T tak rodzinnie bardziej do tego podszedł i bez takich mocnych, uderzających wersów.

Ale świetnie dał.

Też mi się wydaje, że są.

Są, ale mi się wydaje, że Malis, jeśli chodzi o ciężar tego kawałka, to u niego chyba większy był.

No w ogóle, wiesz, wracasz po 16 latach i otwierasz album czymś takim, że matka umiera, ojciec umarł, wszyscy nie żyją i ty rozliczasz się z tą przyszłością w taki sposób, że ostatnia rozmowa z matką była taka, że nie chciałeś z nią spędzić świąt, tylko sobie wolałeś pojechać na jakieś wyspy

że tak jakby wyrzucasz to sobie, że nie wiem, ona jednak z tym ojcem się nie chciała rozstać, że pozamykała sobie wszystkie sprawy przez tą śmierć i on jako taki rapowy bardzo samiec alfa i wielki gość, no widać, że jest tutaj trochę taki porozbijany i że to go ruszyło, że trochę sobie nie może z tym poradzić, że próbuje

Navigate Life Without My Compass jest to takie mocne i że taka postać, która gdzieś tam później wyśmiewa tych fake rapperów, czy to, że mówił w wywiadach, że on po prostu w słabych ludzi to poznaje od razu i to dlatego jego konflikt.

z Kanye Westem się zrobił, że Kanye widział, że ja widzę w nim słabego człowieka, mimo że tego nie mówiłem, ale on to wiedział, więc on jest takim, wiadomo, wielkim gościem.

Okej, dobra, jak tak mówisz o tym, to faktycznie.

Może nie odczułem tak tych wersów, jak słuchałem, bo są też inaczej podane, mi się wydaje.

Tak, ale też wybieramy między dwiema kapitalnymi zwrotkami.

To prawda, tak.

że ten numer jest tutaj bardzo, bardzo mocny.

A Maliz jest bardzo obrazowy tutaj, że tam zanim zapukał po raz trzeci do domu, to już go przeszedł dreszcz, bo wiedział, że może coś się z tym ojcem stało.

A z tych obu tekstów wynika, że to najpierw właśnie Maliz znalazł nieżywą matkę, a potem ojca.

No to też kurde...

ryje beret, tym bardziej, że między jedną śmiercią a drugą tam minęło kilka miesięcy, więc to naprawdę potrafi chyba wjechać.

Nie znam, ale domyślam się, że tak.

No też same te przechwałki Malisa już tutaj, że no...

To ttakie kurde, szczególnie gdzie zawsze mówimy o tym, że ci ojcowie w Projects czy w gettach są tacy, że ich nie ma, nie?

A tutaj chłop się bardzo starał, żeby utrzymać rodzinę.

No i tak jak mówisz, zdenerwował się bardzo, że jak się dowiedział, że jego dwóch synów

bo jest im jednak mało tych pieniędzy.

No tak, kurde dużo na jeden kawałek.

Tak, ale on taki jest.

W ogóle cała pierwsza część płyty dla mnie to jest mocne 10 na 10 i to się dopiero tam w połowie gdzieś trochę zaczyna wykruszać, ale Chains and Whips jest też świetne.

Tak, w ogóle sam beat właściwie oparty na melodii i na tym kicku, nie?

Nigdy ten werbel nie wchodzi.

Tak, chociaż troszkę wydaje mi się, że rapują.

Dobra, to jeszcze inaczej, bo ja mam problem, żeby ich kurwa rozróżnić.

Wiem, kim jest Malice, są gdzieś oddzielnie, jak Pusha T oczywiście, ale jak rapują, no tutaj wiem, że każdy kawałek zaczyna Pusha T, ale no mają tak podobną barwę głosu, kurwa.

I tutaj też rapują bardzo podobnie, bo Pusha T jest lepszym raperem, jeśli chodzi o flow, nie?

Ale w tym kawałku też rapują praktycznie tak samo, bo jakby robią... to każdy kawałek jest bars, nie?

Po każdym wersie możesz bars powiedzieć, tak jak tutaj Pusha nawija, że

I to jest każdy wers tak podawany pojedynczo jakby, i żebyś ty się kurwa zastanowił nad każdym wersem, jak on cię właśnie rozjebał.

I jest taki ten ułamek sekundy, żebyś odetchnął po tym, co on powiedział.

I to one-liner za one-linerem.

I to jest kurde świetne.

I tak samo później wchodzi ten... Ciężko.

Wchodzi Malice też z tym, że mówi, że this is the darkest that I've ever been.

I faktycznie Malice jest taki...

No dark, no nie wiem jak to w polsku powiedzieć, no ale jest taki faktycznie.

Złowieszczy jest.

I faktycznie jest, no kurde, jakby chciał zabić kogoś na tym majku, co?

No szczególnie, że tak jak mówiłem, ta pierwsza zwrotka jest skierowana do Jima Jonesa i to tam da się rozkminić, no od pierwszego warstwa tam jest, że you run from the spirit of...

Repossession i to chodzi o to, że tam stracił swoją rezydencję Jim Jones.

I tam, wiesz, no on się podobno przysrywał zawsze do tego puszy, że on wcale nie jest najlepszym raperem, że nigdy nie był w Top 5, że coś tam i było tam sporo.

Znaczy mówimy o tym Jim Jonesie z Dipsetów?

Tak.

No w Dipsetach ledwo w Top 5 był, no to niech się kurwa łódka lub bez jaj.

No, ale i to było wtedy na tym pokazie.

To było takie mocne.

Tutaj wiadomo, że Malice już nie dissuje Juma Jonesa, ale on z kolei ma bardzo dużo fajnych follow-upów, więc ttam dobrze się tego słucha.

Fantastyczny.

Wszystkie gościnki to są genialne, naprawdę.

Bardzo szanuję za ten props, że połowa moich dochodów powinna iść do Rakima, ale tak powinno być, tak jak mówiliśmy Rakim, Cool G Rap, Big Daddy Kane, no to nie byłoby takiego rapu jak dziś, nie oni.

Ale zajebiście, bo Kendrick też nawija pierwszą część zwrotki, bo on ma troszkę dłuższą zwrotkę jak reszta, nie?

I nawija tak samo one-liner, nie?

Za one-linerem z tą przerwą, a później jedzie na tym podwójnym tempie flowowo, to jest kurwa masakra, nie?

Fantastycznie to jest nawinięte.

Jest znowu ten Wers.

Tym razem się nikt nie zesrał, zobacz, ale powiedział, że on rządzi na zachodzie, nie?

I miał prawo to powiedzieć, a kiedyś jak to powiedział, no to wiesz, zaczęli go dissować, nie?

Też są bardzo te fajne aliteracje, które wjeżdżają w pewnym momencie.

To też warto zaznaczyć i warto sobie o tym powiedzieć.

No i jak mówisz o fantastycznych gościnkach, to niedawno przy Igorze narzekaliśmy, że Tyler bardziej śpiewa niż rapuje.

No i tutaj jak rapuje, to według mnie on rapuje tutaj lepiej niż Kendrick.

Kapitalna jest ta zwrotka.

Fantastyczna.

Wszystkie są, naprawdę.

Świetnie leci.

I jest taki, jakby zaczyna, w pewnym momencie jakby kończy wers rymem do tego, co było w środku, nie, że masz rym pod rymem, tylko jakby dopowiada do tego, w jednym wersie robi ten podwójny rym i robi to tak od niechcenia, że no kurwa, fantastyczne to jest, naprawdę.

I to o tym mówiłem w ostatnim odcinku.

Niech on rapuje, bo jak on rapuje, to jest genialne.

Bardzo mi się to podobało, naprawdę.

A jak ci się podoba Ushati w tym kawałku?

Bo tutaj gdzieś tam widziałem adnotację, że jemu się średnio podobała ta zwrotka.

Maliz go dopiero przekonał, żeby to weszło, bo on tam naśladuje guru.

I faktycznie, jak se człowiek posłucha tego... Ale mówimy o POV, tak?

No bo on ma takie tam leniwe wejście.

On to faktycznie, kurde, jak tak posłuchasz pod tym kątem, to to tak będzie brzmiało.

Kurde, nie myślałem o tym, nie widziałem tej anotacji, ale przesłucham jeszcze raz.

Na pewno bardzo mi się podoba refren, który jest tak dukany. ...

troszkę w takim jajcarskim flow, ale wiesz, tak wypowiada to i to jest bardzo śmieszne i to było dziwne, że on coś takiego zrobił, bo to myślałem, że za sztywny jest na coś takiego.

Ale nie myślałem tak o tej zwrotce.

Mi się dużo bardziej podoba zwrotka Malisa znowu, gdzie jest o tym, że

że raperzy teraz rapują, żeby żył przedawkowo, tak, i że on nawijał z raperami, którym nawet nigdy nie wierzył, wiesz, coś takiego, nie?

Te dwa wersje były zajebiste i chyba to bardziej zapamiętałem niż... Kurde, muszę posłuchać, jak skończymy faktycznie pod tym kątem, że brzmi jak guru, no.

Ale to wydaje mi się, że tekstowo Malis lepiej i Tyler, wiesz.

I Tyler, nie?

No i co, lecimy chyba kawałek po kawałku, bo o Soulbeat też sobie można pogadać.

Jak ci się ten Arabic Sample podoba?

Tak samo jak mi się nie podobają, kurwa, bębny do góry nogami.

Jest odwrócony werbel.

Nie, to jest bardzo nie mój typ sampli, kurwa, mnie to zawsze, nie lubię nigdy takich bitów, ale podobał mi się bardzo wers o tym, że

I'm twirling your bitch like she's spaghetti.

To było bardzo fajne i podoba mi się.

W ogóle te samo so be it, so be it, jak to chodzi i jak Pusha, Pusha przejmuje ten numer, to tutaj Pusha pokazuje, dlaczego jest lepszym raperem, dużo bardziej znanym, z większą karierą niż Malis, chociaż to wynika też z tego, że Malisowi się nie chciało, ale no Pusha jest kurwa, rapuje tutaj 10 na 10, to co robi...

z flow, ze swoim akcentowaniem i to klasyczne płynięcie po bicie, to vibe'owanie i płynięcie masakryczne.

Ciężko, to jest czołówka rapowania, jak już słyszałem w życiu, ten kawałek w wykonaniu Pusha T.

Bart za Bartem, tu w ogóle mamy kolejny numer, gdzie można i cytować.

No tak wygląda hip-hop, nie?

A tutaj też właśnie strzela w Travisa.

Więc są te disy, są ksywki, wiadomo o co chodzi.

Kurde, jak na razie jest kapitalnie.

Tak jak mówiłeś, ten początek płyty jest blisko dychy, naprawdę, nie?

Tak, bo jeśli chodzi o tego Travisa, to może sprecyzuję, że tam Pusha nawija, że ma jakieś kompromitujące go nagranie, ale nie jest TMZ, więc niech tam będzie.

Nie będzie tego puszczał.

A wiadomo, że chodzi o Travisa, bo jest utopia, a jest to jakiś tam pewnie jego załamanie

nerwowe i że płakał przed Puszą, on ma to nagrane, więc no.

Znowu coś takiego, manteczki, nie każcie mi ich otworzyć, bo skończycie jak Drake, nie?

No kurde, wiesz, to co zrobił z Drake'iem, no wyhamował mu karierę na parę lat.

że Pusha T zrobił więcej złego niż, w sensie dużo gorsze rzeczy powiedział niż Kendrick, tylko że Kendrick był większy i w lepszym momencie trafił z tym bifem, ale to, co Pusha T zrobił w Story of Aridon, dla mnie to jest najlepszy disk historii.

Na pewno top 3, a myślę, że najlepszy, bo

Nie wiem nawet jak powiedzieć, ale nigdy czegoś takiego nie widziałem, żeby raper z drugim i z życiem jego i karierą mu coś takiego zrobił i z życiem osobistym i to, jak jest skonstruowany ten diss, no to ja wszystko kupuję w tym kawałku i to, co nawinął na, wiesz, wybitny wers i tak się powinno robić dissy, jeśli to jest faktycznie nie diss sportowy, a jakiś personalny i tak, no to to, co on tam wjechał,

To jest nie do powtórzenia właśnie.

No właśnie, zmusił Drake'a do zostania ojcem w końcu, tak jak na czacie.

No właśnie, wielką siłą Dissu Puszy było to, że poszły za tym jakieś rzeczy, typu właśnie uznanie tego syna.

Wyszło też w ogóle wszystko, że to, co nawinął, to był real talk, tak?

Dziś jak Hendricka było dużo więcej jakichś tam paragrafów wyciągniętych i brudów, tylko że tam finalnie dowodów żadnych nie było i się powyzywali, wyobrażali.

Jak my się pokłócimy, to też Ci mogę mówić, co Ty, jakie akordy najbardziej lubisz i tak dalej.

I co z tego?

Ale mi się to nie podobało i robienie z tego... Zresztą gadaliśmy o tym...

granie tego na Super Bowl przed, kurwa, milionami telewidzów, to ja rozumiem, że on go chciał jeszcze dojechać, bardziej poniżyć, ale no wiesz, to były farmazony na to wychodzić, no bo jeśli faktycznie by było coś na rzeczy, to już za dużo czasu minęło, żeby to zostało, kurwa, przykryte, nie?

I nie podobało mi się to i to całe, wiesz, mówienie do jego dzieci i opowiadanie o tej rodzinie, gdzie to...

Nie były mocniejsze rzeczy niż u... Te faktyczne rzeczy, które się działy, nie były mocniejsze niż to, co Pusza powiedział.

Dobra, ale wracamy do Ace Trumpets.

No i White Glove Service with the Brick, I'm Luigi, też bardzo śmieszne.

Tutaj mi z kolei Malice się podoba bardziej, bo ma bardzo dużo tych dwuznaczności, napakowana jest tym jakimś... Wiesz, o który wers pytałem, nie?

Never leaving home without my peace like Mahatma.

Wiadomo, że GSP, Mahatma, Gandhi, on będzie strzelał z broni jak Tupak i tak samo Malisma też, tak jak Mahatma, to właśnie się do GSP ten wers odnosi.

A jeszcze ta wyznaczność, że peace, a peace, wiesz, że broni pok... No, słucha polskiego rapu, prob znanego.

Tak.

No, więc jest tutaj tak, GSP z polskiego rapu jest jeszcze Akasz wyżej, niech będzie.

Tym bardziej słucha polskiego rapu, bo tam jest, wiesz, it was built by NASA, a on szuka Akasza, więc będą pewnie razem rozkminiali, czy Ziemia jest płaska.

Ziemia jest płaska, więc to po polsku by się rymowało, człowieku.

No, ale jest też Nirvana, Lady Gaga chyba wspominałem, ale są jeszcze Fugees, jest Hakuna Matata, jest tutaj tak mnóstwo rzeczy i to wszystko ma jakieś tam jeszcze drugie znaczenie, napakowane jest to kapitalnie, no to naprawdę, no.

No w ogóle sam beat jest bangerowy też, bo ta perkusja jest bardzo dynamiczna, tam jest taki pierdzący synthowy bass, no to świetny numer w ogóle tak brzmieniowo.

No i w ogóle to jak Pusha T wchodzi na beat z tym swoim Yellow Diamonds Look Like Pippi, to też jest kapitalnie podane, fantastyczna rzecz.

Dobra, dalej mam tego Majka Tysona, który... Nie, jeszcze jest All Things Considered po drodze.

No, tam ten głos Pharrella jest dziwny, bo to jest chyba jego pierwszy występ, w którym jest wokalnie.

To mi się nie podoba, jest bardzo Pharrellowy ten beat, ale to jest ten beat, których ja u Pharrella nie lubię za bardzo.

powiedziałbym, że jest słaby, ale rozumiem dlaczego jest fajny, bo jest farelowy, no mi to po prostu się nie podoba, to jego flow i głos jest takie sobie, a reszta, no to jest ten kawałek, którego, który lepiej by był, jakby go nie było, przynajmniej dla mnie, w sensie jeśli chodzi o ocenę, nie?

To chyba tyle mam do powiedzenia.

No tak, w ogóle tego farela uogólniając wokalnie tutaj, to...

Mam takie mieszane wyobrażenia co do niego, raz mi się podoba bardziej, raz mniej, ten jego taki anielski głos z któregoś kawałka.

Pod koniec on pasuje, tak jak śpiewa.

To jest super, w So Far Away to jest.

Ale tutaj w tym kawałku nie bardzo.

No i przechodzimy na tą drugą część płyty chyba powoli, która jest taka już nie 10 na 10.

Mike Tyson jest już spoko przewózką, ale wydaje mi się, że nie jest już aż tak napakowane, jak były poprzednie kawałki.

Ale on jest bardzo klipsowo oldschoolowy, tak jak mówiłem na początku.

To brzmi jak klips.

Jak te stare klipsy.

I beat, i to jak jest zaaranżowany numer, i to jak oni lecą.

No i kawałek jest kokainowy bardzo.

To sama ta rozkminia, tak?

She want Mike Tyson blow to the face, to fajne, fajne.

She want snow on a plate.

No, ten kawałek kolejny, czyli EBRTDA, to już słabszy.

I tutaj tten Farrell jest taki niekoniecznie potrzebny.

On rapował w tym na początku.

I mi się podobało jak zarapował tam z 6-8 wersów, ale też jest ten dla mnie słaby beat, bo farelowy, tu są bardzo szybkie bębny, są jakieś akordy.

Jakoś się za bardzo tym nie jaram.

Tam też jest taki pisk, tak jak mówiłem we wcześniejszym kawałku.

Jest jeden dźwięk, który zmienia ten tonny i to jest bardzo klipsowe, ale to jest...

Farel spoko zarapował, w sensie pod kątem technicznym, flowowym, ale tam nic ciekawego nie powiedział.

Oni ttak sobie.

I w tym kawałku też masz pewnie tą rozkminę w trzeciej zwrotce, że tutaj się możesz pomylić, który jest który, bo oni tam się wymieniają tymi wersami.

Nie, ja poważnie, jakbym nie zakodował tego, że praktycznie każdy kawałek otwiera Pusha T, to nie wiedziałbym, kto jest kto.

Pusha ma więcej tych momentów flowowych, o których mówiłem, ale głosowo to brzmiło jak bracia.

No i Malis jest chyba taki bardziej nawiązujący do popkultury, do takich rzeczy, nie wiem, bo w tym kolejnym kawałku, czyli w Fico.

On tam też ma ten bardzo fajny wers, że każdy stringerball potrzebuje Avona, czy tam odwrotnie był gdzieś też Bubbles, w którym... Tak, tak, tak.

Też bardzo fajny wers, tak swoją drogą.

Więc on ma bardzo dużo tych takich nawiązań do popkultury.

No, ale w tym Fico to jest zderzenie nowego coke rapu ze starym, nie?

I no, ja uwielbiam Stovegat Cooksa.

Fantastyczny jest ten refren z tym You don't know what I know.

Kurwa, kapitan, szkoda, że on ma ten jakiś tam deal zesrany z tym swoim labelem, że nie może wydawać muzyki, bo jest tylko ta płyta na bitach Rocka Marciano, nie?

A tak, no to daje fity, bo chce dawać fity, a nie może wydać albumu, bo oni mu nie zapłacą.

Jak wyda, oni wszystko zgarną.

No kurwa, jak mają tyle tych pieniędzy, niech się wykupi z tej umowy i wyda płytę w końcu, no bo gość jest kurwa kapitalny.

A ten refren, to jest parę wersów tylko, ale jest zajebiście zaśpiewany.

W sensie, nie to, że dobrze technicznie czy coś, tylko brzmieniowo, to jak on mu się łamie ten głos, jak on przeciąga.

stylówa kosmiczna.

Chciałbym, żeby w końcu jakiś nie mixtape, nie jakieś zlepki, nie wycinane featuringi, tylko normalny album od niego.

Mam nadzieję, że w końcu ogarnie tę sytuację swoją, bo potrzeba jego albumu, naprawdę.

Tym bardziej, że ile można, tak jakby to już się ciągnie, bo ta jego forma gościnkowa z pięć lat już trwa na pewno, to pewnie coś takiego.

Tutaj też bardzo fajnie Pusha nawija na te rymy ABAB.

Ja zazwyczaj tego zabiegu nie lubię, ale tutaj to działa.

W ogóle u Pushy rapowo zawsze wszystko działało.

Co by nie wymyślił, to zadziała, bo ma głos, ma delivery.

Ma tą pewność siebie i to sprawia, że bardzo dobrze się go słucha.

Tak, no.

Następny jest też Inglourious Basterds.

O, napisane poprawnie, tak jak w filmie, bo Tarantino tam się pomylił, nie?

Wajbik fajny jest, bo ta trąba się pojawia co jakiś czas, nie?

Tak losowo trochę.

Tam jest, kurwa, maliśmy zajebisty wers.

Z tym goat shit, nie?

I z tym butem, czekaj, stand on every word, whatever, goat shit, under my boots, niga, nothing but goat shit.

I to jest...

Dwuznaczność, ale wiadomo, o co chodzi, ale to jest taki, kurwa, bars, wiesz, potężny, nie?

Przewózka, kozacki wers w ogóle i dowieziony z podaniem i napisany jest ten road sheet, gold sheet.

To jest bardzo śmiesznie zrymowane, nie?

Nawet rozjebał mnie ten wers, jako pierwszy raz to słyszałem, naprawdę, no.

Chociaż jest bardzo prosty, nie?

Tak naprawdę, bo to nie jest jakaś, kurwa, tęga rozkmina, ale podany kapitalnie.

No kurde, bo oni, nawet jak widziałeś ten ich...

koncert w Tiny Desk?

Nie, właśnie też nie.

Widziałem, że mają, bo dopiero dzisiaj zobaczyłem, że jest ten koncert.

To też było częścią rolloutu tej płyty, jak dobrze pamiętam.

Fantastycznie się ich ogląda, bo oni są tacy bardzo cold, tacy wyprani z emocji.

Rapują po prostu, ale cały ten ich wizerunek, takich smutnych gości.

Że wiesz, jakby byli w Polsce w latach 90-tych, to by polskich biznesmenów obstawiali, nie?

dwóch takich chamów tam, wiesz, siedzą tylko i rapują.

Nic tam, wiesz.

No, naprawdę to wizerunkowo na mnie bardzo robią wrażenie, że ten malizm ma takie spojrzenie, że wiesz, byś się krzykł, bo ty na niego spojrzał, to byś już bez, wiesz, bez czegoś tam skończył.

No ale faktycznie, jak kojarzę jego mordę, to tak wygląda.

Ale ten koncert zobaczyłem, że jest.

Pewnie to zrobię kiedyś.

Co tam dalej?

Czyli tutaj ten śliczny farem.

Zajebiste to jest.

To pasuje.

To jak tutaj śpiewa.

I w ogóle jest to przejście z...

z tej części takiej melodyjnej, na której on śpiewa i ten właśnie, tak jak powiedziałeś, anielski głos, a później wchodzi ten beat z takim opóźnionym tempem, że wchodzi ten cyk, taki wiesz, że są dwa cyknięcia przed werblem.

Jest bardzo wolne te tempo i te synty nadają tego tempa.

Zajebisty beat w ogóle.

To mi się bardzo podoba.

I ta cała aranżacja, jak znika ten beat na śpiew Farella w kozacku.

No i znowu zmiany tempa, akcentowania.

Wszystko, co ze swoim głosem i flow robi Pusha, to znowu jest 10 na 10.

To powinien być jakiś wzór rapowania na takie bity.

fantastyczny, kurde masakra co tu Pusha robi z takiego wiesz książkowego zaznaczania wiesz technicznego punktu rapowania no to to się nie da lepiej na taki beat polecieć naprawdę jak ci się podoba Nas jakbyś tak miał uszeregować najlepsze zwrotki tutaj i w kolejnym kawałku jest Nas to byś go dał wyżej czy niżej niż pozostałych

To on ma jakby oddzielny kawałek, no bo tam jest Blitzkrieg, no i tak... Bo oni fajnie się zgrywali z nimi i chyba Kendrick dał najlepiej.

Będzie, że ktoś dał gorzej.

Wszystkie gościnki tutaj mi się bardzo podobają.

Tak samo jak Apliva rapuje też.

Też mi się bardzo podoba.

Chyba nie ma czegoś takiego, że ktoś wyżej.

Szkoda, że Nasz dostał inny beat, bo... Chociaż dostał lepszy, bo ten, który jest na początku, to jest taki wieśniacki, neptunowy właśnie, nie?

Że tam są jakieś dziwne akordy na tych syntach.

Kurde, nie wiem, nie wiem, kto najlepiej...

kto najlepiej to wiadomo jak sobie wybierzesz tak będzie Tyler według mnie tak ale to dlatego, że mnie bardzo zaskoczył a ten Nas tak kurde bardzo fajnie wjeżdża tutaj ta jego przywózka właśnie on też z pozycji tak jak gadaliśmy przed chwilą sorry, że wchodzę w słowo Jay-Z wszedł u niego na Jay-Z kurwa czekaj

Na płycie Jay-Z wszedł z tej pozycji pana rapera, który wygrał i osiągnął w rapie wszystko, to nas tutaj jest trochę z tej pozycji.

To co nawija i w jaki sposób, że on tu jest po to, żeby oni go tu wzięli, żeby mu pokazać, że go szanują, że jest najlepszym raperem.

Tak to trochę wygląda.

No mi się bardzo podobała ta zwrotka.

No ja tak mam właśnie, że on fajnie zaczyna, a potem jest tak o i trochę mi wybija z rytmu przez ten właśnie, że to jest inny kawałek.

I tak raczej bym go dał niżej niż wyżej, ale to tak to.

Nie to, że słabo, bo tam Obliva, ja go bym dał na pewno niżej.

No, ale to tak chciałem właśnie skonfrontować swoje zdanie o tej zwrotce NASA z twoim.

Tutaj nie zapisałem, kto nawinął tę wersję, ale chyba Pusha i tam był taki bardzo fajny ciąg podwójnych.

Depend to express my dreams and expertise and text I squeeze coke spots all over like leprosy i później dalej jest na tych podwójnych coke spots like leprosy.

to rozumiem, że o trąd chodzi, tak?

Tak, tak, tak.

No to bardzo fajnie podane i później jest jeszcze jakby przerwa i wraca do tego podwójnego i to jest znowu te płynięcie, o którym mówiłem, no to chyba Pusza to zrobił, bo to za fajne było, żeby to Maliz zrobił, nie obrażając go oczywiście.

Tak, pod

podbijam dobrze, że to wyłapałeś, bo świetna sprawa.

W By the Grace of God znowu jest słaby beat, ale znowu jest dobry farel, tak mi się wydaje, że wokalnie pasuje i to już jest trochę takie dociągnięcie tej płyty, ten trwałek, bo ten beat jest taki dyskusyjny troszkę.

Tak, ale jednak słuchasz tej płyty, która ileś tam trwa i oni jakoś tam nie wymyślają prochu bardzo na nowo w tym kawałku, akurat w tym, bo nie jest tak, że ta płyta jest za długa, bo ona ma długość odpowiednią, bardzo fajnie wchodzi, też bardzo fajnie się ją przez to zapętla, bo totalnie nie miałem problemu z tym, żeby sobie w kółko jej słuchać i to też super sprawa pod tym względem.

Z tego samego powodu t

Daytona jest 10 na 10, że jest nieprzedłużona, nie?

Tak, tak, tak, jak najbardziej.

Ale czy to jest 10 na 10?

Nie, nie jest 10 na 10.

No nie jest.

Ja bym dał dychę, żeby nie te trzy kawałki, o których mówiłem, że są Neptunsowe i Staroclipsowe, czyli te dwa, jeden po drugim, co są i ten ostatni.

Te dwa i ten trzeci, tak.

Właśnie te trzy bity, to te dwa i ten trzeci.

Ten ostatni kawałek, ale dziewiątkę śmiało mogę wystawić.

Chyba obok Alfredo, znaczy nie chyba, na pewno to są moi dwaj główni kandydaci do płyty roku.

Muszę się osłuchać, Alfredo też będziemy omawiać, więc która z tych płyt jest najlepsza w tym roku po prostu, nie?

No jeszcze super osłuchany z Alfredo nie jestem, także jak dla mnie to jest na razie płyta roku.

Też dam dziewiątkę, a co?

Tak, mam singielek z pierwszej płyty klipsów.

To jest kawałek Ma, I Don't Lover z gościnnym udziałem Faith Evans i God Damn.

Tam jest Abliva, Roscoe P. na przykład.

I jest jeszcze acapella z tego pierwszego kawałka.

Nie trzeba być patronem akurat, żeby tę płytę wygrać.

Ale jak ktoś wymyśli najlepszy konkurs...

to wygrywa tę płytę, a my wtedy zrobimy konkurs i w konkursie rozdamy coś innego.

Możecie w tym nam pomóc, bo mamy parę rzeczy do rozdania w konkursie i nie mamy pomysłu na konkurs.

Może tak być, dobra.

To był prawdziwy freestyle chorego.

Nawet dwa.

Dobra, także klasyk na 10, wiadomo.

Może tak być, że to będzie klasyk.

Wydaje mi się, że kolejna kapitalna płyta w ich dyskografii.

Plus, kurde, brakowało mi takiego rapu.

W sensie, w ogóle jak słucham tego współczesnego rapu, to to często nie robi mi nic, a ta płyta mi zrobiła bardzo dużo.

Znaczy, za pierwszym razem nie, ale później tak.

i samo to, że sobie mogłem posłuchać płytę z czystą przyjemnością, rozkminiając każdy wers na Geniusie, bo one są niby proste, ale tam często jest coś poutykane i sam odsłuch tej płyty to była dla mnie taka, już taki poważny, to była taka dla mnie celebracja każdego kawałka, a rzadko to już spotykam w rapie, więc wielkie propsy dla szanownych braci.

I dla Farela też.

Tak, tak, tak.

Także dzięki wielkie widzowie, że dotrwaliście do końca.

Za chwilkę odniesiemy się do czatu i na razie.

Tyle od nas.

W tym miejscu podziękowania dla patronów.

Dziękujemy patronom specjalnym, czyli Wojtkowi, Krystianowi, Dominikowi, Nędzarzowi, Jakubowi, Janowi, Patrykowi oraz Adamowi.

To oni wybierają część albumów, które omawiamy w podcastach.

Podziękowania także dla

Krzysztofa Bartłomieja, Daniela, Jacka, Grzegorza, Mateusza, Szymona, Frediego Bartłomieja, Mateusza, Jana, Mariusza, Marcina, Michała oraz Andrzeja.

To dzięki wam możemy się rozwijać.

Podcast Rap Matters możecie wspierać w serwisie Patronite, mnie możecie wspierać w serwisie BuyCoffee, choremu dawać napiwki w Tipo, bądź kupując od niego płyty na stronie iwowski.pl.

Wszystkie ważne linki znajdziecie w podpisie.

Zapraszam na nasze social media, możecie znaleźć nas na Instagramie, Iksie, Facebooku oraz na Discordzie Brak Kultury.