Mentionsy

Radio z Charakterem
23.09.2025 09:46

Radio z Charakterem 23.09.2025 Dzień naukowy - echolokacja

Szukaj w treści odcinka

Znaleziono 20 wyników dla "Jones"

Ich statku przewodziły dwa młode samce, Snowball i Napoleon, które pan Jones hodował na sprzedaż.

Kilkakrotnie w ciągu tygodnia, gdy pan Jones już chrapał, organizowali w stodole potajemne spotkania, na których tłumaczyli zasady nowej ideologii.

Niektóre zwierzęta mówiły o obowiązku lojalności wobec Jonesa, którego nazywały naszym paniskiem, lub przypominały o zasadniczych, ich zdaniem, sprawach, na przykład.

Pan Jones karmi nas.

Mojżesz, ulubieniec pana Jonesa, był szpiclem i plotkarzem, ale posiadał również dar wymowy.

Dawnymi laty pan Jones, mimo swej surowości, był dobrym gospodarzem.

W wigilię świętego Jana, która wypadła w sobotę, pan Jones wybrał się do pobliskiego Willingdon, gdzie tak się upił pod czerwonym lwem, że wrócił dopiero w niedzielę po południu.

Po powrocie pan Jones natychmiast wyciągnął się na sofie w saloniku, nakrywszy twarz egzemplarzem News of the World.

Wtedy nieoczekiwanie obudził się pan Jones.

Na Jonesa i jego ludzi spadła nagle lawina ciosów rogami i uderzeń kopyt.

Pani Jones wyjrzała przez okno sypialni i ujrzawszy, co się święci, szybko wrzuciła do podróżnej torby nieco rzeczy i trzmychnęła bocznym wejściem.

Tymczasem zwierzęta wypędziły pana Jonesa i jego parobków, zatrzaskując za nimi pięciobelkową bramę.

Jones został wygnany, a folwark dworski należał do nich.

Potem rzuciły się hurmem do budynków gospodarskich, by usunąć ostatni ślad rządów znienawidzonego Jonesa.

Wszystkie wędzidła, kółka do nozrzy, psie łańcuchy, straszliwe noże, którymi pan Jones kastrował wieprze i barany, zostały wrzucone do studni.

Wkrótce zwierzęta zniszczyły wszystko, co przypominało im pana Jonesa.

Z toaletki pani Jones ściągnęła kawałek błękitnej wstążki i wdzięcząc się głupio przed lustrem, przykładała ją do łopatki.

Świnie oznajmiły, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy nauczyły się czytać i pisać z pomocą starego podręcznika ortografii, który należał niegdyś do dzieci pana Jonesa i został wyrzucony na śmietnik.

Postawmy sobie za punkt honoru zebranie siana w krótszym czasie, niż robił to Jones ze swoimi parobkami.

Jones dolewał czasem nieco do naszej karmy – powiedziała jedna z kur.